Powieść Artura - fluff

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3727
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 77 times
Polajkowany: 138 times

Post autor: Suriel » 18 grudnia 2014, 19:42

Wszystko wierszem oczywiście?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 18 grudnia 2014, 19:48

[center]Trzynastozgłoskowcem rodem z Częstochowy,
bowiem w tym mieście żem się urodził.

W Częstochowie także żem się wychował.
Coś wspaniałego, owa Częstochowa.

Potem dopiero przyjechał żem do Łodzi.
A co mi, kurde, szkodzi?

Tra-la la-la, bum-cyk-cyk,
całą sagę puknę w mig.[/center]
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2014, 19:53 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12613
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 134 times
Polajkowany: 79 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 grudnia 2014, 21:01

Przestańcie się wyśmiewać, zawistnicy o ograniczonej ciasnymi ramami wyobraźni! Co do recenzji pana Krzysztofa, z jednej strony żałuję, że ktoś mnie tak zawodowo ubiegł, z drugiej zaś czuję się w obowiązku kilkakrotnie podkreślić, że ów Krzysztof i ja Krzysztof to zupełnie dwie różne osoby! Ja w przeciwieństwie do rozmówcy pewnie napisałbym coś jeszcze o balladach!
"Praojcowie ras" to istoty powstałe z esencji nicości i dobra.
"Istoty początku" to byty powstałe z esencji dobra i równowagi.

Nawet jednak połączone ich siły nie dały rady uratować tan Grota. Nie pomogły też kapłanowi, bo nie były w stanie go dostrzec. Bo żaden z bogów ani innych potężnych istot nie widzi kapłana. I nikogo to nie niepokoi. Nieważne, problem już z głowy.
Nie pomogły też parze smoków zostawionej w wirze nicości parę komnat temu.

Udało się jednak uratować ciążę smoczycy. Konkretnie "sześć zarodków, z których wykluje się pięć smoków i jeden nielotny odmieniec". Dwa złote smoki ze srebrnymi wzorkami, dwa srebrne smoki ze złotymi wzorkami, jeden złoto-srebrny smok o "niesamowitej tygrysiej mozaice" i jeden "półsmok, a w zasadzie degenerat". Dzięki esencji czasu z form chaosu udało się szybko dorosnąć zarodki do formy półmetrowych jaj. Cztery przygarnęła Mantisa z tanem Arkadianem, piąte adoptował Gnom, a wzięła na przechowanie Hannah, szóste wzięli praojcowie ras i istoty początku.

Wypada też wspomnieć, że gruby kapłan jednak przeżył. Używał przez ostatnie czternaście stron rycerskiej zdolności podtrzymania życia. Dzięki temu wytrzymał do chwili, gdy praojcowie ras i istoty początku przy pomocy Lasata go uzdrowiły. Przy okazji, jak zwykle, przycwaniakował i zmienił Lasatowi charakter na dobry.

Praojcowie ras i istoty początku usunęły też esencję świętości z Bezimiennych, dzięki czemu porzucili oni śluby czystości i wszystko skończyło się happy endem.

Rikandur
Reactions:
Posty: 391
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Polajkował: 31 times
Polajkowany: 3 times

Post autor: Rikandur » 19 grudnia 2014, 00:18

Keth, wybacz że tak pytam. A w całym tym zachwycie. Jaką rolę w tym wszystkim gra główny bohater ? Znaczy się przyszły bóg orków I szczyt Uruk-Hai-owatości ?
Bo z twych niezwykle szczodrych detali to mi za tuszą kapłana Kartan znika gdzieś, czy go, nie daj Autorze, zabili Bezimienni ?!
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Powiem tylko, że to może być 47 ćwierćtomów po 1260 stron każdy. Nie powinienem mówić, ale Peter Jackson coś przebąkiwał o ekranizacji, Orlando Bloom prosi o jakąś postać, choćby i drugoplanową a George RR Martin pytał, czy mam coś przeciwko, żeby napisał jakiegoś spin-offa .
Pan Jackson I pan Bloom to niech odczekają, w końcu nie wiedzą z Kim mają do czynienia, a szanownego autora Martina ... a bo ja wiem ? Może mu kondycja spadła I jak się czujesz szczodry to zainspiruj go. Bo coś ostatnio zmiękł względem swoich bohaterków. Oj nie te czasy jak karzełek ojca w kiblu z kuszy. Nie te czasy.

