PBF - Pacifica Bank
Zdaje się, że wciąż jesteśmy w "normalnej" dzielnicy więc szybko łączę się z dyżurką, zdaję krótką relację o wybuchu i informuję o zajęciu się sprawą jako że jesteśmy od razu na miejscu zdarzenia. Następnie wysiadam, szybko kieruję się w kierunku wybuchu bacznie się rozglądając. Jeżeli będzie to konieczne z wyciągniętą bronią i blachą na wierzchu choć o ile to możliwe wolałbym tego uniknąć na początku.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Centrum Korporacyjnego (31 lipca 2021, godz. 14.32)
Angel wykrzyczał do smartfonu lokalizację Hondy, chociaż wiedział, że system operacyjny policji monitoruje wszystkie urządzenia GPS zainstalowane w służbowych wozach detektywów. Grace przyjęła zgłoszenie wybuchu alarmując natychmiast najbliższą sekcję mundurową oraz stawiając w stan pogotowia dyżurną jednostkę Trauma Team. Wsuwając komórkę do kieszeni spodni Thomas wyślizgnął się z Metrocaru i ruszył szybkim krokiem w kierunku rzedniejącej chmury dymu, mijając oddalających się pośpiesznie w przeciwnym kierunku przechodniów. Większość ludzi, zarówno elegancko ubranych przedstawicieli klasy biznesowej jak i obwieszonych cyfrowymi kamerami turystów miała w rękach broń krótką, odbezpieczoną i gotową do użytku, nikt jednak ku ogromnej uldze detektywa nie strzelał.
Pod podeszwami butów mężczyzny zazgrzytały odłamki szkła pochodzącego ze sklepowych szyb, które wypadły z kilku witryn pod wpływem nagłego skoku ciśnienia powietrza. Powietrzem wstrząsały szczekliwe tony uaktywnionych samochodowych alarmów, jednak górował nad nimi inny dźwięk, tak charakterystyczny, że niemożliwy do pomylenia z niczym innym.
Był to wrzask bólu ciężko rannego człowieka.
Trzymając odbezpieczonego Avengera pod połą kurtki Aniolkowsky wychynął zza bagażnika niebieskiego pocztowego fugronu, którego kierowca już dawno pierzchnął z szoferki i tulił się teraz plecami do burty swego pojazdu ze śrutową strzelbą w rękach.
- Policja! - syknął Angel błyskając naprędce swą odznaką i przesuwając się wzdłuż samochodu w stronę jego przodu. Oczom detektywa ukazał się zaparkowany na poboczu ulicy elegancki japoński SUV o lśniącym czarnym lakierze i przyciemnionych kuloodpornych szybach, dymiący spod podwozia w miejscach, gdzie w dolne listy ochronne wkomponowane były zgrabnie niewielkie chromowane rury.
- Aktywny system obronny - powiedział noszący kuloodporną kamizelkę listonosz, który wyjrzał zza furgonu w ślad za policjantem - Jakiś skurczybyk włączył wyrzutniki granatów i zapomniał uruchomić ostrzegacza.
Angel kiwnął niemo głową pojmując od razu, co się przed chwilą stało. Właściciel drogiego SUVa zadbał o swój pojazd i włączył po zaparkowaniu aktywny system obronny samochodu, najwyraźniej jednak nie pozostawił uruchomionego hologramu ostrzegającego potencjalnych złodziei i przypadkowych przechodniów przed ukrytym w wozie niebezpieczeństwem. Miniaturowe wyrzutniki granatów zamontowane fabrycznie w podwoziu auta odpaliły jednorazowe ładunki, te zaś zasypały najbliższe otoczenie pojazdu gradem odłamków.
I chociaż cywilne systemy obronne pojazdów projektowano w taki sposób, by stwarzały jak najmniejsze zagrożenie dla życia ofiar, ktoś został przez nie solidnie poturbowany, czego dowodził jawnie dziki skowyt bólu dobiegający zza SUVa.
Wątek techniczny
Opis fabularny przedstawia sytuację dość czytelnie. Ktoś lub coś (może przypadkowo) włączył układ ochronny samochodu, ten zaś odpalił mikrogranaty, zarówno szokowe i dymne jak i rażące niewielkimi odłamkami. Wrzaski dowodzą tego, że macie do czynienia z co najmniej jedną ofiarą, ale żeby zbadać sytuację dokładniej, musicie przedostać się na chodnik i zajrzeć na drugą stronę SUVa.
Angel wykrzyczał do smartfonu lokalizację Hondy, chociaż wiedział, że system operacyjny policji monitoruje wszystkie urządzenia GPS zainstalowane w służbowych wozach detektywów. Grace przyjęła zgłoszenie wybuchu alarmując natychmiast najbliższą sekcję mundurową oraz stawiając w stan pogotowia dyżurną jednostkę Trauma Team. Wsuwając komórkę do kieszeni spodni Thomas wyślizgnął się z Metrocaru i ruszył szybkim krokiem w kierunku rzedniejącej chmury dymu, mijając oddalających się pośpiesznie w przeciwnym kierunku przechodniów. Większość ludzi, zarówno elegancko ubranych przedstawicieli klasy biznesowej jak i obwieszonych cyfrowymi kamerami turystów miała w rękach broń krótką, odbezpieczoną i gotową do użytku, nikt jednak ku ogromnej uldze detektywa nie strzelał.
Pod podeszwami butów mężczyzny zazgrzytały odłamki szkła pochodzącego ze sklepowych szyb, które wypadły z kilku witryn pod wpływem nagłego skoku ciśnienia powietrza. Powietrzem wstrząsały szczekliwe tony uaktywnionych samochodowych alarmów, jednak górował nad nimi inny dźwięk, tak charakterystyczny, że niemożliwy do pomylenia z niczym innym.
Był to wrzask bólu ciężko rannego człowieka.
Trzymając odbezpieczonego Avengera pod połą kurtki Aniolkowsky wychynął zza bagażnika niebieskiego pocztowego fugronu, którego kierowca już dawno pierzchnął z szoferki i tulił się teraz plecami do burty swego pojazdu ze śrutową strzelbą w rękach.
- Policja! - syknął Angel błyskając naprędce swą odznaką i przesuwając się wzdłuż samochodu w stronę jego przodu. Oczom detektywa ukazał się zaparkowany na poboczu ulicy elegancki japoński SUV o lśniącym czarnym lakierze i przyciemnionych kuloodpornych szybach, dymiący spod podwozia w miejscach, gdzie w dolne listy ochronne wkomponowane były zgrabnie niewielkie chromowane rury.
