PBF - Pazur w mroku
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Choć ręcę Volkha omdlewał już od długiego wiszenia na ścianie, to niesiony zastrzykiem adrenaliny, młody kossyta wyskoczył niczym z procy na skalną półkę.
W biegu sięgnął po paladyński oręż. Poza ciężkim, świszczącym oddechem nie wydawał żadnych dźwięków. Mknął niczym mennicki demon walki, by przeciąć drogę kultyście, a potem świętym mieczem przeciąć linie życia zbłąkanej żmijowej duszy.
W biegu sięgnął po paladyński oręż. Poza ciężkim, świszczącym oddechem nie wydawał żadnych dźwięków. Mknął niczym mennicki demon walki, by przeciąć drogę kultyście, a potem świętym mieczem przeciąć linie życia zbłąkanej żmijowej duszy.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chwała stworzycielowi za taki obrót sytuacji. Martwe ciało pomknęło w stronę ziemi niemal nie zwalając Ivasha. Nic to.
Pozostał jeszcze jeden strażnik. Młody kossyta podciągnął się na półkę.
Od razu ściągnął łuk i strzałę. Volkh mknął w stronę strażnika z obnażonym mieczem. Strażnika należało spowolnić.
Wątek techniczny:
Staram się trafić w nogi strażnika.
Pozostał jeszcze jeden strażnik. Młody kossyta podciągnął się na półkę.
Od razu ściągnął łuk i strzałę. Volkh mknął w stronę strażnika z obnażonym mieczem. Strażnika należało spowolnić.
Wątek techniczny:
Staram się trafić w nogi strażnika.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Podciągając się z całych sił rękami myśliwi wylądowali na krawędzi urwiska, przerzucając przez skraj zbocza nogi i natychmiast zrywając się z ziemi. Ich sylwetki odcinały się wyraźnymi kształtami na tle nieba, toteż biegnący w stronę wodospadu mężczyzna spostrzegł intruzów w jednej chwili i natychmiast zawrócił w ich stronę. Chociaż w blasku księżyców niewiele można było dostrzec szczegółów, zdzierający z pleców topór Karakov z miejsca spostrzegł, że strażnik również był człowiekiem, muskularnie zbudowanym i wywijającym włócznią w sposób zdradzający sporą wprawę w walce tym orężem.
Księżycowa poświata zalśniła na dobytych ostrzach, mających pokryć się lada chwila gorącą ludzką krwią.
Wątek techniczny
Gość jest w odległości sześciu, siedmiu metrów od Was i widząc jak zrywacie się na nogi chyba chce podjąć konfrontację (pewnie nie wie, z jakimi rzeźnikami ma do czynienia). Potwierdźcie mi proszę deklaracje, bo możecie podjąć walkę dystansową albo zaatakować go wręcz. Przypomnę też podstawowe taktyki bitewne: szarża z dystansu co najmniej trzech metrów to +2 do TR i -2 do OB, postawa obronna to -4 do TR i +2 do KP, natomiast flankowanie celu, czyli atak z przeciwnych stron generuje +2 do TR. Walka dystansowa w chwili obecnej pozbawiona jest elementów taktycznych.
Podciągając się z całych sił rękami myśliwi wylądowali na krawędzi urwiska, przerzucając przez skraj zbocza nogi i natychmiast zrywając się z ziemi. Ich sylwetki odcinały się wyraźnymi kształtami na tle nieba, toteż biegnący w stronę wodospadu mężczyzna spostrzegł intruzów w jednej chwili i natychmiast zawrócił w ich stronę. Chociaż w blasku księżyców niewiele można było dostrzec szczegółów, zdzierający z pleców topór Karakov z miejsca spostrzegł, że strażnik również był człowiekiem, muskularnie zbudowanym i wywijającym włócznią w sposób zdradzający sporą wprawę w walce tym orężem.
Księżycowa poświata zalśniła na dobytych ostrzach, mających pokryć się lada chwila gorącą ludzką krwią.
