PBF - Pazur w mroku

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2012, 22:09

19 dzień Golovusu 602 AR, nad leśnym jeziorkiem

Uświadamiając sobie obecność obcych rusałka oderwała mesmeryczne spojrzenie od twarzy pokrzykującego wściekle Ivasha, przekręciła głowę przenosząc wzrok na parę myśliwych. Jej brzydkie pomarszczone oblicze, pozbawione już złudnej iluzji kobiecego piękna, skrzywiło się w okrutnym grymasie.

Ivan skoczył z wysokości skarpy na pryzmę kamieni przy brzegu jeziorka, zwinnie stając na nich w rozkroku i łapiąc za jeden z wystających z ziemi korzeni drzew. Zyskawszy odpowiednie oparcie Kossyta pochwycił za rękę swego tkwiącego po brzuch w grząskim błocie krewniaka zaciskając z całej siły zęby i ciągnąc kuzyna w swoją stronę.

Volkh ściągnął z pleców łuk, pochwycił palcami strzałę nasadzając ją raptownie na cięciwę. Grot pocisku wycelował w kształtne piersi rusałki, rysujące się nabrzmiałymi z sadystycznego podniecenia sutkami pod cienką tkaniną sukienki, nim jednak myśliwy zwolnił cięciwę, skrzatucha wybuchnęła upiornym śmiechem, niosącym się zwielokrotnionym echem nad spokojną tonią jeziorka i wnikającym lodowatymi szponami w dusze wszystkich trzech mężczyzn.


Wątek techniczny

Te złośliwe istoty mają w zanadrzu kilka przykrych niespodzianek. Potrafią przybierać na życzenie iluzyjną postać pięknej kobiety, potrafią też maskować zaklęciami prawdziwą naturę gruntu, teraz zaś przyszła pora na prezentację nowej sztuczki: upiornego śmiechu zdolnego sparaliżować ofiary o nie dość silnej woli.

Oto okazja, by znów porzucać kostkami. Odparcie efektu śmiechu rusałki wymaga zaliczenia testu obronnego Woli na PT 14. Test obronny Woli to 1k20+premia z profesji+modyfikator z Roztropności. Zła wiadomość: tropiciel na poziomie 1. ma bonus +0 do testu. Sprawdzam karty postaci.

Ivash 1k20+premia 2, rzut wyniósł 2 (wynik 4, test oblany, pewnie ze stresu spowodowanego tonięciem w błocie). Ivan bez premii, goły rzut, wynik 16 (oparł się chichotowi). Volkh 1k20+premia 1, wynik rzutu 13 (rezultat 14, oparł się chichotowi na styk!).

Tym samym Ivan podaje gałąź zdezorientowanemu Ivashowi, który nawet nie próbuje jej złapać (efekt uroku), a Volkh zwalnia cięciwę...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2012, 22:27

19 dzień Golovusu 602 AR, nad leśnym jeziorkiem

Chociaż niesamowity śmiech skrzatuchy wstrząsnął Wilimovem do głębi, młodzieniec dociągnął cięciwę do policzka, po czym puścił ją raptownym ruchem śląc strzałę prosto w tułów leśnej istoty.


Wątek techniczny

Rusałka widziała napinającego łuk myśliwego, więc korzysta z pełnej OB 15. Volkh ma premię +1 do TR za 1. poziom tropiciela, do tego dochodzi wynik rzutu 1k20. Ponownie wyrzuciłem 13, ostateczny wynik 14. Strzała dosłownie otarła się o jeden z rzeczonych sutków! Syknąwszy raz jeszcze skrzatucha pierzchła w gęstwinę znikając Wam z oczu. Ścigacie ją?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 lutego 2012, 22:46

- Poszła w pizdiec sucz blat!! - wrzasnął Volkh za uciekającą rusałką. - Ivan ratuj tego lubieżnika, a ja na straży stanę, jakby chcjała wrocjić i gusła znów czynić.

Wątek techniczny

Jeśli mam możliwość to jeszcze w zad jej strzele na pożegnanie.



