PBF - Posąg Raggoka

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 czerwca 2012, 08:43

Techniczny:
Trilio z Balthusem zajęli się planowaniem miejsca rozmieszczenia różnych pulapek na zewnątrz Warowni elfów dostaliście 4 Elfów oraz 6-ściu Arikarian do pomocy.

Odnośnie sojuszu ze Szczuroludźmi to Elfy nie są zachwycone ale liczy się dal nich odparcie ataku Trollii. Sosusz ze szczuroludźmi uwazają za mający większe szanse powodzenia niż sojusz z Wielkimi Pająkami.

Nadal otwartą kwestią pozostaje wyprawa do osady kanibali.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 czerwca 2012, 09:08

Wątek techniczny:
Trilio pójdzie na negocjacje - wykorzysta czar Zdumiewajacy popis log. myslenia.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 12 czerwca 2012, 09:20

Ok - skoro pająki odpadają, to zaryzykuję z kanibalami.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 czerwca 2012, 09:51

Wyprawa do wioski Kanibali.

Wyruszacie kolejnego dnia rankiem, teleportem dostaliście się blisko wioski Kanibali, macie do niej godzinę marszu od teleportu. Nareszcie jesteście nie na przeklętych bagnach a w pradawnej puszczy.

Na rozległych przestrzeniach ciągnął się pierwotny bór. Olbrzymie drzewa wyciągały konary ku niebu, walcząc o dostęp do blasku słonecznego i świeżego powietrza. Pod ich gęstym listowiem egzystował świat odmienny od świata pod wysokim niebem - dziedzina przyziemnego półmroku. Tu chłodny cień tylko od czasu do czasu rozjaśniały słupy słonecznego światła, spływające z górnego piętra lasu na grube pokłady zbutwiałych liści i sosnowych igieł zaścielających ziemię. Puszcza nie miała podszycia z wyjątkiem miejsc, gdzie padł jeden z leśnych gigantów, zostawiając wyłom w drzewnym sklepieniu, przez który strumieniem wpadało żółte światło słońca. Wtedy przez niedługi czas dywan podszycia mógł krzewić się bujnie na bogatej próchnicy przy gnijącym pniu, póki w górze inne gałęzie nie wypełniły luki i nie odcięły życiodajnych promieni.
Ale leśne przyziemie bynajmniej nie było martwą pustynią. Niezliczone mnóstwo przedstawicieli wielkiego i małego życia zwierzęcego roiło się w puszczy. Szeleściły w leśnym dywanie lub wspinały się po pniach owady. Po ziemi ślizgały się węże w poszukiwaniu gryzoni, żyjących w norach wygrzebanych w gąszczu korzeni. Różne puszyste zwierzątka przeciskały się przez korytarze i jamy wśród porośniętych brodatym mchem resztek opadłych gałęzi i latami zrzucanych na leśną podłogę liści. A wysoko nad nimi świergotały gromadki ptaków, niekiedy zaś dobiegał oburzony głos wiewiórki, protestującej przeciw jakiemuś niewiadomemu afrontowi. Niekiedy w oddali nerwowo zakrakał kruk, by zaraz zamilknąć.

Macie świadomość, że jesteście blisko osady Łowców Głów - bo tak powinno się ich nazywać jak wam wyjaśniła Yvianna, w zasadzie nazywanie ich Kanibalami to wielkie nadużycie mówi Elfka, oni zjadają serce i wątrobę pokonanego wroga by przejąć jego siłę, bardzo rzadko zjadają mięso humanoidów (tylko w czasie rytualnych świąt 2 razy do roku). Żyją z polowania na zwierzynę łowną (sarny, dziki itp) oraz ze zbieractwa.


Zostaliście zatrzymani przez patrol Łowców Głów (jest ich sześciu). Nie wykazują oznak wrogości, mówią Nasz Wódz przewidział wasze przybycie chodźcie z nami gwarantujemy Wam bezpieczeństwo.