Wątek techniczny
Gość jest w odległości sześciu, siedmiu metrów od Was i widząc jak zrywacie się na nogi chyba chce podjąć konfrontację (pewnie nie wie, z jakimi rzeźnikami ma do czynienia). Potwierdźcie mi proszę deklaracje, bo możecie podjąć walkę dystansową albo zaatakować go wręcz. Przypomnę też podstawowe taktyki bitewne: szarża z dystansu co najmniej trzech metrów to +2 do TR i -2 do OB, postawa obronna to -4 do TR i +2 do KP, natomiast flankowanie celu, czyli atak z przeciwnych stron generuje +2 do TR. Walka dystansowa w chwili obecnej pozbawiona jest elementów taktycznych.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Doskoczenie do strażnika z flanek z jednoczesnym odsłonięciem LOSu dla Ivasha jest jak najbardziej możliwe, ponieważ przyjąłem, że znając się od dzieciństwa potraficie bezbłędnie działać zespołowo. Flankowanie zapewni Wam automatycznie premię +2 do TR, ale zdefiniujcie jeszcze tryb walki: szarża czy zwykły atak (uwaga, wejście w strefę zasięgu strażnika sprowokuje jeden atak okazyjny z jego strony, wymierzony w losowego kuzyna).
Doskoczenie do strażnika z flanek z jednoczesnym odsłonięciem LOSu dla Ivasha jest jak najbardziej możliwe, ponieważ przyjąłem, że znając się od dzieciństwa potraficie bezbłędnie działać zespołowo. Flankowanie zapewni Wam automatycznie premię +2 do TR, ale zdefiniujcie jeszcze tryb walki: szarża czy zwykły atak (uwaga, wejście w strefę zasięgu strażnika sprowokuje jeden atak okazyjny z jego strony, wymierzony w losowego kuzyna).
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ivash sprawnie wskoczył na półkę zerwał łuk z pleców i na cięciwę nasadził strzałę. Tymczasem kuzyni rzuci i jak wściekłe ogary na strażnika. Przeciwnik nie miał zamiaru uciekać, a wręcz przeciwnie szykował się do walki.
Sprawność działania zespołowego kuzynów sprawiły, że instynktownie oflankowali wroga pozostawiając Ivashowi czystą linię strzału.
Świsnęła spuszczone cięciwa a strzała pomknęła w stronę celu.
Jak mawia przysłowie "Człowiek strzela ale Menoth strzały nosi".
Sprawność działania zespołowego kuzynów sprawiły, że instynktownie oflankowali wroga pozostawiając Ivashowi czystą linię strzału.
Świsnęła spuszczone cięciwa a strzała pomknęła w stronę celu.
Jak mawia przysłowie "Człowiek strzela ale Menoth strzały nosi".
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Kilka wysyczanych przez zaciśnięte zęby słów wystarczyło, by wszyscy trzej kuzyni pojęli, co winni czym prędzej zrobić. Od dawna brali udział we wspólnych polowaniach, regularnie też wdawali się w nocne bijatyki w zaułkach Tverkutska tłukąc się na pięści i pałki z innymi podpitymi Kossytami lub khadoriańskimi żołnierzami mającymi pecha obrazić ich wcześniej w którejś z karczm. Znając przewagę płynącą z nie do końca uczciwych sztuczek, umiejętnie atakowali parami lub całą trójką, opadając swą ofiarę w jednej chwili i zasypując gradem ciosów.
Lecz podjęty w blasku księżycowego światła pojedynek dalece różnił się od wcześniejszych bijatyk, ponieważ nigdy dotąd kuzyni nie posunęli się w represjach dalej jak do wybicia komuś paru zębów albo połamania palców. Tym razem istniało niemal pewne prawdopodobieństwo, że w efekcie pojedynku ktoś umrze.
Karakov i Wilimov runęli co sił w nogach przed siebie, okrążając dzierżącego oburącz włócznię strażnika z przeciwnych stron i pozostawiając czyste pole widzenia dla zdzierającego z pleców łuk Nazarka. Skir zawarczał wściekle pojmując, że został wzięty w kleszcze, ugiął nogi w kolanach odchylając się w bok w tej samym momencie, kiedy Ivash zwolnił naciągniętą w ułamku chwili cięciwę. Strzała syknęła w powietrzu, otarła się o ucho strażnika i wpadła pod wodospad.