[KETH] Prysła w krzaki tak szybko, że nawet nie zdążyłeś ponownie napiąć cięciwy!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2012, 22:50

20 dzień Golovusu 602 AR, obozowisko

Wszyscy kiepsko się tej nocy wyspali, po części wskutek niewygodnych posłań na twardej zimnej ziemi, po części zaś dręczeni wspomnieniami koszmarnego spotkania ze skrzatuchą. Sadyby i miasteczka Khadoru pełne były opowieści o puszczańskim ludku, jego przewrotności, okrutnej złośliwości i upodobaniu do dręczenia ludzi, ale czymś innym były właśnie snute przy kominku karczmy opowieści, a czym innym spotkanie oko w oko z prawdziwą rusałką. Pełnione przy ognisku na przemian warty przeistoczyły się w płynące niemiłosiernie wolno godziny, kiedy zmęczone klejące się oczy strażnika próbowały przeniknąć okoliczne chaszcze, dopatrując się w każdym cieniu zarośli kształtu przyczajonego bogrina, trollika czy choćby nieustępliwej rusałki.

Kiedy blask dochodzącego do pełni Calderu począł słabnąć, a sierpy pozostałych dwóch księżyców zniknęły na jaśniejącym bladą poświatą brzasku niebie, pilnujący dogasających polan Volkh westchnął z nieskrywaną ulgą. Kilkakrotnie w przeciągu nocy coś szeleściło niepokojąco w pobliskich krzakach, kilkakrotnie tuż za linią bijącego od ogniska światła zapalały się fosforyzujące latarenki małych ślepków, ale nic nie podjęło próby zakłócenia spoczynku kossyckich myśliwych. Dwa razy do uszu mężczyzn dobiegło przeciągłe wycie wilka, podjęte szybko przez całe stado, na tyle jednak dalekie, by nie budzić zatroskania wartowników. Wilimov schował do swej podróżnej sakwy niewielkie pęczki tojadu i bławatnika wrzucane podczas warty w płomienie ogniska, mające w myśl wieśniaczych przesądów odpędzać swym zapachem złe istoty.

Potrząsani za ramiona Ivan i Ivash zerwali się błyskawicznie z posłań, tocząc wokół niespokojnymi spojrzeniami. Widząc, że powodem pobudki było jedynie nadejście poranka, oklapli natychmiast zwijając ospale koce i szczękając z zimna zębami.

- Będziem co jedli? - zapytał Nazarko czując burczenie w brzuchu. Volkh sięgnął w odpowiedzi do torby, wyciągnął z niej trzy grube pszenne placki upieczone przez Tamarę, podał dwa z nich krewniakom. Ivash zrobił zbolałą minę, ale nie próbował się awanturować, przewracając męczeńsko oczami wbił zęby w zimne twarde ciasto.

- Sprzątać, sikać i w drogę - oznajmił Karakov przeciągając się z trzaskiem kości - Następną noc wolałbym spędzić pod dachem szacownego kajaza.

Słysząc ostatnie słowa kuzyna Ivash spojrzał z odrazą na swe przesiąknięte zaschłym błotem spodnie, niemiłosiernie ubrudzone i gotowe przynieść zrozumiały wstyd każdemu niezapowiedzianemu gościowi wpuszczonemu pod dach kajaza.

- Jeszcze dorwię tę nimfę - burknął pod nosem - Dorwę, a zajadę do upadłego, jeno od zadku, coby na tę paskudną gębę nie spozierać!

- Cycki miała całkiem całkiem - odpowiedział cierpko Ivan - Już prędzej worek jej na łeb nasadzić, skrzatusze przebrzydłej!


Wątek techniczny

Noc bez niespodzianek, widać rusałka poczuła się dotknięta Waszą agresywną postawą. Wstał nowy dzień, 20 golovusu 602 AR. Tydzień do końca miesiąca i tylko patrzeć jak pojawią się pierwsze przymrozki, a wraz z nimi śnieg. Na śniadanie macie trochę twardego czerstwego pieczywa, na popitkę wodę z bukłaków. Wieczerzę albo nawet późny obiad macie nadzieję zjeść u samego Zareniva. Ruszacie w drogę?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lutego 2012, 22:53

Ja Ivasha ratuję, krzyczę ocknij się bo w błocku utoniesz i łap moją rękę to cię wyciągnę.