Techniczny:
Patrol Łowców was nie zaskoczył, wykryliście go wcześniej, teraz zmierzacie ku osadzie kanibali.
Ostatnio zmieniony 12 czerwca 2012, 10:02 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 czerwca 2012, 10:13

Grupka 4-ech Adeptów oraz Yvianna ruszyła w towarzystwie Łowców Głów na spotkanie z ich wodzem Eldamirem Widzącym. Wódz wyszedł na spotkanie z Wami przed osadę, towarzyszy mu kilku gwardzistów ale nie wykazują oznak wrogości. ELdamir Widzący mówi: ujrzałem wasze nadejście w swej wizji, zdobyliście nasz szacunek nie pozwalając by nasi łowcy zabrali wasze głowy oraz serca i wątroby. Witam Was w imieniu mojego szczepu, teraz moji łowcy stali się zwierzyną dla wielkiej Bestii nasłanej przez Elfkę Władająca Żywymi trupami, nie chcieliśmy dla niej walczyć, dlatego obiecał nam zagłade z rąk trolla. Nie przelęklismy się, ale ten troll to jakaś bestia, zabił już 5-ciu naszych. Mój najlepszy łowca Gringor oraz wasz znajomy Elf łucznik Elladan polują na niego. Elf przystał do nas niedawno, Gringor uratował mu życie teraz Elladan spłaca ten dług.
Z czym przybywacie?


Techniczny:
Czas na przemowę jak rozumiem Trilio używa zaklęcia wspomagającego jego charyzmę, uwzględnię to. Ale potrzebna jest przemowa im lepsza tym większa szansa na przekonanie Wodza Łowców Głów. Odnalazł się Elladan jaki was niedawno opuścił, poluje na jakąś trolopodobną bestię u boku Gringora najlepszego z Łowców Głów. Przemowy może dokonać DOWOLNY z Was, pzryjmę, że Trilio na niego rzucił zaklęcie pomagające z negocjacjach. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2012, 11:21 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 12 czerwca 2012, 13:20

Przemowy pozostawiam innym
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 czerwca 2012, 09:26

Trilio skrycie rzuciła na siebie czar usprawniający przemawianie.
Wyleciał przed szereg towarzyszy,pokłonił się i przemówił.

- Witaj wielki wodzu "Łowców Głów". Jam jest Trilio z rodu wietrzniaków i przemawiam w imieniu elfów z cytadeli - Trilio poczekał, sprawdzając czy wódz go rozumie.

- Nadszedł czas wojny, na nasze wspólne ziemie napadł wróg. Zła Elfkę Władająca Żywymi Trupami, gromadzi siły, aby zetrzeć z ziemi nasze plemiona. Służą jej Żywi Martwi, Trolle na latających okrętach, bagniaki i zastępy innego plugastwa. W tych złych czasach, musimy tworzyć sojusze, aby zwalczyć wspólnego wroga - Trilio nabrał powietrza i kontynuował.

- Elfkę Władająca Żywymi Trupami szykuje decydujące starcie mające na celu zniszczenie elfów z cytadeli, aby rozpocząć ekspansje na pozostałe "Wolne Ludy". Tylko walcząc ramię w ramię, możemy ich pokonać. Wodzu "Łowców Głów", czy będziemy sojusznikami? Czy pójdziesz ze swoimi wojownikami, walczyć wraz z nami?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 czerwca 2012, 11:30

Wódz mówi: Zgrabna przemowa, ale bardzo wiele ode mnie oczekujecie. Chcecie bym wykopał topór wojenny przeciwko Władczyni Żywych Trupów, po ataku na Cytadelę Elfów Wy Adepci odejdziecie w świat a ja i moje plemię zostaniemy z problemem w postaci Mel Garis, jeśli sie do Was przyłączymy w walce po stronie Elfów musicie zrobić dla nas dwie rzeczy po pierwsze wspomóc Gringora oraz adepta Łucznika Elladana w polowaniu na zmutowanego trolla jaki zabija moich wojowników. Po drugie musicie obiecać, że nim odejdziecie z cytadeli Elfów zabijecie Mel Garis. Przystajecie na te warunki?
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2012, 13:04 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 13 czerwca 2012, 12:01

