PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 22 listopada 2018, 23:05

Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Lenu, zasadzka! Idą po nas! - Smatrtfon przekierował na jajko.

Przecież widzę

Czesław ruszył, a wszystkie plany Lenu obejmujące przejęcie pojazdu i staranowanie nim bramy budynku spaliły jak stary tranzystor. Van nie miał szansy przebić kratowanej zapory. Do sforsowania tej fortecy potrzebny był smok i gdy Lenu wyjrzał przez otwarte okno spostrzegł go w górze. Jak zaczepiony ściany budynku, biało-czerwony smok AV, opisany Polski Prepak

- O kurwa! - wyrwało się nu nieprzystojnie, ale na szczęście cicho. Schował się w aucie zamknął szybę.

- Świetnie panie Czesławie, wszystko w porządku. Wzruszyłam się, wychowałam się w takiej dzielnicy.

Wybieranie Krzysiek4 - Krzysiek Odbieraj! Przed klockiem wisi AV-ka Prepaku - Bardzo się starał, żeby się nie rozkleić. Wyszedł rano normalnie do pracy, wieczorem miał pić drinki z Molisabe, tymczasem przyjaciel zaginął, kolegom groziło niebezpieczeństwo. Musiał się ogarnąć, bo gdyby się rozpłakał tusz na powiekach i rzęsach pozyskiwany z kałamarnic, w stu procentach naturalny i ekologiczny, rozpłynie się nu po całej twarzy. Lekko rozmazany jest bardzo pożądany, bo wiadomo, że jest naturalny, ale całkiem rozmazany jest towarzyską katastrofą.

Nie Nie - Kwestia upiornego makijażu przesądziła i Lenu zdołał się opanować, już Przeszukiwał plany budynku szukając Wyjść Awaryjnych z pokoju trzynaście zero siedem - ścianek działowych, odpowiednio dużej wentylacji, słabych podłóg, a nawet szerokiej kanalizacji. Ewentualnie alternatywnej drogi wejścia do budynku..dla siebie, jak by ten pomysł nie wydawał nu się szalony.

Prawdopodobnie wybiegam trochę z akcją do przodu, tam na górze wydarzenia są gęstsze. Ale Leny kiedy spostrzeże AV-kę, próbuje dać o tym znać Kryskowi - jeśli mogę mu wyświetlić komunikat na oku to będzie najszybciej, informacja będzie też zawierała lokalizację pojazdu. Może uda się to zrobić zaznaczając na planie bloku, który powinien gdzieś mieć w rogu Ketarski.

Jeśli minie odpowiednia ilość czasu to wyślę messega do Sary. Czy wyszły?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 23 listopada 2018, 20:18

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

O.D przyczaił się za szafkami z płyty wiórowej, rodem z Ikei, które wprawdzie zazwyczaj łamały się nawet w silniejszych rękach, ale dzisiaj fixer nie był jakiś szczególnie wybredny. Lepiej mieć za osłonę, choćby i słabą dyktę niż nic. Przyczaił się z gnatem by ledwie go było widać, ale jednocześnie w ten sposób żeby siać ziarno zagłady ze swojego karabinku w przestrzał drzwi.

Ketarski szybkim skokiem ulokował się za łóżkiem, zyskując tym sprytnym maewrem równie wątpliwą osłonę co fixer. Dzwonił, gadał, był nie uważny. Nie spostrzegł, że za brudnym oknem znajdującym się za plecami szybko przesuwał się siejący zgubę kulisty kształt.

Podkład muzyczny: Hyper - Spoiler (Cyberpunk 2077, soundtrack)

Wojski zareagował automatycznie. Wiedział, że przy zamkniętych przez fiskera drzwiach zaraz coś się zdarzy. Liczył jednak, że zdąży zdjąć drona, nim ten zdejmie mu brata. To było najważniejsze, decyzja zapadła w milisekundy. Ciało wykonywało je wolniej niż by chciał dopiero nabierało szybkości, przez zastrzyk hormonów. Szybki ruch ręki. Wszystko zgrane w śmiertelnie płynnych ruchach solosa. Huk colta, dziura w szybie i ten specyficzny syk. To sypiący iskrami dym z drona, kiedy kula z colta wbiła się w jego elektroniczne oko. Dron zawirowywał niczym trącony wlocie bąk i krzywym lotem poderwał się do gdzieś do góry, w kierunku dachu budynku. Wojski zaczął się momentalnie obracać w stronę drzwi wiodących na korytarz i niemal zdążył...

W pół ruchu wiedział już, że nie da rady. Przez myśl zdążyło mu przelecieć tylko jedno puentujące wszystko słowo: Kurwa!

[center]PUK!... PUK!... [/center]

Powiedziały eksplodujące mikroładunki, umieszczone przy zawiasach i zamku drzwi. Ketarski i O.D. skutecznie skryli głowy przed nadlatującymi kawałkami, przed podmuchem pyłu i kurzu który pchnął Wojskiego. Siła eksplozji cisnęła kawałkami wiórowej pleksy wewnątrz pomieszczenia. Trudno było powiedzieć co się dziej przy drzwiach, ponieważ w dymie wypełniającym szczelnie już pomieszczenie widoczność była bliska zeru. Szybkie pojedyncze ruchy dłoni po obu stronach wyłamanych drzwi. Dwa metaliczne obiekty pofrunęły, już bez zawleczek, do wnętrza pomieszczenia. Ze stukotem upadły na podłogę. Cholera wie gdzie się poturlały. W dymie gówno było widać.

