Przygoda Mrufona - Czarny wóz znów jeździ

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3834
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 9 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 10 grudnia 2009, 22:53

Link do scenariusza: http://www.krysztalyczasu.pl/download/t ... adanie.rar
Paczuszka zawiera treść scenariusza, niezbędne mapy i prościutki programik do robienia mapek. Przydatny dla MG, którzy sami mogą mieć z tym problemy.

Teraz pierwsze spostrzeżenia ode mnie.
1. Za dużo w tekście miejsc, z których gracze nie mogą wyjść (a raczej mogą ale martwi). Wielu graczy w walce potrafi wyjść z na prawdę sporych opresji.
2. Za mało mechaniki - jakim czarami wali kapłan w ludzi, których przejmuję. Na graczach stosuję kradzież cienia co jest czarem czarnoksięskim, zresztą również jest mowa o Czarnym tronie (powinno być Tron ciemności), czyli musi być Kapłanem-Czarnoksiężnikiem. Na jakim poziomie? Skoro stosuje takie czary musi być wysokopoziomowym czarnoksiężnikiem, a przygoda ma być dla początkujących i średniozaawansowanych.
3. Zła propozycja użycia czaru kradzież cienia. W przygodzie zabiera 10% żywotności na dobę. W opisie czaru stoi że 10 pkt na dobę. To daje graczom (przynajmniej niektórym) więcej niż 10 dni na rozszyfrowanie przygody.

Ogólnie pomysł mi się podoba, ale jakoś dziwnie mam wrażenie, że ten rodzaj przygody bardziej pasowałby do młotka, ale może to moje wrażenie.

Podsumowując - trzeba mocniej mechanicznie dopracować przygodę (zwłaszcza tam gdzie jest to możliwe).
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2009, 23:51 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 11 grudnia 2009, 08:09

Fakt, mechaniki nie jest za dużo, bo PIERWOTNIE przygoda była zrobiona dla graczy, którzy z KC NIGDY nie mieli styczności, więc okroiłem ja maksymalnie z wszystkiego co ma zamiast literek ceferki :)

Od razu się ustosunkuję do braku czarów i dokładnego opisu czarnoksiężnika - jest to zagranie świadome. To efekt założenia kluczowego - że czarnoksiężnik jest tak potężny, że sam fakt jego rezurekcji to zgon dla graczy. Nie ma mowy o walce z nim, zdzieraniu z niego przedmiotów po wygranej. Przygoda jest zamknięta w pewnych ramach czasowych i nie zamknięcie drogi czarnoksiężnikowi do inkarnacji oznacza porażkę :D

Kradzież cienia - 10% czy 10 punktów? Przyjąłem sobie po wyliczeniu odległości między węzłami, że mniej więcej 10 dni potrzeba, stąd ta modyfikacja na procenty. To po prostu autorska zmiana, uprawniona jako MG, delikatny zastrzyk własnej inwencji.
Ale równie dobrze może być to 10 punktów, dla mnie żaden problem jak będą mieli ze 2-4 dni więcej na to.
Ostatnio zmieniony 11 grudnia 2009, 13:03 przez Mrufon, łącznie zmieniany 1 raz.

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 11 grudnia 2009, 13:18

Przygoda ciekawa i niezbyt trudna do prowadzenia, do tego mamy tajemnicę do rozwiązania i trochę walki. Prosta, łatwa i przyjemna. I wcale nie taka trudna dla graczy.
Czegoj:
ad1. Zwyczajnie pech, jeśli będą zbyt skorzy do walki to polegną. Jak pomyślą i czasem odpuszczą to przeżyją.
ad2. To właściwie nie jest istotne, przecież jeśli dojdzie do konfrontacji to drużyna w zamyśle scenariusza nie powinna tego starcia przeżyć. Więc myślę że tu pozostaje dowolność dla MG co do POZ, profesji i dostępności czarów arcykapłana.
ad3. No trzeba stosować działanie zawarte w opisie czaru - nie ma wątpliwości.

