PBF - Pacifica Bank
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ech, nie zdążyłem już napisać updatu dla Was, a od 20.00 mam nockę, więc tylko na szybko kilka uwag. Nie będzie kłopotu z rękawiczkami, zakładam, że dzięki INT 10 Angel pamiętał wcześniej o ich zabranie bez odpowiedniej deklaracji. W weekend spróbuję opisać przeszukanie mieszkania, aczkolwiek może być skąpo z aktualizacjami, ponieważ wczoraj wieczorem dostałem cynk od właścicielki domu, że mogę zacząć przeprowadzkę do mieszkania piętro niżej i operacja ta najpewniej zajmie mi całą sobotę i niedzielę.
W międzyczasie pomyślcie już może nad zaplanowaną jako drugi punkt działań rozmową z Mickiem Olsonem: jak chcecie go zagadać (przyjaźnie, obcesowo), jak poprowadzić rozmowę (zdobycie zaufania czy zastraszanie odznaką) i przede wszystkim machnijcie listę potencjalnych pytań, żebym mógł sobie zawczasu popracować nad wstawką fabularną.
W międzyczasie pomyślcie już może nad zaplanowaną jako drugi punkt działań rozmową z Mickiem Olsonem: jak chcecie go zagadać (przyjaźnie, obcesowo), jak poprowadzić rozmowę (zdobycie zaufania czy zastraszanie odznaką) i przede wszystkim machnijcie listę potencjalnych pytań, żebym mógł sobie zawczasu popracować nad wstawką fabularną.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 16 times
Ton rozmowy z Olsonem to chyba po staremu czyli zły i dobry glina. A więc ja po przyjaznemu a partner w razie jak mu się odpowiedz nie spodoba to obcesowo i zastraszenie odznaką. Zanim pojedziemy Olsona czytam jego akta osobowe z SSI i proszę Grace o jego akta policyjen. A teraz lista pytań:
-Znał pan Stivena Whitea? Może nam pan coś o nim opowiedzieć?
-29 lipca 2021 zastępował pan Stivena Whitea w oddziale Pacifica Bank - jak do tego doszło że to właśnie Pan ? Kto pana wyznaczył ew czy może pan White pana poprosił o zastępstwo?
-Czy 29 lipca wydażyło się coś nietypowego? coś co zwróciło Pana uwagę? Może o czymś zamedlował Pan do przełożonych?
-Jak zachowywał się personel banku? Czy coś przykuło pana uwagę - szczególnie około godziny 16:00 ?
-Pilnował pan także porządku na parkingu przed bankiem - czy zauważył pan coś szczególnego?
-Czy zwrócił pan może uwagę na biały furgon Toyo Charger który parkował przed bankiem koło godziny 16.00 ? Jeśli tak to czy widział pan kierowcę ew. pasażerów ? Jak wyglądli? Co robili?
-Jeśli pan nie pamięta to może nagranie z monitoringu coś pomorze - proszę spojrzeć to było te kilka minut - przypomina pan sobie coś?
-Co pan myśli o tym napadzie na Pacifica Bank?
-Co u pana w firmie np.pańscy przełorzeni mówi się / mówią o tym wydarzeniu?
Keth tak się składa że jutro jadę na komunię i będę dopiero po jutrze
-Znał pan Stivena Whitea? Może nam pan coś o nim opowiedzieć?
-29 lipca 2021 zastępował pan Stivena Whitea w oddziale Pacifica Bank - jak do tego doszło że to właśnie Pan ? Kto pana wyznaczył ew czy może pan White pana poprosił o zastępstwo?
-Czy 29 lipca wydażyło się coś nietypowego? coś co zwróciło Pana uwagę? Może o czymś zamedlował Pan do przełożonych?
-Jak zachowywał się personel banku? Czy coś przykuło pana uwagę - szczególnie około godziny 16:00 ?
