Martwiaki

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 14 grudnia 2010, 07:27

Właśnie zauważyłem, że zabrakło mi "nie" przed "jest liczem" :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 14 grudnia 2010, 07:59

Jednak tu pojawia się inna nieścisłość - jak zapisać Dawną Mowę
Dawna Mowa nie jest zapisywana. To język, który istnieje tylko w przekazie słownym.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 16 grudnia 2010, 18:19

W przypadku zwierząt byłoby to cokolwiek trudne, chyba że czarnoksiężnik jest jednocześnie druidem
Być może Venarze właśnie rozwiązałeś problem niebezpieczeństwa tworzenia milionowych matwiaczych armii z psów, szczurów i surykatek - każdy potrafi je stworzyć ale nie koniecznie każdy potrafiłby nad nimi zapanować :-)

A teraz poważniej: ja nigdy nic złego nie widziałem w istnieniu martiwaków pochodzenia nie-istotointeligentnego - z Czarna Magia nie zna słowa "Niemożliwe" :-P I nie za bardzo rozumie co inni widzą w tym zdrożnego.

Co kwestii miękkiej i twardej głowy o której ktoś wspomniał - przypomnijcie mi poprawcie jeśli się mylę - ale chyba to było tak że jedne są inteligentne + mają pamięć (albo tylko któreś z tych dwóch powyższych) a te drugie nie mają nic i są bezwolne. Tego nie było w opisie ich - ale to można było wyczytać z zdolności specjalnych jakie posiadały. Tak to pamiętam...

A co do Dawnej Mowy - myślę że nawet jak nie ma ona pisma to przecież jest stary dobry trik ze Wspólną Mową - Dawną Mowę można zapisać przy użyciu dowolnego alfabetu znanego innego języka. Oczywiście problem polega na transkrypcji fonetycznej - w zasadzie każdy Czarnoksiężnik mógłby taką transkrypcję układać wedle własnego uznania co znacznie utrudnia ich dekryptaż (ale dla Czarnoksiężnika to chyba zaleta - ważne żeby on mógł się doczytać ale nikt inny poza nim i podległymy mu martwolami "intelygentnymi").

U mnie na sesjach Dawna Mowa miała alfabet - ale był starszy niż ludzkość i elfość razem wzięte, starszy niż bogowie pierwszej i drugiej fali - miał postać symboli trygonometrycznych nie istniejących w przestrzeni i samo ich czytanie wprowadzało w szaleństwo, demencję i wypalenie mózgu bo te symbole działały jak "Basylisk Mind Hack" ;)
Ostatnio zmieniony 16 grudnia 2010, 18:23 przez Shadowrunner, łącznie zmieniany 1 raz.
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

ghasta
Reactions:
Posty: 2334
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Polajkowany: 1 time
Kontakt:

Post autor: ghasta » 16 grudnia 2010, 22:14

venar napisał/a:
Jednak tu pojawia się inna nieścisłość - jak zapisać Dawną Mowę
Dawna Mowa nie jest zapisywana. To język, który istnieje tylko w przekazie słownym.

aaaa tu się mylisz :) zgodnie za cechą od takiego Morglihta
Postać jest w stanie używać języka zwanego DAWNĄ MOWĄ, choć nie rozumie go na tyle, aby móc go uczyć lub w nim pisać;

więc pisanie w tym języku także nie doprowadzi do szaleństwa (przynajmniej od razu ;-) ). Tak samo jak z mrocznymi zaklęciami w mowie Starszych Bogów z Zewu Cthulhu

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 87 times
Polajkowany: 150 times

Post autor: Suriel » 18 grudnia 2010, 21:05

Treant napisał: Z czarnotrupem jest taka historia, że może powstać jedynie z czarnoksiężnika
Nie chcę się upierać i być Hauerinowski ale pokaż mi to w tekście, bom szukał a nie znalazł. Obawaim się że to jedynie wolna konkluzja jest. Z czarnoksięznika może powstać licz ale takowego nie ma w spisie, luźno więc zakładałem zawsze, że licz odmiana czarnotrupa.

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 19 grudnia 2010, 10:19

aaaa tu się mylisz
a ja odsyłam do wywiadu z ASem - KC-towiec nr2
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Treant
Reactions:
Posty: 1865
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 22 grudnia 2010, 06:57

Suriel napisał/a:
Nie chcę się upierać i być Hauerinowski ale pokaż mi to w tekście, bom szukał a nie znalazł. Obawaim się że to jedynie wolna konkluzja jest. Z czarnoksięznika może powstać licz ale takowego nie ma w spisie, luźno więc zakładałem zawsze, że licz odmiana czarnotrupa.
Zatem pokazuję:
RASA: Czarnotrup
[...]
odwzorowanie zdolności - umiejętność korzystania ze zdolności i czarów czarnoksięskich (może powstać tylko z niego);
Źródło: edycja dyskietkowa
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Polajkował: 87 times
Polajkowany: 150 times

