PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Oriakański kleryk wypuścił z płuc powietrze widząc jak blisko rozminął się ze śmiercią. Nie tracąc ani chwili przycisnął małżonkę tana Gotmunda do podłogi alkierza, a sam wysunął głowę ponad krawędź przewróconego stołu próbując zrozumieć cokolwiek z dostrzeganego wszędzie wokół chaosu. Goszczący w karczmie podróżni walczyli ze sobą na śmierć i życie, krew rozlewała się coraz szerzej wokół martwych ciał, krzyki bólu i wściekłości wibrowały coraz wyższymi nutami.
- Niebiański Diamencie, okaż miłosierdzie swemu pokornemu słudze! - wyrzucił z siebie Kether pojmując w końcu, że przez czysty przypadek wpadł w środek skrytobójczej pułapki. Jego spojrzenie pomknęło ku położonej po przeciwnej stronie sali ławy, o którą opierał się krótki, ale morderczy we wprawnych rękach młot Astera.
Równie dobrze mógł się teraz znajdować w Haladorze. Kleryk nawet nie pomyślał o próbie przedostania się w tamtą stronę, doskonale świadom tego, że naraziłby się tym samym na bezlitosne pchnięcie sztyletem, najpewniej w odsłonięte plecy albo bok.
Wciąż trzymając oczy nad krawędzią stołu dobył swego kordelasa, zdającego się dziecięcą zabawką w obliczu tak brutalnych i dobrych w robieniu żelazem morderców.
Wątek techniczny
Kolejne Opóźnianie myśli, na następnego w kolejności zabójcę (bo czaru nie można powtarzać dla tej samej ofiary) - żadne z tego zaklęcie bojowe, ale -20 do SZ przeciwnika to zawsze jakaś tam pomoc dla drużynowych wojowników.
Oriakański kleryk wypuścił z płuc powietrze widząc jak blisko rozminął się ze śmiercią. Nie tracąc ani chwili przycisnął małżonkę tana Gotmunda do podłogi alkierza, a sam wysunął głowę ponad krawędź przewróconego stołu próbując zrozumieć cokolwiek z dostrzeganego wszędzie wokół chaosu. Goszczący w karczmie podróżni walczyli ze sobą na śmierć i życie, krew rozlewała się coraz szerzej wokół martwych ciał, krzyki bólu i wściekłości wibrowały coraz wyższymi nutami.
- Niebiański Diamencie, okaż miłosierdzie swemu pokornemu słudze! - wyrzucił z siebie Kether pojmując w końcu, że przez czysty przypadek wpadł w środek skrytobójczej pułapki. Jego spojrzenie pomknęło ku położonej po przeciwnej stronie sali ławy, o którą opierał się krótki, ale morderczy we wprawnych rękach młot Astera.
Równie dobrze mógł się teraz znajdować w Haladorze. Kleryk nawet nie pomyślał o próbie przedostania się w tamtą stronę, doskonale świadom tego, że naraziłby się tym samym na bezlitosne pchnięcie sztyletem, najpewniej w odsłonięte plecy albo bok.
Wciąż trzymając oczy nad krawędzią stołu dobył swego kordelasa, zdającego się dziecięcą zabawką w obliczu tak brutalnych i dobrych w robieniu żelazem morderców.
Wątek techniczny
Kolejne Opóźnianie myśli, na następnego w kolejności zabójcę (bo czaru nie można powtarzać dla tej samej ofiary) - żadne z tego zaklęcie bojowe, ale -20 do SZ przeciwnika to zawsze jakaś tam pomoc dla drużynowych wojowników.
Amras po pierwszej nieudanej próbie ataku na orka, nie zastanawia się ani chwili wznawia atak tnąc. Zacisnął usta w lekkim uśmiechu, w oczach pojawił się błysk, cel jest tylko jeden zabić orka i nie dać się zabić , nie mieć litości dla wroga.
Wątek techniczny
Ponawiam atak, jeśli półolbrzym pojawi się w bezpośrednim zwarciu z przeciwnikiem usuwam się tak abyśmy go wzieli w dwa ognie
Wątek techniczny
Ponawiam atak, jeśli półolbrzym pojawi się w bezpośrednim zwarciu z przeciwnikiem usuwam się tak abyśmy go wzieli w dwa ognie
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Północ. Zadyma:-))
Amras cudem unikając trafienia i pewnej śmierci przez wykrwawienie wchodząc w pole przeciwnika uderzył szybkim cięciem od dołu, trafiając i skrżąc iskry po pancerzu wytoczył sporo krwi przeciwnikowi. Półork nie pozostał dłużny elfowi i uderzył szablą z dołu przecinając pancerz elfa, zaznaczając trafienie smugą krwi która wystrzeliła w górę obryzgując wszystkich wkoło.