Ale faktycznie brakuje statystyk NPC-ów. Właściwie tylko kobieta na początku ma podane względne statystyki z czego ŻYW dziwnie wysoka :)
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 11 grudnia 2009, 13:22

Cechy babeczki wysokie, bo to nie zwykły już człowiek. Ona od dawna nie żyje, to tylko złożona projekcja - cielesna i astralna w sumie. Stąd wysoki ŻYW.
Poza tym nie chciałem by poległa od jednego strzału ;)

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 27 grudnia 2009, 22:36

1. Za dużo w tekście miejsc, z których gracze nie mogą wyjść (a raczej mogą ale martwi). Wielu graczy w walce potrafi wyjść z na prawdę sporych opresji.
U Mrufona na sesjach już tak to bywa że się zazwyczaj wychodzi martwym ;) Generalnie sukcesem jest PRZEŻYĆ jego scenariusz, niekoniecznie wypełnić jego cele :D


Ej - a jak ci kapłani Graama przetrwali zmianę wiary? Musieli mieć dużo szczęścia że ich Kara Boska ani nic w tym stylu nie dopadła? :D

Poza tym twoja przygoda Mruf zakłada że składanie żertwy z rozumnych jest karalne (i żadną miarą nie podchodzi pod dekret o tolerancji religijnej, swobody wyznania)? Nie boisz się zarzutu że jest to sprzeczne z realiami gry? :)
Ostatnio zmieniony 27 grudnia 2009, 22:47 przez Shadowrunner, łącznie zmieniany 1 raz.
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 28 grudnia 2009, 09:03

Ej - a jak ci kapłani Graama przetrwali zmianę wiary? Musieli mieć dużo szczęścia że ich Kara Boska ani nic w tym stylu nie dopadła?
Licentia poetica. Komu się chce bawić w takie rzeczy? Zakłada się pewne sprawy i już. Może karą boską była drużyna ratownicza? Wszak gorszej kary niż głodna drużyna i bez kasy, nie ma :D
Poza tym twoja przygoda Mruf zakłada że składanie żertwy z rozumnych jest karalne (i żadną miarą nie podchodzi pod dekret o tolerancji religijnej, swobody wyznania)? Nie boisz się zarzutu że jest to sprzeczne z realiami gry?
Nie. Bo nie ma tu żadnej sprzeczności. Ci kolesie mordowali na szlaku kupców, wyludniali okoliczne wioski (a to są podatnicy imperialni!!!). Nie ma edyktu, który by sankcjonował podobne zbrodnie.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 05 stycznia 2010, 08:44

Shadowrunner napisał/a:
U Mrufona na sesjach już tak to bywa że się zazwyczaj wychodzi martwym ;) Generalnie sukcesem jest PRZEŻYĆ jego scenariusz, niekoniecznie wypełnić jego cele :D
Nie żebym krytykował, ale radochę z zabijania graczy miałem jak zaczynałem prowadzić KC czy Warhammera. Czyli ze 100 lat temu. Z doświadczenia wiem że lepiej mieć kilku graczy, którzy przyzwyczaili się do swoich postaci i naprawdę im na nich zależy - czytaj nie popełniają głupich błędów - niż mordować ich co jakieś 2 sesje. W sumie ci bohaterowie i ich siła zależy tylko i wyłączenie od MG - np. u mnie gracze bardzo rzadko zdobywali przedmioty magiczne czy dużą kasę dzięki czemu na wysokich poziomach nie byli hiper-super niebezpieczni i każda sesja była wyzwaniem.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 05 stycznia 2010, 08:53

Shadow się rozpędził z tą oceną, bo od kiedy gramy wspólnie (3 lata) nie zabiłem ANI JEDNEGO bohatera.

Owszem, kiedyś miałem taki epizod morderczy - ale to z winy jednego konkretnego scenariusza, który okazał się być bardzo śmiertelnym. Ot jak było.

