PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12611
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 128 times
Polajkowany: 75 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 09 czerwca 2019, 22:37

Bar "Hetman from Hell", 27 lipca 2055, 19:15

Sponiewierana przez Problema twarz bolała coraz mocniej, ale nawet w połowie nie przysparzała Ketarskiemu cierpienia równie wielkiego jak urażona duma. Nienawykły do takiego traktowania i nieświadomy powodów zachowania grubiańskiego boostera, manager czuł w sobie rosnące pokłady wściekłości, których istnienia dotąd nawet nie podejrzewał, a które trzymał na wodzy jedynie dzięki swemu zawodowemu opanowaniu.

- Berghar, wrócimy po ciebie! - rzucił w stronę baru wsadzając ręce w kieszenie płaszcza - I to bardzo szybko. I nie martw się, bo nie spadnie ci włos z głowy. A ty siostro prowadź, jeśli znasz drogę.

Czy Blacha idzie z nami? Kto przechowuje nasz sprzęt (m.in. mój pistolet)?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3716
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 71 times
Polajkowany: 128 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 12 czerwca 2019, 00:12

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------------------


- No właśnie Problem... - zaczął Berghar, krzywiąc usta w cierpkim uśmiechu. - Może, pozostawimy relację na dobrej stopie. Pozwól mi zdjąć tą jebaną obrożę i dokończyć sprawę razem z....

Problem zarechotał, coraz głośniej i głośniej, odchylając się coraz bardziej w tył na stołku.

- Z tobą? Chyba jaja sobie robisz Berghar. Po tym wszystkim co odpierdalałeś na dzielni, nie każdy ci już wierzy. Poza tym, wiem że to ty pociągasz za te wszystkie sznurki... A oni. Oni, to tylko podstawka taka, żeby nas wykołować. Taka jedna wielka lipa, z tym tu niby managerem, że to niby on to wszystko.... Ale ja cie prześwietliłem, to ty jesteś mózgiem tej operacji. Jak widzisz mnie tak łatwo nie wydymasz bo znam takich jak ty zbyt dobrze. Więc poczekamy tutaj aż twoje chłopaczki wykonają zadanie, a jeśli nie... - poklepał się po kurtce pod którą miał detonator. Milcząc, w chłodnej pogardzie, patrzył przez chwilę w ciszy w oczy O.D.

- No to, twoje zdrówko Berghar. Twoje zdrówko...

Oszronione kieliszki wódki powędrowały niemal równocześnie do ust.

- Dobra, zapierdalamy... - rzucił Rączka i popchnął Ketarskiego delikatnie w kierunku kontuaru.

Przedostali się przez rzadki tłum klienteli Hetmana docierając do stalowych drzwi w bocznej nawie pubu. Z tyłu zaszedł ich John Wick. Przy stoliku obok wejścia siedziało jeszcze dwóch Wicków. Lepiej lub gorzej upodobnionych do oryginału. Tego klanu nikt nie ruszał w Hetmanie. A nawet na całej Pradze. Cieszyli się krwawą estymą, wybierając życie jak ich pierwowzór. Zapewne dlatego pilnowali tego czego pilnowali. Rączka kiwnął im głową na powitanie, ale rozluźnili się dopiero kiedy skaner siatkówki przy wejściu pozwolił otworzyć stalowe wrota i wejść wszystkim do środka.

W półmroku obleśnego korytarza błyskały na ścianach obskurne graffiti. Pachniało stęchlizną. Korytarz schodził w dół, prowadząc ich w coraz ciemniejsze odmęty Hetmana. Przodem szedł Rączka. Pochód zamykali 3Force i Blacha niosący w plecaku zarekwirowane ludziom Ketarskiego uzbrojenie. W plątaninie podziemnych piwnic, Rąsia wyprowadził ich do nieco szerszego korytarza, zakończonego nieprzejrzystą taflą czarnego jak noc grafenu. Jego środek przecinała od góry do dołu tylko lekka kreska świadcząca o tym, iż dotarli do jakiegoś kolejnego wejścia. Po bokach wrót umieszczone były elektroniczne pochodnie, przypominające nieco te przed wejściem do Hetmana. Pochodnie stylizowane na wykrzywione twarze, dawały ze swych ust słabe żółte światło, licznym kamerom zamontowanym w oczodołach płaskorzeźb.

- Koniec drogi - Powiedział Rączka. - Macie się grzecznie donosić. I nic nie odpierdalajcie, bo tu żarty się kończom...

Spokojny dotąd Blacha wymownie poluzował nieco karabin i go odbezpieczył. Reszta boosterów też dziwnie się nagle spięła.

Jedna z płaskorzeźb drgnęła. Czerwone diody kamer zadrgały, ogniskując się na przybyłych.

- Ketraski i Lenu! Podejdźcie.

3Force przechylił się do ucha Wojskiego i wyszeptał z wyczuwalną praską nienawiścią.

- A ty kurwa, nawet nie drgnij palancie.

CDN.


Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 608
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 123 times
Polajkowany: 89 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 12 czerwca 2019, 23:43

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Lenu spodziewału się teatralnych gestów boosterów, epatujących bronią i strojących groteskowo groźne miny, nie zdziwiła wiec nu szeregowa blokada. Kiedy już podążali ukrytymi korytarzami, nu czułu mieszaninę podniecenia i strachu, ale odbezpieczający broń Blacha był co najwyżej śmieszny. Co on mógł ze swoją pukawką przeciw całemu integrowanemu systemowi. Sposób w jaki zostali powitani i zaproszeni, przeciągnął odczucia w kierunku niepokoju. Tylko nu i Ketarski, - Ciekawe dlaczego? - wcale nie było to komfortowe, że człowiek, któremu najbardziej w tej chwili ufału pozostawał poza nawiasem mającej się odbyć rozmowy.

Grzybnia i sposób prezentacji sugerowały konstrukt RAM, ale mogła to być sprytna mistyfikacja i za tajemniczym głosem wyroczni mógł ukrywac się zwykły szarlatan. Należało pozostać ultra ostrożnym. Lenu spojrzału na Krzyska i ponagliłou wzrokiem.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6193
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 84 times
Polajkowany: 63 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 13 czerwca 2019, 11:19

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Sam zdziwił się tym co zrobił... Jeszcze wczoraj skuliłby się pijany pod wyczuwalną groźbą gangusa, ale teraz odpowiedział szybciej niż zdążył pomyśleć:

- Palant to cię zrobił. - syknął ze złością prosto w twarz 3Force'a, przygotowując się na atak, jaki najprawdopodobniej nastąpi w przeciągu ułamku seknudy. Ciało instynktownie obniżyło się lekko na nogach, aby móc wyprowadzić błyskawicznego lowkicka, mięsnie spięły się, a ręce powędrowały tak aby móc uderzyć spodem dłoni w podbródek i powstrzymać potencjalną bańkę. Pewnie był na straconej pozycji i tak i tak. Booster napakowany cybergizacjami, mógł zaatakować szerokim wachlarzem śmiertelnych niespodzianek, od szponów, po pieprzoną zatrutą Sarinem strzałkę wyrzucaną ze slota w cyebroptyce.

Ale to nie było istotne. Wojski na chwilę zapomniał, że jest zapitym menelem. W sumie mógłby być ojcem gnojka, był niemal tyle starszy od boostera, a ten traktował go jak menela (co było zresztą całkiem zrozumiałe. Wystarczyło tylko popatrzeć na Bartkowskiego) A na Pradze grało się ostro, jeśli chciało się mieć jakikolwiek szacunek. Nawet jeśli to był szacunek posmiertny..
.
Odpalam Sandevistana. W razie czego bede atakował z karata

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3716
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 71 times
Polajkowany: 128 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 14 czerwca 2019, 01:01

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


Mechanika starcia:

Spoiler!
Najpierw niech przemówią kości. Potem opis.

Ketarski, Rączka, Ostra i Nu, nie działają w tej rundzie są zaskoczeni.

Wojski REF 10, Zmysł 4, +3 Sandevistan, Karate +5 Deklaracja: jak w opisie posta
3Force REF 7, Zmysł 3, +1 Kerenzikov, Walka Wręcz 4 Deklaracja: złapie za bety żula i go sponiewiera strzałem z czachy, potem poprawi z kolanka żeby wiedział że "Bibliotekarze Pany!"
Blacha REF 8, Zmysł 6, Karabin 5 Deklaracja: to jest prosty booster bezpieczeństwo grzybni jest dla niego najwalniejsze i nie chce ryzykować. Zamierza przywalić z półaatomatu (3 naboje) w Wojskiego, jeśli się uda zabijając go na miejscu.

Inicjatywa rzuty: 5, 9, 3,
Wojski 22
3Force 20
Blacha 17

Zaczyna Wojski, widząc co nadchodzi lowkick, REF10+5karate +2(kopnięcie karate)+ 4 rzut =21
Obrażenia 2k6 =8 +2 za BC+5 za Karate = 15
15 - 4Wb pancerza nogi -3MBC = 8. Nadal Bardzo dużo. :shock: Odjeło mu nogę. Żartowałem, urywa tylko z broni palnej.

Atak 3Forca idzie siłą rozpędu i żadnej drugiej akcji z kopaniem nie będzie, skoro tyle dostał w nogę.

REF 7 -2za obrażenia, +4 Walka Wręcz (taka zwykła uliczna plomba z basi w nos) + rzut 19 :shock: = 28! Dokonał niemal niemożliwego.

Wojski paruje.
REF10+5karate -3 druga akcja w rundzie +6 = 18 nieźle! Ale za mało.

3Force obrażenia główka to u mnie k6/2 =2 + 1Bc = 3 obrażenia , razy dwa bo trafienia w twarz są liczone podwójnie =6
Odejmij tam sobie od tego MBC, i co tam masz z pancerza, i to by było tyle (minimum 1 obrażenie zawsze wchodzi jeśli WB pancerza nie pochłonie całości obrażeń, a zdaje się że kasku nie miałeś.)


Ketraski i Nu prowadzeni przez dwóch boosterów widzieli jak ich rozmyte sylwetki zbliżały się do połyskliwego czarnego niczym szyba materiału, o strukturze twardości trwalszej niż tytan. Nadmiernie uczulony na styl gust Ketraskiego, podpowiadał mu że wyglądali w takim układzie zajebiście boosterowo i klimatycznie, co przyznał sam przed sobą z nieznacznym tylko przekąsem. Drzwi syknęły rozsuwając się na boki. Uderzył ich silny swąd ciała, uryny wymieszanej z odchodami, przemnożony wielokrotnie przez tygodnie zaduchu.

