PBF - Płonąca granica

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 20:46

Anawalt, 4 maja 2055

Zgrywający się na żartownisia, ale w głębi ducha szczerze zatroskany stanem zdrowia swego przyjaciela, Salt wcisnął mu pod prysznic otrzymany od Casha rewolwer i kopnąwszy dla poprawy humoru stare ubranie Wilsona popędził z powrotem do magazynu sprzętów wszelakich, gdzie ludzie Walthersa kompletowali zapasy dla Bluewell oraz własny ekwipunek.

- Drugiej spluwy nie dostaniesz, bo nie mam - zastrzegł się Jimmy dostrzegając kątem oka kuriera. Przyboczny naczelnika odkładał właśnie na bok jakieś przeterminowane gaśnice, próbując się dostać do tkwiącej pod nimi skrzyni. Wszędzie wokół w magazynie kręcili się inni Anawaltczycy, pakujący coś do toreb, sakw i plecaków, napełniający blaszane baniaki i przeliczający wyciągane z płaskich pudeł naboje.

- Broń Boże - zastrzegł się natychmiast Jack - Rewolwer jest zajebisty, nawet bym nie marzył o drugim! Szansa jedna na milion! Kto wie, może to pierwszy model tego rodzaju, który został wyprodukowany? Jak popatrzeć na jego wiek, nietrudno się z tym zgodzić.

Cash zignorował sarkastyczny ton kuriera, przyklejając taśmą klejącą do kolby strzelby kilka zapasowych naboi.

- Potrzebuję czyste łachy na zmianę, na Paula - wyjaśnił Salt zerkając ze źle skrywaną zazdrością na wyciąganą ze skrzyń broń Anawaltczyków - Złapał jakiegoś syfa podczas przeprawy przez Rock River, ma paskudną wysypkę.

- Phoebe, daj jakieś spodnie i koszulę! - zawołał w stronę szczupłej ciemnowłosej dziewczyny Cash - Ten koleś ci powie, jaki rozmiar!


Wątek techniczny

OK, Paul dostał za gratis koszulę i spodnie, nie musi nic płacić, ale wygląda dość dziwnie, bo koszula jest dżinsowa i niebieska, a spodnie od garnituru i beżowe (a na dodatek przykrótkie), ale przynajmniej nie jest goły. Dostaniecie też maść na wysypkę, niby przeterminowaną, ale może pomoże...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 21:07

Anawalt, 4 maja 2055

Czujący coraz silniejsze swędzenie kaznodzieja nie wytrzymał, przez wzgląd na takt i obyczaje nie chcąc się otwarcie drapać po udach i kroczu w obecności Holtza. Okrążywszy pośpiesznie pikapa Ebenezer oparł się barkiem o pakę Canyona rozpinając zamek spodni i ściągając je do kolan. Upstrzona czerwonymi plamami skóra wywołała w nim wstrząs, którego próbujący zachować opanowanie duchowny nie zdołał do końca ukryć.

Znajdujący się po przeciwnej stronie wozu łowca mutantów obserwował wystające ponad pakę barki i głowę Radeforda z podejrzanym zainteresowaniem, potem wzruszył ramionami.

- Jak chcesz sikać, wielebny, wystarczy się odwrócić - burknął Holtz - Niby to nieobyczajne, ale nie poczułbym się zgorszony. Nie takie rzeczy się już widziało, nie takie tyłki!

Ebenezer nic nie odrzekł wciąż przyglądając się krwistym krostom i wypryskom, więc łowca podszedł do pikapa, otworzył znajdujący się po przeciwnej stronie wozu korek baku i zaczął lać do środka ropę z drugiego kanistra, cały czas zerkając ponad paką na dziwnie milkliwego wielebnego.

- Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy na miejscu za godzinę - oświadczył Holtz - Lavigne chyba nas ozłoci jak zobaczy ten cały towar.

- Nie mam nic przeciwko ozłoceniu, ale wolałbym, żeby się pomodlił - burknął w odpowiedzi wstrząśnięty stanem swej skóry Radeford, mając nadzieję, że odstręczający ton wsączony w jego słowa skutecznie łowcę zniechęci do dalszej konwersacji. Holtz pokiwał głową, odstawił na ziemię pusty kanister, potem otworzył przeciwne drzwiczki szoferki i pociągnął za dźwignię otwierającą klapę maski pikapa - Wytargowałem od Walthersa olej silnikowy, całą bańkę. Paul będzie mi coś winien ekstra.