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 05 stycznia 2010, 17:24

Nie żebym krytykował,
Garfieldsie, nie wiem czy zauważyłeś emotikony przy mojej wypowiedzi znajdujące się tam nie bez powodu. Żart, ironia, przymrożenie oka, farsa, krotochwila, czujesz bazę??? :P
W sumie ci bohaterowie i ich siła zależy tylko i wyłączenie od MG - np. u mnie gracze bardzo rzadko zdobywali przedmioty magiczne czy dużą kasę dzięki czemu na wysokich poziomach nie byli hiper-super niebezpieczni i każda sesja była wyzwaniem.
Tak, nie inaczej jest i u nas...
Nie. Bo nie ma tu żadnej sprzeczności. Ci kolesie mordowali na szlaku kupców, wyludniali okoliczne wioski (a to są podatnicy imperialni!!!). Nie ma edyktu, który by sankcjonował podobne zbrodnie.
Jestem pewien że od razu znajdzie się kilku userów którzy się z tobą nie zgodzą - twierdząc iż takie rzeczy jak mordy urządzane przez setytów i morglihtowców na gościńcach są na porządku dzienny i stanowią naturalny element równowagi świata (gdzieś bowiem w którymś z tematów padały podobne stwierdzenia).

Żeby było jasne - też uważam że jest mało prawdopodobne aby mordowanie kupców po drogach uchodziło w Imperium na sucho - ale postanowiłem podjąć tą tematykę niejako dokonując uderzenia prewencyjnego napalmem względem pewnej argumentacji pewnych osób.
Licentia poetica. Komu się chce bawić w takie rzeczy? Zakłada się pewne sprawy i już.
Noo - tutaj, na naszym portalu, na pewno znalazło by się parę osób które lubią się w to bawić - zresztą wcale nie jest powiedziane że jest to zabawa bezcelowa...

Owszem - masz absolutną rację co do l.p. - też uważam że MG, pisząc przygodę może założyć pewne rzeczy a priori (o ile to nie kłóci się z jakimś szerszym obrazem świata oczywiście), ale chciałem tym pytaniem zwrócić uwagę na coś innego...

Na to, iż się to trochę kłóci Mruf z tym co sam kiedyś twierdziłeś odnośnie bogów (że są zazdrośni i na pewno mściwi).
I czy rozumiesz już teraz mój bardziej liberalny punkt widzenia względem religii w KC który ci wtedy tłumaczyłem? Wedle twojego punktu widzenia (zresztą - podzielanego przez część userów - więc zapewne niebezpodstawnego) - ta przygoda w ogóle nie powinna mieć miejsca - bogowie nie dopuścili by do pojawienia się przechrzt - świątynia by im się zawaliła na łby, podczas rzucania czarów nagle zaczęłyby im się wyrzucać same krytyki 00 i by się pozabijali przypadkiem albo coś takiego.

Ja natomiast celowo zawsze zakładałem małą ingerencyjność bogów w świat, ich niezbyt dokładne przepatrywanie się sytuacjom na Orchii i ich generalnie większą bezwładność w sprawach śmiertelników - właśnie po to żeby pisanie takich przygód miało sens - bo jest to fajny motyw do eksploatowania - a patrzenie na sprawy bogów i religii w taki sposób jak niektórzy z szanownych kolegów postulują po prostu moim zdaniem całkowicie i z góry wyklucza możliwości eksploatowania tychże wątków - przynajmniej w taki sposób jak to zrobił Mrufon w swojej przygodzie.

Ps. Ponoć ktoś z redakcji miał poprawić tego "dragomira" w tekście - ale coś widzę że wtedy jak ściągałęm to jeszcze smok świata nie został poprawiony. :D
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3834
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 9 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 05 stycznia 2010, 18:26

Ponoć ktoś z redakcji miał poprawić tego "dragomira" w tekście - ale coś widzę że wtedy jak ściągałęm to jeszcze smok świata nie został poprawiony
Przypomnij sprawę bo nie kojarzę?