[KETH] Udało się, udało! :P

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lutego 2012, 22:58

Teraz sie umyj bo cuchniesz błockiem na milę. Czekaj nim sie umyjesz i wodę zapaskudzisz tzreba wody do picia i gotowania zaczerpnąć, co też czynię. No teraz się myj. Ino się nie daj jakiejś kolejnej latawicy omamić... :P
Khem to ruszamy ku sadybie Zareniwa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2012, 23:02

20 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do brzegu Voranu

Zadeptawszy starannie dogasające węgle ogniska młodzieńcy pozbierali swe rzeczy, zarzucili plecaki na grzbiety obok sajdaków z łukami i kołczanów, po czym objuczeni bagażem zeszli na leśną dróżkę. Przenikliwe zimno zdawało się przenikać na wskroś całą krainę, posępnie cichą, odzywającą się jedynie chwilami skrzypieniem konarów, szumem liści i krakaniem wron.

- Do rzeki biegiem? - zaproponował niemrawo Nazarko, wystawiając spod kaptura zziębnięty nos - Trza rozruszać kości, inaczej nam mięśnie nie rozmarzną. Dawajcie, kto ostatni przy rzece, ten ćwok zdatny jeno do chędożenia kobyły!

Prychając pod nosami pozostali dwaj myśliwi przeszli niechętnie w trucht, podążając w ślad za Ivashem. Czekała ich kilkugodzinna podróż do brzegu kolejnej rzeki, płynącego z północy Voranu będącego drugim dopływem Wilczej Rzeki i ostatnią liczącą się przeszkodą w drodze do puszczańskiej sadyby kajaza Zareniva.


Wątek techniczny

Zrobiłem sobie mały test spotkań losowych, ale nie napotkaliście na tym odcinku trasy niczego większego od zmarzniętego dzika, który pokwiczał na Was gniewnie i zawinął się w krzaki. Nad brzegiem Voranu znajdziecie się wczesnym przedpołudniem, tam zaś będziecie musieli poszukać dogodnego do przeprawy miejsca i nie macie gwarancji, że nie przyjdzie Wam zamoczyć przy okazji skóry.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lutego 2012, 23:09

20 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do brzegu Voranu

Dróżka, chwilami wręcz ocierająca się o pnie drzew i przybierająca postać zwierzęcej ścieżki, wiła się zakosami u podstaw co większych lesistych pagórków, tonąc w cieniu rzucanym przez strzeliste drzewa i bryły omszałej skały wyrastające z zasypanej rdzawymi liśćmi ziemi. Tu i ówdzie rozłożyste świerki tworzyły gęste zagajniki, których półmroku nie sposób było przebić wzrokiem, gdzie indziej puszcza otwierała znienacka widok na niewielkie przecinki, gdzie murszały obalone wichurami pnie olbrzymich drzew, zwieńczone pękami zapuszczających w nich korzenie paproci. Rytmiczny trucht szybko rozgrzał zziębniętych myśliwych, przywrócił zdrową barwę ich bladym o świcie policzkom. Karakov zwolnił w pewnej chwili kroku, przepuszczając czytelnym machnięciem ręki zamykającego szyk Wilimova i przeskakując na ostatnie miejsce w grupie. Volkh obejrzał się na kuzyna pytającym wzrokiem, podejrzewając widać, że doskwiera mu boląca od czasu do czasu w pachwinie noga albo wciąż gojąca się ręka, ale Ivan potrząsnął w odpowiedzi uspokajająco głową.

Jego czujne spojrzenie omiatało gęstwinę po obu stronach szlaku, częstokroć zawracając ponad ramieniem ku pozostawionej w tyle drodze.

- Zmęczyłeś się? - nie ustępował Volkh, samemu zwalniając kroku i oglądając się w stronę kuzyna - Jak chcesz, krzynkę odpoczniemy.

Karakov raz jeszcze pokręcił głową, uśmiechnął się uspokajająco, ale w jego oczach pojawił się ostrzegawczy błysk, który wcale nie pasował do wyrazu twarzy myśliwego.

- Idźmy na razie dalej, nie lza tu stawać - powiedział ściszonym głosem - Może to jeno ułuda, ale cosik mi się widzi, że ktoś lub coś za nami lezie.

Wilimov zesztywniał leciutko, ale zachował zimną krew, powstrzymał się przed badawczym spojrzeniem za plecy Karakova.

- Od jak dawna? - zapytał z wyrazem twarzy takim jakby prosił kuzyna o pożyczenie bukłaka.