[center]HUK!.[/center]

Dwie następujące po sobie eksplozje wyrzuciły tysiące kawałków szkła na zewnątrz, rozbijając podobno nietłukące szyby na setki spadających ostrzy. Cholerna chińszczyzna. Choć eksplozje nastąpiły niemal jedna po drugiej były jednak zupełnie różne. Pierwsza uderzyła w nich silną falą uderzeniową, połączoną z błyskiem jasnego wypalającego pręciki w oczach światła. Efekt był tak druzgocący, że z trudem dawało się utrzymać świadomość. Błędniki w uszach, zwykle prawidłowo wskazujące pion i poziom względem terenu, nagle zupełnie ogłupiały. Totalna dezorientacja, gdzie jest faktycznie góra a gdzie dół. Błysk nienaturalnego światła dodatkowo oślepił wszystkich przebywających wewnątrz lokalu. Drewniane zasłony nie były dużą przeszkodą dla światła. Druga eksplozja uwolniła zielonkawą elektromagnetyczną falę, która przechodząc przez wszystko niczym sunąca super szybko pleśń usmażyła całą elektronikę. W jednej chwili wszystko co nie miało specjalnych osłon prze EMP stanęło w bezruchu. Nawet cyborgizacje zawiesiły się na dobre pół minuty, sprzęgi wywołały nagły ból głowy, a chipy pamięci oraz inna pamięć przenośna została w jednej sekundzie wypalona bezpowrotnie i na zawsze...

Cały lokal się zatrząsnął. Z sufitu posypał się na nich stary tynk. Walcząc z własnymi mdłościami, tarzając się po podłodze, usłyszeli przenikające się nawzajem głośne pokrzykiwania. Ledwo przebijały się przez dzwonienie w uszach jakby pochodziły jakiegoś zupełnie innego wymiaru.

- Na ziemię!... Leżeć, leżeć suki!... Opuść to, opuść mówiłem, kurwa!...

Tamci byli już w środku. Błyski laserowych celowników przypiętych do lekkich szturmowych assaultów omiatały pełne dymu pomieszczenie kiedy obcy przeszukiwali pomieszczenia w poszukiwaniu wyznaczonego targetu.

Obrazek

Obcy wtargnęli do środka i zrobili co chcieli.

Grupie uderzeniowej Ketarskiego oczy wypełniła biel, w uszach dzwoniło bez opamiętania, trudno było im odnaleźć pion, a co dopiero myśleć o walce w pokoju pełnym dymu. Na początku najlepiej poradził sobie Wojski. Doświadczenie podpowiedziało staremu solosowi jak zmienić pozycję z czworaka na pozycję klęczącą. Bujało go nadal, w te i we wte, więc podpierał się pistoletem jak laską. Nie był nawet pewien, w którą do cholery stronę obrócił go wybuch. Pierwszy okrzepł w pełni O.D. Odzyskał wzrok, a dudnienie w głowie niemal ustąpiło. Jednak zajęło mu to dobre trzydzieści sekund. Chwilę dłużej zbierali się bracia. W tym czasie nie było już śladu napastników. Ani skutego opaskami czarnego.


Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Sms właśnie się wysyłał. Przez chwilę nic się nie działo. Potworny huk. Lenu zamarł z komórką w dłoni.

Setki drobnych ja brzytwa kawałków szyb pofrunęły wyrzucone przez podwójną eksplozję z kilku sąsiednich okien. Ludzie na ulicy stanęli jak zauroczeni, nie wiedząc co się dzieje. Dopiero po chwili kiedy szklany deszcz opadł na przechodniów, tnąc do ciała ubrania, zaczęła się panika. Lenu nie widziała dokładnie tego zdarzenia, ponieważ wybuch nastąpił nie od frontu przy którym stali lecz z boku budynku. Ale widział wyraźnie jaki wywołało to popłoch. Wszyscy wciąż dobrze pamiętali o zamachu w Warszawie na narodowym. W mig ulica się opróżniła. Zostało tylko kilka leżących na asfalcie osób, które zaczęły się podnosić otrzepując ze fragmentów szkła, wycierających swoją krew. Prawie puste ulice szybko wypełniły się okrzykami bólu i płaczem.

Spoiler!

Akcja z dronem:

Incjatywa Wojski 10 Ref + 4 Zmysł + 7 = 21
Dron 10 +2 interface +7 = 19
Wojski działa pierwszy. Zasięg średni St 20, cel w ruchu +2St razem 22
Test 10Ref+ 8 pistol + 2 sprzęg + 9 na kostce = 29
Obrażenia 4k6, turlu, turlu… podliczam i efekt jak w poście.


Akcja z wejściem

W pierwszej rundzie zaczynają zewnętrzni, co wydaje mi się sensowne.

Pierwszy granat jest ogłuszająco-oślepiający dwa rzuty na Bc i Refleks. Test trudny (ST 20), nie widzę na kartach ani Odporności na Tortury ani Wytrzymałości więc testuję tylko atrybuty, zatem tylko dychy was ratują. Test powtarzam przez cztery rundy, lub do sukcesu.

