PBF - Pazur w mroku
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Wartujemy. Ja pierwszy. Rano jem śniadanie, jak je dostaniemy. Kupuje coś na kilka dni marszu. Nie zamierzam kraść konia. Z buta pójdę z Zarenivki do Tverkutska. Przed odejściem grzecznie spytam, czemu nam zabrano miecze murników i menofiks i co się z nimi stanie?
Techniczny:
Lepiej z buta wracać, bo jak konie ukradniemy to nas jako złodzieji i koniokradów ubiją. Kij im w oko. Volkh, Ivash wracacie ze mną czy zostajecie? Ivash się zdeklarował na służbę u kajaza...
Techniczny:
Lepiej z buta wracać, bo jak konie ukradniemy to nas jako złodzieji i koniokradów ubiją. Kij im w oko. Volkh, Ivash wracacie ze mną czy zostajecie? Ivash się zdeklarował na służbę u kajaza...
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2012, 12:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Ta spytac sie musimy ale nam tego odzwierny byle nie powie trzeba z kajazem albo tyszka gadac. Rano wychodzimy. Konia nie biore. W zadzie mam hospodarska laske.
Jak menofiksu i broni nie odda to jak juz murnikow odnajde to ja juz powiem kto sobie paladynskie artefakta zagarnal i jaka to rodzine ma zmijowi oddana;).
Ta spytac sie musimy ale nam tego odzwierny byle nie powie trzeba z kajazem albo tyszka gadac. Rano wychodzimy. Konia nie biore. W zadzie mam hospodarska laske.
Jak menofiksu i broni nie odda to jak juz murnikow odnajde to ja juz powiem kto sobie paladynskie artefakta zagarnal i jaka to rodzine ma zmijowi oddana;).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Tuż przed świtem mróz ściął ziemię lodowatym uściskiem, pokrył grunt i dachy domostw cienką warstwą bieli. Młodzi myśliwi spali bardzo niespokojnie, rzucając się na posłaniach, mamrocząc coś niezrozumiale i pocąc się obficie pomimo panującego w izbie chłodu. Jeden z nich ustawicznie pełnił straż, zmieniając się co kilka godzin, siedząc w rogu pokoju z plecami przyciśniętymi do ściany i z bronią przełożoną przez kolana, obserwując klejącymi się ze zmęczenia oczami drzwi.
Świt nadszedł szybki, w opinii wszystkich trzech młodzieńców zdecydowanie zbyt szybko. Blada poświata słońca wpadała do środka izby przez przeszklone okno, wyłaniając z mroku zarysy umeblowania.
Głośne stukanie poderwało z kucek wartującego Ivana. Nie czekając na zaproszenie gospodarz otworzył szeroko drzwi i stanął w progu marszcząc nos. Karakov wiedział, że była to reakcja mimowolna, będąca odpowiedzią na panujący w środku zaduch spoconych, niemytych od dłuższego czasu ciał.
- Jeśliście głodni, strawa już naszykowana - oznajmił mężczyzna, rodowity Kossyta o posępnej twarzy - Zejdźcie na dół, jeśli łaska, do gospody.
Wątek techniczny
Noc minęła bez niespodzianek, nadszedł poranek. Śniadanie ponoć naszykowane, więc można zaryzykować i zejść na parter, co?
Tuż przed świtem mróz ściął ziemię lodowatym uściskiem, pokrył grunt i dachy domostw cienką warstwą bieli. Młodzi myśliwi spali bardzo niespokojnie, rzucając się na posłaniach, mamrocząc coś niezrozumiale i pocąc się obficie pomimo panującego w izbie chłodu. Jeden z nich ustawicznie pełnił straż, zmieniając się co kilka godzin, siedząc w rogu pokoju z plecami przyciśniętymi do ściany i z bronią przełożoną przez kolana, obserwując klejącymi się ze zmęczenia oczami drzwi.
Świt nadszedł szybki, w opinii wszystkich trzech młodzieńców zdecydowanie zbyt szybko. Blada poświata słońca wpadała do środka izby przez przeszklone okno, wyłaniając z mroku zarysy umeblowania.
Głośne stukanie poderwało z kucek wartującego Ivana. Nie czekając na zaproszenie gospodarz otworzył szeroko drzwi i stanął w progu marszcząc nos. Karakov wiedział, że była to reakcja mimowolna, będąca odpowiedzią na panujący w środku zaduch spoconych, niemytych od dłuższego czasu ciał.
- Jeśliście głodni, strawa już naszykowana - oznajmił mężczyzna, rodowity Kossyta o posępnej twarzy - Zejdźcie na dół, jeśli łaska, do gospody.
