PBF - Kieł i pazur
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaskowyż opodal Koargoru
Wzburzeni wieśniacy z Koargoru nie zrozumieli niemal niczego z poczynań trzech cudzoziemców, wszyscy jednak mieli instynktowną świadomość tego, że zarówno gorlamicki kapłan jak i dwaj jego druhowie sięgnęli w potrzebie po moce magiczne.
Wykrzyczane wersy zaklęć płynące z trzech męskich gardeł zlały się w jeden obco brzmiący potok słów, plotąc podług zasad czarodziejskiego kunsztu nici niezwykłej mocy.
Rogwos zachwiał się na nogach niczym zdzielony kowalskim młotem, wypuścił z dłoni topór łapiąc się obiema rękami za skronie i krzycząc w bezrozumnym bólu przemieszanym ze skrajną grozą. Tuż przed jego twarzą zapłonęła znienacka oślepiająca kulka światła, odbierając cierpiącemu niewysłowione katusze Esajaninowi zdolność widzenia.
Przywódca łowców makunów wrzasnął jeszcze głośnie, a potem rzucił się do tyłu. Jego stopa przesunęła się nad krawędzią urwiska. Mężczyzna stracił w ułamku chwili oparcie, ale najpewniej nawet nie zrozumiał, co takiego się stało, targany spazmami czarodziejskiego bólu.
Zniknął za skrajem urwiska wymachując rozpaczliwie ramionami.
Wątek techniczny
Finał był łatwy do przewidzenia! Przerażony Rogwos cofnął się i spadł z płaskowyżu!
Wzburzeni wieśniacy z Koargoru nie zrozumieli niemal niczego z poczynań trzech cudzoziemców, wszyscy jednak mieli instynktowną świadomość tego, że zarówno gorlamicki kapłan jak i dwaj jego druhowie sięgnęli w potrzebie po moce magiczne.
Wykrzyczane wersy zaklęć płynące z trzech męskich gardeł zlały się w jeden obco brzmiący potok słów, plotąc podług zasad czarodziejskiego kunsztu nici niezwykłej mocy.
Rogwos zachwiał się na nogach niczym zdzielony kowalskim młotem, wypuścił z dłoni topór łapiąc się obiema rękami za skronie i krzycząc w bezrozumnym bólu przemieszanym ze skrajną grozą. Tuż przed jego twarzą zapłonęła znienacka oślepiająca kulka światła, odbierając cierpiącemu niewysłowione katusze Esajaninowi zdolność widzenia.
Przywódca łowców makunów wrzasnął jeszcze głośnie, a potem rzucił się do tyłu. Jego stopa przesunęła się nad krawędzią urwiska. Mężczyzna stracił w ułamku chwili oparcie, ale najpewniej nawet nie zrozumiał, co takiego się stało, targany spazmami czarodziejskiego bólu.
Zniknął za skrajem urwiska wymachując rozpaczliwie ramionami.
Wątek techniczny
Finał był łatwy do przewidzenia! Przerażony Rogwos cofnął się i spadł z płaskowyżu!
Wątek techniczny
Trehant podchodzi do krawędzi, by sprawdzić jak Rogwos zniósł upadek. Jeśli nie będzie mógł go dostrzec, położy się wystawiając głowę ponad urwisko.
Trehant podchodzi do krawędzi, by sprawdzić jak Rogwos zniósł upadek. Jeśli nie będzie mógł go dostrzec, położy się wystawiając głowę ponad urwisko.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaskowyż opodal Koargoru
Trehant jako pierwszy otrząsnął się z zaskoczenia, ruszył ku krawędzi urwiska z zamiarem odszukania Rogwosa, żywego lub martwego. Tańczące w powietrzu ziarnka piasku wciąż uporczywie ograniczały widoczność, toteż mieszaniec w duchu dziękował swemu patronowi za zdobyczne gogle.
Remziński łowca makunów był zaledwie kilka kroków od poszarpanej krawędzi, kiedy znienacka zdarzyło się coś, co dosłownie osadziło go w miejscu, wydzierając z gardła mimowolne stęknięcie zdumienia.