Drugi granat unieruchamia na kilka rund całą cybernetykę która nie ma specjalnych osłon. Smaży też wszystkie chipy pamięci, tak na amen. Bezpowrotnie jeśli nie ma się osłony mikrofali. Sorry.

Nie robię testu zastraszania (a powinienem), kiedy się wdarli pokrzykując, bo to w tej sytuacji nie ma sensu. Liczę w zamian na indywidualne opisy niewątpliwych wrażeń.

Zamiast rzucać dwa razy (BC ni Ref) na każdego co rundę, postanowił też rzucać raz na osobę/na rundę na BC, bo to zbędne turlactwo.

Ketarski BC 5 + 2, 9, 2, 9
Wojski BC 10 + 5, 8, 9, 6
O.D. BC 7 +3, 5, 4, 15 w czwartej turze działa normalnie, ma turę więcej czasu niż pozostali.

Podsumowując, wszyscy ogłuszeni i oślepieni na 4 tury, a O.D. na 3. Każda tura to wdg. podręcznika ok 10sek. Czyli mnóstwo czasu by jakikolwiek zawodowiec mógł zabezpieczyć i wyprowadzić cel.

Czyli po jabłkach. Jeśli nie zrobiłem gdzieś pomyłki.

Być może jeszcze nadal są w korytarzu głównym. Ale to są profesjonaliści, więc...
O.D. ma turę więcej co robi? Pierwszy wpis powinien być jego, można zarezerwować posta by nie stopować innych. A reszta?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 23 listopada 2018, 22:05

Lenu kręci film zajścia na ulicy i przed budynkiem telefonem, szczególnie spróbuje uchwycić AV-ke Prepaka. Jakość nie będzie idealna, ale na pewno lepsza niż można to zrobić współcześnie.
Przepraszam za wbitkę - ale tyle może zrobić. Z fabularką poczekam na kolegów.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 23 listopada 2018, 23:22

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

O.D. do końca był przekonany, że wybrał dobrze miejsce na kryjówkę. W tym małym mieszkanku, po prostu nie było nic więcej, co dawałoby jakąkolwiek solidniejszą osłonę. Po chwili, zatrzaśnięte przez Fixera drzwi, dosłownie rozpadły się w drzazgi, po intensywnym pukaniu bronią automatyczną.

Wpadające kształty, mimo nieznajomości "rzemiosła", przywiodły na myśl Bergharowi tylko jedno. Usiłował dosłownie się stopić z meblem służącym Mu za tarczę antybalistyczną. Efekty jednak przerosły oczekiwania, nieprzyzwyczajonego do takich działań korposzczura. Flashbang wywarł na nim swe piętno, a poprawka z EMP dopełniła dzieła. Jednak nieustannie żłopiący kawę i siedzący godzinami przed monitorem "załątwiacz", doszedł do siebie w miarę szybko.

Rozejrzał się dookoła, widząc chaos i powalonych kolegów. Wbrew obawom, nie zauważył za to przeciwników. I zabawnego czarnucha.

-Wynośmy się stąd - czytał mu w myślach Ketarski
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2018, 18:49 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 listopada 2018, 14:15

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Gdyby nie przeraźliwy ból głowy i mroczki w organicznym oku, Ketarski mógł dać słowo, że znalazł się w samym środku brainedance'u kina akcji. W połowie oślepiony, targany torsjami i krztuszący się pyłem rozkruszonego tynku, manager HR z trudem podniósł się na klęczki.

- Ja pierdolę, ja pierdolę - wymamrotał trzymając się jedną dłonią za głowę, drugą zaś opierając się o ścianę - Co za skurwysyny...

Odszukawszy ręką wytrącony z uścisku pistolet, Ketarski wsadził go z powrotem w kaburę świadomy doskonale tego, że napastnicy już zdążyli się wycofać.

Zabierając ze sobą człowieka, który mógł znać tajemnicę zniknięcia Adobe.

- Wynośmy się stąd - wycharczał biznesmen - Szybko na dół.
Spadajmy stąd jak najszybciej!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6264
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 120 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 listopada 2018, 14:29

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

- Kurwa... patrzały mi wyjebało... - cicho stwierdził Wojski bez cienia emocji. Po prostu powiedział czysty fakt. Zresztą z tego co pamiętał elektronika powinna zaskoczyć za kilka minut. Po za tym wciąż żył, a spodziewał się, że po tym jak tu wpadła konkurencyjna ekipa to nie będą się pierdolić w nierobienie krzywdy bliźnim.

Kurwa... Pacyfisty może jakie...?

Mieli farta, albo typki byli partaczami zostawiając świadków... Albo przyrodni brat miał konkurencje w firmie i ktoś inny też dostał takie zlecenie, choć wtedy chyba tym bardziej by ich odstrzelono... Cóż taka collateral damage i dwie pieczenie upieczone na jednym ogniu.

