PBF - Pazur w mroku

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 lutego 2012, 20:39

Kuzyni trza przeszukać okolicę, może trafimy na miejce walki paladyna z trollem o ile to nie zajmie zbyt wiele czasu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 lutego 2012, 20:41

19 dzień Golovusu 602 AR, w drodze na Goriańskie Stoki

Idący miarowym krokiem kuzyni zaprzestali słownych utarczek i żartów, ucichli skupiając swą uwagę na otaczającej ich puszczy. Skórzane buty na grubych podeszwach deptały pryzmy jesiennych liści, ręce nie oddalały się zbytnio od przypasanej do boku lub przewieszonej przez plecy broni. Las szumiał jednostajnie, skrzypiał konarami, rozbrzmiewał odgłosami wydawanymi przez ptactwo i drobną zwierzynę. Wiewiórki pofukiwały gniewnie na intruzów, sójki skrzeczały na ich widok donośnie. Raz i drugi spłoszone obecnością ludzi sarny czmychnęły zwinnie w głąb puszczy tratując kępy zarośli.

Ivan rozglądał się ustawicznie na boki, ale jego myśli błądziły wokół wydarzeń ostatnich dwóch dni. Rozmowa z Draganem Bolgo rzuciła nieco światła na osobę tajemniczego posłańca, ale odpowiedź na jedno ważne pytanie przyniosła zarazem wiele następnych zagadek. Cóż mogło łączyć przedsiębiorczego kajaza Zareniva z paladynami zakonu Murników? Karakov nie był tego do końca pewien, ale wydawało mu się, że Zareniv należał do morrowian, a przez to innowiercą niegodnym tego, by z Murnikami wchodzić w jakiekolwiek bliższe kontakty. Zresztą sama myśl o tym, że sprawy mogły obracać się wokół jednego z legendarnych zakonnych rycerzy Menotha wywoływał w młodzieńcu dreszcze podniecenia przemieszanego z nabożnym lękiem. Jak wspominał sam tverkutski duchowny, Murników nie widywano od wielu lat w krainach Khadoru. Podobno służyli Praworządcy w Protektoracie Menotha, ale kraina ta leżała tak daleko od północnych ziem kontynentu, że młody Kossyta nie potrafił uwierzyć w to, by jeden z nich właśnie przybył w sobie tylko znanych sprawach do Tverkatki.

Lecz złoty menofiks, sygnet z symboliką zakonnego bractwa i słowa sędziwego Dragana zdawały się przekonywać dobitnie, że to właśnie Murnik zginął poprzedniego dnia w paszczęce zdziczałego trolla. Myśląc o tej dramatycznej śmierci Karakov poczuł kolejny lodowaty dreszcz, nie spowodowany bynajmniej podmuchem zimnego wiatru. Myśliwemu zdało się wręcz nieprawdopodobne to, by jeden z bohaterów dziecięcych bajań i menickich kazań dokonał swego żywota zaledwie o wyciągnięcie ręki, okrutnym splotem wydarzeń nie dając Ivanowi szansy na to, by jeden jedyny raz w życiu stanąć twarzą w twarz z żywym rycerzem Murników.

Pieczęć na liście dowodziła jawnie tego, że paladyńska poczta przeznaczona była dla Zareniva, a to czyniło osobę kajaza kimś więcej niż tylko jednym z wielu bogatych członków khadoriańskiej klasy średniej i mogło zarazem przynieść kuzynom wiele wymiernych korzyści.


Wątek techniczny

Pozwoliłem sobie na garść przemyśleń na temat ostatnich wydarzeń, ponieważ sądzę, że w głowach Waszych bohaterów kłębi się teraz wiele myśli i wspomnień minionych kilkudziesięciu godzin. Napiszcie od siebie w kilku zdaniach, o czym teraz myślą Wasze postacie, co je najbardziej poruszyło w dotychczasowej przygodzie, co zdenerwowało, a co dało powody do dumy.

