Karcianka Kryształy Czasu.

avnar
Reactions:
Posty: 1131
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 5 times

Post autor: avnar » 27 września 2009, 21:36

Widzę że rozgorzała gorąca dyskusja :), aż miło poczytać. Musze przyznać że grając w KC też zachaczyłem o bitwy, jedna z zapamiętanych polegała na wyrżnięciu oddziału lansjerów przy pomocy Magicznego Pocisku. Zrobiłem to na spółkę z kolegą magiem. Chłopaki mieli po prostu pecha, nie mogli nas ustrzelić bo mieliśmy Magiczne Tarcze, zaszarżowali pewni że nas stratują a my wtedy wylewitowaliśmy do góry, a od spodu jeszcze się zabezpieczyliśmy chyba Nieprzenikliwą Barierą czy jakoś tak. W każdym razie skończyło się na tym że ostatni żołnierze byli wykańczani kiedy zaczęli uciekać.
Trzeba przyznać że KCety daję ogromną przewagę czarodziejom. Oczywiście jeśli zdołają wejść na conajmniej 5-6 POZ. W systemie jako takim brakuje czegoś takiego jak kontrczar, i rozproszenia magi, choć chyba istnieje chyba tego typu czar alchemiczny. Doprowadza to do tego że nie można zneutralizować czarów przeciwnika. Inne kuriozum to określanie miejsca wybuchu i Ognistej kuli. Czarodziej nie celuje tylko zawsze trafia, co nie pozwala obronić się przed tymi zaklęciami w sposób tradycyjny, czyli schodząc ze ścieżki czaru. Kropką przelewającą czarę jest Magiczna sfera którą tak da się zabezpieczyć że tylko przemiany półboskie mogą ją przekraczać (przynajmniej w tej słabszej wersji) a pozostałe czary tylko się na tej sferze rozbijają.
To wszystko burzy równowagę, brakuje czegoś takiego jak otataral z Eriksona, choć jest biały mithryl ale tak drogi i o tak znikomym procencie Antymagii że nie ma co się nawet przez moment nad nim zastanawiać. W podręczniku podjęto próbę odzyskania równowagi dając możliwość tworzenia Aury Antymagii (jeśli dobrze pamiętam), ale w MiMach nic takiego nie było.
Doprowadzało to wszystko właśnie do tego co opisujecie. Bitew w których główną siłę stanowił czarodziej. Dlatego właśnie śmiać mi się chciało z grozy inwazji sharanów, bo trzymając się zasad, jedna gildia z kilkunastoma czarodziejami potrafiłaby milion sharanów wyciąć w ciągu jednego dnia. Zabezpieczeni Magicznymi sferami, z Kulami piorónów, Wybuchami, Stworzeniem Martwiaków, Cieniem Zemsty Athlara i szeregiem innych czarów byliby jak bomba atomowa, a rola normalnego wojska sprowadzałaby się tylko i wyłącznie do patrolowania i kontrolowania zdobytych terenów.
W wersji którą otrzymaliśmy do grania zabrakło równowagi między środkami defensywnymi i ofensywnymi czarodziei. Możliwe że czary których jeszcze nie widzieliśmy na oczy, rozwiązały by ten problem. Na razie jednak pozostaje nam trzymać się tego co mamy lub wprowadzać poprawki autorskie.
Kiedy zastanawiałem się nad bitwą to wprowadzałem te rozwiązania o których wspomniał Hauerine. Oddziały specjalne do likwidacji czarodziei, dodatkowo uważałem że ze względu na przewagę wysokopoziomowej magii w tradycyjnie rozgrywanej bitwie ala Grunwald, doszło do przedwczesnego rozdrobnienia jej. W wyniku czego powstało coś na kształt szerokiego na kilka km frontu w którym pojedyncze oddziały najczęściej walczące w luźnych szykach unikały koncentracji na wypadek zniszczenia przez czarodzieji i ścierały się w luźnych starciach między sobą.
Oczywiście cały czas mówimy tu o czarodziejach i nic nie wspominamy o kaście klerycznej z osławionymi półbogami na czele. Ci ostatni to dopiero mogą namieszać, o czym sami dobrze wiecie, a czarodzieje ze swoimi możliwościami przy ich potędze to wypadają baardzo blado. Jak wyraźnie widać, bomby atomowe mamy a z rakietowej tarczy, DUPA :).

