PBF - Pacifica Bank
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 15.53)
Dzierżąc oburącz pistolety Angel wypadł przez boczną bramę na uliczkę, którą odjechał SUV, pędząc co sił w kierunku źródła donośnego huku i żałując, że skromne policyjne fundusze nie pozwoliły mu na inwestycję w cybernetyczne nogi. Ledwie wychynął na uliczkę, dostrzegł świecące na czerwono tylne lampy ściganego samochodu, wbitego w bok znajomego Chevroleta Toyo. Drzwi pasażera od prawej strony otworzyły się ze zgrzytem sugerującym zdeformowaną ramę i ze środka wytoczył się chwiejnie ściskający pistolet mężczyzna w ciemnej marynarce.
Wątek techniczny
Dystans trzydziestu metrów, SUV staranował policyjnego Toyo, którym przyjechaliście do zakładu i którym bystrzy tajniacy zablokowali na dźwięk pierwszych strzałów wylot uliczki. Jeden z porywaczy właśnie wygramolił się z wozu...
Dzierżąc oburącz pistolety Angel wypadł przez boczną bramę na uliczkę, którą odjechał SUV, pędząc co sił w kierunku źródła donośnego huku i żałując, że skromne policyjne fundusze nie pozwoliły mu na inwestycję w cybernetyczne nogi. Ledwie wychynął na uliczkę, dostrzegł świecące na czerwono tylne lampy ściganego samochodu, wbitego w bok znajomego Chevroleta Toyo. Drzwi pasażera od prawej strony otworzyły się ze zgrzytem sugerującym zdeformowaną ramę i ze środka wytoczył się chwiejnie ściskający pistolet mężczyzna w ciemnej marynarce.
Wątek techniczny
Dystans trzydziestu metrów, SUV staranował policyjnego Toyo, którym przyjechaliście do zakładu i którym bystrzy tajniacy zablokowali na dźwięk pierwszych strzałów wylot uliczki. Jeden z porywaczy właśnie wygramolił się z wozu...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Próg trudności 20, o wszystkim zadecyduje ponownie wynik rzutu 1k10. Turlam i wypada... 10! Automatyczny sukces! Sprawdzam trafioną lokację - tors (2). Używam kolejnego punktu Szczęścia (Angel ma ich oryginalnie 6), by zmienić ten wynik na 1 (głowa), bo obrażenia zadane w głowę ulegają automatycznemu podwojeniu. Gość dostaje zatem 2k6+1 obrażeń i weszło na czysto 12. Rana krytyczna, test zachowania przytomności oblany.
Gość runął obok drzwiczek SUVa niczym zdzielony kowalskim młotem!
Próg trudności 20, o wszystkim zadecyduje ponownie wynik rzutu 1k10. Turlam i wypada... 10! Automatyczny sukces! Sprawdzam trafioną lokację - tors (2). Używam kolejnego punktu Szczęścia (Angel ma ich oryginalnie 6), by zmienić ten wynik na 1 (głowa), bo obrażenia zadane w głowę ulegają automatycznemu podwojeniu. Gość dostaje zatem 2k6+1 obrażeń i weszło na czysto 12. Rana krytyczna, test zachowania przytomności oblany.
Gość runął obok drzwiczek SUVa niczym zdzielony kowalskim młotem!
Ok, nie pokazał się jeszcze kierowca a ten mógł byc w pasach skoro czekał w samochodzie. Nie pokazał się również nikt, kto wysiadałby z tyłu auta więc w śrdoku może być jeszcze dwóch plus porwana. Zbliżam się więc ostrożnie gotowy w każdej chwili oddać strzał.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 15.53)
Angel posuwał się ostrożnym krokiem, trzymając w wyciągniętych rękach obydwa gotowe do strzału pistolety. Spod maski SUVa buchały kłęby pary dowodzące permanentnego uszkodzenia chłodnicy. Powtarzające się metaliczne trzaski podpowiadały policjantowi, że przynajmniej jeden z cywilnych wywiadowców był przytomny, próbując otworzyć zaklinowane w ramie rozbitego wozu drzwi.
W oddali dał się wychwycić słuchem cichutki, ale narastający wizg turbin mknącej z maksymalną prędkością aerodyny. Zespół ratunkowy Trauma Team był już w drodze, najpewniej pchnięty do akcji z jednego z licznych punktów postojowych na dachach metropolitalnych wieżowców.