Sunący tuż za Trehantem Deliart wytrzeszczył oczy otwierając jednocześnie bezwiednie usta, opuszczając dzierżącą w dłoni włócznię grotem ku skalistej powierzchni wzniesienia.
Rogwos wyleciał ponad krawędź płaskowyżu z rozłożonymi szeroko ramionami i przekręconą nienaturalnie głową, siejąc wokół rozbryzgami krwi. Ciało - bez wątpliwie już martwe - odbiło się z głuchym dźwiękiem od skraju urwiska i zniknęło ponownie spadając w dół, poza zasięg wzroku Trehanta.
- Co to... było? - wykrztusił mieszaniec próbując zrozumieć, co właśnie zobaczył, ale dalsze słowa ugrzęzły mu w gardle.
Ponad krawędzią urwiska pojawiła się znienacka pokryta niewielkimi łuskami łapa o siedmiu długich pazurach wieńczących długie giętkie palce. Trehant cofnął się o krok widząc rozmiary kończyny.
Podciągając się na wbitych w skałę pazurach ponad krawędzią urwiska, dorosły jeżłacz zawisł na skraju wzniesienia spoglądając ku struchlałym śmiertelnikom dwiema parami swoich ukośnych ślepiów i odsłaniając przykryte dziąsłami sztyletowe kły.
Wątek techniczny
Kto by pomyślał?
Trehant jako pierwszy otrząsnął się z zaskoczenia, ruszył ku krawędzi urwiska z zamiarem odszukania Rogwosa, żywego lub martwego. Tańczące w powietrzu ziarnka piasku wciąż uporczywie ograniczały widoczność, toteż mieszaniec w duchu dziękował swemu patronowi za zdobyczne gogle.
Remziński łowca makunów był zaledwie kilka kroków od poszarpanej krawędzi, kiedy znienacka zdarzyło się coś, co dosłownie osadziło go w miejscu, wydzierając z gardła mimowolne stęknięcie zdumienia.
Sunący tuż za Trehantem Deliart wytrzeszczył oczy otwierając jednocześnie bezwiednie usta, opuszczając dzierżącą w dłoni włócznię grotem ku skalistej powierzchni wzniesienia.
Rogwos wyleciał ponad krawędź płaskowyżu z rozłożonymi szeroko ramionami i przekręconą nienaturalnie głową, siejąc wokół rozbryzgami krwi. Ciało - bez wątpliwie już martwe - odbiło się z głuchym dźwiękiem od skraju urwiska i zniknęło ponownie spadając w dół, poza zasięg wzroku Trehanta.
- Co to... było? - wykrztusił mieszaniec próbując zrozumieć, co właśnie zobaczył, ale dalsze słowa ugrzęzły mu w gardle.
Ponad krawędzią urwiska pojawiła się znienacka pokryta niewielkimi łuskami łapa o siedmiu długich pazurach wieńczących długie giętkie palce. Trehant cofnął się o krok widząc rozmiary kończyny.
Podciągając się na wbitych w skałę pazurach ponad krawędzią urwiska, dorosły jeżłacz zawisł na skraju wzniesienia spoglądając ku struchlałym śmiertelnikom dwiema parami swoich ukośnych ślepiów i odsłaniając przykryte dziąsłami sztyletowe kły.
Wątek techniczny
Kto by pomyślał?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Deliart po raz kolejny tego dnia oniemiał z przerażenia. Jeżłacz. Najprawdziwszy jeżłacz, zeżarł Rogwosa. Niezgłębione są wyroki bogów, takie jednak zakończenie zdradzieckiego Esejana mogłoby stanowić dobrą opowieść z morałem.
Deliart nie chciał podzielić losu Rogwosa, zaczął więc wolno wycofywać się, delikatnie ciągnąc za płaszcz Trahenta, aby jego też skłonić do odwrotu.
Wątek techniczny:
W przypadku ataku robię antyszarżę lub trzymam jeżłacza na odległość.