Wątek techniczny
Noc minęła bez niespodzianek, nadszedł poranek. Śniadanie ponoć naszykowane, więc można zaryzykować i zejść na parter, co?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Dajte Pane chwile, tylko sie ogarniem - rzucil zmeczony Volkh przecierajac oczy. Byl glodny jak wilk, w koncu opuscil wczorajsza wieczerze bez deseru;). glod przewazyl nad przemozna checia kontynuowania snu.
Watek techniczny
Otruc nas nie otruja. Trzeba zjesc, pogadac znow z kajazem i w droge z mieczami lub bez. Jak tu tylko znow miec okazje zeby pogadac z tym wariatem? Przeciez tylko kmiotkami jestesmy, a nie panami na zagrodach, coby kajaz zechcial z naszym zdaniem sie liczyc.
Watek techniczny
Otruc nas nie otruja. Trzeba zjesc, pogadac znow z kajazem i w droge z mieczami lub bez. Jak tu tylko znow miec okazje zeby pogadac z tym wariatem? Przeciez tylko kmiotkami jestesmy, a nie panami na zagrodach, coby kajaz zechcial z naszym zdaniem sie liczyc.
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2012, 16:05 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Ogarnąwszy się jako tako kuzyni zeszli ospale na parter gospody, wciągając w nozdrza oszałamiający swym wyrazistym pięknem zapach świeżo upieczonego mięsa i chleba oraz gęstej polewki. Rozsiedli się przy drewnianym stole w rogu czworokątnego pomieszczenia, łypiąc podejrzliwie wzrokiem na równie nieufnego gospodarza. Karczmarz usługiwał gościom w pojedynkę, chociaż od strony kuchni dobiegały odgłosy wiodących ściszoną rozmowę kobiet.
- Ile wam winniśmy za strawę, dobry człeku? - zapytał Ivan spoglądając na plastry pieczonej baraniny.
- Kajaz rachunek opłacił - odrzekł gospodarz suchym tonem - Nic żeście nie są winni. Jedźcie, zanim wystygnie.
Mężczyzna dostawił na blat stołu trzy gliniane kubki i dzbanek ciepłego, bardzo słabego piwa, po czym wycofał się w stronę zaplecza ucinając w zarodku ewentualną rozmowę.
Wątek techniczny
Możecie jeść, w dodatku za gratis! Co, kiedy już skończycie - deklaracje tak szczegółowe jak to możliwe, poproszę!
Ogarnąwszy się jako tako kuzyni zeszli ospale na parter gospody, wciągając w nozdrza oszałamiający swym wyrazistym pięknem zapach świeżo upieczonego mięsa i chleba oraz gęstej polewki. Rozsiedli się przy drewnianym stole w rogu czworokątnego pomieszczenia, łypiąc podejrzliwie wzrokiem na równie nieufnego gospodarza. Karczmarz usługiwał gościom w pojedynkę, chociaż od strony kuchni dobiegały odgłosy wiodących ściszoną rozmowę kobiet.
- Ile wam winniśmy za strawę, dobry człeku? - zapytał Ivan spoglądając na plastry pieczonej baraniny.
- Kajaz rachunek opłacił - odrzekł gospodarz suchym tonem - Nic żeście nie są winni. Jedźcie, zanim wystygnie.
Mężczyzna dostawił na blat stołu trzy gliniane kubki i dzbanek ciepłego, bardzo słabego piwa, po czym wycofał się w stronę zaplecza ucinając w zarodku ewentualną rozmowę.
Wątek techniczny
Możecie jeść, w dodatku za gratis! Co, kiedy już skończycie - deklaracje tak szczegółowe jak to możliwe, poproszę!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Dobre jadło tu macie karczmarzu. Na kilka dni drogi jakiś suchy prowiant nam potrzebny na trzech. Kuzyni jak pojemy trzeba po mojemu Tyszke odnaleźć i z nim pogadać. Powiemy mu co wychodzimy we trzech Ivash tu wróci, ja pomysklę co dalej ale pewnie tez się zaciągne do kajaza. O miecze i menofiks murników trza wypytac - myslę, że kajaz je jednak murnikom odda. Strasznie by zaryzykował jakby nie oddał.
Techniczny:
Po śniadaniu Tyszki bym poszukał coby obgadać parę spraw.
Techniczny:
Po śniadaniu Tyszki bym poszukał coby obgadać parę spraw.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Skończywszy się posilać młodzieńcy odsunęli od siebie naczynia i wstali od stołu, zdobywając się na zdawkowe podziękowania, które na samym gospodarzu nie zrobiły najmniejszego chyba wrażenia. Mężczyzna śledził ich uważnie wzrokiem, pełnymi podejrzliwości oczami.