I z innej beczki, odnośnie zauważalnej fascynacji Volkha Cygnarem. Fascynacja taka jest bardzo niebezpieczna i może ocierać się o zdradę stanu, albowiem Cygnar postrzegany jest przez Khadorian jako odwieczny wróg i nieprzejednany nieprzyjaciel. W przeciągu czterystu lat istnienia Żelaznych Królestw (Traktaty z Corvisu podpisano w roku 202 AR) Khador i Cygnar stoczyły ze sobą co najmniej trzy ciężkie wojny, każdorazowo zakończone przegraną Khardów (co naturalnie bardzo zraniło dumę własną khadoriańskich patriotów). Tak więc wszystko, co pochodzi z południa (nie tylko z Cygnaru, ale także Ordu i Llaelu) jest fuj, be i niegodne tego, by Khadorianin z krwi i kości zawracał sobie tym głowę!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 lutego 2012, 20:54

Moje myśli krążą wokół tajemnic Zareniva i jego związków z paladynami Mentha, może daałoby radę się zaciągnąć na ich słuzbę, nie jako rycerz ale zwiadowca. Albo u Zareniva chociaż zaczepić. Nieco drażnią mnie panoszący się Khardowie i ich lekceważący stosunek do nas Kossytów.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 lutego 2012, 00:28

Zainteresowanie Volkha Cygnarem wynika z nieznajomsci polityki w IK. Jednym slowem faux pas.

Willimov uwaza Cygnar za fe (choc skoro Khardzi niebawidza Cygnarytow to moze ich nawet lubie z przekory dla okupantow - zostawiam to MG, wedle uznania. Jesli Kossyci tez nienawidza to i Volkh zbyt bardzo nie odbiega od takiego trendu).

Nie zmienia to jednak faktu, ze mlodzienec wciaz jest pod wrazeniem,znanego mu tylko ze slyszenia, postepu technologicznego poludniowego krolestwa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lutego 2012, 20:56

19 dzień Golovusu 602 AR, Goriańskie Stoki

Dębowe listowie rzucało głęboki cień na kotlinkę, w której dwa dni wcześniej Kossyci zmuszeni byli do szaleńczej wspinaczki na ogromne drzewa w ucieczce przed trollem. Potok szemrał głośno, kołyszące się na wietrze konary mniejszych drzew skrzypiały co chwila sypiąc wirującymi w powietrzu złotymi i brązowymi liściami. Myśliwi przyczaili się na skraju zarośli przeczesując wzrokiem odkrytą przestrzeń w poszukiwaniu śladu zagrożenia, nie dostrzegli jednak niczego mogącego wzbudzić ich niepokój.

Wielkie cielsko trolla zostało w przeciągu dwóch dni zredukowane do postaci sterty okrwawionych kości, ogryzionych niemal do czysta przez drapieżniki. Trawa wokół resztek trolla była pognieciona świadcząc o nocnych walkach stoczonych przy zezwłoku przez wilki lub zdziczałe bogriny. Po szczątkach roglacza zaginął wszelki ślad.

- Niczego żywego prócz ptactwa - oznajmił Nazarko odsuwając od oczu lunetę - Jeśli coś tu żerowało, pewnikiem już polazło precz.

Młodzieńcy wychynęli na polanę ostrożnym krokiem, bezruch i cisza zdawały się jednak potwierdzać ocenę Ivasha.

- Troll przyszedł z drugiej strony, zza potoku - przypomniał Karakov wskazując na gęstwę po przeciwnej stronie kotlinki - Znaczy się, naszedł Murnika gdzieś od rzeki.

- A to znaczyć może, że tamten szedł dziczą wzdłuż brzegu Wilczej Rzeki - myślał na głos Volkh - Wybrał drogę na przełaj mijając Tverkutsk. Pewnikiem chciał się dostać do ujścia Czernichły i tam przeprawić na północny brzeg, a potem uderzyć do Zareniva taką samą drogą jak my sami. Jeno po co mu było pchanie się przez puszczę?

- Tak się zwykło robić jak się nie chce, żeby ktoś cię widział - odpowiedział Karakov - To mi się widzi powodem.