- O kurwa... - jęknął Katraski włączając błogosławione filtry nosowe.

Mechanika:

Spoiler!
Smród jest podobny do zapachu naprawdę niechlujengo żula.
Test na mdłości Opanowanie +Wytrzynałość:

Ketraski zdaje bez rzutów.
Lenu Op 6 +0 + rzut 7 = 13 poszło
Wojski Op 10 +0 (dziwne) + 8 = 18 poszło
Mimo to proszę to uwzględnić w postach.



W tym czasie Wojski odpowiadał boosterowi szybciej niż zdążył pomyśleć:

- Palant to cię zroooobbbiłłł. - Ostatnie słowo usłyszał Wojski dziwnie rozciągnięte poprzez działanie Sandevistana. Podskórnego dopalacza refleksu, uruchomianego na słowną myślową komendę. Kiedyś miał ustawioną jako "kurwa mać" ale szybko z niej zrezygnował na poczet czegoś znacznie bardziej finezyjnego, ponieważ zbyt często włączała mu się nieświadomie podczas rutynowego dnia służby.

Czas zwolnił dla niego bieg.

Widział zbliżająca się dłoń boostera, która zamierzała go pochwycić i podciągnąć do siebie.

Widział cybernetyczną twarzoczaszkę rozpędzoną w wiadomym celu, w stronę jego własnej twarzy

Jego noga w wyuczonym odruchu pomknęła w lowkicku w stronę goleni tamtego.

Czuł jak jego kopnięcie z miłym uchu chrupnięciem osiada na nodze tamtego.

Ale ku jego zdziwieniu booster nie zwolnił tempa. Był tylko minimalnie wolniejszy i wprawionego w ruch cielska nie zatrzymała nawet zmiażdżona noga. Booster dokonał niemal rzeczy niemożliwej. To jest dopiero duch walki! To jest prawdziwy krawędziarz. Zdolny mimo wszytko zapiąć ostatnie zadanie. O takich wyczynach słuchało się na ulicach opowieści. O tej, Wojski miał takie wrażenie, nie usłyszy jednak nikt. Filozoficzne rozważania, na które miał naprawdę dużo czasu po włączeniu Sandevistana (przeważnie potwornie się nudził, w czasie kiedy jego ciało wykonywało w zwolnionym tempie zadania), przerwało mu nagłe uderzenie cybernetycznej czaszki boostera wprost w jego nos. Ciemność pojawiła się przed cyberoczami solosa, które wprawdzie nadal przekazywały dane do mózgu, ale ten ich nie oczytywał właściwie z racji otrzymanego ciosu. Jak zwykle, to mięso dawało dupy a nie cybernetyka.

Kiedy wzrok powrócił, Wojski zobaczył wirujące powooolii w powietrzu kropelki potu. Nie, nie potu. Skorygował sam siebie, kiedy uczepiony jego koszuuli booster, zaczął równie powoli się ześlizgiwać w dół jego ciała, dając coraz większe pole do ostrzału Blasze. To nie mogły być drobiny potu, kontynuował tok myślenia Wojski, te drobiny były zbyt czerwone. Jak na podsumowanie tego kolejnego filozoficzne spostrzeżenia, we wkurwiająco powolny sposób, w dół nosa popłynęła mu solidna strużka krwi. Jego krwi.

Blacha w pierwszej turze nie strzela. Stopień Trudnosci w zwarciu jest zbyt duży by ryzkować życiem kumpla.
Muszę się zapytać. Co robicie?
Jestem bardzo ciekawy jakie hasełko dla Sandevistana ma Wojski.

Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 608
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 123 times
Polajkowany: 89 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 17 czerwca 2019, 22:37

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Lenu niepewnie kroczyłu w krok za Ketarskim, nie w głowie miału styl, wierząc, że istotą jest myśl. Wreszcie czułu się zrelaksowanu i spokojnie. Do momentu kiedy ściana otworzyła przejście i pomieszczenie do którego weszli zalało ich kolejną szaradą fekalnego zapachu, zaduchu, niemycia, fermentacji i gnicia, wszystko żeby onieśmielić, ujarzmić, zbić z tropu. Iluzja życia za technologią, technologi za życiem - Poza - przypomniała sobie Lenka.

Nie sposób było jednak nie odczuć syfu, chyba że ktoś wspomagał się cybernetyką. Jak Krzysiek. Lenka poczuła zawrót głowy, zapachy pogrzebu, starego strychu, amoniaku, zepsutego białka, szybko nasunęła na twarz maseczkę, opierając się na ramieniu Ketarskiego bardziej niż by chciału. Przez milisekundę zachwyciłu się jego zapachem. Tam miału na niego ochotę, wtedy właśnie, zdominować swoją ostoję.

Odrywając się od kolegi, pospiesznie zgniotłu jedną z pięciu tabletek chemicznie czyszczących powietrze wdychane przez maseczkę. Kiedy stanęłu wreszcie na nogach niemal automatycznie spojrzału na monitor w nadgarstku. Starału się znaleźć w sytuacji. Widząc przerażającą scenę bójki Wojskiego, Lenu wysoko zapiszczału.