Adannyel
Reactions:
Posty: 109
Rejestracja: 10 września 2014, 10:42

Post autor: Adannyel » 19 grudnia 2014, 01:02

W sumie racja. Katana w Sadze o Katanie niezwykle mało jest. Gdzieś tam się pojawi i machnie półtalerzem, ale ta ksią... hmmm, ten wyrób jest o grubym kapłanie.
Lecz t? rozwa?cie smutn? okoliczno??:
Tacy poeci, jaka jest publiczno??!

sternick67
Reactions:
Posty: 25
Rejestracja: 16 grudnia 2014, 09:07

Post autor: sternick67 » 19 grudnia 2014, 08:26

Może to i lepiej, że Katana w Sadze o Katanie jest tak niewiele, gdyż... (z wiadomej fejsbukowej strony):

Wtem! "Katan poczuł się bardzo nieswojo. (...) Prawdopodobnie dzięki przelanej przez arcydruida wiedzy, zorientował się, że z jakichś powodów znalazł się w innym miejscu i czasie."

Czyli doznał wizji. A w tej wizji...;
Jego "lewa, dziwnie pulchna rączka nie utrzymała ciężaru tułowia. (...) Był szkrabikiem. (...) Małym, bezbronnym bobaskiem (...) w jaskini będącej częścią Labiryntu Śmierci..."

[dramatyczna muzyka narasta]

"Gdzieś w oddali jakieś fajne wejście świeciło długimi ostrzami..."
"Swoimi małymi ząbkami łapczywie i ze smakiem zaczęło wgryzać się w czerwone od krwi mięsko..."
"Wędrując przyjacielskim szlakiem pięcioramiennych białych gwiazdek, młode orczątko czuło, że jest naprawdę fajnie na takiej ścieżce."
"Postanowił nie walczyć z tym i zdał się na instynkt bobasa...."
"Po najlepsze kawałki wpełzł nawet do środka truchła, gdzie odnalazł jeszcze jakąś krzepnącą a smaczną ciecz..."
"Mikrosekundy dzieliły orczątko od śmierci, gdy nagle..."
"Cios, niemożliwy do zarejestrowania przez ludzkie oko, przeszył powietrze niczym błysk światła..."
"Panikował, a zarazem robił małymi łapkami kroczki, które przywiodły go do zguby..."
"Na chwilę przed dotknięciem magicznych ostrzy one zniknęły, a w komnacie echem rozbrzmiało słodziutkie... Ośtlogal."
"Bobas orkowy domyślił się, że jest bardzo blisko celu."
"Radośnie, na czterech kończynach przeraczkował pomiędzy nogami gospodarza nie zdając sobie sprawy, że właśnie minął jedną z najpotężniejszych istot tego świata."
"Potem podpełzł do krawędzi i zwymiotował..."
"Za bierną aprobatą wciąż oszołomionego Bezimiennego i nim wielki demon, zlizujący coś z twarzy jednego pyska lub przeżuwający trupa w drugim, zareagował, rycerz pobiegł w kierunku drogi z wodospadem."

Ja osobiście mam dosyć.

Petryfikator
Reactions:
Posty: 55
Rejestracja: 03 listopada 2014, 10:08

Post autor: Petryfikator » 19 grudnia 2014, 09:44

W wielu książkach, pisanych przez niedoświadczonych autorów, pojawia się superalterego tutaj jest ich kilka. Taka prosta myśl wycięta z dysusji. Ciekawe kiedy gruby kapłan zacznie kandować w Battla...

Adannyel
Reactions:
Posty: 109
Rejestracja: 10 września 2014, 10:42

Post autor: Adannyel » 19 grudnia 2014, 11:51

Ale macie ułatwione zadanie. Statsy grubego kapłana możecie ściągnąć wprost z Artura. ;)
Lecz t? rozwa?cie smutn? okoliczno??:
Tacy poeci, jaka jest publiczno??!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12613
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 134 times
Polajkowany: 79 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 grudnia 2014, 21:41

Streszczenie na FB powoli dobiega końca, więc postanowiłem dorzucić do wątku kolejne fragmenty!
"Praojcowie ras" to istoty powstałe z esencji nicości i dobra.
"Istoty początku" to byty powstałe z esencji dobra i równowagi.

Nawet jednak połączone ich siły nie dały rady uratować tan Grota. Nie pomogły też kapłanowi, bo nie były w stanie go dostrzec. Bo żaden z bogów ani innych potężnych istot nie widzi kapłana. I nikogo to nie niepokoi. Nieważne, problem już z głowy.
Nie pomogły też parze smoków zostawionej w wirze nicości parę komnat temu.

Udało się jednak uratować ciążę smoczycy. Konkretnie "sześć zarodków, z których wykluje się pięć smoków i jeden nielotny odmieniec". Dwa złote smoki ze srebrnymi wzorkami, dwa srebrne smoki ze złotymi wzorkami, jeden złoto-srebrny smok o "niesamowitej tygrysiej mozaice" i jeden "półsmok, a w zasadzie degenerat". Dzięki esencji czasu z form chaosu udało się szybko dorosnąć zarodki do formy półmetrowych jaj. Cztery przygarnęła Mantisa z tanem Arkadianem, piąte adoptował Gnom, a wzięła na przechowanie Hannah, szóste wzięli praojcowie ras i istoty początku.

