Przygody z edycji dyskietkowej

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 20 marca 2010, 11:38

Oggy:
Ależ Hauerine, przecież:
i garfields:
no comments
Dobra panowie, od tej pory będe pisał wszystko dosłownie, prosto z mostu, prostymi słowami jak do najprostszych ludzi na świecie bo inaczej jak widac pozostaje się niezrozumianym.


Oggy:
Było tych przygód kilka, tak samo opowiadań, książek. Wszystko co lubisz.
Brak było podstawy opisu systemu. sporadycznie pokazywały się jakieś technologie ale nawet bez wyraźnej wzmianki czy są one z najwyzszej dostępnej półki, czy autorzy zaczynaja opis od najprymitywniejszych.
Dlatego że wszyscy byli żołnierzami? Profesja różnicuje Ci postacie? U Ciebie na roku wszyscy byli studentami, na dodatek tego samego kierunku więc w związku z tym sądzisz że byli tacy sami, to samo myśleli, to samo mówili? Bardzo typowe podejście Huerine, setki ludzi w RPG myślą tym samym nieżyciowym schematem.
Prosiłbym, zebys mi nie zarzucał czegoś, czego nie napisałem.
W KC istnieje wiele mozliwości zróżnicowania postaci (teraz pisze prosto o najprostszych, oczywistych sprawach i dziwię się, ze to jest konieczne). Inaczej będzie reagowało otoczenie na paladyna, a inaczej na czryca. w tej samej sytuacji inaczejz achowaja się BG dobrzy, a inaczej źli. Jakis BN może skrajnie inaczej traktowac druida i półboga, moze też skrajnie inaczej reagowac na symbole Asteriusza i Seta itd. Kazdy taki element może calkowicie zmienic sytuacje, wszak BN może byc np uprzedzony do wyznawców Piana, albo wystaraszyc się symbolu Nata-Kranty i w ogóle nie bedzie rozmawiał z BG. Teraz opisz zachowanie BN-a wobec drużyny rozpisując kilkadziesiąt różnych wariantów na obecność tych wszystkich zmiennych widocznych nieraz na pierwszy rzut oka. Powodzenia.

Strefa Śmierci to inna bajka, BG zwykle kieruja się nie religią czy charakterem, a zwykłą chęcią przezycia w skrajnym środowisku lub sytuacji. Zwykle tez wyglądają na uzbrojoną bande obszarpańców. Podobnie bywa z BN.
To baaaaardzo upraszcza.
Owszem można załozyć, ze w KC robisz scenariusz dla "zwykłej drużyny", w której nie ma zadnych skrajnych przypadków, a wszcy mają charaktery neutralne. Ale wtedy tak opisany scenariusz nie bedzie przewidywał jak MG ma się zachowac gdy w jego grupie pojawią się wspomniane skrajności.
Sugeruję Ci żebyś najpierw przeczytał przygodę (jak ni masz mogę podesłać Ci po weekendzie) a potem pogadamy.
ale jaka przygodę? Wyslij, czemu nie, watpie jednak, zeby zmieniła moje zdanie.
Ja nie mam problemów z adoptowaniem scenariuszy, "wychowałem się" na tym i lubię to. Dzięki temu mogę korzystać ze wszystkich fajnych pomysłów na ciekawe roleplaying które ludzie wymyślają.
ADOPTOWANIEM SCENARIUSZY ! Nie mam nic przeciwko, ale to jest juz zadanie dla MG, który ma troche doświadczenia. Bierze sobie jakies pomysły ze scenariusza i adoptuje je do swjego systemu i dla swojej druzyny. To NIE jestz adanie dla kogoś kto nie prowadził nawet 10 przygód. A dla takich osób są wspaminae scenariusze "dyskietkowe".

Garfields:
Strefa Śmierci była fajnym, szybkim systemem z klimatem jakiego nie ma wiele systemów pełnowymiarowych. A uzupełnianie jej przez kolejne mini przygody i opowiadanka dopełniało obraz lepiej niż standardowe przygody KC.
Jak dobrze pamiętam to była tam przygotowana druzyna dla ktrej jest scenariusz. To rozwiazuje sprawe dopasowania scenariusza do drużyny. Sam system był mocno ograniczony (np dostepne uzbrojenie mozna wyliczyć na palcu jednej ręki) więc trudno, zeby w rekach BG znajdowało się coś co może wpłynąc na przebieg fabuły. Idąc dalej fabuła w wielu miejscach była ograniczona na zasadzie "jak dojdzie do walki to drużyna przegrywa, bo przecienik ma tak ogromną przewagę".
Tu jednak jest mowa o pewnej uniwersalności scenariusza, tak by dało sie go poprowadzić dla bardzo róznych drużyn i graczy.
Szkoda tylko, że na bazie tych właśnie pierwszych przygód-potworków (demoniczna horda) ludzie później wyśmiewali się z KC, ponieważ taki 'schemat' przygód przylgnął do systemu na stałe
To swiadczy najwyzej o skretynieniu tych co się wysmiewali. Cekawe od jakich oni zaczynali scenariuszy. Jezlei MG i gracz grają powiedzmy trzeci raz w zyciu, to nie wierzę, zeby scenariusz był szalenie rozbudowanym storytellingiem. To będzie raczej prosta przygoda o liniowej fabule.
a kolejne przygody często nie wyprowadzały z błędu możliwych graczy.
A kolejne, czyli jakie? Te kolejne byly najczesciej tworem różnych pajaców, któzy nie znali KC, tylko je psuli.
Generalnie było kilka fajnych przygód w MiM-ach jednak większość kończyło się zwykłą rzeźnią (najgorsza przygoda z tych późniejszych to ta gdzie gracze walczyli ze smokami i to momentami kilkoma jednocześnie).
Taaa ale to był zaadoptowany scenariusz z AD&D, systemu uwielbianego przez całą rzesze matołków wysmiewajacych się z "Demonicznej Hordy".