Wracając do karcianki, część zajmująca się odgrywaniem starcia jest w swoich założeniach bardzo podobna do tej z WarCry'a. Wyszło mi tak przez przypadek, ponieważ w pierwotnej wersji była ona bardzo uproszczona a w wyniku rozbudowy upodobniła się do powyżej wspomnianej karcianki. Zawiera karty wpływające na Morale, zasady przedmiotów magicznych, czarów, bohaterów, oddziałów specjalnych przeznaczonych do likwidacji dużych potworów, czarodziei itd, pojedynków bohaterów i ich wpływie na wojsko, wsparcia strzelców, machin itd. Możliwości są duże, choć na pewno nie w pełni oddają realia KC. Będziecie mieli jednak okazje ocenić to sami bo zabieram się teraz na poważnie za jej dopracowywanie. Wszystko to dzięki wasutowi którego wskazówki pomogły mi ruszyć z miejsca :) i podjąć decyzję co do moich dalszych kroków. Do końca tego roku postaram się wam przedstawić karciankę w grywalnej wersji i wtedy będziecie mogli ja sobie ocenić sami.

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 28 września 2009, 07:54

Hauerine
Na początek, być może się czepiać i jest to moja nadinterpretacja ale nie podoba mi się ten fragment Twojej wypowiedzi
Zrobiłes głupie zlozenie
- bez komentarza

Żebyśmy się zrozumieli, nie mówimy tu o przemieszczaniu się wojsk, czy to poprzez natarcie czy zwykłe ustawianie się na pozycjach. Ja mówię o walce, kiedy dwóch przeciwników stoi naprzeciw siebie. O takim wykorzystaniu tej umiejętności myślę. Przecież w opisie tej zdolności jest zapisane, że pozwala ona walczyć nie przeszkadzając sobie nawzajem i dodatkowo zwiększa OB. Dlatego moja być może błędna (na pewno nie głupia) interpretacja tej zdolności tak wygląda.

Zgodzę się z Tobą, że Testudo mógł nie mieć problemów z podejściem pod mury w dużej ciżbie. I pewnie pod samymi murami na polu 2x2 zmieściłoby się więcej niż 4 wojowników. Ale jak już wspomniałem ja mam na myśli walkę w szczerym polu z przeciwnikiem. Falanga jaką przedstawiłeś na załączonym rysunku to z całym szacunkiem dla rysownika, ale chyba poniosła go wyobraźnia. Ja mogę zrozumieć tak ciasny szyk podczas marszu kiedy po odpowiedniej mustrze każdy idzie noga za nogą w marszu. Ale podczas samej szarży nie da się już tego utrzymać i ci z tyłu tak jak to przedstawiono na tym rysunku depczą sobie po pietach. Efekt może być tylko jeden... Ponadto zwróć uwagę na piki. Autor pokazuje, że ci z tyłu mieliby swoje wciskać pomiędzy tych, którzy są z przodu. Bez komentarza. Byłoby ok gdyby odległość między szeregami była na długość piki, ale wtedy wyklucza to bliskość użycia czaru "Eksplozja". Według tego rysunku pika ma jakieś 4-5 metrów. To mocno zawęża owe 50 osób w zasięgu o których wspominałeś.
Jeszcze jedno, od czego zaczęła się nasza dyskusja, a mianowicie użycie "Eksplozji" w bitwie. Zasięg tego czaru to - normalny. A więc odległość równa SZ czarodzieja. Średnio, jakieś 80-100 m. W obronie zamku owszem, spokojnie może go użyć. Ale na polu bitwy, będąc w bezpiecznym miejscu nie miałby takiego zasięgu aby go użyć, nie uszkadzając przy tym swoich. No mógłby wyjść przed szereg swoich i zabezpieczyć się czarami o czym wspomniał avnar, ale to tylko wtedy gdy po drugiej stronie nie ma czarodziei przeciwnika, którzy mogliby rozproszyć jego ochronę, a łucznicy zrobiliby z niego jeża.
Zatem sa to jacyś już inni reptilioni, całkiem inne istoty nieprawdaż ? Reptilion jako istota rozumna, tworzaca wysoką kulturę i cywilizację jest orginalnym pomysłem w KC.
Nie dla dobrego prawnika, wierz mi.

