PBF - Grzechy ojców
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Schodki ponad Duvikiem, noc
Kształt na schodkach zastygł w bezruchu, najwyraźniej dostrzegając tropiciela w tej samej chwili, w której ten poruszył się bardzo ostrożnie z zamiarem pokonania następnego stopnia. Skela zmrużył oczy próbując dostrzec więcej szczegółów tajemniczej postaci, ta jednak pozostała nieruchoma. Mężczyzna mógłby przysiąc, że czuje na sobie czyjś świdrujący wzrok.
- Ktoś ty? - zawołał cicho tropiciel, zaciskając jedną dłoń na skalnej półeczce, a drugą sięgając po ostry jak brzytwa krążek metalu schowany w sprytnej kieszonce pasa - Byłeś w kopalni, prawda?
Ciemny kształt nic nie odrzekł, ale znienacka poruszył się bardzo wolno i zstąpił o kilka schodków w dół. Wciąż nie odrywając od intruza wzroku Skela doszedł do wniosku, że wbrew jego podejrzeniom obcy nie był rodzajem jakiegoś mniejszego arkana, tylko człowiekiem lub istotą człowiekowi pokrewną.
Z dołu, od strony osady, w nocnym powietrzu niosły się przeraźliwe krzyki i nawoływania, ale Skela wciąż nie odrywał wzroku od wiszącego nad sobą kształtu.
Wątek techniczny
Istota tkwiąca na schodkach przemieściła się nieznacznie w dół i ponownie zastygła w bezruchu, nie reagując na słowa Skeli. Jest teraz dwa, dwa i pół metra nad tropicielem, dokładnie powyżej, bo schodki biegną pionowo w górę. Co dalej?
Kształt na schodkach zastygł w bezruchu, najwyraźniej dostrzegając tropiciela w tej samej chwili, w której ten poruszył się bardzo ostrożnie z zamiarem pokonania następnego stopnia. Skela zmrużył oczy próbując dostrzec więcej szczegółów tajemniczej postaci, ta jednak pozostała nieruchoma. Mężczyzna mógłby przysiąc, że czuje na sobie czyjś świdrujący wzrok.
- Ktoś ty? - zawołał cicho tropiciel, zaciskając jedną dłoń na skalnej półeczce, a drugą sięgając po ostry jak brzytwa krążek metalu schowany w sprytnej kieszonce pasa - Byłeś w kopalni, prawda?
Ciemny kształt nic nie odrzekł, ale znienacka poruszył się bardzo wolno i zstąpił o kilka schodków w dół. Wciąż nie odrywając od intruza wzroku Skela doszedł do wniosku, że wbrew jego podejrzeniom obcy nie był rodzajem jakiegoś mniejszego arkana, tylko człowiekiem lub istotą człowiekowi pokrewną.
Z dołu, od strony osady, w nocnym powietrzu niosły się przeraźliwe krzyki i nawoływania, ale Skela wciąż nie odrywał wzroku od wiszącego nad sobą kształtu.
Wątek techniczny
Istota tkwiąca na schodkach przemieściła się nieznacznie w dół i ponownie zastygła w bezruchu, nie reagując na słowa Skeli. Jest teraz dwa, dwa i pół metra nad tropicielem, dokładnie powyżej, bo schodki biegną pionowo w górę. Co dalej?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Schodki ponad Duvikiem, noc
Tropiciel przygryzł z niecierpliwością usta, zdając sobie sprawę z uciekającego czasu i dramatu rozgrywającego się właśnie w Duviku. Niema postać wisząca w niewygodnej pozycji kilkanaście półeczek wyżej wciąż nie próbowała nawiązać z nim kontaktu, budząc w Skeli coraz silniejszą frustrację.
- Odezwij się! - ponaglił nieznajomego szorstkim szeptem - Ktoś ty?
Ciemny kształt drgnął ponownie, a potem nagle runął w dół, puszczając się skalnych półeczek i spadając z przerażającym impetem wprost na głowę tropiciela.
Wątek techniczny
Dosłownie sekunda czasu na reakcję...