-Pilnował pan także porządku na parkingu przed bankiem - czy zauważył pan coś szczególnego?
-Czy zwrócił pan może uwagę na biały furgon Toyo Charger który parkował przed bankiem koło godziny 16.00 ? Jeśli tak to czy widział pan kierowcę ew. pasażerów ? Jak wyglądli? Co robili?
-Jeśli pan nie pamięta to może nagranie z monitoringu coś pomorze - proszę spojrzeć to było te kilka minut - przypomina pan sobie coś?
-Co pan myśli o tym napadzie na Pacifica Bank?
-Co u pana w firmie np.pańscy przełorzeni mówi się / mówią o tym wydarzeniu?
Keth tak się składa że jutro jadę na komunię i będę dopiero po jutrze
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Górna Marina, High Brigde (31 lipca 2021, godz. 09.58)
Skończywszy robienie zdjęć Mike schował smartfona do kieszeni spodni i złapał w locie rzuconą mu przez Thomasa parę rękawiczek, naciągając je wprawnie na dłonie. Działając metodycznie i zgodnie z podręcznikowymi zaleceniami detektywi przeszukali mieszkanie Stevena White'a, krok po krok zagłębiając się w prywatne życie zamordowanego dzień wcześniej człowieka.
- Mam jego wyciągi bankowe - oznajmił Kamiński przeglądając wyciągnięty z biurka skoroszyt - Wszystko porządnie poukładane, datami. Normalna wypłata co miesiąc, a wyższa od naszej, tysiąc czterysta euro. Regulował rachunki zleceniami przelewu, reszta szła na życie.
- Nic nie odłożył? - zainteresował się Angel przerywając przeglądanie jednej z książek.
- Trochę zaoszczędził - kiwnął głową Mike - Prawie trzy tysięce na osobnym podkoncie, miesięcznie przelewał tam sto pięćdziesiąt euro.
- Zadzwonię po techników - zdecydował Angel - Niech przeskanują mieszkanie, może znajdą jakieś nietypowe odciski palców albo inne ślady mogące powiązać White'a z Hully'em i z facetami z banku.
Wątek techniczny
Aby zbytecznie nie przeciągać opisów, skompiluję tutaj ważne informacje - w mieszkaniu znaleźliście nie sprawiające podejrzanego wrażenia wyciągi, sejfu nie ma, stacjonarnego telefonu również. Generalnie nic tam nie sprawia podejrzanego wrażenia. Chcecie zrobić na miejscu coś jeszcze czy się stamtąd zabieracie?
Skończywszy robienie zdjęć Mike schował smartfona do kieszeni spodni i złapał w locie rzuconą mu przez Thomasa parę rękawiczek, naciągając je wprawnie na dłonie. Działając metodycznie i zgodnie z podręcznikowymi zaleceniami detektywi przeszukali mieszkanie Stevena White'a, krok po krok zagłębiając się w prywatne życie zamordowanego dzień wcześniej człowieka.
- Mam jego wyciągi bankowe - oznajmił Kamiński przeglądając wyciągnięty z biurka skoroszyt - Wszystko porządnie poukładane, datami. Normalna wypłata co miesiąc, a wyższa od naszej, tysiąc czterysta euro. Regulował rachunki zleceniami przelewu, reszta szła na życie.
- Nic nie odłożył? - zainteresował się Angel przerywając przeglądanie jednej z książek.
- Trochę zaoszczędził - kiwnął głową Mike - Prawie trzy tysięce na osobnym podkoncie, miesięcznie przelewał tam sto pięćdziesiąt euro.
- Zadzwonię po techników - zdecydował Angel - Niech przeskanują mieszkanie, może znajdą jakieś nietypowe odciski palców albo inne ślady mogące powiązać White'a z Hully'em i z facetami z banku.
