PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2018, 21:01

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Ketarski polecił Afrykanowi usiąść na łóżku, odczekał chwilę dając grubemu portierowi możliwość oddalenia się do windy. Im mniej niepożądanych świadków uczestniczyło w hotelowym spotkaniu, tym lepiej.

- Jestem Daniel, Daniel Czegoj - przedstawił się mało życzliwym tonem manager, przywołując z pamięci pierwszą lepszą tożsamość jak przyszła mu na myśl - Inspektor Wydziału Prewencji Sanitarnej Urzędu do spraw Cudzoziemców. Zatrzymaliśmy pana do rutynowej kontroli w związku z procedurami epidemiologicznymi.

Krzysztof zwracał się do mężczyzny szorstkim urzędniczym tonem, ale dość powoli, by chip translacyjny mozambickiego gościa nadążał z przekładem.

- Zgodnie z przepisami obowiązującymi w naszym kraju przybysze z państw środkowej i południowej Afryki podlegają wyrywkowym testom na obecność w organizmie specyficznych pasożytów, przede wszystkim pierwotniaków. Jak już wspomniałem, to rutynowa procedura, ale myślę, że właśnie pojawił się problem.

Ketarski zawiesił znacząco głos, spojrzał z góry na Afrykanina.

- Współpracujemy ze służbami i mamy dostęp do ich zasobów informacyjnych. Dysponujemy zdjęciami i dossier pana Adobe, ale pan nim nie jest. Przyjazd do naszego kraju na dokumentach obcej osoby jest ciężkim przestępstwem i podlega grzywny, a także karze pozbawienia wolności i może nawet zesłania na kilka lat do obozu pracy integracyjnej w Bieszczadach nadzorowanego przez Młodzież Wszechpolską. Zdaje pan sobie sprawę z kłopotów, w których właśnie się pan znalazł?
Cisnę gościa w nadziei, że się przestraszy i zacznie gadać prawdę - kim jest i czemu się podał za Adobe?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6264
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 listopada 2018, 21:17

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Wojski słysząc charakterystyczny dźwięk sprawdzanej broni instynktownie położył dłoń na swoim Colcie i sprzęgł się. Nie wyciągnął broni, ale był gotów zrobić to w każdej chwili. Cyberoptyka zaczęła namierzanie potencjalnych celów podając wprost do mózgu setki istotnych informacji pomagających strzelcowi. Od podświetlenia żywych celów, poprzez podawanie ich prędkości, a nawet przewidywanej pozycji w ustawionych przedziałach czasowych. Tyle że Wojski nie widział jeszcze tego celu, którego chciał.

Mały chudy murzyn wyszedł w końcu w łazienki wyraźnie nie stawiając oporu. I dobrze, bo Bartkowski nie był w nastroju do rozrób. Łeb dalej nawalał go niemiłosiernie i generalnie to zbierało mu się na solidną kac kupę. Ale musiała jeszcze poczekać chwilę. Solo przeszukał szybko czarnego i zerknął kątem oka do klopa. Nigdzie nie znalazł broni, którą wcześniej wyraźnie słyszał.

Cyberkieszeń... - pomyślał instynktownie. Chciał jeszcze zerknąć jeszcze szybko za okno, ale wolał mieć murzyna na oku. Oznajmił mu krótko:

- Wyskakuj Bambo ze spluwy! Ale już!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2018, 21:51

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Kiedy przyrodni brat Krzysztofa wtrącił się do rozmowy sugerując, że czarnoskóry przybysz ma broń, Ketarski stężał na sekundę, a potem przywołał na twarz wyjątkowo złowieszczy uśmiech.

- Czy to prawda, że posiada pan przy sobie broń? - zapytał marszcząc czoło i ponownie odsuwając połę marynarki tak, by rzekomy Adobe ujrzał przy pasku managera dziewięciomilimetrowego Husarza, identycznie czarnego jak skóra gościa - Jeśli to prawda, pana problemy zaczynają się właśnie mnożyć. W momencie rozpoczęcia kontroli był pan zobowiązany zadeklarować posiadanie broni, a nic pan nie powiedział. To bardzo poważne zaniedbanie i może być zinterpretowane przez sąd jako gotowość do aktu przemocy wobec urzędnika państwowego. Nieznajomość prawa i języka nie jest w tym przypadku niestety usprawiedliwieniem.