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 21 marca 2010, 10:39

Hauerine napisał/a:
A kolejne, czyli jakie? Te kolejne byly najczesciej tworem różnych pajaców, któzy nie znali KC, tylko je psuli.
Niestety ci pajace, jak ich nazwałeś, wyznaczali przez dłuuuugi czas standardy polskiego RPG ponieważ nie było alternatywy, mało kto miał komputer, a jeszcze mniej ludzie dostęp do zasobów internetu. W efekcie do KC przylgnęła łatka zwykłej rąbanki.
Taaa ale to był zaadoptowany scenariusz z AD&D, systemu uwielbianego przez całą rzesze matołków wysmiewajacych się z "Demonicznej Hordy".
Tak, racja, czytałem kiedyś oryginalną wersję tego scenariusza co nie zmienia postaci rzeczy, że takie 'twory' nie pomagaly KC. Przygody dyskietkowe niestety są w podobnym klimacie :].

Tak na marginesie nie miałem nigdy drużyny, która byłaby w stanie przejść tę przygodę ze smokami! Musiałbym ich niesamowicie pałerować magicznymi przedmiotami żeby byli w stanie ją przeżyć. (Ale demony w tym scenariuszu były fajne :) )
takie pytanko mam
Jest gdzieś w zasobach witryny lista (lub gdzieś tam indziej) tego co się ukazało w mimach, tzn. numer i skrót opisu zawartości? Tak z czystej ciekawości pytam bo moje mimy przepadły w pomrokach dziejów.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3834
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Polajkował: 5 times
Polajkowany: 9 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 21 marca 2010, 12:32

Jest gdzieś w zasobach witryny lista (lub gdzieś tam indziej) tego co się ukazało w mimach, tzn. numer i skrót opisu zawartości? Tak z czystej ciekawości pytam bo moje mimy przepadły w pomrokach dziejów.
Widziałem gdzieś coś podobnego zrobione na polterze, zdaje się, że przez Borejko. U nas czegoś takiego nie ma (ja nie kojarzę).

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 21 marca 2010, 14:48

garfields:
Niestety ci pajace, jak ich nazwałeś, wyznaczali przez dłuuuugi czas standardy polskiego RPG ponieważ nie było alternatywy, mało kto miał komputer, a jeszcze mniej ludzie dostęp do zasobów internetu. W efekcie do KC przylgnęła łatka zwykłej rąbanki.
Ale to nie swiadczy o KC, Szyndlerze czy "przygodach dyskietkowych" tylko o tych pajacach. Czyli jest nie na temat. Z doświadczenia wiem, ze inteligentni ludzie potrafią się zorientować, że jak pod czymś podpisany jest Miszkurka, Marciniak albo nowocień, to nie jest to tekst Szyndlera.
Tak, racja, czytałem kiedyś oryginalną wersję tego scenariusza co nie zmienia postaci rzeczy, że takie 'twory' nie pomagaly KC.
ale to była przygoda do AD&D! Nawet zostałoto napisane w MiM. Dodatkowo ktos przygotował współczynniki, zeby ewentualnie mozna było ja zaadoptowac do KC. Ale to było AD&D. Redakcja MiM była zarzucana listami (jest o tym we wstepniakach i dziale listów w MiM) od graczy adekowych i młotkowych, zeby przestac publikowac te głupie KC (tu następowały często przekombinowane zarzuty o wszystko co się da) tylko, zeby dali cos do adeków i młotka. W efekcie szły przygody adekowe adoptowane do KC lub młotkowe (juz bez adaptacji). I one tez były rabanka w stylu "20 orków na rozgrzewkę" jednak nie widze, żeby to była podstawa do twierdzenia gdzieś, ze "młotek" ma etykietke rąbanki :/




Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 758
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Polajkował: 21 times
Polajkowany: 6 times