Wątek techniczny

Dotarliście do polanki, na której troll zjadł Wam roglacza. Aby poszukać tropu Murnika, musicie pójść dalej na wschód, przecinając kotlinkę i zapuszczając się w gęstwinę od strony Wilczej Rzeki, płynącej wartko na południe kilka mil dalej. Od pamiętnej chwili minęły już dwa dni, więc z podjęciem tropu może być krucho, ale jeśli nie spróbujecie, nigdy się nie dowiecie czy było warto.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lutego 2012, 21:20

Kuzyni, czasu upłynęło sporo ale poszukajmy jednak jakowegos tropu, może nam się poszczęści. A jak nic nie znajdziemy ruszymy ku Zarenivovi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lutego 2012, 21:58

19 dzień Golovusu 602 AR, Goriańskie Stoki

Chociaż od śmierci Murnika minęło wiele godzin i młodzi Kossyci w głębi serca nie liczyli zbytnio na powodzenie, szeptane bezgłośnie menickie modlitwy i wytężone oczy przyniosły po dwóch godzinach poszukiwań rezultat, który szczerze ich zaskoczył.

Idący śladami pozostawionymi przez tratującego leśne poszycie trolla Ivan Karakov natrafił znienacka na zwierzęcą ścieżkę, wijącą się pośród krzewów i kęp więdnącej trawy. Na jej skraju leżało kilka ledwie dostrzegalnych w kiepskim świetle chmurnego popołudnia metalowych oczek, urwanych z rozdartej ogromną siłą kolczugi. Pochylając się ku ziemi i niemalże wodząc po ścieżce nosem Karakov wślizgnął się w pobliskie zarośla, z uwagą oglądając połamane pędy krzewów leszczyny i zgniecioną trawę.

I ten trop zawiódł go w półmrok wielkiego świerku, którego rozłożyste zielone gałęzie tworzyły nad ziemią iglasty dach. Na usianej suchymi igłami ziemi Kossyta natrafił na mizerne doczesne szczątki menickiego rycerza. Kilka płatów rozerwanej kolczej koszulki, podkuty żelazem but i objedzone do czysta ludzkie kości, które troll rozłupał kamieniem w poszukiwaniu szpiku.

- Niechaj go Stworzyciel przyjmie w Urcaenie - powiedział grobowym tonem Ivash, wyciągając spod skórzni amulet i przykładając go na krótką chwilę do ust - Tyle jeno po nim ostało.

- Ale widać się bronił - zauważył posępnym tonem Karakov, pochylając się nad kępą trawy i wyciągając z niej długi obusieczny miecz o rękojeści w kształcie menofiksu. Młodzieniec uniósł gładkie ostrze ku górze spoglądając pełnym szacunku wzrokiem na wykonaną z pietyzmem broń, doskonale wyważoną i ostrą jak brzytwa - I pochwa tu leży, jeno nadgryziona. Kurwi syn ten troll, prawie wszytko zeżarł.

- Czego się dziwisz? - wzruszył ramionami Wilimov spoglądając z podobnym podziwem na paladyński miecz i przebierając nogami z chęci wypróbowania go w ręce - Przecie te bestyje nawet korę z drzew żrą albo kamienie łykają. Dla niego ubranie, a skórzany pas, a nawet but to coś, czym se żołądek można napchać. Niewiele my tu więcej najdziemy wartego, tyle co te kawałki kolczugi, ale kości mus nam pochować po bożemu.


Wątek techniczny

Dwie godziny później, zaledwie milę od brzegu Wilczej Rzeki, znaleźliście szczątki pożartego przez trolla paladyna. Po nieszczęsnym Murniku pozostała jedynie sterta kości, ale z jego ekwipunku ocalał długi miecz (mistrzowsko wykonany, +1 do TR i obrażeń, bardzo charakterystyczny i zwracający na siebie uwagę dzięki menickim zdobieniom).