Tropiciel przygryzł z niecierpliwością usta, zdając sobie sprawę z uciekającego czasu i dramatu rozgrywającego się właśnie w Duviku. Niema postać wisząca w niewygodnej pozycji kilkanaście półeczek wyżej wciąż nie próbowała nawiązać z nim kontaktu, budząc w Skeli coraz silniejszą frustrację.
- Odezwij się! - ponaglił nieznajomego szorstkim szeptem - Ktoś ty?
Ciemny kształt drgnął ponownie, a potem nagle runął w dół, puszczając się skalnych półeczek i spadając z przerażającym impetem wprost na głowę tropiciela.
Wątek techniczny
Dosłownie sekunda czasu na reakcję...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wąwóz opodal Duviku, noc
Trehant rzucił się w tył krzycząc jednocześnie na całe gardło, wymachując ponad głową ściskanym kurczowo łukiem. Półork był szybki, niesiony gibkimi nogami, które nieraz wyniosły go z opresji podczas myśliwskich wypraw. Czterej dzierżący włócznie i tarcze Duvikanie, szaleńczo odważni lub tylko szaleni, nawet nie spróbowali pójść w ślady łowcy, nie odwrócili się w jego stronę. Czarna horda uderzyła w nich niczym kowalski młot, ostrza włóczni utkwiły w martwych ciałach, drzewca pękły z suchym trzaskiem. Trehant dostrzegł jak czterej straceńcy znikają pośród gęstwy tratujących ich nieumarłych, konając pod gradem ciosów.
Półork napiął w ułamku chwili łuk, przyciągnął brzechwę strzały do policzka, posłał ją w stronę potwornych najeźdźców. Jakiś nieumarły noszący na sobie odzienie duvikańskiego górnika został trafiony w środek klatki piersiowej, ale wcale nie zwrócił na sterczące mu z torsu drzewce uwagi, sunąc sztywnym krokiem w kierunku łucznika. Trehant wykrzyczał pełne wściekłości przekleństwo i pognał w ślad za towarzyszami, modląc się w duchu o to, by nie skręcić sobie kostki na jakimś luźnym kamyku.
Pierwsza linia obrony przestała istnieć.
Wątek techniczny
Eithart i Uhra zaliczyli testy strachu dobiegając do wewnętrznego krańca wąwozu, dołączyli do nich czterej Duvikanie (czterech nadal ucieka, wśród nich Zoltar Januk). Mordil opanował się dopiero przy chatce dla gości. Jeśli o mechanikę idzie, wszyscy prócz Trehanta będą musieli znowu testować strach, kiedy przyjdzie im znowu walczyć z martwiakami (a te prą dalej na osadę i zaraz wyskoczą z wąwozu). Mordil zadeklarował szarżę na hordę, co robi reszta?
Trehant rzucił się w tył krzycząc jednocześnie na całe gardło, wymachując ponad głową ściskanym kurczowo łukiem. Półork był szybki, niesiony gibkimi nogami, które nieraz wyniosły go z opresji podczas myśliwskich wypraw. Czterej dzierżący włócznie i tarcze Duvikanie, szaleńczo odważni lub tylko szaleni, nawet nie spróbowali pójść w ślady łowcy, nie odwrócili się w jego stronę. Czarna horda uderzyła w nich niczym kowalski młot, ostrza włóczni utkwiły w martwych ciałach, drzewca pękły z suchym trzaskiem. Trehant dostrzegł jak czterej straceńcy znikają pośród gęstwy tratujących ich nieumarłych, konając pod gradem ciosów.
Półork napiął w ułamku chwili łuk, przyciągnął brzechwę strzały do policzka, posłał ją w stronę potwornych najeźdźców. Jakiś nieumarły noszący na sobie odzienie duvikańskiego górnika został trafiony w środek klatki piersiowej, ale wcale nie zwrócił na sterczące mu z torsu drzewce uwagi, sunąc sztywnym krokiem w kierunku łucznika. Trehant wykrzyczał pełne wściekłości przekleństwo i pognał w ślad za towarzyszami, modląc się w duchu o to, by nie skręcić sobie kostki na jakimś luźnym kamyku.
Pierwsza linia obrony przestała istnieć.