Trilio zastanawiał się przez chwilę, po czym spojrzał na resztę adeptów.
- To prośba do nas wszystkich. Ja mogę pomóc w zabiciu tego potwora, uczynię też wszystko co w mojej mocy, aby pokrzyżować plany Mel Garis. A wy?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 13 czerwca 2012, 12:31

I ja
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 czerwca 2012, 13:40

Ja Yvianna, także przysięgam spełnić Twe warunki Wodzu, wypełnię je lub zginę, przysiegam na Pasje.

Równocześnie nadbiega jeden z Łowców Głów jaki ruszył z Gringorem I Elladanem by wytropić i ubić zmutowanego Trolla, jest strasznie zmęczony długim biegiem, mówi Wodzu przysłał mnie Gringor, znaleźliśmy kilka ofiar Trolla, tropimy go ale ślady są dziwne, zabił w puszczy wielkiego niedźwiedzia nie używając broni. Gringor nakazał mi tu przybyć bo jestem ranny i w walce się nie przydam, gdyby ta bestia ich wybiła macie nie opuszczać wioski. To jakiś diabelski pomiot przyzwany przez Mroczną Panią. Elladan z Gringorem i trzema innymi łowcami zaatakują Bestię, ale ona zabiła już 7-dmiu naszych.

Techniczny:
Najlepszy Łowca plemienia Gringor z kilkoma towarzyszami i Elfem łucznikiem Elladanem osaczają zmutowaną Bestię, Gringor przysłał najsłabszego z łowców do wodza na wypadek gdyby nie zdołali jej zabić. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2012, 13:47 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 13 czerwca 2012, 15:02

Widzę towarzysze, że trzeba ruszać niezwłocznie z pomocą - a do posłańca - powiedz jak najszybciej trafic do Gringora
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 czerwca 2012, 15:43

Eldamir Widzący (Wódz łowców) wysłał z Wami wypoczętego przewodnika, który Was zaprowadzi w rejon gdzie Gringor z Elladanem osaczają Bestię.

Zmierzacie ku miejscu gdzie Gringor i Elladan polują na Bestię, to blisko otoczonej palisadą niewielkiej osady należącej do Łowców Głów, w jej pobliżu bestia zabiła kilku jejmieszkańców i tam idziecie.

Jesteście blisko osady , coś jest nie tak wrota są uchylone a przy kilku palach na głównym placu osady jakieś 30 metrów od was widzicie Elladana, i 3 łowców zakrwawionych ale żywych, jest też Mel Garis, która wypowiedział jakieś zaklęcie i zniknęła nim zdążyliście zareagować na jej obecność.

Bestia przywołana przez Trolla będącego sługą Mel Garis stanęła we wrotach, jest jak ucieleśnienie koszmarnej legendy. Posiada maść osobliwie bladego odcienia, co sprawia, że upiornie i nierzeczywiście wyglądała w przyćmionym świetle. Ale nie było nic nierzeczywistego w nisko zwieszonym okrutnym łbie i olbrzymich zakrzywionych kłach, połyskujących w blasku ognia. Na kocio bezszelestnych łapach zbliżała się owa bestia jak duch przeszłości. Była przeżytkiem dawniejszych, posępniejszych czasów, potwornym ludożercą z wielu prastarych opowieści - szablastozębnym tygrysem. . Odwieczne mity przypisywały mu nadnaturalne przymioty, wywodzone z upiornej maści i szatańskiej dzikości.

