PBF - Kieł i pazur
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń Koargoru, poranek
Przysłuchujący się początkowi rozmowy jednym uchem i szepczący coś jednocześnie do Goltwyna Trehant obejrzał się na obu starców, dając agraphurskiemu magowi do zrozumienia, że przekazane mu pośpiesznie wieści były kompletnym streszczeniem wydarzeń i odkryć minionej godziny. Furhal zastygł w bezruchu siedząc na skrzyżowanych nogach i podkładając oparte o kolana ręce pod brodę. Musiała to być pozycja dość niewygodna, przynajmniej w opinii łowcy makunów, wszelako Trehant słyszał już to i owo o turegańskich czarodziejach i domyślał się, że była to poza stosowna do medytacji i rozmyślań.
- A co nam rzekniecie o waszych inszych gościach, tych esajańskich myśliwych? - zapytał półork starając się nie przyglądać zbyt otwarcie obślinionemu podbródkowi Bulby - Bywali tu drzewiej? Łapali jakowe bestyje?
- Pierwszy raz tu popasają - odpowiedział Pepko - Przedwczoraj przyjechali, wielce utrudzeni po polowaniu przy Skałach Urugaza. Zasadzali się tam pono na makuny, aleć bez wielkiego skutku, bo żadnego nie przywlekli. Wracają do Esai, a że daleka przed nimi droga, Rogwos postanowił parę dni u nas pozostać.
- I szczęście jego i wielka roztropność - dodał Bulba - Kieby w drogę bez zwłoki ruszyli, pewnikiem by ich ta burza gdzie między Ukrath i Duvikiem złapała, a na pustkowiu w kurzawie łatwo żywot postradać.
- I dzięki Asteriuszowi, że ów Rogwos tak orzekł, bo inakszyj by go tu nie było ani jego druhów, coby jeżłacza odpędzić - Pepko dalej gładził się z ukontentowaniem po brodzie - Tedy lepsiej wam będzie gdzie w chatce przeczekać, aż oni myśliwcy tego bestyja oskórują, a potem się go zje.
Wątek techniczny
Konkludując, Esajanie są po raz pierwszy w Koargorze, przyjechali tu dwa dni temu i wypoczywają przed długą podróżą do Esai. Goltwyn został wprowadzony w szczegóły dotychczasowego dochodzenia, więc Goldwin może już w pełni postować, jeśli o wnioski i komentarze maga idzie.
Reakcja staruszków na pytania Eitharta w następnym updacie.
Przysłuchujący się początkowi rozmowy jednym uchem i szepczący coś jednocześnie do Goltwyna Trehant obejrzał się na obu starców, dając agraphurskiemu magowi do zrozumienia, że przekazane mu pośpiesznie wieści były kompletnym streszczeniem wydarzeń i odkryć minionej godziny. Furhal zastygł w bezruchu siedząc na skrzyżowanych nogach i podkładając oparte o kolana ręce pod brodę. Musiała to być pozycja dość niewygodna, przynajmniej w opinii łowcy makunów, wszelako Trehant słyszał już to i owo o turegańskich czarodziejach i domyślał się, że była to poza stosowna do medytacji i rozmyślań.
- A co nam rzekniecie o waszych inszych gościach, tych esajańskich myśliwych? - zapytał półork starając się nie przyglądać zbyt otwarcie obślinionemu podbródkowi Bulby - Bywali tu drzewiej? Łapali jakowe bestyje?
- Pierwszy raz tu popasają - odpowiedział Pepko - Przedwczoraj przyjechali, wielce utrudzeni po polowaniu przy Skałach Urugaza. Zasadzali się tam pono na makuny, aleć bez wielkiego skutku, bo żadnego nie przywlekli. Wracają do Esai, a że daleka przed nimi droga, Rogwos postanowił parę dni u nas pozostać.
- I szczęście jego i wielka roztropność - dodał Bulba - Kieby w drogę bez zwłoki ruszyli, pewnikiem by ich ta burza gdzie między Ukrath i Duvikiem złapała, a na pustkowiu w kurzawie łatwo żywot postradać.
- I dzięki Asteriuszowi, że ów Rogwos tak orzekł, bo inakszyj by go tu nie było ani jego druhów, coby jeżłacza odpędzić - Pepko dalej gładził się z ukontentowaniem po brodzie - Tedy lepsiej wam będzie gdzie w chatce przeczekać, aż oni myśliwcy tego bestyja oskórują, a potem się go zje.
