24.04.2018 18:24:09
Nawigacja
ŻELAZNE KRÓLESTWA
Wstępniak
Podręczniki, zasady oraz recenzje
Opis świata
Historie kolejnych nacji
Bestiariusz
Manual botmistrza
Skrypty generalskie
Przewodnik obieżyświata
Akta Gavina Kyle
Scenariusze
Opowiadania
Forum Żelaznych Królestw
Dział PBF
Zanim Zaczniesz
Otwarte Sesje PBF
Wirtualne Elizjum
w świecie Wampira
TYLKO ZALOGOWANI

DrecarE: Wirtualny Podręcznik
Geografia DrecarE
Wymiar Czasowy
Rasy DrecarE
Kultura Istot
Tworzenie Postaci
Mechanika Gry
Magia
Technologia
Bestiariusz
Ostatnie artykuły
Zakon Zmierzchu i Świtu
Krasnoludzka Gildia ...
Utopce
Akademia Złotych Żon
Zjadacze Ciał
X-GROM - Szałaputy
Religia Środka
X-GROM - koncept sys...
WoD - Dzieci Kaina
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
Czego akurat słuchacie?
Mechanika UFO-simple
Tutaj możemy pisać c...
Historia Świata DrecarE
Generator mapy
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
Ostatnie komentarze
Newsy
Ahahahah boskie :D :/cyk
Pięknie zrobiona kartk...
Hahaha! Podoba mi się ...
Wszystkiego najlepszeg...
"w szczególnosci zaś t...
Artykuły
Nie próbuję się na sił...
Rozumiem, że nie przyp...
Się nie odzywałem wcze...
Podoba mi się dla odmi...
Ja nie zabraniam nikom...
Galeria
Zgadzam się z Nantarem...
Uważam że pełny opis c...
Ikonki zastępujące np....
Tak zupełnie w ramach ...
Czyli czerń i biel :) ...
Dodatkowe strony
Hmm chyba część błędów...
Paragraf 82 brak linka...
Te które wyłapałem, że...
Podam wieczorem jak bę...
Może te problemy wynik...
facebook
Zobacz temat
Kto jeszcze czyta ten temat? 1 gość(ci)
 Drukuj temat
Czterdziestkowe opowieści
Keth
A to fuj, bo "Backcloth"miał być kanwą małego scenariusza dla Waszej drużyny, ale na szczęście nie tej pierwszej sesji. Hereticus to opasłe tomiszcze, nie wiem, kiedy bym zdołał to przetłumaczyć, chociaż rzecz jasna warto znać całą trylogię Eisenhorna, bo to kawał dobrej powieści. W tej chwili raczej nie, ale na pewno najdalej na emeryturze! Wink
 
www.rpgonliner.fora.pl
Kargan
Sam tego nie czytałem więc nie ma się czym przejmować Wink Dopiero kilka dni temu znalazłem toto w sieci. Skoro jednak są tam jakieś "przecieki" do przygody to na razie nie wrzucam tego do Czarnej Biblioteki Grin
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Suriel
Widze że WH40K rozpaliło żywą waszą dyskusję. Jak to mówią, stara miłość...
A tymczasem w Dzieciach Ulryka postacie umra ze starości Pfft
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
Kargan
Myślę, że prędzej zostaną zjedzone ale mogę się mylić Pfft
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Keth
Wpadł mi w ręce short Dana Abnetta "Ghost Return", opisujący epizod z życia Gaunta z czasów służby z Hyrkanami. Znacie? Tłumaczyć?

www.blacklibrary.com/Images/Product/DefaultBL/large/A-Ghost-Return.jpg
 
www.rpgonliner.fora.pl
Kargan
Nie znam i obowiązkowo tłumaczyć !! Grin
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Keth
GHOST RETURN


Formal Prime, Światy Sabbat, 755.M41

Poruszali się w świetle latarek, odszukując przejścia w krzyżujących się snopach elektrycznego światła. Znajdowali się głęboko pod powierzchnią ziemi, więc od początku wiedzieli, że będą musieli się zmagać z wszechobecną ciemnością.