Murzyn wciąż siedział na krawędzi łóżka, wpatrując się w swego białego prześladowcę wzrokiem, w którym rzekomy urzędnik niczego nie potrafił się doczytać.

- Panie inspektorze Waś - Ketarski przeniósł znaczące spojrzenie na brata - Proszę poinformować załogę wozu technicznego, że być może trzeba będzie dokonać dokładnego skanu podejrzanego, z prewencyjną deinstalacją bądź ekstrakcją wszystkich zidentyfikowanych cyberwszczepów. Chociaż nie, niech pan zaczeka. Może nie będzie trzeba aż tak bardzo komplikować procedur, i tak mamy już za dużo roboty. Panie Nieznajomy, to ostatnia szansa na skorygowanie nagannego występku. Czy znajduje się pan w posiadaniu broni albo cybernetycznych instalacji mogących uchodzić za broń i gdzie się one ewentualnie znajdują?
Jeśli Mistrz uzna, że sama w sobie gadka nie wystarczy, może ewentualnie jakiś test na Zastraszanie albo Przesłuchiwanie?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 18 listopada 2018, 22:03

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Mały chudy murzyn splunął siarczyście na podłogę. Wykonując w ten sposób w pełni polecenie Wojskiego, dokładnie tak jak mu najtańszy na rynku translator przełożył na jego mowę ojczystą.

- Żadnej broni aj przy sobie ni mam. Ja nie Adobe, ja jego kolega z pracy. Ja przyjechał wczoraj w gości, zobaczyć jak tu mu się w Polsce żyje. Taka koleżeńska wizyta. Polska to dobry kraj, i nasze bociany też tu przecież przylatują.

- Robaki?... - spojrzenie jeńca padło na HRowca - Żem zalał ich tylko dwa. - Powiedział wskazując na napoczęty czteropak Tyskiego. - Ja wiem że piciać nie wolno, że grzech to. Zresztą, u nas w Mozambiku też wszędzie w kraju Islam panuje, i też prawo szariatu. Ale żeby aż tak. Jam nie wiedział, że tu u was tak z tym pilnują! Że taka inwigilacja. Imam! Wybacz ja żem nie poznał ciebie od razu!

Rzucił żałośnie, próbując przylgnąć do kolan Ketarskiego. Wojski jednak zauważył szybkie spojrzenia jakie chudy rzucał, to na kaburę Krzysia, to na przestrzeń za nim. Czyli na wejście do pokoju gdzie stał O.D. i dalej na korytarz którym wracał do siebie, rzucający cichymi przekleństwami recepcjonista.
Wśród przegrzebanych rzeczy jest portfel, około stówy w Eurodolarach, komórka, paszport na nazwisko Muebe Mosul, i coś co Wojski doskonale zna; blacha magnetyczna ochroniarza - holdingu Banan Co. (czyli firmy właściciela, a raczej akcjonariusza większościowego spółki Polski Prepak).

Czy mogę założyć że recepcja się oddala?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6264
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 listopada 2018, 22:42

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Wojski zakląłpod nosem na jakość chipa językowego ochroniarza. Zreszta gdy tylko zobaczył karte czarnego i zorientował się, że tamten jest z branży od razu wyciągnąłbroń i wycelował Mosula. Cwaniaczek zbyt chciwym okiem patrzył na pistolet Ketarskiego, co oznaczało najpewniej że nie mógł się gnąc po własny sprzęt. Syknął groźnie:

- Kładź się twarzą do ziemi! Gdzie twój pistolet! - liczył że może chociaż to polecenie zostanie w miarę sprawnie przetłumaczone.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 19 listopada 2018, 14:21

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Czesiek puknął grubym paluchem w panel radiowy i New Polo Dance zostało zastąpione przez panel informacyjny. Spiker miękkim, przesterowanym przez syntezator głosem usprawiedliwiał działania policji w tłumieniu zamieszek na śląsku.

...ostatecznie przyjąć możemy, że całe zamieszanie spowodowane zostało nadzwyczajnymi sankcjami zastosowanymi przez Unię Europejską względem polskiego górnictwa węglowego. Owe groźby Brukseli dotyczące konieczności zamknięcia kopalni naszego czarnego złota spowodowały masowe protesty sektora górniczego, a interwencja policji, była ściśle prewencyjna. Ranni w skutek zamieszek już otrzymali rządową pomoc i dofinansowanie do przeszczepów w spółce państwowej "Nowa Twarz", zabici okazali się powiązanymi z "Euro-libertynami" przestępcami. Przy okazji ujawniono...