Wątek techniczny
Aby zbytecznie nie przeciągać opisów, skompiluję tutaj ważne informacje - w mieszkaniu znaleźliście nie sprawiające podejrzanego wrażenia wyciągi, sejfu nie ma, stacjonarnego telefonu również. Generalnie nic tam nie sprawia podejrzanego wrażenia. Chcecie zrobić na miejscu coś jeszcze czy się stamtąd zabieracie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Centrum Miejskie, Pierwsza Aleja (31 lipca 2021, godz. 10.25)
Jadący w stronę Betancourt Mike ponownie stanął w ulicznym korku, kolejny raz z rzędu walcząc z pokusą zdzielenia pięścią kierownicy wozu. Chociaż było dopiero wczesne przedpołudnie, ruch uliczny panujący w tej części metropolii ustawicznie paraliżował arterie komunikacyjne i mały Metrocar wlókł się przez miasto z iście żółwim tempem.
Siedzący na miejscu pasażera Angel przeglądał na ekranie smartfona wyniki wyszukiwania podejrzanych filtrowanych w bazach danych przez policyjną SI. Detektyw westchnął niemo, decydując w myślach, że na razie nic nie powie swemu partnerowi - liczba potencjalnych kandydatów do przesłuchania znajdowała się obecnie na poziomie pięciuset pięciu osób i ciągle rosła.
- A ten co? - zapytał zdziwionym głosem Mike, spoglądając przez boczne okienko Thomasa na sąsiadujący z pasem jezdni chodnik. Angel odwrócił błyskawicznie głowę i ujrzał odskakujących na boki przechodniów o twarzach wykrzywionych niepokojem. Roztrącając ich nieporadnie środkiem chodnika biegł jakiś mężczyzna w znoszonym ubraniu, o zarośniętej twarzy i naciągniętej na głowę czarnej czapce.
- Ucieka? - ponieważ Metrocar wciąż stał w miejscu czekając na zmianę świateł na najbliższym skrzyżowaniu, Kaminski oderwał ręce od kierownicy wykręcając się w niewygodnym siedzeniu z zamiarem lepszego przyjrzenia się biegnącemu z wyraźnym wysiłkiem mężczyźnie. W tej samej chwili mijający wóz policjantów człowiek zderzył się z nie dość szybkoustępującym mu drogi przechodniem i wpadł na szklaną witrynę pobliskiego sklepu.
Jego rozpaczliwie szukające oparcia dłonie ześlizgnęły się po gładkim szkle pozostawiając po sobie rozmazane czerwone smugi. W tej samej chwili spomiędzy stłoczonych przechodniów wypadł drugi zdyszany mężczyzna, rosły człowiek w stroju sklepowego ekspedienta ściskający w dłoni sporych rozmiarów metalowy pręt.
Wątek techniczny
Obok Waszego wozu przebiega dwóch facetów, budząc ewidentny przestrach przechodniów. Jeden z nich ucieka i silnie krwawi, drugi goni go z metalowym prętem. Chcecie wysiąść i spytać, o co chodzi?
Jadący w stronę Betancourt Mike ponownie stanął w ulicznym korku, kolejny raz z rzędu walcząc z pokusą zdzielenia pięścią kierownicy wozu. Chociaż było dopiero wczesne przedpołudnie, ruch uliczny panujący w tej części metropolii ustawicznie paraliżował arterie komunikacyjne i mały Metrocar wlókł się przez miasto z iście żółwim tempem.
Siedzący na miejscu pasażera Angel przeglądał na ekranie smartfona wyniki wyszukiwania podejrzanych filtrowanych w bazach danych przez policyjną SI. Detektyw westchnął niemo, decydując w myślach, że na razie nic nie powie swemu partnerowi - liczba potencjalnych kandydatów do przesłuchania znajdowała się obecnie na poziomie pięciuset pięciu osób i ciągle rosła.
