PBF - Bezsłoneczna Cytadela
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Skoro źródełko nam wyschło musi starczyć ta ilość jaką wypił Grag i płaksa.
- Dobra odsuńcie się nieco od drzwi. Kto wie ile mocy spoczywa w moich trzewiach. Niektóre kobitki mawiają, że całkiem sporo - he, he. Więc niech trochę tego dobra i na drzwi przejdzie.
Grag stanął trzy metry od drzwi, nabrał powietrza w płuca i dmuchnął ile sił w płucach.
Wątek techniczny:
Jak nie poskutkuje to beknie. Jak i to nie przyniesie skutku to wzruszy ramionami i każe popróbować koboldowi.
- Dobra odsuńcie się nieco od drzwi. Kto wie ile mocy spoczywa w moich trzewiach. Niektóre kobitki mawiają, że całkiem sporo - he, he. Więc niech trochę tego dobra i na drzwi przejdzie.
Grag stanął trzy metry od drzwi, nabrał powietrza w płuca i dmuchnął ile sił w płucach.
Wątek techniczny:
Jak nie poskutkuje to beknie. Jak i to nie przyniesie skutku to wzruszy ramionami i każe popróbować koboldowi.
CYTADELA
Araven czubkiem buta trącił mocniej bijące chłodem kamienne drzwi. Tkwiły solidnie w futrynie i ani drgnęły. Agelt podszedł ostrożnie do nich i zaczął uważnie je oglądać studiując zdobienia i ściany. Delikatnymi muśnięciami dłoni badał wybrane przez siebie miejsca. Nagle jego wzrok zatrzymał się na dwóch zamaskowanych szczelinach znajdujących się po obu stronach drzwi. Jeden znajdował się na wysokości ramion, drugi na wysokości kolan.
--Jak myślicie, co to może być?-zapytał. Dalsze pytania przerwał barbarzyńca odpychając go na bok.
-Odsuń się człeczyno-warknął. Dało się słyszeć syk wciąganego powietrza. Półolbrzym szeroko otworzył usta. Strumień ognia który nagle pojawił się w jego ustach w bardzo niekontrolowany sposób uderzył w drzwi z rykiem ognistej furii,przypiekł kamienną płytę oraz spory kawał ściany po bokach. Gorące powietrze wirując w zamkniętym pomieszczeniu wyparło wszystkim z płuc resztki powietrza. Kiedy ogień zetknął się z chłodną powierzchnią kamiennych drzwi dało się słyszeć donośny syk. Pojawił się gesty obłok pary,który na dłuższą chwilę pozbawił wszystkich widoczności. Kiedy kłęby pary i dymu zaczęły się rozwiewać waszym oczom ukazały się poczerniałe od ognia kamienne rzeźbione drzwi oraz mocno osmolony barbarzyńca, błyskający białkami oczu w nagle poczerniałej twarzy.
Wątek techniczny : drzwi wydają się być nienaruszone.
Araven czubkiem buta trącił mocniej bijące chłodem kamienne drzwi. Tkwiły solidnie w futrynie i ani drgnęły. Agelt podszedł ostrożnie do nich i zaczął uważnie je oglądać studiując zdobienia i ściany. Delikatnymi muśnięciami dłoni badał wybrane przez siebie miejsca. Nagle jego wzrok zatrzymał się na dwóch zamaskowanych szczelinach znajdujących się po obu stronach drzwi. Jeden znajdował się na wysokości ramion, drugi na wysokości kolan.
--Jak myślicie, co to może być?-zapytał. Dalsze pytania przerwał barbarzyńca odpychając go na bok.
-Odsuń się człeczyno-warknął. Dało się słyszeć syk wciąganego powietrza. Półolbrzym szeroko otworzył usta. Strumień ognia który nagle pojawił się w jego ustach w bardzo niekontrolowany sposób uderzył w drzwi z rykiem ognistej furii,przypiekł kamienną płytę oraz spory kawał ściany po bokach. Gorące powietrze wirując w zamkniętym pomieszczeniu wyparło wszystkim z płuc resztki powietrza. Kiedy ogień zetknął się z chłodną powierzchnią kamiennych drzwi dało się słyszeć donośny syk. Pojawił się gesty obłok pary,który na dłuższą chwilę pozbawił wszystkich widoczności. Kiedy kłęby pary i dymu zaczęły się rozwiewać waszym oczom ukazały się poczerniałe od ognia kamienne rzeźbione drzwi oraz mocno osmolony barbarzyńca, błyskający białkami oczu w nagle poczerniałej twarzy.