Wątek techniczny
Konkludując, Esajanie są po raz pierwszy w Koargorze, przyjechali tu dwa dni temu i wypoczywają przed długą podróżą do Esai. Goltwyn został wprowadzony w szczegóły dotychczasowego dochodzenia, więc Goldwin może już w pełni postować, jeśli o wnioski i komentarze maga idzie.
Reakcja staruszków na pytania Eitharta w następnym updacie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń Koargoru, poranek
Podając sobie szkice z ręki do ręki staruszkowie zaczęli wnikliwie studiować podobizny hasaryckiej wiedźmy, z racji kiepskiego wzroku przystawiając karty z rysunkami niemalże do nosów.
- Tak, była tukej takowa - przyznał po irytująco długim namyśle roztropny Bulba - Z onymi handlarzami od dywanów. Wielce wielka pani, nos marszczyła jak jeno kto z naszych do niej spróbował podejść. A czemu to o nią pytacie? Rodzina wasza jaka czy co?
- A co do inszych przybyszów, to była pierwsza karawana od pięciu dniów - dodał czcigodny Pepko - A w okolicy nikt się nie osiedla, bo u nas jedyne źródło i dobrze strzeżone, a dokoła piaski, czerwie nie śpią, wraz by jakiego okolicznego sąsiada zeżarły.
Wątek techniczny
A jak ze strony mechaniki można stwierdzić wyssanie energii życiowej?
Podając sobie szkice z ręki do ręki staruszkowie zaczęli wnikliwie studiować podobizny hasaryckiej wiedźmy, z racji kiepskiego wzroku przystawiając karty z rysunkami niemalże do nosów.
- Tak, była tukej takowa - przyznał po irytująco długim namyśle roztropny Bulba - Z onymi handlarzami od dywanów. Wielce wielka pani, nos marszczyła jak jeno kto z naszych do niej spróbował podejść. A czemu to o nią pytacie? Rodzina wasza jaka czy co?
- A co do inszych przybyszów, to była pierwsza karawana od pięciu dniów - dodał czcigodny Pepko - A w okolicy nikt się nie osiedla, bo u nas jedyne źródło i dobrze strzeżone, a dokoła piaski, czerwie nie śpią, wraz by jakiego okolicznego sąsiada zeżarły.
Wątek techniczny
A jak ze strony mechaniki można stwierdzić wyssanie energii życiowej?
Zmarszczone czoło znamionowało burzę myśli jaka zapewne przewalała się w głowie Goltwyna. Starał się skoncentrować na jednoczesnym wysłuchaniu słów wiekowych starców i przetrawieniu ledwo co zasłyszanych wiadomości. Pozycja, w której się znajdował, zapewne pomagała w skupieniu i medytacji, ale to już tylko on wiedział.
- Zatem, powiadacie, z obcych to jeno my i owi esajanie... - popatrzył na starców mrużąc oczy - I nic podobnego się tu nie wydarzyło...
Potarł lekko brodę i popatrzył na towarzyszy pytająco.
- Może sprecyzujmy co i kto wie w sprawie owego jeżłacza... - zawiesił zdanie w powietrzu - Sprawdziliście miejsce, rozumiem, owe zwierzęta jeno rozdarte były? Nie brakło im aby jakichś części ciała? I pytanie, czy zwierz na tyle inteligentny by sobie z zawartymi wrotami poradzić? Chyba, że ktoś tam go wpuścił...
Zerknął w stronę starców.
- A magią się kto tu w osadzie nie parał aby? Nie sprawiał złośliwości, nie odgrażał się lubo groził za wyrządzenie krzywdy jakowej? Może pomsty za jakie złe słowo chce się doszukać...
- Zatem, powiadacie, z obcych to jeno my i owi esajanie... - popatrzył na starców mrużąc oczy - I nic podobnego się tu nie wydarzyło...
Potarł lekko brodę i popatrzył na towarzyszy pytająco.
- Może sprecyzujmy co i kto wie w sprawie owego jeżłacza... - zawiesił zdanie w powietrzu - Sprawdziliście miejsce, rozumiem, owe zwierzęta jeno rozdarte były? Nie brakło im aby jakichś części ciała? I pytanie, czy zwierz na tyle inteligentny by sobie z zawartymi wrotami poradzić? Chyba, że ktoś tam go wpuścił...
Zerknął w stronę starców.