Łowca zniknął z oczu kaznodziei za maską samochodu, toteż misjonarz podciągnął czym prędzej spodnie, zastanawiając się w duchu nad tym, co powinien teraz zrobić. Uzupełniając poziom oleju w silniku Holtz nadal coś mówił, ale zbyt cicho, by Radeford go zrozumiał, a wielebny nie zamierzał wcale łowcy prosić, żeby ten powtórzył swój wywód.


Wątek techniczny

Wysypka na nogach i podbrzuszu kaznodziei równie obfita, co na ciele Wilsona. Jack chyba się teraz cieszy, że nie wlazł do rzeki, co? Holtz dolał do pikapa paliwa, uzupełnił też poziom oleju w silniku (wytargował bańkę od ludzi naczelnika). Motor Radeforda też zatankowany, więc zakładam, że duchowny załatwia sobie teraz ubrania i maść, a jak wróci, motocykliści ruszają w drogę.

Inne deklaracje?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 grudnia 2011, 21:14

Trudno, to nie rewia mody. Też przygotowuję się do drogi. Sprawdzam stan pikupa i swoją broń. :/uklon

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 21:25

Anawalt, 4 maja 2055

Wręczywszy szorującemu się z fanatyczną wręcz gorliwością Wilsonowi maść i ubrania Salt potruchtał z powrotem w stronę pikapa, dostrzegając kątem oka pędzącego w głąb osady Radeforda. Zdziwiony pośpiechem kaznodziei Jack machnął w jego stronę ręką, ale wielebny nie zwrócił na towarzysza podróży najmniejszej uwagi, znikając w szeroko otwartych drzwiach magazynu naczelnika.

Holtz sprawdzał coś przy swoim motocyklu. Widząc nadchodzącego Salta skinął mu głową, wstał z kucek i sięgnął do przewieszonej przez siedzenie podróżnej torby wyciągając z niej czysty podkoszulek. Nie bawiąc się w konwenanse ściągnął przepoconą koszulkę i wcisnął ją do torby w miejsce wyciągniętej bielizny.

- Wszystkie maszyny gotowe do drogi - oznajmił łowca trącając lewą stopą jeden z pustych kanistrów - Dolałem wam też oleju do silnika, policzymy się po robocie.

- Dzięki, spoko - uśmiechnął się szczerze kurier wspominając zużyty olej krążący dotąd w silniku pikapa - Czekaj...

Holtz zatrzymał się w bezruchu z naciągniętym do połowy na tors podkoszulkiem, spoglądając na kuriera swym jedynym okiem. Widząc, że spojrzenie rozmówcy krąży po jego korpusie pojął w mig wyraz zmieszania na twarzy Salta i roześmiał się cicho.

- Znasz historyjkę o smoczym tatuażu? - zapytał opuszczając ubranie. Jack odpowiedział kiwnięciem głowy, zbyt zaskoczony widokiem ciała łowcy, by zadać od razu cisnące mu się na usta pytanie - Wszyscy ją znają, w końcu jestem w tych okolicach bardzo popularny.

- Ale... ale ty nie masz żadnego tatuażu! - zauważył kurier przytomniejąc w końcu na tyle, by wyrazić na głos swe zaskoczenie - A przecież w San Antonio tamten szmugler wydziargał ci tęczowego smoka za darowanie życia...

- Tak oto tworzą się legendy - przerwał mu machnięciem dłoni Holtz - Był kiedyś pewien szmugler w San Antonio i był przekręt z przemytem wódki przez Missisipi, ale tatuaż ludzie sami już sobie dopisali, a im częściej sobie tę historię opowiadali, tym większy był i bardziej tęczowy.

- Więc to nieprawda? - kiwnął głową do samego siebie kurier, nie wiedząc czy się roześmiać czy zrobić rozczarowaną minę - Cała ta historia jest wymyślona?

- Nie do końca - odpowiedział Jeremiash zadzierając głowę w górę i spoglądając badawczo na niebo - Przecież mówiłem, że był szmugler, tyle że już go nie ma, tak samo jak tatuażu. Stawiał się i musiałem go kropnąć, a zachwyceni Meksi przerobili prawdziwą wersję na historię pełną miłosierdzia i wspaniałomyślności. To tak jak z tym Humvee w Bluewell z cekaemem na dachu. Nie wszystko złoto, co się świeci, ma przebitą oponę i został bez pestek, a przejezdnym się wydaje, że jest na chodzie.

Słysząc zbliżające się głosy Holtz założył skórzaną kurtkę i spojrzał w stronę nadchodzących Anawaltczyków.