Wątek techniczny : drzwi wydają się być nienaruszone.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Grag kaszlnął kilkukrotnie i złapał haust powietrza.
- O w morde, na Kashandila, teraz będę bał się pirdnąć.
Przetarł twarz dłonią i spojrzał na drzwi. Nie wyglądały na zniszczone.
- Musi iść o inne dobro. Te szczeliny to może być pułapka. Akuratnie żeby człekowi zdjąć głowę i przyciąć w kolanach.
Półolbrzym odsunął się aby nie stać na wprost drzwi.
- O w morde, na Kashandila, teraz będę bał się pirdnąć.
Przetarł twarz dłonią i spojrzał na drzwi. Nie wyglądały na zniszczone.
- Musi iść o inne dobro. Te szczeliny to może być pułapka. Akuratnie żeby człekowi zdjąć głowę i przyciąć w kolanach.
Półolbrzym odsunął się aby nie stać na wprost drzwi.
Został odepchnięty na bok i upadł zadem na ziemię. Spojrzał na barbarzyńcę ze zmarszczonym czołem i przyglądał się temu co ten robi. Nagle poczuł, że nie może porządnie złapać powietrza. Wstał pocierając obolały zad i przyjrzał się drzwiom
-Następny mądrala- mruknął pod nosem krzyżując ręce na piersi
-Następny mądrala- mruknął pod nosem krzyżując ręce na piersi
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
CYTADELA
-Meepo spróbuje-kobold wyciagnął szponiaste łapki w strone pokaźnego bukłaka-GUL...GULL...GULLL....BEK!!-koboldowi czknęło się solidnie po winie. Jemu również z ust wydobył się płomień.
-Meepo wielki smok....iczk-kobold zatańczył na krótkich nóżkach-Meepo...iczk...da popalić...hep-z ust kobolda wyskoczyła ognista smuga mknąc w stronę kamiennych drzwi.
***
Agelt stanął przed kamiennymi drzwiami.-Zdaje się że metodami konwencjonalnymi nie da rady. Nie widzę tu śladu zamka,że o zawiasach nie wspomnę-stwierdził ogladając ze znawstwem kamienną płytę. Za nim rozległo się donośne bekniecie,jednak jego uwaga była skupiona na tajemniczym wejsciu.Nagle poczuł podejrzane gorąco.
***
Ognisty bicz chlasnął wypięty zadek pochylonego człowieka stojacego przed zamknietymi drzwiami.Portki natychmiast zajeły się ogniem.Agelt z wrzaskiem zerwał się i poklepujac dłonmi tyłek poczał gasic płonacy materiał.
Meepo pijany jak bela klapnął plackiem na ziemi i zachrapał,dymiąc z nozdrzy.Agelt potarł poparzone posladki-Piecze jak cholera.
-Meepo spróbuje-kobold wyciagnął szponiaste łapki w strone pokaźnego bukłaka-GUL...GULL...GULLL....BEK!!-koboldowi czknęło się solidnie po winie. Jemu również z ust wydobył się płomień.
-Meepo wielki smok....iczk-kobold zatańczył na krótkich nóżkach-Meepo...iczk...da popalić...hep-z ust kobolda wyskoczyła ognista smuga mknąc w stronę kamiennych drzwi.
***
Agelt stanął przed kamiennymi drzwiami.-Zdaje się że metodami konwencjonalnymi nie da rady. Nie widzę tu śladu zamka,że o zawiasach nie wspomnę-stwierdził ogladając ze znawstwem kamienną płytę. Za nim rozległo się donośne bekniecie,jednak jego uwaga była skupiona na tajemniczym wejsciu.Nagle poczuł podejrzane gorąco.
***
Ognisty bicz chlasnął wypięty zadek pochylonego człowieka stojacego przed zamknietymi drzwiami.Portki natychmiast zajeły się ogniem.Agelt z wrzaskiem zerwał się i poklepujac dłonmi tyłek poczał gasic płonacy materiał.