Margolas obchodząc stół wcześniej przewrócony przez niego, podniósł swój młot wkładając w ten cios całą swoją siłę i jego młot, zatoczywszy półkole trafił półorka zajętego uchylaniem się przed kolejnym atakiem elfa, młot Margolasa rzucił przeciwnikiem o stół postawiony przed wejściem do alkierza, wszystkich obecnych dobiegł odgłos łamanych kości półorka.
Kether wystawiając jedynie swoją głowę zza stołu po raz kolejny sięgnął po Moc ukrytą w jego wnętrzu i poczuł jak ta niezrozumiała siła wypływa z jego ręki w stronę drugiego półorka, który właśnie opierał się o stół (rzut na UM krytyk 02 w rzucie) potraktowany czarem półork zachwiał się na i tak chybotliwych nogach i runął na ziemię twarzą w dół, zwijając się w kłębek na podłodze.
Aalmangar wyciągając kolejny sztylet zamarł w półprzysiadzie obserwując jak jego przeciwnik właśnie osunął się na ziemię brocząc z rany na ręku, odwracając głowę zauważył jak drugi z napastników został zmieciony przez młot Margolasa-przeleciał jakiś metr uderzając o stół postawiony do pionu, blokujący wejście do alkierza.
Wątek techniczny:
Fuks panowie moi, obydwoje przeciwnicy leżą na ziemi. A Wy nawet nie spociliście się
) Półork 1 siedzi oparty o stół, przewrócony u wejścia do alkierza z wklęśniętym kirysem na piersi i krwią wypływającą z jego ust razem z bąbelkami powietrza, drugi półork (ten na przeciw Aalmangara) upadł na ziemię po krytycznym czarze Kethera i leży skulony w kłębek a z jego ręki wypływa coraz więcej krwi.
Co dalej moi mordercy??
Amras cudem unikając trafienia i pewnej śmierci przez wykrwawienie wchodząc w pole przeciwnika uderzył szybkim cięciem od dołu, trafiając i skrżąc iskry po pancerzu wytoczył sporo krwi przeciwnikowi. Półork nie pozostał dłużny elfowi i uderzył szablą z dołu przecinając pancerz elfa, zaznaczając trafienie smugą krwi która wystrzeliła w górę obryzgując wszystkich wkoło.
Margolas obchodząc stół wcześniej przewrócony przez niego, podniósł swój młot wkładając w ten cios całą swoją siłę i jego młot, zatoczywszy półkole trafił półorka zajętego uchylaniem się przed kolejnym atakiem elfa, młot Margolasa rzucił przeciwnikiem o stół postawiony przed wejściem do alkierza, wszystkich obecnych dobiegł odgłos łamanych kości półorka.
Kether wystawiając jedynie swoją głowę zza stołu po raz kolejny sięgnął po Moc ukrytą w jego wnętrzu i poczuł jak ta niezrozumiała siła wypływa z jego ręki w stronę drugiego półorka, który właśnie opierał się o stół (rzut na UM krytyk 02 w rzucie) potraktowany czarem półork zachwiał się na i tak chybotliwych nogach i runął na ziemię twarzą w dół, zwijając się w kłębek na podłodze.
Aalmangar wyciągając kolejny sztylet zamarł w półprzysiadzie obserwując jak jego przeciwnik właśnie osunął się na ziemię brocząc z rany na ręku, odwracając głowę zauważył jak drugi z napastników został zmieciony przez młot Margolasa-przeleciał jakiś metr uderzając o stół postawiony do pionu, blokujący wejście do alkierza.
Wątek techniczny:
Fuks panowie moi, obydwoje przeciwnicy leżą na ziemi. A Wy nawet nie spociliście się
Co dalej moi mordercy??
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek techniczny:
Jako jedyny poszkodowanym jest Amras który otrzymał cięcie szablą, ale z tak marnym skutkiem, że przeciwnik zadał mu tylko 27 pkt obrażeń, więc pomimo lekkiego krwawienia nic ogólnie się nikomu nie stało.