- Aktywny system obronny - powiedział noszący kuloodporną kamizelkę listonosz, który wyjrzał zza furgonu w ślad za policjantem - Jakiś skurczybyk włączył wyrzutniki granatów i zapomniał uruchomić ostrzegacza.
Angel kiwnął niemo głową pojmując od razu, co się przed chwilą stało. Właściciel drogiego SUVa zadbał o swój pojazd i włączył po zaparkowaniu aktywny system obronny samochodu, najwyraźniej jednak nie pozostawił uruchomionego hologramu ostrzegającego potencjalnych złodziei i przypadkowych przechodniów przed ukrytym w wozie niebezpieczeństwem. Miniaturowe wyrzutniki granatów zamontowane fabrycznie w podwoziu auta odpaliły jednorazowe ładunki, te zaś zasypały najbliższe otoczenie pojazdu gradem odłamków.
I chociaż cywilne systemy obronne pojazdów projektowano w taki sposób, by stwarzały jak najmniejsze zagrożenie dla życia ofiar, ktoś został przez nie solidnie poturbowany, czego dowodził jawnie dziki skowyt bólu dobiegający zza SUVa.
Wątek techniczny
Opis fabularny przedstawia sytuację dość czytelnie. Ktoś lub coś (może przypadkowo) włączył układ ochronny samochodu, ten zaś odpalił mikrogranaty, zarówno szokowe i dymne jak i rażące niewielkimi odłamkami. Wrzaski dowodzą tego, że macie do czynienia z co najmniej jedną ofiarą, ale żeby zbadać sytuację dokładniej, musicie przedostać się na chodnik i zajrzeć na drugą stronę SUVa.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Centrum Korporacyjnego (31 lipca 2021, godz. 14.32)
Ściskający pistolet w dłoni Mike dopadł w kilku susach swego partnera, przylgnął plecami do tylnej klapy SUVa przesuwając się wzdłuż wozu aż do tylnej prawej lampy, po czym wychynął zza samochodu z wyciągniętym przed siebie Avengerem. Angel ruszył do przodu w tym samym momencie, wskakując na krawędź chodnika i obrzucając wzrokiem przestrzeń za feralnym pojazdem. Jego cybernetyczne oko pracowało w trybie termowizyjnym, rejestrując wszelkie sygnatury cieplne w bezpośrednim otoczeniu detektywa, w tym również przerażonego młodego mężczyznę próbującego się nieporadnie odczołgać od SUVa. To on krzyczał z bólu, co akurat było zrozumiałe zważywszy na czerwoną smugę rozmazaną na płytach chodnika, a będącą efektem krwi tryskającej z kikuta urwanej w połowie łydki lewej nogi.
Na chodniku leżało lub próbowało się podnieść kilka innych osób, ale człowiek z urwaną nogą przykuł całkowicie uwagę obu policjantów, z dwóch powodów. Jednym z nich był obły cyberdek ściskany w lewej ręce i majtający przy każdym ruchu strzępami rozdartego kabla transmisyjnego, drugim zaś automatyczny pistolet dzierżony kurczowo w prawicy.
Nagłe pojawienie się obu śledczych wzbudziło w krwawiącym silnie mężczyźnie panikę, co dało się natychmiast wyczytać w wyrazie jego ściągniętej grymasem bólu twarzy. Odpychając się obiema rękami w próżnej nadziei na ucieczkę ranny puścił trzymany w dłoni cyberdek.
Nie odrzucił jednak swojej broni, chociaż zaskoczony widokiem policjantów chyba nie zdawał sobie sprawy, że wciąż ściska ją w dłoni.
Co wcale nie musiało trwać wiecznie.
Ściskający pistolet w dłoni Mike dopadł w kilku susach swego partnera, przylgnął plecami do tylnej klapy SUVa przesuwając się wzdłuż wozu aż do tylnej prawej lampy, po czym wychynął zza samochodu z wyciągniętym przed siebie Avengerem. Angel ruszył do przodu w tym samym momencie, wskakując na krawędź chodnika i obrzucając wzrokiem przestrzeń za feralnym pojazdem. Jego cybernetyczne oko pracowało w trybie termowizyjnym, rejestrując wszelkie sygnatury cieplne w bezpośrednim otoczeniu detektywa, w tym również przerażonego młodego mężczyznę próbującego się nieporadnie odczołgać od SUVa. To on krzyczał z bólu, co akurat było zrozumiałe zważywszy na czerwoną smugę rozmazaną na płytach chodnika, a będącą efektem krwi tryskającej z kikuta urwanej w połowie łydki lewej nogi.
Na chodniku leżało lub próbowało się podnieść kilka innych osób, ale człowiek z urwaną nogą przykuł całkowicie uwagę obu policjantów, z dwóch powodów. Jednym z nich był obły cyberdek ściskany w lewej ręce i majtający przy każdym ruchu strzępami rozdartego kabla transmisyjnego, drugim zaś automatyczny pistolet dzierżony kurczowo w prawicy.
Nagłe pojawienie się obu śledczych wzbudziło w krwawiącym silnie mężczyźnie panikę, co dało się natychmiast wyczytać w wyrazie jego ściągniętej grymasem bólu twarzy. Odpychając się obiema rękami w próżnej nadziei na ucieczkę ranny puścił trzymany w dłoni cyberdek.
Nie odrzucił jednak swojej broni, chociaż zaskoczony widokiem policjantów chyba nie zdawał sobie sprawy, że wciąż ściska ją w dłoni.
Co wcale nie musiało trwać wiecznie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Centrum Korporacyjnego (31 lipca 2021, godz. 14.33)
Wyzierający z drzwi pobliskich sklepów i mieszkań ludzie cofnęli się przezornie słysząc okrzyki detektywów, nauczeni doświadczeniami życia codziennego w NC, że w podobnych sytuacjach najlepiej wychodzili ci, którzy czym prędzej znikali z linii ognia. Rozciągnięty na chodniku młody mężczyzna o fantazyjnie nastroszonej jasnej czuprynie wrzasnął tonem pełnym boleści, a potem odrzucił ściskany dotąd w dłoni pistolet jakby broń okazała się znienacka jadowitym wężem. Pasy fosforyzującej chemoskóry na policzkach i czole nieszczęśnika pulsowały ciemną czerwienią zdradzając ogromne stężenie adrenaliny we krwi, co zresztą Angela wcale nie dziwiło: on sam odczułby równie wielki wstrząs, gdyby nieoczekiwany wybuch urwał mu w ułamku chwili stopę.
