PBF - Pazur w mroku
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Cudownie uleczeni młodzieńcy mieli w głowach mętlik, jakiego jeszcze nigdy wcześniej nie przyszło im doświadczyć. Szepcząc ledwie zrozumiałe dziękczynne modlitwy obrzucili pełnym szaleństwa wzrokiem swe otoczenie, prześlizgując się spojrzeniami po dziesiątkach leżących obok siebie zwłok i po walczących zaciekle antagonistach. W głębi kaldery, od strony ukrytego wysoko na zboczu kotliny tunelu, wściekły opór stawiała żmijarzom grupa kilkunastu Khadorian wycofujących się w ciasnym szyku ku jedynej drodze ucieczki ze skalnej pułapki. Ścigający ich czciciele Drapieżcy próbowali atakować ostatnich w szyku zbiegów lub pastwili się nad trupami tych już zabitych, rozcinając im klatki piersiowe i wyrywając z ciał gorące jeszcze serca.
Kilku pojedynczych osadników uganiało się po dnie kaldery za poganami lub odwrotnie, kilku innych broniło się w miejscu straciwszy już chyba nadzieję na ratunek. Rozszarpawszy na strzępy jakiegoś nieszczęśnika wilczar zawrócił w stronę pala, przy którym wisiał na łańcuchu młody Zareniv. Jego ojciec wciąż toczył heroiczną walkę z Vladimem Zarenivem, wymieniajac błyskawiczne ciosy mieczami, po których w powietrzu wykwitały snopy krzesanych ostrą stalą iskier. Kudłaty potwór skoczył w kilku susach ku kajazowi, nim jednak zdążył zamachnąć się pazurzastą łapą, Vladim Zareniv spostrzegł go kątem oka i wrzasnął coś nie znoszącym sprzeciwu głosem.
Wilczar przypadł do ziemi niczym smagnięty bykowcem, chociaż patrzący na to Ivan nie potrafił pojąć, dlaczego bestia w ogóle usłuchała ludzkiego rozkazu. Stwór przekręcił łeb w bok, ryknął na broniących się w pobliżu rezunów kajaza, po czym ruszył w ich stronę. W powietrzu zalśniły natychmiast skąpane w księżycowej poświacie groty podniesionych z ziemi kleftów, wysuniętych w stronę potwora w obronnym geście. Gnający w tamtą stronę paladyn krzyknął coś do Gorewicza i Tyszki, a mężczyźni natychmiast zareagowali na ów okrzyk, odpędzając wilczara o kilka kroków potrząsanymi przed jego pyskiem kleftami.
Wątek techniczny
W centralnej części kaldery znajduje się pal z więźniem, walczący przy nim kajaz i Vladim Zareniv, obok Gorewicz z Tyszką i kilkoma innymi weteranami próbujący odpędzić wilczara. Ulgan już do nich dobiega, wyraźnie zainteresowany potworem. Ivan i Volkh są opodal tego miejsca, Ivash znacznie dalej. Pojedynczy przeciwnicy uganiają się jeszcze po dnie kaldery (pojedynczy w sensie jeden uciekający Khadorianin i trzech albo czterech goniących go kultystów), większa grupa walczy u podstawy zbocza wiodącego do tunelu (tuzin lojalistów goniony przez trzydziestkę żmijarzy). Chociaż walka pozornie dopiero się rozpoczęła, do tej pory padła już prawie setka trupów, a grząski od krwi grunt zaścielają też liczne ciała ciężko rannych.
Opcje taktyczne są następujące. BG mogą ruszyć z pomocą kajazowi lub jego rezunom (do których już dołączył paladyn). Mogą ruszyć w pościg za prześladowcami pojedynczych Khadorian dopadając ich od tyłu i być może wybawiając jakiegoś biedaka od pewnej śmierci. Mogą też zaszarżować od tyłu na tę trzydziestkę u podstawy zbocza skupiając na sobie ich uwagę i umożliwiając tym samym ucieczkę lojalistom. Mogą nadto zwiać w przeciwną stronę i schować się w tajemniczych jaskiniach z zamiarem przeczekania tam do końca bitwy.
Co robicie? (możecie raz jeszcze przemyśleć swe deklaracje).