Volkh i Ivan dopadli mężczyznę sekundę później. Nie mogąc walczyć jednocześnie z oboma napastnikami, Skir okręcił się w miejscu i dźgnął włócznią szarżującego na niego Ivana. Rozdwojone ostrze broni wbiło się w prawy bok młodzieńca rozcinając stalowymi szpicami wielowarstwową skórznię i przebijając skórę. Karakov syknął, kiedy obrońca szarpnął włócznią w tył, nie rejestrując jeszcze rozgorączkowanymi zmysłami bólu, ale już czując cieknącą pod ubraniem gorącą krew.
Wilimov uderzył z rozpędu na obracającego się szybko Skira, tnąc na odlew paladyńskim ostrzem rozchlastał mężczyźnie lewy bark do kości. Strażnik wydał z siebie chrapliwy wizg bólu przekręcając włócznię w przeciwną stronę w próbie wrażenia jej w krtań prześladowcy. Volkh odskoczył w ułamku chwili omal nie wypuszczając przy tym z rąk miecza, ale czubki grotów włóczni i tak rozdarły mu bok szyi żłobiąc w ciele powierzchowne rany.
Karakov poderwał w górę swój topór i dzierżąc go oburącz wbił szerokie ostrze z całej siły w plecy przeciwnika, dokładnie pomiędzy łopatki, przecinając ostrą stalą kręgosłup Skira.
Wątek techniczny
Szybka i względnie krwawa bitka! Rozlosowałem Inicjatywę w układzie Skir (17), Volkh (9) oraz Ivan i Ivash (3). Ponieważ to Wy zaszarżowaliście, zarządziłem dla Skira przestój, dopóki się nie zbliżycie. Rozliczyłem od razu strzał Ivasha, chociaż miał najniższą Inicjatywę, bo uznałem, że strzeli w czasie potrzebnym Wam do ruchu. Wyrzuciłem na 1k20 8, czyli pudło.
Dwaj flankujący weszli w obszar zagrożenia Skira dając mu pretekst do ataku okazyjnego. Cel losowy, padło na Ivana. Skir miał premię +5 do ataku włócznią oraz OB 14 (ze skórzanego kubraka oraz zwinności). Atak okazyjny wszedł z wynikiem rzutu 11 (czyli TR 16 w sumie, dużo powyżej zredukowanej wskutek szarży OB Karakova). Pchnięcie zadało 5 ran na czysto.
Następnie rozliczyłem Volkha. Cięcie paladyńskim mieczem, premia do ataku +8 (sporo się tego nazbierało, bo +1 za poziom profesyjny, +2 za szarżę, +2 za flankowanie, +2 z premii do Siły oraz +1 za mistrzowski oręż). Wynik rzutu 12, razem 20, czysty cios! Zadane 7 ran (4 z kostki, +1 z mistrzowskiego oręża, +2 z premii do Siły).
Skir rewanżuje się następnym pchnięciem, w ramach swego normalnego ataku, tym razem atakując Wilimova. Już wspomniałem, że ma +5 do ataku. Wyrzuciłem 8 na kostce, razem TR 13, a Volkh miał -2 do OB z tytułu szarży! Pchnięcie weszło zadając 4 rany kłute.
I przyszła pora na Karakova. Premia +8 do ataku (+1 za poziom profesyjny, +2 za szarżę, +2 za flankowanie oraz +3 z premii do Siły). Wyrzuciłem na kostce 7, razem 15. Przebicie pancerza i 6 ran w efekcie (3 z kostki, +3 z premii do Siły).
Skirański kultysta zaabsorbował tym samym 13 ran i odszedł bez jęknięcia do Urcaenu!
Kilka wysyczanych przez zaciśnięte zęby słów wystarczyło, by wszyscy trzej kuzyni pojęli, co winni czym prędzej zrobić. Od dawna brali udział we wspólnych polowaniach, regularnie też wdawali się w nocne bijatyki w zaułkach Tverkutska tłukąc się na pięści i pałki z innymi podpitymi Kossytami lub khadoriańskimi żołnierzami mającymi pecha obrazić ich wcześniej w którejś z karczm. Znając przewagę płynącą z nie do końca uczciwych sztuczek, umiejętnie atakowali parami lub całą trójką, opadając swą ofiarę w jednej chwili i zasypując gradem ciosów.