Deliart nie chciał podzielić losu Rogwosa, zaczął więc wolno wycofywać się, delikatnie ciągnąc za płaszcz Trahenta, aby jego też skłonić do odwrotu.
Wątek techniczny:
W przypadku ataku robię antyszarżę lub trzymam jeżłacza na odległość.
Ostatnio zmieniony 05 sierpnia 2012, 18:22 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Na litościwego Gorlama - szepnął Eithart. Jakiaż kryła się przewrotność losu w tym wszystkim. Od początku szukali kogoś, kto podszywał się pod jeżłacza, a tymczasem pierwszy odnalazł go najprawdziwszy drapieżnik. Sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie. Kapłan nie był łowcą i widział jeżłacza po raz pierwszy w życiu. Wiedział tylko, że są śmiertelnie groźne. Postanowił zdać się na łowców.
- Zbijcie się w najeżone ostrzami grupy! Niech nikt nie ucieka, bo bestia go dopadnie!
Wątek techniczny
Trehant ostrożnie wycofuje się w stronę Koargorczyków, nie spuszczając wzroku z jeżłacza. Gdyby ten zaatakował, spróbuje ponownie czaru Wyobrażenie, a jeśli nie będzie w stanie go rzucić, dobędzie szabli i skorzysta ze zdolności Powstrzymanie.
Wątek techniczny
Trehant ostrożnie wycofuje się w stronę Koargorczyków, nie spuszczając wzroku z jeżłacza. Gdyby ten zaatakował, spróbuje ponownie czaru Wyobrażenie, a jeśli nie będzie w stanie go rzucić, dobędzie szabli i skorzysta ze zdolności Powstrzymanie.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Rada Trehanta wydała się staremu kapłanowi słuszna. Krzyknął donośnym głosem na zebrany ludek zbrojny:
- Do mnie chłopy! W kupe wszyscy, a włócznie i wystiawiać i co tam kto ostrego ma! I pleców nie dawać! Gorlam odważnych wspiera i poprowadzi nasze ramiona. Razem odpór zwierzu damy!
Wątek techniczny
Wpadne w szal bitewny i zastosuje powstrzymanie
- Do mnie chłopy! W kupe wszyscy, a włócznie i wystiawiać i co tam kto ostrego ma! I pleców nie dawać! Gorlam odważnych wspiera i poprowadzi nasze ramiona. Razem odpór zwierzu damy!
Wątek techniczny
Wpadne w szal bitewny i zastosuje powstrzymanie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaskowyż opodal Koargoru
Przez gromadę wieśniaków przebiegł pomruk skrajnej grozy, niejednokrotnie przechodząc w paniczne wrzaski. Przerażeni nagłym pojawieniem się straszliwego drapieżnika chłopi ledwie pojęli okrzyki cudzoziemców, ale ku zdumieniu Eitharta nagle poczęli się kupić w najeżone ostrzami grupki, tłocząc się ramię w ramię niczym małe zwierzątka zapędzone stadnie w ślepy zaułek.
Jeżłacz zasyczał przeciągle, syk ten przeszedł w mrożący krew w żyłach charkot. Bestia wyrzuciła do przodu drugą łapę zyskując lepsze oparcie, stanęła na krawędzi urwiska na wszystkich sześciu pazurzastych kończynach. Jej cztery ślepia omiatały głodnym wzrokiem najbliższych śmiertelników, skupiając po krótkiej chwili całą uwagę na osobie cofającego się krok po kroku Trehanta.
Mieszaniec ścisnął mocno palcami swój amulet i wykrzyczał raz jeszcze zaklęcie, które chwilę wcześniej doprowadziło do śmierci Rogwosa.
Wątek techniczny
Test UM Trehanta przyniósł wynik 20. Zaklęcie udane, tylko jak zadziała? Odpowiedź już niebawem!
Przez gromadę wieśniaków przebiegł pomruk skrajnej grozy, niejednokrotnie przechodząc w paniczne wrzaski. Przerażeni nagłym pojawieniem się straszliwego drapieżnika chłopi ledwie pojęli okrzyki cudzoziemców, ale ku zdumieniu Eitharta nagle poczęli się kupić w najeżone ostrzami grupki, tłocząc się ramię w ramię niczym małe zwierzątka zapędzone stadnie w ślepy zaułek.