Cudownie uleczeni młodzieńcy mieli w głowach mętlik, jakiego jeszcze nigdy wcześniej nie przyszło im doświadczyć. Szepcząc ledwie zrozumiałe dziękczynne modlitwy obrzucili pełnym szaleństwa wzrokiem swe otoczenie, prześlizgując się spojrzeniami po dziesiątkach leżących obok siebie zwłok i po walczących zaciekle antagonistach. W głębi kaldery, od strony ukrytego wysoko na zboczu kotliny tunelu, wściekły opór stawiała żmijarzom grupa kilkunastu Khadorian wycofujących się w ciasnym szyku ku jedynej drodze ucieczki ze skalnej pułapki. Ścigający ich czciciele Drapieżcy próbowali atakować ostatnich w szyku zbiegów lub pastwili się nad trupami tych już zabitych, rozcinając im klatki piersiowe i wyrywając z ciał gorące jeszcze serca.
Kilku pojedynczych osadników uganiało się po dnie kaldery za poganami lub odwrotnie, kilku innych broniło się w miejscu straciwszy już chyba nadzieję na ratunek. Rozszarpawszy na strzępy jakiegoś nieszczęśnika wilczar zawrócił w stronę pala, przy którym wisiał na łańcuchu młody Zareniv. Jego ojciec wciąż toczył heroiczną walkę z Vladimem Zarenivem, wymieniajac błyskawiczne ciosy mieczami, po których w powietrzu wykwitały snopy krzesanych ostrą stalą iskier. Kudłaty potwór skoczył w kilku susach ku kajazowi, nim jednak zdążył zamachnąć się pazurzastą łapą, Vladim Zareniv spostrzegł go kątem oka i wrzasnął coś nie znoszącym sprzeciwu głosem.
Wilczar przypadł do ziemi niczym smagnięty bykowcem, chociaż patrzący na to Ivan nie potrafił pojąć, dlaczego bestia w ogóle usłuchała ludzkiego rozkazu. Stwór przekręcił łeb w bok, ryknął na broniących się w pobliżu rezunów kajaza, po czym ruszył w ich stronę. W powietrzu zalśniły natychmiast skąpane w księżycowej poświacie groty podniesionych z ziemi kleftów, wysuniętych w stronę potwora w obronnym geście. Gnający w tamtą stronę paladyn krzyknął coś do Gorewicza i Tyszki, a mężczyźni natychmiast zareagowali na ów okrzyk, odpędzając wilczara o kilka kroków potrząsanymi przed jego pyskiem kleftami.
Wątek techniczny
W centralnej części kaldery znajduje się pal z więźniem, walczący przy nim kajaz i Vladim Zareniv, obok Gorewicz z Tyszką i kilkoma innymi weteranami próbujący odpędzić wilczara. Ulgan już do nich dobiega, wyraźnie zainteresowany potworem. Ivan i Volkh są opodal tego miejsca, Ivash znacznie dalej. Pojedynczy przeciwnicy uganiają się jeszcze po dnie kaldery (pojedynczy w sensie jeden uciekający Khadorianin i trzech albo czterech goniących go kultystów), większa grupa walczy u podstawy zbocza wiodącego do tunelu (tuzin lojalistów goniony przez trzydziestkę żmijarzy). Chociaż walka pozornie dopiero się rozpoczęła, do tej pory padła już prawie setka trupów, a grząski od krwi grunt zaścielają też liczne ciała ciężko rannych.
Opcje taktyczne są następujące. BG mogą ruszyć z pomocą kajazowi lub jego rezunom (do których już dołączył paladyn). Mogą ruszyć w pościg za prześladowcami pojedynczych Khadorian dopadając ich od tyłu i być może wybawiając jakiegoś biedaka od pewnej śmierci. Mogą też zaszarżować od tyłu na tę trzydziestkę u podstawy zbocza skupiając na sobie ich uwagę i umożliwiając tym samym ucieczkę lojalistom. Mogą nadto zwiać w przeciwną stronę i schować się w tajemniczych jaskiniach z zamiarem przeczekania tam do końca bitwy.
Co robicie? (możecie raz jeszcze przemyśleć swe deklaracje).
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ivash przez chwilę patrzył na zwłoki kobiety, która mimo jego wysiłków tak długo nie chciała umrzeć. W jej oczach gasł blask, a piersi przestały falować.
