PBF - Aquilońskie Pogranicze

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 18 lutego 2019, 16:23

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Galvat przysłuchiwał się całej rozmowie w milczeniu. Jego myśli krążyły nie tylko wokół omawianego planu działania, ale również rozważał swoją sytuację. Jeszcze wczoraj był sam i nic nie zapowiadało, że coś się zmieni. A teraz znalazł się w centrum uwagi, wplątany w poważny konflikt. No nieźle się porobiło... I bardzo dobrze, niech wieść się o mnie niesie - pomyślał.

Wtrącił swoją opinię do całego planu:

- Proponowałbym eksplorację grobowca. Gdyby były tam jakieś pułapki zająłbym się nimi. Jako złodziej przypomnę wam, że książka nie jest istotna jak wiemy gdzie jest grobowiec. Trzeba zniszczyć ciało ich... krwawego bohatera... - zrobił pauzę, wyglądając jakby samo mówienie o Radomirze, wywoływało negatywne emocje.

- Zasadzkę ustawić przy grobowcu... Grimnir zna teren, to dobrze wróży - zakończył zdanie, gdy nagle kupiec zaczął przemawiać do zebranych. Galvat zamilkł, przetrawiając nowe informacje. A więc bardzo potrzebuje tego pamiętnika... Hmm... Więc może... - wpadł na pewien pomysł. Spojrzał na Nehahera dając mu do zrozumienia, aby to on mówił.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Polajkowany: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 21 lutego 2019, 13:35

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

Nehaher uśmiechnął się słysząc głos dobywający się z gardła kupca. Zrobił to jednak samymi ustami. Jego oczy pozostały bowiem zimne, niczym oczy węża.

- Witaj nam, czarnoksiężniku - przemówił, dbając o to, by nadać swemu głosowi złudną miękkość i łagodność. - Zaiste szkoda, że nie przedstawiłeś się. Czyżbyś wstydził się swego miana? Nie dziwne to, wszakże hańbą okryłeś się ty i twoi, z łatwością bowiem weszliśmy do waszych namiotów pozostawiając wam zwłoki, a zabierając księgę i jeńca. - roześmiał się cicho.

- Ja wszakże nie wstydzę się swej godności: jestem Morenthil, Mówca Duchów. I śmiem twierdzić, iż nie Ty jesteś władny rzucać groźby i wydawać rozkazy. To nasza ziemia! Jeśli zechcemy, powstanie przeciwko tobie i na nic zda się twa plugawa magia! Nie lękamy się jej! Skoro zaś pragniesz księgi, musisz nam ofiarować coś cenniejszego, niż to, co już posiadamy, a czego zabrać nam nie jesteś w stanie. Cóż więc rzeczesz?
Staram się najpierw obcego czarnoksiężnika nieco sprowokować, by np podał swoje imię, albo zrobił inny błąd z uwagi na irytację. Później zaś namówić go, by złożył lepszą ofertę. Oczywiśćie sam podaję swoje nieprawdziwe imię, które mu się do niczego nie przyda w czasie rzucania zaklęć. ;)
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 22 lutego 2019, 09:22

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

Po słowach Morethila obcy czarownik ustami pół Zingarańczyka i pół Shemity mówi:

- Śmiałyś Morethilu, ale bacz by Cię Ktoś mocniejszy i bieglejszy w Mocy nie pokarał.
- Jam jest Drustan, sługa Czernoboga Mistrz Bractwa Białej Dłoni.
- Przekonaj swoich by wydali mi księgę i niewolnika, a ja obiecuję, że stąd odejdziemy, nie niepokojąc Twego ludu.
- Jest Was za mało by Nas pokonać w walce, a zapewniam, że do takowej dojdzie, jak nie spełnicie moich żądań, nader umiarkowanych z racji na to jaką mamy przewagę.
- Macie godzinę do namysłu.

Generalnie widać, że Vanirowie się wahają, Tarczowniczki również. Przywódcy zdają sobie sprawę, ze wynik walki obu grup wcale nie jest pewny. Straty będą duże także po stronie zwycięzcy.

Sigrun mówi:
- Trzeba się na coś zdecydować, wróg jest w swoim obozie ale szybko może go zwinąć i wykonać jakiś agresywny ruch. Chętnie bym ich wypatroszyła, ale teraz właśnie tego się spodziewają i pewnikiem mocno się pilnują.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 23 lutego 2019, 08:33

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

To co początkowo wzięliście za wahanie u Vanirów, okazało się być raczej czymś przeciwnym i tłumioną furią.

https://i.pinimg.com/564x/e2/d7/a0/e2d7 ... e9.jpg?b=t
Przemawiający wygląda jak wojownik po ww. linkiem.
Jeden ze znaczniejszych wojów rzekł:

- Przestańmy pieprzyć głupoty i wyrżnijmy psubratów.
- Zwodźmy ich negocjacjami i uderzmy w ich trakcie.
- Hyperborejczycy nie dotrzymują przysiąg dawanych obcym, wszyscy to wiedzą.

- Skoro zaś tarczowniczki boją się ginąć, niech się trzymają za naszym murem tarcz.

- Na co czekamy? Valhalla wzywa !!!!, dobrze mówię ?!

Odpowiedział mu ryk poparcia i odgłos walenia bronią w tarcze.

Galvat i Nehaher dostrzegli przelotny uśmiech na twarzy Sigrun, bardzo z czegoś zadowolonej.
Uwolniony kupiec podniósł się z kolan po ataku wrogiego maga na jego umysł, Galvat dyskretnie z nim porozmawiał chwilę.
Ostatnio zmieniony 24 lutego 2019, 21:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 25 lutego 2019, 10:42

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]

Hroth spoglądał na cała sytuację z założonymi rękoma. Wolał się nie odzywać zwłaszcza, kiedy szaman gadał z czarownikiem, nie chciał by palnąć jakiegoś głupstwa typu "Ja Hroth Skrwawiony zabiję cie mym toporem". Myśli jednak biegły w tę stronę. Morale w śród Vanirów jak zwykle wysokie stwierdził.

Tak dać typom możliwość wejścia do Walhalli i będą się cieszyć jak dzieci. W sumie wisi mi ich życie, ale większe szanse będziemy mieć, jak zrobimy zasadzkę niż pójdziemy szarżą na tych mięczaków. Zwłaszcza, że ci czarownicy mogą chcieć uciec, a do tego dopuścić niemożna. Z chęcią zanurzył bym topór w czarowniku. Ciepła krew wypływająca z klatki piersiowej przebitej toporem... stary uspokój się i skup! Wizje krwi napędzają za mocno tu w szał nie możesz wpaść.
Trzeba powiedzieć coś mądrego więc dajesz stary dajesz.


Barbarzyńca starał objąć wzrokiem wszystkich tak, by każdy czuł, że mówi do każdego w tym zgromadzeniu.
- Walhalla czeka na każdego z nas. Szykuję się prawdziwa bitwa, w której możemy zyskać chwałę i przychylność bogów. Jednak zastanówcie się, czy Odyn nie używał podstępów. Bracia Vanirowie rad jestem, że tu jesteście. Powściągnijcie na razie swój zapał mordu. I kto to kurwa mówi! - Pomyślał czując swoje bicie serca.