A co tam widać proszę mistrza, bośmy tylko swąd poczuli? Czy prowadzi nas Blacha i OSTRA? BO tak by wypadało.

Dość istotne kto gdzie jest, bo jak by Lence odjebało i postanowiła ratować kolegów, to chcę wiedzieć jak rozpisać ruchy, bo używając aikido, przejmę siłę przeciwników.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3716
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 71 times
Polajkowany: 128 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 22 czerwca 2019, 01:56

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


Osuwający się w dół po sylwetce Wojskiego booster próbował w desperackim ruchu uchwycić się go lewą ręka, by złapać na tyle równowagę, aby uderzyć drugą ręką, w której trzymał coś w rodzaju nowoczesnej maczety. Spływając po ciele solosa żałował, że nie zrobił tak od razu. Nie użył jej przy pierwszym podejściu miał bowiem nadzieję, że jedno proste uderzenie z bani wystarczy by ustawić zwykłego złomiarza u swych stóp. Stało się dokładnie odwrotnie. Ku swemu zaskoczeniu trafił na zawodowca. A nawet gorzej, bo na byłego szefa korpo-ochrony zarządzającym profesjonalnym nieźle wytrenowanym przez siebie oddziałem. Owszem, wóda i czas spędzony na ulicy pośród miejskiej lumperii dużo Wojskiemu zabrał, jednak niektórych rzeczy po prostu się nie zapominało. Lekarze mówili na to pamięć mięśniowa. Wytrenowana w tysiącach treningów, nawet teraz zadziałała jak automat. Kilkoma sprawnymi ruchami posłał boostera na glebę. Solos już wcześniej spostrzegł przy boku gangusa charakterystyczny kształt kabury. Stary soloso zamierzał go zdobyć. Metalowa cyberręka boostera zawisła w powietrzu wykręcona w chwycie przez Wojskiego, gdy tymczasem jego druga dłoń sprawnie uwolniła kawałek chłodnej stali o który mu od początku chodziło. Serwomotory mechanicznej ręki zgrzytnęły przełamując założony przez solosa chwyt, ale było już za późno. Wydobyty DaiLung Streetmaster boleśnie ukuł boostera w ciało lufą.

- Rusz się ćwoku, a odstrzelę ci kulki razem z chujem - warknął do niego Wojski. Lawirując 3Frocem jak żywą tarczą wykonał pół kroku i odsunął się pod ścianę korytarza, gdzie kąt rażenia był dla niego bardziej niekorzystny. Wszystkie drogie treningi z odbijaniem zakładników teraz zapracowały na siebie z nawiązką.

Blacha nie miał pola do czystego strzału. Metalowa twarz booster nie zdradzała jednak żadnych emocji. Był chłodny i to Wojskiem się nie podobało bardzo. Lepszy o klasę od pozostałych Blacha na pewno już kalkulował scenariusz z rozwaleniem swojego kumpla wraz z solosem za nim. Rączka z kolei sięgał właśnie po giwerę, choć wcale nie był lepiej ustawiony od Blachy. OSTRA stała z kolei obok Ketarskiego i Nu, nie mierzyła w Wojskiego. Posłała złośliwe spojrzenie solosowi. Inaczej to chciała rozegrać. Błysnęły pazurki przystawiane od tyłu, wprost do szyi Nu.

Tylko Ketarski się nie odwrócił. Stał jak zauroczony tym co zobaczył w hali, po otwarciu czarnych jak noc, grafenowych drzwi. Uderzenie smrodu nie było jednorazowe. Wewnątrz pomieszczenia stały duże kałuże wody, wymieszanych z ludzkim ekskrementami. I ten zapach, zapach gnijącego ciała. Na porozrzucanych po podłodze materacach leżało kilkanaście wyjątkowo chudych osób, ubranych w markowe ubrania. Każdy z nich nosił hełm do wirtualnej rzeczywistości. Nie był to jednak żaden jakiś tam uliczny badziew. To był sprzęt z górnej półki. Pomiędzy ciałami stał na kółkach robot, przenośna jednostka do podtrzymania życia. Glukoza, minerały, witaminy... nazwij to, robot miał to wszystko, w ampułkach. Wystarczyło je wymieszać w odpowiednich lościach i wpuścić to wprost do żył. Najlepiej poprzez zamocowany w ciałach weflon. Cały chemiczny multikoktajl niezbędny by utrzymać funkcje organizmu w normie. Robot wyposażony był też w dwa mechaniczne ramiona do wykonywania szeregu podstawowych pielęgniarskich czynności, takich jak pozbywanie się odleżyn. Wyglądał jakby próbował sobie jakoś radzić z tym bajzlem, ale najwidoczniej nie szło mu szczególnie dobrze.



Obrazek


U sufity sufitu komory znajdowało się coś na kształt metalowego kapelusza, przypominający migoczący termojądrowy grzyb. Konstrukcja będąca niczym więcej jak zbieraniną połączonych serwerów, migających lampek i grubą plątaniną kabli, która ciągnęła się w dół przez podłogę oraz na boki, do leżących na podłodze ciał, porozrzucanych jak szmaciane lalki, wpinając się w każde sprzęgiem VR.