Lecz ta ciemność była tak gęsta, tak smolista, że sprawiała wrażenie przeciwieństwa światła. Jakby ktoś wlał świetlną antymaterię w mrok, by go nienaturalnie zagęścić. Co kilka sekund, w pozbawionym jakiegokolwiek rytmu tempie, ziemia dygotała pod nogami mężczyzn.

Ibram Gaunt czuł wstrząsy poprzez podeszwy butów. Przełożył latarkę do prawej ręki, lewą dłoń oparł o ścianę tunelu. Porowata struktura budowli przenosiła wibracje na ciało człowieka. Przy każdym wstrząsie drobiny pyłu sypały się ze sklepienia tunelu, a ze ścian odpadały pokruszone kawałki budulca.

Pozostali członkowie oddziału też czuli drgnięcia gruntu i przejawiali rosnącą nerwowość. Gaunt potrafił wyczytać ich emocje ze sposobu, w jaki przemieszczały się snopy światła latarek. Wiedział też, że ktoś musiał w końcu coś powiedzieć. Obowiązek spoczywał właśnie na nim.

- Bombardowanie - skomentował - Marszałek wojny skoncentrował ostrzał dywizji artyleryjskich na Kopcu Sangrel. To tylko bombardowanie.

- Jakby cały świat się ruszał - wymamrotał jeden z żołnierzy. Gaunt poświecił w jego stronę chcąc dojrzeć twarz rozmówcy. Wyłoniwszy się z ciemności podziemi, szeregowiec Gebbs przesłonił oczy palcami przed blaskiem latarki.

- To tylko ostrzał artyleryjski - zapewnił raz jeszcze Gaunt - Wstrząsy wywołane bombardowaniem.

Gebbs wzruszył ramionami. Grunt ponownie zadrżał. Z sufitu posypały się drobiny zaprawy.

- Co my tutaj robimy? - spytał inny mężczyzna. Latarka Gaunta przesunęła się w bok, zatrzymała promień światła na ciele szeregowego Ariego Danksa.

- Następne filozoficzne rozważania, Ari? - Gebbs spróbował się roześmiać, co nie do końca wyszło zważywszy na zalegające w gardłach wszystkich drobiny kurzu.

- Ja się tylko zastanawiam, co my na Tron mamy tutaj zrobić - odparł Danks - Tutaj przecież nic nie ma. Tylko te niekończące się zasrane ruiny.

- Wolałbyś przebijać się przez Charyzmatów w górze Kopca? - spytał szeregowy Hiskol.

- Tam przynajmniej nie byłoby tak ciemno jak w...

- Dość tego - powiedział Gaunt. Nie musiał podnosić tonu, a żołnierze nie musieli spoglądać na jego twarz, by zrozumieć powagę komendy. Natychmiast umilkli. Niektórzy z nich służyli dostatecznie długo, by pamiętać czasy, kiedy Gaunt był tylko Chłopcem, kadetem Oktara - lecz wszyscy wiedzieli, kim się w międzyczasie stał. Był komisarzem. Instrumentem ładu i dyscypliny.

Ziemia pod nogach zadygotała ponownie. Gaunt usłyszał grzechot kawałków kamienia odpadających od ściany. W duchu musiał przyznać rację Danksowi. Co właściwie robili w tych podziemiach?

Ibram Gaunt rozumiał doskonale założenia misji, a nadto - zważywszy na krwawą zaciekłość walk o Kopiec - jego zadanie mogło się jawić okazją do złapania oddechu. Lecz kiedy rano zaplanował podróż, założył rozsądny margines poślizgu przez wzgląd na niedoskonałości map, a mimo to patrol powinien był dotrzeć do celu dwie godziny temu.

Kazał swym ludziom zaczekać, po czym oświetlając sobie latarką drogę ruszył w górę podziemnego tunelu. Dowódca ekspedycji stał przy następnym skrzyżowaniu korytarzy studiując swoje mapy.