Pistolet poleciał łukiem w powietrze, uderzył w boczne drzwi SUVa, po czym spadł z trzaskiem na chodnik. Połyskujący bielą kości kikut nogi mężczyzny tryskał obficie krwią, purpurowa kałuża rozlewała się coraz szerzej wokół ofiary wybuchu, drobinki szkła pochodzącego z rozbitych witryn sklepowych błyszczały w tej kałuży na podobieństwo rubinowych kryształków.
- Jezu, pomóżcie mi! - wrzasnął okaleczony blondyn przekręcając się na bok i łapiąc dłonią za kolano - Nie mam stopy! Jezu, nie mam stopy!
- W bankach części zamiennych na pewno coś ci znajdą - wycedził przez zęby Thomas - Masz inną broń?
- Nie, nawet noża! - wrzasnął jeszcze głośniej blondyn, dowodząc jawnie tego, że niezwykle mu doskwierał ból - Pomóżcie mi!
Mike opuścił nieco lufę Avengera obrzucając wzrokiem najbliższe otoczenie. W powietrzu niosły się przeraźliwe dźwięki samochodowych klaksonów. Na zaścielonym drobinami szkła i wciąż zasnutym wstęgami kwaśnego dymu chodniku pojękiwało kilka osób pokaleczonych odłamkami: młody chłopak z dziewczyną, oboje krwawiący z płytkich zadraśnięć na twarzy i przedramionach, starsza kobieta o nobliwej aparycji wspierająca się na uczynnym ramieniu jakiegoś mężczyzny o wyglądzie korporacyjnego urzędnika.
- Centrala, mamy aktywację samochodowego systemu czynnej ochrony - zgłosił Thomas wybierając błyskawiczne połączenie z Grace - Wystarczy jeden patrol drogowy.
- Liczba poszkodowanych, detektywie? - padła natychmiastowa odpowiedź SI.
- Brak ofiar śmiertelnych, co najmniej cztery osoby wymagają pomocy medycznej.
- Mam bezpośrednie połączenie z Trauma Team, detektywie - odparła cierpliwie Grace - Czy wszyscy poszkodowani posiadają ważne karty ubezpieczenia medycznego?
- Skąd mam to wiedzieć? - syknął detektyw uświadamiając sobie znienacka jeden z brutalnych aspektów metropolitalnego życia codziennego. Pomoc medyczna zarezerwowana była w tych czasach wyłącznie dla ludzi posiadających opłacone polisy, chociaż od reguły tej istniał naturalnie szereg prawnych wyjątków.
- Oficerze, czy możemy jechać dalej?! - krzyknął z krawędzi chodnika kierowca pocztowej furgonetki - Kurewski się zrobił korek, mam spóźnienie!
Trzymana za ramiona młoda dziewczyna runęła nagle z nóg tracąc przytomność, w ostatniej chwili złapana przez swego chłopaka.
- Niech mi ktoś pomoże! - krzyknął młodzieniec próbując ułożyć towarzyszkę na chodniku - Jej coś się stało!
- Detektywie, czy mam wysłać w miejsce zdarzenia wóz Trauma Team? - powtórzyła niezmiennie cierpliwym głosem Grace.
- Panie oficerze, panie oficerze! - Mike opuścił wzrok dostrzegając sześcio, może siedmioletniego malca, który przypałętał się niewiadomo skąd i tarmosił go teraz piąstkami za nogawkę spodni - Mój tata ma jeszcze większy pistolet od pana!
- Czy można już jechać? - do zniecierpliwionego pocztowca dołączyło kilku następnych kierowców, stojących w otwartych drzwiach najbliższych samochodów.
Wątek techniczny
Człowiek na chodniku nie sprawia wrażenia niebezpiecznego, co więcej, jest poważnie ranny. Trudno powiedzieć, co jest z dziewczyną, pozostali ranni raczej od razu nie zejdą z tego padołu łez. Pistolet poszkodowanego leży przy nogach Angela, można go zabezpieczyć. SUV wydaje się stabilny, chociaż po pierwszej aktywacji systemu obrony czynnej nigdy nie wiadomo jak zareagują sensory pojazdu (czasami wystarczy się oprzeć o auto, by komputer wystrzelił następne granaty). Co do wzywania pomocy medycznej, policja może wezwać aerodynę TT w każdej chwili, ale zasadniczo w uzasadnionych przypadkach (i uzasadnieniem jest tutaj nie potrzeba udzielenia pomocy, tylko ważna karta ubezpieczeniowa). Przylot do nieubezpieczonej osoby to koszty, którymi obciążany jest najczęściej ubezpieczyciel policji, a więc zbyt często korzystanie z usług TT może przysporzyć detektywom kłopotów. Jednym z prawnych kruczków, o których mówiłem jest konieczność udzielenia bezpłatnej pomocy osobom zatrzymanym przez policję, ponieważ muszą one stanąć przed prokuratorem.
Wyzierający z drzwi pobliskich sklepów i mieszkań ludzie cofnęli się przezornie słysząc okrzyki detektywów, nauczeni doświadczeniami życia codziennego w NC, że w podobnych sytuacjach najlepiej wychodzili ci, którzy czym prędzej znikali z linii ognia. Rozciągnięty na chodniku młody mężczyzna o fantazyjnie nastroszonej jasnej czuprynie wrzasnął tonem pełnym boleści, a potem odrzucił ściskany dotąd w dłoni pistolet jakby broń okazała się znienacka jadowitym wężem. Pasy fosforyzującej chemoskóry na policzkach i czole nieszczęśnika pulsowały ciemną czerwienią zdradzając ogromne stężenie adrenaliny we krwi, co zresztą Angela wcale nie dziwiło: on sam odczułby równie wielki wstrząs, gdyby nieoczekiwany wybuch urwał mu w ułamku chwili stopę.
Pistolet poleciał łukiem w powietrze, uderzył w boczne drzwi SUVa, po czym spadł z trzaskiem na chodnik. Połyskujący bielą kości kikut nogi mężczyzny tryskał obficie krwią, purpurowa kałuża rozlewała się coraz szerzej wokół ofiary wybuchu, drobinki szkła pochodzącego z rozbitych witryn sklepowych błyszczały w tej kałuży na podobieństwo rubinowych kryształków.
- Jezu, pomóżcie mi! - wrzasnął okaleczony blondyn przekręcając się na bok i łapiąc dłonią za kolano - Nie mam stopy! Jezu, nie mam stopy!