Dwa szybko poziomujące się dwa działka Minigun Vulcan S009M wysunęły się z pokryw komory. Oba lasery smarowanej broni szybko poszybowały w poszukiwaniu celów stojących w korytarzu, gotowe w każdej chwili zasypać toną ołowiu tych którzy się w nim znaleźli. Wszystkich bez wyjątku.

Tak, to System. Pilnował grzybni i robił to dobrze.

Czekam w napięciu na deklaracje. Zawłaszcza na głupawe deklaracje :lol: A w międzyczasie przeszukam sobie podręczniki, w poszukiwaniu szybkostrzelności i obrażeń od działka gatlinga. To zdaje się jest standardowa broń montowana w bojowych helikopterach, no nie?


Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 608
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 123 times
Polajkowany: 89 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 22 czerwca 2019, 21:59

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Bójka Wojskiego i 3Force, była zbyt szybka, dla nawykłu do spokojnej analizy nu. Boosterzy za to zareagowali zader zapalczywie, znów śmiesznie beztrosko, lub może właśnie bezmyślnie, pomyslału nu. Lenu byłu przekonanu, że zdołałybu uniknąć szpnów O.S.T.R.E.J, ale nie było potrzeby zaogniać sytuacji kolejną bójką. Za to postanowiłu zabawić się w Psycho-play. Tak postanowiłu, choć nie było to łatwe, bo Lenu z truden opanowału strach.

pozwolić przystawić sobie do gardła śmiercionośne ostrza, wystartować z grubej rury. Sytuacyjne Aikido, wykorzystać moment przewagi przeciwnika przeciwko niemu. Choć oddech pozostał spokojny, po skroni Lenu spłynęła kropla potu - Pieprzona fizjologia, ściśle powiązane z ciałem atawizmy. - dłonie nieznacznie zwilgotniały. Na gwałt nu odpowiedziało Psycho-play.

Odczytału z cyber protezy znaki seryjne.

- Dual-Pro 332. Często jeden pazur działa mimowolnie, ciekawe co zrobi Locked jak potniesz mnie tutaj, ja odpalę kody do twojej obroży i będzie mega jebana chryja w sypialni grzybni. - to mówiąc mieliłu kciukiem programy na egg supporcie. - Kto będzie winny, choć już po śmierci. Blacha i O.S.T.R.A., chujowy fame. Weźcie się uspokójcie i nie róbcie rabanu, że się dwóch chłopów pobiło. Solówka się to nazywa. - wykrzyczału Lenu szybko niczym spiker wydarzeń we flaszu. - Grzybnio! Jestem Lenu.

Na wszelki jednak wypadek, Lenu namacału w głębokiej kieszeni strzykaweczkę z rozluźniającym mięśnie serum. - Czy to mogłoby wystarczyć, na obficie wspomaganych cybernetyka boosterów? - zastanawiału się.

Rzut na opanowanie 7. OP 6 + 7 = 13, no nie wiem . Ale Lenu jest już mocno zdesperowanu. Może adrenalina strzeliła?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12611
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 128 times
Polajkowany: 75 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 23 czerwca 2019, 17:34

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, 19:15
Zza otwartych drzwi buchnęła fala smrodu tak intensywnego i tak odrażającego, że nawet aktywne cały czas filtry nosowe Ketarskiego nie zdołały mężczyzny w pełni ochronić przed paraliżującym członki i myśli fetorem. Zainstalowane w nozdrzach z myślą o ochronie przed komponowanymi na bazie feromonów afrodyzjakami, miniaturowe wszczepy pozwoliły kadrowcowi na zachowanie zawartości żołądka we właściwym miejscu, nie mogły jednak całkowicie wyeliminować ani bolesnych skurczów wnętrzności ani krótkotrwałego otępienia.

Zdezorientowany smrodem, a także w sporej mierze zszokowany widokiem prawdziwej postaci grzybni, Krzysztof nie zwrócił uwagi na bójkę brata z boosterem, na wiszący u ramienia ciężar Lenu ani doskonale rozpoznawalny w normalnych okolicznościach syk wysuwanych cyberszponów. Drgnął dopiero wtedy, kiedy jego oczom ukazały się dwa śmiertelnie niebezpieczne gatlingi, poruszające się na wysięgnikach z wdziękiem futurystycznych drapieżników.

Dopiero wtedy obejrzał się ponad ramieniem i poczuł jak w jego żyłach ponownie buzuje adrenalina, tym razem uwolniona dźgnięciem panicznego wręcz strachu.

- Kto będzie winny, choć już po śmierci. Blacha i O.S.T.R.A., chujowy fame - puszczane dotąd koło uszu, słowa Lenu odzyskały znienacka w uszach Ketarskiego krystaliczne brzmienie - Weźcie się uspokójcie i nie róbcie rabanu, że się dwóch chłopów pobiło. Solówka się to nazywa. Grzybnio! Jestem Lenu.

- Nieporozumienie właśnie dobiegło końca! - dodał podniesionym głosem manager, unosząc w górę puste dłonie i robiąc krok w bok w taki sposób, aby zasłonić swoim torsem brata i trzymanego przez niego zakładnika - Nikt nie stwarza zagrożenia, wszyscy dezaktywują uzbrojenie! Nasza eskorta nie ma złych intencji! Przybywamy za zezwoleniem Lockeda, który udzielił go w imieniu Bibliotekarza! Szukamy informacji!

