PBF - Droga do... nikąd

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 15 października 2011, 23:35

Wątek techniczny:
A co ze mną? Ile czasu minęło odkąd dostałem z bazooki?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 16 października 2011, 06:35

Klnę szpetnie!
Wątek techniczny:
Zakładam, że jakby mag mógł się teleportować zrobił by to zamiast paradować pod czarami maskującymi. Ponadto mam jego amulet na PM i o ile nie ma drugiego rzucanie skomplikowanych czarów było by dla niego zbyt bolesne. Jeżeli chłopiec karczemny niesie ze sobą wino, chwytam za dzban i rozlewam szerokim łukiem w miejsce gdzie stał mag, obserwując czy ciecz nie zawiśnie w powietrzu. Jeżeli nie mam wina, cóż, szukam po omacku.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 października 2011, 15:46

Zacny Barthu zmierzajmy co rychlej do Deliada, bo tu niedługo może się zrobić nieliche zamieszanie. Dobrze, by też było jak najszybciej przenieść naszych do innej karczmy, tak by straż nie wiedziala do której. Teraz pogwarzymy z magiem. Mam nadzieję, że nie zwiał Deliadowi.
Ostatnio zmieniony 17 października 2011, 17:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 października 2011, 19:56

Złoty Liść, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Wyrzucając z ust przekleństwa, na jakie zazwyczaj nigdy by sobie nie pozwolił, Deliad skoczył w stronę posługacza zagarniając powietrze ramionami w nadziei na pochwycenie nimi niewidzialnego zbiega. Nie rozumiejąc znaczenia tych dziwacznych ruchów służący wrzasnął na całe gardło i zaczął się cofać w głąb korytarza. Nagi podpity półork wytrzeszczył oczy na mijającego go druida, zapominając w jednej chwili o uciekającej przed nim dziewczynie. Sharamita dostrzegł kątem oka dzierżony w dłoni amanta kubek wina.

Półork wrzasnął nie gorzej od służącego, kiedy obcy wyrwał mu bez ostrzeżenia naczynie z rąk, po czym chlusnął jego zawartością wprost przed siebie w pustą przestrzeń korytarza. Strugi szkarłatnego trunku oblały coś, co najwyraźniej starało się ukryć pod zasłoną magicznej niewidzialności, chociaż wina w kubku było zbyt mało, by jego krople mogły w pełni obramować zarys sylwetki przewrotnego czarodzieja.

Sharamita krzyknął tryumfalnie widząc, że właściciel bordowych, a teraz także poplamionych szat wciąż znajduje się pomiędzy nim i służącym, przyciśnięty do ściany korytarza w płonnej nadziei na wyślizgnięcie się pośród powstałego zamieszania na schody wiodące ku drzwiom.

Nagi właściciel kubka złapał od tyłu Deliada uniesiony słusznym gniewem, zaczął tarmosić druidem unieruchamiając go tym samym w miejscu. Wciąż w znaczącym stopniu niewidoczny czarodziej natychmiast to wykorzystał przeskakując obok uwięzionego w uścisku sharamity. Wściekły jak osa Deliad złapał podpitego i wrzeszczącego nieskładnie mieszańca za kark i przerzucił go wśród przerażonych pisków dziewczyny przez ramię. Posiadacz bordowych szat przemknął tuż obok lądując dzikim susem na szczycie schodów. Druid ruszył w jego stronę, ale w tej samej chwili w jego głowie rozbłysły jaskrawe ogniki.

Przestraszony posługacz miał przy sobie małą pałkę, przytroczoną do pasa i służącą na co dzień do głuszenia kłopotliwych gości. Stojąc w obliczu zdumiewających wydarzeń i nie rozumiejąc niczego postanowił pójść za głosem instynktu i zdzielił schwyconą pośpiesznie pałką pierwszą ofiarę na swej drodze, a był nią właśnie gotowiący się do przeskoczenia nad powalonym półorkiem sharamita.