Lenka, patrząca na malowany kolorowymi reklamami, rozpływającymi się w ciężkimi smogu świat, pokazywany przez oko Ketarskiego, oderwała wzrok od ekranu i złowiła w lusterku wzrok Czesia.

- Panie Czesławie, pan mnie obcina. - ale to ona dokładnie przyglądnęła się kierowcy, gotowa w każdej chwili użyć paralizatora, jakby Czesiek postanowił zmienić zalecenia szefa. Sprawnym ruchem stópek zdjęła srebrne pantofelki i podwinęła stopy na siedzenie. Mając na kolanach jajko i kuferek pod ręką, Cześka zaś w lusterku. - Wie pan co, proszę wyłączyć to radio, zamknąć drzwi i pozostać czujnym. Ma pan przy sobie jakąś broń? - Dziewczyna raz jeszcze zerknęła nad ekranem w lusterko szukając wzroku kierowcy.

Kontakt wzrokowy przez lusterko, wejście do bloku widziane przez oko Krzyśka, przez ekran jajka. Wszystko jest kopią kopi, która jest kopią... Zastanawiała się czy jest na prawdę w tym samochodzie, czy impresje malowane przez rozmyte światło reklam są rzeczywiste, czy są może dziełem jakiegoś architekta virtuala. Może przecież leżeć rozbierana na części w jakiejś klinice, śniąc virtualny sen o życiu. Mogło się to stać kiedy instalowała gniazdo, dotknęła wszczepu za uchem.

Wróciła do ekranu, wyglądało na to, że koledzy gładko przeszli ochronę i jechali windą na trzynaste piętro. Rejestrowała uważnie po drodze spostrzeżone kamery, czujniki dymu, nanosząc je na plany budynku, wraz z domniemanym zasięgiem.

- Szefie, Sara nie odpowiada, mogła się zakopać w virtualu i nie chce się ujawniać.

Ale grupa zwiadowcza dotarła już pod drzwi pokoju trzynaście zero siedem, Lenka nie chciała dekoncentrować Krzyśka i szeptać mu do ucha, obserwowała więc tylko uważnie zdarzenia. Miała naiwną nadzieję, że zaraz ujrzy na ekranie znajomą twarz przyjaciela. Tak jednak się nie stało, wciągnięty z łazienki mężczyzna okazał się kimś innym. Chłopaki szybko osadzili nieznajomego w odpowiedniej pozycji na kolanach, a chwilę później Bartek przyciskał faceta do gleby. Wszystko działo się jednak nieco chaotycznie i Lena nie miała pełnego oglądu sytuacji.

- To nie on, cholera, jak ta gnida nie powie gdzie jest mój kolega to zeskrobię mu twarz. Powiedz mu, że jak nie powie gdzie jest Molisabe to przyjdzie tam wredna suka i zeskrobie mu ryja do szklanki i karze wypić. - wyrwało się na wpół wkurwionej, na wpół wystraszonej o przyjaciela Lence.

Chwilę walczyła, chcąc wysiąść z pojazdu i pobiec na górę, ale spojrzenie na twarz Cześka przypomniało jej, że ma pilnować fortecy. Wróciła do monitora, dmuchnęła gniewnie na wchodzącą do oka grzywkę i wbiła wzrok w obraz przekazywany przez oko Ketarskiego.

Czy wszystko w mieszkaniu jest jak miało być? Czy może kojarzy tą twarz z jakiś korespondencji, lub zdjęć z przyjacielem?

- Ta małpa na pewno udaje, że was nie rozumie. Spróbujcie po angielsku, zaraz podam ci tłumaczenie owada na portugalski i czewa*. - Chwilę postukała w klawiaturę. -inseto, cholera nigdzie nie ma tej ich gwary.
Lenka zostaje w aucie i pilnuje Cześka. Niech się chłopina wygada jaką broń wozi i gdzie. Nie odnalazła słownika czewa*, ale może zapamiętała takie określenie ze znajomości z Adobe

*Czewa- afrykański dialekt rozpowszechniony w Mozambiku.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 listopada 2018, 20:59

Warszawa, Praga, 27 lipca 2055

Wojski mógł być zdegenerowanym ulicznikiem z przegranym życiorysem i nieodwracalnym pociągiem do najtańszej na rynku wódki, ale wciąż w jakimś tam stopniu pozostawał zawodowcem. Kiedy ryknął nie znoszącym sprzeciwu głosem na czarnoskórego przybysza, Ketarski cofnął się natychmiast nie chcąc wchodzić przybranemu bratu w drogę.

