Kryształy wizja fanowska

Przemo
Reactions:
Posty: 174
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 18:03

Post autor: Przemo » 15 marca 2011, 14:21

kompleksowe, szkieletowe rozwiązanie (dziwnie brzmi).
Fakt.
Mam na myśli taką sytuację, gdzie jest zbudowany sensowny projekt o charakterze możliwie otwartym, czyli takim, który daje możliwości kreacji różnym osobom, a który to nie nie wyklucza z projektu wszystkich tych, którzy nie mają dostępu do mitycznej Szuflady Czasu (7 stopień umagicznienia)...
Decentralizacja i rozbijanie otwiera takie możliwości. Ja oczywiście życzę Ci dużo powodzenia i z niecierpliwością oczekuję efektów oczyszczania Ochrii z Orchii :)
A i sam coś mniejszego zaproponuję...

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 15 marca 2011, 15:06

Proszę:
Początek ochłodzenia pokrywa się z jakimś spektakularnym, zakłócającym równowagę wydarzeniem. Miałem pewien pomysł ale po przeczytaniu historii ghasty z Bezimiennym schowałem go do szuflady stwierdzając że nie będę się wygłupiał. Spadek temperatury następował bardzo powoli i na obszarze Archipelagu Centralnego przeplatał się z okresami gorącymi i suchymi. Potem zmieniały się prądy morskie a wraz z nimi liczebność ryb. Wymieranie populacji w Dan Ugar zaowocowało pierwszym kryzysem na Orkusie - wygasło źródło zaopatrzenia Ostrogaru oraz garnizonów na wyspie a tysiące stołecznych rybaków straciło źródło utzymania. Kilka lat później przyszły pierwsze ostre zimy. Produkcja rolna spadła i Archipelagowi zagroził głód. Katan kontrolował sytuację najpierw pozbywając się rezerw żywności, potem uruchamiając gigantyczne rezerwy w skarbcach Ostrogaru, starając się przy pomocy armii, magii lub przemian rozwiązywać bieżące kryzysy. W Osmundzie i Żółwim Królestwie narastały niepokoje społeczne i wybuchały wojny domowe jednak spójność Imperium nie była zagrożona - jeszcze.

Na przestrzeni dekady zauważono pierwsze oznaki obniżania się mórz. Proces bardzo powoli trwał przez prawie wiek, jednak potem gwałtownie przyśpieszył - u swego schyłku poziom wody zmieniał się nawet o pół metra na rok. Szlaki handlowe zmieniały się co kilka lat, prowokując konflikty o ich kontrolę, załamał się transport żywności, przesuwały się granice, miasta zamierały. Ostrożna polityka Katana odnośnie wspierania gospodarki Archipelagu przestała wystarczać i aby utrzymać Imperium Ostrogar zalał rynki swoimi rezerwami. Nie dopuściło to do głodu jednak odgórna regulacja doprowadziła do zniszczenia handlu i lokalnych wytwórców. Sojusznicy Katana dostrzegli w tym największe zagrożenia - wkrótce Ostrogar byłby w stanie kontrolować cały Archipelag: produkcję i kurczący się transport oraz wywierać dowolne naciski grożąc zaprzestaniem dostaw. Relacje a Osmundem, Gutam Guru oraz Walgarem gwałtownie się ochłodziły. Po raz ostatni stanęli oni po stronie Katana podczas ataku na ciąg Elmanalu. Potrzeba rozszerzania areałów rolniczych pchnęła orki do karczowania elfich puszcz co doprowadziło do wojny w której elfom odebrano większość wysp.
Kilkadziesiąt lat później powstało pierwsze połączenie lądowe z Archipelagiem Pajęczym. W ciągu dekady cztery kolejne. Imperium stanęło w obliczu inwazji pająkoludzi. Jednocześnie musiało toczyć walki z wypieranymi z wysychających obszarów trytonami oraz coraz agresywniejszymi piratami. Katan wezwał sojuszników pod broń, ci jednak odmówili. Wojna domowa stała się faktem. Rebelianci kontrolowali Elmenal oraz Walgar, tocząc zacięte walki o wyspy Osmundu. W Ciągu Gutam Guru kilka orczych armii zostało odseparowanych od sił na Orkusach. Walcząc jednocześnie z sharanami, trytonami oraz rebeliantami zdołali opanować kilka wysp. Wieloletnie starcia szybko pozbawiły rezerw obie strony konfliktu. Żółwie Królestwo wycofało się z wielu wysp na północ, do Elmenalu, pozostawiając orcze legiony jako jedyne siły strzegące południowych granic Archipelagu. Niemal zupełnie odcięte od Imperium poszczególne armie jako junty przejęły kontrole nad wyspami. Wojna domowa na przemian traciła i zyskiwała na intensywności w zależności od zagrożenia sharanów, które zawsze jednak pozostawało poważne. Pod ich kontrolę wpadło wiele wysp na zachodzie Archipelagu. A wojna zawsze jest taka sama (głosem Roya Perlmana). Przez lata coraz mniej mężczyzn wracało do domów. Archipelag pustoszał. Wszyscy mieli dość...