Major Czytel zerknął w kierunku zbliżającego się źródła światła.

- To ty, Gaunt? - zapytał.

- Tak, sir.

- Chyba wcześniej skręciliśmy w niewłaściwą odnogę, Gaunt. W tamtym miejscu, gdzie tunel się rozdzielał na dwa osobne - oficer odwrócił się i poświecił w tył, po części wskazując wzmiankowany kierunek, częściowo zaś podświetlając twarz komisarza.

Gaunt skinął głową, sam podejrzewał to samo. Galen Czytel był produktem starej szkoły i zdecydowanie pamiętał czasy, kiedy Gaunt był jedynie "Chłopcem". W przeciwieństwie do szeregowych żołnierzy, nigdy nie wyzbył się przeświadczenia, że Ibram Gaunt był wykształciuchem o nadmiernym uprzywilejowaniu, opierającym się na doświadczeniu wyniesionym z książek, a nie pola bitwy. Czytel preferował tak zwanych "swoich ludzi" i przejawiał alergiczną niechęć do każdego wojskowego mającego za sobą prestiżowe wykształcenie lub koneksje. Czytel dosłużył się własnego stopnia z rangi szeregowego żołnierza, co wielokrotnie podkreślał. Kiedy Gaunt otrzymywał swój awans przy łożu śmierci Oktara na Gylatus Decimus, Czytel był jednym z oficerów zabiegających oficjalnie o transfer młodego komisarza do innej jednostki. Grupa ta obawiała się, że awans Gaunta podkopie morale hyrkańskich żołnierzy i że nie będą oni traktowali poważnie kogoś, kto wcześniej uchodził za maskotkę regimentu.

Generał Caernavar odrzucił wniosek niemal natychmiast. Ironia losu sprawiła, że to oficerowie tacy jak Czytel, a nie zwyczajni żołnierze mieli największy problem z uznaniem dojrzałości Gaunta. Ibram ze swej strony szybko doszedł do wniosku, że lepiej nie pouczać Czytela, dopóki nie było to absolutnie konieczne. Błąd popełniony przez oficera łatwo można było naprawić dyplomatyczną sugestią. Otwarta dyskusja pomiędzy oficerem i komisarzem miałaby niszczycielski skutek dla dyscypliny całego oddziału.

- Możemy się cofnąć - zaproponował Gaunt - Jeszcze nie odeszliśmy za daleko. Albo pójść dalej do przodu i skręcić na następnym skrzyżowaniu na wschód.

- Na następnym skrzyżowaniu? - spytał Czytel. W blasku latarki Gaunt dostrzegł malujący się na jego twarzy sarkastyczny grymas - Nawet nie wyciągnąłeś swojej mapy. Wykułeś trasę na pamięć?

- Przejrzałem plany dzisiaj rano - odpowiedział Gaunt - Nie wyciągnąłem mapy, ponieważ...

Urwał w połowie zdania, mając na końcu języka słowa "ponieważ to pan tutaj dowodzi".

- Sprawdzę raz jeszcze - odpowiedział w zamian - Mogłem się pomylić.

Sięgnął po przypięty do taktycznej uprzęży infotablet, ale Czytel ubiegł go podając rozmówcy własne urządzenie. Ktoś mógłby odnieść wrażenie, że był to przejaw zniecierpliwienia, że Czytel nie chciał czekać, aż tablet Gaunta załaduje do pamięci odpowiednie pliki. Lecz w rzeczywistości było to dyskretne przyznanie się do niepewności, dopuszczenie idei, że być może jednak major popełnił błąd w trasie marszruty. Czytel też chciał zachować pokojowe stosunki z oficerem dyscyplinarnym.

Gaunt przyjrzał się ekranowi urządzenia.

- Niech pan spojrzy tutaj, sir. Następny zbieg tuneli udostępni nam wejście do tego kanału. Tamtędy przedostaniemy się wprost do świątyni.