Młody kossyta był wstrząśnięty, zrobił kilka kroków w tył i niemal nie zwymiotował.
Otrząsnął się po chwili gdy niezbyt celne ciosy rozorały jego zbroję. Walka trwała nadal. Omiótł wzrokiem pole bitwy. Nigdzie nie mógł wypatrzyć kuzynów ani murnika...
Postanowił zrobić to poco tu przybyli. Zaczął przebijać się w stronę pala, planując uwolnić syna kajaza.
Młody kossyta był wstrząśnięty, zrobił kilka kroków w tył i niemal nie zwymiotował.
Otrząsnął się po chwili gdy niezbyt celne ciosy rozorały jego zbroję. Walka trwała nadal. Omiótł wzrokiem pole bitwy. Nigdzie nie mógł wypatrzyć kuzynów ani murnika...
Postanowił zrobić to poco tu przybyli. Zaczął przebijać się w stronę pala, planując uwolnić syna kajaza.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jak Uglan ruszy na Wilczara idę z nim, jak walczy w pobliżu pala w otoczeniu kilku naszych trzymam się tej grupy. Krzyczę paladynie jak nie ubijemy bestii to po nas.
Techniczny:
Wyniknęło wczesniej małe zamieszanie ja najpierw zadeklarowałem atak na wilczara a Vołkh na kultystów. potem obaj pzreczytalismywłasne posty i ja zmieniłem opis na atak na kultystów a on na wilczara. Teraz robię to co wyżej, trzymam sie paladyna walczę tam gdzie on.
Techniczny:
Wyniknęło wczesniej małe zamieszanie ja najpierw zadeklarowałem atak na wilczara a Vołkh na kultystów. potem obaj pzreczytalismywłasne posty i ja zmieniłem opis na atak na kultystów a on na wilczara. Teraz robię to co wyżej, trzymam sie paladyna walczę tam gdzie on.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Ivash wyrwał okrwawiony toporek z rany dziewczyny, po czym uderzył ją raz jeszcze, w bok szyi, krzywiąc się okropnie na widok tryskającej z głębokiej rany krwi. Blondynka westchnęła chrapliwie i przestała się w końcu szarpać. Odpychając od siebie upadające na skalisty grunt ciało Ivash przetarł dłonią klejące się od cudzej krwi oczy i wepchnął stylisko swego toporka za pas pochylając się nad konającą kultystką.
Wbity głęboko w ciało kleft poruszał się ledwie zauważalnie w rytm coraz wolniejszego oddechu. Nazarko przygryzł wargi, a potem przydeptał tułów kobiety prawą stopą wyrywając włócznię szybkim ruchem z jej piersi. Z ust blondynki wydobył się cichnący syk, a jej oczy straciły w jednej chwili bezpowrotnie błysk życia.
Kossyta obrócił włócznię w rękach tocząc wokół siebie wzrokiem, w którym rozsądek walczył o lepsze z obłędem, postąpił o krok do przodu mrużąc oślepione blaskiem ogniska oczy i próbując zrozumieć cokolwiek z panującego wokół niego chaosu. Odgłosy zaciętej walki nie milkły, aczkolwiek rozproszyły się teraz po całym obszarze kaldery. Ciemne ludzkie sylwetki biegały wszędzie wokół, krzycząc i atakując się wzajemnie, jednakże uwagę Ivasha przykuł w jednej chwili wielki człekokształtny stwór wspinający się na tylne łapy opodal pala, do którego przywiązano młodego Zareniva.
- Miłosierny Menothu... - wykrztusił młodzieniec, kiedy bestia wydała z siebie mrożący krew w żyłach ryk, a potem cisnęła w powietrze zgniecionym w łapie ludzkim ciałem. W tej samej chwili przeraźliwy ból zapłonął w lewej łydce Ivasha wyrywając z jego ust mimowolny okrzyk cierpienia.
Leżący na ziemi przy nogach myśliwego człowiek miał skirańskie rysy twarzy i zaplecioną w warkoczyki długą brodę, posklejaną teraz krwią. Przekręcony na bok mierzył w nocne niebo kikutem odrąbanej gładko w łokciu ręki, ale w drugiej wciąż ściskał krótki myśliwski oszczep, wbity resztką sił w łydkę Nazarka. Ivash cofnął się o krok, stęknął głucho uwalniając się tym ruchem od ostra broni i wzniósł do ciosu podniesiony z ziemi kleft.