Karczmarz był akuratnie w drodze na pierwsze piętro, kiedy piski przerażonego dziewczęcia poderwały go na równe nogi. Popędził w górę, gdzie u szczytu schodów czekały go dwie niespodzianki. Pierwszą był podmuch jakiegoś ciężkiego, ale ewidentnie niewidzialnego kształtu, który przemknął obok gospodarza omal nie zrzucając go przez przypadek ze schodów.

Druga niespodzianka okazała się równie zaskakująca, a był nią tkwiący na czworakach z wypiętym tyłkiem mieszaniec krwi oraz oparty o te właśnie pośladki Deliad, klęczący z wyrazem bezbrzeżnego oszołomienia na twarzy.

- Perwersas! - zawył półork tracąc nagle cały swój animusz i próbując jak najszybciej odskoczyć od druida, co naturalnie w przypadku pozycji na czworakach nie było zadaniem łatwym - Chce mnie żywcem wychędożyć! Niech mnie kto poratuje!


Wątek techniczny

Kwestie obyczajowe to jedno, a zbieg niestety drugie. Przypadkowa oczywiście interwencja posługacza sprawiła, że Deliad zbiega stracił, zyskał w zamian potężnego guza oraz niechętnego mu oblubieńca. Z całej tej afery oczywiście można wybrnąć bez narażania na szwank swej reputacji (zwłaszcza w oczach pianitki, która przestała piszczeć i uważnie w zamian obserwuje dwuznaczne poczynania Deliada).

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 17 października 2011, 09:34

Zrywam się na równe nogi i krzyczę.
-Parszywy głupcze lepiej siebie palnij w tą pustą makówkę. Łapać złodzieja!!! Sakiewkę mi ukradł.
Nie ma więcej czasu do stracenia, rzucam się w pogoń za magiem. Będzie przeciskał się między gośćmi karczmy, powinno to pozwolić mi na jego lokalizację.


Wątek techniczny

Jeżeli uda mi się ziścić moje zamierzenia czyli opuścić miejsce żenującego incydentu i namierzyć maga to postaram się, ryzykując wściekłość tłumu, chwycić dzban przypadkowego napitku i chlusnąć w niewidzialnego. A jakby i to się udało to spróbuje obsypać go czymś sypkim (np. jakaś przyprawa ze stołu, kurz, trociny, słoma o ile takowe są na podłodze( szurnięciem nogą), potrawą ze stołu( to w ostateczności)).
Ostatnio zmieniony 17 października 2011, 22:54 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 października 2011, 13:03

Winne Grono, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Gdy tylko strażnicy z noszami opuscili karczmę, rycerz w myśl rady towarzysza postanowił zadbać o nieco bardziej dyskretne miejsce dla rannych: - Przeniesiemy ich za Twoją radą. Znajdźmy no jakichś kilku frantów z ulicy co za troche srebra wezmą ich gdzieś dalej, np do Pod Ubitą Skolopendrą. Załatwmy to i czym prędzej do Grona.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 18 października 2011, 13:25

Uciekajacy maag liczyl niewatpliwie na dezorientacje Deliada, ale szybka reakcja polorka zniweczyla jego plany. Niewidzialna poczatkowo postac zaczyna powoli przybierac widoczne ksztalty. Okrzyki oskarzajace Deliada o wszeteczne zamilowanie do koz i innych owiec zmieniaja sie w pelne zaskoczenia nawolywania, gdy mag materializuje sie wreszcie w pelni widzialny u podstawy schodow. Na jego twarzy gosci teraz niczym juz nie maskowany grymas wscieklosci. Gdy tylko zorientowal sie, ze Deliad jest juz w stanie go dostrzec obrocil sie na piecie i wykrzyknal w jego strone krotkie zaklecie (UM 53).
Wokol Deliada rozkwita nagle obezwladniajaca ciemnosc, a zdezorientowany (reakcja 91) polork myli krok i zamiast na kolejny stopien jego stopa trafia powietrze, i lowca z rumorem stacza sie z kilku ostatnich schodow. Chwile zajmuje mu zebranie sie z podlogi i ponowne rzucenie sie w pogon. Caly czas otacza go ciemnosc, jednak Deliad widzial juz podobny efekt wczeniej na ulicy i wie, ze czar ma ograniczony zasieg. Niemal przewraca sie potykajac sie o krzeslo, ale czarna zaslona spada z jego oczu - Deliad wybiegl z chmury Ciemnosci. Czarnoksieznik wykorzystal to zamieszanie i Deliad widzi jego plecy znikajace za drzwiami wejsciowymi do gospody.