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 05 stycznia 2010, 19:17

Gdziesik tam w tekście zamiast "Graama" pozostało "Dragomira". Wynika to z historii scenariusza - napisałem go do KC, ale potem przerobiłem na Cień, no i przed wysyłką do czegoja ponownie na KC. Musiałem zapomnieć o tej jednej zmianie.
Jestem pewien że od razu znajdzie się kilku userów którzy się z tobą nie zgodzą - twierdząc iż takie rzeczy jak mordy urządzane przez setytów i morglihtowców na gościńcach są na porządku dzienny i stanowią naturalny element równowagi świata (gdzieś bowiem w którymś z tematów padały podobne stwierdzenia).
Równowagą równowagą, ale to już daaaaleko odeszło od równowagi - to po prostu zbrodnie, które psuja handel i wyludniają wsie - a to szkodzi imperialnemu skarbcowi.
Wedle twojego punktu widzenia (zresztą - podzielanego przez część userów - więc zapewne niebezpodstawnego) - ta przygoda w ogóle nie powinna mieć miejsca - bogowie nie dopuścili by do pojawienia się przechrzt - świątynia by im się zawaliła na łby, podczas rzucania czarów nagle zaczęłyby im się wyrzucać same krytyki 00 i by się pozabijali przypadkiem albo coś takiego.
Nieprawda. Dyskutowałem ostatnio gdzieś tu o tym, że bogowie nie są aż tak przeczuleni, by na każdy zew pędzić z rozwianymi włosy. Pozostałości po świątyni Morglitha okazały się lepsze :D
Gdyby bogowie byli tak wrażliwi, to nigdy kapłani wrogich obozów by nie stoczyli walki - bogowie by uprzedzili ew. atak.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3834
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 9 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 05 stycznia 2010, 21:52

Gdziesik tam w tekście zamiast "Graama" pozostało "Dragomira".
A nie przypadkiem Morghlita?

W tekście jest napisane tak:
Są na nim symbole Graama, chwilę później już Dragomira.
Jeśli to ta jedna zmiana to lada moment zmienię, jak tylko Mruf potwierdzi, że o to chodzi.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 06 stycznia 2010, 08:02

Racja czegoj - chodzi o Morglitha, zapomniałem kontekstu. Przechrzciła się na Morglitha.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 06 stycznia 2010, 09:31

Racja czegoj - chodzi o Morglitha, zapomniałem kontekstu. Przechrzciła się na Morglitha.
Jeśli byłoby przechrzczenie się pomiędzy tak diametralnie różnymi bóstwami rzut na ZW dla obu bóstw należy się, to tak wg. mnie. W sumie jeden bóg może wtedy blokować drugiego i koniec końców do jakiegoś dramatycznego wydarzenia (klątwa boska) by nie doszło.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 06 stycznia 2010, 09:54

Jeśli byłoby przechrzczenie się pomiędzy tak diametralnie różnymi bóstwami rzut na ZW dla obu bóstw należy się, to tak wg. mnie
A słyszałeś o licentia poetica przy pisaniu scenariusza? Mam wykonywać rzuty klerykom dla wydarzeń, które działy się wiele lat temu, by sprawdzić czy mogę dalej pisać przygodę?? Przecież to, nie urażając nikogo, totalny nonsens. Wreszcie mogę tu odpisać, że wykonałem te rzuty i żaden się nie powiódł, jeśli już ktoś się uprze przy takim interpretoweniu zmiany wiary.

Kapłan Graama odkrył przejście do starej świątyni Morglitha, kapłani emanacjami zła się nasączyli, zmienili wyznanie, pozostawali pod wpływem uroku. Ot i wszystko.


Na koniec - czepiacie się rzeczy zupełnie TRZECIORZĘDNYCH - ta zmiana charakteru świątyni miała miejsce dłuuuuuuugo przed współczesnymi wydarzeniami, w których bierze udział drużyna. Po co te jałowe, akademickie deliberacje? Do czego one wiodą i czy w ogóle mają jakikolwiek sens?
Ostatnio zmieniony 06 stycznia 2010, 09:55 przez Mrufon, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