Lecz podjęty w blasku księżycowego światła pojedynek dalece różnił się od wcześniejszych bijatyk, ponieważ nigdy dotąd kuzyni nie posunęli się w represjach dalej jak do wybicia komuś paru zębów albo połamania palców. Tym razem istniało niemal pewne prawdopodobieństwo, że w efekcie pojedynku ktoś umrze.
Karakov i Wilimov runęli co sił w nogach przed siebie, okrążając dzierżącego oburącz włócznię strażnika z przeciwnych stron i pozostawiając czyste pole widzenia dla zdzierającego z pleców łuk Nazarka. Skir zawarczał wściekle pojmując, że został wzięty w kleszcze, ugiął nogi w kolanach odchylając się w bok w tej samym momencie, kiedy Ivash zwolnił naciągniętą w ułamku chwili cięciwę. Strzała syknęła w powietrzu, otarła się o ucho strażnika i wpadła pod wodospad.
Volkh i Ivan dopadli mężczyznę sekundę później. Nie mogąc walczyć jednocześnie z oboma napastnikami, Skir okręcił się w miejscu i dźgnął włócznią szarżującego na niego Ivana. Rozdwojone ostrze broni wbiło się w prawy bok młodzieńca rozcinając stalowymi szpicami wielowarstwową skórznię i przebijając skórę. Karakov syknął, kiedy obrońca szarpnął włócznią w tył, nie rejestrując jeszcze rozgorączkowanymi zmysłami bólu, ale już czując cieknącą pod ubraniem gorącą krew.
Wilimov uderzył z rozpędu na obracającego się szybko Skira, tnąc na odlew paladyńskim ostrzem rozchlastał mężczyźnie lewy bark do kości. Strażnik wydał z siebie chrapliwy wizg bólu przekręcając włócznię w przeciwną stronę w próbie wrażenia jej w krtań prześladowcy. Volkh odskoczył w ułamku chwili omal nie wypuszczając przy tym z rąk miecza, ale czubki grotów włóczni i tak rozdarły mu bok szyi żłobiąc w ciele powierzchowne rany.
Karakov poderwał w górę swój topór i dzierżąc go oburącz wbił szerokie ostrze z całej siły w plecy przeciwnika, dokładnie pomiędzy łopatki, przecinając ostrą stalą kręgosłup Skira.
Wątek techniczny
Szybka i względnie krwawa bitka! Rozlosowałem Inicjatywę w układzie Skir (17), Volkh (9) oraz Ivan i Ivash (3). Ponieważ to Wy zaszarżowaliście, zarządziłem dla Skira przestój, dopóki się nie zbliżycie. Rozliczyłem od razu strzał Ivasha, chociaż miał najniższą Inicjatywę, bo uznałem, że strzeli w czasie potrzebnym Wam do ruchu. Wyrzuciłem na 1k20 8, czyli pudło.
Dwaj flankujący weszli w obszar zagrożenia Skira dając mu pretekst do ataku okazyjnego. Cel losowy, padło na Ivana. Skir miał premię +5 do ataku włócznią oraz OB 14 (ze skórzanego kubraka oraz zwinności). Atak okazyjny wszedł z wynikiem rzutu 11 (czyli TR 16 w sumie, dużo powyżej zredukowanej wskutek szarży OB Karakova). Pchnięcie zadało 5 ran na czysto.
Następnie rozliczyłem Volkha. Cięcie paladyńskim mieczem, premia do ataku +8 (sporo się tego nazbierało, bo +1 za poziom profesyjny, +2 za szarżę, +2 za flankowanie, +2 z premii do Siły oraz +1 za mistrzowski oręż). Wynik rzutu 12, razem 20, czysty cios! Zadane 7 ran (4 z kostki, +1 z mistrzowskiego oręża, +2 z premii do Siły).
Skir rewanżuje się następnym pchnięciem, w ramach swego normalnego ataku, tym razem atakując Wilimova. Już wspomniałem, że ma +5 do ataku. Wyrzuciłem 8 na kostce, razem TR 13, a Volkh miał -2 do OB z tytułu szarży! Pchnięcie weszło zadając 4 rany kłute.