Wiekszosc gosci wyglada na zdezorientowanych cala sytuacja, jednak kilka osob slyszac o skradzionej sakiewce poderwalo sie na nogi i rzucilo sie takze w strone wyjscia... wyglada na to, ze Deliad ma kilku nieoczekiwanych sprzymierzencow... Chwila zamieszania przy drzwiach, ale jestescie juz na ulicy i widzicie umykajaca co sil w nogach postac skrecajaca wlasnie za rog...

- Straz, straz! Lapaj drania! Lap zlodzieja! - rozlegaja sie okrzyki ludzi, ktorzy dolaczyli do Deliada w poscigu za uciekajacym magiem.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 18 października 2011, 16:06

- Dobrzy ludkowie, prawi a zacni. Wdzięczność wam jestem winien za wasze wstawiennictwo. Ale tego maga przebrzydłego sam dopadnę. Żyć bym nie mógł z myślą, że ten potwór mógłby wam krzywdę uczynić. Bywajcie więc a ja pędzę sprawiedliwości zadość uczynić!
Wymawiam to jednym tchem po czym mknę za róg, za którym zniknął mag.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 października 2011, 20:02

Winne Grono, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI

Amras stęknął w wyrazie bezbrzeżnej boleści, a potem spróbował podnieść głowę. Chociaż pamiętał co nieco z naznaczonej cierpieniem, kołysaniem i podskokami podróży na noszach, dopiero po dłuższej chwili odpoczynku w ciemnym pokoju zdołał zebrać myśli na tyle, by przypomnieć sobie dokładnie niedawne zajścia. Awantura na ulicy, śmiercionośne zaklęcia i odór skóry palonej mocą magii - przypominając sobie to wszystko mężczyzna syknął przez zaciśnięte spazmatycznie zęby, a potem podniósł do oczu swe owinięte bandażami dłonie, przyglądając się poznaczonym czerwienią oparzeń palcom.

Ku swemu zdumieniu elf odczuwał znacznie mniej bólu niż mógłby się spodziewać, był jednak dość bystry, by zdawać sobie sprawę, że zawdzięcza to nie powierzchowności oparzeń, tylko kojącemu działaniu leczniczych ziół i maści. I wiedział też, że prędzej czy później specyfiki te przestaną działać, a wtedy albo zacznie gryźć z bólu swój sennik albo dzikim wyciem wypłoszy z karczmy wszystkich biesiadników.

Obrzucił spojrzeniem niewielki pokoik o zamkniętych litościwie okiennicach, pogrążony w błogim półmroku i rozbrzmiewający sączącymi się poprzez podłogę dźwiękami gwarnego zbiegowiska na parterze budowli. Amras zapamiętał dość z zasłyszanej pobieżnie rozmowy Bartha z karczmarzem, by wiedzieć, że katanicki rycerz opłacił swym poturbowanym druhom spoczynek do czasu swego powrotu z jakiegoś miejsca, którego nazwy elf już nie dosłyszał. Cichy metaliczny szczęk zwrócił uwagę elfa na wiklinowy fotelik wstawiony w róg pokoju oraz skuloną w nim sylwetkę Forgila Primma. Siedzący z zafrasowaną miną gnom oddawał się ulubionemu zajęciu, robiąc na drutach ciepły wełniany szal. Szydła śmigały w powietrzu z niebywałą szybkością i wprawą, hipnotyzując tym widokiem wyciągniętego na posłaniu elfa.