- Zastawmy dobrą pułapkę i wyrżnijmy ich w pień. Sami teraz dają nam okazje myślą, że jesteśmy tępi i pójdziemy na to, BA! jestem pewien, że i na nas wtedy zastawią pułapkę. Dlatego musimy być sprytniejsi. To nie tylko walka na miecze i topory, ale także walka strategi i Magii naszych szamanów i ich czarowników. - Spojrzał w stronę Morenthilna i Grimnira.
Tu nie walczy się tylko siłą bracia, ale mocą naszych mięśni złamiemy ich kości, rozłupiemy czaszki, a ich czarownicy ostatnie co zobaczą to swoją krew rozlewaną niczym wino w Walhalli!
Przemowa by dodać morale i by jednak Vanirowie poczekali na plan dwd;
Ostatnio zmieniony 27 lutego 2019, 00:58 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Polajkowany: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 25 lutego 2019, 18:12

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
- Hroth słusznie prawi - poparł berserkera natychmiast Nehaher - Nie jest sztuką bowiem zginąć w walce. I po prawdzie, potrafi to nawet największy jełop. Sztuką jest skutecznie pokonać wroga, zdobyć łupy jego, kobiety jego do łez doprowadzić i hańbą okryć jego pamięć! Nie będziem więc dostarczać hyperborejskim psom powodu do sławy, ale obmyślim taki plan, by żaden z nich nie uszedł żyw z naszej ziemi! Oto czyn godny sagi o bohaterach!
Spoiler!
Tu używam zauroczenia, by się wszystkim zdawało, że mówię mądrze, godnie i rozumnie. I żeby załapali, że wroga trzeba pokonać, a nie się dać głupio zabić.
- Ruszać na nich teraz głupotą jest - rzekł wprost, patrząc na tego z wojowników, co pierwej krzyczał o tym najgłośniej. - Jak bowiem chcesz zaskoczyć kogoś, kto obozuje trzy godziny marszu stąd? Wszak hyperborejczycy może podli są i czci nie mają, ale nie są głusi ni ślepi! Trza nam inaczej uczynić... - tu przejechał w zamyśleniu dłonią po brodzie.

Spojrzał na obecnego wśród nich kupca i dał znak Galvatowi, by go odprowadził w głąb groty. Nie chciał bowiem by tamten słyszał wszystko, co miało zostać powiedziane. Po czym dopiero zwrócił się do zebranych barbarzyńców:

- Słuchajcie! Czasu nie ma co tracić i do działania się sposobić należy. Kupcowi możem dać fałszywe informacje, iże wiemy gdzie grobowiec jest. Jednocześnie trza zasiać strach w sercu wroga, mówiąc, żeśmy wielkie posiłki wezwali i że nadejdą one niedługo i by ich wybić co do nogi. Tedy nie będą oni mieli czasu informacji sprawdzać, jeno pójdą tam, gdzie im wskażemy. A my wtedy na nich w dogodnym miejscu zasadzkę zastawim, tak, by żaden z niej żywcem nie uszedł. I w ten sposób większą się okryjemy chwałą, niż ginąc gdziesik niepotrzebnie.
Czy mógłbym zmanipulować kupca lub użyć sugestii, by wbić mu w głowę rzekome położenie grobowca, tak, by hyperborejski czarnoksiężnik odczytał z jego "pamięci" te informacje? Jeśli tak, to chciałbym ustalić miejsce dogodne do zasadzki z Sigird, Grimnirem i przywódcą Vanirów, po czym mu je zaaplikować.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 25 lutego 2019, 20:26

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Po tym jak kupiec odzyskał świadomość, Galvat skoczył w jego stronę. Abram wyglądał na zmieszanego i zaskoczonego. Trzymał prawą dłoń na głowie, kołysząc się lekko. Złodziej złapał twarz Abrama obiema dłońmi i przemówił:

- Abram kurwa! Wszystko dobrze, słyszysz mnie?

- Uhuuuummm, co się dzieje?

- Uderzyłeś się, ale jest dobrze. Jak myślisz, ta księga jest bardzo potrzebna tym czarownikom? - Galvat zadał pytanie.

- Co? Aaa... No myślę, że tak. Dużo zrobią, aby ją odzyskać. Dziwnie się czuję...

A więc jestem prawie pewien, że bez księgi wiele nie zdziałają. - pomyślał.

