Tak dokładnie to pięciu na trzech, bo na eskortę złoży się Tyszka i czterech innych rezunów, ale w sumie to niewielka różnica
PBF - Pazur w mroku
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wściekłość zrodzona z zapalczywość i nienawiści do Tyszki, aż szarpała za trzewia. Gdyby chciała ujść przez oczy pewnikim by teraz świeciły. Nazarko by w sposób dobitniejszy objaśnił Tyszce nożem co myśli o atakowaniu rannych. Ale.... zmilczał.
Na zemstę przyjdzie jeszcze czas. Ino trza przeżyć, aby jej dokonać.
Ivash wstał z ziemi, splunął krwią na ziemię, pokłonił się kajazowi i odszedł szykować się do drogi.
Techniczny:
Jasny gwint, parch jeden. Mam problem, z broni został mi jedynie nóż. Macie coś pożyczyć. W lesie warto by był pomyśleć o rozproszeniu się i indywidualnym powrocie do Tverkutska. W grupie mamy małe szanse na przeżycie.
Na zemstę przyjdzie jeszcze czas. Ino trza przeżyć, aby jej dokonać.
Ivash wstał z ziemi, splunął krwią na ziemię, pokłonił się kajazowi i odszedł szykować się do drogi.
Techniczny:
Jasny gwint, parch jeden. Mam problem, z broni został mi jedynie nóż. Macie coś pożyczyć. W lesie warto by był pomyśleć o rozproszeniu się i indywidualnym powrocie do Tverkutska. W grupie mamy małe szanse na przeżycie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Nieustannie pilnowani przez kilku milkliwych ponurych zbrojnych, kuzyni zawrócili czym prędzej do gospody, zachęcani do szybkiego przebierania nogami złowieszczymi pomrukami strażników.
Zaprowadzeni na piętro gospody, szybko pozbierali swe rzeczy, zarzucili na ramiona skórzane plecaki, dociągnęli pasy. Volkh upewnił się, że jego krótki miecz gładko wychodzi z pochwy, cały czas obserwowany przez rezunów kajaza. Ivan zawiesił topór na plecach, musnął palcami dłoni tkwiący w sajdaku łuk.
- Macie wszystko pozbierane? - zapytał jeden ze strażników, krępy Skir o twarzy poznaczonej bliznami po samookaleczeniach - Coby nie trza było po nic wracać.
Za oknem zaparskały konie. Czując wciąż w ustach miedziany posmak krwi Ivash wyjrzał za parapet, skrzywił się paskudnie na widok pięciu siedzących w siodłach mężczyzn w ciepłych podróżnych okryciach. Jeden z nich przywiódł ze sobą trzy luzaki, osiodłane i gotowe do drogi.
- Już na was czekają, pora w drogę - dodał beznamiętnym tonem Skir, wskazując dłonią schody na parter.
Wątek techniczny
Tyszka przyszykował Wam konie, jeśli się uprzecie iść na piechotę, eskorta wciąż będzie konna. Ktoś chce coś pożyczyć Ivashowi w kwestii oręża? (wątpię, byście się chcieli rozstać z toporem i mieczem, ale w ostateczności nada się nawet łuk).
Powinienem wiedzieć coś jeszcze, zanim ruszycie w drogę?
Nieustannie pilnowani przez kilku milkliwych ponurych zbrojnych, kuzyni zawrócili czym prędzej do gospody, zachęcani do szybkiego przebierania nogami złowieszczymi pomrukami strażników.
Zaprowadzeni na piętro gospody, szybko pozbierali swe rzeczy, zarzucili na ramiona skórzane plecaki, dociągnęli pasy. Volkh upewnił się, że jego krótki miecz gładko wychodzi z pochwy, cały czas obserwowany przez rezunów kajaza. Ivan zawiesił topór na plecach, musnął palcami dłoni tkwiący w sajdaku łuk.
- Macie wszystko pozbierane? - zapytał jeden ze strażników, krępy Skir o twarzy poznaczonej bliznami po samookaleczeniach - Coby nie trza było po nic wracać.
Za oknem zaparskały konie. Czując wciąż w ustach miedziany posmak krwi Ivash wyjrzał za parapet, skrzywił się paskudnie na widok pięciu siedzących w siodłach mężczyzn w ciepłych podróżnych okryciach. Jeden z nich przywiódł ze sobą trzy luzaki, osiodłane i gotowe do drogi.