Wątek techniczny
Eithart i Uhra zaliczyli testy strachu dobiegając do wewnętrznego krańca wąwozu, dołączyli do nich czterej Duvikanie (czterech nadal ucieka, wśród nich Zoltar Januk). Mordil opanował się dopiero przy chatce dla gości. Jeśli o mechanikę idzie, wszyscy prócz Trehanta będą musieli znowu testować strach, kiedy przyjdzie im znowu walczyć z martwiakami (a te prą dalej na osadę i zaraz wyskoczą z wąwozu). Mordil zadeklarował szarżę na hordę, co robi reszta?
Ostatnio zmieniony 07 września 2011, 14:42 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Schodki ponad Duvikiem, noc
Skela wrzasnął zaskoczony, kiedy ciemny kształt runął mu na głowę łopocząc płaszczem niczym skrzydłami. Mężczyzna przywarł z całej siły do skalnej półki, targnięty mocno za pas w chwili, kiedy napastnik w niego uderzył próbując pociągnąć wraz ze sobą w dół, na dno rozpadliny. Okrzyk Skeli przeszedł w plugawe przekleństwo, gdy obciążone ponad miarę palce tropiciela zaczęły się ześlizgiwać z krawędzi schodka, w tej samej jednak chwili ciężar intruza zniknął bez śladu.
Zmieniając ułożenie rąk i nóg na stabilniejsze Skela obejrzał się błyskawicznie w dół, dysząc ciężko i mrugając rozpaczliwie. Ciemny kształt znajdował się na ścianie rozpadliny kilka metrów niżej, ale tym razem nie tkwił już w bezruchu, tylko schodził zwinnie w dół, w stronę osady. Tropiciel pozwolił sobie na jeszcze jedną klątwę, pojmując, że próbujący go strącić ze schodów napastnik z iście zwierzęcą zręcznością zdołał złapać za położone niżej stopnie i umykał teraz czym prędzej w stronę Duviku.
Wątek techniczny
Wyniku testu ZR 26, tropiciel zdołał się zatem utrzymać na półeczce, chociaż niewiele brakowało do upadku na dachy najbliższych domostw. Napastnik jest tera poniżej Skeli, znowu na schodkach, z niebywałą zwinnością opuszczając się w dół w stronę osady. Kontakt okazał się niebywale krótki, ale tropiciel odniósł wrażenie, że ze stopni próbował go zrzucić człowiek.
Skela wrzasnął zaskoczony, kiedy ciemny kształt runął mu na głowę łopocząc płaszczem niczym skrzydłami. Mężczyzna przywarł z całej siły do skalnej półki, targnięty mocno za pas w chwili, kiedy napastnik w niego uderzył próbując pociągnąć wraz ze sobą w dół, na dno rozpadliny. Okrzyk Skeli przeszedł w plugawe przekleństwo, gdy obciążone ponad miarę palce tropiciela zaczęły się ześlizgiwać z krawędzi schodka, w tej samej jednak chwili ciężar intruza zniknął bez śladu.
Zmieniając ułożenie rąk i nóg na stabilniejsze Skela obejrzał się błyskawicznie w dół, dysząc ciężko i mrugając rozpaczliwie. Ciemny kształt znajdował się na ścianie rozpadliny kilka metrów niżej, ale tym razem nie tkwił już w bezruchu, tylko schodził zwinnie w dół, w stronę osady. Tropiciel pozwolił sobie na jeszcze jedną klątwę, pojmując, że próbujący go strącić ze schodów napastnik z iście zwierzęcą zręcznością zdołał złapać za położone niżej stopnie i umykał teraz czym prędzej w stronę Duviku.
Wątek techniczny
Wyniku testu ZR 26, tropiciel zdołał się zatem utrzymać na półeczce, chociaż niewiele brakowało do upadku na dachy najbliższych domostw. Napastnik jest tera poniżej Skeli, znowu na schodkach, z niebywałą zwinnością opuszczając się w dół w stronę osady. Kontakt okazał się niebywale krótki, ale tropiciel odniósł wrażenie, że ze stopni próbował go zrzucić człowiek.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Wątpie czy uda nam się postawić skuteczny mur obrońców przeciw nadchodzącym martwiakom. Nawet jeśli uzbieramy odpowiednią ilość wojowników to i tak połowa z nich nie oprze się strachowi i będziemy wiać z kupą w portkach. Czy wygłoszenie jakiegoś kazania może zwiększyć tymczasowo odporność na strach?