Przednie drzwi SUVa od strony kierowcy otworzyły się nieznacznie, w szczelinie pojawiły się dwie męskie dłonie uniesione do góry w geście poddania się.
Wątek techniczny
Między drzwiami i dachem wozu pojawiły się wysunięte dłonie kierowcy. Angel nie widzi tego, co dzieje się wewnątrz pojazdu, bo SUV ma przyciemnione szyby, również tę tylną.
Aerodyna Trauma Team już leci.
Angel posuwał się ostrożnym krokiem, trzymając w wyciągniętych rękach obydwa gotowe do strzału pistolety. Spod maski SUVa buchały kłęby pary dowodzące permanentnego uszkodzenia chłodnicy. Powtarzające się metaliczne trzaski podpowiadały policjantowi, że przynajmniej jeden z cywilnych wywiadowców był przytomny, próbując otworzyć zaklinowane w ramie rozbitego wozu drzwi.
W oddali dał się wychwycić słuchem cichutki, ale narastający wizg turbin mknącej z maksymalną prędkością aerodyny. Zespół ratunkowy Trauma Team był już w drodze, najpewniej pchnięty do akcji z jednego z licznych punktów postojowych na dachach metropolitalnych wieżowców.
Przednie drzwi SUVa od strony kierowcy otworzyły się nieznacznie, w szczelinie pojawiły się dwie męskie dłonie uniesione do góry w geście poddania się.
Wątek techniczny
Między drzwiami i dachem wozu pojawiły się wysunięte dłonie kierowcy. Angel nie widzi tego, co dzieje się wewnątrz pojazdu, bo SUV ma przyciemnione szyby, również tę tylną.
Aerodyna Trauma Team już leci.
- Ręce wysoko w górze! Wyłaź! Stań plecami do mnie! Na kolana! Skrzyżuj nogi! Ręce szeroko!
Jeśli wykonał wszystkie polecenia, podchodzę bliżej, tak aby rozdzielał mnie z samochodem będąc ewentulną tarczą. Następnie lewą nogę stawiam mu na skrzyżowanych stopach, pistolet w lewej ręce przystawiam mu do potylicy. Rozglądam się uważnie, czy z samochodu nie wychodzi kolejny który mógłby ewentualnie być zagrożeniem i dopiero wtedy go skuwam. Następnie sprawdzam co z porwaną i ewentualnie kierowcą uderzonego auta
Jeśli wykonał wszystkie polecenia, podchodzę bliżej, tak aby rozdzielał mnie z samochodem będąc ewentulną tarczą. Następnie lewą nogę stawiam mu na skrzyżowanych stopach, pistolet w lewej ręce przystawiam mu do potylicy. Rozglądam się uważnie, czy z samochodu nie wychodzi kolejny który mógłby ewentualnie być zagrożeniem i dopiero wtedy go skuwam. Następnie sprawdzam co z porwaną i ewentualnie kierowcą uderzonego auta
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 15.54)
Drzwi samochodu otworzyły się szerzej, zaraz potem na chodniku pojawił się kierowca, wyraźnie oszołomiony i krwawiący z rozbitego nosa. Angel wyrzucił z siebie serię wyraźnie akcentowanych poleceń, zmuszając porywacza do padnięcia na kolana, potem skuł go wprawnie i pchnął butem na jezdnię zaglądając ponad lufą pistoletu do wnętrza SUVa. Odpowiedziało mu niespokojne, ale i pełne wściekłości spojrzenie siedzącej z tyłu dziewczyny, świdrującej go oczami ledwie widocznymi pod rozrzuconymi niesfornie włosami.
- Ten był ostatni - powiedziała blondynka, melodyjnym niskim głosem, który musiał się podobać mężczyznom - Ładnie kropnęliście pozostałych. Czego te skurwiele ode mnie chciały?
Policjant nie odpowiedział w pierwszej chwili, wciąż przyciskając porywacza butem do nawierzchni jezdni i przenosząc wzrok na rozbitego Chevroleta Toyo. McPherson zdołał w końcu wypchnąć zaklinowane drzwi od strony pasażera i wydostał się na zewnątrz wozu ze śrutówką w dłoni. Kierowca policyjnego pojazdu siedział za kierownicą, trzymając w rękach głowę i próbując się otrząsnąć z wywołanego zderzeniem wstrząsu.