Jako jedyny poszkodowanym jest Amras który otrzymał cięcie szablą, ale z tak marnym skutkiem, że przeciwnik zadał mu tylko 27 pkt obrażeń, więc pomimo lekkiego krwawienia nic ogólnie się nikomu nie stało.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Żywcem go! Żywcem! I dalej hajda, przesłuchać go trzeba. Ale ja błazen nie będę się takimi rzeczami parał. Zbieram sztylety i pędzę zobaczyć, czy wszystko w porządku z Gilreal, tanem Gotmundem, karczmarzem i jego rodziną, no i oczywiście z mandoliną!
Wszystko potem ładnie ubiorę w jakąś fabularkę
Żywcem go! Żywcem! I dalej hajda, przesłuchać go trzeba. Ale ja błazen nie będę się takimi rzeczami parał. Zbieram sztylety i pędzę zobaczyć, czy wszystko w porządku z Gilreal, tanem Gotmundem, karczmarzem i jego rodziną, no i oczywiście z mandoliną!
Wszystko potem ładnie ubiorę w jakąś fabularkę
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Po walce.
Schowany i przytrzymujący Gilrael przy ziemi Kether wystawił swoją głowę zza stołu dostrzegł jak potraktowany przez niego ranny półork (półork 2) osunął się na ziemię zwijając się w kłębek (dla mnie krytyk w rzuceniu czaru jest równoznaczny z wyciągnięciem maksa z czaru), zauważył też, że drugi z napastników właśnie kończył swój żywot będąc opartym o stół i wykrztuszając z siebie powietrze z krwią tworzącą na jego ustach krwawe bąble.
Aalmangar ździwiony swoją reakcją stał w wyprostowanej sztucznej pozie, spoglądał na swoje ręce w których trzymał sztylety, Margolas uśmiechał się szyderczo, Amras natomiast spoglądał na swoją zbroję spod której zaczęła wylewać się krew.
Wątek techniczny:
Dwóch napastników leży na ziemi, (półork 1 oparty o stół, rzęzi i pluję krwią, półork 2 zwinięty w kłębek leżący na podłodze) jedna ludzka kobieta (ta która tańczyła z Amrasem i dostała dzbanem od Margolasa leży na ziemi i krwawi z głowy), karczmarz nadal w szoku ( 2 rzuty pechowe na reakcję), chłopi schowani pod stołem i nawet nosa nie wyściubiają ze swojej kryjówki. Gilrael leży na ziemi, osłaniana przez Kethera, Gotmund właśnie wychodzący zza stołu z alkierza.
Schowany i przytrzymujący Gilrael przy ziemi Kether wystawił swoją głowę zza stołu dostrzegł jak potraktowany przez niego ranny półork (półork 2) osunął się na ziemię zwijając się w kłębek (dla mnie krytyk w rzuceniu czaru jest równoznaczny z wyciągnięciem maksa z czaru), zauważył też, że drugi z napastników właśnie kończył swój żywot będąc opartym o stół i wykrztuszając z siebie powietrze z krwią tworzącą na jego ustach krwawe bąble.
Aalmangar ździwiony swoją reakcją stał w wyprostowanej sztucznej pozie, spoglądał na swoje ręce w których trzymał sztylety, Margolas uśmiechał się szyderczo, Amras natomiast spoglądał na swoją zbroję spod której zaczęła wylewać się krew.
Wątek techniczny:
Dwóch napastników leży na ziemi, (półork 1 oparty o stół, rzęzi i pluję krwią, półork 2 zwinięty w kłębek leżący na podłodze) jedna ludzka kobieta (ta która tańczyła z Amrasem i dostała dzbanem od Margolasa leży na ziemi i krwawi z głowy), karczmarz nadal w szoku ( 2 rzuty pechowe na reakcję), chłopi schowani pod stołem i nawet nosa nie wyściubiają ze swojej kryjówki. Gilrael leży na ziemi, osłaniana przez Kethera, Gotmund właśnie wychodzący zza stołu z alkierza.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Po walce.