- Połóż się może. Chodź, pomogę ci. Dużo przeszedłeś ostatnio, pewnie ci się udziela - powiedział, a następnie zabrał Abrama z dala od rozmawiających przywódców. Kątem oka widział reakcje niektórych. Miał pojęcie komu na czym zależy. Nehaher doskonale odnajdywał się w swojej roli.
Galvat pilnuje, aby kupiec nie słyszał planów jakie snuje Nehaher.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 26 lutego 2019, 21:25

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]


Berserker nieco wszystkich zaskoczył, nie głosując za frontalnym atakiem, i co więcej hamując swych porywczych ziomków, jednocześnie mamiąc ich chwałą w Valhalli, do której wszyscy wojownicy z Pólnocy chcieli się dostać.

Słowa potężnego Stygijczyka uważanego przez miejscowych za szamana Morethila trafiły na podatny grunt. Jego mocny głos wsparty subtelnie magią zyskał mu posłuch.

Galvat odszedł z kupcem na tyle daleko by ten nic nie słyszał, jednocześnie złodziej dogadywał z nim sprawy, związane z przyszłością, wszak kiedyś mieli wrócić do cywilizacji, z tej krainy śniegu i lodu. Czekał tam odwieczny wróg Menkara, oby Bogowie przeklęli jego imię.

Hesten dowódca Vanirów skinął głową.
- Dobrze prawicie, zasadzka dobra rzecz, łatwiej ich wyrżniemy, ale lekko z nimi nie będzie.

Grimnir rzekł:
- Znam odpowiednie miejsce na zasadzkę jest tam także kurhan na wzgórzu tyle, że pusty, skoro nie wiedzą gdzie jest grobowiec ich bohatera, to powinni uwierzyć, że właśnie jego pilnują Tarczowniczki.

- Sugerują byśmy zwinęli obóz, zatarli ślady ale niezbyt dokładnie i podsunęli im myśl, że czekamy na posiłki jako Morethil zaproponował. Tarczowniczki będą niejako strzec grobowca, na wsparcie czekając. Vanirowie się ukryją.

- Jak Hyperborejczycy uderzą na Tarczowniczki, po chwili wkroczymy i my, co Ty na to Sigrun?

- Zgoda odrzekła wojowniczka, oby chwycili przynętę i mam nadzieję, że miejsce na zasadzkę będzie dobre. Ruszajmy niezwłocznie.

- Chyba, że ktoś ma jeszcze jakieś propozycje?
(Tu Grimnir, Hesten i Sigrun patrzą na Hrotha i Morethila oraz Daffyda).
Jak nic się nie zmieni zwijacie obóz i ruszacie do miejsca z fałszywym kurhanem, jakie wskaże Grimnir. Tam zasadzkę urządzicie.
W razie walki pytanie na ile się angażujecie, w nieuniknione jak się wydaje starcie?
Ostatnio zmieniony 26 lutego 2019, 21:50 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 01 marca 2019, 09:23

Horth skinął głową mówiąc.

- To dobry pomysł. Skryję się wraz z moimi pobratymcami i będę czekał na zadanie ciosu. - Spogląda w stronę barbarzyńców, po czym dodał.
- Zgotujemy im rzeź!

Chce zabijać kurwa mać chce krwi! Jeszcze chwila i się wyżyjesz i znów cały skąpiesz się w krwi wrogów.
Chce ukryć się z Vanirami. Schować się chce tak by broń była pod ręką. położyć łuk i strzałę żeby pierwszy oddać strzał w stronę wroga jak wyskoczę. (Strzelić chce najlepiej w czarownika ale jak nie znajdę takiego, to pierwszy lepszy wyznawca Czarnoboga też może zaliczyć w klatę strzałę.) potem łapie za miecz topór i jazda !

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 06 marca 2019, 07:51

[center]Jaskinia Tarczowniczek[/center]
Tarczowniczki i Vanirowie sprawnie zwinęli obóz, zacierano ślady na tyle by ukryć faktyczną liczbę w Waszym obozie.

