PBF - Kieł i pazur

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 22 listopada 2011, 09:50

- To był komplement nie drwina - Skela mimo wszystko uśmiechnął się półgębkiem spod kaptura zadowolony z osiągniętego celu - Może niech tutejsi włodarze ocenią kto bardziej nada się w tym celu?
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2011, 20:11

Stajnia dla karawan w Koargorze, poranek

Goltwyn Furhal postąpił krok do przodu odrzucając kaptur z głowy i z miejsca zwracając na siebie uwagę wszystkich obecnych w stajni. Agraphurski mag złożył dłonie na piersiach łącząc je kostkami, powiódł po stajennych surowym spojrzeniem.

- Wasze kije pewnikiem na nic się zdadzą jak tu ów bestyj wlezie - powiedział mężczyzna - Zbyt sobie cenię tego szarpagona, by ryzykować jego życiem, tedy w trymiga się uzbrójcie w jaki bardziej stosowny oręż, najlepiej włócznie i miecze. Jeśli coś tu będzie chciało wejść, a nie będzie człekiem, macie to coś ubić nie zważając na nic. Wierzajcie mi, lepiej wam rękę stracić albo nogę jak pozwolić, coby temu szarpagonowi pióro z kupra odpadło.

Władczy ton ostrzeżenia sprawił, że czwórka wieśniaków dosłownie skoczyła w kąt stajni, gdzie stał oparty o ścianę pęk powiązanych ze sobą sznurkiem włóczni. Mamrocząc coś pod nosami mężczyźni pochwycili broń, a potem ustawili się czym prędzej przy wejściu do budowli dając spiętym wyrazem twarzy do zrozumienia, że gotowi są na wszystko, by tylko ocalić pióra cudacznego wierzchowca Agraphurczyka.

- Wróćmy do domu zgromadzeń - powiedział do Eitharta Goltwyn - Jeśli ten drapieżca wciąż się tutaj kręci, trzeba zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców, a może i zarządzić zawczasu polowanie. Trzymajcie się wszyscy blisko siebie, w tej kurzawie prawie nic nie widać, oddali się który o kilka kroków w złą stronę i jeszcze go co zeżre, zanim wrzaśnie.


Wątek techniczny

Stajenni uzbroili się we włócznie i gotowi są drogo sprzedać życie w obronie szarpagona (wyrzuciłem 07 w teście CH Goltwyna). Zgodnie z deklaracją ekipa wraca teraz do domu zgromadzeń (chyba, że ktoś chce zostać w stajni dla gości lub pójść w inne miejsce, wówczas poproszę o szybki wpis).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2011, 20:16

Obejście Kasana, poranek

Rozmówca Skeli potrząsnął głową w geście ogromnej dezaprobaty, skrzywił brzydko usta.

- Wolisz zatem czekać, aż ta bestia rozedrze kogoś inszego, może jakiego otroka, niż dać mym ludziom obejrzeć zagrodę? - zapytał szyderczo - Nie myśl, że cię tutejsza starszyzna za to po plecach poklepie. Sprawdzić zagrodę!

Ponagleni przez myśliwego Esajanie wślizgnęli się jeden po drugim do wnętrza obórki, pozostawiając na zasypanej pyłem uliczce tylko swego przywódcę. Rosły mężczyzna odwrócił się w stronę Trehanta, jakby przypominając sobie znienacka zadane przez półorka wcześniej pytanie.

- Mylisz się, mieszańcu - oświadczył Esajanin, kładąc szczególny akcent na ostatnie słowo, niezbyt przyjazny i przypominający Trehantowi dobitnie o tym, że wiele konserwatywnych klanów Esai nie aprobowało związków ludzi czystej krwi i orków uważając je za godny potępienia występek - Bawimy tu przejazdem. Nie wiem, co za zwierz napastuje tę osadę, ale wierzę, że z pomocą boskiego Tfama zdołamy go wytropić.

Ledwie mężczyzna wyrzekł te słowa, z obórki wychynął jeden z jego pobratymców, wbijając włócznię grotem w sypkie podłoże i potrząsając energicznie rękami.