- A magią się kto tu w osadzie nie parał aby? Nie sprawiał złośliwości, nie odgrażał się lubo groził za wyrządzenie krzywdy jakowej? Może pomsty za jakie złe słowo chce się doszukać...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eithart przez chwilę rozważał ewentualny udział nekromantycznych zdolności Sanny. Przypomniał sobie skutki działań martwiaków w Duviku jednak nijak nie pasował do dziwnego zdarzenia w Koargorze:
- Przynajmniej odpada, krótko rozważana przeze mnie hipoteza z martwiakiem jako sprawcą zajścia. Niemniej jednak wciąż istnieje bardzo nikła możliwość, że nasza poszukiwana mogła w tym jakoś mieszać swe palce. Może rzuciła klątwe na któregoś z mieszkańców, może przywołała jakąś złą istotę... Mnożą się pytania tylko odpowiedzi brak. Jedno wiem to wszystko kojarzy mi się z atakiem jakiegoś ogarniętej amokiem istoty.
- Przynajmniej odpada, krótko rozważana przeze mnie hipoteza z martwiakiem jako sprawcą zajścia. Niemniej jednak wciąż istnieje bardzo nikła możliwość, że nasza poszukiwana mogła w tym jakoś mieszać swe palce. Może rzuciła klątwe na któregoś z mieszkańców, może przywołała jakąś złą istotę... Mnożą się pytania tylko odpowiedzi brak. Jedno wiem to wszystko kojarzy mi się z atakiem jakiegoś ogarniętej amokiem istoty.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom zgromadzeń Koargoru, poranek
Słysząc pytania agraphurskiego maga Eithart i Skela pochylili się do przodu na swych matach, pozostawiając na chwilę w spokoju wyraźnie niespokojnych i zarazem onieśmielonych bliskością gorlamickiego kapłana staruszków. Z głównej sali wciąż dobiegał gwar zdenerwowanych wieśniaków.
- Sprawdziliśmy - odpowiedział Skela kiwając twierdząco głową - Coś poszarpało te zwierzaki, kozom wydarło wnętrzności, ptaki roztargało na połowy, wszelako nie widać było śladów posilania się i chyba wszystkie organy leżały na miejscu.
- Trudno za to uwierzyć w to, że takowy jeżłacz sam sobie odciągnął skobel - oznajmił Eithart - To dziki zwierz i chociaż przebiegły, podobno jednak zbyt głupi, by otwierać drzwi na rozumną modłę.
Wątek techniczny
Jakie działania prewencyjne przychodzą Wam do głowy? Będziecie strzec domu zgromadzeń, stajni dla gości czy może samego naczelnika? Chcecie się dołączyć do Esajan czy tylko ich obserwować? Nie zapominajcie, że oprócz esajańskich łowców w Koargarze są również czterej remzińscy najemnicy! Co z nimi?
Słysząc pytania agraphurskiego maga Eithart i Skela pochylili się do przodu na swych matach, pozostawiając na chwilę w spokoju wyraźnie niespokojnych i zarazem onieśmielonych bliskością gorlamickiego kapłana staruszków. Z głównej sali wciąż dobiegał gwar zdenerwowanych wieśniaków.
- Sprawdziliśmy - odpowiedział Skela kiwając twierdząco głową - Coś poszarpało te zwierzaki, kozom wydarło wnętrzności, ptaki roztargało na połowy, wszelako nie widać było śladów posilania się i chyba wszystkie organy leżały na miejscu.
- Trudno za to uwierzyć w to, że takowy jeżłacz sam sobie odciągnął skobel - oznajmił Eithart - To dziki zwierz i chociaż przebiegły, podobno jednak zbyt głupi, by otwierać drzwi na rozumną modłę.
Wątek techniczny
Jakie działania prewencyjne przychodzą Wam do głowy? Będziecie strzec domu zgromadzeń, stajni dla gości czy może samego naczelnika? Chcecie się dołączyć do Esajan czy tylko ich obserwować? Nie zapominajcie, że oprócz esajańskich łowców w Koargarze są również czterej remzińscy najemnicy! Co z nimi?
- Bestii, która jest na tyle inteligentna, by otworzyć samodzielnie skobel lub korzystającej z pomocy kogoś chcącego tą rzezią wywołać zamieszanie w Koargorze. Moje pierwsze podejrzenie to któraś z istot silnie podatnych na pełnię księżyca, a to stawia nas w kiepskiej sytuacji, podobnie jak tych pyszałkowatych Esajan. Dość dziwne by też było, gdyby Sanna w niemal każdym miejscu pozostawiała za sobą takie tropy. Zresztą zdarzenia w Duviku były realizacją zemsty za wyrżnięcie plemienia, a tutaj... co najwyżej dowiedziała się, że chłopak, który ją uwiódł zaliczył wcześniej jakąś kozę albo owcę 
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Jeżeli przyjąć, że winny jest zmiennokształtny to wypadałoby zrobić wywiad we wsi i przyjrzeć się bliżej zarówno najemnikom jak i myśliwym. Czy ostatnia noc była pełnią?