I przyszła pora na Karakova. Premia +8 do ataku (+1 za poziom profesyjny, +2 za szarżę, +2 za flankowanie oraz +3 z premii do Siły). Wyrzuciłem na kostce 7, razem 15. Przebicie pancerza i 6 ran w efekcie (3 z kostki, +3 z premii do Siły).
Skirański kultysta zaabsorbował tym samym 13 ran i odszedł bez jęknięcia do Urcaenu!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Chodzi mi ciągle po głowie ten wcześniejszy sparing, w kontekście przystępnej mechaniki i oszczędności czasu (to w nawiązaniu do wczorajszej deklaracji Autora, że reedycja jest w toku i że modyfikacje zasad będą jedynie kosmetyczne). Próbowałem sobie wyobrazić taką małą potyczkę w realiach mechaniki KC, ale nie sądzę, by poszło równie gładko i miło. Jak uważacie: czy powyższy kawałek narracyjny był dostatecznie emocjonujący, a przy tym zabrzmiał przynajmniej po części realistycznie? Bez względu na odpowiedź dodam, że rozliczenie tej walki zajęło mi - uwaga! - 3 minuty. Rewelacyjna prostota, a efekt zupełnie zadowalający, przynajmniej dla mnie samego, czyli kogoś, kto czuje ciarki przerażenia na myśl o rozliczeniu walki w Koargorze w układzie BG na tuzin esajańskich łowców.
Chodzi mi ciągle po głowie ten wcześniejszy sparing, w kontekście przystępnej mechaniki i oszczędności czasu (to w nawiązaniu do wczorajszej deklaracji Autora, że reedycja jest w toku i że modyfikacje zasad będą jedynie kosmetyczne). Próbowałem sobie wyobrazić taką małą potyczkę w realiach mechaniki KC, ale nie sądzę, by poszło równie gładko i miło. Jak uważacie: czy powyższy kawałek narracyjny był dostatecznie emocjonujący, a przy tym zabrzmiał przynajmniej po części realistycznie? Bez względu na odpowiedź dodam, że rozliczenie tej walki zajęło mi - uwaga! - 3 minuty. Rewelacyjna prostota, a efekt zupełnie zadowalający, przynajmniej dla mnie samego, czyli kogoś, kto czuje ciarki przerażenia na myśl o rozliczeniu walki w Koargorze w układzie BG na tuzin esajańskich łowców.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
3 min to wynik deklasujący antyczną meche KC, w dodatku obyło się bez 1/16ZR, 1/265 SZ i bazowych odporności, całek, pierwiastków, silni i kalkulatora po upgradzie co to wszystko uciągnie. Zauważam, że to wciąż dość rozbudowana mecha D&D z mnóstwem modyfikatorów itp. W FATE dla przykładu, o czym zapewne może poświadczyć Araven, to można by na siłe jednym rzutem k6F rozwiązać. Oczywiście nie będę tu przekonywał do wyższości którejś mechy: FATE, D&D czy KC, bo to są sprawy bardzo dyskusyjne, ale chodzi o sam przykład, jak wyewoulowały engine'y od 20 lat.
3 min to wynik deklasujący antyczną meche KC, w dodatku obyło się bez 1/16ZR, 1/265 SZ i bazowych odporności, całek, pierwiastków, silni i kalkulatora po upgradzie co to wszystko uciągnie. Zauważam, że to wciąż dość rozbudowana mecha D&D z mnóstwem modyfikatorów itp. W FATE dla przykładu, o czym zapewne może poświadczyć Araven, to można by na siłe jednym rzutem k6F rozwiązać. Oczywiście nie będę tu przekonywał do wyższości którejś mechy: FATE, D&D czy KC, bo to są sprawy bardzo dyskusyjne, ale chodzi o sam przykład, jak wyewoulowały engine'y od 20 lat.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Ludzie kajaza dostali się na półkę poprzez ciemny wąwóz, poruszając się zaskakująco cicho jak na tak dużą grupę. Nie czekając na dodatkowe rozkazy rozproszyli się po całym wzniesieniu przyklękając w ciemniejszych zakamarkach i rozglądając się bacznie wokół. Czciciele Żmija pozostawili za sobą jedynie dwóch strażników, toteż nikt więcej nie zakłócił trójce kuzynów spokoju. Murnik zastał młodych Kossytów nad ciałem drugiej ofiary, również odzianej w uszyty ze zwierzęcych skór kubrak o futrzanym kołnierzu. Był to mężczyzna w średnim wieku, dobrze zbudowany i naznaczony klanowymi tatuażami przecinającymi jego skórę na policzkach.