Aalmangar pierwszy otrząsnął się z szoku i biegiem rzucił się do alkierza, z którego właśnie wyłaniał się tan Gotmund z Ketherem, a z drugiej strony podnosiła się Gilrael, nikt z tejże trójki nie był ranny, ale było widać po ich twarzach, iż są przerażeni tym co się stało. Odetchnąwszy ze spokojem iż jego sponsorzy czują się dobrze i są bezpieczni (trza jakoś Ketherowi podziękować, tak jak i Amrasowi czy Margolasowi w odpowiednim momencie) zobaczył iż stół na którym zostawił swoją mandolinę jest przewrócony, a rzeczy będące na nim podeptane przez walczących, ale szczęśliwym zbiegiem losu mandolina leżała na jakiś sakwach i wydawała się nietknięta przez nikogo.
Aalmangar pierwszy otrząsnął się z szoku i biegiem rzucił się do alkierza, z którego właśnie wyłaniał się tan Gotmund z Ketherem, a z drugiej strony podnosiła się Gilrael, nikt z tejże trójki nie był ranny, ale było widać po ich twarzach, iż są przerażeni tym co się stało. Odetchnąwszy ze spokojem iż jego sponsorzy czują się dobrze i są bezpieczni (trza jakoś Ketherowi podziękować, tak jak i Amrasowi czy Margolasowi w odpowiednim momencie) zobaczył iż stół na którym zostawił swoją mandolinę jest przewrócony, a rzeczy będące na nim podeptane przez walczących, ale szczęśliwym zbiegiem losu mandolina leżała na jakiś sakwach i wydawała się nietknięta przez nikogo.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Chowając po chwili wahania nóż do pochwy, Kether odwrócił się w stronę Gilrael i starając się nie spoglądać na jej falujący w pośpiesznym oddechu, a przez to niebywale kuszący biust ujął kruczowłosą kobietę pod ramię pomagając podnieść się jej na nogi. Wszystko wskazywało na to, że stoczona w zawrotnym tempie i wyjątkowo krwawa bitka dobiegła końca, ale bystry umysł oriakańskiego kleryka wciąż nie potrafił się wyzbyć podejrzliwej czujności.
- Wy tam, przy ławach! - krzyknął przełażąc jednocześnie w mało dystyngowany sposób ponad przewróconym stołem i kierując swe słowa pod adresem przerażonych rozlewem krwi chłopów i służbitów karczmarza - Napadnięto na tego możnego pana, toż to strasznista zbrodnia! Pozbierajcie oręż powalonych i pilnujcie wejścia! Niech kto skoczy na majdan, sprawdzi strażników przy bramie! Jeśli dychają, niechaj bramę zamkną na rygle! Jeśli ubici, sami bramę zamknijcie!
Przekraczając nad leżącymi pośrodku izby ciałami Kether dopadł swej ławy i oplótł palcami prawej dłoni owinięty rzemieniem trzonek swego młota. Znajomy ciężar z miejsca przywrócił mu część animuszu, podobnie jak coraz większa pewność tego, że dzięki łasce Mitrylowego Boga uniósł cało głowę z tej nielichej opresji.
Wątek techniczny
Nie wiadomo, czy na terenie zajazdu nie czai się jakiś jeszcze zamachowiec, więc dobrze by było zamknąć bramę i nikogo nie wpuszczać ani nie wypuszczać bez naszej wiedzy. Chłopi się mogą przydać jako żywa przeszkoda pomiędzy takim zamachowcem, a jego celem (oraz Ketherem, gdyby przypadkowo znalazł się na linii rzutu sztyletem).
Pozwolę też sobie przeanalizować cały incydent. Morderców było dwóch, przybyli tuż po Gotmundzie i jego świcie. Zaatakowali nie przejmując się przewagą liczebną ochrony ofiary (zakładam, że chodziło im o tana lub jego piękną żonę). Jeden został zabity przez Margolasa, drugi wpadł w wywołaną magicznie katatonię, wcześniej sami zabili dwóch żołdaków, a kilka osób poranili (w tym Amrasa). Liczę, że żołnierze Gotmunda będą dość trzeźwi, by obezwładnić wciąż żyjącego zamachowca.
Co ze strażnikami pod bramą? Czy brama zostanie zamknięta? Jeśli odetniemy zajazd od świata zewnętrznego, przyjdzie czas na wnikliwe śledztwo (a Aster Kether ma zamiar odegrać w nim wiodącą rolę).
