PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12592
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 90 times
Polajkowany: 45 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 09 czerwca 2019, 22:37

Bar "Hetman from Hell", 27 lipca 2055, 19:15

Sponiewierana przez Problema twarz bolała coraz mocniej, ale nawet w połowie nie przysparzała Ketarskiemu cierpienia równie wielkiego jak urażona duma. Nienawykły do takiego traktowania i nieświadomy powodów zachowania grubiańskiego boostera, manager czuł w sobie rosnące pokłady wściekłości, których istnienia dotąd nawet nie podejrzewał, a które trzymał na wodzy jedynie dzięki swemu zawodowemu opanowaniu.

- Berghar, wrócimy po ciebie! - rzucił w stronę baru wsadzając ręce w kieszenie płaszcza - I to bardzo szybko. I nie martw się, bo nie spadnie ci włos z głowy. A ty siostro prowadź, jeśli znasz drogę.

Czy Blacha idzie z nami? Kto przechowuje nasz sprzęt (m.in. mój pistolet)?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3662
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 48 times
Polajkowany: 78 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 12 czerwca 2019, 00:12

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------------------


- No właśnie Problem... - zaczął Berghar, krzywiąc usta w cierpkim uśmiechu. - Może, pozostawimy relację na dobrej stopie. Pozwól mi zdjąć tą jebaną obrożę i dokończyć sprawę razem z....

Problem zarechotał, coraz głośniej i głośniej, odchylając się coraz bardziej w tył na stołku.

- Z tobą? Chyba jaja sobie robisz Berghar. Po tym wszystkim co odpierdalałeś na dzielni, nie każdy ci już wierzy. Poza tym, wiem że to ty pociągasz za te wszystkie sznurki... A oni. Oni, to tylko podstawka taka, żeby nas wykołować. Taka jedna wielka lipa, z tym tu niby managerem, że to niby on to wszystko.... Ale ja cie prześwietliłem, to ty jesteś mózgiem tej operacji. Jak widzisz mnie tak łatwo nie wydymasz bo znam takich jak ty zbyt dobrze. Więc poczekamy tutaj aż twoje chłopaczki wykonają zadanie, a jeśli nie... - poklepał się po kurtce pod którą miał detonator. Milcząc, w chłodnej pogardzie, patrzył przez chwilę w ciszy w oczy O.D.

- No to, twoje zdrówko Berghar. Twoje zdrówko...

Oszronione kieliszki wódki powędrowały niemal równocześnie do ust.

- Dobra, zapierdalamy... - rzucił Rączka i popchnął Ketarskiego delikatnie w kierunku kontuaru.

Przedostali się przez rzadki tłum klienteli Hetmana docierając do stalowych drzwi w bocznej nawie pubu. Z tyłu zaszedł ich John Wick. Przy stoliku obok wejścia siedziało jeszcze dwóch Wicków. Lepiej lub gorzej upodobnionych do oryginału. Tego klanu nikt nie ruszał w Hetmanie. A nawet na całej Pradze. Cieszyli się krwawą estymą, wybierając życie jak ich pierwowzór. Zapewne dlatego pilnowali tego czego pilnowali. Rączka kiwnął im głową na powitanie, ale rozluźnili się dopiero kiedy skaner siatkówki przy wejściu pozwolił otworzyć stalowe wrota i wejść wszystkim do środka.

W półmroku obleśnego korytarza błyskały na ścianach obskurne graffiti. Pachniało stęchlizną. Korytarz schodził w dół, prowadząc ich w coraz ciemniejsze odmęty Hetmana. Przodem szedł Rączka. Pochód zamykali 3Force i Blacha niosący w plecaku zarekwirowane ludziom Ketarskiego uzbrojenie. W plątaninie podziemnych piwnic, Rąsia wyprowadził ich do nieco szerszego korytarza, zakończonego nieprzejrzystą taflą czarnego jak noc grafenu. Jego środek przecinała od góry do dołu tylko lekka kreska świadcząca o tym, iż dotarli do jakiegoś kolejnego wejścia. Po bokach wrót umieszczone były elektroniczne pochodnie, przypominające nieco te przed wejściem do Hetmana. Pochodnie stylizowane na wykrzywione twarze, dawały ze swych ust słabe żółte światło, licznym kamerom zamontowanym w oczodołach płaskorzeźb.