- Wszystko gra?! - zawołał McPherson obiegając Chevroleta i przystawiając lufę strzelby do głowy wyciągniętego na jezdni, jęczącego cicho mężczyzny.
- Nie do końca - wycedził przez zęby Angel - Pilnuj go do przyjazdu radiowozu. Mój partner oberwał.
Rozbroiwszy drugiego porywacza, leżącego bez świadomości z raną postrzałową głowy po drugiej stronie SUVa, detektyw pobiegł z powrotem na cmentarz.
Medyczna aerodyna już zawisła nad terenem zakładu, błyskając lampami sygnałowymi i zmieniając kąt nachylenia turbin. Wizg napędu AV-4 zdawał się zagłuszać wszystkie inne dźwięki.
Wątek techniczny
Jeden porwacz nie żyje, dwóch jest w stanie krytycznym, czwarty potłuczony. Uprowadzona kobieta uwolniona, Mike na pokładzie AV-4 w drodze do Centrum Medycznego. Na miejscu zaroiło się w krótkim czasie od mundurowych i prasy. Co robi teraz osamotniony Thomas?
Drzwi samochodu otworzyły się szerzej, zaraz potem na chodniku pojawił się kierowca, wyraźnie oszołomiony i krwawiący z rozbitego nosa. Angel wyrzucił z siebie serię wyraźnie akcentowanych poleceń, zmuszając porywacza do padnięcia na kolana, potem skuł go wprawnie i pchnął butem na jezdnię zaglądając ponad lufą pistoletu do wnętrza SUVa. Odpowiedziało mu niespokojne, ale i pełne wściekłości spojrzenie siedzącej z tyłu dziewczyny, świdrującej go oczami ledwie widocznymi pod rozrzuconymi niesfornie włosami.
- Ten był ostatni - powiedziała blondynka, melodyjnym niskim głosem, który musiał się podobać mężczyznom - Ładnie kropnęliście pozostałych. Czego te skurwiele ode mnie chciały?
Policjant nie odpowiedział w pierwszej chwili, wciąż przyciskając porywacza butem do nawierzchni jezdni i przenosząc wzrok na rozbitego Chevroleta Toyo. McPherson zdołał w końcu wypchnąć zaklinowane drzwi od strony pasażera i wydostał się na zewnątrz wozu ze śrutówką w dłoni. Kierowca policyjnego pojazdu siedział za kierownicą, trzymając w rękach głowę i próbując się otrząsnąć z wywołanego zderzeniem wstrząsu.
- Wszystko gra?! - zawołał McPherson obiegając Chevroleta i przystawiając lufę strzelby do głowy wyciągniętego na jezdni, jęczącego cicho mężczyzny.
- Nie do końca - wycedził przez zęby Angel - Pilnuj go do przyjazdu radiowozu. Mój partner oberwał.
Rozbroiwszy drugiego porywacza, leżącego bez świadomości z raną postrzałową głowy po drugiej stronie SUVa, detektyw pobiegł z powrotem na cmentarz.
Medyczna aerodyna już zawisła nad terenem zakładu, błyskając lampami sygnałowymi i zmieniając kąt nachylenia turbin. Wizg napędu AV-4 zdawał się zagłuszać wszystkie inne dźwięki.
Wątek techniczny
Jeden porwacz nie żyje, dwóch jest w stanie krytycznym, czwarty potłuczony. Uprowadzona kobieta uwolniona, Mike na pokładzie AV-4 w drodze do Centrum Medycznego. Na miejscu zaroiło się w krótkim czasie od mundurowych i prasy. Co robi teraz osamotniony Thomas?
O ile nie przybył nikt z przełożonych którym będę misiał się tłumaczyć to w pierwszej kolejności sprawdzam czy Mike jest bezpieczny i przeżyje. Potem na szybko przesłucham blondynkę. Jak się nazywa i co ją łączy z White'm
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 15.59)
Aerodyna AV-4 w barwach Trauma Team poderwała się w powietrze z wizgiem obracających się coraz szybciej turbin i zmieniwszy ciąg pomknęła pośród zgiełku syreny w stronę odległego o kilkanaście kilometrów Centrum Medycznego NC. Angel odprowadził ją wzrokiem troskając się o stan przyjaciela, chociaż wskakujący na pokład maszyny medyk zdążył zapewnić detektywa, że jego zespół już rozpoczął transfuzję krwi oraz wprowadził do organizmu Mike'a wstępną partię nanorobotów mających zregenerować uszkodzone organy wewnętrzne.