- Skir, jako ten pierwszy - syknął Nazarko podnosząc spod nóg włócznię zabitego - Znaczy się, skirańska banda. Nic dziwnego, przecie wiadomo, że Skirowie to zaprzedańcy...
- Bacz, byś biedy sobie nie napytał - powiedział chłodno Murnik wyrastając cichaczem za plecami Ivasha - Są wśród ludzi kajaza Skirowie, a prawi z nich menici. Ujmij im na honorze, a nigdy ci nie wybaczą.
Napomniany Nazarko ugryzł się śpiesznie w język, obejrzał przez ramię w stronę osadników z Zarenivki przypominając sobie, że byli wśród nich rzeczywiście ziomkowie zabitych na skałach mężczyzn. Młodzian spojrzał na Murnika chcąc mu napomknąć o pokiereszowanych z leksza krewniakach, ale przeszkodził mu w tym inny rozmówca.
- Mało brakowało, a byście sprawę popsowali - dodał idący w ślad za Murnikiem Igor Zareniv, spoglądając chmurnie na trójkę krewniaków - Prawie wam uciekł ten drugi parszywiec, a pierwszy też prawie raban podniósł. Tyszce podziękujcie, że wam zadki uratował.
Stojący obok kajaza rezun z łukiem w dłoni przesunął zimnym wzrokiem po Kossytach, nic nie mówiąc i pozornie nawet nie zwracając uwagi na słowa swego pryncypała. Tyszka był niskim żylastym Khardem, który wiedzą na temat przetrwania w puszczy zdawał się przerastać niektórych rodzimych mieszkańców Tverkatki. Splecione w małe warkoczyki kruczoczarne włosy, rzadko spotykane u Khardów, opadały mu na krzaczaste brwi, pod którymi lśniły równie czarne zimne oczy przywodzące Volkhowi na myśl ślepia węża.
- Co to za jeden? - kajaz przestał zwracać uwagę na młodzieńców, pochylił się w zamian nad zabitym odwracając go kopniakiem na plecy - Żmijarz?
- Wystarczy spojrzeć na oręż - odparł Ulgan pokazując na trzymaną przez Ivasha włócznię. Kajaz władczo wyciągnął w stronę myśliwego rękę, toteż ten mimo niechęci oddał władyce broń - Lecz gdyby to nie stykło, insze mamy ku temu dowody. Niektóre tatuaże nie oznaczają wcale przynależności rodowej. Spójrzcie tutaj...
Paladyn uklęknął obok zwłok i wskazał palcem tatuaż na prawym policzku trupa, ledwie widoczny w księżycowej poświacie.
- Co to? - zapytał zaciekawiony Ivash, niemal przytykając nos do ciała zabitego - Kółko?
- Niektórym tak się może zdawać - odparł cierpko Ulgan - Z rozmysłem tak to tatuują, coby zwykły człek tak myślał. Wszelako to nie kółko, jeno wąż okręcony tak, coby trzymać w paszczy własny ogon. Zły to znak, którego żem się tutaj nie spodziewał.
- Co to znaczy? - odezwał się kajaz - Był to kto znaczny? Jeśli tak, mus nam się radować, bo już ziemię gryzie, skurwysyn pogański.
- Nie on znaczny, jeno ten, co mu przewodzi - Ulgan podniósł się z klęczek i obrzucił ponownie spojrzeniem całą półkę - Wąż zjadający własny ogon. Znam ja ten znak, znam całkiem dobrze...
Nie wyjaśniając nic więcej paladyn odszedł w stronę wodospadu, wywołując swym enigmatycznym wyjaśnieniem wyraźne zdenerwowanie Zareniva.