Post autor: Oggy » 21 marca 2010, 20:00

Inaczej będzie reagowało otoczenie na paladyna, a inaczej na czryca.
Jak będzie reagowało? Wybacz Hauerine ale podane przez Ciebie różnicowanie nie jest wcale tak oczywiste. Paladyni mimo swego etosu nie walczą zawsze z czryc. Więc wcale nie mogą być tak jednoznacznie oceniani. Te skomplikowane relacje które uważasz za mocną stronę systemu to w rzeczywistości kompletny bełkot. Przecież powszechnie wiadomo, że kompleksowy opis historii i wzajemnych relacji społecznych nie istnieje. Mamy tylko jakieś wycinki które każdy interpretuje po swojemu. Był sojusz elfów z orkami czy go nie było? Wiec jak będą na siebie reagowały? Faktycznie różnicować można wtedy do woli - każdy podepnie to co mu będzie pasowało.
Strefa Śmierci to inna bajka, BG zwykle kieruja (...) zwykłą chęcią przezycia w skrajnym środowisku lub sytuacji. (...)
To baaaaardzo upraszcza.
Zachowanie się bohaterów w skrajnych sytuacjach to najsilniejszy wyznacznik ich charakteru czy światopoglądu. Nawet jeżeli zdecydują się przeżyć za wszelką cenę, potem można wciągnąć ich do walki z własnym sumieniem. Jedno i drugie (wybór i konsekwencje) to zawsze doskonały materiał na sesje. Nie ma więc żadnego uproszczenia. Wprost przeciwnie.
Odnośnie Strefy jako takiej nie będę offtopował, pro forma zaznaczę jednak, że nie zgadzam się z Twoimi tezami (wręcz diametralnie).
To NIE jestz adanie dla kogoś kto nie prowadził nawet 10 przygód. A dla takich osób są wspaminae scenariusze "dyskietkowe".
Zupełna prawda. Tylko co mam robić kiedy rozegrałem już te 10 pierwszych scenariuszy. Nic innego do KCtów nie widziałem.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 613
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Polajkował: 126 times
Polajkowany: 89 times

Post autor: Nanatar » 21 marca 2010, 21:36

Coś sie mocno od tematu Panowie odbiliście. co robić jak się przygody skończyły? wymyślać swoje lepsze, skoro tamtym czegoś brakowalo.
A przygody na dyskietkach stare są i naiwne, niemniej lat temu naście doskonale bawiły. mam zresztą wrażenie że nie jednego miały autora bo i znacznie się różniły. tych słabszych po prostu nie rozgrywaliśmy, lub czerpaliśmy tylko to co dobre. z drugiej strony pamiętam "kaplicę gigantów", która w różnych wersjach stanowiła nowicjat dla większości moich graczy. Tak więc w opozycji do "demonicznej hordy" stawiam "kaplicę ...", która moim zdaniem jest stara i dobra(lub jeśli ktoś woli cz. łycarów stara i zła poprawna).
nadto pozwalam sobie zauważyć że mimo iż swiat jest typu heroik fantasy, nic nie szkodzi rozegrać w nim choćby "wilkolaka". ot system potrzebuje niewielu kosmetycznych poprawek, ale ten temat to juz na fora o autorskich systemachKK:C
i na drugim marginesie tych czarnoksiężników, czarnych łycarów i złych magów to sie ni jak nie da wytępić, u mnie zawsze jakoś wracają. to też przywykłem i nie robie z nich fundamentalistów.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 21 marca 2010, 22:10

Jak będzie reagowało? Wybacz Hauerine ale podane przez Ciebie różnicowanie nie jest wcale tak oczywiste. Paladyni mimo swego etosu nie walczą zawsze z czryc. Więc wcale nie mogą być tak jednoznacznie oceniani. Te skomplikowane relacje które uważasz za mocną stronę systemu to w rzeczywistości kompletny bełkot.
Kompletny bełkot. Co ma walka paladynów z czrnymi rycerzami odnosnie tego co napisałem? Ano nic.
Zachowanie się bohaterów w skrajnych sytuacjach to najsilniejszy wyznacznik ich charakteru czy światopoglądu. Nawet jeżeli zdecydują się przeżyć za wszelką cenę, potem można wciągnąć ich do walki z własnym sumieniem. Jedno i drugie (wybór i konsekwencje) to zawsze doskonały materiał na sesje. Nie ma więc żadnego uproszczenia. Wprost przeciwnie.
Znowu kompletny bełkot. Jeżeli nie zamierzasz czytac tego co piszę to darujmy sobie dyskusję.
Żeby było jasne: nie twierdziłem że ta sytuacja upraszcza scenariusz. Twierdziłem, ze to upraszcza przygotowanie scenariusza uniwersalnego, takiego, który łatwo może być adoptowany dla różnych grup.
Odnośnie Strefy jako takiej nie będę offtopował, pro forma zaznaczę jednak, że nie zgadzam się z Twoimi tezami (wręcz diametralnie).
Po prostu nie przeczytałeś, albo nie zrozumiałes tego co napisałem. Gdyby było inaczej to bys sie zgodził.
Zupełna prawda. Tylko co mam robić kiedy rozegrałem już te 10 pierwszych scenariuszy. Nic innego do KCtów nie widziałem.
Rozgrywać / ukałdać nastepne ? Przecież jak wspomniałem Szyndler to nie Astrolog, więc skąd miał wiedzieć, że taki bedzie los kryształków?
Nantar to dobrze ujął:
co robić jak się przygody skończyły? wymyślać swoje lepsze, skoro tamtym czegoś brakowalo