- Gdzie twoi kolesie? - zapytał zezując w stronę Salta - Czas ruszać w drogę.


Wątek techniczny

Ekspedycja ratunkowa już pod pikapem, więc może przeskoczymy od razu do sceny wyjazdu, jak myślicie? Oczywiście możecie jeszcze coś załatwić przed wyjazdem, jeśli coś Wam przychodzi do głowy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 grudnia 2011, 21:30

Ja już nic nie zalatwiam nie ma czasu, jak przeżyję to pomyślę. Ruszajmy, siadam za kierownicą, czekam az się ludziska zapakuja i ruszamy. Życzę powodzenia Holtzowi i Ebenzerowi jak zdąże to zrobic nim odjadą.
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2011, 21:50 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 21:43

Anawalt, 4 maja 2055

Ebenezer Radeford wrócił spod prysznica w tej samej chwili, w której ludzie Jimmy'ego Casha skończyli załadunek ekwipunku na pikapa. Oprócz Casha i Harpera na pakę wrzuciło swoje plecaki ośmiu innych mężczyzn, ubranych w kevlarowe kamizelki i świetnie wyposażonych. Przyglądając im się krytycznym wzrokiem Paul musiał przyznać w duchu, że Damien Walthers nie poszedł na łatwiznę. Naczelnik wysyłał do sąsiedniej osady zaledwie dziesiątkę swoich ludzi, ale widać było na pierwszy rzut oka, że byli to naprawdę dobrzy goście. Wyniesione z aren gladiatorów doświadczenie Wilsona pozwalało kurierowi dostrzec to wszystko w oszczędnych ruchach ochotników, sposobie trzymania broni i krótkich zwięzłych zdaniach, za pomocą których się komunikowali. Kilku z nich miało karabinki szturmowe M4A1, inni M16A4. Paul dostrzegł też dwa myśliwskie sztucery i jedną śrutową strzelbę policyjną, podobną do tej noszonej przez Casha.

- Mocna ekipa - stwierdził Holtz siedząc w siodełku załadowanego przewieszonymi przez ramę i kierownicę paczkami motocykla - Nie będziecie ich musieli niańczyć.

- Spotkamy się na miejscu, więc nie zamulajcie po drodze, bo nie postawię wam drinka w Bluewell - poradził Paul zapinając w otrzymanym wraz z rewolwerem olstrze pasek uniemożliwiający wypadnięcie broni podczas jazdy.

- Mnie też postawisz? - zapytał Radeford sadowiąc się w siodełku swojego pojazdu, objuczonego ładunkiem równie ciężko jak maszyna Holtza. Kaznodzieja przepasał się taśmami do cekaemu, do pleców przypiął dwa kanistry z paliwem.

- Tylko, jeśli dojedziesz tam przede mną - powiedział w nagłym przypływie dobrego humoru Wilson, zapominając na krótką chwilę o swej wysypce - Jeśli ja będę pierwszy, myjesz pikapa.

- Nie sądzę, żeby do tego doszło, grzeszniku - oświadczył z udawanym przekąsem kaznodzieja - Co więcej, jestem pewien, że nie będziesz tam pierwszy, bo Bóg spogląda łaskawszym wzrokiem na swe prawdziwe sługi.

Paul parsknął śmiechem, ale ucichł na widok zbliżającego się ponownie Walthersa. Naczelnik przyszedł na parking w otoczeniu obstawy oraz sporej grupy mieszkańców, żegnających ciepło swoich wyjeżdżających nieoczekiwanie znajomych.

- Wszyscy gotowi do drogi? - zapytał Walthers - Skoro tak, życzę powodzenia. Uważajcie na siebie i pamiętajcie, macie wszyscy wrócić tu z powrotem. Jeśli któryś da się zabić, dam mu popalić!

Słowa naczelnika zostały skwitowane dźwiękiem śmiechu.

- Uratujcie tyłki naszym sąsiadom w Bluewell i pokażcie, na co stać Anawalt! - powiedział podniesionym głosem Walthers - Czas ucieka, w drogę!

Wymieniwszy gremialnie uściski dłoni i życząc sobie nawzajem powodzenia uczestnicy ekspedycji ratunkowej uruchomili silniki pojazdów i wyruszyli bez dalszej zwłoki w drogę. Dwa motocykle zakręciły w miejscu podążając poprzez osadę ku wschodniej bramie ogrodzenia, otwierającej się na lokalną drogę prowadzącą ku ruinom miasteczka Leckie. Wiozący dwanaście osób pikap pojechał w tym samym czasie do bramy, przez którą wjechał do Anawalt, kierując się na sto sześćdziesiątkę jedynkę.