- Już na was czekają, pora w drogę - dodał beznamiętnym tonem Skir, wskazując dłonią schody na parter.
Wątek techniczny
Tyszka przyszykował Wam konie, jeśli się uprzecie iść na piechotę, eskorta wciąż będzie konna. Ktoś chce coś pożyczyć Ivashowi w kwestii oręża? (wątpię, byście się chcieli rozstać z toporem i mieczem, ale w ostateczności nada się nawet łuk).
Powinienem wiedzieć coś jeszcze, zanim ruszycie w drogę?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Jadę jednak konno, chyba, że kuzyni pieszo idą (wtedy ja też pieszo), daję Ivashowi łuk i strzały. Topór trzymam w dłoni. W razie zdrady walcze twardo, nie zobacza moich pleców i modlę sie o cud w postaci kolejnego murnika np., albo chociaż drwali z Tverkutska z parobotem.
Jadę jednak konno, chyba, że kuzyni pieszo idą (wtedy ja też pieszo), daję Ivashowi łuk i strzały. Topór trzymam w dłoni. W razie zdrady walcze twardo, nie zobacza moich pleców i modlę sie o cud w postaci kolejnego murnika np., albo chociaż drwali z Tverkutska z parobotem.
Ostatnio zmieniony 11 kwietnia 2012, 18:25 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Nim wyjdziemy i wsiądziemy to chowam gdzieś przy sobie jaki kolwiek przedmiot - kamień, cokolwiek. Jak będziemy na koniach i przyjdzie co do czego to koniowi czyjemuś w zad i poniesie. Będzie jednego mniej. Jeśli uda się choć na chwilę wyeliminować choć jednego skira to już będzie dobrze. Ewnetualnie rozglądam się za czymś co może służyć jako bat albo szpicruta.
Nie pamiętam czy mam jeszcze toporek. Jeśli tak to oddam go Ivashowi.
Nim wyjdziemy i wsiądziemy to chowam gdzieś przy sobie jaki kolwiek przedmiot - kamień, cokolwiek. Jak będziemy na koniach i przyjdzie co do czego to koniowi czyjemuś w zad i poniesie. Będzie jednego mniej. Jeśli uda się choć na chwilę wyeliminować choć jednego skira to już będzie dobrze. Ewnetualnie rozglądam się za czymś co może służyć jako bat albo szpicruta.
Nie pamiętam czy mam jeszcze toporek. Jeśli tak to oddam go Ivashowi.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
Toporek też miałem, jakby Volkh swój zagubił oddaję Ivashovi mój toporek. Kontynuuję modlitwę o cud jaką zacząłem w poprzednim moim poście...
Toporek też miałem, jakby Volkh swój zagubił oddaję Ivashovi mój toporek. Kontynuuję modlitwę o cud jaką zacząłem w poprzednim moim poście...
Ostatnio zmieniony 11 kwietnia 2012, 20:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Pierwsi nie atakujmy. Jeszcze jest nadzieja (nikła, nawet bardzo nikła, baardzo bardzo nikła), że nam się nic nie stanie, a jeśli zaatakujemy to nasze PR legnie w gruzach. Zresztą obwieszczą nas wywołańcami, niezależnie od wyniku jatki i od tego kto ją zaczął. Przygotowany jestem do walki w każdym momencie. Gotów do użycia małego fortelu z wystraszeniem koni/konia.
Cokolwiek się stanie to najrozsądniejszym będzie szukanie murników. I to najlepiej gdzieś daleko, jak np w Protektoracie Mentoha:)
Pierwsi nie atakujmy. Jeszcze jest nadzieja (nikła, nawet bardzo nikła, baardzo bardzo nikła), że nam się nic nie stanie, a jeśli zaatakujemy to nasze PR legnie w gruzach. Zresztą obwieszczą nas wywołańcami, niezależnie od wyniku jatki i od tego kto ją zaczął. Przygotowany jestem do walki w każdym momencie. Gotów do użycia małego fortelu z wystraszeniem koni/konia.