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 758
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Polajkował: 21 times
Polajkowany: 6 times

Post autor: Oggy » 21 marca 2010, 23:31

Kompletny bełkot. Co ma walka paladynów z czrnymi rycerzami odnosnie tego co napisałem? Ano nic.
No to jeszcze raz:
Opisujesz różnicowanie postaci w KC opierając je na różnorodności reakcji pod wpływem rożnych czynników - społecznych, religijnych. Istnienie tej różnorodności stawiasz w opozycji do Strefy gdzie jej nie ma z uwagi na brak opisu świata/systemu. Jednak oczywista dla Ciebie relacja (że paladyni są dobrze postrzegani) nie jest oczywista dla mnie (ten sam paladyn mógł negocjując z czyryc pozwolić im na wymordowanie iluś wiosek. Z punktu widzenia ich mieszkańców paladyn będzie zdrajcą współwinnym rzezi). Sytuacja ta wynika z tego, że opis świata KCtów jest niepełny, posiada sprzeczności i nie daje spójnego obrazu. Tym samym różnicując postacie improwizujesz w takim samym stopniu jakbyś robił to w Strefie
Znowu kompletny bełkot. (...) twierdziłem, ze to upraszcza przygotowanie scenariusza uniwersalnego, takiego, który łatwo może być adoptowany dla różnych grup.
Tak starasz się pisać zrozumiale a mimo to Twoje wypowiedzi mogą być rozumiane wielorako. Uważasz, że schemat drużyny usiłującej przetrwać w Pasie jest ułatwieniem w konstruowaniu uniwersalnych scenariuszy?
KC to jednak zabijanie potworków (...) a scenariusze często opierają sie na tym, ze ktos płaci za ich eliminację
Oto Twoje ułatwienie, schemat drużyny zabijającej potwory.
Po prostu nie przeczytałeś, albo nie zrozumiałes tego co napisałem. Gdyby było inaczej to bys sie zgodził.

Ten komentarz to jakaś kpina Hauerine? Może powinienem jeszcze posypać głowę popiołem?

Jeżeli dobrze pamiętam dlaczego powstał ten portal, chodziło o uchronienie KCtów od zapomnienia i wyjście z nimi na świat. Wielokrotnie różne osoby zaznaczały, że system jest stary, wymaga znaczących zmian aby wpasować się w aktualny rynek. Obecnie nie gra się tak, jak u zarania RPG w Polsce, pojawiło się wiele tytułów kładących nacisk na faktyczne roleplaying a nie tylko mechanikę walki. Kiedy jednak zwróciłem uwagę że przygody dyskietkowe to relikty i warto by dostać od AS coś nowocześniejszego natychmiast podnoszą się głosy, że sam mam sobie to wszystko zrobić albo najlepiej poszukać innego systemu. Sami wyciągnijcie wnioski jak to się ma do popularności Kryształów.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 22 marca 2010, 01:00

No to jeszcze raz:
Opisujesz różnicowanie postaci w KC opierając je na różnorodności reakcji pod wpływem rożnych czynników - społecznych, religijnych. Istnienie tej różnorodności stawiasz w opozycji do Strefy gdzie jej nie ma z uwagi na brak opisu świata/systemu.
Właśnie nie. Nic takiego nie napisałem.
Jednak oczywista dla Ciebie relacja (że paladyni są dobrze postrzegani) nie jest oczywista dla mnie (ten sam paladyn mógł negocjując z czyryc pozwolić im na wymordowanie iluś wiosek. Z punktu widzenia ich mieszkańców paladyn będzie zdrajcą współwinnym rzezi).
Po pierwsze dlaczego miałby na to pozwolic? Po drugie co to ma do rzeczy? Nic, bo w hipotetycznym scenariuszu publikowanym w MiM gdzie spotyka obcych sobie BN-ów nie miałby to znaczenia.
Sytuacja ta wynika z tego, że opis świata KCtów jest niepełny, posiada sprzeczności i nie daje spójnego obrazu. Tym samym różnicując postacie improwizujesz w takim samym stopniu jakbyś robił to w Strefie
Nie.
Tak starasz się pisać zrozumiale a mimo to Twoje wypowiedzi mogą być rozumiane wielorako. Uważasz, że schemat drużyny usiłującej przetrwać w Pasie jest ułatwieniem w konstruowaniu uniwersalnych scenariuszy?
A uważasz, ze może nie ?

Wyjasnię to jeszcze raz, łopatologicznie.
Przypadek pierwszy: scenariusz do Strefy Śmieci, kórego odbiorąc jest 1000 różnych MG.
Drużyny tych MG wyglądają podobnie, BG to obszarpańcy, czesto byli żołnierze. Ich cele też są podobne: przetrwać w obcym i zabójczym środowisku.
Ich sprzet też jest podony bo skromny opis dostępnej technologi nie pozwala za bardzo na więcej.
Ich postacie moga byc czesto takie same bo pierwszy scenariusz miał gotową do gry drużynę. Mozliwe, ze wielu graczy kontynuje ich karierę.
Reakcja wszelkich BN na BG będzie podobna, niezleżnie od tego kórej z 1000 druzyn dotyczy: ostroznośc, rezerwa, może strach. Bo nigdy nie wiadomo co taka uzbrojona banda chce zrobić.