- W bankach części zamiennych na pewno coś ci znajdą - wycedził przez zęby Thomas - Masz inną broń?
- Nie, nawet noża! - wrzasnął jeszcze głośniej blondyn, dowodząc jawnie tego, że niezwykle mu doskwierał ból - Pomóżcie mi!
Mike opuścił nieco lufę Avengera obrzucając wzrokiem najbliższe otoczenie. W powietrzu niosły się przeraźliwe dźwięki samochodowych klaksonów. Na zaścielonym drobinami szkła i wciąż zasnutym wstęgami kwaśnego dymu chodniku pojękiwało kilka osób pokaleczonych odłamkami: młody chłopak z dziewczyną, oboje krwawiący z płytkich zadraśnięć na twarzy i przedramionach, starsza kobieta o nobliwej aparycji wspierająca się na uczynnym ramieniu jakiegoś mężczyzny o wyglądzie korporacyjnego urzędnika.
- Centrala, mamy aktywację samochodowego systemu czynnej ochrony - zgłosił Thomas wybierając błyskawiczne połączenie z Grace - Wystarczy jeden patrol drogowy.
- Liczba poszkodowanych, detektywie? - padła natychmiastowa odpowiedź SI.
- Brak ofiar śmiertelnych, co najmniej cztery osoby wymagają pomocy medycznej.
- Mam bezpośrednie połączenie z Trauma Team, detektywie - odparła cierpliwie Grace - Czy wszyscy poszkodowani posiadają ważne karty ubezpieczenia medycznego?
- Skąd mam to wiedzieć? - syknął detektyw uświadamiając sobie znienacka jeden z brutalnych aspektów metropolitalnego życia codziennego. Pomoc medyczna zarezerwowana była w tych czasach wyłącznie dla ludzi posiadających opłacone polisy, chociaż od reguły tej istniał naturalnie szereg prawnych wyjątków.
- Oficerze, czy możemy jechać dalej?! - krzyknął z krawędzi chodnika kierowca pocztowej furgonetki - Kurewski się zrobił korek, mam spóźnienie!
Trzymana za ramiona młoda dziewczyna runęła nagle z nóg tracąc przytomność, w ostatniej chwili złapana przez swego chłopaka.
- Niech mi ktoś pomoże! - krzyknął młodzieniec próbując ułożyć towarzyszkę na chodniku - Jej coś się stało!
- Detektywie, czy mam wysłać w miejsce zdarzenia wóz Trauma Team? - powtórzyła niezmiennie cierpliwym głosem Grace.
- Panie oficerze, panie oficerze! - Mike opuścił wzrok dostrzegając sześcio, może siedmioletniego malca, który przypałętał się niewiadomo skąd i tarmosił go teraz piąstkami za nogawkę spodni - Mój tata ma jeszcze większy pistolet od pana!
- Czy można już jechać? - do zniecierpliwionego pocztowca dołączyło kilku następnych kierowców, stojących w otwartych drzwiach najbliższych samochodów.
Wątek techniczny
Człowiek na chodniku nie sprawia wrażenia niebezpiecznego, co więcej, jest poważnie ranny. Trudno powiedzieć, co jest z dziewczyną, pozostali ranni raczej od razu nie zejdą z tego padołu łez. Pistolet poszkodowanego leży przy nogach Angela, można go zabezpieczyć. SUV wydaje się stabilny, chociaż po pierwszej aktywacji systemu obrony czynnej nigdy nie wiadomo jak zareagują sensory pojazdu (czasami wystarczy się oprzeć o auto, by komputer wystrzelił następne granaty). Co do wzywania pomocy medycznej, policja może wezwać aerodynę TT w każdej chwili, ale zasadniczo w uzasadnionych przypadkach (i uzasadnieniem jest tutaj nie potrzeba udzielenia pomocy, tylko ważna karta ubezpieczeniowa). Przylot do nieubezpieczonej osoby to koszty, którymi obciążany jest najczęściej ubezpieczyciel policji, a więc zbyt często korzystanie z usług TT może przysporzyć detektywom kłopotów. Jednym z prawnych kruczków, o których mówiłem jest konieczność udzielenia bezpłatnej pomocy osobom zatrzymanym przez policję, ponieważ muszą one stanąć przed prokuratorem.
- Nie do k.... nędzy!!! Nikt nigdzie nie będzie jechał.
- Czy ktoś z poszkodowanych ma ubezpieczenie?
- Grace, (jeśli uzyskałem odpowiedź twierdzącą) wysłać Trauma Team i jakiś patrol żeby posprzątał ten bajzel.
- Czy ktoś z poszkodowanych ma ubezpieczenie?
- Grace, (jeśli uzyskałem odpowiedź twierdzącą) wysłać Trauma Team i jakiś patrol żeby posprzątał ten bajzel.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Centrum Korporacyjnego (31 lipca 2021, godz. 14.33)
Nobliwa kobieta wsparta na ramieniu biznesmena pokiwała ręką w stronę Angela dając mu do zrozumienia, że posiada ważną kartę ubezpieczeniową. Detektyw przycisnął smartfona do ucha machając jednocześnie ostrzegawczo bronią w stronę kierowcy pocztowej furgonetki.
- Grace, mamy co najmniej jedną osobę z ważnym ubezpieczeniem! - huknął Thomas próbując przebić się głosem ponad wizg dziesiątków naciskanych niecierpliwie klaksonów. Korek na ulicy przybrał przerażających rozmiarów, tarasując wszystkie trzy pasy przy feralnym chodniku. Co sprytniejsi kierowcy próbowali zawracać skręcając na przeciwną stronę ulicy, ale ścisk panujący po tamtej stronie spowodował, że tego rodzaju manewry zakorkowały również drugą połowę arterii komunikacyjnej. Do uszu Angela dobiegało wycie policyjnej syreny, zdradzając obecność co najmniej jednego uwięzionego w korku radiowozu.
- Przekazuję zlecenie dla TT, bez odbioru - połączenie zostało zakończone. Thomas schował swego Avengera do kabury rozglądając się jednocześnie bacznie wokół. Leżąca w ramionach swojego chłopaka dziewczyna jęknęła rozpaczliwie dowodząc tego, że padła jedynie ofiarą omdlenia. Mike klęczał już przy krwawiącym wciąż obficie młodzieńcu, zakładając mu tuż powyżej kikuta nogi opaskę uciskową zrobioną z paska plastiku stosowanego normalnie w roli kajdanek.
- Nie ruszaj się, pomoc jest w drodze - oznajmił oficer wycierając poplamione krwią palce w nogawkę spodni poszkodowanego - Co tu się stało?