Przestał gdybać, bo żołądkiem ścisnęły skurcze. Gaz i wciąż rozgrzewający ciało alkohol wywierały nieciekawy wpływ na organizm wyniszczonego nałogiem człowieka. Znalazły ujście w typowy sposób. Bartkowski nim podniósł się z podłogi stanął na czworaka, targnął się konwulsyjnie i puścił pawia. Wymiociny rozlały się po podłodze niczym wylana z kubła woda wprost pod nogi Ketarskiego. Solo wytarł rękawem usta i zaczął niegrabnie wstawać z ziemi.

- Już mi lepiej... - stwierdził oschle, próbując po omacku znaleźć jakiś punkt podparcia. Trafił na lichy stolik, ale to już było coś.

- Chyba masz Krzysiu jakąś konkurencje... Niech ktoś się kopsnie do sracza. W spłuczce jest gnat czarnuszka. Może być na nim jakieś DNA. a potem stąd wypierdalajmy.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 26 listopada 2018, 22:41

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Oczywiście każdy z ochotą chciał wypełnić polecenie solosa, dlatego ostatecznie Wojski musiał się pofatygować osobiście do muszli klozetowej gdzie zrzucił kawałek płyty by dostać się do spustowni wody. Zajrzał przez niknący dym. Był tam. Sięgnął w mokre wydobywając cacko. Jeden rzut oka wystarczył solosowi by rozpoznać znalezisko. Wewnątrz kopuły wody na dnie leżał zatopiony zapasowy magazynek. Był to Izraelski Imi Gamad, dziesięcio mililmetrowy pistolet zaliczany do klasy średnich i bardzo porządnych. Z racji proporcji i grubości wśród barci broni mówiono na niego "krasnolud". Wyciągnięta z klopa wersja była o specjalnym magazynku poszerzonym do piętnastu naboi i w standardzie miała zamoczony teraz celownik laserowy. Typowy standard Mosadu*. Broń dobrze leżała w ręce i ładnie pachniała zapachem kwiatów polnych w kostce dodawanej do spłuczki, marki Fresh & Clean.

Wojski szybkim krokiem dołączył do swych kompanów, którzy stali nad ciałem zwalistego recepcjonisty. Oddychał ale nie był przytomny. Psa przy nim nie było. Tylko dwóch debili którzy już nie szturmowali czerwonym wiaderkiem drzwi. Jeden trzymał psinę w rękach i używając metalowej cybernogi kundelka jako wytrychu majstrował przy magnetycznym zamku. Trzeba było im przyznać, chłopaki mieli zacięcie do tematu. Oprócz nich nikogo nie było. Wszyscy mieszkańcy tego budynku ciężko pracowali o tej porze w coro-zonie zarabiając PeElEny na swe utrzymanie.

Zjazd windą na parter zdawał się trwać wiecznie. Kiedy wyszli do holu osłonili twarze przed kamerami tak jak im polecił Wojski. Nie miało to jednak większego sensu bo i tak system nagrał ich kiedy tu wchodzili. Trochę słabo to wyszło.

Na zewnątrz panował chaos. Jakaś osoba leżała krwawiąc. Obok nich przebiegła wrzeszcząca dziewczyna w niemal idealnym makijażu, długi wąski kawałek szkła tkwił wbity w jej policzek. Zbite odłamki szkła walały się po całej okolicy. Z oddali już słychać było wycie syren. Gdyby to była korpo strefa już by tu był avki. Ale to była Praga. Tutejsze służby miały do dyspozycji tylko stare kołowce. Przyjeżdżały wolniej. Jeśli ktoś się w tej dzielnicy przekręcił zanim dojechały, to trudno. Najwyraźniej miał pecha.

Ruszyli do wypatrzonego uprzednio samochodu. Był niedaleko. Ale idąc od razu zaatakowały ich wirtualne hologramowe reklamy. Uprzejma blond modelka, stylizwoana na "najlepszą kumpelę", ciepłym głosem zaczęła wciskać im najnowsze produkty Militechu.

Obrazek

...Żyjesz w niespokojnej dzielnicy? A może po prostu potrzebujesz odrobiny więcej bezpieczeństwa? Kup pistolet maszynowy Militech 10, niezawodność w przystępnej cenie. I świetnie prezentuje się w kuchni obok zestawu patelni. Specjalne zniżki dla każdej nowoczesnej pani domu. Dostępny w pięciu fenomenalnych kolorach: białym, pomarańczowym...

Doszli do auta. Czesio stał na zapalonym silniku i jak tylko wszyscy ulokowali się w środku ruszył. Nie zrobił tego szybko by nie wywoływać podejrzeń ale siedzący Berghar czuł, że Czesław miał wielką ochotę wystartować z piskiem opon na pełnej kurwie. Sam fiixer też miał na to ochotę. Czesław nerwowo ściskał kierownice chociaż tego nie potrzebował bo miał sprzęg. Ale po prostu musiał coś zrobić z rękami. Od razu widać było, że był zły.

- Jak ja... nienawidzę tych cholernych poniedziałków na Pradze - powiedział przez zęby.

* Tak pracuje umiejętność Znajomość Broni. Parametry broni opisane w dodatku Solo of Fortune 2 oraz w Morderczej Stali str 17.