Przypadek drugi: scenariusz do KC, którego odbiorca jest 1000 róznych MG.
Druzyny tych MG sa zupełnie różne. BG pochodza z różnych klas społecznych, żyja w róznych społecznościach, wyznają różnych bogów i nosza ich symbole itd. Ich strój, motywacje czy uzbrojenie tez się rózni.
BN beda na nich reagować skrajnie róznie, bo inacze na księcia w lsniącej zbeoi, inaczej na bande pijanych półorków, a jeszcze inaczej na rzezimieszków, któzy w zasadzie nie opuszczaja najgorszych dzielnic miasta. Nawet potencjalni wrogowie BG będa reagowali różnie. Np. jeżeli przeciwnikiem jest kapłan Seta to może zachowac się zupełnie inaczej gdy wśród BG beda postacie noszące symbole tego bóstwa.
Także wyposazenie BG może się skrajnie róznic. Poza bogata tabela broni i pancerzy KC szybko uzyskały długą listę przykładowych skarbów magicznych. Przykładowo scenariusz opierajacy się na tym, ze BN okłamie BG moze paść w momencie gdy BG ma przedmioty wykrywający kłamstwo. Owszem, mozna zaadoptować scenariusz sprawiajać, ze "nie działa", ale to juz jest chamska zagrywka MG, najpierw dac graczowi jakas mozliwość, a później seektywnie mu ja wyłaączac kiedy MG sobie zażyczy. Skale problemu pokazują scenariusze do dedeków często obchodzą problem wyposazenia długa lista czarów, zdolności czy przedmiotów, które w danym scenariuszu nie działają bo gdyby działały to scenariusz nie dałby się zaadoptowac dla wielu druzyn. A tak, poprzez raczej sztuczne ograniczenie tłumaczone najczęsciej "klątwą" problem się rozwiązuje. tylko co ma powiedziec gracz, którego postać zaiwestowała gp i czas na nauczenie sie jakiegos czaru, a później wszędzie gdzie ten czar moze się przydac to "nie działa".

W efekcie scenariusz uniwersalny do KC musi być bardzo prosty (niemal całkowicie liniowy) albo w jakis inny sposób uproszczony by w jak najmniejszym stopniu był modyfikowany przez wszelkie zmienne.
W Strefie z założenia większości tych zmiennych po prostu nie ma.
Oto Twoje ułatwienie, schemat drużyny zabijającej potwory.
Oto Twoje przekręcanie. Heh, to nie jest jakieś "moje ułatwienie" tylko tak to wygląda jak ktos robi uniwersalny scenariusz. Im bardziej "skomplikujesz" BN tym więcej warianów musisz w takim scenariuszu rozpisać.
Ten komentarz to jakaś kpina Hauerine?
Nie kpina. Stwierdzenie faktu. Ja pisze o abc, a ty mi tłoczysz, ze o xyz i tego się czepiasz.
Może powinienem jeszcze posypać głowę popiołem?
Nie wiem czy to pomaga.
Jeżeli dobrze pamiętam dlaczego powstał ten portal, chodziło o uchronienie KCtów od zapomnienia i wyjście z nimi na świat. Wielokrotnie różne osoby zaznaczały, że system jest stary, wymaga znaczących zmian aby wpasować się w aktualny rynek. Obecnie nie gra się tak, jak u zarania RPG w Polsce, pojawiło się wiele tytułów kładących nacisk na faktyczne roleplaying a nie tylko mechanikę walki.
I świetnie. Kto komu broni tak grać? Jednak nie kazdy system nadaje się do tego, zeby robić w nim tego typu scenariusze, któe pasowac będa do prawie każdej grupy BG.
Kiedy jednak zwróciłem uwagę że przygody dyskietkowe to relikty i warto by dostać od AS coś nowocześniejszego natychmiast podnoszą się głosy, że sam mam sobie to wszystko zrobić albo najlepiej poszukać innego systemu. Sami wyciągnijcie wnioski jak to się ma do popularności Kryształów.
Po pierwsze to dyskusje sprowokowały niewybredne (by nie rzecz chamskie iz arozumiałe) komentarze odnosnie przygód dyskietkowych. Poniekad do nich dołączyłeś krytykując wpisy przedstawiajace kontekst powstania tych scenariuszy.
Po drugie to nie "zwróciłes uwagi" by dostac cos "nowoczesniejszego" tylko pojechałes od razu z daleko idacymi wnioskami nt. systemu.
Po trzecie konsekwentnie ignorujesz fakt, ze przedstawiano ci uzasadnienie dlaczego do systemu takiego jak KC właściwie nie sposób zrobić uniwersalnego scenariusza.
Po czwarte roleplayin polega właśnie na tym, żeby samemu robic scenariusze. Gotowce moga byc najwyżej wskazówką, albo moga podsunąc jakiś pomysł. Poza tym to wyobraźnia MG (i graczy) się liczy.
Ostatnio zmieniony 22 marca 2010, 01:02 przez Hauerine, łącznie zmieniany 1 raz.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 22 marca 2010, 09:58