Jeżłacz zasyczał przeciągle, syk ten przeszedł w mrożący krew w żyłach charkot. Bestia wyrzuciła do przodu drugą łapę zyskując lepsze oparcie, stanęła na krawędzi urwiska na wszystkich sześciu pazurzastych kończynach. Jej cztery ślepia omiatały głodnym wzrokiem najbliższych śmiertelników, skupiając po krótkiej chwili całą uwagę na osobie cofającego się krok po kroku Trehanta.
Mieszaniec ścisnął mocno palcami swój amulet i wykrzyczał raz jeszcze zaklęcie, które chwilę wcześniej doprowadziło do śmierci Rogwosa.
Wątek techniczny
Test UM Trehanta przyniósł wynik 20. Zaklęcie udane, tylko jak zadziała? Odpowiedź już niebawem!
Mag skrzywił się mimowolnie widząc bestię wyłaniającą się spoza skraju urwiska w miejscu gdzie dopiero co zniknęło ciało łowcy. Nie miał w tej chwili wątpliwości, że to było truchło człowieka, którego chcieli złapać. Klocki łamigłówki zaczęły powoli wskakiwać na swoje miejsce. Choć nie w tej kolejności w jakiej pierwotnie zakładali.
Ale na przemyślenia nadejdzie jeszcze pora, w tej chwili mieli większy problem do zgryzienia. Czy też żeby nie dać siebie zgryźć. Zacisnął usta w wąską kreskę, ciesząc się w duchu, iż wieśniacy nie dali ponieść się panice i skupiają się w grupki najeżone ostrzami. Przynajmniej panika nie będzie sprzymierzeńcem jeżłacza.
Starał się skoncentrować na rozwoju nadchodzących wypadków, na rzuceniu kolejnego czaru w celu nawet częściowego oślepienia bestii tak groźnej jak wynika z opowieści. A potem to już wyjdzie wszystko "w praniu"...
Ale na przemyślenia nadejdzie jeszcze pora, w tej chwili mieli większy problem do zgryzienia. Czy też żeby nie dać siebie zgryźć. Zacisnął usta w wąską kreskę, ciesząc się w duchu, iż wieśniacy nie dali ponieść się panice i skupiają się w grupki najeżone ostrzami. Przynajmniej panika nie będzie sprzymierzeńcem jeżłacza.
Starał się skoncentrować na rozwoju nadchodzących wypadków, na rzuceniu kolejnego czaru w celu nawet częściowego oślepienia bestii tak groźnej jak wynika z opowieści. A potem to już wyjdzie wszystko "w praniu"...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Płaskowyż opodal Koargoru
Wykrzyczane przez Trehanta zaklęcie zostało poprawnie splecione, mieszaniec był tego pewien czując wibrację energii sączącej się z amuletu w jego kipiącą z podniecenia krew. Charczący wciąż złowieszczo jeżłacz targnął się spazmatycznie, a potem uniósł dwie przednie łapy w górę tnąc powietrze swymi długimi pazurami. Dobywający szabli łowca makunów odniósł nieodparte wrażenie, że ogromna bestia próbuje pochwycić coś w morderczy uścisk, walcząc z ułudą zrodzoną z zaklęcia pętającego swą mocą jej niewielki zwierzęcy mózg.
Ryk rozjuszonego potwora wstrząsnął całym płaskowyżem, zaraz zawtórowały mu też przeraźliwe wrzaski tych wieśniaków, którzy nie znaleźli w sobie dość odwagi, by ustać w miejscu z bronią w ręku. Kilku miejscowych runęło w stronę wąwozu tratując się wzajemnie, ktoś wręcz zemdlał padając bez świadomości pod nogi ziomków. Na twarzach pozostałych pojawił się grymas trwogi przemieszanej z przekonaniem o ostatnich chwilach swego życia.