Co teraz? Opcje to pochówek szczątków rycerza albo przetrząśnięcie okolicznych chaszczy w poszukiwaniu jeszcze jakiejś zguby albo odwrót w stronę szlaku do Jarmogii.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lutego 2012, 22:09

Trzeba pochować doczesne szczątki owego paladyna. Ivash piekny miecz Ci się trafił chyba, że Volk da Ci krótki miecz a sam ten weźmie. Ja przy toporze zostaję. Jak pochówek zakończymy, trzeba przeszukać jeszcze najbliższe otoczenie potem wracamy na szlak.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 lutego 2012, 22:16

19 dzień Golovusu 602 AR, Goriańskie Stoki

Pozbierawszy z zaciśniętymi zębami szczątki pożartego człowieka Kossyci złożyli je w jednym miejscu, w cieniu wyjątkowo dorodnego świerku. Wszyscy szeptali pod nosami menickie modlitwy, bo chociaż nie byli obyci z obrządkiem liturgicznym swego wyznania, odczuwali głęboką i naturalną potrzebę pomodlenia się za duszę jednego z mitycznych krzewicieli i obrońców menickiej wiary.

Ivash zdjął z pasa swój toporek i zaczął nim uderzać w ziemię na podobieństwo szpadla, zaznaczając w twardej ściółce niewielki kształt mający przeistoczyć się w płytki, zwieńczony kamiennnym kopcem grób. Ivan nakreślił w powietrzu znak chroniący przed złem, podniósł wzrok ku zachmurzonym przestworzom szacując porę dnia.

- Jak mu jeno ostatnią posługę oddamy, trza nam będzie w drogę ruszać - oznajmił z pociętym zmarszczkami niepokoju czołem - Dni są krótkie, a droga daleka.

Pobliskie zarośla zaszeleściły cicho, chociaż akuratnie nie wiał żaden wiatr. Nazarko otarł rękawem spocone czoło i obejrzał się w stronę gęstych, splątanych ze sobą krzewów.

Odpowiedziało mu złowrogie spojrzenie zmrużonych ślepków osadzonych w grubokościstej czaszce, przerażająco znajomej, nastroszonej zdradzającymi gniew pierzastymi naroślami i szczerzącej małe kiełki.

- O żesz ty kurwi paszczaku... - wysyczał Ivash słysząc coraz głośniejszy warkot płynący z gardzieli trollika.


Wątek techniczny

Jaki ten świat mały, prawda? Pozbawiony opieki rodziciela i bardzo samotny trollik uciekł w jedno ze znajomych mu miejsc, kręcąc w chaszczach opodal szczątków menickiego rycerza. Pewnie objadał się grzybami i liśćmi, kiedy Wy odnaleźliście resztki Murnika, ale prędzej czy później musiał się zainteresować dobiegającymi z miejsca pochówku hałasami.

Cieszycie się, że znowu na siebie wpadliście? W tej dziczy każda znajoma gęba winna wzbudzać radość! :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 lutego 2012, 07:41

Pozarty paladyn wywarl na kossycie piorunujace wrazenie. W sercu zagoscil dziwny smutek, gdyz los Murnika - postaci niemal legendarnej, targnal czula nuta Volkhowej duszy.

Gdy dostrzegl trollatko oczy zapalaly zadza zemsty. Domyslal sie, ze maly pomiot powstal zapewne, gdy paladyn w walce ucial reke stwora. Zapragnal tym samym mieczem skonczyc z trollem, ktory zakonczyl zywot paladyna:

- Daj miecz! - krzyknal do kuzyna. Wiedzial, ze Obaj Kossyci przekladali sile topora ponad finezje miecza. Odwrocil sie powoli ku jarzacym sie slepiom:

- Zesz ty sobaczy z synu z trollej ruki. Ta ruka pewno se sam dogadzal tedy taki pokraczny zes wyszedl...



Watek techniczny

Widok tej mordy to normalnie balsam na ukojenie duszy, starganej traumatycznymi przezyciami. Teraz to sie juz policzymy z obkurwiencem

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 lutego 2012, 08:01

Spocony Ivash oderwał się od kopania płytkiego grobu. Dostrzegł skradającego się przeciwnika. I to znajomego przeciwnika.
- Sucza bladź. Paszoł ty won mały pokurczu jeżeli chcesz jeszcze kiedyś korę żreć.