- Nie wiesz, dobry człeku, gdzie najdziemy Tyszkę? - zapytał Ivan oblizując usta - Mus nam się z nim rozmówić.
- Ja tam nie wiem - wzruszył ramionami małomówny Kossyta - Szukajcie przy dworze, on tam mieszka.
Wątek techniczny
Nie ma rady, trzeba się będzie powłóczyć po osadzie. Wyruszacie w pełnym ekwipunku?
Skończywszy się posilać młodzieńcy odsunęli od siebie naczynia i wstali od stołu, zdobywając się na zdawkowe podziękowania, które na samym gospodarzu nie zrobiły najmniejszego chyba wrażenia. Mężczyzna śledził ich uważnie wzrokiem, pełnymi podejrzliwości oczami.
- Nie wiesz, dobry człeku, gdzie najdziemy Tyszkę? - zapytał Ivan oblizując usta - Mus nam się z nim rozmówić.
- Ja tam nie wiem - wzruszył ramionami małomówny Kossyta - Szukajcie przy dworze, on tam mieszka.
Wątek techniczny
Nie ma rady, trzeba się będzie powłóczyć po osadzie. Wyruszacie w pełnym ekwipunku?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Na wojne nie idjem, tedy broni nam nie nado brat. Jeszcze hospodar za afront to wezmje i nas kanczugami obije jako chcjał na początku. Ale nóż wezme. - Rzekł cicho Volkh gdy już wyszli z karczmy. - Nie lza na nim po złości, bo jak którego na pal nadzieje, to co matce powiemy? Że ubił żmija sługusów setke a patom go hospodar na pal nawlekł.
Wątek techniczny
Nie ma co denerwować niepotrzebnie kajaza. Sytarcia z nim i jego rezunami nie przeżyjemy. Już to, że znów pójdziemy do niego o miecze się kłócić, może odczytać jako atak.
Wątek techniczny
Nie ma co denerwować niepotrzebnie kajaza. Sytarcia z nim i jego rezunami nie przeżyjemy. Już to, że znów pójdziemy do niego o miecze się kłócić, może odczytać jako atak.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Na dworze panował ziąb, toteż myśliwi dociągnęli czym prędzej swe wierzchnie odzienia, chowając pod płaszczami noże i wsuwając dłonie w kieszenie. Blade słońce nie promieniowało nawet cząstką ciepła, rozświetlało wąskie uliczki pogrążonej w żałobnej atmosferze osady. Baczne oczy młodzieńców nie dostrzegały zbyt wielu przechodniów, tu i ówdzie kręciło się kilka opatulonych w ciepłe okrycia mieszkańców sadyby, oporządzających trzodę, rąbiących drwa lub śpieszących gdzieś z głębokim zatroskaniem wyrysowanym na twarzach. Jeden z przechodniów, zatrzymany przez Volkha, wskazał obcym dłonią drogę do dworu kajaza, odprowadził ich podejrzliwym wzrokiem, dopóki nie zniknęli mu za rogiem.
Domostwo Igora Zareniva pogrążone było w ciszy, chociaż przy wejściu tkwiło w bezruchu dwóch rosłych mężczyzn w grubych futrach, opartych o długie włócznie. Widząc nadchodzących kuzynów poruszyli się nieznacznie, wyprostowali śledząc obcych wzrokiem.
- Szukamy Tyszki - oznajmił Volkh siląc się na pewny siebie ton i podnosząc dumnie głowę - Naszli my go tutaj?
- Poczekajcie - odpowiedział jeden ze strażników - Zawołam.
Niski żylasty tropiciel wychynął z dworu ledwie chwilę później, przestąpił nad progiem spoglądając na Kossytów pozbawionym życzliwości wzrokiem.
- Czego chcecie? - zapytał oschle, krzyżując ramiona na piersiach.
Wątek techniczny
Szukałem w sieci rysunku klefta, ale nie natrafiłem na żadną ilustrację, więc poniżej wklejam fotkę figurek uzbrojonych w ten właśnie oręż.

Na dworze panował ziąb, toteż myśliwi dociągnęli czym prędzej swe wierzchnie odzienia, chowając pod płaszczami noże i wsuwając dłonie w kieszenie. Blade słońce nie promieniowało nawet cząstką ciepła, rozświetlało wąskie uliczki pogrążonej w żałobnej atmosferze osady. Baczne oczy młodzieńców nie dostrzegały zbyt wielu przechodniów, tu i ówdzie kręciło się kilka opatulonych w ciepłe okrycia mieszkańców sadyby, oporządzających trzodę, rąbiących drwa lub śpieszących gdzieś z głębokim zatroskaniem wyrysowanym na twarzach. Jeden z przechodniów, zatrzymany przez Volkha, wskazał obcym dłonią drogę do dworu kajaza, odprowadził ich podejrzliwym wzrokiem, dopóki nie zniknęli mu za rogiem.