Trochę za bardzo się zapalacie :)
Hauerine napisał/a:
Oggy
Kiedy jednak zwróciłem uwagę że przygody dyskietkowe to relikty i warto by dostać od AS coś nowocześniejszego natychmiast podnoszą się głosy, że sam mam sobie to wszystko zrobić albo najlepiej poszukać innego systemu. Sami wyciągnijcie wnioski jak to się ma do popularności Kryształów.
Po pierwsze to dyskusje sprowokowały niewybredne (by nie rzecz chamskie iz arozumiałe) komentarze odnosnie przygód dyskietkowych. Poniekad do nich dołączyłeś krytykując wpisy przedstawiajace kontekst powstania tych scenariuszy.
Niestety te scenariusze nie są najlepsze i ty też to wiesz Hauerine. Gdyby teraz (hipotetycznie) taki scenariusz z wersji dyskietkowej miał promować system - system zostałby zignorowany. Założę się, że pierwsza przygoda dostępna dla warhammera (z naszej pierwszej edycji, kontakt Oldehanera czy jak to leciało) zainteresowałby mocniej systemem warhammera niż przygoda reptionów systemem KC.
Te drukowane w MiM-ach w sumie ze światem miały niewiele wspólnego. Przygody nie pomogły systemowi z tego względu, że nie mogły się oprzeć na dostępnych ogółowi opisach świata.
Te dyskietkowe miały dużo wspólnego ze światem, ale dostęp do nich był ograniczony.

[offtop - tak mi się się wydaje, że to też ważne]
Dodatkowo ludzie dziwnie się czuli się czytając, że w radzie miasta obok siedzi Palladyn i Czarny rycerz na spółkę z wyznawcą Dagonina Białego (dobry bóg) a po drugiej strony Setyta (bóg zły). Tłumaczenia takich niuansów nie otrzymaliśmy w pełni (zresztą i tu na forum zgotowało się swego czasu na ten temat) i w efekcie każdy szukał:
a ) własnego wytłumaczenia
b ) całkowicie ignorował takie przypadki
c ) ignorował system jako niedotłumaczony/niegrywalny/ itp
[koniec off top] :)

(..) tez były rabanka w stylu "20 orków na rozgrzewkę. Jednak nie widze, żeby to była podstawa do twierdzenia gdzieś, ze "młotek" ma etykietke rąbanki :/
Warhammera ratuje jedna rzecz której NIE MA w KC i prawdopodobnie nigdy nie będzie - świetnie opisany świat. I wtedy takie przygody nie bolą tak bardzo graczy jeśli wpisuje się to w klimat świata.
W KC niby jest coś takiego jak wspólny wróg 'za rogiem'. Sharany, smoki są jednak dla większości graczy przeciwnikami abstrakcyjnymi. W Warhammerze stoi czarno na białym, że można w lesie spotkać mutanta lub orka bo jest 'chaos' i widoczne są rozgraniczenia źli - dobrzy. W KC tego brakuje. Bo jak rozdzielać zuo :) w systemie fantasy jeśli w stolicy i radach większych miast siedzą sobie źli i dobrzy po przeciwnych stronach stołu?
Dodatkowo wrzucanie rozbudowanych opisów świata do przygód, do których masa MG nie miało dostępu nie ułatwia sprawy.

Gdy zaczynałem przygodę z KC myślałem sobie - co w takim świecie (po otrzymaniu pierwszego opisu świata z MiM, ponieważ nie widziałem na oczy wersji dyskietkowej) robić jeśli wszędzie są orki, które są dobre(?) i zapewniają bezpieczeństwo mieszkańcom? Z kim mają walczyć ci gracze. Czy mogę wprowadzić łowców niewolników (później patrze mogę - przygoda jednoosobowa reptiliona)? Czy elf lubi reptiolona. Co się stanie jak gracz zabije orka? A orki - czy zawsze są dobrzy dla innych ras ? itp itd. I nie byłem w tych rozterkach osamotniony tyle, że nie zraziło mnie to do systemu. Wielu tak.

Później problem z przygodami był równie duży bo mimo przeczytania materiałów dostępnych na dyskietkach stosunkowo niewiele o tym świecie można było się dowiedzieć. Prawdę powiedziawszy nie przeczytałem nawet wszystkich tam dostępnych przygód, ponieważ nie spodziewałem się zastać tam kluczowych rzeczy umieszczonych w 3 - rzędnej przygodzie.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 22 marca 2010, 10:57

garfields:
Niestety te scenariusze nie są najlepsze i ty też to wiesz Hauerine. Gdyby teraz (hipotetycznie) taki scenariusz z wersji dyskietkowej miał promować system - system zostałby zignorowany.
Scenariusz jednak nie powstał teraz tylko conajmniej kilkanaście lat temu. Powstał z myślą o konkretnej sytuacji i sprawdził się w niej doskonale.
Te drukowane w MiM-ach w sumie ze światem miały niewiele wspólnego. Przygody nie pomogły systemowi z tego względu, że nie mogły się oprzeć na dostępnych ogółowi opisach świata.
Te dyskietkowe miały dużo wspólnego ze światem, ale dostęp do nich był ograniczony.
Powtarzam: autor nie był astrologiem. że zamiast kolejnych jego przygód zaczeły sie produkowac Nowocienie, Kreczmary, Miszkurki itp. to doprawdy nie jego wina.