- Jeśli to jest świątynia - zauważył Czytel.

I to jest właśnie powód, czemu tu trafiliśmy, pomyślał Gaunt, ale nie powiedział tego na głos. Skinął jedynie głową. Czytel odwrócił się w kierunku żołnierzy.

- Zbierajcie się, ruszamy! - rzucił w gęstą ciemność podziemi.

cdn
 
www.rpgonliner.fora.pl
Keth
Krucjata w końcu się rozpoczęła.

Krucjata.

Wysocy rangą sztabowcy dyskutowali na temat potencjalnej operacji od lat, nader często dochodząc do wniosku, że obszaru zwanego Światami Sabbat nie można już było ocalić. Był to ogromny rejon na skraju Segmentum Pacificus, zasobne imperialne terytorium, które w ciągu dwustu lat zostało podbite przez armie ze Światów Sanguinarów. Niektóre słoneczne systemy wpadły w ręce Wieczystego Nieprzyjaciela; inne - takie jak Formal Prime - walczyły o przetrwanie otoczone przez barbarzyńskich wrogów, za wszelką cenę próbujące zachować swą imperialną tożsamość. Światy Sabbatu potrzebowały wsparcia Tronu, ich seneszalowie i gubernatorzy błagali o nie, ale operacja wyzwoleńcza była monumentalnym przedsięwzięciem. Niektórzy wojskowi podejrzewali, że Sztab Naczelny nigdy nie autoryzuje tak ogromnych kosztów.

Dopóki nie pojawił się Slaydo. Lord Militant Slaydo był niezwykle przekonującym człowiekiem. Dzięki swym niedawnym zasługom w Wojnach Khulańskich, szybko uzyskał tytuł marszałka wojny i zgodę na powołanie do życia Krucjaty Sabbatyńskiej. Segmentum Pacificus stało się świadkiem największej militarnej mobilizacji od trzech stuleci. Departmento Tacticae Imperialis szacowało, że ukończenie kampanii będzie wymagało całego stulecia.

Ibram Gaunt nie wybiegał myślami aż tak daleko w przyszłość. Operacja odbicia starożytnych podniszczonych metropolii Formal Prime okazała się jednym z najbardziej brutalnych doświadczeń w dotychczasowej wojskowej karierze komisarza - a czas spędzony z Hyrkanami bynajmniej nie obfitował w bezczynność. W ciągu ośmiu lat od wstąpienia do Imperialnej Gwardii Gaunt widział wiele bitewnych pól, ale nigdy jeszcze czegoś takiego jak teraz.

Kopiec Sangrel, największa metropolia planety, był twierdzą nieprzyjacielskiego wodza, potwora w ludzkiej skórze zwącego się Shebolem Czerwonorękim. Oddający mu cześć kult wyznawców, Charyzmatów, bronił miasta z religijną zaciekłością potrafiącą budzić zgrozę. W minionym tygodniu Gaunt miał sposobność jak w przeciągu jednej godziny ginie więcej ludzi niż komisarz mógłby sobie wyobrazić w najgorszych koszmarach.

Dlatego właśnie misja rozpoznawcza w świetle latarek, prowadzona w smolistych ciemnościach kanałów odpływowych siedemdziesiąt kilometrów poza oficjalnymi granicami Kopca Sangrel, mogła uchodzić za akt łaski. Przydział do niej oznaczał dla drużyny wojskowych przynajmniej kilka dni względnego odpoczynku od frontowej linii. Co więcej, opatrzona była autoryzacją samego marszałka wojny. Przemierzany obszar mógł budzić zaniepokojenie - wszechobecna ciemność, miarowe odgłosy kapiącej wody, odór zgnilizny i wilgoci, szczury, niestabilne sekcje korytarzy - ale hyrkańscy żołnierze przynajmniej na jakiś czas nie musieli się martwić konfrontacją z falami wrzeszczących maniakalnie Charyzmatów, raz za razem gnających z włóczniami na imperialistów.