- A ten co? - zapytał zdziwionym głosem Mike, spoglądając przez boczne okienko Thomasa na sąsiadujący z pasem jezdni chodnik. Angel odwrócił błyskawicznie głowę i ujrzał odskakujących na boki przechodniów o twarzach wykrzywionych niepokojem. Roztrącając ich nieporadnie środkiem chodnika biegł jakiś mężczyzna w znoszonym ubraniu, o zarośniętej twarzy i naciągniętej na głowę czarnej czapce.
- Ucieka? - ponieważ Metrocar wciąż stał w miejscu czekając na zmianę świateł na najbliższym skrzyżowaniu, Kaminski oderwał ręce od kierownicy wykręcając się w niewygodnym siedzeniu z zamiarem lepszego przyjrzenia się biegnącemu z wyraźnym wysiłkiem mężczyźnie. W tej samej chwili mijający wóz policjantów człowiek zderzył się z nie dość szybkoustępującym mu drogi przechodniem i wpadł na szklaną witrynę pobliskiego sklepu.
Jego rozpaczliwie szukające oparcia dłonie ześlizgnęły się po gładkim szkle pozostawiając po sobie rozmazane czerwone smugi. W tej samej chwili spomiędzy stłoczonych przechodniów wypadł drugi zdyszany mężczyzna, rosły człowiek w stroju sklepowego ekspedienta ściskający w dłoni sporych rozmiarów metalowy pręt.
Wątek techniczny
Obok Waszego wozu przebiega dwóch facetów, budząc ewidentny przestrach przechodniów. Jeden z nich ucieka i silnie krwawi, drugi goni go z metalowym prętem. Chcecie wysiąść i spytać, o co chodzi?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Centrum Miejskie, Pierwsza Aleja (31 lipca 2021, godz. 10.26)
Mike otworzył drzwi Metrocaru i wyskoczył z samochodu obiegając wóz od tyłu. Opierający się wciąż o witrynę sklepu człowiek, ze stroju wnioskując bezdomny włóczęga, podniósł ręce w pełnym rozpaczy geście widząc nadbiegającego mężczyznę z prętem. Za plecami Kaminskiego szczęknęły drzwiczki auta od strony Angela, ale policjant nie czekał na partnera, jednym skokiem lądując na chodniku i podnosząc uzbrojoną w odznakę lewą dłoń.
- NCPD! - krzyknął detektyw odsłaniając tkwiącego w kaburze Avengera i podnosząc lśniącą w promieniach słońca odznakę jeszcze wyżej - Rzuć to!
Obszarpany i brudny - Mike zauważył to dopiero teraz, z odległości kilku metrów od ofiary - włóczęga wrzasnął w niebogłosy, najwyraźniej równie przerażony obecnością policji, co kawałem metalu w rękach swego prześladowcy. Mężczyzna z prętem zatrzymał się jak wryty, po czym cisnął prowizoryczną broń na chodnik i natychmiast podniósł w górę ręce.
- Nic mu nie zrobiłem! - wyrzucił z siebie dręczyciel - Nawet go nie dotknąłem!
- A krew mu leci, bo mu żyłka w nosie pękła, tak? - skomentował kwaśno Mike chowając odznakę do kieszeni. Przechodnie stłoczyli się natychmiast wokół, żądni widowiskowego przedstawienia, do uszu policjantów dobiegły stłumione komentarze wyrażające się niezbyt pochlebnie na temat niedostosowanego społecznie elementu przestępczego.
- Kto go pobił? - zapytał Mike stając przed próbującym się wcisnąć plecami w witrynę włóczęgę. Bijący od obszarpańca fetor wywoływał torsje, więc detektyw aktywował impulsem myślowym swój neuralny edytor bodźców osłabiając drastycznie czułość nozdrzy.
- Nie wiem - wzruszył ramionami sklepowy ekspedient, noszący na ubraniu naszywki salonu alkoholowego Kitty Liqior - Przylazł nie wiadomo skąd, opierał się o drzwi wejściowe i brudził je krwią! Nie chciał odejść, straszył klientów! Chciałem go tylko przegonić!