Avnar
W systemie jako takim brakuje czegoś takiego jak kontrczar, i rozproszenia magi, choć chyba istnieje chyba tego typu czar alchemiczny.
Mag ma taką właśnie zdolność profesjonalną, choć do jej użycia trzeba sporo PM.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 28 września 2009, 10:43

venar:
Żebyśmy się zrozumieli, nie mówimy tu o przemieszczaniu się wojsk, czy to poprzez natarcie czy zwykłe ustawianie się na pozycjach. Ja mówię o walce, kiedy dwóch przeciwników stoi naprzeciw siebie. O takim wykorzystaniu tej umiejętności myślę.
Własnie to jest to załozenie o którym pisałem.
Przecież w opisie tej zdolności jest zapisane, że pozwala ona walczyć nie przeszkadzając sobie nawzajem i dodatkowo zwiększa OB.
Co wskazuje, ze jest to zdolnośc do walki w szyku podobnym do XVII wiecznych pikinierów czy stosowanej w starozytności falangi, gdzie gęsto ustawieni zołnierze wspieraja się i osłaniaja nawzajem. Zwróc uwagę, że w opisie zdolności oni dostaja jeszcze premię do obrony za sojusznikow na sasiednich polach "obok lub na skos". Czyli wg twojej interpretacji stają twarzami do siebie i się usmiechają z tymi z pola obok ??
Falanga jaką przedstawiłeś na załączonym rysunku to z całym szacunkiem dla rysownika, ale chyba poniosła go wyobraźnia.
To zeby było smieszniej ten rysownik jest jednym z najbardziej znanych i cenionych przez historyków wojskowości starozytnej rekonstruktorem. Ale fajnie wiedzieć, ze ze swoim wyobrazeniem o szyku złozonym z 4 ludzi po srodku bitwy czujesz się lepszym znawca od niego i od wszystkich, którzy do tej pory pozytywnie ocenili jego pracę.
Ja mogę zrozumieć tak ciasny szyk podczas marszu kiedy po odpowiedniej mustrze każdy idzie noga za nogą w marszu. Ale podczas samej szarży nie da się już tego utrzymać i ci z tyłu tak jak to przedstawiono na tym rysunku depczą sobie po pietach.
A skad ci się wzięło, że oni mają szarżować ? Musztra wzięła się z tego, żeby właśnie przeszkolić ludzi w poruszaniu się zwarta formacja bez wpadania na siebie.
Ponadto zwróć uwagę na piki. Autor pokazuje, że ci z tyłu mieliby swoje wciskać pomiędzy tych, którzy są z przodu.
No i ? Tak się walczyło jeszcze do poczatku XVIII wieku, zeby jak najwięcej ostrzy ustawić na przeciw szarżujacej jazdy.
Byłoby ok gdyby odległość między szeregami była na długość piki
I czemu by to miało słuzyc? W ukaldzie tkai jak na rysunku koledzy z dalszych szeregów osłaniają swoimi ostrzmi pierwszy szereg nawet gdy pod naporem przeciwnika pierwsze piki zostana połamane. Tak działa walka w szyku.
Zasięg tego czaru to - normalny. A więc odległość równa SZ czarodzieja. Średnio, jakieś 80-100 m
Tak ?
Elf 40 + k50 (srednio 25) + 10 + k10 (średnio 6) + 39 (premia za 12 POZ) = 120. to jest średnio. ale przy tym POZ jego SZ i zasięg czarów moze byc zwiększona na rózne sposoby.
na polu bitwy, będąc w bezpiecznym miejscu nie miałby takiego zasięgu aby go użyć, nie uszkadzając przy tym swoich.
Dlaczego mialby uszkadzac swoich ? Zasięg czaru ponad 120 m , a obszar działania w promieniu 6 m. róznica jest wystarczająca, zeby wysadzić przeciwnika w powietrze gdy będzie jeszcze 100 m od swoich.
Poza tym jego bezpieczeństwo wcale nie zalezy od odległości :)
No mógłby wyjść przed szereg swoich i zabezpieczyć się czarami o czym wspomniał avnar, ale to tylko wtedy gdy po drugiej stronie nie ma czarodziei przeciwnika, którzy mogliby rozproszyć jego ochronę, a łucznicy zrobiliby z niego jeża.
dlatego tak jak pisałem i ja i Avnar, najpierw zwalcza sie magów itp przeciwnika, a póxniej mozna dokonczyc likwidując zwykłe wojsko, które nie stanowi juz wtedy żadnego problemu.
Nie dla dobrego prawnika, wierz mi.
Zalezy po której stronie jest dobry prawnik :D