Przy zakładzie zahamowały z piskiem hamulców pierwsze radiowozy, czarno-białe opancerzone BMW 600. Wyskakujący z wozów funkcjonariusze mieli na sobie pełne pancerze, czyniące z nich futurystyczne istoty rodem z japońskich filmów science fiction.
- Obstawcie teren, zabezpieczcie dowody! Zidentyfikujcie tożsamość tych gości! - krzyknął detektyw wskazując rękami leżące na trawniku cmentarza ciała porywaczy. Odwróciwszy się w stronę palącej papierosa dziewczyny schował do kieszeni okazaną mundurowym odznakę i potarł dłonią czoło, dopiero teraz uświadamiając sobie jak blisko śmierci się znajdował i jak niewiele brakowało, by leżał teraz w ambulansie obok Mike'a.
Regularne ćwiczenia na strzelnicy być może uratowały mu życie, podobnie jak nadludzko wysoki refleks i instynkt samozachowawczy. Odsuwając na bok rozmyślania na temat na temat niedawnej strzelaniny policjant podszedł do ofiary porwania, zwracając na siebie uwagę dyskretnym chrząknięciem.
- Jestem Thomas Aniolkowsky, wydział zabójstw KG NC - przedstawił się pokrótce - Jak się pani nazywa?
- Marcelina Whiteman - odpowiedziała blondynka zaciągnąwszy się wpierw papierosem. Miała intensywnie niebieskie oczy, o nienaturalnej barwie zdradzającej cybernetyczne pochodzenie, a jej rysy twarzy pozwalały sugerować, że optyczne implanty nie były bynajmniej jedynymi przypadkami medycznej ingerencji w organizm kobiety.
- Marcelina Whiteman? - powtórzył Angel unosząc znacząco brwi - A co panią łączy z osobą Stevena White'a?
- Więzy rodzinne - odpowiedziała po krótkiej chwili milczenia kobieta - Ale to skomplikowana sprawa, oficerze.
Aerodyna AV-4 w barwach Trauma Team poderwała się w powietrze z wizgiem obracających się coraz szybciej turbin i zmieniwszy ciąg pomknęła pośród zgiełku syreny w stronę odległego o kilkanaście kilometrów Centrum Medycznego NC. Angel odprowadził ją wzrokiem troskając się o stan przyjaciela, chociaż wskakujący na pokład maszyny medyk zdążył zapewnić detektywa, że jego zespół już rozpoczął transfuzję krwi oraz wprowadził do organizmu Mike'a wstępną partię nanorobotów mających zregenerować uszkodzone organy wewnętrzne.
Przy zakładzie zahamowały z piskiem hamulców pierwsze radiowozy, czarno-białe opancerzone BMW 600. Wyskakujący z wozów funkcjonariusze mieli na sobie pełne pancerze, czyniące z nich futurystyczne istoty rodem z japońskich filmów science fiction.
- Obstawcie teren, zabezpieczcie dowody! Zidentyfikujcie tożsamość tych gości! - krzyknął detektyw wskazując rękami leżące na trawniku cmentarza ciała porywaczy. Odwróciwszy się w stronę palącej papierosa dziewczyny schował do kieszeni okazaną mundurowym odznakę i potarł dłonią czoło, dopiero teraz uświadamiając sobie jak blisko śmierci się znajdował i jak niewiele brakowało, by leżał teraz w ambulansie obok Mike'a.
Regularne ćwiczenia na strzelnicy być może uratowały mu życie, podobnie jak nadludzko wysoki refleks i instynkt samozachowawczy. Odsuwając na bok rozmyślania na temat na temat niedawnej strzelaniny policjant podszedł do ofiary porwania, zwracając na siebie uwagę dyskretnym chrząknięciem.
- Jestem Thomas Aniolkowsky, wydział zabójstw KG NC - przedstawił się pokrótce - Jak się pani nazywa?
- Marcelina Whiteman - odpowiedziała blondynka zaciągnąwszy się wpierw papierosem. Miała intensywnie niebieskie oczy, o nienaturalnej barwie zdradzającej cybernetyczne pochodzenie, a jej rysy twarzy pozwalały sugerować, że optyczne implanty nie były bynajmniej jedynymi przypadkami medycznej ingerencji w organizm kobiety.