- Aresztujcie go - rzucił ktoś z tłumku pokazując ręką na włóczęgę - Oni powinni zniknąć z ulic!
- Wywieźcie go z miasta! - dodała dystyngowana kobieta w średnim wieku, ubrana w elegancki kostium wyprofilowany tak, by w jak najmniejszym stopniu zdradzać obecność ukrytej pod marynarką małej kabury - Albo od razu deportujcie do SoCal, tam jest miejsca dla takich mętów!
Wątek techniczny
Szara codzienność Night City. Ci, którym się udało darzą niewielką sympatią przegranych tego świata, więc włóczędzy mają w metropolii bardzo zły image i na każdym kroku daje im się to odczuć. Jeśli chorują, padają ofiarą wypadku albo przemocy, ich sytuacja jeszcze się pogarsza, ponieważ żaden nie posiada naturalnie polisy ubezpieczeniowej, a w Ecotopii prawo do jakichkolwiek świadczeń medycznych uwarunkowane jest posiadaniem takowej właśnie polisy. Do nieubezpieczonego nieszczęśnika nawet nie wyjedzie karetka, co dopiero o przyjęciu do szpitala mówić.
Mike otworzył drzwi Metrocaru i wyskoczył z samochodu obiegając wóz od tyłu. Opierający się wciąż o witrynę sklepu człowiek, ze stroju wnioskując bezdomny włóczęga, podniósł ręce w pełnym rozpaczy geście widząc nadbiegającego mężczyznę z prętem. Za plecami Kaminskiego szczęknęły drzwiczki auta od strony Angela, ale policjant nie czekał na partnera, jednym skokiem lądując na chodniku i podnosząc uzbrojoną w odznakę lewą dłoń.
- NCPD! - krzyknął detektyw odsłaniając tkwiącego w kaburze Avengera i podnosząc lśniącą w promieniach słońca odznakę jeszcze wyżej - Rzuć to!
Obszarpany i brudny - Mike zauważył to dopiero teraz, z odległości kilku metrów od ofiary - włóczęga wrzasnął w niebogłosy, najwyraźniej równie przerażony obecnością policji, co kawałem metalu w rękach swego prześladowcy. Mężczyzna z prętem zatrzymał się jak wryty, po czym cisnął prowizoryczną broń na chodnik i natychmiast podniósł w górę ręce.
- Nic mu nie zrobiłem! - wyrzucił z siebie dręczyciel - Nawet go nie dotknąłem!
- A krew mu leci, bo mu żyłka w nosie pękła, tak? - skomentował kwaśno Mike chowając odznakę do kieszeni. Przechodnie stłoczyli się natychmiast wokół, żądni widowiskowego przedstawienia, do uszu policjantów dobiegły stłumione komentarze wyrażające się niezbyt pochlebnie na temat niedostosowanego społecznie elementu przestępczego.
- Kto go pobił? - zapytał Mike stając przed próbującym się wcisnąć plecami w witrynę włóczęgę. Bijący od obszarpańca fetor wywoływał torsje, więc detektyw aktywował impulsem myślowym swój neuralny edytor bodźców osłabiając drastycznie czułość nozdrzy.
- Nie wiem - wzruszył ramionami sklepowy ekspedient, noszący na ubraniu naszywki salonu alkoholowego Kitty Liqior - Przylazł nie wiadomo skąd, opierał się o drzwi wejściowe i brudził je krwią! Nie chciał odejść, straszył klientów! Chciałem go tylko przegonić!
- Aresztujcie go - rzucił ktoś z tłumku pokazując ręką na włóczęgę - Oni powinni zniknąć z ulic!
- Wywieźcie go z miasta! - dodała dystyngowana kobieta w średnim wieku, ubrana w elegancki kostium wyprofilowany tak, by w jak najmniejszym stopniu zdradzać obecność ukrytej pod marynarką małej kabury - Albo od razu deportujcie do SoCal, tam jest miejsca dla takich mętów!