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 28 września 2009, 11:10

Czyli wg twojej interpretacji stają twarzami do siebie i się usmiechają z tymi z pola obok ??
Jeżeli to poprawi ich morale to czemu nie :)?
czujesz się lepszym znawca od niego
Bynajmniej, nie czuję się w tej kwestii znawcą, to że byłem w wojsku oraz przeczytanie kilku książek nie czyni mnie znawcą. Zwyczajnie interpretuję to co widzę na załączonym rysunku. Pozycja pik ani ułożenie ciała pierwszych szeregów wskazuje bardziej na szarżę a nie na oczekiwanie na nadciągająca konnicę.
Musztra wzięła się z tego, żeby właśnie przeszkolić ludzi w poruszaniu się zwarta formacja bez wpadania na siebie.
Oczywiście, zgadzam się, ale nie w tak zwartym szyku jak to jest przedstawione. Już mówiłem, w marszu tak, ale nie podczas biegu kiedy nie ma możliwości utrzymania kroku, jeśli byłeś w wojsku to wiesz o czym mówię.
Elf 40 + k50 (srednio 25) + 10 + k10 (średnio 6) + 39 (premia za 12 POZ) = 120. to jest średnio. ale przy tym POZ jego SZ i zasięg czarów moze byc zwiększona na rózne sposoby.
Wziąłeś elfa czyli najszybsza postać w KC, przy półolbrzymie nie byłoby to juz tak kolorowo. Dlatego mówię o średniej. Poza tym nie znam sposobu w KC na podniesienie POZ bez PD. SZ, owszem, tu się zgadzam i przyznaję rację, o zasięgu czarów poza zwiększeniem SZ lub nadekeftywnym rzuceniem czaru to nie przypominam sobie innej mozliwości.
Poza tym jego bezpieczeństwo wcale nie zalezy od odległości
A od czego jeszcze? Zakładając, że armia przeciwna również dysponuje magią?
a później mozna dokonczyc likwidując zwykłe wojsko, które nie stanowi juz wtedy żadnego problemu.
Jasne, ale wiedząc o takim zagrożeniu który generał zdecyduje się najpierw na walkę magów a dopiero potem użycie wojsk? Lub po co wogle wysyłać wojska na pole walki w takiej sytuacji? Wydaje mi się, że oba ataki powinny być wtedy skoordynowane.
Zalezy po której stronie jest dobry prawnik
Lub sędzia ;)
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3837
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 28 września 2009, 11:14

Nie wiem czy mam dobre wrażenie, ale Panowie urządziliście sobie w temacie avnara dotyczącym karcianki niezły offtopic. Wyprostujcie, to możliwie jak najszybciej.B)

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 28 września 2009, 11:27

Pozycja pik ani ułożenie ciała pierwszych szeregów wskazuje bardziej na szarżę a nie na oczekiwanie na nadciągająca konnicę.
Oni po prostu maszerują.
Wziąłeś elfa czyli najszybsza postać w KC, przy półolbrzymie nie byłoby to juz tak kolorowo.
Dlaczego nie? Półolbrzym też ma bazowo 40 SZ. Wziałem przykład elfa, bo oni najlepiej nadaja się na czarodziei w przeciweństwie do półolbrzymów.
Poza tym nie znam sposobu w KC na podniesienie POZ bez PD.
nie pisałem o podnoszeniu POZ bez PD. ale jak to cie interesuje to luknij na obręcz doświadczenia.
A od czego jeszcze? Zakładając, że armia przeciwna również dysponuje magią?
Jeżeli mag zabiera się za niszczenie zwykłej piechoty, to albo wróg juz nie ma magii, albo ten mag jest idotą (jakims półolbrzymem :P ) ?