- Koniec drogi - Powiedział Rączka. - Macie się grzecznie donosić. I nic nie odpierdalajcie, bo tu żarty się kończom...

Spokojny dotąd Blacha wymownie poluzował nieco karabin i go odbezpieczył. Reszta boosterów też dziwnie się nagle spięła.

Jedna z płaskorzeźb drgnęła. Czerwone diody kamer zadrgały, ogniskując się na przybyłych.

- Ketraski i Lenu! Podejdźcie.

3Force przechylił się do ucha Wojskiego i wyszeptał z wyczuwalną praską nienawiścią.

- A ty kurwa, nawet nie drgnij palancie.

CDN.


Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 556
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 66 times
Polajkowany: 49 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 12 czerwca 2019, 23:43

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Lenu spodziewału się teatralnych gestów boosterów, epatujących bronią i strojących groteskowo groźne miny, nie zdziwiła wiec nu szeregowa blokada. Kiedy już podążali ukrytymi korytarzami, nu czułu mieszaninę podniecenia i strachu, ale odbezpieczający broń Blacha był co najwyżej śmieszny. Co on mógł ze swoją pukawką przeciw całemu integrowanemu systemowi. Sposób w jaki zostali powitani i zaproszeni, przeciągnął odczucia w kierunku niepokoju. Tylko nu i Ketarski, - Ciekawe dlaczego? - wcale nie było to komfortowe, że człowiek, któremu najbardziej w tej chwili ufału pozostawał poza nawiasem mającej się odbyć rozmowy.

Grzybnia i sposób prezentacji sugerowały konstrukt RAM, ale mogła to być sprytna mistyfikacja i za tajemniczym głosem wyroczni mógł ukrywac się zwykły szarlatan. Należało pozostać ultra ostrożnym. Lenu spojrzału na Krzyska i ponagliłou wzrokiem.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6178
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Polajkował: 46 times
Polajkowany: 40 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 13 czerwca 2019, 11:19

Praga, bar "Hetman from Hell", Data 27 lipca 2055, godzina 19:15

Sam zdziwił się tym co zrobił... Jeszcze wczoraj skuliłby się pijany pod wyczuwalną groźbą gangusa, ale teraz odpowiedział szybciej niż zdążył pomyśleć:

- Palant to cię zrobił. - syknął ze złością prosto w twarz 3Force'a, przygotowując się na atak, jaki najprawdopodobniej nastąpi w przeciągu ułamku seknudy. Ciało instynktownie obniżyło się lekko na nogach, aby móc wyprowadzić błyskawicznego lowkicka, mięsnie spięły się, a ręce powędrowały tak aby móc uderzyć spodem dłoni w podbródek i powstrzymać potencjalną bańkę. Pewnie był na straconej pozycji i tak i tak. Booster napakowany cybergizacjami, mógł zaatakować szerokim wachlarzem śmiertelnych niespodzianek, od szponów, po pieprzoną zatrutą Sarinem strzałkę wyrzucaną ze slota w cyebroptyce.

Ale to nie było istotne. Wojski na chwilę zapomniał, że jest zapitym menelem. W sumie mógłby być ojcem gnojka, był niemal tyle starszy od boostera, a ten traktował go jak menela (co było zresztą całkiem zrozumiałe. Wystarczyło tylko popatrzeć na Bartkowskiego) A na Pradze grało się ostro, jeśli chciało się mieć jakikolwiek szacunek. Nawet jeśli to był szacunek posmiertny..
.
Odpalam Sandevistana. W razie czego bede atakował z karata

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3662
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 48 times
Polajkowany: 78 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 14 czerwca 2019, 01:01

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15
-----------------------------------------------------------------------------------------


Mechanika starcia:

Spoiler!
Najpierw niech przemówią kości. Potem opis.

Ketarski, Rączka, Ostra i Nu, nie działają w tej rundzie są zaskoczeni.