Amras westchnął cicho. Nie pozostawało mu zatem nic innego jak tylko leżeć spokojnie na miękkim posłaniu i cieszyć się względnie niewielkim bólem, dopóki znieczulające go specyfiki nie przestaną działać.

Drzwi pokoju otworzyły się niemal bezszelestnie i gnom natychmiast przerwał szydełkowanie spozierając z niepokojem na przybysza. W progu stał Barth Vader.

- Zmiana planu, przyjaciele - powiedział cicho katanicki rycerz - Przenosimy się do innej karczmy.


Wątek techniczny

Mordimerze, minęła w przybliżeniu godzina od chwili, kiedy ogarnął Cię magiczny ogień. Znajdujesz się wraz z reptillionem w Winnym Gronie, na pierwszym piętrze, w pokoiku wynajętym dla Was przez Bartha. 8ART, czterech obiboków okupujących pobliski róg ulicy zgodziło się przenieść rannych do nowej lokalizacji za garść srebrników, mają nawet praktyczny w transporcie dwukołowy wózek i osiołka.

RHN, poproszę o deklarację dalszego udziału w grze lub rezygnację z zabawy, potrzebne mi stosowne potwierdzenie.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 19 października 2011, 00:16

- Zmiana planu, przyjaciele - powiedział cicho katanicki rycerz - Przenosimy się do innej karczmy. Coś mi tu śmierdzi, a nie mam póki co ochoty tłumaczyć się straży po raz drugi, tym bardziej, że czas nagli. Nasz druid czeka w Złotym Liściu z tajemniczym magiem i Bóg mi świadkiem, żeby miał dobre wytłumaczenie na tą całą awanturę, bo innaczej to go sam straży oddam, co by się prawu zadość stało - skrzywił usta w niemiłym grymasie uruk, po czym zwrócił się do elfa z tajemniczym uśmiechem - Aravenie, czy byłbyś tak łaskaw i postawił kolejke na dole i zaproponował jakiś popularny toast żeby odwrócić uwagę od naszego wyjścia? Sugeruję toast za tan Mirvane Dhuntael: najpiękniejszą faworyte miłościwie nam panującego. Okrzykom nie będzie końca...


Wątek techniczny

Czekam na toast Aravena, jeśli zgodzi się oczywiście na akcję dywersyjną po czym ewakuujemy rannych. Nasi sympatyczni koledzy od kilku srebrników zabierają Isalshynisa, Amrasa i Forge'a do Skolpendry a już spokojnie udam się konno do Złotego Liścia. Jeśli Araven też podróżuje konno to zaczekam za rogiem z jego wierzchowcem. Jeśli nie to pójdziemy pieszo, oczywiście ja prowadząc konia za uzdę.


EDIT: konie reszty czlonków drużyny też zabieram
Ostatnio zmieniony 19 października 2011, 11:55 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 października 2011, 18:12

Biorę od zacnego Bartha za jego przyzwoleniem nieco srebra by postawić gościom kolejkę (bo ja biedny jestem). Zacni bywalcy tego przybytku stawiam jedna kolejkę dla 12-stu chętnych - wypijmy zdrowie zacnej Mirvane Dhuntael, oby Imperator był z niej zadowolony a ona sama żyła w zdrowiu.
Watek techniczny:
Załatwiam wszystko wcześniej z karczmarzem by przygotowano 12 kufli piwa, ja pije wodę. Przeciagam możliwie dlugo picie za zdrowie w/w pani, by barth mógł sie oddalić z naszymi towarzyszami.
Ostatnio zmieniony 21 października 2011, 10:01 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 października 2011, 22:29

Wątek techniczny

Przepraszamy za przestój - czekamy na deklarację dalszego udziału w grze ze strony RHN. Jeśli nie odezwie się do jutra, sami przesądzimy o rozwiązaniu impasu.