Kadrowiec nie znał się na militariach, widział jednak dość filmów akcji w swoim życiu, by nie mieć złudzeń co do losu całej ekipy, gdyby sprawy potoczyły się w niewłaściwym kierunku.

...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6193
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 84 times
Polajkowany: 63 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 26 czerwca 2019, 10:38

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Wojski desperacko próbował zasłonić się boosterem przed możliwym ostrzałem. Wiedział, że jeśli Blacha zdecyduje się poświęcić swojego ziomeczka i sypnie pełną serią, to uratować by go mogło jedynie ciężkie opancerzenie, a tego akurat nie miał ani on ani jego żywa tarcza. Zresztą strzały oznaczały wyrok śmierci na wszystkich. Szybkostrzelne Vulcany zostawiłyby z bandy jedynie krwawe ochłapy.

Stary solo wzmocnił chwyt na swojej osłonie. Wypuścił mocno powietrze nosem wydmuchując krew ze złamanego nosa, plamiąc wszystko wokół i syknął do 3Force'a

- Jesteśmy kwita, nic do ciebie nie mam, wyjaśniliśmy sobie wszystko. Blatujemy? Twój ziomek mnie odstrzeli razem z tobą, a potem zanim jeszcze zdołasz stracić świadomość rozjebią nas wszystkich bez wyjątku gatlingi Grzybni. Pytam jeszcze raz czy blatujesz ziomek?

Pytanie zawisło w powietrzu i Wojski miał nadzieje, że gangus wykaże się choć odrobiną instynktu samozachowawczego i pójdzie drogą rozsądku, a nie autodestrukcyjnych emocji.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3716
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 71 times
Polajkowany: 128 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 29 czerwca 2019, 02:13

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


- ...chujowy fame.... Grzybnio! Jestem Lenu....

- Nieporozumienie właśnie dobiegło końca!... Szukamy informacji!...

- Pytam jeszcze raz czy blatujesz ziomek?

Wszyscy z nowo przybyłych na Pragę zdawali się grać na ten sam wynik, czyli na pas. Na remis, bezpieczny dla obu stron. Ale nie Blacha. On nie. Boostser nie grywał w pokera i nie zbyt szybko kalkulował. Można było powiedzieć, że w ogóle myślenie nie było jego najlepszą stroną. Chociaż, w sumie... Jako jedyny był okuty w solidne stopy metalu i Wojski z niepokojem zaczął kalkulować, czy ten booster miałby szansę z gatlingami. Oczywiście dużo zależało od tego ile stali oraz innych stopów miał pod swoim markowym dresem, ale... jakby Wojski nie liczył, wychodziło mu, że nie ma. Szanse przeżycia Blachy były bliskie zeru. Pytanie czy on sam zadawał sobie z tego sprawę. Wojski obawiał się, że i tym razem odpowiedź na postawione pytanie jest negatywna. Booster zdawał się ufać swoim blachom, bardziej niż okuty w pełną zbroję średniowieczny rycerz, stojący pośród pożogi bitewnego pola. Te braki intelektu teraz mogły ich wszystkich kosztować. I to bardzo drogo. Wojski mimowolnie poczuł jak mu się napinają samoczynnie mięśnie.

- Blacha no co ty... chyba, chyba mnie nie rozjebiesz? - zapytał 3Force, wyczuwając prawidłowo zamiar kumpla, który zamiast odłożyć broń zdawał się coraz bardziej składać do strzału.

- Ma gnata. Z gnatem jest, przy grzybni. - Powiedział Balcha cedząc słowa.

Rączka, który jako jedyny z boosterów wraz z Keatrskim i Nu stał na pierwszej linii strzału vulcanów, zaczął znacząco tracić chęci jatki i powoli, ostrożnie opuszczał swoją broń.

- Ej... Blacha, przecież nas tu wszystkich rozjebie. Pomyśl trochę chomba.

- Mogę ją pociąć... - Wysyczała OSTRA - Naprawdę. Mogę zacząć ciąć tą małą sukę, powolutku i boleśnie. Dopóki tamten cwel nie rzuci gnata....

- Nie potniesz jej, nawet o tym nie myśl! - powiedział głos z głośnika i jeden z gatlingów skoncentrował się na twarzy OSTREJ.

Twarz gangauski, napinana serwomotorami zmieniła swój wyraz w "dziubek" świadczący o bezbrzeżnym zdziwieniu.

- Ale... ale, to my jesteśmy od Bibliotekarza. Chyba, coś... się wam nieco w tej zadymie popierdoliło. - zaczęła niepewnie.

- Nic się nie pomyliło. My jesteśmy grzybnią, to My wiemy lepiej!


W głośniku grzybni rozległy się podejrzane trzaski i nieprzyjemne dla ucha sprzężenia.