Post autor: Suriel » 22 grudnia 2010, 21:42

Dzięki, kajam się, na edycji dyskietkowej nie sprawdzałem. Musze tedy tam zajrzeć to się czegoś nowego dowiem może jeszcze...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 138 times
Polajkowany: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2011, 20:54

Czy ktoś może mi opisać objawy towarzyszące śmierci orchiańskiego wampira? Nie wiem, czy opis taki znajduje się gdzieś w zasadach, raczej się nie spodziewam jego istnienia. Czy zabity wampir rozsypuje się od razu w proch, staje w trawiących go do szczętu płomieniach, starzeje się w niezwykłym tempie aż do formy zezwłoka, przeistacza się w cuchnący obłok rozchodzący się po chwili bez śladu w powietrzu? Jakie inne wizualizacje definitywnej śmierci tego martwiaka mieliście sposobność poznać w swoich przygodach?

Treant
Reactions:
Posty: 1865
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 31 stycznia 2011, 22:05

Cóż - ja miałem tylko branie nóg za pas, żeby się nie przekonać, jak będzie wyglądała śmierć prowadzonego bohatera :D
Może być tak, że sposób zejścia wampira uzależniony jest od czynnika, który je spowodował.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 138 times
Polajkowany: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 września 2011, 21:19

Ciekawi mnie pewna zdolność specjalna martwiacza, mianowicie siódemka:

7. Przerażający wygląd (0) - martwaki wyglądają tak strasznie, że dla kogoś, kto widzi martwiaka (określonego typu) po raz pierwszy, są wstrząsającym przeżyciem. Taki bohater musi wykonać % rzut na odp. 2 (strach), zmniejszoną o PR martwiaka i modyfikator (określony przez MG) wynikający z atmosfery spotkania. Osoby które się nie obroniły - uciekają co sił w nogach. W każdej rundzie ucieczki powtarzają rzut i jeśli się uda, będą mogły wrócić (dość zdyszane po wyczerpującym sprincie, tzn. ich wytrzymałość zmniejsza się o 5 pkt w każdej rundzie ucieczki).

Oryginalny zapis sugeruje, że po pierwszym kontakcie z danym typem martwiaka zdolność przestaje działać nawet wówczas, gdy nieszczęsny śmiertelnie definitywnie da nogę za pas (przynajmniej ja tak to rozumiem). W przypadku PBF "Grzechy ojców" oznacza to, że skutecznie zastraszeni widokiem martwiaków BG, którzy uciekną z powodzeniem do osady i tam pozbierają się do kupy, w następnym starciu z zombie już się ich nie będą bali!

Wydaje mi się, że trzeba tu wprowadzić pewną drobną modyfikację, mianowicie odporność na strach przed danym typem martwiaka winno się zyskiwać dopiero po skutecznemu stawieniu mu czoła - w rzeczonym przykładzie PBF dopadnięci w osadzie bohaterowie ponownie staną do boju z zombie i ponownie będą musieli testować strach. Jeśli obleją test, uciekną, pozbierają się i staną do walki, znowu będą musieli zaliczyć test. Dopiero udany test zagwarantuje im odporność na lęk.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 06 września 2011, 21:22

Wydaje mi się, że tak jest właśnie. Uciekasz dopóty dopóki nie obronisz się rzutem na 2. Po udanym teście możesz wrócić. Moim zdaniem powinien być jeszcze modyfikator (po udanym teście) -10 do TR i OB z tytułu pewnej wciąż odczuwalnej rezerwy, lęku wobec nienaturalności zjawiska.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Polajkował: 138 times
Polajkowany: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 września 2011, 21:31

Wydaje mi się, że można ten zapis zinterpretować również w inny sposób: spotykasz zombie po raz pierwszy, oblewasz test strachu i uciekasz. W trakcie ucieczki zaliczasz go w końcu, ale i tak dajesz nogę (nazwijmy to na przykład odwrotem taktycznym). Następnego dnia Twój bohater ponownie napotyka zombie i co teraz? Teoretycznie nie jest to już pierwsze spotkanie, więc (teoretycznie) nie musisz już testować strachu.

Zgadzam się też z postulatem dodatkowej kary po pomyślnym zaliczeniu testu.

Mrufon
Reactions:
Posty: 2576
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 06 września 2011, 21:34

W przypadku niemożności ucieczki (fizyczna blokada, ściana czy inne) zawodni powinien rzucać na 4 - nieudany rzut omdlenie). Ew. inaczej - w sytuacji ekstremalnej nawet zestrachany woj (nieudany test 2) powinien dać mu szansę walki - ale jak w trudnych warunkach. Przecież nikt nie położy głowy pod topór, nawet wystraszony. Jest coś takiego jak zastrzyk adrenaliny i instynkt samozachowawczy.

Treant
Reactions:
Posty: 1865
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 06 września 2011, 21:51

Ja podciągnąłbym tę sytuację pod efekt czarnoksięskiego Przerażenia. Wystraszeni uciekają aż do wyczerpania sił, a gdy już nie mogą, to ewentualnie mdleją. Po ocknięciu się pewnie nadal nie będą wypoczęci, a za to całkiem bezbronni.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

ODPOWIEDZ