Wątek techniczny
Szara codzienność Night City. Ci, którym się udało darzą niewielką sympatią przegranych tego świata, więc włóczędzy mają w metropolii bardzo zły image i na każdym kroku daje im się to odczuć. Jeśli chorują, padają ofiarą wypadku albo przemocy, ich sytuacja jeszcze się pogarsza, ponieważ żaden nie posiada naturalnie polisy ubezpieczeniowej, a w Ecotopii prawo do jakichkolwiek świadczeń medycznych uwarunkowane jest posiadaniem takowej właśnie polisy. Do nieubezpieczonego nieszczęśnika nawet nie wyjedzie karetka, co dopiero o przyjęciu do szpitala mówić.
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 16 times
Zwracając się do ekspedienta
- Jak nie chcesz żebym zamknął cię za próbę pobicia z urzyciem niebezpiecznego narzędzia to lepiej zejdź mi z oczu - wracaj do swojego zasranego sklepiku.
Oceniam stan zdrowia tego włóczęgi, patrzę na źrenice czy nie jest naćpany, oceniam też czy nie jest pijany.
* Jeśli jest naćpany lub pijany to odciągam go tylko w jakąś boczną uliczkę i zostawiam - niech zdycha.
* Jeśli nie jest naćpany ani pijany to jeśli jest z nim naprawdę źle wzywam karetkę (trudno najwyżej pozbędę się paru eurobaksów), kupuję mu jakieś żarcie i butelkę czystej wody.I mówię do niego:
- Jak się nazywasz?
- Jak nie chcesz żebym zamknął cię za próbę pobicia z urzyciem niebezpiecznego narzędzia to lepiej zejdź mi z oczu - wracaj do swojego zasranego sklepiku.
Oceniam stan zdrowia tego włóczęgi, patrzę na źrenice czy nie jest naćpany, oceniam też czy nie jest pijany.
* Jeśli jest naćpany lub pijany to odciągam go tylko w jakąś boczną uliczkę i zostawiam - niech zdycha.
* Jeśli nie jest naćpany ani pijany to jeśli jest z nim naprawdę źle wzywam karetkę (trudno najwyżej pozbędę się paru eurobaksów), kupuję mu jakieś żarcie i butelkę czystej wody.I mówię do niego:
- Jak się nazywasz?
Ostatnio zmieniony 11 maja 2011, 10:56 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Centrum Miejskie, Pierwsza Aleja (31 lipca 2021, godz. 10.27)
Skarcony przez Mike'a ekspedient wycofał się jak niepyszny, nawet nie próbując zabrać z chodnika swojego pręta. Taksowali ostrzegawczym spojrzeniem Thomasa przechodnie zaczęli się rozpraszać, wzruszając ramionami i wymieniając między sobą kąśliwe komentarze. Bezdomni byli prawdziwą plagą w metropolii, omijali w zasadzie tylko strefy korporacyjne lękając się tamtejszej ochrony, słynącej z upodobania do szybkiego pociągania za spust. Nikt ich nie lubił i prawie każdy wolałby, żeby władze miejskie rozwiązały problem bezdomnych wysiedlając ich poza granice Night City.
Ubezpieczany przez partnera Kaminski pochylił się nad bezdomnym, złapał go za podbródek i odchylił głowę nieszczęśnika zaglądając mu w oczy. Jedno z nich już przesłaniała paskudna opuchlizna zdradzająca zadany ze sporą wprawą cios, z rozbitego nosa ciekła zaś wartkim strumykiem krew. Mike cofnął rękę nie chcąc ubrudzić sobie krwią włóczęgi rąk, pamiętny medialnych ostrzeżeń przez zwiększonym ryzykiem zachorowalności na gorączkę krwiotoczną Petronelliego.
- Jak się nazywasz? - zapytał detektyw spoglądając w zdrowe oko włóczęgi, rozszerzone przerażeniem, ale przytomne.