Reszta to juz w zasadzie offtop.
Warhammera ratuje jedna rzecz której NIE MA w KC i prawdopodobnie nigdy nie będzie - świetnie opisany świat.
Mam odmienne zdanie co do tego "świetnie".
W KC tego brakuje. Bo jak rozdzielać zuo w systemie fantasy jeśli w stolicy i radach większych miast siedzą sobie źli i dobrzy po przeciwnych stronach stołu?
Gdzieś jest cały wątek o tym...
Chociaż dyskusja o tym jest raczej bezcelowa, skoro kilka osób wtłoczyło sobie, ze to jest bez sensu i przy kazdej okazji to wyciągają. To po prostu nudne.
Gdy zaczynałem przygodę z KC myślałem sobie - co w takim świecie (po otrzymaniu pierwszego opisu świata z MiM, ponieważ nie widziałem na oczy wersji dyskietkowej) robić jeśli wszędzie są orki, które są dobre(?) i zapewniają bezpieczeństwo mieszkańcom? Z kim mają walczyć ci gracze.
Nie wiem czemu, ale nie miałem takiego problemu.
Czy elf lubi reptiolona. Co się stanie jak gracz zabije orka? A orki - czy zawsze są dobrzy dla innych ras ? itp itd.
Szukałes zbytnich uogólnień. Typowych schematów fantasy w stylu elfy nienawidza orków, krasnoludy nie lubią elfów itd. A tu zonk, inny świat. Jeden ork moze być szlachetnym stróżem prawa, a drugi moze być bandytą. Jeden elf może byc dobrym magiem, a inny płatnym mordercą itd.


garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 22 marca 2010, 13:09

Hauerine napisał/a:
Nie wiem czemu, ale nie miałem takiego problemu.
Czy elf lubi reptiolona. Co się stanie jak gracz zabije orka? A orki - czy zawsze są dobrzy dla innych ras ? itp itd.
Szukałes zbytnich uogólnień. Typowych schematów fantasy w stylu elfy nienawidza orków, krasnoludy nie lubią elfów itd. A tu zonk, inny świat. Jeden ork moze być szlachetnym stróżem prawa, a drugi moze być bandytą. Jeden elf może byc dobrym magiem, a inny płatnym mordercą itd.
Poznając RPG i mając ograniczone źródła (tylko 5-6 numerów MiM ) często myśli się schematami. Książki też nie są pomocne. W sumie dopiero zaczynałem zabawę w fantastykę (i tym bardziej RPG, na które trafiłem przypadkiem) i niedomówienia były dla mnie, jako 14-15 latka, niedoróbkami. Niektórych to odrzuciło od KC (większość), pozostałych zainteresowało (min. nas tu obecnych) lub przynajmniej nie zraziło. Jesteśmy jednak wyjątkami, gdyby system zachował jakakolwiek popularność i ludzie by coś od niego oczekiwali/dodawali/cokolwiek w tym klimacie, to zamiast 10 osób piszących na forum byłoby piszących 292 (ilość zarejestrowanych na tę chwilę).
Powtarzam: autor nie był astrologiem. że zamiast kolejnych jego przygód zaczeły sie produkowac Nowocienie, Kreczmary, Miszkurki itp. to doprawdy nie jego wina.
Tak trudno się było domyślić, na bazie istniejących systemów zachodnich, ze bez opisów świata (światów) - będzie problem dla graczy i MG? A jeśli brakuje opisów to właśnie tacy twórcy (którzy wyznaczali standard) będą ciągnęli go w 'swoją' stronę? Moim zdaniem - nie nie trzeba być astrologiem.

Poza tym jako, że przygody dyskietkowe były mocno schematyczne - czy chciałbyś mieć takie utworzy uznane jako 'promujące system'? Nie dziwię się że nie trafiły na łamy MiM-a. Może to AS nie chciał żeby te przygody promowały system, a innych nie posiadał? Wróżyć i ja nie będę, ale 'coś' musiało się stać na już bardzo wczesnym etapie współpracy MiM z AS. Efektem końcowym jest właściwie śmierć systemu i właściwie samobójczy gol w postaci wydania podręcznikowego.