Mała gadzina ukryta w krzakach już raz wykazał się bojowymi zdolnościami. Ivash odruchowo stanął do niego bokiem chroniąc krocze.
Miecz mannity błyszczał zachęcająco. Skoro tak prawy rycerz posługiwał się mieczem to i kossyta nie powinien się niego krzywić. Ale Volkh miał do nich większe upodobanie więc Ivash postanowił pozostać przy swoim toporze.
Zacisnął go mocno w dłoni i zaczął zachodzić trollika od prawej flanki.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lutego 2012, 08:52

Sięgam po mój ciężki topór by powitać znajomka należycie. Obchodzę go z drugiej strony by Ivashowi nie przeszkadzać.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 lutego 2012, 17:36

19 dzień Golovusu 602 AR, Goriańskie Stoki

Volkh klnąc, niczym stary wozak na małego parszywca, ruszył środkiem z zamiarem przekłucia trolla paladyńskim mieczem. Tym razem do spotkania byli przygotrowani nieco lepiej, niż dwa dni temu: nie dzierżyli już w dłoniach krótkich sztyletów tylko sporych rozmiarów oręż bojowy, ubrania zamienili na skórznie. Kossyta miał nadzieje, że odwróci to losy walki na ich korzyść.


Wątek techniczny

Jeśli to tylko możliwe używam swojej zdolności specjalnej Zmysł Walki.Aby ułatwić kuzynom oflankowanie stwora raczej będę kłuł niż uderzał zamaszystymi cięciami, które mogłyby przypadkowo sięgnąć sojuszników

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lutego 2012, 19:08

Wątek techniczny

Mały odnośnik do animozji etnicznych w Khadorze. Większość narodowa to Khardowie, którzy uważają się za głównych spadkobierców Mocarstwa Khardyckiego, wielkiego państwa północy sprzed tysiąca lat, obalonego przez Orgothów i niewolonego przez następne pół wieku, aż do czasu wybuchu krwawej Rebelii zakończonej w roku 202 AR ostatecznym zwycięstwem rdzennych Immoreńczyków. Khardowie są w przeważającej mierze morrowianami, Kossyci zaś niemal wszyscy bez wyjątku menitami, więc oprócz tarć narodowościowych pojawiają się też niesnaski religijne. Lecz wewnątrzpaństwowe animozje nie przekładają się na stosunek Khadorian do cudzoziemców. Uważa się, że mieszkańcy byłego Mocarstwa Khardyckiego ucierpieli podczas Okupacji najbardziej z wszystkich nacji Immorenu - Orgothowie potrzebowali wielu lat represji, by złamać w końcu harde karki mieszkańców północy. Świadomość krzywd doznanych z rąk najeźdźców miesza się teraz z poczuciem niesprawiedliwości Traktatów z Corvisu, w ramach których nowopowstałe państwo Khadoru musiało zrzec się części ziem należących wcześniej do Mocarstwa Khardyckiego (na korzyść nowych państw Ordu i Llaelu). Tym samym zarówno Khardowie jak Kossyci czy Umbrianie spoglądają z solidarną nieprzyjaźnią na tzw. "południowców" narody dzisiejszego Cygnaru i Llaelu. Królestwo Ordu traktowane jest z podejrzliwą nieufnością, chociaż w jego przypadku poziom przejawianej wrogości nie jest aż tak wysoki jak w stosunku do Cygnaru i Llaelu.