Chowając po chwili wahania nóż do pochwy, Kether odwrócił się w stronę Gilrael i starając się nie spoglądać na jej falujący w pośpiesznym oddechu, a przez to niebywale kuszący biust ujął kruczowłosą kobietę pod ramię pomagając podnieść się jej na nogi. Wszystko wskazywało na to, że stoczona w zawrotnym tempie i wyjątkowo krwawa bitka dobiegła końca, ale bystry umysł oriakańskiego kleryka wciąż nie potrafił się wyzbyć podejrzliwej czujności.
- Wy tam, przy ławach! - krzyknął przełażąc jednocześnie w mało dystyngowany sposób ponad przewróconym stołem i kierując swe słowa pod adresem przerażonych rozlewem krwi chłopów i służbitów karczmarza - Napadnięto na tego możnego pana, toż to strasznista zbrodnia! Pozbierajcie oręż powalonych i pilnujcie wejścia! Niech kto skoczy na majdan, sprawdzi strażników przy bramie! Jeśli dychają, niechaj bramę zamkną na rygle! Jeśli ubici, sami bramę zamknijcie!
Przekraczając nad leżącymi pośrodku izby ciałami Kether dopadł swej ławy i oplótł palcami prawej dłoni owinięty rzemieniem trzonek swego młota. Znajomy ciężar z miejsca przywrócił mu część animuszu, podobnie jak coraz większa pewność tego, że dzięki łasce Mitrylowego Boga uniósł cało głowę z tej nielichej opresji.
Wątek techniczny
Nie wiadomo, czy na terenie zajazdu nie czai się jakiś jeszcze zamachowiec, więc dobrze by było zamknąć bramę i nikogo nie wpuszczać ani nie wypuszczać bez naszej wiedzy. Chłopi się mogą przydać jako żywa przeszkoda pomiędzy takim zamachowcem, a jego celem (oraz Ketherem, gdyby przypadkowo znalazł się na linii rzutu sztyletem).
Pozwolę też sobie przeanalizować cały incydent. Morderców było dwóch, przybyli tuż po Gotmundzie i jego świcie. Zaatakowali nie przejmując się przewagą liczebną ochrony ofiary (zakładam, że chodziło im o tana lub jego piękną żonę). Jeden został zabity przez Margolasa, drugi wpadł w wywołaną magicznie katatonię, wcześniej sami zabili dwóch żołdaków, a kilka osób poranili (w tym Amrasa). Liczę, że żołnierze Gotmunda będą dość trzeźwi, by obezwładnić wciąż żyjącego zamachowca.
Co ze strażnikami pod bramą? Czy brama zostanie zamknięta? Jeśli odetniemy zajazd od świata zewnętrznego, przyjdzie czas na wnikliwe śledztwo (a Aster Kether ma zamiar odegrać w nim wiodącą rolę).
- Cosik dziwaczna mnie sie taz zasadzka zdaje. 2 jeno opryszkow i to miast tana od reki utrupic, za rzezanie żołdaków się wzięli. Cosik mnie tu nie pasuje. - rzekł po chwili namysłu Margolas. Wykrzywił usta i dodał - Nic, to. Przezorny zawsze ubezpieczony
i zaczął wdziewać swą zbroję, która do tej pory leżała razem z resztą tobołków pod stołem.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek techniczny
Póki co chłopi nie kwapią się do wyjścia na zewnątrz porażeni tym co stało się tutaj.
Kether wystąpił i przemówił ale nikt nie zawracał sobie głowy tym co kleryk wypowiedział, Amras zajęty był zdejmowaniem szybko swojej zbroi, Margolas wstawiony usiadł na ławie i tym razem nie trudząc się pociągnął spory łuk z ostatniego ostałego się na stole dzbana.
Póki co chłopi nie kwapią się do wyjścia na zewnątrz porażeni tym co stało się tutaj.
Kether wystąpił i przemówił ale nikt nie zawracał sobie głowy tym co kleryk wypowiedział, Amras zajęty był zdejmowaniem szybko swojej zbroi, Margolas wstawiony usiadł na ławie i tym razem nie trudząc się pociągnął spory łuk z ostatniego ostałego się na stole dzbana.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy. Po walce.
Walczący odetchnęli z ulgą, dość szybko i sprawnie poszło im z napastnikami mimo dwóch zabitych żołnierzy zdawać by się mogło, że wszystkie zagrożenie zostało zażegnane, gdy wtem karczemnymi murami wstrząsnął ogromny huk przyprawiając wszystkich obecnych na dole o zasłonięcie swoimi dłońmi uszu. To na górze coś ogromnie huknęło i do środka karczmy z góry wdarł się krzyk przerażenia i swąd palonego ciała.