Niestety nie dysponuję magią, która mogłaby być użyteczna w takiej sytuacji.
Dopadnięcie do koni nie jest głupim pomysłem, przynajmniej staniemy się nieco bardziej mobilni. A że jesteśmy już niedaleko chatki to ułątwi sprawę. Zresztą i reszta "bohaterskich" obrońców dalej gna w stronę wioski. W 3 rady nie damy martwiakom, nawet z wodą świeconą. Sugeruję odwrót na z góry upatrzone pozycje:)
Wątpie czy uda nam się postawić skuteczny mur obrońców przeciw nadchodzącym martwiakom. Nawet jeśli uzbieramy odpowiednią ilość wojowników to i tak połowa z nich nie oprze się strachowi i będziemy wiać z kupą w portkach. Czy wygłoszenie jakiegoś kazania może zwiększyć tymczasowo odporność na strach?
Niestety nie dysponuję magią, która mogłaby być użyteczna w takiej sytuacji.
Dopadnięcie do koni nie jest głupim pomysłem, przynajmniej staniemy się nieco bardziej mobilni. A że jesteśmy już niedaleko chatki to ułątwi sprawę. Zresztą i reszta "bohaterskich" obrońców dalej gna w stronę wioski. W 3 rady nie damy martwiakom, nawet z wodą świeconą. Sugeruję odwrót na z góry upatrzone pozycje:)
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
- Zbroić się i za mną! Niech jeden z was biegnie po więcej sił i sprowadzi kapłana. Wycofajmy się do ciasnego zaułka i brońmy go z obu stron.
Wątek techniczny
Wycofując się w głąb osady kontynuuję proces ostrzeliwania wroga. Nieuzbrojonym żołnierzom, którzy opanowali już strach nakazuję się szybko wyekwipować i zwołać więcej wojaków z osady oraz Jareda Bruntę, jeśli zdołają go teraz znaleźć. Moim celem będzie jakiś wąski zaułek, który uniemożliwi przeciwnikowi nacieranie na nas masą. Blokując go z obu stron będziemy mieli do czynienia w danym momencie z mniejszą ilością martwiaków w bezpośrednim starciu.
Wątek techniczny
Wycofując się w głąb osady kontynuuję proces ostrzeliwania wroga. Nieuzbrojonym żołnierzom, którzy opanowali już strach nakazuję się szybko wyekwipować i zwołać więcej wojaków z osady oraz Jareda Bruntę, jeśli zdołają go teraz znaleźć. Moim celem będzie jakiś wąski zaułek, który uniemożliwi przeciwnikowi nacieranie na nas masą. Blokując go z obu stron będziemy mieli do czynienia w danym momencie z mniejszą ilością martwiaków w bezpośrednim starciu.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
"jeśli zwiejemy, pomordują ludzi w osadzie, nie godzi sie zwiewać! do cholery raz się zyje!"
dodatkowo klnąc na czym swiat stoi szarżuję z Modrilem, ale tak by jakoś wpasować sie w plan obrony osady realizowany przez Trehanta
Jesli serce znowu strachu nie ździerży przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam walczyć. W bogów nie wierzę, po śmierci nic nie ma, trzeba żyć pełnią - wolę umrzeć walcząc niż żyć zwiewając.
dodatkowo klnąc na czym swiat stoi szarżuję z Modrilem, ale tak by jakoś wpasować sie w plan obrony osady realizowany przez Trehanta
Jesli serce znowu strachu nie ździerży przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam walczyć. W bogów nie wierzę, po śmierci nic nie ma, trzeba żyć pełnią - wolę umrzeć walcząc niż żyć zwiewając.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek techniczny:
Jeśli się opanuje wobec mojej strachliwości, chcę na gulmaku wgnieść te truposzczaki w ziemie, czyli wykonywać przejazdu z rozpędu gulmaka z wykorzystaniem jego masy i siły rozpędu, chciałbym wgnieść ile mogę tych stworzeń w ziemie.