- Marcelina Whiteman? - powtórzył Angel unosząc znacząco brwi - A co panią łączy z osobą Stevena White'a?
- Więzy rodzinne - odpowiedziała po krótkiej chwili milczenia kobieta - Ale to skomplikowana sprawa, oficerze.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 16.00)
Blondynka rzuciła niedopalonego papierosa na chodnik, zdeptała go obcasem buta na wysokim koturnie spoglądając jednocześnie jadowitym wzrokiem na nieprzytomnego właściciela Ronina, obmacywanego właśnie przez dwóch mundurowych funkcjonariuszy. Pozostali uczestnicy ceremonii trzymali się na stosowny dystans od policjantów, aczkolwiek agenci SSI uważnie śledzili wszystkie poczynania stróżów prawa. Widoczny w tyle Francis Donelly złowił na ułamek chwili spojrzenie Angela, skinął mu uprzejmie głową.
- Nie sądzę, by pańskie kompetencje sięgały tak daleko, detektywie - odpowiedziała kobieta odrywając niebieskie oczy od krwawiącego obficie porywacza i przenosząc spojrzenie na twarz Thomasa - Jeśli pojawi się taka konieczność, odbędę rozmowę z pańskim przełożonym.
Wątek techniczny
Harda i bezczelna sztuka. Co dalej, oficerze?
Blondynka rzuciła niedopalonego papierosa na chodnik, zdeptała go obcasem buta na wysokim koturnie spoglądając jednocześnie jadowitym wzrokiem na nieprzytomnego właściciela Ronina, obmacywanego właśnie przez dwóch mundurowych funkcjonariuszy. Pozostali uczestnicy ceremonii trzymali się na stosowny dystans od policjantów, aczkolwiek agenci SSI uważnie śledzili wszystkie poczynania stróżów prawa. Widoczny w tyle Francis Donelly złowił na ułamek chwili spojrzenie Angela, skinął mu uprzejmie głową.
- Nie sądzę, by pańskie kompetencje sięgały tak daleko, detektywie - odpowiedziała kobieta odrywając niebieskie oczy od krwawiącego obficie porywacza i przenosząc spojrzenie na twarz Thomasa - Jeśli pojawi się taka konieczność, odbędę rozmowę z pańskim przełożonym.
Wątek techniczny
Harda i bezczelna sztuka. Co dalej, oficerze?
- Prowadzę śledztwo w sprawie zabójstwa Stevena White'a, zapewniam Panią że moje kompetencje sięgają bardzo bardzo daleko w tej sprawie. Zważywszy na to iż mój partner ratując Pani... - Thomas zamyślił się na chwilę - ...szacowną osobę walczy teraz o życie wypadałoby okazać więcej chęci do współpracy...
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zakład pogrzebowy (31 lipca 2021, godz. 16.00)
Marcelina Whiteman zmitygowała się dostrzegając twardy błysk w ludzkim oku Angela, pojęła z miejsca starannie zawoalowaną groźbę ukrytą w słowach policjanta. Odgarniając z czoła wpadające jej do oczu włosy uśmiechnęła się bez cienia wesołości i skinęła przepraszająco głową.
- Proszę mi wybaczyć brak manier - odpowiedziała przybierając zupełnie inny ton - Próba porwania wpływa dość negatywnie na nerwy. Przykro mi z powodu pańskiego partnera. Jeśli zaś chodzi o moje pokrewieństwo ze Stevenem White'em, informacja ta podlega ścisłej tajemnicy.
Ponad gwarem ludzkich głosów zaczął wibrować dźwięk kolejnej nadlatującej aerodyny. Maszyna przemieszczała się tuż nad dachami dzielnicy, toteż wystrzeliła ponad odkrytą przestrzeń cmentarza kilkanaście sekund później. Pilot odwrócił momentalnie ciąg turbin i posadził kanciastą maszynę na ulicy tuż za rozbitym SUV-em.
- To chyba po mnie - powiedziała Whiteman przesłaniając oczy dłonią i spoglądając znacząco na barwy aerodyny. Angel syknął z ewidentnym niezadowoleniem rozpoznając z miejsca emblematy DePrawu, wydziału specjalnego policji.
- Departament Praworządności... - mruknął detektyw czując gorzkie rozczarowanie - Czego oni od pani chcą?