czegoj:
Nie wiem czy mam dobre wrażenie, ale Panowie urządziliście sobie w temacie avnara dotyczącym karcianki niezły offtopic.
Tak sobie chwilowo konwersujemy o bitewnych realiach KC w nawiazaniu do karcianki :)
Dopóki nie ma konkretów, jakiś projektów kart, czy ogólnych zasad to chyba uprawnione ;) ?

avnar:
amg dla zołnierzy na polu bitwy zapewnić mozę np. miecz zwany obrońcą. Zresztą tkai miecz, jak i kilka innych zabawk dobrze się nadawały, zeby z jakiejś grupy dość przeciętnych zołnierzy (powiedzmy 6 POZ) zrobic całkiem przyzwoitą jednostkę.
Taki miecz w karciance mógłby byc jedną z potęzniejszych kart :)


venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 28 września 2009, 11:50

No dobra, bo faktycznie ktoś powie, że tu zacietrzewienie przez nas przemawia w tej dyskusji. Hauerine, prawda jest taka, że w wielu kwestiach masz rację. Ktoś zaślepiony tylko tego nie zauważy.
Ale w związku z tym, że dobrze mi się z Tobą konwersuje to dalej ciągnę ten temat ;)
Oni po prostu maszerują.
E bez jaj :) Nie utrudniajmy sobie życia i jeśli już maszerujmy z piką w górze, lżej i wygodniej :) Poza tym to co oni w końcu robią, maszerują na ta konnicę czy na na nią czekają, co jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem?
Półolbrzym też ma bazowo 40 SZ.
Fakt, skucha, pomyliłem ze ZR. Krasnoludy i gnomy mają najniższą SZ.
ale przy tym POZ jego SZ i zasięg czarów moze byc zwiększona na rózne sposoby.
Teraz już wiem co miałeś na myśli ale standardowo skrót POZ tyczy się poziomu danej postaci, stąd nieporozumienie
Jeżeli mag zabiera się za niszczenie zwykłej piechoty, to albo wróg juz nie ma magii, albo ten mag jest idotą
Tak w tej sytuacji to się zgodzę
Taki miecz w karciance mógłby byc jedną z potęzniejszych kart
O tych mieczy jest nawet więcej, więc pole manewru spore :)
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 28 września 2009, 21:06

Pozycja pik ani ułożenie ciała pierwszych szeregów wskazuje bardziej na szarżę a nie na oczekiwanie na nadciągająca konnicę.
Oni po prostu maszerują.
To jest falanga grecka - a oni zwykle nie czekali na konnicę wroga bo w tamtych czasach mało kto mógł się pochwalić konnicą zdolną przeciwstawić się takim pikinierom. Oni najprawdopodobniej maszerują na pozycję wrogiej piechoty.

Bo nie mówcie że nie oglądaliście 300 albo Aleksandra ;) :D

Akurat żołnierze walczący włóczniami i pikami w zwartym szyku nie "wciskają" swoich pik/włóczni "między swoich". Piki z dalszych szeregów wspierają pierwszy szereg ponad głowami albo opierając drzewca na barkach towarzyszy z przodu ew. o mur tarcz. I pikinierzy/włócznicy są szkoleni by robić to tak żeby na nadziewać na groty pleców ani głów kompanów z przodu. Na tym mi. polega siła i niezawodność falangi. Ta broń drzewcowa jest "wciskana" w szereg jeżozwierza dopiero kiedy ktoś z tylnich szeregów zajmuje z przodu miejsce żołnierza który poległ na pierwszej linii.

Poza tym nie będziecie się chyba wykłucać o interpretację rysunku na którym autor chciał unaocznić wszystkie pozycje przenoszenia piki z pozycji pionowej do poziomej. :| ;) Jasne że maszerując na pole walki trzymali piki w górze, ale widocznie już domaszerowali już na to pole walki i szykują się do walki :P

Swoją drogą jestem ciekaw na ile skuteczna byłaby taka formacja przeciwko natarciu Kamiennej Jazdy. Bo ponoć orkowie używali w wojnach z reptylionami kilkumetrowych zaostrzonych palików i całkiem nieźle im się to sprawdzało.

Avnarze - jak właśnie widzisz rozwiązanie kwestii antar vs. pika w swojej karciance? :)
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

avnar
Reactions:
Posty: 1131
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 5 times

Post autor: avnar » 28 września 2009, 21:21

Mieczy jest dużo, ale one odziaływują chyba na pojedynczych bohaterów :), a co z ochroną oddziałów, co z kosztem takiego miecza?? Jak już gdzieś tam wyżej wspomniałem będą przedmioty magiczne, ekwipunek magiczny, artefakty i relikwie. Wspomniany miecz nie istniał w mojej karciance, ale chyba się pojawi, choć może w zmodyfikowanej formie.
Natomiast dyskusja mi się też podoba i nie mam zamiaru się obrażać że trochę odbiega od tematu, mam wrażenie że go znacznie odświeżyła bo zaczął z lekka zalatywać malizną :)

Shadowruner :) Ponieważ jak opisałem w pierwszym swoim tekście w tym temacie, kamienną jazdę interpretuję jako kilku jeźdźców z bronią drzewcową i kuszami, nie zdolną za bardzo do szarży, to powiedziałbym że chyba by pikinierów wystrzelali. Choć spotkałem się gdzieś kiedyś ze stwierdzeniem że sławni pikinierzy szwajcarscy byli bardzo odporni na ostrzał z łuków, zastanawia mnie to czemu??? Czyżby las pik stanowił taką zaporę że strzały rzadko kiedy dochodziły celu??? Czy może z jakiś innych niewiadomych mi powodów. Może któryś z Was chłopaki wie czemu??
Ostatnio zmieniony 28 września 2009, 21:28 przez avnar, łącznie zmieniany 1 raz.

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 28 września 2009, 21:39

Czyżby las pik stanowił taką zaporę że strzały rzadko kiedy dochodziły celu??? Czy może z jakiś innych niewiadomych mi powodów. Może któryś z Was chłopaki wie czemu??
Tego nie widać zbyt dobrze na rysunku przedstawiającym falangę ale część pikinierów, która nie wspiera swoją bronią walczących z przodu zazwyczaj trzymała sarissy pod kątem 45 stopni nad głowami towarzyszy i lekko machała nimi na boki żeby ostrzał z łuków wytracał impet a strzały rykoszetowały od tego "lasu pik". Jakąś to tam ochronę zapewniało - ale starożytni falangici - z racji słabego opancerzenia i tak byli bardzo podatni na pociski.

Jak rozumiem karcianka pod względem technologicznym ma się rozgrywać w 95 stuleciu kalendarza orków, więc zakładam że pikinierzy tego okresu używają lepszej ochrony niż lekka tarcza i mały hełm. Pikinierzy szwajcarscy zakładam że byli lepiej opancerzeni od swoich starożytnych odpowiedników - więc zakładam że wykorzystując tą samą taktykę byli by nieco mniej podatni na ostrzał. Ale wciąż podatni.
Ostatnio zmieniony 28 września 2009, 21:41 przez Shadowrunner, łącznie zmieniany 1 raz.
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

avnar
Reactions:
Posty: 1131
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 5 times

Post autor: avnar » 28 września 2009, 22:46

No właśnie mnie się też wydawało że ostrzał pikinierów to najlepszy sposób ich wykończenia. Bądź co bądź taka ciężka falanga nie tylko załatwia jazdę ale i wykańcza zwykłą piechotę, no chyba że jacyś tarczonicy/topornicy ją przycisną :), bo miecz to chyba będzie miał problem ze ścięciem takiej piki.

Shadowrunner
Reactions:
Posty: 263
Rejestracja: 24 stycznia 2009, 18:27

Post autor: Shadowrunner » 28 września 2009, 23:07

Jak to ktoś powiedział kiedyś - nie ma rzeczy niezwyciężonych - na każdy rodzaj siły zbrojnej można znaleźć jakiś sposób. Nawet na niezwyciężony tabor husycki (który pod koniec średniowiecza cechował się równą skutecznością przeciwko piechocie jak i jeździe) znalazł się kiedyś parol.