Nim zdążył zadać cios, Skir skonał wydawszy z siebie ostatnie tchnienie.
Wątek techniczny
Rozliczyłem w trybie fabularnym poprzednią rundę Ivasha, a teraz pora na podsumowanie Waszych deklaracji. Mimo niewątpliwej gry sytuacji przejawiacie chęć stanięcia u boku Murnika, więc chociaż nie mogę Wam zagwarantować ujścia z tej kabały z życiem, na pewno w ostatecznym rozrachunku napiszę fabularkę prezentującą wkraczających w niebiańskie dominia Menotha bohaterów!
Ivash wyrwał okrwawiony toporek z rany dziewczyny, po czym uderzył ją raz jeszcze, w bok szyi, krzywiąc się okropnie na widok tryskającej z głębokiej rany krwi. Blondynka westchnęła chrapliwie i przestała się w końcu szarpać. Odpychając od siebie upadające na skalisty grunt ciało Ivash przetarł dłonią klejące się od cudzej krwi oczy i wepchnął stylisko swego toporka za pas pochylając się nad konającą kultystką.
Wbity głęboko w ciało kleft poruszał się ledwie zauważalnie w rytm coraz wolniejszego oddechu. Nazarko przygryzł wargi, a potem przydeptał tułów kobiety prawą stopą wyrywając włócznię szybkim ruchem z jej piersi. Z ust blondynki wydobył się cichnący syk, a jej oczy straciły w jednej chwili bezpowrotnie błysk życia.
Kossyta obrócił włócznię w rękach tocząc wokół siebie wzrokiem, w którym rozsądek walczył o lepsze z obłędem, postąpił o krok do przodu mrużąc oślepione blaskiem ogniska oczy i próbując zrozumieć cokolwiek z panującego wokół niego chaosu. Odgłosy zaciętej walki nie milkły, aczkolwiek rozproszyły się teraz po całym obszarze kaldery. Ciemne ludzkie sylwetki biegały wszędzie wokół, krzycząc i atakując się wzajemnie, jednakże uwagę Ivasha przykuł w jednej chwili wielki człekokształtny stwór wspinający się na tylne łapy opodal pala, do którego przywiązano młodego Zareniva.
- Miłosierny Menothu... - wykrztusił młodzieniec, kiedy bestia wydała z siebie mrożący krew w żyłach ryk, a potem cisnęła w powietrze zgniecionym w łapie ludzkim ciałem. W tej samej chwili przeraźliwy ból zapłonął w lewej łydce Ivasha wyrywając z jego ust mimowolny okrzyk cierpienia.
Leżący na ziemi przy nogach myśliwego człowiek miał skirańskie rysy twarzy i zaplecioną w warkoczyki długą brodę, posklejaną teraz krwią. Przekręcony na bok mierzył w nocne niebo kikutem odrąbanej gładko w łokciu ręki, ale w drugiej wciąż ściskał krótki myśliwski oszczep, wbity resztką sił w łydkę Nazarka. Ivash cofnął się o krok, stęknął głucho uwalniając się tym ruchem od ostra broni i wzniósł do ciosu podniesiony z ziemi kleft.
Nim zdążył zadać cios, Skir skonał wydawszy z siebie ostatnie tchnienie.
Wątek techniczny
Rozliczyłem w trybie fabularnym poprzednią rundę Ivasha, a teraz pora na podsumowanie Waszych deklaracji. Mimo niewątpliwej gry sytuacji przejawiacie chęć stanięcia u boku Murnika, więc chociaż nie mogę Wam zagwarantować ujścia z tej kabały z życiem, na pewno w ostatecznym rozrachunku napiszę fabularkę prezentującą wkraczających w niebiańskie dominia Menotha bohaterów!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
20 dzień Golovusu 602 AR, zachodnie pogórze Nyschathy
Vladim Zareniv zyskiwał z każdą sekundą przewagę nad kajazem, Ivanowi wystarczyło krótkie spojrzenie na atakującego coraz słabiej władykę, by pojąć całą grozę sytuacji. Renegat okrążał swego szwagra w nierównym tempie, prowokując wściekłe ataki, których z łatwością unikał uskakując lub parując je klingą swego miecza. Karakov skoczyłby na miejscu Igora Zareniva wprost na zdrajcę i dokończył pojedynek w bardzo bliskim zwarciu, ale pan Zarenivki najwyraźniej nie chciał oddalić się bardziej niż na kilka kroków od swego wiszącego w łańcuchach nieprzytomnego syna.