Nehaher i Galvat porozmawiali w obecności uwolnionego mieszańca, tak by wrogi czarownik mógł wyczytać z jego umysłu to co chcecie, głównie, że Tarczowniczki czekają na jakieś znaczne posiłki i pilnują kurhanu hyperborejskiego bohatera, mają księgę i rozbiły obóz w dolinie blisko tegoż kurhanu.

Wrogi czarownik faktycznie wtargnął do umysłu jeńca, tym razem by wyczytać z niego wszelkie informacje.

Dotarliście do doliny z pustym kurhanem. Vanirowie się ukryli ostrząc broń. Tarczowniczki rozbiły umocniony prowizorycznie obóz.

Czekacie na ruch wroga.
Założenia MG co do zachowania Graczy: Nehaher będzie chciał stoczyć magiczną walkę z wrogim czarownikiem? Galvat będzie walczył skrytobójczo w miarę możliwości, bez nadmiernego heroizmu?. Hroth raczej w bezpośredniej walce jak na berserkera przystało?. W razie jakichś zmian taktyki i zachowania itp. proszę PW albo info w temacie.
Wkrótce zapodam rozstrzygnięcie i potyczki obu grup i wynik walk indywidualnych.
Ostatnio zmieniony 06 marca 2019, 09:01 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 08 marca 2019, 07:49

[center]Zasadzka[/center]
Po rozeznaniu sytuacji na miejscu wpadacie na pomysł by ew. spróbować wykończyć wrogich czarowników z obstawa w kurhanie. Najpewniej, większość sił wroga zaatakuje Tarczowniczki. Czarownik będący dowódcą albo obaj z obstawa mogli by wejść do kurhanu, gdzie spodziewają się znaleźć szczątki dawnego wielkiego wodza i wojownika.

Mała sugestia za pomocą Waszego jeńca, jest konieczna, np. sugerująca wrogiemu czarownikowi, że Szaman Morethil bada kurhan pod osłona Tarczowniczek, chcąc zdobyć jego skarby.

To tylko drobna sugestia, wcale nie wiążąca.

Q razie akceptacji tego planu proszę o jakieś info na PW, kto gdzie walczy czy na zewnątrz tu głównie Fobetor i Galvat powinni się określić, czy w kurhanie. Grimnir w razie czego będzie z Vanirami by mieć oko na wrogich czarowników i albo wejdzie do kurhanu po nich, albo da znać, że się nie nabrali i zostali jednak na zewnątrz.
PW lub deklaracje techniczne ew. fabularne jak to widzicie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 09 marca 2019, 13:06

[center]Zasadzka[/center]

Dotarliście do doliny ze starym kurhanem. Podczas marszu nie zauważono obecności wroga. Grimnir oraz Nehaher nie wykryli działania magii ani nienaturalnych istot w pobliżu. Jeniec w czasie marszu miał zasłonięte oczy.

Uwolniony przez Galvata jeniec posłużył po raz kolejny do przekazania wiadomości wrogiemu czarownikowi. Wyczytał on z umysłu jeńca, że Morethil miejscowy szaman zamierza świętokradczo wtargnąć do grobowca, by skraść jego skarby, a może nawet zniszczyć ciało starożytnego herosa.

Na to Przywódca Hyperborejczyków nie mógł pozwolić, działał on pod presją czasu, spodziewając się rychłych posiłków dla Tarczowniczek. Nie miał za wiele opcji, jego ludzie musieli szybko uderzyć, albo odejść z niczym.

Przynajmniej Galvat i Nehaher mieli taką nadzieję. Zarówno złodziej jak i czarownik byli z cieplejszych regionów i mieli dosyć zimy. Dla miejscowych prawdziwa zima miała dopiero nadejść.

Hroth spędzał czas wśród ziomków, wśród rubasznych żartów Vanirowie gotowali się do boju. Berserker nie mógł się już doczekać rozlewu krwi, zamierzał si…ę zatracić w wirze stali i krwi.

Vanirowie się ukryli, wśród nich Grimnir.