- Chtne ubnył czerni jełżar! - chociaż łowca mówił nie podnosząc głosu, świst wiatru zelżał na tyle, by Trehant i Skela wyraźnie słyszeli jego słowa - Szytke ubnył.

- Jakko umyslne jełżar? - zapytał esajański przywódca.

- Groth prawyt, pazarne bruzdiny - odparł z niezaprzeczalnym przekonaniem myśliwy, podnosząc prawą dłoń i rozstawiając szeroko wszystkie palce na sposób mający symbolizować zagięte pazury.

- Moi bracia uważają, że to był czarny jeżłacz - oznajmił przywódca łowców odwracając się w stronę rozmówców - Jeśli się nie mylą, w wielkim jest niebezpieczeństwie ta nieszczęsna wioska. Mus mi z naczelnikiem się rozmówić, a żwawo! A wy lepiej się gdzieś schrońcie za dobrze zaryglowanymi drzwiami, jeśli wam życie miłe!


Wątek techniczny

Esajanie przekonani są, że zwierzęta rozszarpał czarny jeżłacz - wyjątkowo rzadka bestia otoczona bardzo złą sławą i budząca powszechny lęk. Z racji swej profesji Skela i Trehant słyszeli to i owo o czarnych jeżłaczach, ale szczęśliwie unikali dotąd spotkania z tym potworem. Powiada się, że dorosłe osobniki osiągają rozmiary konia, a składają się prawie w całości z mięśni, kłów i pazurów. Plotki głoszą też, że ten gatunek posiada niepokojąco wysoką inteligencję, spryt i zawziętość w tropieniu ofiary. Jeżłacze polują w pojedynkę, ale natrafiwszy na źródło pokarmu pozostają w jego pobliżu, dopóki jedzenie się nie wyczerpie, co niezbyt dobrze wieści populacji Koargoru - i tutaj wiedza naszych drużynowych łowców na temat tych stworów zasadniczo się kończy.

Esajanie wracają czym prędzej do domu zgromadzeń, trzymając się ciasno w grupie. Co robią Skela i Trehant?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 22 listopada 2011, 21:58

- Co za ulga! Gdy zobaczyłem efekt tej jatki w środku i otwarty skobel, pomyślałem sobie, że to jeszcze coś gorszego, przeciw czemu nic nie wskóramy. Wracajmy zatem do Domu Zgromadzeń, gdzie naczelnik podejmie dalsze decyzje.

Wątek techniczny
Daję znak Skeli i Kasanowi, by udali się tam, gdzie ja.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 23 listopada 2011, 00:16

Mimo wszystko wejdę do środka i sam zobaczę jak to wygląda. Używając oczywiście tropienia chce zbadać ślady, może coś jednak przeoczyli ci "doświadczeni" łowcy.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 listopada 2011, 21:04

Dom zgromadzeń Koargoru, poranek

Wnętrze domu zgromadzeń wypełniały podniesione ludzkie głosy, splatające się w wibrującym zgiełku, z którego trudno było wychwycić więcej niż tylko pojedyncze słowa. Wpuszczeni do środka przez kilku strzegących drzwi uzbrojonych mężczyzn, Goltwyn i Eithart ruszyli czym prędzej w stronę wioskowej starszyzny, bezceremonialnie otrzepując się z piasku wprost na podłogę sali. Zalęknieni wieśniacy rozstępowali się przed nimi pośpiesznie, po części z szacunku, po części w nerwowym wyczekiwaniu na nowe wieści. Powietrze we wnętrzu budowli zgęstniało, nasycone atmosferą strachu, napięcia i bezradności. Weselna aura znikła bez śladu, zastąpiona głębokim niepokojem, dźwięcząca płaczem przestraszonych dzieci.

Wioskowa starszyzna pogrążona była w ożywionej dyspucie z kilkoma esajańskimi łowcami, obserwowana przez stojącego obok Trehanta. Półork pierwszy dostrzegł zmierzających ku niemu towarzyszy, pozdrowił ich ruchem dłoni wskazując jednocześnie wymownie na dyskutantów i przewracając w dyskretny sposób oczami.

