PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 638
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 23 kwietnia 2019, 22:35

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda, Praga 18:30

Kiedy Berghar spadł na plecy i mało nie puścił terrarium, Lenu mało nie puściłu Świetlistej Panienki, tak by pewnie było gdyby wcześniej nie powierzyła jej w ręce Wojskiego.

Dziewczyna przyskoczyła do poturbowanego Berghara, ale widać było, że głównym powodem była obawa o szczelność szklanego cuba, który właśnie przejął Krzysztof. Odbierając Świetlistą z rąk solosa, spytała jeszcze O.D. - Oglądnąć ci te plecki, mam coś na znieczulenie? - widząc nieco zmieszaną minę fixera, dodała - Nie bój, anusa ci nie zbadam, za to musiałbyś zapłacić ekstra.

O.D. nie chciał chyba wydawać kasy i obyło się bez oględzin. Śiwtlista była ciężka, ale przynajmniej jak na Świętą przystało zwyciężała mrok. Pokazywała drogę w ciemności. Lenu zastanawiału się czy Maryjki zawsze służyły za latarnie. I skąd powiedzenie " Najciemniej pod latarnią"? Po namyśle stwierdziłu, że lepsza byłaby latarnia w kształcie wielokrotnie skręconych łańcuchów DNA. Tymczasem wciąż ulegając iluzji sielankowej wycieczki typu survival city, wróciłu do panienki i latarni.

- Chłopaki, dlaczego najciemniej jest pod Latarnią? - bystrzakiem okazał się Berghar, który poruszał się już podejrzenie żwawo.
- Bo ty pod nią stoisz.

Lenu znów jednak uległu czarowi, a mroczne labirynty zamierzchłych epok jawiły się jak jaskinia bazyliszka. Błędny ognik z przodu i święte neony.
Dziewczyna pisała swoją bajkę, zamieniając tagi boosterów na runy goblinów, szczątki poprzednich poszukiwaczy dopełniały scenografii. Miała nawet ochotę zaśpiewać.

Jesteś dzielna i piękna,
Świat jest u twych stóp,
Stopy liżą języki chmur,
Każdy chce być Twój.

Niewolnikiem zostać Twym,
By choć u stóp,
Palce lizać,
Ciebie czcić.

...


Ale zamilkła po chwili, spostrzegłszy karcące spojrzenie szefa, a może był to znak, bo weszli o obszernej hali starego garażu piętrowego. Leża Bazyliszka. Jaszczury zjawiły się sekundę później. Napiętnowane okrucieństwem twarze w mgnieniu oka wyprostowały fantazje Lenu. To nie była wycieczka z przygodami. Sam jednak fakt że groźni żołnierze obśmiali neonowa panią i się przedstawili napawał optymizmem. Lenu miału się wprawdzie nie odzywać, ale chip etykiety zadziałał i wybąkału.
- Lenu jestem, niosę neonową panienkę bo ciemno w korytarzach, a ona niezsieciowana to nie wymięka na portach. - szczęściem bandyci zareagowali metalicznym śmiechem, co brzmiało okrutnie, ale wróżyło pomyślnie.

Wreszcie bajka powróciła zamieniona w koszmar na jawie, Locked niczym iberyjski, czy galijski kacyk zasiadał na leżu z samochodowego wraku. Dziewczyna przezornie schowała się za szerokimi plecami rycerskich kolegów i postawiła neonową panią na posadzce. Pech chciał, że trafiła na jakąś nierówność i gipsowa figurka zachwiała się, a Lenka musiał ją ratować. Czar niewidzialności prysł. Za to sam Locked wykazywał olbrzymią ciekawość, z powodu wizyty ekipy. Choć facet robił wrażenie, Leneczka postanowiła pozostać w cieniu tak długo jak się da. Zastanawiała się tylko czy on ma coś z nogami, że tak zasiada na dachu jak pospolity amerykański wódz. Tymczasem wodziła wzrokiem po twarzach i sylwetkach szczodrze przybranych cybernetyką.
To Lenu da pola kolegom, bo widać, że testosteron buzuje. Oczywiście nie zamierza pozostać niegrzecznum jeśli ktoś nu zapyta, z pewnością chip etykiety zadziała prawidłowo. Stara się też mieć na oku węża - nawet nie pomyśli jabberwoka.