- Nie wiem, proszę pana! - wyjęczał płaczliwie blondyn gapiąc się szeroko otwartymi oczami na okaleczoną nogę - Przechodziłem, kiedy to wybuchło! Zabierzcie mnie do lekarza!
- A gnat po co ci był potrzebny, co? A ten cyberdek to do sprzęgu z cytatą panienką w sieci podczas spacerku? - warknął Mike oglądając się jednocześnie na wciąż go napastującego malca, uparcie ciągnącego mężczyznę za rękaw.
- Panie oficerze, a jak ja urosnę, to też będę policjantem - oznajmił chłopczyk z dumną miną, nie zdradzając większego wrażenia kałużą krwi - Musi go bardzo boleć, co? Tatuś mówi, że złodzieja trzeba na miejscu załatwić, kula w łeb! Wpakuje mu pan kulę w łeb?
- Panowie, za opóźnienie potrącają mi z pensji! - wydarł się umundurowany pocztowiec tarmosząc nerwowo za pasek przewieszonej przez ramię strzelby - Jak mi nie pozwolicie jechać, pozwę was do sądu! Zastrzelcie skurwiela i po sprawie!
Ponad zgiełkiem klaksonów przebił się potężniejący z każdą sekundą wizg turbin A-4. Kanciasta aerodyna zawisła ponad głowami gromadzących się coraz liczniej przechodniów, zmniejszając z niebywałą brawura wysokość i siadając na wolnej od samochodów nawierzchni chodnika. Jej kadłub pomalowany był na ciemnoniebieski kolor przecięty białymi pasami, na których widniało logo Trauma Team.
- Cofnąć się, cofnąć! - krzyknął Mike odganiając kilku gapiów od strefy, gdzie podmuch rozgrzanego powietrza buchającego z turbin mógł zrobić komuś porządną krzywdę - Policja, cofnąć się! Ty smarku też, gdzie twoi rodzice?!
Zamontowane na poziomej prowadnicy boczne drzwi aerodyny otworzyły się błyskawicznie, na chodnik wyskoczyło dwóch techników medycznych w kombinezonach TT, w ślad za nimi z maszyny wychynęło dwóch innych mężczyzn, w kamizelkach kuloodpornych i z przypasanymi do boków pistoletami maszynowymi. Ochrona ambulansu zlustrowała otoczenie miejsca wypadku bacznymi spojrzeniami, po czym w ruch poszły zapalane nonszalancko papierosy.
- Kto wymaga pomocy, sir? - zapytał jeden z medyków doskakując na widok odznaki do stojącego przy SUVie Angela - Ten z urwaną stopą?
- Na początek tamta kobieta - odpowiedział naprędce policjant wskazując palcem nobliwą starszą panią - Zgłaszała ważną polisę.
Jeden z techników ruszył czym prędzej w stronę poszkodowanej, drugi spojrzał znacząco na płaczącego z bólu blondyna.
- A co z nim? - zapytał - Przypadkowa ofiara czy sprawca?
Angel pojął w mig, co mężczyzna miał na myśli. Przypadkowa ofiara pozbawiona ubezpieczenia medycznego nie mogła w takich przypadkach liczyć na pomoc TT i musiała czekać, aż publiczny ambulans przetransportuje ją do przeciążonego dzień i noc szpitala metropolitalnego. Gdyby jednak blondyn był sprawcą, na żądanie policji TT musiało mu udzielić pomocy w myśl stosownych regulacji prawnych, narażając się na koszty, które następnie ściągane były z poszkodowanego drogą sądową.
Thomas pewien był, że medyk modlił się w duchu o to, by człowiek z urwaną stopą był jedynie przypadkowym przechodniem.
- Proszę pana, a tego drugiego też musi boleć - powiedział uczepiony rękawa Mike'a malec, kiwając z poważną miną głową - Krew mu leciała z ręki i z buzi.
Pomiędzy zbitą masą gapiów doszło do jakiegoś zamieszania, jakiś mężczyzna przepchnął się do przodu ciągnąc za sobą szczupłą kobietę. Przybysz był wysoki i muskularnie zbudowany, nosił się w elegancki sposób afiszując się marką Eji oraz chromowaną cyberręką, której serwomotory warczały w rytm wyginanych nerwowo palców.
- Co tu się stało? - sarknął elegant puszczając towarzyszkę o wyglądzie modelki i doskakując do SUVa - Ktoś się próbował włamać do mojego samochodu?
Wątek techniczny
Krwotok powstrzymany, zespół Trauma Team na miejscu. Kartę TT miała jedynie starsza pani, więc pozostałe osoby poszkodowane w wybuchu muszą się zgłosić do publicznej lecznicy. Pojawił się także prawdopodobny właściciel SUVa, a pomiędzy zablokowanymi na ulicy samochodami biegną umundurowani funkcjonariusze z drogowego patrolu. Nowe deklaracje?
Nobliwa kobieta wsparta na ramieniu biznesmena pokiwała ręką w stronę Angela dając mu do zrozumienia, że posiada ważną kartę ubezpieczeniową. Detektyw przycisnął smartfona do ucha machając jednocześnie ostrzegawczo bronią w stronę kierowcy pocztowej furgonetki.
- Grace, mamy co najmniej jedną osobę z ważnym ubezpieczeniem! - huknął Thomas próbując przebić się głosem ponad wizg dziesiątków naciskanych niecierpliwie klaksonów. Korek na ulicy przybrał przerażających rozmiarów, tarasując wszystkie trzy pasy przy feralnym chodniku. Co sprytniejsi kierowcy próbowali zawracać skręcając na przeciwną stronę ulicy, ale ścisk panujący po tamtej stronie spowodował, że tego rodzaju manewry zakorkowały również drugą połowę arterii komunikacyjnej. Do uszu Angela dobiegało wycie policyjnej syreny, zdradzając obecność co najmniej jednego uwięzionego w korku radiowozu.
- Przekazuję zlecenie dla TT, bez odbioru - połączenie zostało zakończone. Thomas schował swego Avengera do kabury rozglądając się jednocześnie bacznie wokół. Leżąca w ramionach swojego chłopaka dziewczyna jęknęła rozpaczliwie dowodząc tego, że padła jedynie ofiarą omdlenia. Mike klęczał już przy krwawiącym wciąż obficie młodzieńcu, zakładając mu tuż powyżej kikuta nogi opaskę uciskową zrobioną z paska plastiku stosowanego normalnie w roli kajdanek.