Tak więc ja zakładam że i ta twoja karcianka będzie taka że nie będzie tam wojsk "niezwyciężonych" jak to czasami w różnych strategiach bywa ;)
Bądź co bądź taka ciężka falanga nie tylko załatwia jazdę ale i wykańcza zwykłą piechotę, no chyba że jacyś tarczonicy/topornicy ją przycisną Smile, bo miecz to chyba będzie miał problem ze ścięciem takiej piki.
W/g mnie akurat nawet nie trzeba by było nawet formacji tarczowników, a paru hobbickich procarzy lub krasnoludzkich miotaczy z prymitywnie zmontowanymi na chybcika pociskami zapalającymi z krasnoludzkiego spirolu i już taka formacja pikinierów łamie szyk ;)

Poza tym - nikt nie sprosta ostrzałowi z kusz wałowych ;) I czarodziej dupa kiedy bełtów kupa :D
"-Kat An!!! - najg?o?niej jak mog?a, sykn??a ci??arna orczyca.
-Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryza?! - doda?a uderzaj?c wielk? niczym bochen chleba pi??ci? w swój nabrzmia?y brzuch."
[sic!]

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 29 września 2009, 00:04

Shadowrunner:
Swoją drogą jestem ciekaw na ile skuteczna byłaby taka formacja przeciwko natarciu Kamiennej Jazdy. Bo ponoć orkowie używali w wojnach z reptylionami kilkumetrowych zaostrzonych palików i całkiem nieźle im się to sprawdzało.
To pewnie jakas bajka z podręcznika. Zapewne autorstwa jakiegos Kurzymisia co sie najarał trawy ogladając Bravehart.

avnar:
Mieczy jest dużo, ale one odziaływują chyba na pojedynczych bohaterów , a co z ochroną oddziałów, co z kosztem takiego miecza??
Ten jest wyjatkowy. Działa na sprzymierzeńców wokół. Najlepszy sposób na +25% Amg dla oddziału wojska.
Choć spotkałem się gdzieś kiedyś ze stwierdzeniem że sławni pikinierzy szwajcarscy byli bardzo odporni na ostrzał z łuków, zastanawia mnie to czemu??? Czyżby las pik stanowił taką zaporę że strzały rzadko kiedy dochodziły celu??? Czy może z jakiś innych niewiadomych mi powodów. Może któryś z Was chłopaki wie czemu??
Wydaje mi się, ze mogło chodzic o czas kiedy nosili już te wszystkie kirysy i półzbroje pikinierskie. Łuk moze miec z tym problem.

Shadowrunner
Poza tym - nikt nie sprosta ostrzałowi z kusz wałowych I czarodziej dupa kiedy bełtów kupa
Bełty strasznie kiepsko lataja w huraganowym wietrze :)

venar
Reactions:
Posty: 1590
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 29 września 2009, 07:51

Bo nie mówcie że nie oglądaliście 300 albo Aleksandra
Lub "Mumia III" i szeregi legionów z włóczniami
Akurat żołnierze walczący włóczniami i pikami w zwartym szyku nie "wciskają" swoich pik/włóczni "między swoich". Piki z dalszych szeregów wspierają pierwszy szereg ponad głowami albo opierając drzewca na barkach towarzyszy z przodu ew. o mur tarcz. I pikinierzy/włócznicy są szkoleni by robić to tak żeby na nadziewać na groty pleców ani głów kompanów z przodu. Na tym mi. polega siła i niezawodność falangi. Ta broń drzewcowa jest "wciskana" w szereg jeżozwierza dopiero kiedy ktoś z tylnich szeregów zajmuje z przodu miejsce żołnierza który poległ na pierwszej linii.
Dzięki za info
Jasne że maszerując na pole walki trzymali piki w górze, ale widocznie już domaszerowali już na to pole walki i szykują się do walki
"A świstak siedzi i zawija..." ;) Spójrz na całość tej formacji :)
I czarodziej dupa kiedy bełtów kupa
Magiczna tarcza z I Kręgu i po kłopocie
Ostatnio zmieniony 29 września 2009, 07:52 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3837
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 08 października 2009, 13:51

avnar zajrzyj na stronkę http://www.wydawnictwo.synetia.pl/index ... of-epaper/
Może to jest pomysł na Twoją karciankę
Ostatnio zmieniony 08 października 2009, 14:05 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