Meepo pijany jak bela klapnął plackiem na ziemi i zachrapał,dymiąc z nozdrzy.Agelt potarł poparzone posladki-Piecze jak cholera.
CYTADELA
Tan Dino prowadził. Za nim wolnym krokiem zmierzał Araven,uważnie obserwujący otoczenie i trzymający dłonie w poblizu obu swych mieczy..Koło niego dreptał Leobardis podkarmiając swego szczurzego pupila. Barbarzyńca szedł w charakterze tylnej straży dźwigając na ramieniu swoja maczugę. Przez torbę swobodnie obijajacą się o uda półolbrzyma zwisał pijany w sztok kobold,mający służyć im za przewodnika. Grag zauważył że człowiek imieniem Agelt uparcie tkwił przed osmolonymi kamiennymi drzwiami.
-Ejże,człeczyno...Drugi raz ratować Cię nie będziem!-Agelt po chwili namysłu skierował swe kroki za grupą.
-Znając życie pewnie będziemy tędy wracać-pomyslał umorusany człowiek-Jeszcze się zobaczy co za tymi drzwiami jest.
Rycerz stanął na rozgałęzieniu korytarzy. Przejscie w prawo było kompletnie zawalone,nawet zwierzak druida by się nie przecisnał. Korytarz na wprost cuchnął szczurzym piżmem,co bardzo wyraźnie pobudzało Leobardisowego gryzonia. W przejściu widać było rząd cel więziennych a na końcu w ciemnościach dostrzec można było zarys jakiegoś dużego pomieszczenia. Jednak skoro lochy sprawiały wrażenie pustych być może nie było potrzeby by tam iść. Przejście w lewo prowadziło do pustej komnaty o podłodze pokrytej gruba warstwą pyłu i gruzu.
Araven przykucnął przy podłożu-Zobaczcie,widać tu ślady podobne do tamtych. Widać szli tędy ludzie. Może to Ci których szukamy?-spojrzał się na tana Dino-Mości rycerzu,któredy teraz?
Tan Dino prowadził. Za nim wolnym krokiem zmierzał Araven,uważnie obserwujący otoczenie i trzymający dłonie w poblizu obu swych mieczy..Koło niego dreptał Leobardis podkarmiając swego szczurzego pupila. Barbarzyńca szedł w charakterze tylnej straży dźwigając na ramieniu swoja maczugę. Przez torbę swobodnie obijajacą się o uda półolbrzyma zwisał pijany w sztok kobold,mający służyć im za przewodnika. Grag zauważył że człowiek imieniem Agelt uparcie tkwił przed osmolonymi kamiennymi drzwiami.
-Ejże,człeczyno...Drugi raz ratować Cię nie będziem!-Agelt po chwili namysłu skierował swe kroki za grupą.
-Znając życie pewnie będziemy tędy wracać-pomyslał umorusany człowiek-Jeszcze się zobaczy co za tymi drzwiami jest.
Rycerz stanął na rozgałęzieniu korytarzy. Przejscie w prawo było kompletnie zawalone,nawet zwierzak druida by się nie przecisnał. Korytarz na wprost cuchnął szczurzym piżmem,co bardzo wyraźnie pobudzało Leobardisowego gryzonia. W przejściu widać było rząd cel więziennych a na końcu w ciemnościach dostrzec można było zarys jakiegoś dużego pomieszczenia. Jednak skoro lochy sprawiały wrażenie pustych być może nie było potrzeby by tam iść. Przejście w lewo prowadziło do pustej komnaty o podłodze pokrytej gruba warstwą pyłu i gruzu.
Araven przykucnął przy podłożu-Zobaczcie,widać tu ślady podobne do tamtych. Widać szli tędy ludzie. Może to Ci których szukamy?-spojrzał się na tana Dino-Mości rycerzu,któredy teraz?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wątek techniczny:
Sprostowanie.
Grag jako nieco nietypowy barbarzyńca nie walczy maczugą i nie posiada maczugi. Bije się korbaczem.
Sprostowanie.
Grag jako nieco nietypowy barbarzyńca nie walczy maczugą i nie posiada maczugi. Bije się korbaczem.
Ostatnio zmieniony 29 czerwca 2012, 18:45 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.