- Nie ruszaj się, pomoc jest w drodze - oznajmił oficer wycierając poplamione krwią palce w nogawkę spodni poszkodowanego - Co tu się stało?
- Nie wiem, proszę pana! - wyjęczał płaczliwie blondyn gapiąc się szeroko otwartymi oczami na okaleczoną nogę - Przechodziłem, kiedy to wybuchło! Zabierzcie mnie do lekarza!
- A gnat po co ci był potrzebny, co? A ten cyberdek to do sprzęgu z cytatą panienką w sieci podczas spacerku? - warknął Mike oglądając się jednocześnie na wciąż go napastującego malca, uparcie ciągnącego mężczyznę za rękaw.
- Panie oficerze, a jak ja urosnę, to też będę policjantem - oznajmił chłopczyk z dumną miną, nie zdradzając większego wrażenia kałużą krwi - Musi go bardzo boleć, co? Tatuś mówi, że złodzieja trzeba na miejscu załatwić, kula w łeb! Wpakuje mu pan kulę w łeb?
- Panowie, za opóźnienie potrącają mi z pensji! - wydarł się umundurowany pocztowiec tarmosząc nerwowo za pasek przewieszonej przez ramię strzelby - Jak mi nie pozwolicie jechać, pozwę was do sądu! Zastrzelcie skurwiela i po sprawie!
Ponad zgiełkiem klaksonów przebił się potężniejący z każdą sekundą wizg turbin A-4. Kanciasta aerodyna zawisła ponad głowami gromadzących się coraz liczniej przechodniów, zmniejszając z niebywałą brawura wysokość i siadając na wolnej od samochodów nawierzchni chodnika. Jej kadłub pomalowany był na ciemnoniebieski kolor przecięty białymi pasami, na których widniało logo Trauma Team.
- Cofnąć się, cofnąć! - krzyknął Mike odganiając kilku gapiów od strefy, gdzie podmuch rozgrzanego powietrza buchającego z turbin mógł zrobić komuś porządną krzywdę - Policja, cofnąć się! Ty smarku też, gdzie twoi rodzice?!
Zamontowane na poziomej prowadnicy boczne drzwi aerodyny otworzyły się błyskawicznie, na chodnik wyskoczyło dwóch techników medycznych w kombinezonach TT, w ślad za nimi z maszyny wychynęło dwóch innych mężczyzn, w kamizelkach kuloodpornych i z przypasanymi do boków pistoletami maszynowymi. Ochrona ambulansu zlustrowała otoczenie miejsca wypadku bacznymi spojrzeniami, po czym w ruch poszły zapalane nonszalancko papierosy.
- Kto wymaga pomocy, sir? - zapytał jeden z medyków doskakując na widok odznaki do stojącego przy SUVie Angela - Ten z urwaną stopą?
- Na początek tamta kobieta - odpowiedział naprędce policjant wskazując palcem nobliwą starszą panią - Zgłaszała ważną polisę.
Jeden z techników ruszył czym prędzej w stronę poszkodowanej, drugi spojrzał znacząco na płaczącego z bólu blondyna.
- A co z nim? - zapytał - Przypadkowa ofiara czy sprawca?
Angel pojął w mig, co mężczyzna miał na myśli. Przypadkowa ofiara pozbawiona ubezpieczenia medycznego nie mogła w takich przypadkach liczyć na pomoc TT i musiała czekać, aż publiczny ambulans przetransportuje ją do przeciążonego dzień i noc szpitala metropolitalnego. Gdyby jednak blondyn był sprawcą, na żądanie policji TT musiało mu udzielić pomocy w myśl stosownych regulacji prawnych, narażając się na koszty, które następnie ściągane były z poszkodowanego drogą sądową.
Thomas pewien był, że medyk modlił się w duchu o to, by człowiek z urwaną stopą był jedynie przypadkowym przechodniem.
- Proszę pana, a tego drugiego też musi boleć - powiedział uczepiony rękawa Mike'a malec, kiwając z poważną miną głową - Krew mu leciała z ręki i z buzi.
Pomiędzy zbitą masą gapiów doszło do jakiegoś zamieszania, jakiś mężczyzna przepchnął się do przodu ciągnąc za sobą szczupłą kobietę. Przybysz był wysoki i muskularnie zbudowany, nosił się w elegancki sposób afiszując się marką Eji oraz chromowaną cyberręką, której serwomotory warczały w rytm wyginanych nerwowo palców.
- Co tu się stało? - sarknął elegant puszczając towarzyszkę o wyglądzie modelki i doskakując do SUVa - Ktoś się próbował włamać do mojego samochodu?
Wątek techniczny
Krwotok powstrzymany, zespół Trauma Team na miejscu. Kartę TT miała jedynie starsza pani, więc pozostałe osoby poszkodowane w wybuchu muszą się zgłosić do publicznej lecznicy. Pojawił się także prawdopodobny właściciel SUVa, a pomiędzy zablokowanymi na ulicy samochodami biegną umundurowani funkcjonariusze z drogowego patrolu. Nowe deklaracje?
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
skuwam gościa(wycierając krew w jego markowe ciuchy)
- Mike Kaminsky NCPD - jest pan aresztowany za podłożnie ładunków wybuchowych w miejscu publicznym - pozostawił pan silne ładunki wybuchowe bez wymaganego przepisami ostrzerzenia o ich obecności.
zwracam się do panienki
- może masz ochotę na randkę z kimś bardziej rozgarniętym niż ten frajer?
Zwracam się do któregoś z policjantów
- Odtransportujcie go do aresztu
Wsiadamy do naszego służbowego auta i ruszamy do konsulatu federalnego
- Mike Kaminsky NCPD - jest pan aresztowany za podłożnie ładunków wybuchowych w miejscu publicznym - pozostawił pan silne ładunki wybuchowe bez wymaganego przepisami ostrzerzenia o ich obecności.
zwracam się do panienki
- może masz ochotę na randkę z kimś bardziej rozgarniętym niż ten frajer?
Zwracam się do któregoś z policjantów
- Odtransportujcie go do aresztu
Wsiadamy do naszego służbowego auta i ruszamy do konsulatu federalnego
Ostatnio zmieniony 03 września 2011, 23:59 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Miejsce wypadku (31 lipca 2021, godz. 14.34)
Złapany za ramię elegant stęknął głucho, kiedy Kaminski silnym szarpnięciem przycisnął go do burty SUVa i wykręcił delikwentowi rękę z zamiarem skucia jej ściągniętymi z pasa kajdankami.
