PBF - Płonąca granica

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2011, 20:52

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Silnik pikapa wciąż pracował na jałowym biegu, chociaż z logicznego punktu widzenia było to czystym marnotrawstwem bezcennego paliwa. Zamiast przekręcić kluczyk w stacyjce Wilson tkwił w bezruchu za kierownicą, pogrążony w głębokiej zadumie nad sobie tylko znanymi sprawami. Bladoskóry czarnowłosy mężczyzna o pociągłej twarzy nie słynął z gadatliwości, nawet wówczas, gdy była ona jak najbardziej wskazana, często też zdawał się odpływać myślami gdzieś daleko nie zwracając większej uwagi na swe otoczenie.

Wodząc zamyślonym spojrzeniem po dziurawej siatce ogrodzenia nawet nie spostrzegł nieznacznego poruszenia po lewej stronie wozu. Rosnący po tamtej stronie bukowy zagajnik tonął w półmroku rzucanym przez gęste zarośla, jednakże w cieniu tym przez krótką chwilę rysował się jakiś niski kształt, mogący przypominać jakieś leżące na brzuchu zwierzę.

Albo rozciągniętego w wysokiej trawie, pod rozłożystymi gałązkami krzaków człowieka.

Silnik pikapa wciąż pracował, zagłuszając swym nierównym rytmem cichutkie trzaski łamanych co jakiś czas kruchych gałązek, które zaścielały ziemię w zagajniku.


Wątek techniczny

Teraz Vampire1308 powinien sobie puścić charakterystyczną ścieżkę dźwiękową ze "Szczęk"? Łapiecie, o co mi chodzi? :P

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 27 października 2011, 00:00

Rozumiem że jestem w punkcie A. Zatem ostrożnie, z odbezpieczoną bronią zerkam za winkiel. Potem ostrożnie do narożnika przy pasie. Jeśli będzie jakaś dziura to zajrzę w pełnej gotowości co też tam może skrobać. Gdyby nie było, staram się przepatrzeć ścianę hangaru od pasa startowego, pewnie będą tam wrota. Może stamtąd da się coś wypatrzeć, podsłuchać.
Zastanawiają dźwięki zatem staram się użyć Nasłuchiwania, może z czymś się skojarzą. Dźwięk pazurów, metaliczny czy coś innego.
Nie pcham się dalej, staram się od punktu B dotrzeć do wieży. Obejrzeć wnętrze, sprawdzić stan użytkowy i pole widzenia.


Obrazek

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 października 2011, 07:57

Radeford rozpoczął odmawiać w myślach modlitwę. Bóg znów wystawił go na próbę. Nie każdy z "przetrwałych" był godny jego łask. Godzina próby, którą rozpoczęła apokalipsa trwała nadal, a tylko godni będą stąpać po nowym królestwie Pana. Ebenezer uważał się, nie tylko, za godnego, ale za wybrańca Pana. Był kierunkowskazem dla zbłąkanego ludu.
Coś czaiło się nieopodal w krzakach. Być może był to pustelnik zamieszkujący opuszczone lotnicko, zbłąkana, zlękniona duszyczka szukająca wsparcia i zrozumienia. Ale równie dobrze mogło być to plugastwo, jak mutant czy maszyna molocha, albo demon i jego sługi.
Radeford postanowił przyczaić się i poczekać jeszcze kilka minut. Plugastwo znane było ze swego zniecierpliwienia i przemożnej chęci mordu. Poza tym obrzyn był bronią śmiercionośną ale o małym zasięgu...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2011, 18:54

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Palce kaznodziei zacisnęły się na obrzynie niczym ręce Mojżesza na lasce, którą prorok wzniósł nad brzegiem Morza Czerwonego zmuszając je do rozstąpienia się przed Izraelitami. Serce Radeforda przyśpieszyło, a zmrużone oczy taksowały bacznie każdą okoliczną kępę krzaków w poszukiwaniu śladu zagrożenia. Z podejrzanych chaszczy nie dobiegł już żaden podejrzany dźwięk, a listowie zdawało się poruszać jedynie pod wpływem podmuchów lekkiego, chociaż chłodnego wiatru.

Mężczyzna odetchnął z nieudawaną ulgą i wtedy zza dachu sąsiedniego budyneczku dobiegł go charakterystyczny szczęk toczącej się po popękanym betonie metalowej puszki.