Jeżeli to drapieżnik to trzeba chyba poczekać końca burzy piaskowej i poszukać potem jakiś śladów. Jak ustrzec się ataku drapieżcy? Trzeba to zostawić profesjonalistów: Skeli i Trehanata;)
Jeżeli przyjąć, że winny jest zmiennokształtny to wypadałoby zrobić wywiad we wsi i przyjrzeć się bliżej zarówno najemnikom jak i myśliwym. Czy ostatnia noc była pełnią?
Jeżeli to drapieżnik to trzeba chyba poczekać końca burzy piaskowej i poszukać potem jakiś śladów. Jak ustrzec się ataku drapieżcy? Trzeba to zostawić profesjonalistów: Skeli i Trehanata;)
Popatrzył w zadumie na towarzyszy odganiając jakąś natretną muchę bzyczącą nieustannie koło twarzy.
- Będziemy raczej musieli poczekać na rozwój wypadków jeżeli nie ma pełni, choć czy zmiennokształtni atakowaliby w dzień? Zabezpieczyć nasze wierzchowce, podesłać tam kilka osób, uzbrojonych po zęby.
Ściągnąć mieszkańców w jedno miejsce, choć z racji "weseliska" i tak większość zapewne tu już jest - rozłożył ręce w geście bezradności - Na tą chwilę możemy tylko pogdybać...
- Będziemy raczej musieli poczekać na rozwój wypadków jeżeli nie ma pełni, choć czy zmiennokształtni atakowaliby w dzień? Zabezpieczyć nasze wierzchowce, podesłać tam kilka osób, uzbrojonych po zęby.
Ściągnąć mieszkańców w jedno miejsce, choć z racji "weseliska" i tak większość zapewne tu już jest - rozłożył ręce w geście bezradności - Na tą chwilę możemy tylko pogdybać...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
W ostatnich dniach nie było pełni, jednakże nie jest ona czynnikiem absolutnie niezbędnym, by wywołać proces transformacji. Często wystarczy inny bodziec, na który zmiennokształtny jest podatny, chociażby silne emocje.
Co do polowania, Esajanie chyba zamierzają ruszyć w kurzawę nie czekając na ustanie zadymki. Na zewnątrz półmrok i na pół metra nic nie widać, ale Rogwos się uparł, że przeczesze wioskę. Remzińscy najemnicy wciąż siedzą w domu zgromadzeń. Staruszkowie twierdzą, że w Koargorze nie ma nikogo, kto zajmowałby się magią i nikt też w ostatnim czasie nie groził, że po nią sięgnie, by odpłacić się komuś innemu za jakieś krzywdy.
W ostatnich dniach nie było pełni, jednakże nie jest ona czynnikiem absolutnie niezbędnym, by wywołać proces transformacji. Często wystarczy inny bodziec, na który zmiennokształtny jest podatny, chociażby silne emocje.
Co do polowania, Esajanie chyba zamierzają ruszyć w kurzawę nie czekając na ustanie zadymki. Na zewnątrz półmrok i na pół metra nic nie widać, ale Rogwos się uparł, że przeczesze wioskę. Remzińscy najemnicy wciąż siedzą w domu zgromadzeń. Staruszkowie twierdzą, że w Koargorze nie ma nikogo, kto zajmowałby się magią i nikt też w ostatnim czasie nie groził, że po nią sięgnie, by odpłacić się komuś innemu za jakieś krzywdy.
- Póki co ofiarami drapieżnika były istoty, które nie mogły się przed nim bronić. Niewykluczone, że niedługo się to zmieni i jakiś zaskoczony nieszczęśnik skończy pochlastany. Proponuję zabezpieczyć obórki poprzez wbicie dodatkowych gwoździ obok skobli tak, aby bez uprzedniego ich wyciągnięcia nie dało się otworzyć drzwi. A sprawdzenie czy ktoś jest zmiennokształtnym powinno być proste - ponoć realną krzywdę zrobić im mogą tylko specjalne bronie. Tym Esajanom nie ufam, bo zbyt kurczowo trzymają się jednej i to niezbyt mocnej hipotezy na temat tożsamości agresora.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35