Vladim Zareniv z rozmysłem to wykorzystywał, doskakując do krewniaka, a potem zwinnie się wycofując po kilkakrotnym skrzyżowaniu kling. Zmęczony wcześniejszą szaleńczą rąbaniną w ciasno zbitym tłumie kajaz zdradzał pierwsze objawy zmęczenia, w przeciwieństwie do rześkiego i tryskającego nadludzką witalnością renegata.
Jeden z rezunów Gorewicza, znajomy Ivanowi Skir z kawaleryjskim toporem, spróbował szczęścia odrywając się od szachującej kleftami wilczara grupki zbrojnych i podkradając się do Vladima Zareniva od tyłu, chcąc jednym celnym ciosem zakończyć przedłużający się pojedynek.
Nim żołdak zdołał dotrzeć za plecy zdrajcy, stało się coś, w co biegnący z pomocą Murnikowi Karakov nie potrafił uwierzyć. Skaliste podłoże pod nogami Skira pękło nagle z głośnym trzaskiem tworząc szczelinę, w którą mężczyzna wpadł po uda, krzycząc w bezrozumnym strachu. Krzyk ten przeszedł natychmiast w jeszcze bardziej przerażający skowyt, bo szeroka na stopę szczelina zaczęła się zamykać pośród wyczuwalnego przez podeszwy drżenia gruntu, miażdżąc kończyny uwięzionego w niej nieszczęśnika.
Wymachujący włóczniami przed pyskiem wilczara ludzie obejrzeli się na dźwięk tego mrożącego krew w żyłach wrzasku, a potwór natychmiast to wykorzystał, sięgając pazurami najbliższego Khadorianina i podrzucając go w powietrze, a potem chwytając wymachującego rękami człowieka w paszczę i przegryzając go w locie na dwie części. Paladyn doskoczył do bestii w tej samej chwili, ciął z rozpędu swym ostrzem prosto w drugą łapę. Wilczar zaryczał, a potem uderzył potężną kończynę w tors Murnika i Ulgan zniknął z oczu Ivana zmieciony potwornym impetem tego ciosu.
Vladim Zareniv roześmiał się słysząc agonalne wrzaski miażdżonego w rozpadlinie Skira, a potem na ułamek chwili spojrzał w ciemność nocy opodal pala. Podążając za tym spojrzeniem Ivan dostrzegł znienacka ciemny ludzki kształt kryjący się w półmroku, opatulony czarnym płaszczem i osłonięty wielkim kapturem, jakby obserwujący z dystansu zarówno pojedynek Zarenivów jak i polowanie wilczara.
Wątek techniczny
Pora doprecyzować deklaracje. Chcecie prześlizgnąć się obok wilczara szukając ciśniętego gdzieś w ciemność ciosem Murnika? Chcecie doskoczyć do tych pięciu czy sześciu ociekających potem gości z włóczniami próbujących utrzymać na wodzy kudłatą bestię? Chcecie oflankować zdradzieckiego Zareniva albo wręcz własną ręką zakończyć żywot tego parszywca? Chcecie zajrzeć pod czarny kaptur nieznajomego koleżki Vladima? A może spróbujecie uwolnić z okowów młodego dziedzica, którego tak dzielnie broni ledwie już zipiący ojciec? Dla ułatwienia możemy przyjąć, że utykający lekko Ivash zdążył do Was w międzyczasie dobiec, więc następną rundę rozpoczniecie całą trójką ramię w ramię.
Sporo opcji taktycznych, ale ostrzegam - zegar tyka! Kultyści ścigający Khadorian uciekających do tunelu lada chwila zawrócą, a wówczas będziecie mieli przeciwko sobie nie tylko wilczara z Zarenivem, ale i czterdziestu następnych przeciwników!