Czy zabrali paralizator? Apteczkę i strzykawki?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6263
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 kwietnia 2019, 22:55

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Resetująca się cyberoptyka przerzucała do mózgu Wojskiego jedynie czarnobiały szum, czasem pozwalając jedynie na dostrzeżenie czyjegoś rozmazującego konturu. Whitenoise w połączeniu ze znów dającym o sobie znać kacem, robiły nieprzyjemną mieszankę buzującą w żołądku i próbującą znaleźć ujście. Solo walczył z tym coraz mocniejszym uczuciem z malejącą nadzieją. Na szczeście wreszcie pojawiło się logo Kendachi w wysokiej rozdzielczości i stary solo powoli wracał do gry. Wzrok kalibrował się uruchamiając kolejne funkcje i dostrajając się do właściciela. Bartkowski w końcu zaczął się orientować się co się dzieje wokół i nie napawało to optymizmem. Cwaniaków wokół było zbyt wielu jak na szczupłe możliwości nieuzbrojonego solo, ale wszystko wyglądało na totalną pokazówę. Krzyś i jego banda ani nie wyglądali na nikogo groźnego, ani nawet tacy nie byli. Przesunął wzrok na Lockeeda:

- O ja cię kurwa pierdolę... - wymksnęło mu się mimowolnie, gdy zobaczył borga: - Takich cudów to żem nie widział jak długo na Pradze mieszkam.

Ketarski luźnym zaczął nawijkę do Lockeeda, ale przyrodni brat wiedział, że Krzyś ma kupę w gaciach większą niż przed oczekiwanym opierdolem na zebraniu rady nadzorczej. Mimo wszystko uznał, że szło mu całkiem nieźle. Niemal można było nie zauważyć, że Ketarski jest typowym japiszonem z Mordoru.

Dobrze se radzi... Nie ma się co wpierdalać między wódkę a zakąskę... Wóda... Ale by se jebnął sto gram... - pomyślał solo.
Ketarskiemu chyba nieźle idzie., więc rodzina się nie bedzie wpierniczać póki co, żeby nie psuć efektu. Jakby przemówienie nie poszło po naszej mysli, to solo zaatakuje z innej flanki

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 kwietnia 2019, 00:03

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

- I jedno muszę powiedzieć. Różne plotki chodzą po mieście. Różne rzeczy ludzie mówią o Lockedzie. Jak im opowiem prawdę, z wrażenia cybergały im jebną o beton.

- Czy komuś coś powiesz, to się jeszcze zobaczy... - Powiedział wolno Locked i zamilkł na dłuższą chwilę.

- Od początku coś mi mocno nie pasowało kiedy się tu pojawił. Tacy jak on nie przychodzą do nas samodzielnie. Przeważnie to my ich tu przywozimy, w ramach bardzo specyficznego zaproszenia...

Kilku boosterów zarechotało.

- Dlatego,,właśnie kazałem go dokładnie sprawdzić grzybni, bo ona się raczej nie myli i wiecie co odkryłem? Że ten smoluch idzie z Pragi z pewnego hotelu, gdzie był wybuch gazu... Gówno! A nie wybuch jebanego gazu!

Locked grzmotnął pięścią w dach policyjnego wozu aż zajęczała wgniatając się pod uderzeniem cyberęki.

- Czy zdajecie sobie... czy wiecie ile wysiłku, kosztowało Bibliotekarza by wyciszyć w mediach tą pieprzoną sprawę? Kłęby dymu na Pradze. I to akurat w tej części dzielni, nad którą sprawuje władzę Bibliotekarz. Sam i niepodzielnie. Nie jakiś kapitan. W jego jebanej matni. Kurwa! W jego oczku w głowie. Taka potwarz. Kurwa! Rozumiecie powagę sytuacji? Chyba nie bardzo.... Szef tak się wkurwił, że teraz pół Pragi pod bronią. Wszystkie nabojki kapitanów się zbroją. Zresztą... - przeleciał ręką po zgromadzonym w koło szwadronie - ...sami widzicie, że mamy tu małą mobilizację.

Locked spauzował by dać sobie ochłonąć i dalej kontynuował już znacznie chłodniej.

- Na początku myśleliśmy, że Ormianie nas uderzyli. Pasowało nam to do obrazu tego co ostatnio dzieje się na ulicach. Ale grzybnia drążyła bardziej, dokładniej. I wiecie co wyszło? Że na nagraniach z hotelu, których oczywiście nie ma policja, widać że ci zadymiarze to nie są jacyś tam jebani ciapaci. To jakieś tam korpo-chujki z Propaka są. I te ich tam pieprzone korpo-gierki. Więc... obiecałem sobie, że pierwsze memłochy z tej właśnie konkretnie firmy, jakie spotkamy, będą miały u mnie naprawdę solidnie przesrane...

Zamilkł.