Sigrun umocniła nieco założony na szybko obóz.

Galvat i Nehaher oraz dwóch Vanirów weszli do kurhanu. Galvat sprawdzał pułapki. Żadnych nie wykrył, zostały rozbezpieczone dawno temu. Rolą Grimnira i Vanirów na zewnątrz ma być wpuszczenie do kurhanu tylko czarownika i najwyżej kilku Hyperborejczyków.

Stygijczyk i Zamorańczyk zaplanowali gdzie się zaczaić w kurhanie by wybić nieproszonych gości. Nehaher przygotował się do magicznego starcia. Używając także magii iluzji do zmylenia wrogów, jacy mieli wkrótce nadejść.
Zakładam, że Nehaher i Galvat + 2 Vanirów są w kurhanie. Ewentualne wpisy fabularne mile widziane. W niedzielę postaram się dać opis walki.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Polajkowany: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 11 marca 2019, 17:24

[center]Fałszywy Kurchan[/center]
Nehaher wciągnął powoli powietrze, smakując stęchłą woń kurhanu i uśmiechnął się. Jak dla niego miejsce to wyglądało nad wyraz autentycznie. Wąski, lecz dość wysoki korytarz przechodził do obszernej sali grobowej, zajmującej centralą część grobowca. Pomieszczenie to musiało jednak zostać splądrowane już w dawnych czasach, aktualnie bowiem nie było w nim nic interesującego, poza szczątkami przegniłej łodzi grobowej, która kiedyś musiała czynić godne a bogate wrażenie, wznosząc się na środku okrągłej komnaty. Światło dwóch pochodni, trzymanych przez towarzyszących czarnoksiężnikowi Vanirów wyłaniało z mroku leżące na posadzce zwierzęce kości, fragmenty skorup glinianych i poczerniałych desek. Ani chybi były to resztki dawnych ofiar dla zmarłych. Teraz jednak ich duchy opuściły to miejsce, a jedyny mieszkający tu upiór, był upiorem przeszłości.

Wczuwając się w rolę szamana wydał szybko Vanirom polecenie, by umieścili pochodnie w szczelinach między kamieniami, sami zaś stanęli po obu stronach wejścia, niewidoczni z korytarza. On wszakże, wraz z Galvatem postanowił wycofać się do tunelu, gdzie znajdowała się niewielka, ukryta wnęka - najwyraźniej stanowiąca ongiś miejsce, w którym złożono pozostałą część darów grobowych. Ufał, iż hyperborejski czarownik minie ją, zwabiony światłem i odgłosami rozlegającymi się w głównej sali, i niepomny zasadzki skieruje się tam, wraz ze swoimi ludźmi. Będą na niego tedy w stanie uderzyć z obu stron: wojownicy Vanirów natrą z przodu, zaś on sam, wraz z Galvatem zaskoczą wroga od tyłu. Jak dotąd plan wydawał się całkiem niezły. Chwilę przedtem, nim skrył się we wnęce wyszeptał kilka słów, sprawiając, iż salę grobową wypełniły odgłosy niewyraźnej rozmowy, szczęk metalu i kucie kamienia, jak gdyby ktoś plądrował właśnie mauzoleum bohatera...
Chciałbym się schować gdzieś z boku z Galvatem (Lightstorm popiera plan), podczas gdy wojownicy Vanirów zostaną w komnacie grobowej. Hyperborejczycy pewnie puszczą przodem własnych wojów, którymi zajmą się nasi barbarzyńcy. Czarownik będzie pewnie gdzieś na tyłach, mam więc nadzieję, iż uda mi się do zaskoczyć i zaatakować. W razie jednak gdyby miał przy sobie kogoś, wspomagał mnie będzie Galvat.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Polajkował: 1 time
Polajkowany: 1 time

Post autor: Araven » 12 marca 2019, 19:07

[center]Potyczka [/center]

W obozie panowało napięcie i oczekiwanie.