Bestia, która sunęła ku Elfowi i łowcom przy palach, była dłuższa i cięższa od zwykłego, pręgowatego tygrysa, równie prawie potężna jak niedźwiedź. Jej barki i przednie łapy zdawały się tak rozrosłe i tak tęgo umięśnione, że aż toporne, zadnie mocniejsze były niż lwie. Masywne szczęki tkwiły w prymitywnie ukształtowanym łbie.

Niewiele zawierał mózgu, a w tym z kolei nie było miejsca na jakiekolwiek instynkty - prócz instynktu niweczenia. Był to drapieżny wybryk natury zrodzony przez ewolucję opętańczo szafującą kłami i pazurami.

Taką to potworność przyzwał Troll sprzymierzony z Mel Garis z puszczy. Tylko czarne kunszty mogły zapewnić władanie nad owym małomózgim, potężnym potworem.

Potwór minął stos ciał i kopiec krwawych głów usypany blisko pali gdzie są ofiary, zdając się ich nie dostrzegać. Szabastozębny nie był ścierwojadem. W swym życiu poświęconym mordowaniu, polował tylko na żywe istoty.

Straszliwy głód płonął w jego szerokich nieruchomych ślepiach; nie tylko ów głód, co płynie z pustego żołądka, ale też żądza uśmiercania. Z rozwartych szczęk kapała ślina.

Wielki kot przywarł do ziemi, i po chwili skoczył na pal przy którym był przywiązany Elf łucznik Elladan, w owym skoku olbrzymia bestia nie tylko przełamała pal, ale również oderwała odeń zmasakrowane ciało Elladana. W chwili dotknięcia potężne pazury rozpłatały i niemal rozerwały Elfa na strzępy, a gigantyczne kły wyszarpały czubek głowy, przenikając przez kość czaszki równie łatwo jak przez ciało. Krzepkie rzemienne więzy pękły jak papier, a jeśli w jakimś miejscu trzymały - poddało się ciało i kości, za chwilę Bestia zabierze się za pozostałych jeszcze żywych łowców przywiązanych do pali.

Widok na olbrzymi pysk Bestii:

Obrazek


Techniczny:
Aktualnie jesteście już w pełni sił i nic Wam nie dolega. Jak Ktoś zrezygnuje z pomagania Kanibalom niech zadeklaruje (dotyczy to Krystora i Balthusa). Co robicie do szablozęba macie jakieś 30 metrów.... Nieco więcej do Trolla wyglądającego na czarownika jaki go przyzwał. Sugeruję walkę magiczną Trilia z Trollem a pozostałych z szablastozębnym, ale może macie inne koncepcje?
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2012, 22:38 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2012, 22:19

Polowanie na tygrysa

W głowie Krystora kłębiły się szaleńcze myśli, rozbiegane i niespójne, pełne sprzecznych emocji. Potworna bestia budziła w mężczyźnie zimne ciarki, ale rozdarte ciało elfa napełniło serce zabójcy Horrorów dziką wściekłością.

Wyciągnięty z pochwy miecz zasyczał przeciągle, promienie słońca zalśniły na starannie oczyszczonej klindze.

- Stal przeciwko kłom - wysyczał przez zaciśnięte zęby Krystor, a potem uśmiechnął się znienacka, świadomy tego, że zabicie tej bestii uczyniłoby go prawdziwym bohaterem wśród swego własnego ludu.


Wątek techniczny

Krystor szarżuje na drapieżnego kota!

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 14 czerwca 2012, 07:57

I pazury przeciw pazurom - dodał Sakan, ruszając półkolem na spotkanie kota. Wielkie szpony wysunęły się mimowolnie, kiedy ruszył do ataku.

Techniczny:
Sakan będzie kąsał na ile to możliwe, jeśli tygrys zajmie się głownie Krystorem, wtedy postara się w jak najkrótszym czasie zadawać maksimum ciosów w bok czy od tyłu
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

ODPOWIEDZ