Dokąd teraz Krawędziarze? Jakaś konkretna lokacja? A może chcecie sami opisać jakieś miejsce. Gra jest otwarta. Jakie plany?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 26 listopada 2018, 22:50

Warszawa, Praga, pod budynkiem 27 lipca 2055

Z komórką w jednej ręce, drugą operując na jajku, Lenu poszukiwał awaryjnego wyjścia/wejścia do budynku, zagryzał przy tym dolną wargę, co upodabniało nu do nastolatka. Jakże był w takich chwilach zły na swój analogowy interface. W tle za planem mieszkalnego kloca migały obrazki z oka Ketarskiego. Przewrócony wazon, dym, okno - za którym coś mignęło-, pistolet, podłoga, drzwi, Bartek strzela, tafla okna zamieniona w tysiące kryształków

Nagle obraz w tle znikł, pozostawiając złowrogą czerń, pozostał tylko plan. Lenu odruchowo oderwał oczy od monitora, kierując wzrok na mieszkalny klocek. Wtedy dołączyło głuche dudnięcie, a na ziemię posypał się szklany deszcz, raniąc nieszczęśników będących w pobliżu. Pierwszy impuls nakazywał Lenu biec ratować poszkodowanych ludzi, zamarł na panelu otwierania drzwi, spotkawszy w lusterku wzrok kierowcy. Czesiu nawet nie próbował ukrywać wielkich jak spodki źrenic.

Lenu jednym ruchem włączył kamerę w smartphonie utrwalając skutki wypadku, w następnej sekundzie przeniósł obiektyw na zawieszonego w powietrzu mecha-smoka, zzoomował obraz.

- Czesiu zostajemy na miejscu. - a przytykając palec do ust nakazał milczenie.
Lenu filmuje dopóki widać AV-kę, może zobaczy coś jeszcze w powietrzu, jak/jeżeli AV odleci nagra jeszcze chwilę poszkodowanych ludzi. Jeżeli Av odleci, to podjedziemy z Czesiem bliżej, żeby zobaczyć miejsce wybuchu. Jak uzna, że ma już dobry materiał, wróci do jajka.
- Czesiu nagraj kilka bajtów, może ktoś za to zapłaci.
Może będą już tam koledzy. Poszuka tych alternatywnych wyjść. Jeśli powróci obraz z oka Krzyska spróbuje zadzwonić.
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2018, 23:40 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 listopada 2018, 23:06

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055

Ketarski wskoczył na siedzenie obok kierowcy, obejrzał się ponad ramieniem na wsiadających pośpiesznie towarzyszy. Czesław wręcz dygotał z nadmiaru emocji i zapewne rozsadzała go zrozumiała ciekawość, ale Krzysztof nie zamierzał ryzykować tego, że za kwadrans cała firma będzie znała szczegóły wydarzeń na Brechta.

- Porachunki gangów, kurwa mać - warknął, kiedy Wojski zatrzaskiwał boczne drzwi vana - Że akurat musieliśmy się wpieprzyć na ten zasrany boostergang. MSWiA powinno ograniczyć gnojom dostęp do materiałów wybuchowych.

Odpowiedziało mu kilka niemrawych pomruków.

- Panie Czesiu, jedziemy przed siebie, tylko spokojnie. Zaraz podam panu właściwy adres.

Reset sprzęgu. Aktywacja smartfona. Baza wewnętrzna. Laleczka Lenu. Cwaniak. Brachol. Wiadomość tekstowa. "Ani słowa przy kierowcy. Pogadamy w bezpiecznym miejscu". Wyślij.

Telefony towarzyszy zadźwięczały w tej samej sekundzie, w której półorganiczny procesor w ciele biznesmena przełożył ciąg neuronów na zapis cyfrowy.

- Niech nas pan wysadzi przy tej dużej galerii na Gocławiu, panie Czesiu. Młodociani chuligani zniszczyli mi garnitur, muszę oddać do prania. Skoczymy razem na lunch, a potem wrócimy taksą do firmy.
Przejdziemy przez parter Mallplexu na drugą stronę, Ketarski kojarzy tam podrzędny hotel dla mniej zamożnych biznesmenów. Wynajmiemy pokój na kilka godzin i obgadamy sprawy.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 26 listopada 2018, 23:45

Warszawa, Praga, 13th floor 27 lipca 2055, w vanie

Kiedy Lenu zobaczył towarzyszy wychodzących z budynku odetchnął z widoczną ulgą. Nie czekając na wyjaśnienia wypruł z siebie.

- Była tu Av-ka, dotarło to do was. Mam to nagrane - podał Ketarskiemu telefon z nagraniem. Dalej pisząc na klawiaturze- Kazałam wyjść dziewczynom z biurowca i udać się w ludne miejsce, Sara jest zablokowana, kontakt przez messeg. - mówiąc otworzył kuferek podając kolegom dezynfekujące jednorazówki - Dobra, teraz wasza kolej. - pisząc -Co się stało? Kim był ten Afrykanin? - Czekając na odpowiedzi uważnie oglądał na ile koledzy są poszkodowani.