p.s.
... a jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie chodzi o pieniądze ...
Ostatnio zmieniony 22 marca 2010, 13:10 przez garfields, łącznie zmieniany 1 raz.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 22 marca 2010, 15:32

niedomówienia były dla mnie, jako 14-15 latka, niedoróbkami. Niektórych to odrzuciło od KC (większość), pozostałych zainteresowało (min. nas tu obecnych) lub przynajmniej nie zraziło.
Szyndler nie astrolog. skad miał wiedzieć, ze go wysadzą z interesu ?
Tak trudno się było domyślić, na bazie istniejących systemów zachodnich, ze bez opisów świata (światów) - będzie problem dla graczy i MG? A jeśli brakuje opisów to właśnie tacy twórcy (którzy wyznaczali standard) będą ciągnęli go w 'swoją' stronę? Moim zdaniem - nie nie trzeba być astrologiem.
Przecież dopóki Szyndler współpracowł z redakcją to opisy sie systematycznie pokazywały. To, ze przestały się pokazywać nie wynika z tego, ze ich nie robił / nie było, tylko z tego, że redakcja miała inne pomysły niz dalsze promowanie KC.
Poza tym jako, że przygody dyskietkowe były mocno schematyczne - czy chciałbyś mieć takie utworzy uznane jako 'promujące system'?
Dla kogoś kto ma 15 lat i zagrał w RPG ledwo 3 razy te przygody były w sam raz.
... a jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie chodzi o pieniądze ...
Pewnie MiM nie chciał płacić jak należy ;]

Pierwszy powazny symptom zabijania KC był juz bodaj w 7 nr MiM ! Kawał czasopisma poświecony opisowi i promocji nowego systemu (który wkrótce został wydany przez MAG) oraz przydługi tekst którego autor w idiotyczny sposób dowodzi, ze charakter w AD&D jest lepiej opisany niz w KC, które starał się osmieszać za każdym razem jak wspomina o tym systemie. do tego kawałek almanachu i ochłap w postaci dwóch stworów do KC-towego bestiariusza. I tak poszło dalej: zaczeła sie promocja innych systemów i coraz częstsze zochydzanie KC przy jednoczesnym odwlekaniu o "k3 miesiące" wydania zamówionego podręcznika.
Ostatnio zmieniony 22 marca 2010, 15:43 przez Hauerine, łącznie zmieniany 1 raz.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 26 marca 2010, 10:54

Hauerine napisał/a:
Dla kogoś kto ma 15 lat i zagrał w RPG ledwo 3 razy te przygody były w sam raz.
Nie tylko 15 latki graja w RPG i nie tylko 15 latki znajdują RPG na półkach - także starsi. I zwykle starsi będą wymagali więcej nawet od pierwszych przygód danego systemu. Chyba wyczerpaliśmy ten temat.
Pierwszy powazny symptom zabijania KC był juz bodaj w 7 nr MiM (..)
SAD BUT TRUE, że zacytuję klasyka :)
(..)przy jednoczesnym odwlekaniu o "k3 miesiące" wydania zamówionego podręcznika.
To już w ogóle było perfidne zagranie. Wydali go wydali z musu - w sumie ludzie mogli pójść do sądów gdyby zrobili ich w jajo.

Mogę powiedzieć, że podręcznika nie zamawiałem w preorderach, tak jakoś myślałem - zobaczę jak będzie wydany i może wtedy kupię. I byłem zadowolony że tak zrobiłem, po tym jak znalazłem wydanie podręcznika w Empiku ze zmianami jakie tam wprowadzono. Wcześniej nawet przestałem kupować MiM-a bo i jego poziom leciał w dół. Ew. nie miał niczego ciekawego do zaproponowania. Gdyby przekształcił się w magazyn z przygodami i samymi pomysłami może dałby radę dalej. Nawet gdyby wychodził raz na 2-3 miesiące, bo dobrych przygód od ręki się nie trzaska i trzeba je trochę pucowac. Tak samo jak ciekawych pomysłów. Tak redakcja poszła w kierunku chwytamy wszystko co jest o RPG - efektem była zbieranina nic nie wartych informacji.

Koniec końców ile razy graliśmy łaziłem z plikiem ksero MiM-a i wydrukowanym w 30-40% podręcznikiem wersji dyskietkowej. W sumie nie wiem po co jak z tego podręcznika też nie korzystaliśmy :) poza stworzeniem postaci i czasem bestiariuszem. :) To wszystko ważyło chyba z 5 kg :D

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 26 marca 2010, 15:36

Nie tylko 15 latki graja w RPG i nie tylko 15 latki znajdują RPG na półkach - także starsi. I zwykle starsi będą wymagali więcej nawet od pierwszych przygód danego systemu. Chyba wyczerpaliśmy ten temat.
Tak, chyba wyczerpaliśmy. Ciekawie jaki RPG-i były "na półkach" w Polsce 17 lat temu ...
To już w ogóle było perfidne zagranie. Wydali go wydali z musu - w sumie ludzie mogli pójść do sądów gdyby zrobili ich w jajo.
I tak zrobili. Tylko jak uzasadnić przed sadem, że to nie są KC, skoro nawet na forum fanów KC jest z tym problem i co chwila ktos wypada (całkiem na poważnie) z "a w podręczniku napisali..."
Koniec końców ile razy graliśmy łaziłem z plikiem ksero MiM-a i wydrukowanym w 30-40% podręcznikiem wersji dyskietkowej
a to dobre rozwiązanie :D

ODPOWIEDZ