Wątek techniczny

W krzakach nic się już nie rusza, ale wiatr nie wydaje się dość silny, by tłumaczyło to samoczynne toczenie się puszki...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 października 2011, 18:59

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Salt minął ostrożnie narożnik hangaru, starając się pozostawać cały czas jak najbliżej dającej mu osłonę ściany i próbując wypatrzeć w blaszanych płachtach dziurę na tyle sporą, by dawała możliwość zajrzenia do środka budowli. Rozsuwne wrota umożliwiające wjazd lub wyjazd awionetek były zamknięte i zabezpieczone łańcuchem równie skorodowanym jak ten strzegący bramy blokującej pikapa, toteż kurier przekradł się wzdłuż ściany budowli w kierunku przeciwnego narożnika, na przemian zerkając na łuszczącą się wielkimi płatami blachę i zarastający wysoką trawą pas postojowy.

Pod podeszwą jego buta coś mlasnęło ledwie słyszalnie, a zaraz potem w powietrzu rozszedł się mdły odór rozdeptanych fekaliów. Jack zaklął cicho marszcząc nos, podniósł feralną stopę spoglądając na swój but i dostrzegając maź rozgniecionych na nim ekskrementów. Kurier nie wiedział, kto pozostawił po sobie tę nieprzyjemną niespodziankę, ale chętnie poświęciłby jedną ze swoich cennych kul, by raz na zawsze usunąć sprawcę z tego padołu łez.

Fekalia były świeże i wydzielały paskudny smród.


Wątek techniczny

Wrota hangaru są zamknięte. Jedno wejście, od tyłu, minąłeś wcześniej, tam stoi ów bezcenny wentylator. Dziur w ścianach nie widać. Skrobanie ucichło, nie potrafisz jednoznacznie określić jego źródła. Przemieszczasz się do wieży kontrolnej?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 27 października 2011, 19:11

Rozejrzał się zawiedziony po ścianach hangaru, omiótł uważnym spojrzeniem pasy startowe. Starając się nie czynić hałasu ostrożnie wytarł but w trawę marszcząc nos od smrodu fekaliów. Zerknął jeszcze raz po okolicy dla upewnienia się w swej samotności i powoli odwrócił się w kierunku wieży.

Obadajmy wieżę, jeśli coś nie wyskoczy zza winkla zwęszywszy swój smród ( co najwyżej zignoruje, świetny kamuflaż zapachowy noszę ). Na wnętrze hangaru przyjdzie pora, poza tym tam ciemno, bez latarki chyba za wiele nie wypatrzę.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 października 2011, 19:18

Ebenezer uśmiechnął się krzywo, z wyższością. Takimi prymitywnymi sposobami nie miał zamiaru dać się wywabić z kryjówki. Ktokolwiek rzucił tę puszkę przeliczy się, a jego skołatany nerwami umysł pozbawi go cierpliwości. Wtedy wyjdzie z kryjówki prosto pod każącą muszkę obrzyna bożego sługi.
Wątek techniczny
Inaczej mówiąc nadal pozostaje w kryjówce i czekam na rozwój sytuacji.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2011, 19:53

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Rozglądając się ustawicznie wokół siebie, Jack Salt dotarł poprzez kępy wysokich traw do parteru wieży kontrolnej. Trzypiętrowa budowla naznaczona była śladem erozji, prócz wybitych szyb szpecił ją odpadający wielkimi płatami tynk i liczne szczeliny w ścianach wieszczący pęknięcia konstrukcji nośnej. Drzwi wejściowe leżały tuż za progiem, wyrwane z zawiasów dawno temu i pokryte warstwą zaschniętego błota nawianego do środka podmuchami wiatru lub naniesionego podtapiającą budynek sporadycznie deszczówką.

W środku panował głęboki mrok, w świetle zachodzącego słońca kurier dostrzegł jedynie rozmazany zarys czegoś, co mogło być schodami prowadzącymi na wyższe piętro wieży. Salt zdusił w ustach ciche przekleństwo nie wiedząc, gdzie właściwie był Radeford, a nie chcąc się wyrażać nieobyczajnie w jego obecności. Kaznodzieja pozostawał jak na razie mało uciążliwym towarzyszem podróży, ale Salt kilkakrotnie zauważył fanatyczny błysk w jego oczach, kiedy misjonarz czytał w skupieniu swe niemiłosiernie wzmiętoszone Pismo Święte.

Kolejny raz z rzędu brak sprawnej latarki okazał się bolesnym pstryczkiem w nos, bo zmierch nadciągał wielkimi krokami, a jedynym źródłem sztucznego oświetlenia pozostającym w posiadaniu podróżników był pojedynczy reflektor pikapa.