Odezwał się telefon. Spojrzeli na ekran razem z Krzyśkiem.
Dostałm mesedża od tego kurwijebca co się z nim po sieci ganiam. Napisał mi cytuję: GAME OVER, mamy Molisabe, Krawków-Warszawa jeden do zera i koniec meczu!
O co mu kurwa chodzi? Co wyście tam zmalowali?!?
- popatrzyli sobie w oczy, może kiedy indziej Krzyś utonąłby w błękicie, ale teraz był wkurwiony. Lenu widział to jego jednym prawdziwym oku, drugie pozostało mechanicznie zimne.

pisząc -- Wypuszczają nas? Kim był ten gość w mieszkaniu?
Jeśli medyk w jakiś sposób może pomóc towarzyszom to to zrobi, ma przy sobie maleńką apteczkę, druga powinna być w samochodzie. Cokolwiek orientuje się w cybernetyce. Przekazuje wszystko co było widać z dołu i co dowiedział się od czarnej. Może to dobra okazja żeby podać vitaminy Wojskiemu?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 27 listopada 2018, 21:17

Warszawa, Praga, 13th vanem na Gocław, 27 lipca 2055

Wycieraczki samochodu cicho procowały dopasowując szybkość swoich ruchów do czujników deszczu. Oprócz cichego skrobania jednej z nich oraz subtelnego szumu brudnej wody spadającej na samochód nie wiele więcej słychać. Zadziwiająco dobrze tłumiąca dźwięki karoseria tego polskiego auta oddzielała ich od kakofonii warszawskich ulic. Było koło piętnastej po południu co znaczyło, że za jakieś trzydzieści, czterdzieści minut rozegra się piekło. Samochody utknął w korkach, do hyperloopa wleje się tłum spracowanych ciał i tylko avki nadal będą śmigały szybko i sprawnie, nieosiągalnie dla zwykłych śmiertelników tak jak brudno granatowe niebo, po którym wyznaczały swe trasy kolorowymi smugami świateł.

Obrazek

Czesław był dobrym zawodowym kierowcą, który znał Wawę jak własną kieszeń. Osiągnął Groclińską Galerię w mniej niż dziesięć minut, przemieszczając się tylko sobie znanymi skrótami. Można powiedzieć, że był to swego rodzaju wyczyn. Stanęli.

- Panie Berghar, może by mie pan fakturę podpisał - powiedział Czesław podsuwając mu elektroniczny terminal z naliczoną kwotą za bagatela 75PLN za pokonane do tej pory trasy, plus oczywiście dziesięć procent ukrytego napiwku, którym się później dzielił z fixerem.

Grupa Ketarskiego wysiadła w deszcz. Zaszumiały rozkładane plastikowe parasolki Lenu i Ketraskiego. Smogowe krople wniknęły w sweterek Wojskiego, jak zwykły robić już od kilku lat. Padał deszcz zbierając cały smród tego miasta w kroplach deszczu, więc nie musieli nosić masek. Przynajmniej do rozpoczęcia godzin szczytu. Na przeciwko nich stał Gokuł, czyli Galeria Gocławska. Wysoka tafla wygiętego fantazyjnie szkła, barwionego w masie w kolorze onyxu górowała nad pobliskimi budynkami. Być może było to tylko złudzenie optyczne wynikające z majestatu szklanego monolitu. Ciemna tafla po której spływały równie czarne krople brudnego deszczu. Tylko napis na elewacji jarzył się nieskończenie jaskrawym światłem. Nie było na niej żadnej inne reklamy. Były za to wszędzie wokół, także na sąsiednich budynkach. Kolorowe i fantazyjne, wszystkich tych marek, które znajdowały się w galerii. W ten sposób Gokuł zaznaczał swój teren dokonując pewnego symbolicznego podboju okolicy. Kto bowiem oznakowuje daną przestrzeń rości sobie do niej prawa.

Cichy szelest rozsuwanych drzwi towarzyszył im kiedy weszli do tego kolorowego miejsca. Wewnątrz tej niepozornej ciemnej konstrukcji gnieździła się faeria barw, która od wejścia zaatakowała ich oczy. Parter galerii należał do słabszych sklepów, bijąc tandetnym blichtrem jarzeniówkowej mody dla młodzieży.

Powyżej znajdowały się te sklepy w których przeważnie kupowała część korporacyjna. Bardziej schludne i mniej krzyczące sklepy. Niektóre poukładane w idealnym minimalistycznym porządku.

Obrazek

Na samej górze znajdowały się jadłodajnie, z fastfoodem na który głównie składał się prepak w rożnych kolorach i smakach, ale można tam było też dostać także inne bardziej wyszukane dania fit. Gdzieś pomiędzy znajdowały się salony ze wszystkimi tymi cudeńkami cybertechniki połowy XXI wieku. Było tam wszystko. O czym od razu przy wejściu nie zapomniały poinformować ich nachalne interaktywne hologramy, zczytujące ich profile z neta i dobierając produkt pod domniemane potrzeby. To czego im naprawdę teraz potrzeba, czyli lepszych cyberoczu...

