PBF - Płonąca granica

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 21 listopada 2011, 23:06

Jack wsparł się biodrem o krawędź szoferki i oparł ręce na dachu wychylając się nieco do przodu. Zaklął lekko do siebie i rzucił do wnętrza:

- Eb, widzisz tam coś przez szkiełka? Mają jakieś znaki, wyglądają na miastowych czy im może po trzeciej ręce rośnie?

Z tej odległości to równie dobrze mogę fikać koziołki i pajacyki odstawiać. I tak niewiele dojrzymy gołym okiem to na razie stoimy. Chyba nie są to rabusie jeśli zaufamy słowom Ericssona, raczej tak szybko nie rozprawiliby się z obwarowanym posterunkiem...
Obadamy w spokoju co się zadzieje i kto nas powita.
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2011, 23:02 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 22 listopada 2011, 06:25

Przez lornetkę dokładnie lustruję barykadę. Oceniam liczebność ludzi, ich wyposażenie i zachowanie. Czy jest coś po czym mógłbym potwierdzić, że to mieszkańcy Anawalt?
Wątek techniczny:
Zachowuję się spokojnie, na zaczepki słowne nie reaguję. Jestem rzeczowy i dokładny. Broń pozostaje w oldstrze pod pachą, tak żeby nie rzucała się w oczy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2011, 20:48

Okolice Anawalt, popołudnie 4 maja 2055

Ebenezer sięgnął szybko po podaną mu przez Wilsona odrapaną wojskową lornetkę. Kaznodzieja przyłożył okular urządzenia do oczu, lustrując drogową zaporę zza przedniej szyby pikapa.

- Co tam masz? - syknął Salt przystawiając twarz do tylnego okienka samochodu - Mnie się zdaje, że to miejscowi pilnują dojazdu do osady.

- Ośmiu, dziesięciu, trzynastu ludzi - policzył na głos Radeford - Wszyscy się gapią w naszą stronę. Każdy ma jakiegoś gnata, paru nawet broń automatyczną. Ten na podwyższeniu przy lewej szopie trzyma M-16, gość obok niego chyba ma strzelbę.

- Mają samochód! - syknął nagle Paul dostrzegając wysuwający się zza innego drewnianego zadaszenia pojazd, który przypominał kurierom z grubsza ich własnego pikapa. Wóz wjechał na drogę i skręcił w przeciwną stronę, odjeżdżając coraz szybciej w kierunku Anawalt i pozostawiając za sobą rozwiewającą się powoli chmurę spalin.


Wątek techniczny

Wciąż macie jakieś 250 metrów do blokady, pikap jedzie bardzo wolno. Co dalej? Suniecie aż do posterunku czekając na przejaw agresji czy macie inne plany?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2011, 21:59

Uważam, że skoro ich samochód pojechał w stronę miasta to raczej nie są bandyci... Panowie proponuję bysmy jechali dalej nie wykonując agresywnych ruchów i tak mamy marne szanse na ucieczkę.

Zwalniam bardzo nieznacznie, jadąc uśmiecham się lekko, przeżyłem kilka walk na arenie, ale jak tamci zaczną strzelać to już nie powalczę. :P
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2011, 22:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 22 listopada 2011, 22:18

- To jedziemy... - mruknął Salt wesoło wyszczerzony znad szoferki.

Powoli do przodu, chyba strzelać nie będą od razu. W końcu goście jadą a nie mutanci.
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2011, 23:01 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2011, 22:35

Okolice Anawalt, popołudnie 4 maja 2055

Silnik Canyona wydawał z siebie chwilami dziwne dźwięki, które niezmiernie Paula irytowały, a które mogły oznaczać, że pojazd zasysa pełne zanieczyszczeń paliwo wyjątkowo podłej jakości. Wilson jechał z niewielką prędkością, środkiem odremontowanej chałupniczo drogi, obserwując zza przedniej szyby zbliżający się posterunek i stojących za zaporą ludzi. Kilka osób trzymało wóz na celownikach, ale większość poprzestała na trzymaniu broni w rękach, z opuszczonymi ku ziemi lufami. Paul odetchnął skrycie na ów widok, świadczył on bowiem o pewnej dozie rozsądku dowódcy posterunku - gdyby cała trzynastka zgodnie do nich mierzyła, Wilson miałby podstawy do tego, by się szczerze lękać, bo tak przesadna ostrożność strażników mogłaby wieścić ich głęboką paranoję.

