PBF - Łuski na oczach

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2011, 21:15

Ulice miasta, Tahar-gar

Pochwycony za ramię dziesiętnik targnął się tak silnie, że rękaw urwał mu się pośród suchego trzasku pozostając w dłoniach Aldura. W dłoni podoficera pojawił się wyszarpnięty zza pasa nóż, toteż rosły Tabadańczyk cofnął się o krok dając pilnie baczenie, bo wskutek podskoków pędzącego zaprzęgu nie wpaść przypadkiem na nie stawiające żadnego oporu deski w tylnej części wozu.

- Poddajcie się, parszywcy! - wrzasnął w talinoi dziesiętnik, zapierając się jedną nogą o oparcie kozła i miotając głową w obie strony od drwala do krasnoluda i z powrotem - Nie wyjdziecie z tego żywi!

Woźnica pochylił się jeszcze bardziej w koźle i targnął za lejce próbując zatrzymać konie w miejscu, by dać sobie tym samym szansę ucieczki z zaprzęgu bez skręcenia karku. Dziesiętnik najwidoczniej nie spodziewał się takiego przejawu zdrowego rozsądku, bo kiedy zaprzęg znienacka zaczął hamować, mężczyzna stracił równowagę i runął z dzikim wrzaskiem wprost na dyszel, a z niego pomiędzy wierzgające dziko konie. Porażone czymś chwilę wcześniej zwierzę, które zapoczątkowało ten szaleńczy pęd rzucało się na wszystkie strony, a z okrągłej oparzeliny na jego zadzie wciąż unosił się siwy dym przesiąknięty odorem spalonej skóry i tłuszczu.

Goldasth cisnął nóż na podołek leżącego na wznak elfa i rzucił się w stronę woźnicy, ten jednak okazał się nie tylko bystry, ale i szybki w nogach. Odrzuciwszy lejce skoczył z zaprzęgu na pobocze drogi i popędził na złamanie karku w stronę najbliższych domostw na szczycie wzniesienia, wrzeszcząc wniebogłosy o napadzie i wzywając pomocy.


Wątek techniczny

Zatrzymany w miejscu zaprzęg znajduje się teraz pięćdziesiąt metrów od miejsca, gdzie z wozu spadli strażnicy jadący w tyle pojazdu. Zakładam, że Hariquiel i Aldur czym prędzej przetną swe więzy, a co potem? Dziesiętnik jest na razie deptany przez niespokojne konie, ale prędzej czy później się spod kopyt wydostanie. Woźnica nie stwarza zagrożenia, ciężko natomiast będzie łobuza dogonić.

Pięćdziesiąt metrów w tyle Moriento właśnie wszedł w posiadanie drugiego noża i znów szykuje się do sprintu w stronę slumsów (chyba, że wpierw odrze jeszcze któregoś strażnika z koronkowych majtasów). Co robicie?

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 04 sierpnia 2011, 21:34

Woźnica uciec nie może. Robię to co zadeklarowałem wcześniej, tyle że szybciej. Chcę przeciąć swoje więzy i więzy Aldura. Wskazać dziesiętnika Akkiemu, a sam dosiąść jednego ze zdrowych koni, odciąć go od dyszla i nim stratować woźnice. Jakby zdroworozsądkowy i szybki nie był przed koniem raczej nie ucieknie, a aż tak dużej przewagi nie ma, co by go jeździec nie dogonił..
Nemo Me Impune Lacessit..

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 sierpnia 2011, 21:45

Wątek techniczny

Jak mam rozumieć całościowo deklarację elfa? Chcesz tego uciekiniera stratować, a co potem? Zostawić? Udusić? Uśmiercić w inny spektakularny sposób? Co w takim razie z dziesiętnikiem? (zaznaczam, że obaj mają przy sobie szable). I co z tymi strażnikami na drodze, którzy ciągle żyją?

Zygi
Reactions:
Posty: 164
Rejestracja: 31 grudnia 2008, 15:41

Post autor: Zygi » 04 sierpnia 2011, 21:51

Dziesiętnika zastawiam Akkiemu i Aldurowi, ja sobie z nim nie poradzę, a skoro jest obecnie pod końmi i wspomniana dwójka mam nadzieję zaraz się nim zajmie, nie powinienem mieć problemu by dosiąść konia i odciąć go od dyszla.
Co z woźnicą - cel podstawowy jest taki by nie dać mu dobiec do żadnych (nie)ludzi, chcę więc w niego z impetem wbiec tak by koń stratował go bądź przednimi kopytami, bądź bokiem z przedniej strony (okolice obojczyka). Chcę go też unieruchomić, więc koń będzie musiał po nim się 'przedreptać' bo innego sposobu nie mam. Wcale nie jest zabiciem go, jednak jeśli zginie (zwłaszcza biorąc pod uwagę moje nastawienie moralne) płakać nie będę..
Nemo Me Impune Lacessit..

avnar
Reactions:
Posty: 1140
Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
Has thanked: 2 times
Been thanked: 8 times

Post autor: avnar » 04 sierpnia 2011, 21:57

Przecinam więzy, wyskakuję z wozu i krzyczę w kierunku Moriento:
-Zmywamy się, rzezaj mieszki, weź noże i w nogi.

W zależności od stanu w jakim się znajduje dziesiętnik, albo wykorzystuję znajomość koni, jako hodowca, aby spłoszyć zwierze żeby go jeszcze poturbowało, albo dopadam go chwytając za rękę z nożem i duszę, czekając aż krasnolud dokończy dzieła i go zakłuje.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 04 sierpnia 2011, 22:00

To ja postaram się wyciągnąć dziesiętnika (niekoniecznie bezboleśnie), przynajmniej odebrać mu broń i na koniec solidnie walnąć w łeb. Jak zemrze to trudno. I piorunem w stronę Aldura i Moriento.

tzeentch
Reactions:
Posty: