Pokład statku Smok.
Kładąc rzeczy i ekwipunek na stole szybko ruszyliście na pokład aby pierwszy raz w życiu być świadkami wzbicia się w powietrze okrętu a na dodatek każdy z Was pierwszy raz w życiu sam niejako wzniesie się w powietrze. Ekscytacja każdego z Was walczyła z obawą i strachem przed niespodziewaną katastrofą jeśli coś by się nie udało.
Ponaglani przez bosmana marynarze szybko rozbiegli się do swoich zajęć, tylko kilku mocowało i przywiązywało ostatnie liny i pakuły do desek pokładu. Stanęliście opierając się o burtę i spoglądaliście na plac świątynny na którym wszyscy zgromadzeni powoli odchodzili w bezpieczny ich zdaniem dystans od okrętu. Na ziemi kilkunastu mężczyzn rozstawionych przy końcach cumujących lin czekało tylko na sygnał do uwolnienia okrętu, nagle do Waszych uszu dobiegł głośny syk powietrza dochodzący ze środka okrętu, odwracając się zauważyliście jak z wnętrz każdego masztu wydobywają się kłęby jakiejś zielonej pary jednocześnie napełniając workowate żagle.
PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Ostatnio zmieniony 11 lutego 2012, 02:41 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Trzymam się z dala od relingu, nie znam się na tego rodzaju transporcie, więc nie wiem, czy aby jakiś podmuch wiatru nie poruszy okrętem tak, by impet mnie strącił za burtę.
Chętnie spotkam się z kapitanem, by wywiedzieć się, kogo na pokładzie czci się jako bóstwo dominujące (chociaż instynkt podpowiada mi z niesmakiem, że będzie to Sharami).
Trzymam się z dala od relingu, nie znam się na tego rodzaju transporcie, więc nie wiem, czy aby jakiś podmuch wiatru nie poruszy okrętem tak, by impet mnie strącił za burtę.
Chętnie spotkam się z kapitanem, by wywiedzieć się, kogo na pokładzie czci się jako bóstwo dominujące (chociaż instynkt podpowiada mi z niesmakiem, że będzie to Sharami).
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Pokład statku Smok.
Kether odsunął się od burty statku w tym samym momencie w którym z ust bosmana padła komenda rzucać cumy, poczuliście delikatne szarpnięcie i statek powoli zaczął wznosić się do góry, metr, dwa nad ziemią.
Żagle wypełniały się coraz bardziej dziwną parą a statek unosił się coraz wyżej w powietrzu, obserwowaliście jak dachy budynków najpierw zrównują się z Waszą wysokością by po chwili dostrzec rozpościerającą się przed Wami całą panoramę miasta i okolicy. Całe miasto było jak na dłoni, dostrzegaliście sylwetki ludzi na ulicach, i całe miasto połączone ze sobą ulicami jak jakimiś labiryntami.
Praktycznie cała Wasza drużyna stała przy burcie i podziwiała widok i na swój sposób przeżywała to wydarzenie.
150 metrów, 200 bosman wydaję rozkaz "Cała naprzód", marynarze na dziobie wystrzeliwują z dwóch balist liny przymocowane do wielkiego kawałka płótna, który po wystrzeleniu na kilkanaście metrów przed okrętem rozwija się w duży żagiel, który momentalnie napręża się na wietrze.
Krasnoludy są zachwycone choć trochę blade, z dziwnym błyskiem w oku Denaros ruszył w stronę dziobu mamrotając coś o sprawdzeniu tych dziwnych balist.
Na tej wysokości zrobiło się zimno, po kilku minutach gdy krążąca w żyłach adrenalina przestała działać zaczęły Wami wstrząsać dreszcze.
Właśnie mijacie port w Halladorze, który z tej wysokości możecie podziwiać w całej okazałości.
Kether odsunął się od burty statku w tym samym momencie w którym z ust bosmana padła komenda rzucać cumy, poczuliście delikatne szarpnięcie i statek powoli zaczął wznosić się do góry, metr, dwa nad ziemią.
Żagle wypełniały się coraz bardziej dziwną parą a statek unosił się coraz wyżej w powietrzu, obserwowaliście jak dachy budynków najpierw zrównują się z Waszą wysokością by po chwili dostrzec rozpościerającą się przed Wami całą panoramę miasta i okolicy. Całe miasto było jak na dłoni, dostrzegaliście sylwetki ludzi na ulicach, i całe miasto połączone ze sobą ulicami jak jakimiś labiryntami.
Praktycznie cała Wasza drużyna stała przy burcie i podziwiała widok i na swój sposób przeżywała to wydarzenie.
150 metrów, 200 bosman wydaję rozkaz "Cała naprzód", marynarze na dziobie wystrzeliwują z dwóch balist liny przymocowane do wielkiego kawałka płótna, który po wystrzeleniu na kilkanaście metrów przed okrętem rozwija się w duży żagiel, który momentalnie napręża się na wietrze.