Cokolwiek się stanie to najrozsądniejszym będzie szukanie murników. I to najlepiej gdzieś daleko, jak np w Protektoracie Mentoha:)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Szeroko otwarta brama sadyby zatrzasnęła się z głuchym hukiem, kiedy tylko ostatni jeździec wychynął z rzucanego przez nią cienia. Ivan obejrzał się ukradkiem nad ramieniem, nie chcąc otwarcie okazywać swego rozczarowania ze sposobu, w jaki Zarenivka trzech myśliwych żegnała. Kajaz nie zaszczycił ich ani jednym słowem, gromadka milczących gapiów nie pomachała ani nie życzyła bezpiecznej podróży.
Karakov podzielał głębokie obawy Wilimova. Przeczucie podpowiadało mu, że czterech towarzyszących Tyszce mężczyzn w narzuconych na skórznie futrach otrzymało przed wyjazdem instrukcje mogące bardzo zaszkodzić trójce świadków zajść w górskiej kalderze. Upierając się przy odwiezieniu broni Murników do Rorschiku Kossyci przekroczyli niewidzialną linię, za którą paranoiczna podejrzliwość Zareniva przeszła w otwartą wrogość i chęć pozbycia się niewygodnych sojuszników.
Jeźdźcy pokonali stromy podjazd wiodący ku bramie i zagłębili się w mroźny jesienny las, jadąc stępa w uciążliwym milczeniu.
Wątek techniczny
Tyszka ma łuk i krótki miecz, pozostali czterej jeźdźcy kawaleryjskie topory i łuki. Wszyscy noszą wzmacniane metalem skórznie. Nikt nie przejawia ochoty do konwersacji.
Szeroko otwarta brama sadyby zatrzasnęła się z głuchym hukiem, kiedy tylko ostatni jeździec wychynął z rzucanego przez nią cienia. Ivan obejrzał się ukradkiem nad ramieniem, nie chcąc otwarcie okazywać swego rozczarowania ze sposobu, w jaki Zarenivka trzech myśliwych żegnała. Kajaz nie zaszczycił ich ani jednym słowem, gromadka milczących gapiów nie pomachała ani nie życzyła bezpiecznej podróży.
Karakov podzielał głębokie obawy Wilimova. Przeczucie podpowiadało mu, że czterech towarzyszących Tyszce mężczyzn w narzuconych na skórznie futrach otrzymało przed wyjazdem instrukcje mogące bardzo zaszkodzić trójce świadków zajść w górskiej kalderze. Upierając się przy odwiezieniu broni Murników do Rorschiku Kossyci przekroczyli niewidzialną linię, za którą paranoiczna podejrzliwość Zareniva przeszła w otwartą wrogość i chęć pozbycia się niewygodnych sojuszników.
Jeźdźcy pokonali stromy podjazd wiodący ku bramie i zagłębili się w mroźny jesienny las, jadąc stępa w uciążliwym milczeniu.
Wątek techniczny
Tyszka ma łuk i krótki miecz, pozostali czterej jeźdźcy kawaleryjskie topory i łuki. Wszyscy noszą wzmacniane metalem skórznie. Nikt nie przejawia ochoty do konwersacji.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
To chamy. Cała ta Zarenivka to jakieś nieużyte ludziska, pomyślał Ivan. Strażnicy a raczej egzekutorzy, ciekawe kiedy uderzą. Dobrze nie jest, Tyszka to twardy zabijaka a Ivash ranny. Takie myśli kołatały się po głowie Kossyty. Ściskał stylisko topora.
Ostatnio zmieniony 11 kwietnia 2012, 23:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Volkh szeptał słowa mennickiej modlitwy. Bał się nie mniej niż przed niedawną rzezią w górach, gdzie zginęła blisko setka ludzi. Teraz też mieli walczyć z przeważającym wrogiem, tylko murnika brakowało... Nerwy napięte miał do granic wytrzymałości i czekał na nieuchronne. Postanowił nie sprzedać tanio skóry. Któryś z tych rezunów razem z nim pójdzie ze śmiercią tańcować. Tyszke widział w walce i wiedział co potrafi przyboczny Kajaza, ale nie wiedział czego spodziewać się po czterech żołdakach. Ech - pomyślał - krzykne do kuzynów, jak co do czego przyjdzie, co by drapaka dali a sam powstrzymam choć na chwile tych zabijaków. Nie mogli wszyscvy zginąć. Ktoś musiał wrócić do domu i powiedzieć rodzicielom co się stało...