Od razu też zapodam objaśnienie do skrótów stosowanych w chronologii. W kalendarzu IK rok 0 to rok, w którym wybuchła Rebelia (tak jak w świecie rzeczywistym punktem zwrotnym pomiędzy erami jest data narodzin Chrystusa). Skrót AR pochodzi od angielskich słów After Rebellion, BR to Before Rebellion. Z braku dobrego pomysłu na translację pozostawiłem skróty w oryginalnym brzmieniu. Rebelia trwała ponad dwieście lat, zakończyła się wyparciem Orgothów z powrotem za ocean. Ponieważ najeźdźcy zza Merediusa władali zachodnim Immorenem około siedmiuset lat, zdążyli niemal bezpowrotnie zniszczyć pozostałości podbitych przez siebie cywilizacji. Przed ich najazdem istniało Mocarstwo Khardyckie, królestwa Tordoru i Thurii, państwa-miasta południa (wśród których prym wiodło królestwo Caspii), państwo Rynyru i kilka innych nacji. Ponad dziesięć pokoleń życia w okrutnej niewoli wywarło ogromny wpływ na poczucie przynależności narodowej i etnicznej rdzennych mieszkańców kontynentu. Obecne Żelazne Królestwa istnieją zaledwie czterysta lat, więc ich nowożytna historia jest niezwykle krótka, ale już obfituje w liczne konflikty stanowiące źródło narastającej niechęci poszczególnych narodów względem siebie nawzajem.

Bardziej szczegółowe informacje postaram się zamieścić w topiku Żelaznych Królestw.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lutego 2012, 21:59

19 dzień Golovusu 602 AR, Goriańskie Stoki

Kossyci runęli w kierunku trollika w tej samej chwili, wymachując wojowniczo orężem i sadząc na stworka z trzech stron jednocześnie. Mały drapieżca wytrzeszczył swe ślepki zaskoczony widać zbyt szybką dla niego reakcją ludzi, stęknął głucho nie potrafiąc się zdecydować, co właściwie powinien zrobić. Karakov zawinął w powietrzu zdartym z pleców toporem, na żeleźcu broni zalśniły blade promienie przezierającego przez chmury jesiennego słońca.

Trollik nie zdzierżył tego widoku i podał tyły. Wrzasnąwszy przeraźliwie, na poły zwierzęco, na poły przejmująco ludzkim kwileniem, rzucił się z powrotem w chaszcze, tratując je z trzaskiem i pierzchając na złamanie karku w głąb gęstwiny.

- Spierdziela kurwi syn! - wrzasnął rozjuszony dezercją trollika Ivan - Łapcie go!

Jakby pojmując znaczenie słów myśliwego, zmykający w popłochu stworek wystrzelił niczym kamień z procy po przeciwnej stronie gęstwiny i smyrgnął pomiędzy świerkami mknąc w górę łagodnego stoku.

Kossyci popędzili za nim depcząc kępy trawy i łamiąc zagradzające im drogę niskie gałęzie, wciąż żądni krwi istoty, która być może dwa dni wcześniej pożywiała się ciałem menickiego paladyna. Trollik dopadł szczytu wzniesienia, po czym zniknął doganiającym go ludziom z oczu. Do uszu młodzieńców dobiegł jedynie wrzask zaskoczenia i głuchy odgłos uderzającego o ziemię ciężaru.

Doskoczywszy do grzbietu porośniętego świerkami wzniesienia zatrzymali się jak wryci, o kilka stóp od krawędzi głębokiego jaru, usianego ostrymi wierzchołkami przebijających się spod ziemi skał i pełnego pryzm uschniętych liści.

- Zleciał! - wyrzucił z siebie Ivash - A niechby karczysko połamał!

- Nie połamał! - Karakov złapał kuzyna za ramię, wskazał żeleźcem topora dno jaru po swej prawicy. Utykający silnie, ale wciąż gibki w nogach trollik wychynął na chwilę spomiędzy skał uciekając dnem rozpadliny, schował się za nimi ledwie chwilę później dokładając starań, by zejść czym prędzej z oczu łuczników.


Wątek techniczny

Jeśli się uprzecie, możecie kontynuować pościg, złażąc ostrożnie na dno wąwozu albo biegnąc wzdłuż jego krawędzi w nadziei na doścignięcie trollika, który wciąż bardzo szybko ucieka. Jeśli wolicie zaoszczędzić czasu, wrócicie czym prędzej do szczątków Murnika, aby go pochować czy od razu pierzchacie z powrotem na szlak do Czernichły?

ODPOWIEDZ