Co czytacie?
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
kolejna część przygód inkwizytora...
:):) młot na czarownice;)
Ostatnio zmieniony 15 maja 2011, 20:56 przez vampire1308, łącznie zmieniany 1 raz.
-
ghasta
- Reactions:
- Posty: 2356
- Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
- Has thanked: 3 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
:/dymek więc przyznam się - przeczytałem wszystkie części ;dlollek napisał/a:
U mnie w chwili obecnej na tapecie jest "Zmiechrz "Stephenie Meyer.
a co do czytania
Król Bólu by Dukaj - prezent podchoinkowy, zestawik mini powieści autora. Pierwsza nie nadaje się do czytania, z pozostałych kilka znam, kilka to nowe dla mnie rzeczy.
Ostatnio zmieniony 03 stycznia 2011, 10:38 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.
Dawno nikt się nie chwalił, co czyta i nic nie polecał: "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód"
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przeczytałem wczoraj "Żmiję" Andrzeja Sapkowskiego, podprowadzoną podstępnie bratu podczas wizyty kilka dni temu. Muszę powiedzieć, że podchodziłem do tego tytułu jak do żmii czy raczej jeża, bo bardzo negatywnie nastawiły mnie zauważalne wszędzie krytyczne opinie. Przeczytałem jednak i powiem tak: mnie ta książka nie rozczarowała. Nie urzekła, nie rzuciła na kolana, ale też nie wywołała niesmaku. Fajny pomysł i rzemieślniczy (czyli poprawny) warsztat.
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ponieważ miałem ostatnio trochę więcej czasu na książki (głównie z tytułu braku netu), przeczytałem niemal w całości pierwszy tom cyklu "Schronienie" Davida Webera, pt. "Rafa Armageddonu". Strasznie mi się spodobała ta książka i chętnie sięgnę po kolejne części, kiedy tylko mój brat sprowadzi je z Polski. Rzeczona powieść, nader opasła (to też lubię, więcej stron, więcej czytania) to połączenie science fiction z fantasy i kombinacja ta wyszła w tym przypadku na dobre. Nie czujcie się przerażeni spoilerem, to informacje zapożyczone z tylnej okładki książki. Federacja Terrańska zostaje unicestwiona przez obcą cywilizację po latach zaciekłej kosmicznej wojny, ale ludzie w ostatniej chwili przed zagładą realizują supertajny projekt, który ma ocalić ich gatunek przed zupełnym zniszczeniem. Armada statków kolonizacyjnych ląduje na odległej planecie kładąc podwaliny pod zacofaną cywilizację trzymaną w ryzach przez opresyjny religijny system władzy, mający w zamierzeniu autorów projektu zablokować rozwój technologiczny niedobitków ludzkości i sprawić tym samym, że kolonia nie zostanie wykryta przez poszukujących śladu zaawansowanej technologicznie cywilizacji obcych. Po blisko tysiącu lat istnienia kolonii do życia przywrócona zostaje ostatnia istota pamiętająca prawdziwą historię zasiedlenia planety, oficer marynarki należący do personelu oryginalnej armady kolonizacyjnej. Na jego barki spada ciężar takiego pokierowania rozwojem ludzkiej cywilizacji, by wbrew zakazom wszechwładnego Kościoła-Matki dokonała ona przełomu technologicznego umożliwiającego powtórną kolonizację wszeświata.
Czyta się to świetnie, a sama fabuła jest zadowalająco skomplikowana, zwłaszcza w kwestii intryg politycznych i rozgrywek religijnych. Nie sposób nie kibicować samotnemu straceńcowi, który musi podźwignąć ludzki gatunek z poziomu myśliwych polujących z oszczepami na drapieżne jaszczury do budowniczych nowoczesnych elektrowni przy świadomości tego, że na orbicie planety krążą tysiącletnie platformy bojowe czekające tylko na pierwszy ślad istnienia źródeł emisji energetycznych na powierzchni, gotowych zniszczyć je za pomocą pocisków kinetycznych uważanych przez tubylców za boski karzący palec! Szczerze polecam!
Czyta się to świetnie, a sama fabuła jest zadowalająco skomplikowana, zwłaszcza w kwestii intryg politycznych i rozgrywek religijnych. Nie sposób nie kibicować samotnemu straceńcowi, który musi podźwignąć ludzki gatunek z poziomu myśliwych polujących z oszczepami na drapieżne jaszczury do budowniczych nowoczesnych elektrowni przy świadomości tego, że na orbicie planety krążą tysiącletnie platformy bojowe czekające tylko na pierwszy ślad istnienia źródeł emisji energetycznych na powierzchni, gotowych zniszczyć je za pomocą pocisków kinetycznych uważanych przez tubylców za boski karzący palec! Szczerze polecam!