Dotarł na pięć metrów pod betonowy blok opleciony zwojem kolczastego drutu, uniemożliwiający przejazd drogą w linii prostej i zmuszający potencjalnego kierowcę do wytracenia prędkości w celu ostrożnego manewrowania pomiędzy rozstawionymi sprytnie przeszkodami. Śledzący go wzrokiem ludzie przestali między sobą rozmawiać, wbijając w intruzów podejrzliwe spojrzenia. Wilson zatrzymał pikapa w miejscu, po czym uniósł powoli obie ręce, doskonale świadom tego, że kilka luf mierzy prosto w jego pierś.

- Coście za jedni i czego tu chcecie? - zapytał wysoki mężczyzna w czarnym swetrze i wielokrotnie łatanych dżinsach, noszący na głowie okrągłą wełnianą czapkę, w ręce zaś śrutowego Remingtona. Miał przystojną, chociaż naznaczoną kilkoma starymi bliznami twarz i badawcze szare oczy, w których kurierzy nie dostrzegali wrogości, a jedynie głęboką nieufność.

Salt przechylił się nad dachem szoferki pikapa, cały czas trzymając ręce na widoku.

- Jestem Jack Salt - przedstawił się tonem, w który włożył tyle uprzejmości, ile tylko zdołał - Przywieźliśmy pocztę dla waszego naczelnika od konstabla Clarka z Peterstown.

- Jest was trzech? - zapytał szarooki mężczyzna trzymający w zagięciu łokcia Remingtona, przenosząc wzrok z uśmiechniętej szeroko twarzy Wilsona na okoliczne wzgórza.

- Tak - kiwnął głową Salt, spoglądając jednocześnie na prawe ramię rozmówcy. Podobnie jak inni strażnicy, on również nosił czerwoną opaskę, na której widniała wyszyta czarną nicią wielka litera A.

- Jestem Jimmy Cash - przedstawił się szarooki Anawaltczyk - Jeśli chcecie wjechać do miasta, musicie nam oddać całą broń, jaką macie łącznie z nożami. Naczelnik Walthers z wami pogada i jeśli nie będzie miał żadnych zastrzeżeń, dostaniecie wszystko z powrotem. Jeden z moich ludzi siądzie za kierownicą, paru innych pojedzie razem z wami na pace. Te warunki nie podlegają negocjacjom, rozumiesz?

- Zawsze tak witacie gości? - skrzywił się lekko Jack, nie chcąc przyjąć do wiadomości nakazu rozstania się ze swoją bronią.

- Nie zawsze, ale nastały trudne czasy - wzrok Casha stwardniał natychmiast - Jeśli nie macie nic na sumieniu, nie musicie się niczego obawiać.


Wątek techniczny

Akcja skoczyła nieco do przodu, czas podjąć kolejne decyzje. Nie zostaliście bynajmniej rozstrzelani, przyjęto Was całkiem uprzejmie, ale zarazem bardzo stanowczo i teraz pora zaakceptować warunki postawione przez Casha... albo ich nie zaakceptować. Macie zdać całą broń w ręce załogi posterunku i oddać kluczyki od pikapa. Ich kierowca poprowadzi wóz do osady, Wy pojedziecie na pace razem z kilkuosobową eskortą (bez obaw, cała czternastka pewnie by się w pikapie nie zmieściła). Co zamierzacie teraz zrobić? Rzecz jasna zawsze istnieje ewentualność, że odmówicie, ale wtedy na pewno nie wjedziecie do Anawalt - z drugiej strony, mówiąc szczerze, wcale tam nie musicie wjeżdżać, może wystarczy przekazać koperty z korespondencją w ręce Jimmy'ego Casha, kazać pozdrowić naczelnika Wathersa i zawrócić sto sześćdziesiątką jedynką na północ w kierunku Elkhorn? Konstabl Clark wcale nie kazał Wam kwitować odbioru poczty przez naczelników Bluewell i Anawalt, więc raczej Was z tego tytułu bura nie spotka.

Gorzej, jeśli Cash tej poczty z jakiegoś powodu nie przekaże, ale wtedy prawda na temat takiej wpadki dotrze do Peterstown DŁUGO po zgarnięciu przez Was nagrody za wykonanie misji!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2011, 22:47

Niechętnie ale oddaje broń jaką mam. Zamierzam przekazać listy do rąk własnych burmistrza. Zobaczyc co ich tak niepokoji i byc może cos kupic po dostarczeniu przesyłki.
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2011, 23:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 22 listopada 2011, 22:58

Jack skrzywił się niemiło na myśl o rozstaniu ze swoim wysłużonym pistoletem. Jednakże nie mając wyjścia, kiwnął głową i powoli wyjął broń z kabury, schylił się ostrożnie wyciągając nóż z cholewki buta. Prostując się odłożył przedmioty na dach szoferki.