Hyperborejczycy pewni przewagi i zwycięstwa nawet się zbytnio nie kryli. Zaatakowali obóz Tarczowniczek i ich mur tarcz. Mimo, że Hyperborejczycy także na Północy żyją nie preferują walki w murze tarcz, to zaś wymaga dużej wprawy i silnych nerwów. W ścisku najlepiej sprawdza się krótka broń.

Tarczowniczki wydając wojenne okrzyki stawiały dzielnie opór, przeciwnik był znacznie liczniejszy niż one.

Nim zostały złamane Vanirowie uderzyli na tyły wroga zaskakując go całkowicie, łatwe zwycięstwo przemieniało się szybko w krwawą klęskę.

Nim Vanirowie uderzyli główny Czarownik i 4 jego ludzi weszło do kurhanu.
Dali się nabrać i wpadli w pułapkę. Vanirowie walczą z 2 ochroniarzami czarownika. Galvat zaskoczył jednego z dwóch zabójców i szybko go wykończył. Toczy walkę z przybocznym ochroniarzem czarownika, który otoczył się Ciemnością, naiwnie sądząc, że tylko on w niej widzi.

Doszło do pojedynku Nehahera z Mistrzem Bractwa Białej Dłoni. Zdziwił się mocno, ze zamiast szamana starł się w magicznym boju z równym sobie. Okazało, się że lepszym, gdyż to Stygijczyk po kilku starciach Woli został na nogach, a jego przeciwnik padł nieżywy.

Hroth siał śmierć, zabił aż 4 wrogów. Sam mocno oberwał.
Grimnir pokonał drugiego, słabszego czarownika.
Może uszło z 6 wrogów reszta zabita lub w niewoli.
Techniczny: Galvat fartowna walka zabija dwóch asasynów i traci jedynie 2 lekkie rany fizyczne. Nehaher ma wyczerpany umysł, dwie lekkie umysłowe i jedna średnia umysłowa rana, przez jakiś czas chroniczne zmęczenie i problemy z dłuższa koncentracją, ten czarownik był naprawdę silny. Hroth ma wszystkie możliwe rany fizyczne po szale ledwo stoi na nogach. Wybaczcie brak polotu, padam na twarz. Jeśli Nehaher woli bardzie widowiskową formę magii fizycznej i wyrwane serce wrogiego czarownika to ok, zamiast umysłowych odnosi rany fizyczne. Opiszcie jakoś swoje walki i lecimy dalej.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 16 marca 2019, 09:50

[center]Pole bitwy przy fałszywym Kurhanie [/center]

https://www.youtube.com/watch?v=sGr6kOxLRCQ

Vanirowie czekali przyczajeni nieopodal tarczowniczek. Niewielki śnieg zacierał ślady. Przykrywał również wojowników, którzy poukrywali się w fałdach drzew krzaków i białego puchu. Nikt nie śmiał nawet drgnąć, mimo iż mróz dawał się we znaki. Mimo zimna w żyłach wojowników krew płynęła szybko. W śród barbarzyńców był Hroth, czekał pod zaśnieżoną skórą niedźwiedzia która świetnie kryła go przed oczami wrogów. W ciemności swego schronienia trzymał w swej dłoni łuk i strzałę. Po jego jednej stronie leżał miecz, a po drugiej topór, by móc po wystrzeleniu pocisku ruszyć w krwawy bój. Do pleców miał przypiętą tarczę by chroniła jego plecy podczas boju. Czas mijał, jednak dla Barbarzyńcy nie sprawiało to trudności, w utrzymaniu gotowości do walki. Nie raz polował całymi dniami czekając na ofiarę. Czekał na krwawy bój i w tym czasie szeptał modlitwy do Ymira.