Wątek techniczny

I tak oto nasi BG wyruszyli w podróż powrotną do Bluewell. Akcja naturalnie ulegnie teraz podziałowi na dwa osobne wątki, ale to akurat żaden kłopot, damy radę. Jeśli o pikapa idzie, w szoferce siedzą Paul, Jack i Jimmy, natomiast na pace Bill i ośmiu pozostałych ochotników. Jak rozumiem, zamierzacie połączyć troskę o jak największą szybkość z zachowaniem zdroworozsądkowej ostrożności? Co do przewidywanej trasy podróży, aż do Freeman droga jest w porządku, ale co robimy z przeprawą przez rzekę? Znowu wpław czy idziecie za sugestią Lee Tonga i odbijecie na północnym brzegu rzeki w prawo jadąc do Bramwell na tamtejsze mosty? (informacja Chińczyka pochodzi sprzed półtora miesiąca, raczej mało możliwe, żeby w tak krótkim międzyczasie coś się z tymi mostami stało).

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 grudnia 2011, 21:51

Wątek techniczny:

Smaruję się maścią, zmieniam portki. Krótko ale treściwie modlę się przed wyjazdem. Żegnam się z kumplami i życzę rychłego spotkania. No i ruszam w samobójczą eskapadę. Pilnuję się. Holtza puszczam przodem. Wolę mieć go na oku.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 grudnia 2011, 21:55

Dokładnie maksymalnie szybko by nie uszkodzić pikupa. Ja tam nie zamierzam wchodzić do rzeki, więc jedzienmy do mostu o jakim mówi Lee Tong. Kevlarove kamizelki, no, no. Ja tam muszę unikać przyjmowania kul na klatę. Też się posmarowałem maścią nim ruszymy ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 21:57

Tuż przed Elkhorn, 4 maja 2055

Chociaż od chwili wyjazdu z Peterstown Paul cały czas żywił obawy wobec wysłużonego silnika swego pikapa, opuściwszy Anawalt przyśpieszał wszędzie tam, gdzie tylko teren i stan nawierzchni na to pozwalały, biorąc na siebie ryzyko uszkodzenia pojazdu. Osada burmistrza Lavigne znajdowała się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i w każdej praktycznie chwili mogła paść ofiarą ataku mutantów, więc stawka w tym wyścigu była naprawdę wysoka.

- Chcieliśmy wykarczować tę okolicę, ale Walthers w końcu się rozmyślił - powiedział Jimmy, kiedy Paul zaklął głośno mijając kępę młodych drzewek rosnących pośrodku drogi niecałą milę przed Elkhorn - Rośliny utrudniają jazdę jak cholera, ale z drugiej strony służą za przeszkodę zmotoryzowanym gangom.

- Macie z nimi sporo kłopotów? - spytał Wilson wkładając całą siłę swych ramion w kręcenie kierownicą, bo jej wspomaganie siadało coraz bardziej.

- Czasami - wzruszył ramionami Jimmy - Głównie z nowymi w okolicy, a czasami przyjeżdżają tu bandy z Kentucky i Tenneesse, najczęściej od strony Nashville. Gościom wydaje się, że wszystko im wolno i próbują rabować, co popadnie, a my tego bardzo nie lubimy. Ale wystarczy odstrzelić paru, a reszta pokornieje, więc nie jest najgorzej.

Paul uśmiechnął się pod nosem słysząc praktyczny w swym brzmieniu ton Casha, pokiwał z aprobata głową.

- Słyszałem tu i ówdzie, że nie za bardzo się chcecie bratać z Federacją - powiedział po chwili zmieniając temat - Walthers ma jakiś uraz do appalachańskiej szlachty?

- Wkurza go pomysł, że komuś się czerwona krew w ciągu dwudziestu lat zmieniła w błękitną - parsknął ironicznie Jimmy - Mnie zresztą też. Jesteśmy wolnymi ludźmi i chcemy, żeby tak zostało. Jeśli ktoś chce osiąść w Anawalt, nie robimy mu problemów, póki przestrzega prawa, a kiedy chce odejść, zabiera manatki i idzie. A federaliści w Appalachach zrobili ze swoich ludzi prawie niewolników! Harujecie tam na swoich panów w tym Lynchburgu i Atlancie, buty im szorujecie i żarcie kładziecie przed nos, a oni się obnoszą z zadartymi głowami. To nie dla nas.