Jeżłacz obalił się znienacka na grzbiet wyrzucając w górę pozostałe cztery łapy, w ataku do złudzenia przywodzącym na myśl odrzucanie od siebie przeciwnika, chociaż zdumieni tymi popisami Koargorczycy nie widzieli na krawędzi półki niczego więcej prócz samego potwora.
- Jest otumaniony! - ryknął Trehant dobywając swej szabli i kreśląc nią migotliwy łuk w pełnym ziarenek piasku powietrzu - Zaklęcie wciąż działa!
Wątek techniczny
Zaklęcie podziałało, lecz nieco inaczej niż w przypadku Rogwosa: miast ulec przerażeniu i rzucić się do ucieczki, jeżłacz ruszył do zaciekłego boju z nieistniejącą ułudą w swym umyśle!
Teraz test Ataku bólu dla Eitharta! Rzut 1k100 i wynik 48! Zaklęcie udane, testuję odporność nr 4 (wartą 77). Rzut 1k100 i wynik 69 - jeżłacz obronił się przed skutkami czaru
Wykrzyczane przez Trehanta zaklęcie zostało poprawnie splecione, mieszaniec był tego pewien czując wibrację energii sączącej się z amuletu w jego kipiącą z podniecenia krew. Charczący wciąż złowieszczo jeżłacz targnął się spazmatycznie, a potem uniósł dwie przednie łapy w górę tnąc powietrze swymi długimi pazurami. Dobywający szabli łowca makunów odniósł nieodparte wrażenie, że ogromna bestia próbuje pochwycić coś w morderczy uścisk, walcząc z ułudą zrodzoną z zaklęcia pętającego swą mocą jej niewielki zwierzęcy mózg.
Ryk rozjuszonego potwora wstrząsnął całym płaskowyżem, zaraz zawtórowały mu też przeraźliwe wrzaski tych wieśniaków, którzy nie znaleźli w sobie dość odwagi, by ustać w miejscu z bronią w ręku. Kilku miejscowych runęło w stronę wąwozu tratując się wzajemnie, ktoś wręcz zemdlał padając bez świadomości pod nogi ziomków. Na twarzach pozostałych pojawił się grymas trwogi przemieszanej z przekonaniem o ostatnich chwilach swego życia.
Jeżłacz obalił się znienacka na grzbiet wyrzucając w górę pozostałe cztery łapy, w ataku do złudzenia przywodzącym na myśl odrzucanie od siebie przeciwnika, chociaż zdumieni tymi popisami Koargorczycy nie widzieli na krawędzi półki niczego więcej prócz samego potwora.
- Jest otumaniony! - ryknął Trehant dobywając swej szabli i kreśląc nią migotliwy łuk w pełnym ziarenek piasku powietrzu - Zaklęcie wciąż działa!
Wątek techniczny
Zaklęcie podziałało, lecz nieco inaczej niż w przypadku Rogwosa: miast ulec przerażeniu i rzucić się do ucieczki, jeżłacz ruszył do zaciekłego boju z nieistniejącą ułudą w swym umyśle!
Teraz test Ataku bólu dla Eitharta! Rzut 1k100 i wynik 48! Zaklęcie udane, testuję odporność nr 4 (wartą 77). Rzut 1k100 i wynik 69 - jeżłacz obronił się przed skutkami czaru
- To nasza szansa na wykończenie tej bestii! Do ataku!
Wątek techniczny
Szczęście nam jak dotąd sprzyja, więc trzeba korzystać z tego daru nim los się odwróci. Trehant bez wahania przystępuje do cięcia jeżłacza szablą. Póki potwór leży na plecach łowca używa zdolności Natarcie. Gdy czar przestanie działać, Trehant rozpocznie defensywny styl walki z wykorzystaniem Powstrzymania.
Wątek techniczny
Szczęście nam jak dotąd sprzyja, więc trzeba korzystać z tego daru nim los się odwróci. Trehant bez wahania przystępuje do cięcia jeżłacza szablą. Póki potwór leży na plecach łowca używa zdolności Natarcie. Gdy czar przestanie działać, Trehant rozpocznie defensywny styl walki z wykorzystaniem Powstrzymania.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35