Grunt drgał co jakiś czas pod stopami, drobiny pyłu sypały się ze sklepienia tunelu. Gaunt zauważył rosnącą ponownie nerwowość żołnierzy, skaczące we wszystkich kierunkach snopy światła latarek. Znienacka uświadomił sobie, że po jego plecach ścieka strużka lodowatego potu. Kopiec Sangrel znajdował się ponad pół setki kilometrów dalej. Jeśli pomimo tej odległości wojskowi wciąż odczuwali wibracje ziemi wywoływane artyleryjskim ostrzałem, jakie niepojęte piekło musiało się rozpętać na głównej linii natarcia?

Szturm na Formal Prime był częścią Operacji "Czerwosmok", ruchem otwierającym kampanię. Nazwana na część słynnego drapieżnego gada, operacja ta miała przyjąć formę błyskawicznego uderzenia na odrębne cele - cztery ważne strategicznie systemy słoneczne na obrzeżach Światów Sabbat: Formal Prime, Long Halent, Onscard oraz Indrid. Syaldo poprowadził osobiście atak na Formal Prime. Świat ten posiadał największe znaczenie, był bramą wiodącą do utraconego terytorium.

Gdyby "Czerwosmok" okazał się fiaskiem, krucjata mogłaby dobiec końca jeszcze przed rozpoczęciem zaawansowanych działań wojennych. Wysoka Rada Terry mogła odwołać Slaydo ze stanowiska marszałka wojny. Rozpoczęłyby się wieloletnie debaty odnośnie dalszych poczynań. Światy Sabbat zostałyby porzucone na pastwę nieprzyjaciela na następne tysiąclecie. Może nawet na dziesięć tysięcy lat. Gaunt próbował nie rozmyślać na ten temat. Był ambitnym młodym człowiekiem. Uzyskał uznanie i szacunek Hyrkan ciężką pracą i poświęceniem. Z nadzieją witał perspektywę długiej kampanii, ponieważ jawiła mu się ona ogromem możliwości dla młodych ambitnych ludzi.

Rzeczywistość okazała się gorzka i wyczerpująca. Wojna nie miała niczego wspólnego z glorią i chwałą, chociaż pozwalała budować reputację. Wojna oznaczała cierpienie i stratę, wysiłek, ból i ofiary. Wszystko sprowadzało się do daniny krwi. Kilka tygodni po rozpoczęciu operacji Ibram Gaunt już nie myślał o możliwości okrycia się sławą. Pojął, że Krucjata Sabbatyńska będzie doświadczeniem, które musi jakoś przetrwać, desperacko walcząc o własne życie.

Zastanawiał się czasami, jakiego rodzaju charakteru potrzeba było, by tego dokonać. Nie był pewien, czy zdoła wyzwaniu sprostać. Wielu wokół uważało go za wykształciucha z koneksjami, który czytał zbyt wiele podręczników.

Grunt zadrżał pod nogami.

- Tutaj - odezwał się Gaunt - Sir?

Czytel spojrzał w jego stronę. Gaunt poświecił latarkę w kierunku bocznej odnogi tunelu, częściowo zawalonej, a przez to trudnej do wypatrzenia.

- Chodziło o to skrzyżowanie? - spytał major.

- Tak, sir - odparł komisarz.

Czytel wzruszył ramionami, po czym ruszył w głąb przejścia. Żołnierze podążyli w ślad za majorem, z przewieszonymi przez piersi laserami. Gaunt miał zamiar zasugerować im zmianę szyku, wysłać kilku ludzi do przodu w charakterze szperaczy. Lecz Hyrkanie - wyśmienici i zdyscyplinowani żołnierze liniowi - zasadniczo nie mieli predyspozycji do operacji rozpoznawczych.