Miał przemożną ochotę spytać się Tyszki, kiedy wreszcie będą chcieli ich zabić, ale kurczowo trzyamł się każdej chwili i zostawił wszystko w rękach Stwórcy.
Miał przemożną ochotę spytać się Tyszki, kiedy wreszcie będą chcieli ich zabić, ale kurczowo trzyamł się każdej chwili i zostawił wszystko w rękach Stwórcy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
22 dzień Golovusu 602 AR, Zarenivka
Ogromny niepokój sprawiał, że Ivan sztywniał za każdym razem, kiedy zbliżał się do niego któryś z jeźdźców, ale przez długi czas eskorta sprawiała wrażenie bardziej zaabsorbowanej obserwacją okolicznych zagajników niż osobami swych podopiecznych. Blade światło słońca przenikało przez gęste świerkowe gałęzie, odbijało się od grudek opornie topniejącego lodu.
Volkh oszacował w myślach, że kawalkada konnych oddaliła się od sadyby na dobrą godzinę jazdy. Jeźdźcy zaczynali powoli wymieniać spojrzenia, co prawda nieme, ale dość wyraziste, by Wilimov poczuł zimne ciarki na karku. Mowa ciała strażników zdawała się promieniować chęcią jak najszybszego załatwienia sprawy i powrotu do ciepłego dworu kajaza.
Jadący przodem Tyszka wstrzymał konia, uniósł rękę w górę osadzając w miejscu pozostałych konnych i nasłuchując bądź to faktycznie bądź udając to na potrzebę swych podopiecznych.
- Co jest, Tyszka? - zapytał jeden z rezunów, ten sam Skir, który wcześniej nadzorował pakowanie manatków kuzynów w gospodzie - Czego stajesz?
Khardycki tropiciel nie odpowiedział w pierwszej chwili, wciąż trzymając prawicę uniesioną w górze. Śledzący kątem oka pozostałych zbrojnych Karakov zauważył, że wszyscy powoli przysuwają się w stronę Kossytów, nie spoglądając wprost na nich, ale cały czas zacieśniając szyk całej grupy.
Wątek techniczny
Jesteście ponad godzinę drogi od sadyby, gdzieś opodal przeprawy przez Voran. Wokół gęsta dzicz. Tyszka wstrzymał podróż, wydaje się czegoś nasłuchiwać.
Ogromny niepokój sprawiał, że Ivan sztywniał za każdym razem, kiedy zbliżał się do niego któryś z jeźdźców, ale przez długi czas eskorta sprawiała wrażenie bardziej zaabsorbowanej obserwacją okolicznych zagajników niż osobami swych podopiecznych. Blade światło słońca przenikało przez gęste świerkowe gałęzie, odbijało się od grudek opornie topniejącego lodu.
Volkh oszacował w myślach, że kawalkada konnych oddaliła się od sadyby na dobrą godzinę jazdy. Jeźdźcy zaczynali powoli wymieniać spojrzenia, co prawda nieme, ale dość wyraziste, by Wilimov poczuł zimne ciarki na karku. Mowa ciała strażników zdawała się promieniować chęcią jak najszybszego załatwienia sprawy i powrotu do ciepłego dworu kajaza.
Jadący przodem Tyszka wstrzymał konia, uniósł rękę w górę osadzając w miejscu pozostałych konnych i nasłuchując bądź to faktycznie bądź udając to na potrzebę swych podopiecznych.
- Co jest, Tyszka? - zapytał jeden z rezunów, ten sam Skir, który wcześniej nadzorował pakowanie manatków kuzynów w gospodzie - Czego stajesz?
Khardycki tropiciel nie odpowiedział w pierwszej chwili, wciąż trzymając prawicę uniesioną w górze. Śledzący kątem oka pozostałych zbrojnych Karakov zauważył, że wszyscy powoli przysuwają się w stronę Kossytów, nie spoglądając wprost na nich, ale cały czas zacieśniając szyk całej grupy.
Wątek techniczny
Jesteście ponad godzinę drogi od sadyby, gdzieś opodal przeprawy przez Voran. Wokół gęsta dzicz. Tyszka wstrzymał podróż, wydaje się czegoś nasłuchiwać.