- Rozumiem stawiane mi zarzuty, oficerze, ale tak daleko posunięta prewencja jest zbyteczna - oznajmił mężczyzna przekręcając w bok głowę z zamiarem spojrzenia Mike'owi w oczy - Chroni mnie immunitet korporacyjny, proszę to sprawdzić.
Detektyw zacisnął gniewnie wargi słysząc jakże popularny zwrot goszczący ustawicznie na ustach wysokich ranga urzędników korporacji. Pozostawienie samochodu z włączonym systemem obrony i bez sygnalizujących ten stan hologramów stanowiło podstawę do oskarżenia o nieumyślne spowodowanie śmierci lub uszczerbku na zdrowiu, ale doświadczeni prawnicy znali wiele kruczków mogących obniżyć status oskarżenia. Mike nie wątpił, że skuwany przez niego mężczyzna miał dość wpływów, by wyjść z aresztu po kilkudziesięciu minutach, nie zamierzał jednak odpuszczać facetowi tylko dlatego, że ten jeździł wartym fortunę Fordem Gemini.
- Wyjaśnimy całą sprawę na komendzie - oznajmił zdecydowanym tonem, starannie skrywając swą satysfakcję z widoku niezadowolenia na twarzy zatrzymanego - Gwoli ścisłości, może pan zachować milczenie. Wszystko, co pan powie może zostać użyte przeciwko panu w sądzie. Proszę wykonać dobrowolną deaktywację systemu zasilania cyberręki, w przeciwnym razie...
- Chyba wam całkiem odbiło! - krzyknęła wysokim altem towarzyszka właściciela Forda Gemini - Nie wiecie, z kim zadzieracie?! Od jutra będziecie krawężniki wydeptywać!
- A może masz ochotę na randkę z kimś bardziej rozgarniętym niż ten frajer? - odpowiedział z sardonicznym uśmieszkiem Mike, zatrzaskując obręcz kajdanek na cyberręce zatrzymanego.
Ignorując protesty długonogiej piękności Angel powitał ruchem dłoni dwóch nadbiegających policjantów w czarnych pancerzach patrolowych i pełnotwarzowych hełmach. Pojmując, że kryzys został zażegnany, obaj funkcjonariusze podnieśli wykonane z pancernego szkła przyłbice hełmów odpowiadając na powitanie detektywa kiwnięciami głów.
- Prawdopodobna próba włamania do samochodu - oznajmił Thomas wskazując palcem okaleczonego blondyna, któremu medycy TT zakładali profesjonalny opatrunek na kikucie nogi - Do tego nieodpowiednio oznakowany wóz z aktywnym systemem obronnym. Zatrzymajcie tych gości i spiszcie zeznania świadków, kilka osób zostało poszkodowanych w wybuchu. Dacie sobie radę?
- Tak jest - kiwnął głową jeden z policjantów - Ale tego gościa lepiej będzie puścić z pouczeniem, detektywie.
Thomas poszedł za spojrzeniem funkcjonariusza spozierając z ukosa na wysokiego właściciela chromowanej cyberręki wciąż przyciśniętego do boku Forda Gemini.
- A z jakiego tytułu powinienem okazać mu tak daleko posuniętą pobłażliwość? - spytał półgłosem Oaklandczyk uświadamiając sobie, że jego rozmówca chyba znał tożsamość zatrzymanego.
- Bo to Daniel Vincent, detektywie - odparł funkcjonariusz tonem zdradzającym lekkie zdziwienie ignorancją zawartą w pytaniu detektywa - Prezes zarządu Militechu. Gra z głównym rzecznikiem KG dwa razy w tygodniu w cybersquasha, jeśli rozumie pan, co mam na myśli...
Drugi policjant, klęczący obok młodzieńca z urwaną stopą, włączył przewieszony przez ramię bezprzewodowy skaner linii papilarnych i analizator kodu DNA, nie zważając na słane protesty rannego i pobierając od niego zarówno odciski jak i próbkę krwi. Zamknięte w kompozytowym pancerzu urządzenie, przypominające staromodny faks z mnóstwem próbników i holograficzną konsoletą, wydało z siebie kilka piśnięć i dzwonków sygnalizując kolejne etapy analizy pobranego materiału.
- Ron Wilson, lat dwadzieścia jeden - oznajmił po kilkunastu sekundach policjant, spoglądając na hologram wyświetlony w powietrzu nad skanerem, prezentujący trójwymiarowe zdjęcie zatrzymanego oraz jego dane osobowe - Notowany, dwukrotnie karany.
- To jakaś pomyłka - zaprotestował blondyn pozbawionym zdecydowania tonem, zdając sobie sprawę z tego, że DNA zwykło nie kłamać, przynajmniej wówczas, gdy badany nie miał dostępu do niebywale kosztownej inżynierii genetycznej pozwalającej zmieniać całkowicie wzorzec DNA nosiciela.
- A temu drugiemu wsadzicie kulę w łeb? - ośmiolatek wałęsający się bez opieki po ulicy zaczynał działać Angelowi na nerwy, nie okazując najmniejszej ochoty do opuszczenia miejsca przestępstwa i zaprzątając tym razem dla odmiany uwagę Aniolkowsky'ego.
- Powtarzam raz jeszcze, oficerze - odezwał się wciąż cierpliwym tonem skuty właściciel Forda Gemini - Zatrzymanie mnie nie jest konieczne. Chętnie odpowiem z wolnej stopy za spowodowane szkody. Pańscy przełożeni nie będą zadowoleni z pana przesadnej gorliwości.
Wątek techniczny
Mastug próbował co prawda zakończyć ten mały przerywnik w jednym poście technicznym, ale ja uparciuch pozwoliłem sobie jeszcze troszkę go pociągnąć, bo oto trafia się okazja, by na ułamek chwili mignąć w wieczornych wiadomościach - rozumiecie, co mam na myśli?
Złapany za ramię elegant stęknął głucho, kiedy Kaminski silnym szarpnięciem przycisnął go do burty SUVa i wykręcił delikwentowi rękę z zamiarem skucia jej ściągniętymi z pasa kajdankami.
- Rozumiem stawiane mi zarzuty, oficerze, ale tak daleko posunięta prewencja jest zbyteczna - oznajmił mężczyzna przekręcając w bok głowę z zamiarem spojrzenia Mike'owi w oczy - Chroni mnie immunitet korporacyjny, proszę to sprawdzić.