- Proszę wybaczyć zachowanie inspektora Wasia, ale jest on głęboko uprzedzony wobec cudzoziemców - rzucił w stronę gościa z Mozambiku - Reprezentuje bardzo konserwatywne narodowe poglądy i jest niezwykle podejrzliwy wobec obcych odwiedzających nasz kraj. Nalegam na skrupulatne wykonywanie jego poleceń, inaczej znajdzie się pan...

- W czarnej dupie! - z tyłu dobiegł ironiczny chichot Berghara, który odczekawszy aż portier ostatecznie odjedzie windą przeniósł całą swą uwagę na zajścia w hotelowym pokoju.
Dobra, niech Wojski robi swoje, w ostateczności może mu nawet zrobić lewatywę!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 19 listopada 2018, 23:31

Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Lenu siedziało w samochodzie skupiając się na dwóch zadaniach. Mimo wysiłku nie potrafiła się jednak skupić tak dobrze jak zazwyczaj w pracy. Czesław zaprzeczył, że ma jakaś broń ale kobieca intuicja mówił Lenu, że kłamał. Wszyscy mężczyźni to kłamcy i wredne świnie, a kobiety wredne suki. Przeleciało samo przez myśl.

Lenu wrócił do pracy. Działy się rzeczy nie do końca przez niego zrozumiałe. Kilka prób zadzwonienia do Czarnej spaliły na panewce, numer był jakby poza zasięgiem. Choć to oczywiście w przypadku Czarnej nie było zupełnie możliwe, przecież była netrunnerką, przecież była w Mordorze. Tam zasięg był zawsze, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Po prostu musiał być! Co w takim razie było nie tak do cholery? Lenu posłał więc do niej jeden czy dwa szybkie smsy I rozłożył jajo, by spróbować się skontaktować przez maila. W bocznym oknie, starał się zaś śledzić to co aktualnie wysyłało jej cyberoko Ketarskiego.

Cicha wiadomość sms od Lodu, szybko ją uspokoiła. Nie byli sami, zdani na siebie, choć mogło to tak przez chwilę wyglądać.
SMS od Czarnej:
Hej, ten sukinsyn zablokował mi łączność z wami ale przebijam się mesedżami. To jedyna bezpieczna forma kontaktu ze mną. Nie dzwońcie. Wszystko co chcecie z smsa jakby co. Szef ochrony dał dwóch swoich ludzi z długą bronią pod nasz pokój. Blondi z nimi gadała. Mówi, że my możemy wchodzić i wychodzić ale nikt obcy nie może wbić do środka. Podobno to dla naszego bezpieczeństwa. Muszę kończyć, ten skurwiel znowu coś ostro kombinuje w sieci, widzę jak właśnie pali dane na Pradze... Nara.
Lenu wróciła do śledzenia monitora z relacji wysyłanej przez cyberoko. Oglądało się to widowisko jak jakiś poschizowany film. Wojski właśnie siedział na murzynie dając upust swej praskiej agresji.

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

- Nie obchodzi mnie kim jest twój pieprzony wujek, może być nawet samym szejkiem, więc przestań w końcu o nim pierdolić i gadaj gdzie masz gnata. Chodzi o jebany pistolet. Klarowniej się nie da! - Warknął Wojski, skuwając plastikowymi jednorazowymi kajdankami ręce Mozambijczyka. Dociskał go lekko nogą w tym czasie zaś jego ręce, szybko ściągnęły pasek na nadgarstkach jeńca. Szansa na jakikolwiek udany ruch aby się niezwłocznie ewakuować ze słowiańskiego jarzma, właśnie dramatycznie spadła.

- Ja naprawdę nie mam żadnej broni, plose pana, przysięgam uroczyście na Mahometowego Buraka* - jęknął kiedy Wojski wkurwiwszy się nie na żarty, boleśnie wykrzywił jeńcowi boleśnie małe palce - Auuuu... ale wydaje mi się.... że jakiś nieznany człowiek, chyba zostawił jakiś pukawek, w spłuczce w sedesie, bo tak woda mi dziwnie jakoś, szumiała jak zem kupe robił...

Kuzyni spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Przesłuchanie zaczynało nabierać efektów z ich wspólnej, wytężonej pracy.

O.D. usłyszał na korytarzu ciche jęknięcie. Nie brzmiało jednak jak jedno z poprzednich zderzeń, Czyli uderzenia założonego na głowę czerwonego wiaderka, w zamknięte drzwi pokoju. Było to inne głuche tąpnięcie. Wychylił pół twarzy na korytarz. Zdążył jedynie, wychwycić kątem oka znikającą grubą nogę, bezładnego ciała wciąganego przez coś gwałtownie, za załom korytarza. Błyskawicznie się schował. W sam czas. Dwie laserowe wiązki celowników szybko przecięły przestrzeń wzdłuż korytarza w poszukiwaniu żywych celów.

W tym samym momencie za oknem łazienki z szybkim wizgiem pojawił się dron.

Obrazek

Nie czekał ani sekundy. Wstrzelony przez niego, przez otwarte okno granat odbił się od glazury tłukąc płytkę i pomknął dalej rykoszetem, w trudnym do określenia kierunku.


:o
Łazienka jest pusta, jest tam tylko granat. Wy dwaj jesteście w pokoju. Drzwi główne do lokalu są otwarte do wewnątrz. W wejściu głównym, schowany zaraz za framugą znajduje się O.D. (Nie było deklaracji czy wchodzi do pokoju, czy nie więc jest gdzie jest.) Lenu jest na dole, bawi się swoim jajkiem, jakkolwiek to brzmi...
Spoiler!

Ketarski: test perswazja/ zastraszanie Suma 13 efekt jak w opisie.
6 Op + 2Przesłuchiwanie + 5 = 13

Ketarski: test spostrzegawczości dla zlatującego pod kątem drona, kiedy skupia się na przesłuchiwaniu jeńca (Test 20, suma 14) Oblano, nie zauważył jego odbicia w lustrze nad umywalką, a dźwięk silniczka najwyraźniej utonął w kakofonii, miejskiej dżungli.
8 INT +4 Spot +2 = 14

Wojski: test jw. Suma 16, Zdany. Ma rundę więcej niż Ketarski.
9 Int + 7 Spot (a nie 5) + 4 zmysł walki + 2 = 22

O.D. test spostrzegawczości, słuch korytarzu ST20, wynik 27! Zdany, efekt jak w opisie.
10 Int + 5 Spot + 12 = 27
** chodzi oczywiście o konia Mahometa.
Ostatnio zmieniony 20 listopada 2018, 08:44 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6264
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 listopada 2018, 14:22

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Nie syszał tego dźwięku od zdawałoby się wieków, ale nie było możliwości aby mógł pomylić mu się z czymkolwiek innym. Metaliczny klekot turlajacego się posadzce przedmiotu...

Rzut oka wystarczył aby ocenić sytuację. Licha ścianka działowa, mogła nie powstrzymać całkowicie fali uderzeniowej. Nie był w stanie pomóc wszystkim. Uderzył tylko kolbą pistoletu Mozabijczyka, przeskoczył nad nim aby czarny znalazł się między nim a kiblem. Przeskakując podciął przyrodniego brata i krzycząc:

- Gleba!
Wojski zorientował się że zaraz walnie granat. Ogłusza czarnuszka, przewraca Ketarskiego, tak żeby Bambo osłonił braci. Spluwa na drzwi kibla (bo tam Wojski spodziewa się wtargniecia grupy uderzeniowej - dodaje, że nie Bartek nie wie o sytuacji na korytarzu, chyba, że dostanie odpowiedni komunikat, wtedy wyceluje w drugą stronę). Colt oczywiście zesmartowany z cyberoptyką.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 20 listopada 2018, 18:07

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

O.D. błogosławił w duchu swoją spostrzegawczość i jednocześnie przeklinał ciekawość, która kazała mu wyjrzeć na korytarz. Przesłuchanie czarnego było dosyć zabawne i niestety uśpiło czujność całej ekipy.
To co Fixer zobaczył przez ułamek sekundy na korytarzu, przy.wiodło na myśl wspomnienia własnych akcji, organizowanych raczej w tzw "szarej strefie" - czyli "jak Ci się uda to odniesiemy sukces" versus "jak spierdolisz, to Cię nie znamy"

Laserowe celowniki, to było niestandardowe wyposażenie sprzątaczek...