Wypada też wspomnieć, że gruby kapłan jednak przeżył. Używał przez ostatnie czternaście stron rycerskiej zdolności podtrzymania życia. Dzięki temu wytrzymał do chwili, gdy praojcowie ras i istoty początku przy pomocy Lasata go uzdrowiły. Przy okazji, jak zwykle, przycwaniakował i zmienił Lasatowi charakter na dobry.

Praojcowie ras i istoty początku usunęły też esencję świętości z Bezimiennych, dzięki czemu porzucili oni śluby czystości i wszystko skończyło się happy endem.
Czy ktoś posiadający drugi półtom mógłby zweryfikować prawdziwość powyższego streszczenia?
"Gdy wlecieli, komnata rozszerzyła się nieznacznie, odsłaniając po lewej i po prawej stronie coś, co było przepięknym, zielonej barwy strumieniem. Chwilę potem niektórzy z nich usłyszeli wielokrotne odgłosy, przypominające jakby... rzężenie. Gdy ucichły, komnata zmniejszyła się, ponownie zasłaniając potok..."

Teraz będzie o budownictwie, Krag-gary, czyli dwunogie krokodyle z sześcioma łapami, walczące półtalerzami, zaostrzonymi półksiężycowymi tarczami i wielostrzałowymi kuszami. Krag-gary zabudowują strumienie segmentowanymi twierdzami w wielkiej płyty. Płyty są piaskowcowe i runiczne, a konstrukcja każdego segmentu jest tak prosta, "że na pewno tego nie zrozumiecie". W tym konkretnym strumieniu płynie zielona woda życia, więc jest o co walczyć.

Za każdym razem, gdy ktoś wchodzi do komnaty, ta się poszerza, więc części strumienia zaczynają wystawać. Wtedy krag-gary zabijają odpowiednią liczbę niewolników, by komnata się zmniejszyła i strumień się schował.

Lasat wymienił obecny skład drużyny (32 osoby) i powiedział, że żeby to zbilansować krag-gary zabiły 28 niewolników. Wszyscy się zdziwili. Kapłan powiedział, że raczej 32. "Nie wszyscy rozumieli sposób liczenia Lasata (a tym bardziej Cana)" - czyli Grubego Kapłana. Ja też nie rozumiem, czemu 32=28, a tym bardziej nie rozumiem, co jest niezrozumiałego w uznaniu, że 32=32. Ale może się nie znam.

Potem następuje sekwencja dramatycznych wydarzeń, składająca się z: porwania gnoma Arcika, rzucanych przypadkiem i wielce pomocnych uwag Grubego Kapłana, popisów strzeleckich Mantisy, klątw Seta, szkolenia kolejnego tysiąca orków przez Gorlama Walecznego, dobierania magicznej pościeli dla smoczego jaja, ośmiorękich krag-garów z kasty rycerskiej, dziesięciorękiego cesarza krag-garów, wysadzania twierdzy serią alchemicznych Eksplozji, rabowania skarbców (Mantisa wzięła cztery czerwone jaśki zszyte bokami w kwadrat), latania na Obłoczkach Lekkości, zjadania tana Kemota (R.I.P.) przez stado dziesięciołapych krokodylaków, które są siedmiometrowymi, krwiożerczymi gawialami i wrzucania fiolki z Eksplozją w nozdrza archokrokodylusa.

W końcu drużyna szczęśliwie ucieka, razem z uratowanym Arcikiem, którego unosi w pysku dobry krag-gar, który dołączył się do drużyny. Choć chyba nie wszystko idzie zgodnie z planem, bo "nikt w natłoku ostatnich wydarzeń nie zwrócił uwagi, że ich nowy kompan właśnie coś przełknął... i oblizał się".
I jeszcze jeden kawałek, żeby zachować ciągłość relacji. BTW, interesujące te krag-gary!
A teraz trochę bibliografii do komnaty krag-garów:

1) "Jednolitą fortyfikację-miasto tworzą ciągnące się niczym wąż identyczne człony-segmenty. Każdy segment wygląda niemal tak samo. W sumie składa się z leżących nad sobą trzech kompletów po trzy płyty piaskowca każdy. Tworzą one jakby trzy piętra-poziomy i stanowią przestrzenie mieszkalne dla tej rasy."