- Oprócz obowiązków ludzie w Federacji mają też przywileje - zaprotestował niezdecydowanie Paul, pochodzący z Appalachów, ale nie do końca przekonany o swej lojalności wobec nowobogackich lordów.

- Jakie? - prychnął ponownie Jimmy - Uważaj, dziura! Że niby nikt nie może cię skazać na śmierć bez zgody twojego pana? Walthers szału dostaje za każdym razem, kiedy przyjeżdża do nas jakiś negocjator z Lynchburga albo Peterstown i zaczyna proponować dołączenie do Federacji. Zawsze ta sama gadka o ochronie, że w kupie bezpieczniej i że federalni będą się o nas troszczyć. Sami się o siebie troszczymy i o sąsiadów też czasami.

Wilson zerknął w tylne lusterko szoferki, dostrzegł w nim grupę siedzących na pace uzbrojonych mężczyzn, których czujny wzrok ustawicznie przesuwał się po okolicznych wzgórzach. Widząc ich zawzięte miny i oszczędną komunikację kierowca potrafił uwierzyć w zapewnienia Casha o tym, że Anawalt potrafił się samodzielnie troszczyć o swe interesy.

- Za chwilę wjedziemy do Elkhorn - powiedział kurier spoglądając jednocześnie na drogę przed sobą - Droga zaraz się poprawi i będziemy mogli przyśpieszyć, ale zaczynamy się zbliżać do zagrożonej strefy. Stąd do Switchback, a potem do Maybeury jest tylko kilka mil, zaczynamy deptać tamtym po piętach.

- Co proponujesz? - spytał Jimmy zmieniając uchwyt rąk na Remingtonie - Piesze czujki przed autem w Elkhorn?


Wątek techniczny

Jak widzicie, podróż trwa i na razie macie się całkiem nieźle. Pikap dojechał do Elkhorn i teraz pojawia się pewna ważna kwestia, nad którą Araven i Goldwin muszą się porządnie zastanowić. Chodzi mianowicie o kwestie bezpieczeństwa. Jadący drogą pomiędzy lesistymi wzgórzami pikap jest naturalnie łatwym celem dla napastników leżących w zasadzce, więc chciałbym wiedzieć jak zamierzacie się zachowywać w trakcie dalszej podróży. W chwili obecnej macie milę do Elkhorn i parę minut drogi autem przy dotychczasowej prędkości. Z Elkhorn do Switchback są dwie mile i pięć minut jazdy, z Switchback do Maybeury niecała mila i niecałe pięć minut jazdy, potem droga zakręca na południe w stronę Freeman i zarwanego mostu, odległego od Maybeury o sześć mil i pół godziny drogi. Holtz twierdzi, że mutanci przeszli przez pięćdziesiątkę dwójkę na wysokości Switchback właśnie i zasuwają lewą stroną drogi wzdłuż całej jej długości na Freeman lub Bramwell. Jeśli poruszają się forsownym marszem, mają osiągi niewiele mniejsze od jadącego powoli ze względu na fatalną nawierzchnię pikapa, a zatem istnieje ryzyko, że wyprzedzicie ich za około pół godziny zaledwie kilka mil przed rzeką.

Toczycie autentyczny wyścig z czasem, a dodatkowe opóźnienia bardzo Wam mogą zaszkodzić. I tu pojawia się właściwe pytanie: jak zamierzacie przejechać przez Elkhorn, Switchback i Maybeury? Z maksymalną prędkością i bez drobiazgowego patrzenia w każdy kąt czy wręcz przeciwnie, z jedynce i z asystą idących poboczami z gotową do strzału bronią bojówkarzy?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 grudnia 2011, 22:05

Ja bym zaryzykowal ostrą jazdę tamci idą na wioskę i mam nadzieję, że to ich główny cel i nie rozpraszają się na robienie zasadzek... Chętnie poznam zdanie Salta i Casha w tej sprawie.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2011, 08:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 22:06

Gdzieś za Leckie, 4 maja 2055

Ebenezer zawsze lubił wymagającą jazdę i nie stronił od wyścigów po wertepach, ale wyścig z czasem po górzystej lokalnej drodze numer osiemdziesiąt cztery wystawił na ciężką próbę nie tylko jego maszynę, ale i samego kaznodzieję.