- Kurwa! Taka potwarz. Za mniejsze rzeczy stąd się w workach wywoziło. - Dodał po chwili ciszy Problem. Zawtórował mu chór pomruków.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 kwietnia 2019, 21:41

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

- Grzybnia się nie myliła, ale nie znalazła wszystkich informacji - odpowiedział Ketarski, głosem pozornie niewzruszonym i praktycznie pozbawionym cienia ślepej paniki, która szarpała trzewiami biznesmena i orała stalowymi zadziorami jego umysł - W hotelu na Pradze to nie były korpochujki, tylko prawdziwe jebane chuje. Wparowali tam z aerodyny Prepaka, kiedy my spokojnie i dyskretnie załatwialiśmy swoje interesy. To nie w naszym stylu, robić taką zadymę i zwracać na kogokolwiek uwagę.

Kurwa, byle tylko nie zemdleć ani się nie zesrać!

- Najlepsze jest to, że szefostwo wypierdoliło nas dzisiaj na zbite pyski, podobno za działanie na szkodę firmy. Chcemy mieć szansę, żeby się odegrać na gościach w garniturkach, którzy nas w to wpakowali. Zamierzaliśmy wystawić im Adobe, zainkasować należność za żywego gościa, bo chociaż to smoluch, ma dobrze poukładane w tym cwanym czarnym łbie. A potem zrobić korporację w chuja. Czarnuch jest wiele warty dla Prepaka, a my chcemy odegrać się na tej zasranej firmie za to jak nas potraktowała.

Krzysztof założył ręce za plecy, stanął w lekkim rozkroku kopiując nieświadomie ulubioną postawę najnowszego filmowego bohatera ze stajni Marvela, wiecznie młodego i pięknego Kapitana Tschegoy'a.

- I myślę, że ciągle jest szansa, żebyśmy się dogadali. I odpowiednio podzielili zyski z tego przekrętu, z uwzględnieniem sporej działki dla Bibliotekarza. Nikt nie zaprzeczy, że należy mu się zadośćuczynienie za zakłócanie spokoju. A gość taki jak ty Locked na pewno nie odmówi sobie dobrej zabawy, jeśli będzie ku temu okazja. Te gnidy z hotelu to zakapiory, które prawie dorównują wam klasą. Dobry przeciwnik i będzie z czego grabić trupy.

- Oto moja propozycja. Wystawiamy Adobe Prepakowi, kasujemy zapłatę za jego funkcjonujący mózg, sprzątamy kolesia sprzed nosa garniakom i na dodatek rozwalamy ekipę z praskiego hotelu. Łupy dzielimy trzy czwarte do jednej czwartej, większa część dla was i Bibliotekarza. Czy to dobry układ?

Ketarski zastygł w bezruchu, spoglądając pytająco w mechaniczne oczy borga.
Byle tylko nie zemdleć ani się nie zesrać!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 25 kwietnia 2019, 23:25

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Locked przez chwilę milczał.

- Słyszycie co do mnie mówi ten kolorowany lis? - Kapitan spojrzał po swych najbliższych kamratach.

- Kiedy parę godzin temu Prepakowcy rozkręcili dym, obiecałem sobie że jak któregoś z nich złapię to najpierw powoli połamię mu nogi... a dopiero potem będę zadawał pytania co do tej sprawy.

Borg podniósł się pokazując w całej okazałości. Serowmotory metalowych nóg syknęły kiedy wykonał zeskok na połamany asfalt przed zrujnowaną policyjną suką. Waga boostera musiała być znaczna, bowiem podłoże przeniosło uderzenie roznosząc się głośnym echem w głąbi parkingu.

- Ten oślizły korporacyjny szczur ma rację. Wyjebano go dzisiaj z jego kieratu, w trybie natychmiastowym Podobno sprzeniewierzył, środki pieniężne firmy, wjebał się do hasłoteki i ciągnie nadal na lewo kasę z firmy wypłacając znajomkom na prawo i lewo.

Kilku boosterów zarechotało w uznaniu tych niebywałych zasług managera Ketarskiego.

- To potwierdzone, z bezpośrednich danych, tej chujowej firmy. Nic dziwnego, że chcą się zemścić za wypierdolenie. Dlatego, postanowiłem właśnie im pomóc.