Krasnoludy są zachwycone choć trochę blade, z dziwnym błyskiem w oku Denaros ruszył w stronę dziobu mamrotając coś o sprawdzeniu tych dziwnych balist.
Na tej wysokości zrobiło się zimno, po kilku minutach gdy krążąca w żyłach adrenalina przestała działać zaczęły Wami wstrząsać dreszcze.
Właśnie mijacie port w Halladorze, który z tej wysokości możecie podziwiać w całej okazałości.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Pokład statku Smok. Lot.
Amrasowi nagle zrobiło się strasznie sucho w ustach, jego ciałem wstrząsnął dreszcz a przed oczami nagle zapadła ciemność, podtrzymując się burty elf kilka razy zachwiał się, Margolas dostrzegłszy to odsunął elfa od burty sprawdzając co się z nim dzieję. Półolbrzym zawołał Kethera jednocześnie prowadząc w jego stronę elfa.
O dziwo statek sunie prosto bez żadnych przeszkód zupełnie inaczej niż na morzu, gdzie co chwila musiałby walczyć z falami, tutaj lot trwa równo i w miarę przyjemnie. Szybko oddalacie się od wyspy a dookoła możecie podziwiać widok rozciągających się wszędzie wód i mniejszych wysepek rozsianych dookoła, między którymi na wodzie suną statki.
Wątek tech:
Co teraz? Jakieś konkrety? Rozmowy z marynarzami? Kapitanem??
Amrasowi nagle zrobiło się strasznie sucho w ustach, jego ciałem wstrząsnął dreszcz a przed oczami nagle zapadła ciemność, podtrzymując się burty elf kilka razy zachwiał się, Margolas dostrzegłszy to odsunął elfa od burty sprawdzając co się z nim dzieję. Półolbrzym zawołał Kethera jednocześnie prowadząc w jego stronę elfa.
O dziwo statek sunie prosto bez żadnych przeszkód zupełnie inaczej niż na morzu, gdzie co chwila musiałby walczyć z falami, tutaj lot trwa równo i w miarę przyjemnie. Szybko oddalacie się od wyspy a dookoła możecie podziwiać widok rozciągających się wszędzie wód i mniejszych wysepek rozsianych dookoła, między którymi na wodzie suną statki.
Wątek tech:
Co teraz? Jakieś konkrety? Rozmowy z marynarzami? Kapitanem??
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Pokład statku Smok. Lot.
Aalmangara było wszędzie pełno. Biegał od dziobu do rufy niczym małe, ciewkawskie dziecko, chłonąc krajobrazy widziane z lotu ptaka i głośno pokrzykując z zachwytu. W rzeczy samej, doświadczenie lotu wprawiło elfa w stan, który z jednej strony przypominał nostalgiczny zachwyt, z drugiej młodzieńcze podniecenie. Druhowie elfa mogliby przysiąc, że dostrzegli kilka łez, które ze wzruszenia dyskretnie uronił błazen. Starał się jak najwięcej zapamiętać.
Ach żeby tylko był malarzem, tedy zaraz przeniósłby na płótno te zapierające dech w piersiach panoramy. Był jednak bardem i te atawistyczne, spełnione marzenia o lataniu mógł jedynie opisać pieśnią, lub gawędą. Będą mieli co ludziska słuchać... W głowie barda bardzo powoli kiełkował zarys opowieści, którą snuć będzie można dziatwie przy kominku popijając krasnoludzkie ale.
Wątek techniczny
Elf nie zważając na przenikliwe zimno jeszcze przez dłuższy czas nie będzie wychodził z zachwytu lotem. A potem chyba zasiądzie i spisze wszystkie pomysły jakie wykluły się w głowie. A potem dołaczy do przyjaciół.
Aalmangara było wszędzie pełno. Biegał od dziobu do rufy niczym małe, ciewkawskie dziecko, chłonąc krajobrazy widziane z lotu ptaka i głośno pokrzykując z zachwytu. W rzeczy samej, doświadczenie lotu wprawiło elfa w stan, który z jednej strony przypominał nostalgiczny zachwyt, z drugiej młodzieńcze podniecenie. Druhowie elfa mogliby przysiąc, że dostrzegli kilka łez, które ze wzruszenia dyskretnie uronił błazen. Starał się jak najwięcej zapamiętać.
Ach żeby tylko był malarzem, tedy zaraz przeniósłby na płótno te zapierające dech w piersiach panoramy. Był jednak bardem i te atawistyczne, spełnione marzenia o lataniu mógł jedynie opisać pieśnią, lub gawędą. Będą mieli co ludziska słuchać... W głowie barda bardzo powoli kiełkował zarys opowieści, którą snuć będzie można dziatwie przy kominku popijając krasnoludzkie ale.
Wątek techniczny
Elf nie zważając na przenikliwe zimno jeszcze przez dłuższy czas nie będzie wychodził z zachwytu lotem. A potem chyba zasiądzie i spisze wszystkie pomysły jakie wykluły się w głowie. A potem dołaczy do przyjaciół.