Ucieszony własnym sukcesem, w postaci schowania się na czas za drzwi, Berghar właściwie już zapomniał, że to jeszcze nie koniec.
Z hukiem zatrzasnął hotelowy pokój podkręcając wszystkie istniejące w nich zabezpieczenia, jednocześnie zdając sobie sprawę, jak żałosne są to osłony w konfrontacji z bronią palną.

- Mamy gości! - rzucił głośno do uzbrojonych kolegów, żałując w duchu, że nie ma przy sobie swojego MP7*. Poręczne cacko w takiej sytuacji z idealną siłą ognia.

Szybkim rzutem oka otaksował pokój i wybrał miejsce na kryjówkę w nadchodzącej strzelaninie.
* - ale może jest u Czesława w samochodzie? :)

i jak oni tu k...wa weszli???
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 20 listopada 2018, 19:43

Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Lenu pośpiesznie włożył do ucha małą słuchawkę i przełączył na nią audio, nie wszystko co wydarzało się w mieszkaniu na trzynastym piętrze było przeznaczone dla uszu Czesława. Pracował na dwóch urządzeniach. Jakże cholernie ulżyło mu gdy wreszcie dostał odpowiedź od Sary, musiał przyznać, że dziewczyna posiadała jakiś dziwny, zimny magnetyzm, któremu i nu uległ. Jednak powracając do treści wiadomości to nie brzmiało to tak, jak chciałby Lenu.
Dlaczego szef ochrony kontrolował dziewczyny, kim był ten pieprzony haker sabotujący działania grupy? Przecież chodziło tylko o odnalezienie kolegi naukowca.- przynajmniej styl wypowiedzi zgadzał się ze stylem czarnej.

Już nabrała jako Lenka powietrza w płuca, żeby zasugerować grupie powrót do biura i wyjaśnienie sytuacji, ale zamiast rzeczowego raportu dla szefa wypuściła je z sykiem. Bartek, uderzył czarnego, porwał niemalże w locie Krzyśka i zasłaniając się ogłuszonym bambo krzyczał coś jak Baba. Co skojarzyło się Lenkowi jak baba yaga z koszmarnych virtuali z dzieciństwa. Źrenice Lenu wpatrującego się w ekran rozszerzyły się w ułamku sekundy, zasłaniając niemal w całości błękitne tęczówki. Serce łomotało jak szalone, a policzki i uszy pokrył fatalny rumieniec.

Starając się żeby głos się nie łamał i brzmiał spokojnie, dziewczyna siedząca na środkowym siedzeniu zwróciła się do odprężonego kierowcy.

- Koniec relaksu Panie Czesławie. Proszę wolno ruszyć i przejechać jak najbliżej wejścia do tego budynku. Chcę je zobaczyć. Proszę o skupienie i zweryfikowanie informacji o broni w aucie. Może synek zostawił? Nie bój się szefie, nie doniosę że nielegalna. Taser, maczuga? - jednocześnie Lenu przeszukał najbliższą okolicę swego siedzenia. Następnie uważnie obserwował wejście do interesującego ich budynku. - Świetna robota Czesiu, zasłużyłeś na całusa. Na razie tyle. - i przesłała Lenka dmuchniętego całusa do Czesława. - tu stajemy! - jednocześnie namacała w kuferku paralizator. Gotowa użyć go, gdyby zmuszona była opuścić pojazd, nie ufała na tyle kierowcy, żeby uwierzyć mu, że poczeka.
From: Lenu, tu: Sara
Spróbujcie opuścić budynek, ale pozostańcie w ludnych miejscach, żadnych prowokacji ochrony. Jakie dane z Pragi?
Lenka nie miała złudzeń, że w krzemowym świecie wszystko wydarza się dla niej za szybko i ze swoim analogowym dojściem przybyłaby o dekady za późno, można za to było pomóc kolegom w realu.
Jak dają sobie radę koledzy pod ostrzałem? Jak wygląda wejście do budynku? Otwarte, zamknięte, w dyżurce pali się, lub nie światło? Czy stoi tam jakiś zaparkowany samochód, czy był tam wcześniej, czy ma uruchomiony silnik? Czy ktoś tam w ogóle stoi, albo wisi w powietrzu.
Jak uruchomiany jest van Czesia? Czy ma złącze pojazdu, czy tradycyjny klucz elektroniczny, który można zabrać. Czy bagażnik jest osobny?