Pękło. Runęło w jednej chwili. Wszystko. Ale czasem tak bywa. Czasem, świat w którym żyjemy jest jak domek z kart. Wystarczy silniejszy podmuch by zmieść fikcję w jaką sami staramy się wierzyć pokazując jej drugie, prawdziwe dno. Obojętnie czy Ketraski tylko blefował, czy już się domyślał prawdy, słowa jakie wypowiedział przed chwilą były prorocze. Były prawdą. Od początku do końca. Dla niektórych, żyjących od lat na ulicy nie znaczyło to zupełnie nic. Dla innych, marzących o etacie, własnym laboratorium oznaczało to definitywne przekreślenie wszelkich marzeń. Zwolnienie dyscyplinarne, było wilczym biletem kładącym się cieniem na całą dalsza przyszłość. Zamykało na zawsze drogę do dalszej pracy w korpo. Firmy były bowiem uważne przy zatrudnianiu, zawsze skrupulatnie sprawdzały przeszłość swoich przyszłych pracowników na podstawie głębokiego research'u prowadzonego wnikliwie przez wyspecjalizowanych sieciarzy. Wtopy tego kalibru nie dało się tak po prostu zamaskować. Zawsze zostawał ślad. A nikt nie chciał zgniłego jabłuszka. Ani nawet jabłka które jedynie koło takiego leżało, bo z tysięcy innych można było wybrać zupełnie inne, tak samo kolorowe i ładne.

- Ty skurwy... - zaczął z wściekłością Berghar spoglądając spode łba na Ketarskiego.

- Oprócz moich trzech czwartych.... - przerwał mu kapitan - ...chcę też, żebyście mi wystawili tego gnoja z Prepaku, który nam tak namieszał na dzielni. - Powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. - Mamy zatem deal. Ten wasz koleś żyje. Za kogo nas bierzecie. Nie jesteśmy jakimiś zasranymi barbarzyńcami, by szlachtować tych którzy znają swoje miejsce w szeregu. Problem zaprowadzi was do grzybni. Ona mówi, że chce was poznać osobiście i wskaże wam dalszą drogę do tego bambusa, którego poszukujecie. Dobra, a teraz zostawcie wasze dary... - wskazał ręka na połamany asfalt gdzie najwyraźniej oczekiwał że je pozostawią - ...i zapierdalajcie załatwiać sprawę. I, nie próbujcie mnie wykiwać na procentach. Dowiem się o tym, możecie być tego pewni...

Locked, odwrócił się i powoli odszedł w głąb parkingu, w otoczeniu kilku boosterów ze swojej najbardziej zaufanej świty.
Keth, chcący czy nie, zepsułeś mi właśnie drugą, główną, woltę w scenarze planowaną od pierwszej sceny... zloD
Niemniej jednak gratuluję błyskotliwości.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 638
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 25 kwietnia 2019, 23:43

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Prowadzący negocjacje Ketarski skapany był w aureoli światła Neonowej Panienki, świecącej mu zza pleców, która nie przestawała lśnić, skrywając swym blaskiem niebieskowłosą dziewczynę, dobrze już schowaną między rosłymi facetami. Lenu obejmowału gipsową Maryjkę, jakby miał być to ostatni bastion oporu przed gangsterami, myśląc - Najciemniej pod latarnią.

Szef świetnie odegrał swoją role, choć analizator chemiczny informował Lenu, że nie jest to dla niego pogadanka w konferencyjnej. Samu poczuł jak zjeżyły się nu wszystkie niewydepilowane włosy na ciele, kiedy Krzysiek składał obietnice boosterom. W kilka sekund skromna zapłata została podzielona na czworo, Adobe rozczłonkowany, a jego mózg sprzedany na kilogramy, niczym ubitego rytualnie kozła. Zapowiadało się na to jakby mieli dziś jeszcze podać Lockedowi czarnego kolegę z jabłkiem w ustach.

Przez spinający członki strach, zaczęło przebijać się kolejne uczucie. Lenu poczuł jak wzbiera w nim gniew, a zaraz za adrenaliną podąża testosteron, wyciągając z osobowości niezgrabnego chłopaka. Cały gniew skierował teraz na Molisabe, uznając, że powinien wypierdolić czarnucha za kłopoty których narobił.

Tak, wypierdolić i nagrać to, a później wrzucić w sieć. Razem z tym jabłkiem.

Uspokój się - rugał się w myślach, zwiesiwszy grzywę na twarz sprawdzał odczyty na monitorze w nadgarstku.
Lenu się grzecznie nie wtrąca. Na razie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6263
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 05 maja 2019, 19:34

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Bartkowski obserwował spokojnie odchodzącego borga, ale myślami był gdzie indziej. Pamiętał dzień, kiedy jego wrobiono po królewsku i dostał zwolnienie dyscyplinarne. Wtedy się tym przejął. Tak bardzo, że pił. Pił aż do dziś. Tyle że teraz tamta trauma nie miała znaczenia. Teraz pił bo lubił, bo pod Delikatesami czekali zawsze wierni przyjaciele i plastikowy kubeczek. W zasadzie czasem w melancholijne dni zastanawiał się nawet dlaczego wcześniej tak rozpaczał i tęsknił za tamtym życiem. Teraz wszystko było prostsze.