Domostwo Igora Zareniva pogrążone było w ciszy, chociaż przy wejściu tkwiło w bezruchu dwóch rosłych mężczyzn w grubych futrach, opartych o długie włócznie. Widząc nadchodzących kuzynów poruszyli się nieznacznie, wyprostowali śledząc obcych wzrokiem.
- Szukamy Tyszki - oznajmił Volkh siląc się na pewny siebie ton i podnosząc dumnie głowę - Naszli my go tutaj?
- Poczekajcie - odpowiedział jeden ze strażników - Zawołam.
Niski żylasty tropiciel wychynął z dworu ledwie chwilę później, przestąpił nad progiem spoglądając na Kossytów pozbawionym życzliwości wzrokiem.
- Czego chcecie? - zapytał oschle, krzyżując ramiona na piersiach.
Wątek techniczny
Szukałem w sieci rysunku klefta, ale nie natrafiłem na żadną ilustrację, więc poniżej wklejam fotkę figurek uzbrojonych w ten właśnie oręż.

-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- My po skardze boskiej prychodim- równie oschle wypowiedział się Volkh. Po chwili przybrał jednak donośny ton: - Własnośc Najjaśniejszego Menotha skradziono! Własność krwią, a także i życiem bronioną przez wierne Menotha sługi! Toż to świętokradztwo! Wierzymy że hospodar w swej mądrości pomoże i kradziejów złapie.
Wątek techniczny
Miało się zaczynać: - "Ty suczy synu ze swoim panem kiepem i sodomitą. Wy w rzyć chędożoni złodzieje, dawać murnikowe fanty albo Was na pale ponaciągamy jako murwy wszeteczne". Ale musi być po dyplomatycznie:)
Wątek techniczny
Miało się zaczynać: - "Ty suczy synu ze swoim panem kiepem i sodomitą. Wy w rzyć chędożoni złodzieje, dawać murnikowe fanty albo Was na pale ponaciągamy jako murwy wszeteczne". Ale musi być po dyplomatycznie:)
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
No właśnie, miecze murników i menofiks ktosik świsnął z naszych bagaży.
Techniczny:
Dobrze, Volkh że zacząłeś dyplomatycznie, bo tymi nozami to nawet bysmy samobójstwa nie zdążyli popełnic jakbyś zagadał jak chciałeś.
A kleft super wygląda.
Techniczny:
Dobrze, Volkh że zacząłeś dyplomatycznie, bo tymi nozami to nawet bysmy samobójstwa nie zdążyli popełnic jakbyś zagadał jak chciałeś.
Ostatnio zmieniony 10 kwietnia 2012, 19:04 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Tyszka przeciągnął się z trzaskiem kości, nie odrywając wzroku od Volkha i marszcząc śmiesznie nos. Dwaj towarzyszący mu strażnicy przysłuchiwali się rozmowie oparci o swe włócznie, nie odzywając się słowem i mrużąc oczy.
- Tutaj nic się nikomu nie kradnie - oznajmił po przedłużającej się chwili ciszy tropiciel - Jeśli coś się wam zagubiło, to jeno dlatego, że nie do was należało. Człek mądrzejszy od was zadbał o to, by owe rzeczy trafiły w odpowiednie ręce i otoczone były stosowną pieczą. Kajaz nie ma dla was czasu, opłakuje swego syna. Idźcie precz do gospody i czekajcie, aż się was zawezwie.
Wątek techniczny
Nie ma to jak przyjacielska pogawędka o mroźnym poranku...
Tyszka przeciągnął się z trzaskiem kości, nie odrywając wzroku od Volkha i marszcząc śmiesznie nos. Dwaj towarzyszący mu strażnicy przysłuchiwali się rozmowie oparci o swe włócznie, nie odzywając się słowem i mrużąc oczy.
- Tutaj nic się nikomu nie kradnie - oznajmił po przedłużającej się chwili ciszy tropiciel - Jeśli coś się wam zagubiło, to jeno dlatego, że nie do was należało. Człek mądrzejszy od was zadbał o to, by owe rzeczy trafiły w odpowiednie ręce i otoczone były stosowną pieczą. Kajaz nie ma dla was czasu, opłakuje swego syna. Idźcie precz do gospody i czekajcie, aż się was zawezwie.
Wątek techniczny
Nie ma to jak przyjacielska pogawędka o mroźnym poranku...