- Wielce by to było nierozważne, by całą chudobę spędzić do domu zgromadzeń - do uszu Eitharta dotarły wypowiadane podniesionym tonem słowa esajańskiego myśliwego o smolistej grzywie - Czarny jeżłacz nie odpuści, dopóki żarło mu się nie skończy. Jak się tu zamknięcie w czterech ścianach razem z kozami, to będzie warował pod wejściem, dopóki kto nosa nie wychyli, a ten potwór wielce jest cierpliwy i długo się potrafi obejść bez posiłku.

- Co tedy radzicie, zacny Rogwosie? - zapytał pomarszczony staruszek wpatrując się pełnym napięcia wzrokiem w rozmówcę.

- Spędźcie tutaj całką ludność, co się jeszcze po domostwach gdzie kryje - powiedział Esajanin - Najbarzi otroków pilnujcie, bo jeżłacze łase są na młode mięsko. Zwierzęta ostawcie w zagrodach, a my weźmiemy się za przygotowanie pułapki na tego bestyja.

- Bogom dzięki, że nam was zesłali, zacny Rogwosie! - zakrzyknął staruszek składając razem sękate dłonie, a reszta starszych zawtórowała mu natychmiast zgodnymi pomrukami wdzięczności - Bez was byśmy byli niechybnie straceni!

- Bogom słusznie dzięki się należą, wszelako nie mylcie nas z niebiańskimi wysłannikami, dziadku - odpowiedział natychmiast Esajanin, krzyżując ramiona na swym beczkowatym torsie - My nie z dobrego serca karku nadstawiamy, coby bestie ubijać, my stosownie się cenimy. Jeśli chcecie być od tego jeżłacza uwolnieni, nie obejdzie się bez dwustu sztuk złota i zapasu spyży na dziesięć dni dla każdego z nas.

Przez grupkę starszych przebiegł zduszony jęk, bo wyznaczona przez Rogwosa zapłata istotnie mogła zawrócić w głowie, ale Eithart podejrzewał, że społeczność Koargoru nie należała do najbiedniejszych na pograniczu, ustawicznie podejmując u siebie karawanników. Jak się okazało, jego podejrzenia były słuszne, bo wydawszy z siebie kilka wymaganych protokołem jęków staruszek pokiwał na zgodę głową.

- Niechaj wam będzie, choć odbieracie nam wszelki majątek, zacny Rogwosie. Dwieście sztuk złota, wszelako i w srebrnej monecie, a do tego i spyża.

Rosły łowca wyciągnął do starszego wioski dłoń i uścisnął ją pieczętując zawartą naprędce umowę.


Wątek techniczny

Tak się w okrutnym świecie robi interesy, moi Wy dobrzy samarytanie! Esajanie właśnie się dogadali z miejscowymi w kwestii polowania na jeżłacza.

Skela wciąż na zewnątrz, ogląda jeszcze ślady rzezi w obórce Kasana.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 listopada 2011, 21:45

Watek techniczny

Ide obejrzec zagrode Kasajana. Patrze na rany, naogladalem sie na wojnach, to chyba medycznie stwierdze czy to rana od sztyletu czy od pazura. Nie podoba mnie sie to. Czy aby Esajanie nie wychyneli z domu zgromadzen w trakcie uczty? Bo cos mi sie zdaje ze to taki jezlacz jak z koziej dupy traba. Ze sobie sam skobel otworzyl? Jezlaczami to babki dzieci strasza. Pewnie taki stwor nawet nie istnieje. Ot cwaniaczki chca wioche na zloto naciagnac, albo spedzic do domu zgromadzen a samemu domy ograbic i tyle ich widzial. Ja bym ich na oku trzymal.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 23 listopada 2011, 23:10

Można też zalożyć, że mają tresowanego stworka do latwego zarabiania :)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 listopada 2011, 07:57