Dlatego tylko przez krótką chwilę współczuł przyrodniemu bratu. W zasadzie to się ucieszył, że Krzyś, którego sobie bardzo cenił być może dołączy do jego lajfstajlu. To dopiero byłoby życie! Zawsze mieliby siebie pod ręką, jak prawdziwa rodzina. Zapoznałby go ze wszystkimi ważnymi personami w domenie. Był pewien, że Krzysia przyjętoby z otwartymi rękoma.

Solo dostrzegł błysk agresji w oku fixera i profilkatycznie, żeby uniknąć niepotrzebnej przemocy dał znak Bergharowi, by położył klatkę a sam podszedł po czym przytulił Ketarskiego:

- Słuchaj Krzysiu. No stało się, łatwo nie będzie, wiem co mówie, bo sam przez to przechodziłem. Ale wiesz jak coś, to ja cie wszystkim przedstawie, zobaczysz jak będzie zajebiście...

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 638
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 06 maja 2019, 22:29

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Nagły zwrot w negocjacjach i przychylne słowa borga, wzmogły tylko czujność Lenu. Może i Locked chciał dostać burdelarzy z Prepaka, ale dlaczego miałoby mu zależeć na wykluczonych z korpo-świata? Lenu uznału, że z pewnością pieniądze mogły być istotnym elementem przetargu, ale kto mógł wiedzieć co kotłuje się w na wpoły elektronicznym ciele borga. Dymisja Ketarskiego, oznaczała i dla Lenu przykre konsekwencje. Utrata świadczeń i brzydka plama w dossier. Dobrze, że przynajmniej nie mogli usunąć nu z uczelni, ale z pewnością uprzykrzy to nu życie. Żałowału wtedy, że nie głosowału za parytetami dla NU. Wydawało się to nie w porządku, ale w obecnej sytuacji mogłoby uchronić Lenu. Gdyby parytety przeszły mogłobu zaskarżyć Prepak o nietolerancję. Uznału, że nie wszystko stracone. Widząc Wojskiego już witającego Ketarskiego na ulicy, Lenu swierdziłu, że nie można do tego dopuścić, Krzysiek potrzebował kopa. Przecież potrafił dobrze się ubrać i wysławiać, załatwi mu pracę w jakimś nocnym klubie.

Tymczasem chromowany kacyk zażądał darów i odesłał ich do grzybni, kimkolwiek był ten twór. Lenu w lot spostrzegł okazje do oddania brzemienia. Chwyciłu neonową Panienkę w ramiona i odstawiłu teatralnie przed boosterów.

- Najciemniej pod latarnią - wyrecytowału- Neonowa Panienka kryje w swym blasku skromnych i słusznie czyniących. Jest królową ludu, waszą matką, opiekunką sprawiedliwych, rajfurką chromowanych ciał, tarczą tradycji. Mamy tez węża, należy do Was, smok, którego przynieśliśmy umartwiając ramiona. - Lenu nie wiedziału skąd cisną się na nu zmysłowe usta tak patriotyczne słowa, ale uznału, że są na miejscu. Nie mając więcej do zaoferowania, wycofału się do tyłu, myśląc że ma do pogadania z Ketarskim. Skoro wiedział o wylotce powinien był powiedzieć, O.D. miał powody, żeby być zły.

Jednak zamiast do head hantera niebieskooka dziewczyna wbiła do Problema. Lenu miału nadzieję, że zwiedzie czujność Krzyśka i złapie go za chwilę.

- Problem! Problem mam. Zapowiada się zadyma, a nie mam pistoletu, taki gość jak ty na pewno ma coś czym może poratować takiego żółtodzioba jak ja. Jestem doktorkiem i się rano nie zapowiadało na taką hecę, nie bądź sknera. Do jednej bramki teraz gramy Problem, może ci chipy zaktualizuję.
Trochę jeszcze poczaruję Problema, używając nawet uwodzenia. Jeśli gość wykaże interreakcję spyta o grzybnie.
NP: Czy to miła osoba? Czy jest kobietą? Czy jest weganką? Jak już zmęczy Problema, dostawi się do Krzyśka.

:arrow:

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Suriel » 07 maja 2019, 23:45

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

- Krzywy i Pała zabierzcie gadzinę do tego hodowcy co hit-grem pisze. Wężu nic się przecież nie stało, więc niech się nie martwi o swojego ulubieńca. Gadzielec sobie poruchał i wraca cały i zdrowy do domu. A to…. – PRO8L3M spojrzał na Najjaśniejszą Panienkę. – Blacha podaj mje ten migotający gips...

Odziany w dresy booster chwycił Neonową Panią, metalową prawicą znanej rosyjskiej marki Wasylow. Problem przez chwilę nic nie mówił oglądając podaną mu statuetkę. Przez chwilę przypatrywał się jej dokładnie z każdej strony. Zajrzał jej nawet pod spódnicę.

- Nieee nooo…. Normalnie sztos*. Jest zajebista! Najlepsza… Wyjebała wszystkich równo.

Spojrzał na Nu i resztę, i pokiwał głową z uznaniem. Po czym szybkim ruchem trzasnął nią o asfalt. Figura rozbiła się na setki drobnych gipsowych kawałków pośród których migotały nadal sprawne neonowe światła oświetlając szczątki, wśród których leżały dwa sporej wielkości woreczki, wypełnione niebieskawym proszkiem.

- Ja pierdolę… tam jest ze dwa kilo…. – wyjąkał Berghar wybałuszając oczy. W duchu zaś przeklinał samego siebie, że tak beztrosko oddał małą fortunę, która mogłaby ustawić całą beztroską przyszłość każdemu krawędziażowi z Pragi. W jednej chwili słowa Alicji o widzeniu jakiem miała i wiele innych ułożyły się w jedną, spójną całość. Ketarski w moment zrozumiał, że dziewczyna była diabelnie błyskotliwa. W normalnych, przyjaznych warunkach z takim umysłem już dawno byłaby managerem w jakiejś sporej korpo, ale że tym razem dobre ziarno upadło na złą praską ziemię, wypłowiałą i zdewastowaną od ulicznego ognia, nie wyrosło należycie. What a waste…

- Doktorek, zabieraj mje to, posprawdzaj, i jeszcze dzisiaj na handel ma to się rozejść. – Powiedział Problem. Z tłumu boosterów wyłonił się niewielki człowieczek o kolorowych zlepionych w czub włosach, z analizatorem chemii bijącym korowdem światłe na przedramieniu ręki. Towarzyszyło mu czterech zadrutowańców, z bronią długą. Chudzielec szybko zawinął znalezisko i zniknął wraz z obstawą.

Wzrok Problema powrócił na Nu. Był w nadzwyczaj dobrym nastroju i jasno to okazywał postawą.

- Najciemniej pod latarnią, a to dobre, w dychę trafiłaś… - Problem podszedł i zarzucił jej swoją ciężką dłoń na ramię, jak swojej prywatnej suczce. Spojrzał głęboko w oczy. - Jakby Ormianie was z tym dorwali, to by rozjebali was na miejscu. Bo widzisz oni zupełnie nie poważają Blue i dealerów co tym handlują. Kwestia jakiejś tam ich wiary, czy coś, im nie pozwala. Więc… mieliście z tym transportem sporo farta nie ma co. A pukawkę, to dostajesz od naszego gangu w gratisie laseczko. Jesteście zajebistymi mułami** Należy ci się za to nagroda, mała.

- Co? Może to jakaś binia*** to jest? – zapytał Problem przechwytując zaniepokojony wzrok Ketraskiego.

- Może ze mną 3K**** by chciała? – dorzucił pytaniem Blacha.



* slang. coś zajebsitego, niesamowitego, fantastycznego, mające jednak także wiele innych znaczeń: występuje m.in. jako gwarowe określenie stosunku płciowego lub szkolnej oceny celującej
** slang. donosiciel narkotyków na miejsce, kurier, tragarz

Pamiętam o pytaniach Nanatarze ale najpierw odpowiedzcie na pytania boosterów. Wiem że barkuje tłumaczeń slangu. Powodzenia!
Poniższy spojler jest wyłącznie dla Wojskiego. Jeszcze nie wiem jak na nowej stronie je oznaczać.
Spoiler!
*** slang, narzeczona
**** slang. Kino Kolacja Kopulacja
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 08 maja 2019, 20:35

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Ketarski przyglądał się w milczeniu jak Locked odchodzi, jak jego boosterzy niszczą figurkę wyjmując z jej wnętrza narkotyki. Z dziwną obojętnością przyjął nawet uścisku wzruszonego czymś niezmiernie brata.

Jakby to ten stary tetryk Brudziński widziałby, zrobiłby wam pisiorem z dup jesień średniowiecza. Dopiero byście zrozumieli, do czego jest zdolny ortodoksyjnie wierzący w Matkę Boską partyjny borg-neopatriota. Locked poszedłby za taką obrazę uczuć na żyletki.

- Deal został zawarty - przełamał w końcu milczenie manager - Czas ucieka, a my mamy konkurencję. Wy macie konkurencję. Ekipa z Prepaka w każdej chwili może nam narobić kłopotów. Pogadamy kiery indziej, teraz zaprowadźcie nas do grzybni tak jak sobie zażyczył Locked.