Obrazek

- Hej, patrzcie, czy to nie Perła rozdaje autografy? - rzucił jadąc na piętro wraz z innymi Berghar. Miał rację, Perła czyli Chromowy Solo, właśnie rozdawał autografy na swojej najnowszej płycie otoczony korowodem młodych grupies. Niekoronowanego księcia polskiego synth popu albo się lubiło albo nie. Słabe treści jego kawałków brzmiały niemal w każdej większej rozgłośni w sieci. Były typową sieczką serwowaną dla młodych, o niczym. Bez wartości jak cały plastikowy świat. Ale przynajmniej miał ładny melodyjny głos, i to podobno był jego własny, nie zmodyfikowany modulatorem.
Lenu nic się nie da zrobić z cybertechniką po EMP samo przechodzi po paru minutach.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 27 listopada 2018, 22:10

Warszawa, Praga, 13th vanem na Gocław, 27 lipca 2055

O.D. zwlókł się razem z pozostałymi do vana. Wojski, w zarzyganym swetrze opóźnił wyjście odwiedzając klopa. Pewnie kończył uspokajać żołądek.

Czesław czekał w honkerze prawie pod wejściem, Berghar widział, że był spięty. Zbyt często razem jeździli w stresowych sytuacjach. klepnął więc Czesława uspokajająco po ramieniu i usiadł w samochodzie.

Zamknął oczy i próbował odetchnąć, gdy w końcu ruszyli. Smartfon zawibrował wiadomością. Nie wychylać się przy Czesławie... nie podobało się to Fixerowi, ale cóż. Cel uświęca środki.

Ketarski opowiadał coś o boostergangach, potem wskazał jakiś adres. O.D. pogrążał się w niebycie.

-Wynajmiemy coś na kilka godzin - zabrzmiało mu w głowie.Hm. Co my tu znamy...

Berghar przeszukiwał w głowie znane adresy i zaufane placówki drugiego czy trzeciego sortu. Jeśli zajdzie potrzeba, będzie wiedział gdzie się udać.

-Panie Berghar, pan mi podpisze tą fakturę - Berghar na wpół świadomie nabazgrał coś, wysiadając.

I na pewno potrzebne im lepsze uzbrojenie... Te boostergangi, to nie jest taki zły pomysł...
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 639
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 154 times
Been thanked: 115 times

Post autor: Nanatar » 27 listopada 2018, 22:58

Warszawa, Praga, 13th vanem na Gocław, 27 lipca 2055

Kiedy dojechali na skąpany w kakofonicznej muzyce kolorów plac przed Gokuł, Lenu wysiadł pospiesznie, bo jako ostatni pierdolnąłby drzwiami, a nie chciał stresować dodatkowo zdezorientowanego Czesława. Osłaniał się parasolem jajko schował w torebce, tą na ramieniu, pod drugim zaciskał ubrania w resztkach somorozkładającej się torby, a w dłoni medyczny kuferek.

Lenu nie wytrzymał i kiedy ruszyli w stronę czarnej ściany molocha, a znaleźli się odpowiednio daleko od vana, wypalił do Krzyśka

-Czas nie gra na naszą korzyść, powinniśmy się pospieszyć. Nie wiemy co dzieje się z dziewczynami, nie mówiąc już o KOLEDZE. - mówił przyciszonym głosem, choć wydawało się, że zdanie jest neutralne.

Ale nie usłyszał odpowiedzi bo wessało ich jaskrawe wnętrze Handlowej Galerii. Lenu zatrzymał się przy najbliższej ławeczce, z hukiem odłożył tam dzierżone przedmioty i wyłączył jajko, spakował z powrotem. Na koniec otrzepał silikonowy parasol, ruchem tak dobrze znanym z natury, pozbywając się brudnych kropli. Zawahał się jeszcze chwilę, wyjął z torebki lusterko. Popatrzyła ze zwierciadła twarz piękna, ale samotna i przerażona. Przynajmniej makijaż był idealnie rozmyty. Prawie idealnie. Wyjął chusteczkę, otarł troszkę z policzka. Popatrzył na kolegów, miał nadzieję, że zobaczy w ich twarzach wsparcie, ale nie dało się go dostrzec patrząc na oddalające się tyły. Zebrał wszystko z powrotem, miał przynajmniej jedną rękę wolną. Stukając równio i energicznie niskimi obcasikami, o podłogę z ekspresowo prasowanego marmuru dogonił kolegów. Odwrócili się przynajmniej na ten dźwięk.

- Słuchajcie, chcę go znaleźć i w dupie mam kto ile za to weźmie kasy. A wcześniej chcę się przebrać w coś bardziej stosownego do nocnych wycieczek po terenach boostergangów. - starał się uśmiechnąć, ale sądząc po reakcji panów wyszło to słabo. - znaczy, można by wpaść do mnie.
Daleko do lokum Lenu? Jeśli konkurencja myśli, że mają Molisabe to bez znaczenia czy będziemy uciekać, czy pójdziemy Lenu. Jest prysznic i na pewno coś w Lodówce.

Wydaje mi się ważne żeby posłać Sarze odpowiedź dla drugiej ekipy, coś mylącego. Jakbyśmy wierzyli, że mają właściwego faceta.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 listopada 2018, 23:45

Galeria Groclińska, 27 lipca 2055

Jeśli nawet ubrudzony pyłem garnitur Ketarskiego wzbudził jakąś konsternację ekspedientek w sklepie Kong Yiang Unlimited, żadna z pracujących tam kobiet nie mrugnęła na ów widok okiem - w czym zapewne wydatnie pomagało im inteligentne oprogramowanie cybergałek. Zamiast tego jedna z nich, promieniująca sztucznym pięknem wykrojonym za pomocą automatycznego chirurga plastycznego, dołączyła do klienta pomagając mu skompletować nowy strój.