Wątek techniczny

Przysłuchuję się dokładnie całej dyskusji Staram się przypomnieć wszystko co wiem o jeżłaczach, a o resztę dopytuje mieszkańców i Esejan.
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2011, 10:23 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 24 listopada 2011, 12:35

Watek tech:
Także staram się przypomnieć sobie coś o tych stworkach
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 listopada 2011, 20:59

Obejście Kasana, poranek

Trzymając swą włócznię cały czas w zasięgu ręki, Skela począł w samotności badać szczątki rozszarpanych w zagrodzie zwierząt, przyświecając sobie zapaloną pośpiesznie pochodnią. Unoszący się w ciasnym ciemnym pomieszczeniu fetor przyprawiał tropiciela o mdłości, ale zawzięta determinacja nie pozwalała mu na okazanie słabości.

Wszystkie truchła naznaczone były głębokimi ranami szarpanymi, a naddarte mięśnie i porozdzierane organy wewnętrzne jawnie dowodziły sporej siły fizycznej napastnika. Kilka pardw zostało wręcz rozerwanych na połowy, ich krew pokrywała gliniane klepisko grubą warstwą zakrzepłej posoki upstrzonej piórami. Trupy kóz trzymały się całości, ale wyglądały strasznie i studiujący wzrokiem wywleczone na klepisko trzewia Skela ustawicznie musiał walczyć z chęcią zwymiotowania pod nogi.

Drzwi zgrzytnęły cicho i tropiciel poderwał się zwinnie z klęczek łapiąc za swą włócznię. Grot przedniej duvikańskiej broni zalśnił w chwiejnym blasku pochodni mierząc w Eitharta i Kasana, stojących w progu z posępnymi minami na twarzach.

- Dzięki ci za przyprowadzenie tutaj, dobry człeku - powiedział gorlamita ujmując wieśniaka pod ramię - Wiem też jak ciężko ci spozierać na takie widok, wszak twoja to była chudoba, tedy ostaw nas samych. Musimy się z moim druhem dobrze naradzić nad sposobem pochwycenia tej okrutnej bestii.

Kasan zawahał się na chwilę walcząc z chęcią pozostania w zbryzganej krwią zagrodzie, jednakże stanowczy wyraz twarzy Eitharta sprawił, że po krótkiej chwili milczenia mężczyzna odwrócił się bez słowa i wyszedł prosto w piaskową kurzawę. Kapłan zamknął za nim drzwiczki, po czym oparł się o nie plecami spoglądając znacząco na Skelę.

- Mogę się rzecz jasna mylić, wszelako myśl mi chodzi po głowie, że to nie robota jeżłacza - powiedział cicho Eithart, przenosząc spojrzenie z twarzy tropiciela na szczątki zabitych zwierząt - Dziwni ci Esajanie i wielce podejrzani. Wyobraź sobie, że właśnie dobili targu z naczelnikiem. Żądali dwieście sztuk złota za pozbycie się bestii i tamten się zgodził.

- Skoro tak się sprawy mają, nie jesteś samotny w podejrzeniach - odparł równie ściszonym tonem Skela - Na drzwiach był skobel, dlatego dziwne mi się zdało, że zwykły zwierz, nawet jeżłacz, dał radę sobie drzwi łapą otworzyć. Już prędzej by je wyłamał, jeżłacze dość są ku temu silne. Ale popatrz tutaj.

Przywołany ruchem ręki, Eithart kucnął obok Skeli spoglądając na wskazane mu dłonią kozie truchło.

- Rany zadane pazurami, bardzo długimi - powiedział tropiciel - Sześciopalczasta łapa, o rozstawie palców dwukrotnie większym od dorosłego mężczyzny. Popatrz na głębokość tych ran. Cokolwiek je zadało, było bardzo silne. Cokolwiek bym nie myślał na temat tych Esajan, prędzej uwierzę, że uczyniła to bestia niż człowiek.

- Jedno drugiego nie wyklucza - mruknął pod nosem Eithart, przyznając w duchu rację Skeli. Zwierzęta zmasakrowane były z siłą przeczącą możliwościom zwykłych ludzi, chociaż wśród esajańskich łowców było kilku potężnych drabów, zaś pozostawione przez zabójcę ślady za nic nie pasowały do ostrza noża ani topora: już prędzej pasowały do wyobrażenia ogromnej pazurzastej łapy.