- To już sprawa pomiędzy mną i nimi, oficerze - odpowiedziała blondynka odwracając się i odchodząc w stronę wysiadających z aerodyny mężczyzn w eleganckich marynarkach i nałożonych na nie kamizelkach kuloodpornych.
Maszyna wystartowała zaledwie minutę później, z Marceliną Whiteman i jej eskortą na pokładzie, odlatując z wizgiem turbin w stronę centrum metropolii. Angel odprowadził ją wzrokiem, dopóki nie zniknęła za dachami, potem sięgnął do kieszeni po dzwoniącego smartfona.
- Połączenie międzywydziałowe - oznajmiła Grace - Detektywie Aniolowsky, tu deSoto. Otrzymałem wstępne zgłoszenie w sprawie incydentu w trakcie pogrzebu White'a. Co się stało?
- Próba porwania kobiety podającej się za córkę naszego denata. Doszło do strzelaniny, sir. Mike oberwał, leci do szpitala.
- Psiakrew, przykro mi - w słuchawce rozległ się szczerze zmartwiony głos komendanta wydziału - Co z tobą?
- Bez szwanku, sir - odparł Angel - Porywacze wyszli na tym gorzej. Trzech zabitych lub w krytycznym stanie, jeden aresztowany.
- Mundurowi zajmą się resztą, wracaj jak najszybciej do komendy. Chcę cię widzieć za pół godziny w moim biurze.
Wątek techniczny
Czy takiej prośbie można odmówić?
Marcelina Whiteman zmitygowała się dostrzegając twardy błysk w ludzkim oku Angela, pojęła z miejsca starannie zawoalowaną groźbę ukrytą w słowach policjanta. Odgarniając z czoła wpadające jej do oczu włosy uśmiechnęła się bez cienia wesołości i skinęła przepraszająco głową.
- Proszę mi wybaczyć brak manier - odpowiedziała przybierając zupełnie inny ton - Próba porwania wpływa dość negatywnie na nerwy. Przykro mi z powodu pańskiego partnera. Jeśli zaś chodzi o moje pokrewieństwo ze Stevenem White'em, informacja ta podlega ścisłej tajemnicy.
Ponad gwarem ludzkich głosów zaczął wibrować dźwięk kolejnej nadlatującej aerodyny. Maszyna przemieszczała się tuż nad dachami dzielnicy, toteż wystrzeliła ponad odkrytą przestrzeń cmentarza kilkanaście sekund później. Pilot odwrócił momentalnie ciąg turbin i posadził kanciastą maszynę na ulicy tuż za rozbitym SUV-em.
- To chyba po mnie - powiedziała Whiteman przesłaniając oczy dłonią i spoglądając znacząco na barwy aerodyny. Angel syknął z ewidentnym niezadowoleniem rozpoznając z miejsca emblematy DePrawu, wydziału specjalnego policji.
- Departament Praworządności... - mruknął detektyw czując gorzkie rozczarowanie - Czego oni od pani chcą?
- To już sprawa pomiędzy mną i nimi, oficerze - odpowiedziała blondynka odwracając się i odchodząc w stronę wysiadających z aerodyny mężczyzn w eleganckich marynarkach i nałożonych na nie kamizelkach kuloodpornych.
Maszyna wystartowała zaledwie minutę później, z Marceliną Whiteman i jej eskortą na pokładzie, odlatując z wizgiem turbin w stronę centrum metropolii. Angel odprowadził ją wzrokiem, dopóki nie zniknęła za dachami, potem sięgnął do kieszeni po dzwoniącego smartfona.
- Połączenie międzywydziałowe - oznajmiła Grace - Detektywie Aniolowsky, tu deSoto. Otrzymałem wstępne zgłoszenie w sprawie incydentu w trakcie pogrzebu White'a. Co się stało?
- Próba porwania kobiety podającej się za córkę naszego denata. Doszło do strzelaniny, sir. Mike oberwał, leci do szpitala.
- Psiakrew, przykro mi - w słuchawce rozległ się szczerze zmartwiony głos komendanta wydziału - Co z tobą?
- Bez szwanku, sir - odparł Angel - Porywacze wyszli na tym gorzej. Trzech zabitych lub w krytycznym stanie, jeden aresztowany.
- Mundurowi zajmą się resztą, wracaj jak najszybciej do komendy. Chcę cię widzieć za pół godziny w moim biurze.
Wątek techniczny
Czy takiej prośbie można odmówić?