Zimą 10439 wszystkie inteligentne istoty zwróciły swój wzrok ku centralnym wyspom Gutum Guru. W ciągu trzech miesięcy niewielki orczy garnizon zdołał oczyścić kilka sąsiednich wysp z sharanów i ruszył na wschód i zachód wypierając przeciwników. Pod sztandarami junty generała Bathavara Selenge kroczyli umarli. Do tej pory tak wielka koncentracja martwiaków wywoływała sprzeciw wielu religii teraz jednak lud nie usłuchał - zbliżał się koniec ery wszystkich inteligentnych ras, nadchodziły czasy sharanów i płazów. Mieszkańcy Archipelagu byli gotowi na poświęcenia. Ojcowie składali pierworodnych na ołtarzach Morglitha i zalani ich krwią ruszali do walki aby pozostałe ich dzieci mogły żyć. Martwiaki oczyszczały wody z trytonów a jedyni śladami walk w głębinach były ciała płazów wyrzucane na brzegi. Za armią, jak kruki pobojowisk ciągnęli nekromanci a ciała zabitych podnosiły się i szły za nimi ku kolejnej bitwie, coraz więcej i więcej. Fala nieumarłych oczyściła Ciąg Wysp Kupieckich potem byłe terytoria Elfów, wyparła wyznawców Asteriusza na północ, aż do Walgaru. Po czym ruszyli na wschód, wzdłuż Orkusów zmierzając ku Ostrogarowi. Katan starł się z nimi przed granicami Orkusa Świętego w 10443 i wyspa uległa niemal całkowitej zagładzie. Junta wygrała i ruszyła dalej zdobywając Orkusy aż do Wschodniego w 10445. Jednak równowaga została zachwiana zbyt mocno - nagromadzenie martwiaków zaczęło powodować przebicia do negatywnych sfer egzystencji, całe martwiacze legiony wyrywały się z pod kontroli, dowódcy wpadali w szaleństwo i sami stawali się częścią swych armii. Impet natarcia załamał się i Katan przystąpił do kontrataku.

Pomoc nadeszła z niespodziewanej strony. Ostatnie ludy wyznające bogów dobra, wyparte z południa, atakowane z zachodu przez sharany, z północy przez Katana i borykające się z trytonami sięgnęły po środku równie desperackie - kiedy legiony Junty forsowały drogę na północ omijając Walgar uczyli się kontroli martwiaków i arkan białej nekromancji. W 10446 poprzez Trinom can uderzyli na Orkus Wschodni niszcząc niekontrolowane oddziały martwiaków i przywracając ład w szeregach Junty. Nastepnie wsparli ich armie posiadanymi martwiakami i wspólnie ruszyli na północ zdobywając Orkus Tan i wkraczając na Orkus Wielki. Druga armia z Walgaru zdobyła Orkus Mały od południa. Ostrogar w którym schronili się uruk hai oraz nieliczni, lojalni orkowie został zamknięty w oblężeniu. W roku 10451 wszystkie dzielnice były już opanowane, bronił się jedynie Pałac Katana. Zacięte wali trwały w labiryntach pod Ostrogarem. W 10455 na murach załopotały sztandary zdobywców, jedynie gigantyczny stołp nie uległ i tkwił zamknięty potężną magią, chroniąc ostatnich z uruk hai. Cały obszar dawnego jeziora był zniszczony i martwy na tysiąclecia. W ruinach miasta pozostały jedynie garnizony mające obserwować niezdobytą wieże wypatrując czy znienawidzony wróg nie powróci.
Sojusznicy choć dzieliło ich tak wiele musieli się porozumieć - strefy nekromancji zbliżyły się do Ochrii tak bardzo, że ma drodze martwiaczych armii usychały lasy a ziemia pozostawała jałowa i martwa. Dzieci na całym Archipelagu rodziły się chore lub martwe, energia życiowa wszystkich stworzeń wyciekała z tego świata. Pozostało najwyżej kilka lat, może kilka miesiący. Junta, mimo że w znaczącym stopniu kontrolowana przez czarnoksiężników znalazła się w niebezpiecznej sytuacji - nie chcieli dopuścić aby życie wyginęło, nawet Morglith potrzebował hołdu od żywych. Obie strony uśpiły swe martwiacze legiony. Zapieczętowali magią dziesiątki tysięcy żołnierzy w kamiennych, podziemnych kryptach, dbając aby miedzy siłami zła i dobra panowała równowaga. I podpisali pokój nakazujący im nie kierować owych armii ku sobie, tak długo, jak długo zagraża to życiu na Ochrii.
Nie był to stabilny pokój.
Mieszkańcy Archipelagu. z trwogą spoglądają na północ, obawiając się powrotu Katana. Z trwogą patrzą ku granicy czekając na atak byłych sojuszników. I podejrzliwie spoglądają na swych towarzyszy szukajac w nich szpiegów.
Dobro i zło tkwią rozdzielone na sztandarach lecz zdaje się że zgubiły sens - w państwach dobra płoną stosy a paranoja poszukiwania zdrajców i szpiegów sięga szczytu. Wśród złych lud ugina karki przed tyranami lecz może liczyć na wsparcie i spokój w rozwoju kraju. A wszyscy czekają na nową wojnę i na koniec życia jaki za sobą pociągnie.