------------------------------

------------------------------------------------------------

----------Po prostu Lenu jest nam trochę potrzebna w tym momencie, więc sorki.----------

----------Ej mieliście mi się nie wpierdalać w sprawę. ------ -----Wyluzuj, i tak traciłeś kontrolę. ----------

----------Odłóż broń Blacha wszystko gra.----------Nieprawda nie traciłem.----------

----------Nieważne, najlepiej niech wszyscy wyluzują. ----------

----------Ej ty, puść Nu. I to już.----------

----------Kontrolowałem to!----------

----------Zwolnij ją, kurwa, chyba słyszysz.----------

---------- Chuja tam kontrolowałeś. ----------

----------A ja tam liczę na rozwałkę, nagrywam jakby co, wrzuci się na Tuba.----------

----------Bo jesteś chorym psycholem. LOL---------- ----------Ej, zostaw Nu! ----------

------------------Kurwa. Nie lubię się powtarzać. Kto z was ma download sterowników do gatlingów?----------

-----Spokojnie, ja teraz nimi steruję, mam to pod kontrolą.----------

----------Chodź do nas Lenu, jeden z Nas potrzebuje pilnie Twojej pomocy. ----------

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do rozmowy przez głośniki umieszczone w komorze grzybni dołączyły inne osoby. Głośniki emitowały na przemian lub na raz wypowiedzi, tworząc lekki chaos. Głosy były bardzo różne. Jeden był zmysłowy kobiecy ale był też jeden nieludzko basowy i kilka innych

Robot medyczny, na dźwięk ostatnich wypowiedzianych przez grzybnię słów, odjechał kawałek od ciała przy którym do tej pory warował machając mechanicznymi ramionami. Jego gąsienice rozjechały sporą kałużę fekaliów, robiąc miejsce dla Nu.

Uścisk na jej szyi zelżał i ustąpił. Lenu była wolna.

Jakie deklaracje Panowie?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12611
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 128 times
Polajkowany: 75 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 30 czerwca 2019, 19:17

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, 19:20

Dławiące gardło uczucie paniki nieco zelżało, chociaż Ketarski nie wątpił, że zbiorowa świadomość kontrolująca gatlingi w każdej chwili mogła zmienić zdanie i zasypać wejście do pomieszczenia morzem ognistej stali. Manager podejrzewał - ba, był święcie przekonany - że tworzące Grzybnię ludzkie jaźnie były dotknięte pełną gamą znanych medycynie odmian cyberpsychozy, a także kilkoma takimi, o których korporacyjni lekarze nawet nie słyszeli.

Wciąż trzymając swe puste dłonie na wysokości podbródka, Krzysztof cofnął się o krok czyniąc przejście dla uwolnionej z morderczego uścisku O.S.T.R.E.J. Lenu. Grzybnia wydawała się doskonale znać tożsamość i możliwości działania przybyszów. Póki przeważająca część sprzęgniętych w matrycy mózgów uważała, że pracujący dla Prepaku goście nie są dla nich niebezpieczni, Krzysztof gotów był grać nawet rolę zastraszonego płaczliwego korpa, zupełnie nieszkodliwego i godnego jedynie politowania.

Jednocześnie w jego umyśle kształtował się plan takiego przemieszczenia siebie oraz towarzyszy, aby w razie dramatycznej zmiany stanu rzeczy wirtualny operator działek zyskał czyste pole ostrzału tkwiących w korytarzyku boosterów.

- Lenu, jesteś proszona o udzielenie pomocy - oznajmił nieco piskliwym głosem kadrowiec - Nie powinniśmy zwlekać, skoro gospodarze nas proszą. Jeśli chcesz, ja i Wojski możemy ci asystować, obaj znamy się na udzielaniu pierwszej pomocy.

Lenu, zasuwaj do przodu! Ketarski spróbuje wyciągnąć z matni Wojskiego sugerując, że obaj mogą w jakiś sposób pomóc Lenu. Mam nadzieję tak nas przemieścić, żeby w bezpośrednim polu rażenia gatlingów znajdowali się wyłącznie boosterzy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6193
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 84 times
Polajkowany: 63 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 03 lipca 2019, 10:41

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Kurwa, co za praski tępak! - niemal krzyknął Wojski widząc Blache szykującego się do ostatecznego rozwiązania kwestii pijaka. Kątem oka widział niebezpiecznie poruszające się gatlingi. Z dwojga złego chyba wolał zaryzykować ostrzał od boostera, bo od jego kul nieco separowała go żywa tarcza, mimo iż była to marna pociecha. Wiedział że pełna seria poszatkuje 3Force'a, a sam Bartkowski nie miał na sobie pancerza. Zresztą nie był w 100% osłonięty. Tak czy innaczej miał większe szanse ryzykując ostrzał Blachy, bo Gatlingi były pewną śmiercią. Starał się więc tylko przesunąć za jakąkolwiek dodatkową osłonę, betonowy podest zdemolowanego datatermu, róg budynku, sycząc do 3Force'a:

- No bratku, lepiej ze mną współpracuj. Tylko jak się schowamy mamy szanse. Innaczej ten dzban nas obu odstrzeli. Chyba, że Grzybnia przemówi przekonująco dwóch szarych komórek jakie mu zostały...
Ciągnę za sobą 3Force'a za najbliższą osłonę. Oczywiście spluwa cały czas na jajkach i osłaniam się nim od Blachy.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 608
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 123 times
Polajkowany: 89 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 04 lipca 2019, 20:44

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15




Mimo ulotnej chwili wytchnienia, kiedy śmierć zamarła w komorach karabinów, gotowa na każdy fałszywy ruch zacząć zbierać swe żniwo, zdenerwowanie nie opuściło Lenu, nu czułu jak, mięśnie drżą niepewnie, parzone adrenaliną. Wygasiłu supporta jajka, cudem panując nad paniką, odsunełu delikatnie śmiercionośną szponiastą dłoń O.S.T.R.E.J. Nawet przez chwilę nie zamierzału poświęcać swego i przyjaciół życia dla durnej zemsty, czy żyjąca z dnia na dzień boosterka znała tą prawdę. Kończąc wcześniejszą swą grę pozorów, posłała jeszcze swej niedoszłej oprawczyni uśmiech. Nie zmieniało to faktu, że chociaż Lenu byłu na pozór bezpiecznu, to Wojski był w bezpośrednim zagrożeniu.