- Już przed Czernichłą mi się zdało, że ktoś jest na drodze, ale tam różni ludzie chadzają, drwale, kupcy, a może i kto z Jarmogii - odparł Ivan mrugając ostrzegawczo w stronę Ivasha - Na mostku nikogo żem nie widział, ale teraz znowu mi się zdawa, że ktoś ciągnie nam za plecami, a bardzo skrzętnie to skrywa. Trolle dobrze pływają, przeto może ten kurwi paszczak za nami lezie, widać posmakował za bardzo mojej krwi. Albo i skrzatucha. Albo jeszcze co innego.
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2012, 23:17 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 lutego 2012, 20:08

20 dzień Golovusu 602 AR, w drodze do brzegu Voranu

- Trza by się zaczaić i zooczyć z kim zacz mamy. Nie nado tego tak ostawić, bo bjeda budje. Pamiętam kak setnik skazał kak w armji byli szczoby tę... tą... inycjatywe mieć... eeee... znaczy się szczoby tańczyli inni jak my im zagramy a nie na abarjot.


Wątek techniczny

Poszukajmy jakiegoś miejsca dogodnego na zasadzkę. Najlepiej takiego, z którego można się wycofać niepostrzeżenie, bo może być tak że lepiej nogi za pas dać niż w jakiekolwiek interakcje wchodzić.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 lutego 2012, 20:36

Takie ciało miała... Hmmm i te cycuszki. Marnują się rusałki, oj marnują. Jak kiedyś na druida się natknę trzeba będzie dowiedzieć się o sposobu zbałamucenia takowych. Albo przynajmniej uodpornienia na jej moce.

- Że co? Idzie kto za nami? O psia jucha - Ivash z pewnym, trudem powracał do rzeczywistości.

- Zróbmy tak. Ja skoczę w las za jakim załomem i przyczaję się na "szpiega". Wy ruszycie przodem i jakie sto kroków dalej się przyczaicie. Jak się na was napatoczy ja odetnę mu odwrót. A jakby jaki znaczny był dam znać, że w nogi trza wiać.

Wątek techniczny:

Jeżeli kuzynowie zaaprobują mój plan to za jakąś przeszkodą odbijam w bok i trzydzieści kroków od szlaku przypadam do ziemi i czaję się z łukiem.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 lutego 2012, 20:42

- Coś taki w gorącej wodzie kąpany. Bredzisz jakby Ci rusałka rozum z głowy do fajfusa przegoniła, choć w sumie to Ty już tak miales i bez nimfy. - Volkh skarcił wciąż oszołomionego Ivasha. - Znajdzmy jakies dobre miejsce cobyś sie zaczaił i takie co by sie nie pokumał nikt, że któregoś z nas brakuje.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 lutego 2012, 20:54

Volkh dobrze prawi ruszmy nieco do przodu potem za jakimś załomem albo zakretem jeden się zaczai nieco a my odejdziemy ze 30 m i poczekamy... Nie wiem czy to ma sens ale nic lepszego nie jestem w stanie wykombinować.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 lutego 2012, 21:02

Wątek techniczny

A luneta?? Użyjmy lunety! Niech żyje potęga techniki! Znajdzmy miejsce za jakims polem duzym lub inna otwarta przestrzenia, przez którą śledzący będzie musiał/a/o przejść, gdy ktoś z nas wyluka wszystko z bezpiecznej odległości. A jak trzeba będzie zasadzkę ustawić to już sobie spokojnie ustawimy gdzie indziej.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 lutego 2012, 22:23

Wot dobrze Vołkh prawi, nareszcie luneta nabyta za ciężkie kopytka się na cosik przyda. Ty Volkh może byś jej uzył jako wielbiący tą cała technologię? My z Ivashem zaś za wabia robić będziemy. Ale we wpadaniu w tarapaty to Ivash ode mnie znacznie lepszy ostatnio jest.
Ostatnio zmieniony 15 lutego 2012, 09:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 15 lutego 2012, 06:37

- No nie wiem Ivan, luneta to delikatny sprzęt, a Volkh ma zgrubiałą skórę na rękach po tych jego porannych modłach. Gotów ją popsować. Jak wypatrzymy jakąś otwartą przestrzeń to się przyczaimy po drugiej jej stronie. Wlezę na drzewo i przez lunetę nasz "ogon" wypatrzę. Nikogo na wabik nie trza posyłać.
Ostatnio zmieniony 15 lutego 2012, 06:46 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