Detektyw zacisnął gniewnie wargi słysząc jakże popularny zwrot goszczący ustawicznie na ustach wysokich ranga urzędników korporacji. Pozostawienie samochodu z włączonym systemem obrony i bez sygnalizujących ten stan hologramów stanowiło podstawę do oskarżenia o nieumyślne spowodowanie śmierci lub uszczerbku na zdrowiu, ale doświadczeni prawnicy znali wiele kruczków mogących obniżyć status oskarżenia. Mike nie wątpił, że skuwany przez niego mężczyzna miał dość wpływów, by wyjść z aresztu po kilkudziesięciu minutach, nie zamierzał jednak odpuszczać facetowi tylko dlatego, że ten jeździł wartym fortunę Fordem Gemini.
- Wyjaśnimy całą sprawę na komendzie - oznajmił zdecydowanym tonem, starannie skrywając swą satysfakcję z widoku niezadowolenia na twarzy zatrzymanego - Gwoli ścisłości, może pan zachować milczenie. Wszystko, co pan powie może zostać użyte przeciwko panu w sądzie. Proszę wykonać dobrowolną deaktywację systemu zasilania cyberręki, w przeciwnym razie...
- Chyba wam całkiem odbiło! - krzyknęła wysokim altem towarzyszka właściciela Forda Gemini - Nie wiecie, z kim zadzieracie?! Od jutra będziecie krawężniki wydeptywać!
- A może masz ochotę na randkę z kimś bardziej rozgarniętym niż ten frajer? - odpowiedział z sardonicznym uśmieszkiem Mike, zatrzaskując obręcz kajdanek na cyberręce zatrzymanego.
Ignorując protesty długonogiej piękności Angel powitał ruchem dłoni dwóch nadbiegających policjantów w czarnych pancerzach patrolowych i pełnotwarzowych hełmach. Pojmując, że kryzys został zażegnany, obaj funkcjonariusze podnieśli wykonane z pancernego szkła przyłbice hełmów odpowiadając na powitanie detektywa kiwnięciami głów.
- Prawdopodobna próba włamania do samochodu - oznajmił Thomas wskazując palcem okaleczonego blondyna, któremu medycy TT zakładali profesjonalny opatrunek na kikucie nogi - Do tego nieodpowiednio oznakowany wóz z aktywnym systemem obronnym. Zatrzymajcie tych gości i spiszcie zeznania świadków, kilka osób zostało poszkodowanych w wybuchu. Dacie sobie radę?
- Tak jest - kiwnął głową jeden z policjantów - Ale tego gościa lepiej będzie puścić z pouczeniem, detektywie.
Thomas poszedł za spojrzeniem funkcjonariusza spozierając z ukosa na wysokiego właściciela chromowanej cyberręki wciąż przyciśniętego do boku Forda Gemini.
- A z jakiego tytułu powinienem okazać mu tak daleko posuniętą pobłażliwość? - spytał półgłosem Oaklandczyk uświadamiając sobie, że jego rozmówca chyba znał tożsamość zatrzymanego.
- Bo to Daniel Vincent, detektywie - odparł funkcjonariusz tonem zdradzającym lekkie zdziwienie ignorancją zawartą w pytaniu detektywa - Prezes zarządu Militechu. Gra z głównym rzecznikiem KG dwa razy w tygodniu w cybersquasha, jeśli rozumie pan, co mam na myśli...
Drugi policjant, klęczący obok młodzieńca z urwaną stopą, włączył przewieszony przez ramię bezprzewodowy skaner linii papilarnych i analizator kodu DNA, nie zważając na słane protesty rannego i pobierając od niego zarówno odciski jak i próbkę krwi. Zamknięte w kompozytowym pancerzu urządzenie, przypominające staromodny faks z mnóstwem próbników i holograficzną konsoletą, wydało z siebie kilka piśnięć i dzwonków sygnalizując kolejne etapy analizy pobranego materiału.
- Ron Wilson, lat dwadzieścia jeden - oznajmił po kilkunastu sekundach policjant, spoglądając na hologram wyświetlony w powietrzu nad skanerem, prezentujący trójwymiarowe zdjęcie zatrzymanego oraz jego dane osobowe - Notowany, dwukrotnie karany.
- To jakaś pomyłka - zaprotestował blondyn pozbawionym zdecydowania tonem, zdając sobie sprawę z tego, że DNA zwykło nie kłamać, przynajmniej wówczas, gdy badany nie miał dostępu do niebywale kosztownej inżynierii genetycznej pozwalającej zmieniać całkowicie wzorzec DNA nosiciela.
- A temu drugiemu wsadzicie kulę w łeb? - ośmiolatek wałęsający się bez opieki po ulicy zaczynał działać Angelowi na nerwy, nie okazując najmniejszej ochoty do opuszczenia miejsca przestępstwa i zaprzątając tym razem dla odmiany uwagę Aniolkowsky'ego.
- Powtarzam raz jeszcze, oficerze - odezwał się wciąż cierpliwym tonem skuty właściciel Forda Gemini - Zatrzymanie mnie nie jest konieczne. Chętnie odpowiem z wolnej stopy za spowodowane szkody. Pańscy przełożeni nie będą zadowoleni z pana przesadnej gorliwości.
Wątek techniczny
Mastug próbował co prawda zakończyć ten mały przerywnik w jednym poście technicznym, ale ja uparciuch pozwoliłem sobie jeszcze troszkę go pociągnąć, bo oto trafia się okazja, by na ułamek chwili mignąć w wieczornych wiadomościach - rozumiecie, co mam na myśli?
-
mastug
- Reactions:
- Posty: 1708
- Rejestracja: 03 grudnia 2009, 23:24
- Has thanked: 22 times
- Been thanked: 15 times
zwracam się do korporacyjnego wazniaka
- Ależ oczywiście że będziesz miał prawo ubiegać się o prawo odpowiadania z wolnej stopy warunkiem koniecznym do tego jest to ,że wszystko co mówisz powtwierdzimy .. narazie jedziesz do paki.
Zwracam się do chłopca
- Jak masz na imię ? opowiesz mi dokładnie co tu widziałeś ? Kim jest twój tata i gdzie teraz jest ?
- Ależ oczywiście że będziesz miał prawo ubiegać się o prawo odpowiadania z wolnej stopy warunkiem koniecznym do tego jest to ,że wszystko co mówisz powtwierdzimy .. narazie jedziesz do paki.
Zwracam się do chłopca
- Jak masz na imię ? opowiesz mi dokładnie co tu widziałeś ? Kim jest twój tata i gdzie teraz jest ?
Ostatnio zmieniony 04 września 2011, 21:44 przez mastug, łącznie zmieniany 1 raz.