Dość tych rubasznych pogawędek, zegar tyka!

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 638
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 08 maja 2019, 22:45

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Lenu nie specjalnie miału pomysł co boosterzy mają na myśli, rozsądnie byłoby wykorzystać pospiech Ketarskiego i w ten sposób wybrnąć z trudnej sytuacji, ale pyskata natura i ciekawość, przyrodnia siostra kłopota, nie pozwalały nu tak tego zostawić. Poza tym była szansa na pukaweczkę i przychylność zakapiorów. Binia, było dość enigmatyczne, bo nie wiedziału czy chodziło o nu biseksualność, czy o sztuczność, za to 3K kojarzyło się dość jednoznacznie i drastycznie.

- Czekaj Krzysiu. - postanowiłu podroczyć się trochę z Ketarskim - panowie zagadali i obiecali suwenir, to nie można ich zbywać. - i do boosterów - A muszę być Binia, żeby przeżyć 3K z Blachą? By the way, jest robótka, a grzmot obiecany, jak mnie nie wypłaszczy to wam serwo wyreguluję i nie jeden kryształ* strzelimy. - Spoglądając modrą głębią w oczy Problema, tak żeby zauważył, że nu są prawdziwe spytału - Grzybnie Wam wszystko przekaże tak? Musimy ustalić szczegóły, prawda Krzysiu? Ty Problem, a Purchawa to jest jakiś kumotr grzybni, czy antagonista? - widząc zaś niepewne spojrzenia kolegów dodału - Co się gapicie, chłopaki przynajmniej prezent zaoferowali, a was proszę od rana.

*kryształ - kieliszek wódki.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6263
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: 8art » 10 maja 2019, 15:14

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Wojski przysłuchiwał się temu co gadali boosterzy i tylko uśmiechnął się lekko. Ale jak zaczęła gadać Nu, to sam nie wiedział jak się zachować, szczególnie jak zadrutowane gangusy zaczęły rechotać i solo nie był pewien, czy dlatego, że zdali sobie sprawę, że laska nie miała pojęcia o czym gada, czy na myśl co będą robić z Nu.

W koncu Bartkowski musiał zareagować, zanim Nu posunie się o krok za daleko w zalotach i nie będzie już odwrotu. Złapał dziewczynę za ramię i odciągnął kilka kroków besztając:

- Co ty kurwa odpierdalasz?! - zaczął ostro, dodając bardzo cicho: - Myśleli, że jesteś dupą Krzysia, kumasz? Binia to narzeczona. Dowal im jeszcze paroma dwuznacznymi tekstami i cię wyłoją na dwa baty... W zasadzie to w dupie to mam, ale czasu szkoda.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 11 maja 2019, 21:17

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda
- Dość tego pitolenia! - warknął ponownie Ketarski czując, że sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Boosterzy Lockeda byli bardzo niebezpiecznymi ludźmi i w dobrze pojętym interesie managera leżało jak najszybsze zakończenie z nimi konwersacji, ale Laleczka najwyraźniej nie rozumiała powagi sytuacji.

- Lenu, do mnie! - kadrowiec postawił wyżej kołnierz swojego płaszcza, wsadził dłonie do kieszeni marszcząc gniewnie czoło. Pakt zawarty z borgiem stanowił jedynie kruche zabezpieczenie, Krzysztof nie miał bowiem pojęcia jak daleko jego postanowienia zamierzali respektować otaczający ekipę degeneraci. Jego cyberoko rejestrowało dyskretnie szczegóły otoczenia, zwłaszcza zaś postacie rubasznych kryminalistów.

Czekając na podejście nu Ketarski uświadomił sobie, że jego rozdrażnienie nie brało się wyłącznie z niefrasobliwości towarzyszki. Gdzieś w podświadomości mężczyzny ustawicznie dźwięczało echo słów Lockheda o zwolnieniu całej ekipy z Prepaka. Po tylu latach lojalnej pracy, po bezpłatnych nadgodzinach, wiernemu stosowaniu się do bezwzględnych reguł korporacyjnego świata - wyrzucenie z pracy oznaczało dla korposzczura przerażający i pozbawiony perspektyw nowy świat, morderczy reżim przyśpieszonych spłat kredytów, eksmisje z firmowych mieszkań.

Wielu szeregowych pionków Molocha doznałoby w chwili usłyszenia takich wieści psychicznego załamania, wielu popełniało samobójstwa albo bardzo szybko staczało się do rynsztoka nie mając już żadnej nadziei na odzyskanie pozycji w świecie drapieżnego kapitalizmu. Ale choć w Ketarskim coś pękło, krótkotrwała pustka w umyśle została zastąpiona pęczniejącym coraz bardziej uczuciem kontrolowanej wściekłości i posępną determinacją.