Wojski REF 10, Zmysł 4, +3 Sandevistan, Karate +5 Deklaracja: jak w opisie posta
3Force REF 7, Zmysł 3, +1 Kerenzikov, Walka Wręcz 4 Deklaracja: złapie za bety żula i go sponiewiera strzałem z czachy, potem poprawi z kolanka żeby wiedział że "Bibliotekarze Pany!"
Blacha REF 8, Zmysł 6, Karabin 5 Deklaracja: to jest prosty booster bezpieczeństwo grzybni jest dla niego najwalniejsze i nie chce ryzykować. Zamierza przywalić z półaatomatu (3 naboje) w Wojskiego, jeśli się uda zabijając go na miejscu.

Inicjatywa rzuty: 5, 9, 3,
Wojski 22
3Force 20
Blacha 17

Zaczyna Wojski, widząc co nadchodzi lowkick, REF10+5karate +2(kopnięcie karate)+ 4 rzut =21
Obrażenia 2k6 =8 +2 za BC+5 za Karate = 15
15 - 4Wb pancerza nogi -3MBC = 8. Nadal Bardzo dużo. :shock: Odjeło mu nogę. Żartowałem, urywa tylko z broni palnej.

Atak 3Forca idzie siłą rozpędu i żadnej drugiej akcji z kopaniem nie będzie, skoro tyle dostał w nogę.

REF 7 -2za obrażenia, +4 Walka Wręcz (taka zwykła uliczna plomba z basi w nos) + rzut 19 :shock: = 28! Dokonał niemal niemożliwego.

Wojski paruje.
REF10+5karate -3 druga akcja w rundzie +6 = 18 nieźle! Ale za mało.

3Force obrażenia główka to u mnie k6/2 =2 + 1Bc = 3 obrażenia , razy dwa bo trafienia w twarz są liczone podwójnie =6
Odejmij tam sobie od tego MBC, i co tam masz z pancerza, i to by było tyle (minimum 1 obrażenie zawsze wchodzi jeśli WB pancerza nie pochłonie całości obrażeń, a zdaje się że kasku nie miałeś.)


Ketraski i Nu prowadzeni przez dwóch boosterów widzieli jak ich rozmyte sylwetki zbliżały się do połyskliwego czarnego niczym szyba materiału, o strukturze twardości trwalszej niż tytan. Nadmiernie uczulony na styl gust Ketraskiego, podpowiadał mu że wyglądali w takim układzie zajebiście boosterowo i klimatycznie, co przyznał sam przed sobą z nieznacznym tylko przekąsem. Drzwi syknęły rozsuwając się na boki. Uderzył ich silny swąd ciała, uryny wymieszanej z odchodami, przemnożony wielokrotnie przez tygodnie zaduchu.

- O kurwa... - jęknął Katraski włączając błogosławione filtry nosowe.

Mechanika:

Spoiler!
Smród jest podobny do zapachu naprawdę niechlujengo żula.
Test na mdłości Opanowanie +Wytrzynałość:

Ketraski zdaje bez rzutów.
Lenu Op 6 +0 + rzut 7 = 13 poszło
Wojski Op 10 +0 (dziwne) + 8 = 18 poszło
Mimo to proszę to uwzględnić w postach.



W tym czasie Wojski odpowiadał boosterowi szybciej niż zdążył pomyśleć:

- Palant to cię zroooobbbiłłł. - Ostatnie słowo usłyszał Wojski dziwnie rozciągnięte poprzez działanie Sandevistana. Podskórnego dopalacza refleksu, uruchomianego na słowną myślową komendę. Kiedyś miał ustawioną jako "kurwa mać" ale szybko z niej zrezygnował na poczet czegoś znacznie bardziej finezyjnego, ponieważ zbyt często włączała mu się nieświadomie podczas rutynowego dnia służby.

Czas zwolnił dla niego bieg.

Widział zbliżająca się dłoń boostera, która zamierzała go pochwycić i podciągnąć do siebie.

Widział cybernetyczną twarzoczaszkę rozpędzoną w wiadomym celu, w stronę jego własnej twarzy

Jego noga w wyuczonym odruchu pomknęła w lowkicku w stronę goleni tamtego.