Ledwie kwadrans później manager dołączył do swoich fellows niosąc w ręce reklamówkę ze złożonym porządnie w kostkę garniturem.

- W życiu bym nie pomyślał, że odnajdujesz się w stylu Street Rebelsa - powiedział Lenu taksując wzrokiem ortalionową kurtkę, poszarpane dżinsy i wysokie skórzane buty Ketarskiego - Tylko postaw wyżej kołnierz, po są właśnie takie usztywniane kołnierze, żeby zasłaniały kark i tył głowy. Nie od rzeczy byłyby jakieś modne dodatki i zasadniczo do całości nie pasuje twoja fryzura. Bez urazy, ale jak już ma to tworzyć jakąś spójną całość, to dam ci namiar na moją fryzjerkę i kosmetyczkę.

- Zmiana planu - rzucił Krzysztof taksując jednocześnie złowieszczym wzrokiem Lenu - Pojedziemy na samą górę, do którejś z jadłodajni. Tam nie będziemy się za bardzo rzucali w oczy. Nie dzwońcie na razie do nikogo z firmy, musimy obgadać sprawę. Wygląda na to, że ktoś nam podłożył świnię, bo próbuje ugrać własny interes z zarządem.
MG, daj znać, ile mnie skroisz za nowe ciuchy (uwaga, z taniej półki brałem). W jadłodajni obgadamy detale.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 listopada 2018, 09:14

Praga, Gokuł, 27 lipca 2055

Baerghar przerzucał szybko palcem listę kontaktów. I tak wszyscy czekali aż Ketarski się ubieże.

- A gdzie mieszkasz? - zapytał Lenu przewalając listę znajomych. Była długa.

- Augustówka, na Siekierkach.

- To po drugiej stronie. Zapomnij. O tej porze pięc kilometrów przez most to bite pół godziny jazdy. Myślałem że ci się spieszy? - odpowiedział grzebiąc w telefonie.

Do tej pory wygrzebał już sporo kontaktów z Gocławia i okolic. Ale przeważnie były to punkty dostaw. Ludzie których nie bardzo znał, albo adresy pod którymi nie wiadomo czy kogoś zastanie o tej porze dnia. W sumie zostały mu trzy miejscówki. Jedna nora Ormian, gdzie wiecznie trwała impreza, ale była nieco oddalona od Gokułu. Pewien kwadrat przy samej Wiśle, zrobiony z blachy i odpadów należący do znajomego hindusa. A także zakład samochodowy, który był całkiem niedaleko. I nie do końca zajmował się samymi samochodami. Ale to akurat nie było ważne w tym momencie. Wszystko w odległości od 5-7min z buta od Gokułu. I właściwie w tym rejonie to by było wszystko co teflon potrafił wycisnąć z kontaktów.

Berghar właśnie obierał sms od znajomego, że ma imprezkę dzisiaj i pilne potrzebuje "paczuszki tej co zwykle", kiedy dotarł do nich Ketarski. Czekali na niego ale niezbyt długo. Miał dobre oko co do ubrań i nawet wybierając ciuchy "dla ulicy" potrafił zrobić to naprawdę stylowo. Jadąc schodami w górę Ketraski prześledził rachunek: 19PLN za czyszczenie kompletu garnituru, spodnie 19, buty 24zeta, i kurtka z promocji "kup trzy dostaniesz zniżkę" za 29pln. Wszystko nabyte w znanej sieciówce ubraniowej FFF.

- Sorry, może byś buy'nął mi bootki? - zapytała młoda dziewczyna przysuwając się głową do ramienia Ketarskiego i jego paragonu. Krzyś odwrócił się. Za nim na schodach jechały dwie młodziutkie dziewczyny ubrane w markowe ciuchy, które biły niemiłosierna jaskrawością swego poliestrowego ubioru.

Obrazek

- Koleżanka też ci może postawić... - powiedziała szybko i konkretnie dziewczyna i strzeliła z balonówy jędrnymi ustami, które podkreślała modna kolorowa kreska.

Mijając sklep militarny z bronią ostrą oraz reklamę Braindancu jaki można było zażyć na ostatnim pietrze Gokułu. Wojski je spostrzegł od razu. Szły za Ketarskim od sklepu gdzie kupował wdzianka. Taki hajsik wydany za jednym zamachem i korpo strój nie mógł uciec uwadze młodziutkich galerianek, które stale rozglądały się w poszukiwaniu coraz lepszego sponsora. Ile mogły mieć, po siedemnaście lat?
Dojechaliście do jadłodajni. Ciągniecie za sobą ogon. Na górze jest hinduska knajpa, Mac, i kilka podobnych sieciówek, plus włoska pizzeria.

Ps. Tak mi się przypomniało odnośnie tego sklepu z bronią, że proszę o deklarację kto ma broń na legalu z licencją a kto lewiznę. Ma to znaczenie. Przeważnie krawędziaże mają lewe gnaty, ale styl gry i postacie są z korpo świata co sugeruje różne opcje. Ma to kolosalne znaczenie jeśli kogoś pukniecie.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2018, 09:56 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