- Czego stoicie jak kołki? - sarknął wielmoża spoglądając na myśliwych - Chcecie bizunem zebrać po grzbiecie? Śladów szukać, a przejścia jakiego! Przecie inni skrzydłów nie dostali, nie odfurgali gdzie na szczyt jakiej góry! Syna mi szukać, wałkonie!
Wątek techniczny
Po zabitych zostały dwie włócznie, ich parametry podam za chwilę. Ten, który został na półce miał też nóż oraz krótki łuk z zapasem 6 strzał, skórzany kubrak zapewniający premię +1 do KP, znoszone buty i parciany pas, okrągłe szklane lusterko, skórzany bukłak w postaci wypatroszonego, a następnie szczelnie pozszywanego susła o korku wsadzonym w gardło (niesamowicie klimatyczny gadżet, cywilizowani ludzie na pewno prędzej umrą z pragnienia niż się z czegoś takiego napiją) oraz nędzną sakieweczkę, a w niej odpowiednik siedmiu kopytek w postaci miedzianych monet zwanych rożkami. Gość jest Waszą ofiarą, więc macie pierwszeństwo w jego ograbieniu. Tego zestrzelonego z krawędzi urwiska pewnie już ogołocił z dobytku Tyszka.
Murnik udał, że nie widzi Waszych ran, najpewniej nie chcąc ostentacyjnie szpanować leczeniem przez dotyk na oczach wszystkich albo mając do dyspozycji ograniczony zasób sztuczek.
Ludzie kajaza dostali się na półkę poprzez ciemny wąwóz, poruszając się zaskakująco cicho jak na tak dużą grupę. Nie czekając na dodatkowe rozkazy rozproszyli się po całym wzniesieniu przyklękając w ciemniejszych zakamarkach i rozglądając się bacznie wokół. Czciciele Żmija pozostawili za sobą jedynie dwóch strażników, toteż nikt więcej nie zakłócił trójce kuzynów spokoju. Murnik zastał młodych Kossytów nad ciałem drugiej ofiary, również odzianej w uszyty ze zwierzęcych skór kubrak o futrzanym kołnierzu. Był to mężczyzna w średnim wieku, dobrze zbudowany i naznaczony klanowymi tatuażami przecinającymi jego skórę na policzkach.
- Skir, jako ten pierwszy - syknął Nazarko podnosząc spod nóg włócznię zabitego - Znaczy się, skirańska banda. Nic dziwnego, przecie wiadomo, że Skirowie to zaprzedańcy...
- Bacz, byś biedy sobie nie napytał - powiedział chłodno Murnik wyrastając cichaczem za plecami Ivasha - Są wśród ludzi kajaza Skirowie, a prawi z nich menici. Ujmij im na honorze, a nigdy ci nie wybaczą.
Napomniany Nazarko ugryzł się śpiesznie w język, obejrzał przez ramię w stronę osadników z Zarenivki przypominając sobie, że byli wśród nich rzeczywiście ziomkowie zabitych na skałach mężczyzn. Młodzian spojrzał na Murnika chcąc mu napomknąć o pokiereszowanych z leksza krewniakach, ale przeszkodził mu w tym inny rozmówca.
- Mało brakowało, a byście sprawę popsowali - dodał idący w ślad za Murnikiem Igor Zareniv, spoglądając chmurnie na trójkę krewniaków - Prawie wam uciekł ten drugi parszywiec, a pierwszy też prawie raban podniósł. Tyszce podziękujcie, że wam zadki uratował.
Stojący obok kajaza rezun z łukiem w dłoni przesunął zimnym wzrokiem po Kossytach, nic nie mówiąc i pozornie nawet nie zwracając uwagi na słowa swego pryncypała. Tyszka był niskim żylastym Khardem, który wiedzą na temat przetrwania w puszczy zdawał się przerastać niektórych rodzimych mieszkańców Tverkatki. Splecione w małe warkoczyki kruczoczarne włosy, rzadko spotykane u Khardów, opadały mu na krzaczaste brwi, pod którymi lśniły równie czarne zimne oczy przywodzące Volkhowi na myśl ślepia węża.
- Co to za jeden? - kajaz przestał zwracać uwagę na młodzieńców, pochylił się w zamian nad zabitym odwracając go kopniakiem na plecy - Żmijarz?