Jeśli się opanuje wobec mojej strachliwości, chcę na gulmaku wgnieść te truposzczaki w ziemie, czyli wykonywać przejazdu z rozpędu gulmaka z wykorzystaniem jego masy i siły rozpędu, chciałbym wgnieść ile mogę tych stworzeń w ziemie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Następny naturalny punkt obronny to miejsce, gdzie stoi domek dla gości, droga wiodąca do Duviku jest tam ogrodzona kamiennymi murkami, które mogą nieco zwolnić napastników (ale istnieje ryzyko, że nieumarli spróbują obejść blokadę z flanki poprzez półotwartą pieczarę, w której obozowali Esajanie). Sama chatka jest na tyle wysoka, że na dach można się dostać poprzez "siodełko" z pomocą towarzyszy, co stwarza pozory bezpiecznego miejsca.
Następnie mamy już domostwa Duviku, tam pełno jest zaułków, można też wchodzić na dachy czy wyższe piętra budynków. Wadą zaułka jest to, że można się znaleźć w ślepej odnodze i zginąć niechybnie w przypadku ponownie oblanego testu strachu.
Przyjąłem do wiadomości chęć szarży Mordila, jeśli o organizację obrony idzie, pierwszy kapitan już biegnie w stronę chatki z dwoma tuzinami żołnierzy i chłopów, rozmaicie uzbrojonymi, w tyle truchta Jared Brunta w towarzystwie Hakana Harmuna i kilku śmiertelnie przerażonych akolitów.
Nie widzę problemu w tym, by posiadacze koni na nie wsiedli, póki jeszcze jest ku temu czasu, chociaż zwierzęta już zdradzają oznaki głębokiego zdenerwowania.
8ART sugerował krótkie kazanie mogące zwiększyć szansę na zaliczenie testu strachu. Wyrzuciłem 36 dla testu 1/2 MD (kazanie dla innowierców) oraz 58 dla podwojonej Charyzmy, więc wszyscy słuchający Eitharta obrońcy otrzymają +10 do rzeczonego testu.
Tak więc raz jeszcze poproszę o deklarację systemu obrony - faktycznie w zaułek (gdzie możecie mieć odciętą drogę ucieczki), na najbliższe dachy czy w głąb osady? Ktoś pójdzie może wraz z Mordilem w kontrszarżę? (oprócz Uhry). Inne deklaracje?
Następny naturalny punkt obronny to miejsce, gdzie stoi domek dla gości, droga wiodąca do Duviku jest tam ogrodzona kamiennymi murkami, które mogą nieco zwolnić napastników (ale istnieje ryzyko, że nieumarli spróbują obejść blokadę z flanki poprzez półotwartą pieczarę, w której obozowali Esajanie). Sama chatka jest na tyle wysoka, że na dach można się dostać poprzez "siodełko" z pomocą towarzyszy, co stwarza pozory bezpiecznego miejsca.
Następnie mamy już domostwa Duviku, tam pełno jest zaułków, można też wchodzić na dachy czy wyższe piętra budynków. Wadą zaułka jest to, że można się znaleźć w ślepej odnodze i zginąć niechybnie w przypadku ponownie oblanego testu strachu.
Przyjąłem do wiadomości chęć szarży Mordila, jeśli o organizację obrony idzie, pierwszy kapitan już biegnie w stronę chatki z dwoma tuzinami żołnierzy i chłopów, rozmaicie uzbrojonymi, w tyle truchta Jared Brunta w towarzystwie Hakana Harmuna i kilku śmiertelnie przerażonych akolitów.
Nie widzę problemu w tym, by posiadacze koni na nie wsiedli, póki jeszcze jest ku temu czasu, chociaż zwierzęta już zdradzają oznaki głębokiego zdenerwowania.
8ART sugerował krótkie kazanie mogące zwiększyć szansę na zaliczenie testu strachu. Wyrzuciłem 36 dla testu 1/2 MD (kazanie dla innowierców) oraz 58 dla podwojonej Charyzmy, więc wszyscy słuchający Eitharta obrońcy otrzymają +10 do rzeczonego testu.
Tak więc raz jeszcze poproszę o deklarację systemu obrony - faktycznie w zaułek (gdzie możecie mieć odciętą drogę ucieczki), na najbliższe dachy czy w głąb osady? Ktoś pójdzie może wraz z Mordilem w kontrszarżę? (oprócz Uhry). Inne deklaracje?