Jak zadziała paralizator, a jak zastrzyk który Lenu ma przy sobie? A może ogłuszyć gościa silikonowym parasolem?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 listopada 2018, 20:58

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Ketarski nie potrafił w pierwszej chwili pojąć, co strzeliło jego nieobliczalnemu bratu do głowy, kiedy ten silnym kopniakiem w tył kolana dosłownie wywrócił managera Polskiego Prepaku na podłogę pokoju.

- Gleba! - wrzasnął Wojski padając na linoleum tuż obok swego brata.

- Mamy gości! - z przeciwnej strony dobiegł ostrzegawczy krzyk Berghara i Krzysztof pojął w jednej sekundzie, że sytuacja właśnie uległa drastycznej zmianie.

Aktywacja sprzęgu telefonu! Baza numerów wewnętrznych! "Laleczka Lenu". Wybieraj!

Ukryty w wewnętrznej kieszeni garnituru smartfon włączył się w ułamku sekundy, przebudzony nerwowym impulsem wysłanym poprzez sprzęg interfejsu.

Równoległe połączenie! Baza publiczna! Linia alarmowa Metropolitalnego Centrum Kryzysowego! Wybieraj!

Świat w oczach Ketarskiego rozmył się na krótki moment, co było typowym zaburzeniem widzenia przy zbyt silnym przepływie danych przez szynę komunikacyjną sprzęgu, w tym konkretnym przypadku wskutek podzielności uwagi wymaganej do prowadzenia dwóch rozmów telefonicznych jednocześnie.

Linia alarmowa!

W umyśle Ketarskiego odezwał się natychmiast bezpłciowy głos systemu SI odpowiedzialnego za zbieranie zgłoszeń wysyłanych w trybie sprzęgu, a zatem nieporównywalnie szybszych i bardziej skompresowanych niż normalne przekazy ustne.

Granat wybuchł w tej samej sekundzie.
Zakładam, że wysyłanie poleceń przez sprzęg prosto z mózgu trwa znacznie krócej niż przeczytanie ich transkrypcji na monitorze komputera, ale wolałem nie przeginać. Zobaczymy teraz, co impet wybuchu nas uśmierci czy tylko wypchnie wraz z zewnętrzną ścianą pokoju na świeże powietrze, trzynaście pięter ponad wozem pana Czesia!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 20 listopada 2018, 23:02

Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Czesław Zapała zaczął się zastawiać w co do cholery wdepnął. Znał Berhara od dłuższego już czasu i przez miesiące współpracy udało im się wypracować pewien rodzaj zaufania, który właśnie został wystawiony na solidna próbę. Te notoryczne pytania o broń jego pasażerki oraz jej paranoiczne zachowanie budziły niepokój w tym prostym praskim kierowcy. Pewnie w normalnych warunkach kazałby już dawno lasce grzecznie wysiąść, ale chodziło tu przecież o O.D. A ten należał do osób które zawsze się dobrze rozliczały za wszystkie fanaberie. Czesio westchnął i ruszył. Sprzęg za pomocą którego był wpięty służył mu za kluczyk i za razem przekaźnik, który właśnie wydał polecenie autu by powoli potoczyło się w kierunku lokalu.

Podjechali bez problemu pod puste wejście. Było takie cały czas. Nikt tam nie wchodził ani nie wychodził przez ostatnie dziesięć minut. Czyli od czasu wejścia ekipy Ketarskiego. Drzwi do budynków w tej okolicy już od dawna ne montowana jako przezroczyste czy obrotowe. Grasujące po praskiej dzielnicy gangi boostergangów choćby Legionistów czy Rozpruwaczy wymogły na miejscowych biznesmenach i sklepikarzach szereg inwestycji choćby w ciężkie pancerne rolety i solidne zamki, u każdego kto nadal chciał utrzymać biznes w tej dzielnicy. Drzwi były zamknięte i trudno było powiedzieć jak wyglądało patio.

Lenu otworzył okno by się solidnie rozejrzeć. I przeklął. Nad budynkiem biurowca cicho nad jego dachem stała w powietrzu lekko kołysząc się na boki avka. Z tej odległości bez cyborgizacji nie sposób było dojrzeć rejestracji, ale na boku maszyny wyraźnie odznaczało się logo Polskiego Prepaku.