O ile odcinek pomiędzy Anawalt i Leckie okazał się względnie znośny i pomimo licznych dziur w nawierzchni szosy obydwa motory bez trudu utrzymywały dobrą prędkość, o tyle za ruinami niewielkiego miasteczka, spustoszonego wiele lat temu przez pożary i bandy łupieżców, zaczęła się istna mordęga. W wielu miejscach duchowny zaczynał tracić przeświadczenie, że wciąż dostrzega zarys starej drogi, wysokie trawy i kępy młodych drzewek rosły bowiem tak gęsto, że chwilami nie sposób było odróżnić szosy od lasu. Jadący przodem Holtz przystawał co jakiś czas wyciągając w pośpiechu papierową mapę i studiując ją uważnie przy akompaniamencie mamrotanych pod nosem przekleństw. Sam Radeford obwiesił się kilkoma sakwami starannie rozkładając ciężar ładunku na osi maszyny, łowca jednak objuczył się ciężkimi paczkami niczym muł i parę razy omal nie spadł z motoru na wykrotach tracąc na chwilę równowagę.

Holtz przyhamował przed dużym głazem, który stoczył się z pobliskiego zbocza i wrył prosto w środek nawierzchni zniszczonej drogi, oparł się stopami o ziemię utrzymując motocykl w pionie. Od kiedy łowca wyjechał za ostatni poczerniały od ognia budynek Leckie, Ebenezer dostrzegł w jego zachowaniu wyraźne przeobrażenie: przestał się uśmiechać w denerwujący sposób i rzucać pod adresem towarzysza zaczepne uwagi, przyglądając się w zamian czujnie okolicznym chaszczom.

- Jedziemy pół godziny, a zrobiliśmy już sześć mil, jesteśmy na Peeled Chestnut Rigde - powiedział łowca zerknąwszy wpierw ponownie na swoją mapę - Jak na ten teren, całkiem nieźle, myślałem, że pójdzie nam gorzej. Za pół mili gdzieś tutaj musi być zjazd w lewo, na Peeled Chestnut Road, a potem na Bramwell Hill Road. Za cztery mile mamy wjazd do Bramwell od północnego brzegu. Dasz radę?


Wątek techniczny

Druga ekipa też nie myśli o pikniku, tylko zasuwa dzielnie do przodu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 grudnia 2011, 22:51

Obrazek

Tak w dużym przybliżeniu wygląda Elkhorn...

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 02 grudnia 2011, 00:17

Hmm...
Czasu zostało niewiele, ale liczę, że chłopaki zdążą na czas na motorach i uprzedzą. Nawet jak się spóźnimy możemy uderzyć od tyłu.
Jednak w mieście zalecałbym ostrożność. Nie wiadomo jak daleko przed nami są ścigani, nie wiemy jak się zachowują, jaką mają organizację. Być może zwolnili, może mają czujkę z tyłu. A mogą dysponować czymś co rozwali nas w drzazgi...
Proponuję trzech truchtających z każdego boku pick'upa, reszta na pace, zwrócenie uwagi głównie na okna i dachy. Zerkamy w przecznicę ale nie zatrzymujemy się.
Zakładam, że skoro ze względu na zniszczoną drogę i tak ciężko osiągnąć prędkość większą od forsownego marszu, powinniśmy i tak poruszać się w podobnym tempie do dotychczasowego.
W razie ataku wskakujemy na pakę i po gazie.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 grudnia 2011, 08:03

- O mnie się nie martw mój Enduro jest stworzony do takich przejażdżek.
Studiuję swoja mapę.
- Jadąc przez Freeman sporo ryzykujemy.Mutole mogą już tam być. Jak pomyślę, że w ich łapy mogło by wpaść tyle sprzętu krew mnie zalewa. Jedźmy przez Pocahontas i Nemours. Teraz wbijmy się na State Route 659 dojedziemy ją prościutko do Pocahontas, dalej drogą wzdłuż nasypów kolejowych do Nemours. Stamtąd na wschód koło Pinnacle Rock State Park do Bluewell.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 grudnia 2011, 09:00

Ok. Ja akceptuję propozycję Jacka, mój niedawny plan by jechać szybko sam uznaję za bezsensowny i zbyt ryzykowny. Fakt musimy się sopieszyć ale ważniejsze jest byśmy tam dotarli w całości... Daltego jazda z ubezpieczeniem jest jednak najlepszym wariantem. Zatrzymuje się po tym jak goście od ubezopieczenia zejda na drogę wolno ruszam by mogli nadążyć, rozglądam się czujnie i jestem gotów do przyspieszenia w razie jakiegoś ataku.

ODPOWIEDZ