- Zawsze może być tak, że nasi przyjaciele z Esai mają gdzieś tutaj tresowanego zwierzaka, który czyni popłoch na ich polecenie - dokończył swą wypowiedź gorlamita - Zauważyłeś, by w czasie zabawy któryś z nich wychodził na zewnątrz?

- A który nie wychodził? - prychnął Skela wzruszając ramionami - Wszyscy chyba byli prędzej czy później na zewnątrz, po tutejszym piwie pęcherz dostaje szału, od razu się sikać chce.



Wątek techniczny

W treść powyższego updatu pozwoliłem sobie wpleść zarówno uwagi 8ART-a z wcześniejszego postu jak i komentarz Venara odnośnie Esajan otrzymany na PW. Oględziny zwłok nie pozwalają stwierdzić jednoznacznie, że zwierzęta padły ofiarą człowieka udającego jeżłacza. Zabito je z użyciem sporej siły fizycznej, wykraczającej poza granice krzepy większości dorosłych mężczyzn. Co więcej, kształt i głębokość ran szarpanych sugerują zabójcę o sześciopalczastych łapach dwukrotnie większych od dłoni dorosłego człowieka (czy mieszańca krwi).

Dzisiaj pewnie już nie zdążę, ale dorzucę jak najszybciej dodatkowy update z Deliartem w roli głównej, skupiony na konwersacjach o jeżłaczach, żebyście mogli dowiedzieć się czegoś więcej na temat tej pustynnej bestii.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 listopada 2011, 21:22

Eithart przygladal sie truchlom, sposob w jaki zwierzeta zostaly wybite wykluczal ludzka reke, az ciarki go przeszly gdyy wpadl mu do glowy przerazajacy koncept...

- Moze z jakims kotolakiem albo innszym ustrojstwem mamy do czynienia, tedy i skobel by sobie ow cos-lak otworzyl a i sily by nie zbraklo. Powiedz mi Skelo, jakie zwierzaki maja szeciopalczaste odnoza?

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 25 listopada 2011, 22:07

- Cóż to będzie za trofeum! Łeb jeżłacza! Toż to każdy podróżny będzie się starał zajść do Koargoru, choćby nawet drogi musiał nadłożyć! Dwieście złotników zwróci się nim się obejrzycie, gdy tylko rozejdą się wieści, że w Domu Zgromadzeń macie wypchany łeb tej przerażającej bestii! Tylko obiecajcie dzielni pogromcy jeżłaczy pod wezwaniem Tfama, że nie uszkodzicie tegoż trofeum w trakcie polowania, bo zawisnąć tu ono musi!

Wątek techniczny
Staram się przekonać mieszkańców, aby domagali się łba jeżłacza jako dowodu uśmiercenia bestii przez tych nadętych łowców.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 26 listopada 2011, 00:33

Pytanie czy Skela cokolwiek wie jeżłaczu, a jeśli nie to czy cokolwiek to jakie stwory moga zadac jeszcze takie obrażenia. Ewentualnie skonsultuje tą wiedzę z Trehantem. On zdaje się ma zdolność profesjonalną "Rozpoznawanie zwierząt i roślin".
Swoją wiedzą oczywiście dzielę się z kapłanem jednak myślę że to wcale nie musi być jeżłacz a coś innego z czego nie zdają sobie sprawy łowcy.
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2011, 12:17 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 26 listopada 2011, 11:31

- Piękne to będzie trofeum, mało kto się może takim poszczycić. Lecz w Duviku mamy takie powiedzenie "Nie dzieli się skóry na żywym Wywernie". Drugie natomiast mówi, że najgroźniejszy jest taki wróg o którym nic się nie wie. Spróbujmy wspólnie połączyć wiedzę o jeżłaczu, wszystkich tu obecnych. Dzięki temu bestia będzie łatwiejsza do upolowania.

ODPOWIEDZ