Spisany na straty, manager HR zamierzał okazać się w ostatecznej rozgrywce prawdziwym wygranym.

W mojej głowie nabiera kształtu coraz bardziej konkretny plan wydymania Prepaku, tylko musimy zawczasu załatwić sobie wizy do Ekwadoru!

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 638
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Nanatar » 12 maja 2019, 18:10

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

Kiedy Wojski pociągnął Lenu za łokieć i wyzgrzytał do ucha reprymendę, patrzałki medyka coraz się rozszerzały przyjmując wreszcie kształt olbrzymich migdałów o błękitnych sercach, niczym oczka lalki z wirtualnego snu. Do tego usta się na wpoły rozeszły, co nie przydawało buzi Lenu zbyt inteligentnego wyglądu, choć widoczny za białymi ząbkami różowy języczek mógł budzić lubieżne myśli. Lenu byłu przekonanu, że prowadzi udane negocjacje, a boosterzy nastawieni są przynajmniej przychylnie. Zaraz po otrzymaniu broni, chciału jeszcze wtrącić temat smartgogli z odpowiednimi funkcjami, oczywiście jasnym dla nu było, że przedmioty te pochodziły z kradzieży, ale w ówczesnej sytuacji wydawało się mieć to znaczenie drugoplanowe. Napomnienia kolegów nieco więc drażniły i niewiele brakowało by Lenu wybuchłu niczym dziewczynka, której zabrano domek dla lalek. Mając jednak na uwadze wizerunek grupy zdołału się opanować.

Na słowa Ketarskiego, dziewczyna uśmiechnęła się jeszcze do bandytów, puszczając im oko. - Ciągle myśli że jest moim szefem, muszę trochę poudawać, bo gotów dostać depresji. - wykonała jeszcze gest pistoletu i podreptała za Krzyśkiem, zrównawszy się zwróciła się do niego - Krzysiu, chyba należy nam się jakieś wyjaśnienie. - wytrzymała przez chwile jego wzrok, czytając nastrój z wydalanych w pocie substancji niczym pszczoła. To przypomniało o mieszkanku, którego z pewnością nie mogłu utrzymać. Pomyślału że na początek trzeba się będzie pozbyć owadów i terrarium, to powinno zapewnić środki na start, ale perspektywa pracy w zoologicznym na Pradze wydawała się jakaś ponura, może lepiej byłoby wytwarzać drażki dla chromowych mięśniaków, ale ci jak złapią to nie wypuszczą. Lenu zastanawiału się czy najpierw skopać tyłek Adobe, czy Krzyśka.
Lenu poczeka, czy Krzysztof będzie łaskaw coś wyjaśnić.
A pistolet w końcu dostału?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Re: PBF - WARSAW 2055

Post autor: Keth » 12 maja 2019, 20:49

Praga 27 lipca 2055, kryjówka Lockeda

- Musimy się stąd wydostać, jak najszybciej - Ketarski mówił ledwie słyszalnym tonem, świadomy tego, że otaczający go boosterzy mogli posiadać cybernetykę audio - Druga ekipa Prepaka będzie stawała na głowie, żeby przejąć Adobe, mogą być już gdzieś nad nami. Tutejsi są twardzi i dobrze uzbrojeni, ale ludzie Chrzanowskiego to nie zbieranina księgowych i sprzątaczek. Musimy wyciągnąć czarnucha i jak najszybciej opuścić strefę zagrożenia.

Na usta kadrowca cisnęło się ostrzeżenie, że boosterom pod żadnym pozorem nie należało ufać, że naszprycowani prochami i balansujący na pograniczu cyberpsychozy degeneraci mogli w jednej chwili zapomnieć o układzie gości z Lockedem i zwrócić się przeciwko niecodziennym sojusznikom.

- Zarząd nas wyruchał, postawili na lepszego konia... a przynajmniej tak im się wydawało - ciągnął dalej Ketarski, wciąż tym samym ściszonym głosem - Podejrzewałem, że zrobią z nas kozła ofiarnego, ale nie sądziłem, że tak szybko. Nu, naprawdę mi przykro z tego powodu. Nie zamierzałem stawiać na szali twojego stanowiska. Nawet niczego nie zrobiliśmy źle, po prostu Dyndała od początku zamierzał nas spisać na straty. Ale ja temu skurwielowi nie odpuszczę, przysięgam. Zrobimy ich wszystkich w chuja, jeszcze pożałują, że tak z nami pogrywali.

Mistrzu, dawaj dalej z akcją, pragnę czym prędzej poznać Grzybnię!

ODPOWIEDZ