Salt zawahał się spoglądając w mroczne wejście do wieży, po czym westchnął ciężko i postąpił krok do przodu. Czas uciekał, a pomieszczenie operacyjne na szczycie budowli oferowało nie tylko dobre schronienie, ale i wyśmienitą widoczność na spory wycinek lotniska.

Przeciągły chrapliwy warkot osadził go natychmiast w miejscu, płynąc ponad progiem wejścia i wibrując nutą podnoszącą w przypływie animalistycznego lęku włosy na karku.


Wątek techniczny

To taki bardzo nieprzyjemny rodzaj warkotu, niski i złowróżbny, swą nutą pozwalający wyobrazić sobie w okropnych detalach gardziel, z której głębi musiał płynąć...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 października 2011, 19:55

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Wydawany przez toczącą się puszkę dźwięk ucichł po króciutkiej chwili. Spocony z wrażenia kaznodzieja wypuścił powoli powietrze z płuc, nie wstrzymując już dłużej mimowolnie oddechu. W myślach przekonywał samego siebie, że wrażenie namacalnego wręcz zagrożenia oraz irracjonalne uczucie bycia przez kogoś obserwowanym było jedynie wytworem jego pobudzonej silnie wyobraźni, ale wciąż miał napięte jak postronki nerwy, a jego serce biło w przyśpieszonym rytmie. Zmierzch zbliżał się coraz szybciej, karmazynowa poświata rzucana przez zachodzące słońce na ściany niszczejących zdawała się płonąć żywym ogniem.

Gęste kępy leszczyny zakołysały się ponownie, świadcząc tym razem dobitnie o czyjejś obecności, w ich głębi trzasnęła jakaś gałązka, ale zbite listowie wciąż nie pozwalało dostrzec nawet zarysu ukrytej w gąszczu postaci.

- Choćbym ciemną szedł doliną... - wyszeptał Radeford oglądając się jednocześnie na boki w nadziei na to, że dojrzy gdzieś zawracającego w jego poszukiwaniu Salta. Pomysł rozdzielenia się i przeczesywania wybranych wycinków lotniska w pojedynkę zdał się znienacka misjonarzowi bardzo złym wyborem, iście jakimś diabelskim podszeptem wiodącym pobożną duszę ku zgubie.

Z głębi ciemnej kępy dobiegł go znienacka ściszony warkot, rosnący z każdą sekundą, potężniejący basowym tonem, którego zwierzęce brzmienie zdawało się mrozić krew w żyłach człowieka.


Wątek techniczny

Wspominałem już, że ze środka wieży dobiega paskudne warczenie? Jeśli tak, to i tak jest ono pikusiem w porównaniu do charkotu dobiegającego z kępy krzaków. Trudno ów dźwięk uznać za przyjazny i pytanie, czy wypada w takim razie odpowiedzieć warczeniem czy raczej zapiszczeć...

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 października 2011, 20:55

- I powiedział Pan, że na ziemie demony zstąpią i plugawić ja będą swymi stopami i oddechem. Niszczyć ją będą i skażać wyziewami - zacytował Ebenezer. -Ale nie dziś, ani tu ani nie teraz. Zła się nie ulęknę i niszczyć je będę po kres mych albo jego dni. Wiara da mi siłę, wiara da mi opanowanie, wiara da mi pewną rękę. Bo ja jestem stworzony na jego wzór i podobieństwo boże, a ty to jedynie ekskrementy i łajno. Jedynie co z ciebie zostanie to nawóz użyźniający ziemię nowego świata. Tylko wychyl łeb. Choć a zostaniesz zbawiony przez oczyszczającą... ŚMIERĆ. Tylko wychyl łeb..... - ostatnie szeptane słowa zostały niemal wysyczane przez zaciśnięte ekstazą wiary zęby kaznodziei.