Poza tym, wydawanie rozkazów nie leżało w gestii Gaunta; było obowiązkiem kadry oficerskiej. Ibram Gaunt był jedynie komisarzem.
 
www.rpgonliner.fora.pl
Keth
Podziemny tunel biegł przez jakieś osiemdziesiąt metrów, po czym przeszedł w sąsiadujące ze sobą hale. Były one częścią starej kopuły arkologicznej, jednej z wielu składających się na ogromną podziemną krainę Sangrelu, kiedy kopiec przeżywał lata swej świetności. Omiatając przestrzeń wokół siebie światłem latarki Gaunt wyławiał z ciemności zardzewiałe konsolety i pozrywane kable energetyczne zwisające z pęknięć w ścianach, dostrzegał skorodowane wsporniki podtrzymujące odległe sklepienia podziemi. Było to niebywale stare miejsce, pozbawione konserwacji i przeglądów od co najmniej stulecia.

Podobnie jak we wcześniejszych kanałach, tak i tutaj panoszyło się zniszczenie. Sufity zawaliły się w licznych miejscach, tarasując drogę pryzmami gruzu i pogiętego żelastwa. Buty chlupotały w kałużach oleistej wody. Do uszu Gaunta docierało popiskiwanie gryzoni. W świetle latarki dostrzegał resztki podłogowych płytek, będące pozostałością po dawnych czasach dobrobytu.

Gdzieś z przodu pojawiło się mętne z początku światło. Sprawiało dziwne wrażenie, jakby zupełnie nie pasowało do mrocznych podziemi. Elektryczne lampy wisiały na sterczących ze ścian prętach zbrojeniowych lub na wbitych w podłoże słupkach. Do uszu ludzi dotarł niski jednostajny pomruk generatora mocy.

Gaunt pociągnął nosem, wciągnął w nozdrza charakterystyczny zapach sproszkowanej skały rozbitej na drobiny za pomocą górniczego świdra.

Czytel poruszył rękami wydając kilka niemych rozkazów. Członkowie patrolu docisnęli kolby karabinów do ramion, rozproszyli szyk osłaniając się wzajemnie. Zennet, strzelec wyborowy drużyny, zdjął z lunety broni chroniący soczewki pokrowiec. Razem z Breccią, szperaczem oddziału, odłożyli na ziemię niesione pakiety ładunków burzących. Kiedy Zennet pilnował materiałów wybuchowych, Breccia wprawnie składał ruchome elementy swego skanera. Odbezpieczony karabinek odłożył na bok, ale wciąż w zasięgu ręki.

Czytel wyciągnął z kabury pistolet. Posługując się palcami lewej dłoni wydał następne polecenia. Żołnierze wygasili wszystkie źródła światła przyzwyczajając oczy do mdłego światła ściennych żarówek.
 
www.rpgonliner.fora.pl
Kargan
No i co z tym tłumaczeniem Keth ? Wink
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Suriel
A ty taki w gorącej wodzie kompany Karganie. Spokojnie przecież dopiero dwa lata minęło. ..
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
Keth
Niewiarygodne, że to już dwa lata! Mam wrażenie, że całkiem niedawno dłubałem w tym tłumaczeniu. Mam oryginalny tekst i chętnie dokończę całość, muszę tylko wykombinować nieco więcej wolnego czasu - ten miesiąc jest naprawdę ekstremalny pod względem przeciążenia robotą, widać to zresztą w bezruchu na mainie i w sesjach PBF
 
www.rpgonliner.fora.pl
Suriel
Plus choroby. Praca plus choróbska. Na spokojnie nie pali się. Worawdzie ostatnio bierze mnie na SciFi więc pewnie poczytam ale sporo jest tez innych fajnych projektów do zrobienia a zycie tylko jedno i to krótkie. Czy mamy jakies opcje na pbf w gwiazdach?
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
Kargan
Jak macie ochotę na jakieś SF to kupiłem ostatnio trochę e-booków...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Suriel
A co masz?
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
Kargan
Ostatnio "zanabyłem":

Ian Douglas - "Star Carrier". Taki 7-dmio tomowy cykl o Kosmicznym Lotniskowcu Smile Trochę amerykańskie (Marines, USSPACENAVY, gloria i chwała,) ale jest trochę ciekawych naukowych rozważań w trakcie kontaktów z całą masą różnych obcych

Robert J. Szmidt - cykl "Na krawędzi zagłady" - też space opera polskiego pisarza. Fajnie mi się czytało.