- Jak nie ma rady to trudno, tylko nie zgubcie zabawek... - dodał spoglądając prosto w oczy Cash'a - Przyjdę i się upomnę.

EDIT: l na ł

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 23 listopada 2011, 06:43

Oddać broń w obce ręce!!! Burzliwe myśli przemknęły przez umysł kaznodziei objawiając się na twarz cierpkim grymasem. Obrzyn był dla kaznodziei czymś więcej niż bronią. Był towarzyszem wielu przygód i przedłużeniem każącej ręki Pana.
- Czekajcie. A może tak sam podjadę do burmistrza krosem, a wy poczekajcie tu z pikapem. Pan Cash z pewnością zaopiekuje się wami i zaszczycie wielce ciekawą konwersacją. Ani się obejrzycie jak wrócę.
Ostatnio zmieniony 23 listopada 2011, 11:00 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 listopada 2011, 21:17

Wątek techniczny

Goldwin, Araven - zgadzacie się z planem kolegi? Gwoli jasności, motorem kaznodzieja tam nie pojedzie. Trzeba będzie poczekać, aż na blokadę wróci wysłany do Anawalt pikap i wtedy Radeford pojedzie na jego pace w obstawie czujnej eskorty.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 listopada 2011, 21:34

Chciałbym zobaczyć Anawalt i wolę byśmy tam ruszyli w trójkę na pace naszego pikupa.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 listopada 2011, 22:57

- Może jedźmy razem... - mruknął Salt.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 listopada 2011, 07:54

- Jimmy-e Cash, nie chcę żebyś zrozumiał mnie źle, ale oddać obrzyna nie mogę.
Powoli wyciągam i pokazuje mu moją bron, owiniętą różańcem z krzyżykiem wiszącym poniżej lufy.
-Oddam wszystko inne, ale obrzyn jest symbolem karzącej ręki Pana Najwyższego. To symbol wiary, artefakt wiernego Sługi Bożego. Rozstanie się z nim to dla mnie grzech. Jednak aby objawić wolę współpracy, i zakazowi wnoszenia narzędzi mogących służyć do zabijania lub ranienia stało się zadość, oddam wszystką amunicję - To mówiąc łamię obrzyna i wyciągam z niego lofki i razem z resztą amunicji oddaję.
-Bez niej obrzyn nie będzie stwarzał więcej zagrożenia niż moja biblia.

Staram się mówić miękkim pojednawczym, szukającym zrozumienia głosem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 listopada 2011, 20:40

Okolice Anawalt, popołudnie 4 maja 2055

Dowódca blokady zastanawiał się przez dłuższą chwilę nad deklaracją kaznodziei, obejrzał starannie obrzyna rozważając coś w myślach, potem kiwnął głową w stronę stojących obok mężczyzn.

- Przeszukajcie go, dokładnie - polecił nie odrywając wzroku od Radeforda - Plecak też i szoferkę pikapa. A ty wiedz jedno, przyjacielu. Będę miał na ciebie podwójne oko. Spróbujesz wywinąć jakiś numer i spotkasz się ze Stwórcą od ręki.

Ebenezer uśmiechnął się w odpowiedzi wyrozumiale, unosząc obie ręce i pozwalając się drobiazgowo przeszukać. Rozbroiwszy pozostałych dwóch kurierów wartownicy rozdzielili się pośpiesznie na dwie ekipy, z których jedna pozostała na posterunku, druga zaś w sile sześciu mężczyzn pod wodzą Jimmy'ego Casha wsiadła do pikapa. Dowódca blokady przewiesił sobie Remingtona przez ramię sadowiąc się na pace wozu i tak ustawiając lufę śrutówki, by ta celowała w niezobowiązujący sposób pomiędzy nogi kaznodziei.

Słysząc stuknięcie pięści w dach szoferki zajmujący miejsce Wilsona Anawaltczyk wrzucił jedynkę i pikap ruszył do przodu prychając kłębami spalin.


Wątek techniczny

Radeford zachował pozbawionego amunicji obrzyna, reszta ekipy rozstała się z bronią złożoną teraz w szoferce wozu. W kabinie siedzi dwóch miejscowych, czterech innych razem z Wami na pace. Wierzę, że nie knujecie niczego, co mogłoby się miejscowym nie spodobać, prawda?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 listopada 2011, 21:11

Ja tam jestem grzeczny, nie po to straciłem ucho wioząc listy do burmistrza Anawalt, by teraz przez głupie postępowanie nie wypełnić zadania. Obserwuje otoczenie, jestem czujny ale nie wykonuje zadnych gwałtownych ruchów.

ODPOWIEDZ