Pierwszy niepewny krok w kierunku legowisku biocybernetycznej jaźni, ukuł boleśnie nozdrza nu smrodem wyciskającym łzy.

Dziewczyna znów niepewnie oparła się na Ketarskim. - Prowadź mnie tam! - głośniej już - Idę, daj ochronę Wojskiemu, proszę. - zastanawiału się czy grzecznościowe sformułowania mają jakiś priorytet w języku jaźni. Patrząc na zaniedbane ciała, z których mózgów technika stworzyła genius loci, rozważału jak bardzo te umysły stapiają się w jedną jaźń. Leny analizował kiedyś, a Lenka teraz wiedziała, opracowania o myślni, świadomości wieloosobowej. Pomijając możliwości kontrolowania virtuala, były według badań zdolne kontrolować verite. Działo się to przez wpływ na oprogramowanie wszystkich nano robotów, stanowiących na koniec 2054, 1ppm masy powietrza w miastach. Robociki były wszędzie, jedne naprawiały wciąż infrastrukturę miasta, inne chroniły przed chorobami i virusami całe populacje, inne szpiegowały, była jeszcze cała rzesza tych, które wypełniły zadanie i zostały zapomniane. Ludzie wdychali je i wydalali. Wystarczył jednak impuls i znajomość kodów, by przeprogramowane uwolniły w organizmie śmiercionośna truciznę.

Lenka przetarła ręką oczy, będąc wdzięczną samej sobie za oleisty nie rozmazywalny makijaż. Trzymając mocno za ramię Krzyśka powoli krok za krokiem podchodziła do oplecionych w zwoje kabli i pompujących płyny życia i śmierci rurek, ciał. Właściwie jednego ciała, wiążącego wiele osób, jak wielogłowy smok. To już trzeci, tego dnia, - Czy ten też będzie chciał mnie oszukać? - zadawała sobie pytanie. Wtedy poczuła na sobie czerwone oko med - robota. Zatrzymała się. - Potrzebuję obu. - miału nadzieję, że może przekona to grzybnie by podprowadzić Wojskiego na bezpieczną odległość.

Lenka zdjęła plecaczek, wydobyła z niego mały areozol i napryskała na dłonie antyseptyczne rękawiczki z antybiotykiem, dwoma krótkimi cyknięciami. Raz jeszcze uważnie przyjrzała się całemu systemowi life amplifier.

Jeśli przyjdzie do diagnozy i leczenia proszę o info, w razie potrzeby rozważam wydanie pkt. szczęścia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12611
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 128 times
Polajkowany: 75 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 07 lipca 2019, 18:22

Legowisko grzybni, 27 lipca 2055, 19:20

Dzieląc swą uwagę pomiędzy gatlingi Grzybni, boosterów oraz dezynfekującą dłonie Lenu, Ketarski uśmiechnął się w duchu w wyjątkowo złośliwy sposób. Uśmiech ten w najmniejszym stopniu nie odbił się na jego obliczu, emanującym częściowo udawaną, a częściowo prawdziwą zgrozą.

- Wojski, słyszałeś Lenu? Potrzebuje naszej asysty przy zabiegu. Puść z łaski swojej Blachę i chodź tutaj, zanim nasi gospodarze zmienią zdanie albo się obrażą. A wy ręce daleko od broni, jesteśmy to za wiedzą i zgodą Lockeda, nie zapominajcie o tym!

Ciągle przywołując dłonią swego przyrodniego brata, manager postąpił kilka kroków w stronę wylotu korytarza, w ewidentnym zamiarze ustawienia się pomiędzy Wojskim i jego zakładnikiem, a wciąż trzymającym gotową do użycia broń boosterem.

- Blacha, włączy myślenie! - tym razem ton głosu korpo zmienił się diametralnie, zabrzmiała w nim czytelna nuta nakazu.

Poproszę o test Zdolności Przywódczych. OP 6, ZP +3. Mam nadzieję, że Blacha opuści broń. Jeśli to zrobi, odpycham 3FORCE w stronę Blachy, zasłaniam Wojskiego i razem cofamy się ku Lenu. Cała akcja szybkimi zdecydowanymi ruchami - tak, żeby jak najszybciej wyjść poza pole rażenia gatlingów. Wisienką na torcie byłoby takie sprowokowanie rozwoju wydarzeń, aby Grzybnia z jakiegoś powodu rozstrzelała za chwilę ludzi Problema, ale nie ma co planować zbyt daleko w przyszłość...[/green]

ODPOWIEDZ