- Miguel, panie oficerze - odparł mężczyzna podciągając kolana pod brodę - Miguel Crichton.
- Kto cię uderzył, Miguel? Ten gość ze sklepu? - Mike kucnął naprzeciwko rozmówcy.
- Nie, panie oficerze - bezdomny potrząsnął głową tak skwapliwie, że kropelki kapiącej mu z nosa krwi poleciały aż na buty Kaminskiego - Chciał mi przyłożyć, ale mnie nie dogonił.
- W takim razie kto? - nie ustępował Mike utrzymując kontakt wzrokowy z włóczęgą.
- Takich trzech gnojów, nie znam ich - wyznał płaczliwym tonem Miguel - Wygonili mnie z mojego śmietnika! Od dwóch miesięcy miałem tam kąt, nawet prądnicę na korbę sobie zamontowałem, a te świnie kazały mi się wynosić! Powiedziałem, żeby spadali, że to mój zaułek no i dostałem wpierdol, panie oficerze. Ale ja żadnych skarg wnosić nie będę, to były jakieś napakowane sukinsyny, z takimi tylko kłopoty, ja tam kłopotów nie chcę, to lepiej sobie pójdę, dobrze?
Skarcony przez Mike'a ekspedient wycofał się jak niepyszny, nawet nie próbując zabrać z chodnika swojego pręta. Taksowali ostrzegawczym spojrzeniem Thomasa przechodnie zaczęli się rozpraszać, wzruszając ramionami i wymieniając między sobą kąśliwe komentarze. Bezdomni byli prawdziwą plagą w metropolii, omijali w zasadzie tylko strefy korporacyjne lękając się tamtejszej ochrony, słynącej z upodobania do szybkiego pociągania za spust. Nikt ich nie lubił i prawie każdy wolałby, żeby władze miejskie rozwiązały problem bezdomnych wysiedlając ich poza granice Night City.
Ubezpieczany przez partnera Kaminski pochylił się nad bezdomnym, złapał go za podbródek i odchylił głowę nieszczęśnika zaglądając mu w oczy. Jedno z nich już przesłaniała paskudna opuchlizna zdradzająca zadany ze sporą wprawą cios, z rozbitego nosa ciekła zaś wartkim strumykiem krew. Mike cofnął rękę nie chcąc ubrudzić sobie krwią włóczęgi rąk, pamiętny medialnych ostrzeżeń przez zwiększonym ryzykiem zachorowalności na gorączkę krwiotoczną Petronelliego.
- Jak się nazywasz? - zapytał detektyw spoglądając w zdrowe oko włóczęgi, rozszerzone przerażeniem, ale przytomne.
- Miguel, panie oficerze - odparł mężczyzna podciągając kolana pod brodę - Miguel Crichton.
- Kto cię uderzył, Miguel? Ten gość ze sklepu? - Mike kucnął naprzeciwko rozmówcy.
- Nie, panie oficerze - bezdomny potrząsnął głową tak skwapliwie, że kropelki kapiącej mu z nosa krwi poleciały aż na buty Kaminskiego - Chciał mi przyłożyć, ale mnie nie dogonił.
- W takim razie kto? - nie ustępował Mike utrzymując kontakt wzrokowy z włóczęgą.
- Takich trzech gnojów, nie znam ich - wyznał płaczliwym tonem Miguel - Wygonili mnie z mojego śmietnika! Od dwóch miesięcy miałem tam kąt, nawet prądnicę na korbę sobie zamontowałem, a te świnie kazały mi się wynosić! Powiedziałem, żeby spadali, że to mój zaułek no i dostałem wpierdol, panie oficerze. Ale ja żadnych skarg wnosić nie będę, to były jakieś napakowane sukinsyny, z takimi tylko kłopoty, ja tam kłopotów nie chcę, to lepiej sobie pójdę, dobrze?