- Wystarczy spojrzeć na oręż - odparł Ulgan pokazując na trzymaną przez Ivasha włócznię. Kajaz władczo wyciągnął w stronę myśliwego rękę, toteż ten mimo niechęci oddał władyce broń - Lecz gdyby to nie stykło, insze mamy ku temu dowody. Niektóre tatuaże nie oznaczają wcale przynależności rodowej. Spójrzcie tutaj...
Paladyn uklęknął obok zwłok i wskazał palcem tatuaż na prawym policzku trupa, ledwie widoczny w księżycowej poświacie.
- Co to? - zapytał zaciekawiony Ivash, niemal przytykając nos do ciała zabitego - Kółko?
- Niektórym tak się może zdawać - odparł cierpko Ulgan - Z rozmysłem tak to tatuują, coby zwykły człek tak myślał. Wszelako to nie kółko, jeno wąż okręcony tak, coby trzymać w paszczy własny ogon. Zły to znak, którego żem się tutaj nie spodziewał.
- Co to znaczy? - odezwał się kajaz - Był to kto znaczny? Jeśli tak, mus nam się radować, bo już ziemię gryzie, skurwysyn pogański.
- Nie on znaczny, jeno ten, co mu przewodzi - Ulgan podniósł się z klęczek i obrzucił ponownie spojrzeniem całą półkę - Wąż zjadający własny ogon. Znam ja ten znak, znam całkiem dobrze...
Nie wyjaśniając nic więcej paladyn odszedł w stronę wodospadu, wywołując swym enigmatycznym wyjaśnieniem wyraźne zdenerwowanie Zareniva.
- Czego stoicie jak kołki? - sarknął wielmoża spoglądając na myśliwych - Chcecie bizunem zebrać po grzbiecie? Śladów szukać, a przejścia jakiego! Przecie inni skrzydłów nie dostali, nie odfurgali gdzie na szczyt jakiej góry! Syna mi szukać, wałkonie!
Wątek techniczny
Po zabitych zostały dwie włócznie, ich parametry podam za chwilę. Ten, który został na półce miał też nóż oraz krótki łuk z zapasem 6 strzał, skórzany kubrak zapewniający premię +1 do KP, znoszone buty i parciany pas, okrągłe szklane lusterko, skórzany bukłak w postaci wypatroszonego, a następnie szczelnie pozszywanego susła o korku wsadzonym w gardło (niesamowicie klimatyczny gadżet, cywilizowani ludzie na pewno prędzej umrą z pragnienia niż się z czegoś takiego napiją) oraz nędzną sakieweczkę, a w niej odpowiednik siedmiu kopytek w postaci miedzianych monet zwanych rożkami. Gość jest Waszą ofiarą, więc macie pierwszeństwo w jego ograbieniu. Tego zestrzelonego z krawędzi urwiska pewnie już ogołocił z dobytku Tyszka.
Murnik udał, że nie widzi Waszych ran, najpewniej nie chcąc ostentacyjnie szpanować leczeniem przez dotyk na oczach wszystkich albo mając do dyspozycji ograniczony zasób sztuczek.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Bierzemy wszystko o ile nas nie opóźni. Staram się stwierdzic na ile poważne są moje rany, zdejmuję skórznię by mnie ktosik opatrzył. No ubilim gada. Wąż połykający własny ogon, co to znaczy murniku?
Techniczny:
Dobry wynik Keth co do walki. Ja bym ją cyknął do 1 minuty, moim systemem walk opartym na Fate +elementy z Earthdawna. Z pełnymi regułami Earthdawna do 1,5 minuty jak walka potrwalaby dłużej jak 2 rundy. Walka była szybka, realistyczna i nie wymagala kalkulatora na upgradzie.
Techniczny:
Dobry wynik Keth co do walki. Ja bym ją cyknął do 1 minuty, moim systemem walk opartym na Fate +elementy z Earthdawna. Z pełnymi regułami Earthdawna do 1,5 minuty jak walka potrwalaby dłużej jak 2 rundy. Walka była szybka, realistyczna i nie wymagala kalkulatora na upgradzie.
Ostatnio zmieniony 19 marca 2012, 21:30 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.