Czuł jak jego kopnięcie z miłym uchu chrupnięciem osiada na nodze tamtego.

Ale ku jego zdziwieniu booster nie zwolnił tempa. Był tylko minimalnie wolniejszy i wprawionego w ruch cielska nie zatrzymała nawet zmiażdżona noga. Booster dokonał niemal rzeczy niemożliwej. To jest dopiero duch walki! To jest prawdziwy krawędziarz. Zdolny mimo wszytko zapiąć ostatnie zadanie. O takich wyczynach słuchało się na ulicach opowieści. O tej, Wojski miał takie wrażenie, nie usłyszy jednak nikt. Filozoficzne rozważania, na które miał naprawdę dużo czasu po włączeniu Sandevistana (przeważnie potwornie się nudził, w czasie kiedy jego ciało wykonywało w zwolnionym tempie zadania), przerwało mu nagłe uderzenie cybernetycznej czaszki boostera wprost w jego nos. Ciemność pojawiła się przed cyberoczami solosa, które wprawdzie nadal przekazywały dane do mózgu, ale ten ich nie oczytywał właściwie z racji otrzymanego ciosu. Jak zwykle, to mięso dawało dupy a nie cybernetyka.

Kiedy wzrok powrócił, Wojski zobaczył wirujące powooolii w powietrzu kropelki potu. Nie, nie potu. Skorygował sam siebie, kiedy uczepiony jego koszuuli booster, zaczął równie powoli się ześlizgiwać w dół jego ciała, dając coraz większe pole do ostrzału Blasze. To nie mogły być drobiny potu, kontynuował tok myślenia Wojski, te drobiny były zbyt czerwone. Jak na podsumowanie tego kolejnego filozoficzne spostrzeżenia, we wkurwiająco powolny sposób, w dół nosa popłynęła mu solidna strużka krwi. Jego krwi.

Blacha w pierwszej turze nie strzela. Stopień Trudnosci w zwarciu jest zbyt duży by ryzkować życiem kumpla.
Muszę się zapytać. Co robicie?
Jestem bardzo ciekawy jakie hasełko dla Sandevistana ma Wojski.

Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 556
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 66 times
Polajkowany: 49 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 17 czerwca 2019, 22:37

Praga, legowisko grzybni, Data 27 lipca 2055, godzina 19:15[/b

Lenu niepewnie kroczyłu w krok za Ketarskim, nie w głowie miału styl, wierząc, że istotą jest myśl. Wreszcie czułu się zrelaksowanu i spokojnie. Do momentu kiedy ściana, otworzyła przejście i pomieszczenie do którego weszli zalało ich kolejna szaradą fekalnego zapachu, zaduchu, niemycia, fermentacji i gnicia, wszystko żeby onieśmielić, ujarzmić, zbić z tropu. Iluzja życia za technologię, technologi za życiem - Poza - przypomniała sobie Lenka.

Nie sposób było jednak nie odczuć syfu, chyba, że ktoś wspomagał się cybernetyką. Jak Krzysiek. Lenka poczuła zawrót głowy, zapachy pogrzebu, starego strychu, amoniaku, zepsutego białka, szybko nasunęła na twarz maseczkę, opierając się na ramieniu Ketarskiego bardziej niż by chciału. Przez milisekundę zachwycału się jego zapachem. Tam miału na niego ochotę teraz właśnie, zdominować swoją ostoję.

Odrywając się od kolegi, pospiesznie zgniotłu jedną z pięciu tabletek chemicznie czyszczących powietrze wdychane przez maseczkę. Kiedy stanęłu wreszcie na nogach niemal automatycznie spojrzału na monitor w nadgarstku. Starału się znaleźć w sytuacji. Widząc przerażającą scenę bójki Wojskiego, Lenu ostro zapiszczy, może odwróci Blachę.

A co tam widać proszę mistrza, bośmy tylko swąd poczuli? czy prowadzi nas Blacha i OSTRA? BO tak by wypadało.

Dość istotne kto gdzie jest, bo jak by Lence odjebało i postanowiła ratować kolegów, to chcę wiedzieć jak rozpisać ruchy, bo używając aikido, przejmę siłę przeciwników.

ODPOWIEDZ