Kwestia toastu nie będzie problemem, ciekawy pomysł na dywersję. Tym najętym na ulicy gościom wierzycie na słowo, że zainkasują gotówkę i odwiozą poszkodowanych pod wskazany adres?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 21 października 2011, 01:09

Wątek techniczny

Niech Prime i Araven cisną do Liścia, bo Deliad ma kłopoty (o czym my oczywiście nie wiemy) a ja odeskortuje rannych/rannego do Skolopendry. Umówmy się, że gdybym nie spotkał ich w Złotym Liściu to jako punkt kontrolny wyznaczmy jakiś placyk w pobliżu, gdzie spotakmy się ewentualnie dajmy na to za godzinę

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 21 października 2011, 09:09

Winne Grono, Plac Karczemny, 17 kosar-ran 9455 KI
Do czasu az bedzie wiadomo coi z RHN... Taka niewielka kloda pod nogi od MG :)

Towarzystwo zebrane w gospodzie z radoscia przywitalo toast, po chwili padlo jeszcze tradycyjne - Wypijmy tez za pomyslnosc milosciwie nam panujacego, niechaj Katan zyje wiecznie! Ten toast tez wzniesiono bez wahania.
Araven dyskretnie rozgladal sie po sali czy jego dywersja sie udala, gdy nagle jeden z gosci zwrocil sie do niego - Wypijmy tez zdrowie naszych bohaterow, co to maga podlego ujeli, a jego kompanow zasiekli. - Kilku gosci, ktorzy nie byli swiadkami zajscia zaczelo dopytywac sie w czym rzecz, wiec rozmowca popuscil nieco wodzy fantazji i zaczal opowiadac:
- Mamy tu przed soba prawdziwego bohatera. Niech mnie piorun jesli lze. Gdy straszna magiczna zawierucha nad dzielnica sie unosila on to, wraz ze swymi dzielnymi kompanami ruszyl ratowac miasto. Jakis mag zdradziecki tam stawal i z tuzin oprychow z nim bylo, alec ci to dzielni ludzie piersia swa bronili Ostrogaru. Napasnikow wysiekli, a maga pojmali. Toz jeszcze slady krwi przed drzwiami widac. A jaka to walka straszliwa byla. Czary i ogien piekielny przeciw nagiej stali i nieuleklej odwadze. Dwoch z tej kompaniji malo zycia nie postradalo i po kaplana poslac musieli, coby ich ratowal. Teraz sie kuruja na gorze. - tu wskazal na schody biegnace na pietro - I jak mowie, maga tez pojamali i strazy do kazamatow oddali. Nieprawdaz to? Toz im sie co najmniej toast nalezy. Wympijmy zatem za ich zdrowie i pomyslnosc i coby pocharatani do pelni sil szybko wrocili!

I tak to Araven znow jest w centum uwagi, a goscie dopytuja aby cos wiecej opowiedzial jak to przeciw opyszkom staneli :P

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 października 2011, 20:44

Zacni goscie tego wspanialego przybytku... Zaden tam ze mnie bohater. Bardziej juz moiji Kompani na uznanie zasłuzyli, kilku z nich w boju padło. Niektórzy moga tego nie przeżyć. Zdrowie moich kompanów, wybaczcie ludzie ale to mój ostatni toast w tak zacnym towarzystwie. Z zalem ale musze was opuscic, by doglądac rannych towarzyszy i sparwdzic czy maja należytą opiekę. Pochylam sie i staram sie opuscic karczme po tych słowach.

Wątek techniczny:
Wychodzę nim dopiją piwo i kieruję się do Deliada.

ODPOWIEDZ