Vladim Zareniv zyskiwał z każdą sekundą przewagę nad kajazem, Ivanowi wystarczyło krótkie spojrzenie na atakującego coraz słabiej władykę, by pojąć całą grozę sytuacji. Renegat okrążał swego szwagra w nierównym tempie, prowokując wściekłe ataki, których z łatwością unikał uskakując lub parując je klingą swego miecza. Karakov skoczyłby na miejscu Igora Zareniva wprost na zdrajcę i dokończył pojedynek w bardzo bliskim zwarciu, ale pan Zarenivki najwyraźniej nie chciał oddalić się bardziej niż na kilka kroków od swego wiszącego w łańcuchach nieprzytomnego syna.
Vladim Zareniv z rozmysłem to wykorzystywał, doskakując do krewniaka, a potem zwinnie się wycofując po kilkakrotnym skrzyżowaniu kling. Zmęczony wcześniejszą szaleńczą rąbaniną w ciasno zbitym tłumie kajaz zdradzał pierwsze objawy zmęczenia, w przeciwieństwie do rześkiego i tryskającego nadludzką witalnością renegata.
Jeden z rezunów Gorewicza, znajomy Ivanowi Skir z kawaleryjskim toporem, spróbował szczęścia odrywając się od szachującej kleftami wilczara grupki zbrojnych i podkradając się do Vladima Zareniva od tyłu, chcąc jednym celnym ciosem zakończyć przedłużający się pojedynek.
Nim żołdak zdołał dotrzeć za plecy zdrajcy, stało się coś, w co biegnący z pomocą Murnikowi Karakov nie potrafił uwierzyć. Skaliste podłoże pod nogami Skira pękło nagle z głośnym trzaskiem tworząc szczelinę, w którą mężczyzna wpadł po uda, krzycząc w bezrozumnym strachu. Krzyk ten przeszedł natychmiast w jeszcze bardziej przerażający skowyt, bo szeroka na stopę szczelina zaczęła się zamykać pośród wyczuwalnego przez podeszwy drżenia gruntu, miażdżąc kończyny uwięzionego w niej nieszczęśnika.
Wymachujący włóczniami przed pyskiem wilczara ludzie obejrzeli się na dźwięk tego mrożącego krew w żyłach wrzasku, a potwór natychmiast to wykorzystał, sięgając pazurami najbliższego Khadorianina i podrzucając go w powietrze, a potem chwytając wymachującego rękami człowieka w paszczę i przegryzając go w locie na dwie części. Paladyn doskoczył do bestii w tej samej chwili, ciął z rozpędu swym ostrzem prosto w drugą łapę. Wilczar zaryczał, a potem uderzył potężną kończynę w tors Murnika i Ulgan zniknął z oczu Ivana zmieciony potwornym impetem tego ciosu.
Vladim Zareniv roześmiał się słysząc agonalne wrzaski miażdżonego w rozpadlinie Skira, a potem na ułamek chwili spojrzał w ciemność nocy opodal pala. Podążając za tym spojrzeniem Ivan dostrzegł znienacka ciemny ludzki kształt kryjący się w półmroku, opatulony czarnym płaszczem i osłonięty wielkim kapturem, jakby obserwujący z dystansu zarówno pojedynek Zarenivów jak i polowanie wilczara.
Wątek techniczny
Pora doprecyzować deklaracje. Chcecie prześlizgnąć się obok wilczara szukając ciśniętego gdzieś w ciemność ciosem Murnika? Chcecie doskoczyć do tych pięciu czy sześciu ociekających potem gości z włóczniami próbujących utrzymać na wodzy kudłatą bestię? Chcecie oflankować zdradzieckiego Zareniva albo wręcz własną ręką zakończyć żywot tego parszywca? Chcecie zajrzeć pod czarny kaptur nieznajomego koleżki Vladima? A może spróbujecie uwolnić z okowów młodego dziedzica, którego tak dzielnie broni ledwie już zipiący ojciec? Dla ułatwienia możemy przyjąć, że utykający lekko Ivash zdążył do Was w międzyczasie dobiec, więc następną rundę rozpoczniecie całą trójką ramię w ramię.
Sporo opcji taktycznych, ale ostrzegam - zegar tyka! Kultyści ścigający Khadorian uciekających do tunelu lada chwila zawrócą, a wówczas będziecie mieli przeciwko sobie nie tylko wilczara z Zarenivem, ale i czterdziestu następnych przeciwników!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jak widzę, że Ivash zbliża sie do młodego Zareniva, zasuwam ku gościowi w czarnym kapturze, zamierzam zajrzeć pod ten kaptur, ale najpierw rozwalę mu łeb. Atakuję ofensywnie postać w kapturze. Volkh dawaj ze mną ubijem tego w kapturze, on pewnie wilczarem włada, albo magią swą wspomaga kultystów, trza go zarąbać...