Jeżeli Ochria kiedykolwiek potrzebowała bohaterów to teraz najbardziej. Może ktoś zdoła przywrócić równowagę bez uruchamiania martwiczych armii... Może ktoś potrafi poprowadzić którąś ze stron do zwycięstwa... Ktoś powinien poszukać rozwiązań.
Ostatnio zmieniony 15 marca 2011, 15:08 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 16 marca 2011, 07:57

NICE
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 16 marca 2011, 09:51

Długi wpis Denver :) , +1 do postów ;p

Oggy - zaorałeś strasznie świat, coś takiego zostawia - wg. mnie bardzo mało miejsca na jakikolwiek ruch. Częściowo da się wykorzystać (na pewno ktoś będzie chciał uruchomić martwiacze armie) ale nie dopuściłbym do aż tak daleko idących rozwiązań.
:)

Padło stwierdzenie że trzeba ograniczyć możliwość ruchów armii katana. To też da się załatwić.

Mam taki pomysł: Czarujący (katan/astrolog) - aby utworzyć tak duże i wydajne portale potrzeba bardzo dużo PM Przykładowy czar Otwarcie Bramy (astrologa) kosztuje 800PM, Przejście na inny plan 700PM +100 osoba.
Otwarcie bramy (kapłan): 900PM
Więc w okolicach gdzie są portale MUSZĄ być nielimitowane źródła pm. Przejście Bezimiennego je .... wysusza. Proste (może nawet za bardzo), tym bardziej że można mieć jakieś trony magii czy ssać PM z piorunów ;P itp...
Druga opcja - ilość PM uzyskiwana z nich jest taka jak dawniej, ale zostaje skażone, czary rzucane z jego pomocą (skażonych PM) mają szansę równą 1/10 użytych na czar PM, że dojdzie do wybuchu PM, wygenerowaniu czaru ale z nietypowymi efektami (np. w przypadku bramy otworzenie jej do jakiegoś innego planu czy półplanu egzystencji) , 'spalenia' PM bez żadnego efektu, utrudnienie użytkowania czaru (np. zamiast -dla bram, rzutu na całą odp. 4 rzut na 1/2 odporności), pojawienie się sfery antymagii i trzeba ją przełamać
Takie 'atrakcje' skutecznie uniemożliwią podróżowanie.
Inna opcja to przemiana stworzenie Półplanu egzystencji, gdzie półbóg może wybrać sobie wejście do swojego tworu i wyjście, teoretycznie można dzięki temu przepchnąć armie - tutaj można powiększyć szansę na zauważenie przez nieprzychylne bóstwa lub - nawet przy udanym utworzeniu - pojawienie się nieprzewidzianych (groźnych dla zdrowia przebywających w półplanie) efektów jest kilkukrotnie większa. I np. taka 'przenoszona' armia po przejściu do półplanu nagle zostaje zaatakowana przez smoka, czy wyrzucona w fale oceanu itp. itd.

W sumie jestem za tym aby w świecie pojawiły się skażone źródła PM. Czarowanie już nie będzie takie same jak dawniej...
Ostatnio zmieniony 16 marca 2011, 10:20 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post