2) "Deptany przez szarżujących wrogów, którzy niespodziewanie wyłonili się z niewidzialności, naszpikowany bełtami leżał na ziemi i podrygiwał, konając w kałuży krwi..." To Arcik. I umarł. To już drugi raz. Ale go wskrzesili. Też drugi raz. Tym razem zrobiły to krag-gary przy użyciu wody życia, by go porwać jako niewolnika. Bo tak jest okrutniej, jak mniemam.

3) "Natychmiast wydał rozkaz:
- Do łoża! Za cztery sekundy odlatujemy!
Nikt nie zwlekał nawet przez jedną sekundę."

Mam pomysł na remake "Helikoptera w ogniu".

4) "Właśnie wtedy z powrotem nadleciały półtalerze rzucone na początku walki. Technika bumerangu powinna zabić malauka i dziewczynę, bowiem wirujące ostrza złączonych w dyski półtalerzy celowały w miejsce, gdzie oni leżeli..."

5) "Trafienie w oddech to podstawowa, sekretna i ulubiona technika naszych łuczniczek. Czyż nie mówiłam wam, że my, meduzy, jesteśmy od urodzenia genialnymi snajperkami?"

6) "Za plecami władcy, już na zewnątrz budowli, jego świta ponad stu rycerzy właśnie odgryzała głowy niewolnikom. Cesarz wyjął z krokodylowych szczęk nieprzytomnego gnoma i zaczął się śmiać..."

7) "Tuż pod nim z wody stopniowo wyłaniał się najprawdziwszy archokrokodylus. Mało tego, wraz z nim wynurzali się ci, których wiózł na grzbiecie. Elitę rycerskiej arystokracji krag-garów, łatwych do rozpoznania, ponieważ nie tylko mieli po osiem górnych łap, ale i po dwie, niezależnie od siebie działające, krokodyle głowy."

8) "Warstwa wnętrzności na ziemi miejscami sięgała kilkunastu centymetrów."

Ze strony 476 drugiej części pierwszego tomu Kryształów Czasu: Sagi o Katanie, Labirynt Śmierci, pozdrawiam serdecznie.
Zafascynował mnie koncept "trafienia w oddech" za pomocą broni strzeleckiej! Ten pomysł jest warty zdolności profesyjnej, a także odrębnego artykułu wyjaśniającego tajniki tej sztuczki. Bardzo trudno mi to sobie wyobrazić, ale nadal będę próbował!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3835
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 27 grudnia 2014, 23:59

Czy ktoś posiadający drugi półtom mógłby zweryfikować prawdziwość powyższego streszczenia?
A co chcesz potwierdzać?
I jeszcze jeden kawałek, żeby zachować ciągłość relacji. BTW, interesujące te krag-gary!
Nic interesującego, widać czym była inspiracja i nawet półtalerz jest. Wystarczy dodać trochę więcej rąk i mamy już zupełnie coś innego. Wystarczy teraz dodać drugą głowę i też będzie wesoło.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3835
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 28 grudnia 2014, 00:25

Gdybym miał lepszy obrazek wyszłoby fajniej. Dorzucony dodatkowa głowa i miecz. Teraz jest jeszcze dwa razy bardziej inteligentny. W ten sposób można zrobić właściwie wszystko. Dodajemy nogi, głowy, członki, ręce i mamy megafajne nowe rasy. Jeszcze tylko dla większego efektu pomieszajmy górę z dołem i mamy już super hyper, albo prawo z lewem, żeby nie było tak standardowo.

Treant
Reactions:
Posty: 1865
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 29 grudnia 2014, 00:29

Adannyel napisał(a):

Ale macie ułatwione zadanie. Statsy grubego kapłana możecie ściągnąć wprost z Artura. ;)
Artur w trosce o najwyższy realizm mechaniki walki postanowił osobiście przystąpić do szkolenia Masaura - stąd ta masa ;)
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

ghasta
Reactions:
Posty: 2334
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Polajkowany: 1 time
Kontakt:

Post autor: ghasta » 31 maja 2017, 13:07

Całkowicie przez przypadek hihiehei trafiłem na gifa idealnie opisującego taniec elfki z tego fragmentu
Sterczące piersi dziewczyny sprawiały wrażenie, że nie chcą się poddać wężowym ruchom. Próbowały drżeć, podskakiwać czy trzepotać na boki. Zkażdym ruchem jednak pochłaniał je wężowy taniec. Opierały się jak mogły, ale poddawały się zarazem jego sile. Trwało to niezbyt długą chwilę, gdy w pewnym momencie i one podchwyciły oddolny rytm. Sutki pod ubraniem ostro rysowały się, podnosząc i opadając w wężowych ruchach.
Klikasz w link na własną odpowiedzialność :D :D

ODPOWIEDZ