Techniczny:
No jak ubijem tego w kapturze, trza będzie umrzeć w boju z wilczarem. Może Ktoś od pilnowania równowagi wrogi Żmijowi by nas wsparł? Pomarzyć można zawsze.
Techniczny:
No jak ubijem tego w kapturze, trza będzie umrzeć w boju z wilczarem. Może Ktoś od pilnowania równowagi wrogi Żmijowi by nas wsparł? Pomarzyć można zawsze.
Ostatnio zmieniony 25 marca 2012, 21:22 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ivash utykając dobiegł do kuzynów otaksował ich szybkim rzutem spojrzenie i odetchnął z ulgą. Nie wyglądali na ciężko rannych.
- Nie ma czasu bratkowie. Uwolnijmy tego młokosa. Uwolnimy go pomożemy kajazowi i się stąd zabieramy. Nie wszystko pójdzie na marne jak się wycofamy ze starym i młodym Zarenivem. Gdzie murnik?
Wątek techniczny:
Plan jest taki. Uwolnić młodego, sprzątnąć stryjaszka i wycofujemy się.
- Nie ma czasu bratkowie. Uwolnijmy tego młokosa. Uwolnimy go pomożemy kajazowi i się stąd zabieramy. Nie wszystko pójdzie na marne jak się wycofamy ze starym i młodym Zarenivem. Gdzie murnik?
Wątek techniczny:
Plan jest taki. Uwolnić młodego, sprzątnąć stryjaszka i wycofujemy się.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Teraz oytanie jak go w trojke jak najmniejszym kosztem zajsc? Ja b na poczatek rzucil w niego wloczniami, bedziemy mogli sprawdzic czy chroni go jakas magiczna zbroja itp. A potem to chyba starym sposobem:) jeden z lukiem czy oszczepem, a dwoch go z boczkow. Trzeba na niego uwazac jak bedziemy sie zblizac, bo pod tym skirem to ziemie roztapil. Moze lepeij go z dystansu jednak?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Ja go toporem potraktuję, Wy zaś strzelajcie, ew. potem który mi na pomoc skoczy. Jak za bardzo się będziemy z nim cackać to zwieje albo wilczara wezwie. Ja go zwiążę walką wręcz, Wy strzelajcie lub/i rzucajcie, raz maty rodiła. Ciekawe gdzie murnik...
Ściskam topór szukam w sobie berserkera i naprzód na zakapturzonego. Ofensywnie atakuję z bojowym okrzykiem na pohybel żmijowi.
Ja go toporem potraktuję, Wy zaś strzelajcie, ew. potem który mi na pomoc skoczy. Jak za bardzo się będziemy z nim cackać to zwieje albo wilczara wezwie. Ja go zwiążę walką wręcz, Wy strzelajcie lub/i rzucajcie, raz maty rodiła. Ciekawe gdzie murnik...
Ściskam topór szukam w sobie berserkera i naprzód na zakapturzonego. Ofensywnie atakuję z bojowym okrzykiem na pohybel żmijowi.
Ostatnio zmieniony 26 marca 2012, 18:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Chciałbym podsumować deklaracje. Karakov z miejsca szarżuje, Wilimov będzie strzelał z łuku, brakuje mi natomiast akcji Nazarka. Jest to o tyle istotne, że deklarując szarżę i atakując z przeciwnej strony w tej samej rundzie, co Ivan wygeneruje bonus +2 dla każdego z atakujących za oflankowanie!
Tak więc trzeba zaczekać na jednoznaczną deklarację Deliada.
Chciałbym podsumować deklaracje. Karakov z miejsca szarżuje, Wilimov będzie strzelał z łuku, brakuje mi natomiast akcji Nazarka. Jest to o tyle istotne, że deklarując szarżę i atakując z przeciwnej strony w tej samej rundzie, co Ivan wygeneruje bonus +2 dla każdego z atakujących za oflankowanie!
Tak więc trzeba zaczekać na jednoznaczną deklarację Deliada.