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Granat eksplodował. Chmura białego gazu rozprzestrzeniała się po kawalerce z zadziwiającą prędkością. Dym był gęsty, utrudniał widzenie i zajebiście piekł w oczy. Najbardziej odczuł go "Mambo", który popchnięty przez Bartkowskiego w stronę źródła gazu, przyjął na siebie najsilniejsze uderzenie. Cały lokal zaczął się wypełniać gęstą, białą i duszącą chmurą, redukując widoczność w dramatyczny sposób. Wojski w jakiś sposób okazał się jednak odporny na zawiesiste powietrze. Lata treningów wyrobiły w nim niezwykłą odporność na gazy i podejrzane wyziewy, która teraz dodatkowo wzmocniona przez lata życia na ulicy, była u szczytu swej sprawności. Tylko oko go szczypało. Podobnie O.D. którego życie nauczyło już niejednego. Najlepiej miał się zaś Ketarski, który z satysfakcją odnotował odczyt, że jego filtry nosowe pracującą z wydajnością zaledwie 74% podczas gdy kiedy Wojski zdjął buty w samochodzie ich obroty były znacznie wyższe.

Za oknem przy wtórze cichego gwizdu, stosując zakodowany w pamięci manewr uników, przemieszczał się rotacyjnie dron. Jego niebieskawe oczko wyposażone zapewne w kamerę, omiatało złośliwym światłem wnętrze lokalu skanując jego przestrzeń. Szczęk przeładowywanego granatnika we wnętrzu maszyny świadczył, że szykował właśnie następną złośliwą niespodziankę.
Coś jest dziwnego z tą mechaniką, że nie można wytruć drużyny. Uprzedzam zatem lojalnie, że niestety będę musiał lekko zmodyfikować zasady oryginalne, ze względu na ciasne małe pomieszczenie i zwiększając się przez dwie następne rundy ilości gazu.

Lenu. Chyba na wszystkie pytania odpowiedziałem. Bagaznik jest osobno. To wygląda tak. Pierwsze siedzenie kierowca plus pasażer. Przegródka. Reszta siedzeń rozkładanych po obu ścianach busa. Dość wygodnych zresztą. Tył za przegródką nie ma okien. Sa tam za to rozsuwane drzwi. Tył tez się otwiera.
Spoiler!
Test przytomności:
Behar rzut 5 na BC bodajże 7
Czołg Wojski rzut 7 na 10
Ketarski, test zalicza automatycznie.
Gaz drażni oczy każde które nie są cyborgizacją, łzawią, ogranicza też klasyczną widoczność. Termowizja i takie tam bez zmian. Coraz trudniej się oddycha.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 listopada 2018, 21:52

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Z otwartego wejścia łazienki buchały kłęby białego gazu, który nieco szczypał Ketarskiego w oczy i śluzówki nosa, ale zasadniczo nie przeszkadzał managerowi w utrzymaniu koncentracji na dzwonieniu przez neurosprzęg smartfona i jednoczesnym wyciąganiu z kabury Husarza.

Praga. Hotel na ulicy Brechta. Słodki Jezu, coś tu się ulatnia! To chyba gaz, może z nieszczelnej instalacji! Tu jest pełno ludzi, zaraz może coś wybuchnąć! Przyślijcie pomoc, tu zaraz ktoś zginie! Rozłącz!

Lenu, zasadzka! Idą po nas! Rozłącz!


Wyszarpnięty z kabury pistolet szczęknął metalicznie, kiedy wciąż leżący na podłodze Ketarski pociągnął w tył zamek broni wprowadzając pierwszy pocisk do lufy.

Połączenie symultaniczne. Baza publiczna. TVN Repolonia, TVP Info, Polsat Daily. Połącz. Praga, hotel na Brechta. Atak terrorystyczny albo wojna gangów. Być może akcja Bibliotekarza. Materiał na pierwszą stronę. Rozłącz.

- Ilu ich jest? - krzyknął w stronę Berghara - Co to za jedni?!

Przekrzywiając się nieco na podłodze mężczyzna zmienił swą pozycję tak, by wychylając się w bok móc zobaczyć przynajmniej skrawek korytarza.
Nie reaguję na drona, bo zakładam, że jeszcze się nie zorientowałem w jego obecności - wszystko dzieje się bardzo szybko i dynamicznie!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6264
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 listopada 2018, 22:29

na razie tylko w technicznym. Wojski odpala Sandevistana o strzela smartowanym coltem z cyberoptyka do drona. Potem dopisze jaka ls fabularke

ODPOWIEDZ