[center]-Ymirze z którego powstał świat,
Boże lodowych krain,
Wzywam cię, byś wspomógł swego wiernego sługę
lub wezwał go do swych krain,
Dziś złoże dla ciebie ofiarę,
Z wrogów obcych bogów,
złoże ich w śniegu naszego świata,
zabije ich mieczem i toporem.
Jeśli będzie twoją wolą zabrać i mnie,
Z radością powitam śmierć tego dnia,
Tobie oddałem ducha i serce,
W wiecznej walce tobie się oddaję.
Obudź we mnie raz jeszcze furię ,
niech obudzi się we mnie niedźwiedzia siła,
szybkość wilka, wytrzymałość Żubra i wzrok kruka.
Dziś złoże dla ciebie krwawą ofiarę.[/center]

W końcu dobiegły odgłosy walki.

Zabawa się zaczyna, czuję szał narastający we mnie. JESZCZE NIE!

Tarczowniczki zawyły w róg który był sygnałem do natarcia. Horth odsłonił się z kryjówki jako pierwszy, nie widząc żadnego czarownika wypuścił strzałe w jednego z Hyperborejczyków raniąc go w ramie przebijając płuco. Wojownik w całym zgiełku walki nie został zauważony, że coś jest nie tak. Barbażyńca chwycił swą broń i zaczął biec wraz z Vanirami, nacierając na zaskoczonego wroga. Tarczowniczki trzymały zwarty szyk, na który nacierali wrogowie. Odsiecz zaatakowała od tyłu wroga masakrując ich. Horth kiedy dotarł do zwartej walki od razu użył topora uderzając przeciwnika w głowę. W tym momencie bestia wydostała się z barbarzyńcy. Nastał czas szału, a krew rozlewała się tak jak obiecał wojownik. Jak w wallhali rozlewa się wino. Hyperborejczycy mimo zaskoczenia zaczęli stawiać opór barbażyńcą, szybko zaczęli odpowiadać na miecze Vanirów. Oczy Hortha zalały się czerwienią. A krzyki wojenne jak i bólu zadawanego podczas obcinania, kończyn były muzyką dla uszu Barbarzyńcy. Raz po raz Horth otrzymywał rany jak i on sam ranił i zabijał a na ustach jego cisnął się już tylko wściekły krzyk. W końcu walka zaczęła dobiegać końca. Ostatniemu Hyperbojczykowi Horth wbił miecz w klatkę piersiową i spojrzał wrogowi prosto w oczy, oglądając jak z ciała osuwa się mieszkający w niej duch. W tym czasie szał krwi cichł w sercu Barbarzyńcy, tak jak cichło życie w mężczyźnie który stał na przeciwko niego. Ciało legło u stóp barbarzyńcy.

-Wygraliśmy! - Ktoś krzyknął. I wydobył się radosny krzyk towarzyszy broni.

Hort skrwawiony natomiast spoglądał w tym czasie na śnieg, zaplamiony krwią po czym spojrzał w niebo z którego zlatywały płatki śniegu.

- Ofiara złożona dla ciebie Ymirze.

Po słowach poczuł straszliwy ból wydobywający się z jego ran, padł na kolana.

To dobry dzień na śmierć ale coś mi się wydaje, że to jednak nie dziś.

Spojrzał na swój brzuch krew wydobywała się z cięcia pod żebrami.

A może jednak to będzie ten dzień. Umrzeć niepokonanym

-Jeśli tego pragniesz Ymirze oddaję się w twe ręce. - szepnął w stronę nieba. kaszląc krwią.

Ujrzał swoją kuzynkę która znalazła go w śród zwłok martwych wrogów. Była ranna jednak trzymała się na nogach.

- Zaiste teraz Horth jesteś skrwawiony. Do twarzy ci z krwią na ciele. Jesteś w stanie chodzić? Kilka twoich ran nie wygląda najlepiej.

- Pomóż mi zebrać się do kupy jeśli łaska. - Po czym wyciągnął rękę w jej stronę, ona zaś pomogła wstać bohaterowi i prowadziła do Grimnira który miał sporo pracy.
Ostatnio zmieniony 23 marca 2019, 17:39 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