Wszyscy obecni zastygli w bezruchu nie wiedząc co się dzieję. Na górze słychać było odgłosy uderzania stali o stal.
Wątek techniczny:
I co teraz moi drodzy?
Walczący odetchnęli z ulgą, dość szybko i sprawnie poszło im z napastnikami mimo dwóch zabitych żołnierzy zdawać by się mogło, że wszystkie zagrożenie zostało zażegnane, gdy wtem karczemnymi murami wstrząsnął ogromny huk przyprawiając wszystkich obecnych na dole o zasłonięcie swoimi dłońmi uszu. To na górze coś ogromnie huknęło i do środka karczmy z góry wdarł się krzyk przerażenia i swąd palonego ciała.
Wszyscy obecni zastygli w bezruchu nie wiedząc co się dzieję. Na górze słychać było odgłosy uderzania stali o stal.
Wątek techniczny:
I co teraz moi drodzy?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Oriakanin zmełł w ustach przekleństwo zupełnie nie przystające jego dostojnej osobie, ku ogromnej frustracji stwierdzając, że nikt na jego polecenia nie zwrócił uwagi. Nie czekając już dłużej podniósł młot i szarpnąwszy za drzwi rozwarł je szeroko z zamiarem jak najszybszego wyskoczenia na zaśnieżony majdan. Nie kierowało nim bynajmniej szeroko pojmowane bohaterstwo, wręcz przeciwnie: nie wiedząc, czy w zajeździe wciąż nie skrywa się jakiś zabójca, kleryk uznał za rozsądny pomysł żwawe opuszczenie tej cuchnącej krwią, potem i strachem ciasnej przestrzeni.
Wątek techniczny
Urwałem opis w tym miejscu, bo nie wiem, czy ktoś nie da mi od razu po otwarciu drzwi w nos. Jeśli nie, wyskakuję w mroźną noc i zmierzam w stronę bramy, by dopilnować jej zamknięcia. Co ze strażnikami? Są tam, żyją? Tak czy owak wrócę do sali jadalnej nieśpiesznie i mam nadzieję, że kiedy tam wrócę, sytuacja będzie już w pełni opanowana.
Mordi, przydałoby się małę info na temat wykonanych testów. Jakie wyniki uzyskałeś dla mojej modlitwy? Nie jestem fanatycznym wyznawcą cyferek, ale czasami warto wiedzieć, na czym się stoi spoglądając na swą kartę postaci
EDIT: Mordimer mnie ubiegł swoim postem - czy w takim razie mogę przyjąć, że huk zastał mnie w otwartych drzwiach zajazdu?
Oriakanin zmełł w ustach przekleństwo zupełnie nie przystające jego dostojnej osobie, ku ogromnej frustracji stwierdzając, że nikt na jego polecenia nie zwrócił uwagi. Nie czekając już dłużej podniósł młot i szarpnąwszy za drzwi rozwarł je szeroko z zamiarem jak najszybszego wyskoczenia na zaśnieżony majdan. Nie kierowało nim bynajmniej szeroko pojmowane bohaterstwo, wręcz przeciwnie: nie wiedząc, czy w zajeździe wciąż nie skrywa się jakiś zabójca, kleryk uznał za rozsądny pomysł żwawe opuszczenie tej cuchnącej krwią, potem i strachem ciasnej przestrzeni.
Wątek techniczny
Urwałem opis w tym miejscu, bo nie wiem, czy ktoś nie da mi od razu po otwarciu drzwi w nos. Jeśli nie, wyskakuję w mroźną noc i zmierzam w stronę bramy, by dopilnować jej zamknięcia. Co ze strażnikami? Są tam, żyją? Tak czy owak wrócę do sali jadalnej nieśpiesznie i mam nadzieję, że kiedy tam wrócę, sytuacja będzie już w pełni opanowana.
Mordi, przydałoby się małę info na temat wykonanych testów. Jakie wyniki uzyskałeś dla mojej modlitwy? Nie jestem fanatycznym wyznawcą cyferek, ale czasami warto wiedzieć, na czym się stoi spoglądając na swą kartę postaci
EDIT: Mordimer mnie ubiegł swoim postem - czy w takim razie mogę przyjąć, że huk zastał mnie w otwartych drzwiach zajazdu?