Robert M. Wegner - cykl "Opowieści z Mekhańskiego Pogranicza" - to już fantasy, ale czyta się zajebiście. Porównywalne dla mnie jakościowo z Czarną Kompanią czy Malzańską Księgą Poległych Eriksona (te dwa cykle takoż posiadam) Wink

Jack Campbell - "Trylogia Starka". Bojowe hard SF Smile
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Suriel
Szmidtem jestem zainteresowany nie pozyczyl byś? Natomiast Wagnera czytałem fajny aczkolwiek wydawał mi się nie równy poziomem w różnych miejscach.
Reszta musi poczekać na więcej czasu wolnego.
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
Kargan
Mejla dej - bo nie pamiętam Smile
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Franz Maurer - Operator X-Grom
 
Suriel
Dawam. Definitywnie brakuje na forum ogólnego kącika o tematyce Sci-Fi. Trzeba by było coś pomyśleć w tym temacie bo jest trochę zainteresowanych. Tym zaś którzy mówią że to nie Kacetowskei i znów portal się rozdrabnia, mówię BŁĄDZICIE synowie marnotrawni. W KC jest miejsce na space travel Grin
"Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach" Antoine de Saint-Exupéry
 
czegoj
Jeśli ktoś potrzebowałby błogosławieństwa to moje macie.Pfft
Pilnie poszukuję dobrej pracy.Lzy
Moje pbf-owe CV - http://www.kryszt...php?user=7
 
Przejdź do forum:
Podobne Tematy
Temat Forum Odpowiedzi Ostatni post
Opowieści Pomysły i Inspiracje 7 31-08-2015 16:34
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

koszal
24-04-2018 16:56
No i połącz to teraz z wadą "twardy sen".

8art
24-04-2018 15:43
W sumie "niekontrolowane latanie" Nosferatów jest tylko za 1pkt

Suriel
24-04-2018 15:08
Na przykład "sterta spadajacy kamieni" - wada za 2pkt tylko dla Malkavian.

Sigil
24-04-2018 13:58
No, bo wady zawsze czekają na ciekawy moment by się ujawnić. Pfft

koszal
24-04-2018 13:45
No tak, tylko realnie gramy raptem jeden letni wieczór, więc nie jest tak, że o niej zapomniałem, tylko czekałem na ciekawy moment.

Kargan
24-04-2018 12:11
W sumie Keth ma rację - ta wada to coś czego gracz nie kontroluje więc powinna pojawiać się losowo evilsmile

koszal
24-04-2018 01:08
Keth pamiętam o wadzie chroniczny ból, po prostu miałem na nią plan w innym (niedalekim) momencie Wink

Keth
23-04-2018 23:29
OK, na mnie już czas, wpis z targowiska jutro z pracy!

koszal
23-04-2018 22:05
Jutro coś naskrobię. Ewentualnie tutaj napiszę, że Śmierdziel zamierza wygrzebać jakieś alko i prochy i pójść w miasto z Gurą.

Keth
23-04-2018 21:59
Spoko, stary nagrałem na twardziela jakby co

Suriel
23-04-2018 21:58
Możesz... tylko nie bądź dla siebie zbyt brutalny, pamiętaj że masz tez żonę. Pfft

Keth
23-04-2018 21:54
Mogę oddać jutro? Pragnę się napawać facjatą Gury!

NickPage
Najczęściej oglądane
deliad[6128]
czegoj[4088]
8art[2722]
dretch[2568]
koszal[2507]

Ostatnia aktualizacja
Oggy
8art
czegoj
Sigil
dretch

Wszystkie NickPage
Rzuć kostką