Wątek techniczny

Staram się przygotować do obrony. Warczenie sugeruje, że wrogiem jest psowaty lub jago mutant, a to cenna informacja. Po pierwsze na pewno czuje mój zapach, więc jest świadomy mojej obecności. Po drugie psowate prowokuje do ataku wrogie zachowanie lub próba ucieczki ofiary, więc na razie nie reaguje ani ta ani tak. Po trzecie i najgorsze polowanie odbywa się stadnie. Więc wzmagam czujność. Patrze na prawo i lewo a co jakiś czas do tyłu.
Ostatnio zmieniony 29 października 2011, 05:59 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 29 października 2011, 16:05

Wycofuję się powoli za drzwi z bronią gotową do strzału w kierunku ściany bliższej pick'upa. Jeśli coś wyskoczy za mną przynajmniej zasłonię plecy.
Jeśli nie, staram się odskoczyć pod ścianę hangaru i potem do najbliższego budynku. Oczywiście pilnując drzwi wieży, rozglądając się na boki i uważając na drzwi hangaru (tam gdzie wszedłem na początku, wiatrak/wiadro). Zalecany powrót do samochodu. Trzeba zmienić taktykę.
Dziwne, że skoro ziemia i próg zasłane piaskiem, pyłem, nie zauważyłem śladów...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 08:03

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Kępa leszczyny zakołysała się pośród głośnego trzasku łamanych pędów, potężny szarobury kształt wysadził z niej wydając z siebie charkot jeszcze paskudniejszy od poprzedniego. Oczom szepczącego coś pod nosem kaznodziei ukazał się porośnięty skudloną sierścią pies o rozmiarach kucyka, obnażający zęby w grymasie mogącym oznaczać wyłącznie skrajną agresję. Zwierzę było wielkie, a jego ciało sprawiało wrażenie jednego kłębu mięśni, ścięgien i kości.

I nie czekało bynajmniej na reakcję człowieka. Ebenezer mógłby przysiąc, że w ciemnych oczach psa lśniły iskierki niepojętego rozumienia, kiedy stworzenie spoglądało na trzymaną przez intruza strzelbę.

Targnięte spazmem silnych mięśni, zwierzę skoczyło z drapieżnym warczeniem na swą dwunożną zdobycz.


Wątek techniczny

Podobno w takich sytuacjach pomagają psie chrupki...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 08:15

Lotnisko hrabstwa Mercer, 3 maja 2055

Zdjęty zimnym dreszczem Salt zaczął się cofać od wejścia do wieży celując jednocześnie z trzymanego oburącz pistoletu w ciemność jej wnętrza. Warczenie ucichło na chwilę, ale zastąpił je natychmiast nie wieszczący nic dobrego miękki dźwięk stąpających po ziemi łap.

Zza progu wychynął z pozorną ospałością wielki kształt porośnięty gęstą sierścią, o postawionych na sztorc uszach i lśniących morderczą bielą zębach wyzierających spod odciągniętych dziąseł. Zwierzę było wielkie i wyglądało o niebo groźniej od brytanów strzegących niektórych górniczych osad w Appalachach. Jack nie mógł się oprzeć wrażeniu, że spogląda w ślepia śmierci, ale stworzenie nie dało mu zbyt wiele czasu na filozoficzne rozważania, napinając mięśnie i rzucając się w niewiarygodnym wręcz tempie wprost na człowieka.


Wątek techniczny

Wpis krótki, bo zasadniczo niewiele można to napisać. Rzucisz mu patyk? ;)

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 30 października 2011, 10:53

Jack drgnął zobaczywszy bestię skaczącą w jego kierunku, jednak broń nie zmieniła położenia. Starając się zejść lekko z linii skoku, zacisnął palec na spuście.
- Żryj ołów... - wysyczał.
Pistolet plunął w kierunku głowy zwierzęcia ołowianym deszczem.



Nie rzucę patyka tylko walę z Deseart'a ile wlezie. Celuję w głowę, właściwie pysk aby czaszka nie okazała się za twarda chociaż z tej odległości... Różnie bywa. Na sprint nie mam szans, zatem w trakcie strzelania staram się zejść z linii skoku. Gdyby coś nie tak (wytrącenie broni) staram się dobyć noża i dźgać pod lewą łopatkę, ku sercu, odpychając pysk ramieniem.
Mam nadzieję wyjść z tej potyczki prawie cało :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2011, 11:03

Wątek techniczny

Spójrzmy na zagadnienie od strony zasad. Tura nr 1, a Salt ma do dyspozycji 3 wolne segmenty. Nie będę wypisywał wszystkich dostępnych akcji, a tylko te zasadne dla obecnej sytuacji.

1 segment - celowanie, strzał, przyklęknięcie, pad na ziemię, bieg/skok.

Zakładam na bazie wcześniejszej deklaracji, że w grę wchodzą trzy pojedyncze strzały, jeden po drugim i bez opcji celowania zużywającego dodatkowy segment, tak?

ODPOWIEDZ