Projekt "Żyjąca Orchia"

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 31 października 2009, 15:15

Ustosunkuje się do kazdej opcji.
Czy Twoim zdaniem podłoże historyczne Kalendarium winne być powiązane z:

a) oryginalną wersją AS-a (gdzie tylko gady dostają w tyłek);
O ile pamiętam to w tej wersji w tyłek dostają gady i krasnoludy, a elfy wspierają orki.
I jesli chodzi o moje zdanie to ja bym sie takiej wersji trzymał. Jesli by popatrzeć na to z pewnego dystansu to opisy AS są bardzo orginalne, szczegółnie jak na lata w których powstały. Zoobaczmy niemal dowolny inny świat fantasy: elfy nienawidza orków. Elfy walcza z orkami. Orki to prymitywne potworki które się masowo wycina itd. A tutaj? Ork - bóg na ziemi rządzi światem, a to dzięki sojuszowi z elfami.
b.) wersją z podręcznika (gdzie i gady i elfy dostają w tyłek)
Wersja z parodii jest dla mnie bełkotem nie do przyjęcia. Zamiast historii orchii całe strony biadolenia o tym, ze byli kiedyś dawno temu rolnicy i koczowinicy o innych durnotach nie wspominajac.
c) nie ma to znaczenia, dopasuję kalendarium do swoich potrzeb
Ma znaczenie. Sa za duże róznice, żeby dopasowac sprzeczne historie (chocby elfia demilitaryzacje). Wczesniej mnie do głowy nie przychodziło, ze ktoś moze kierowac się opisami z "podręcznika", bo takich ludzi nigdy nie spotkałem. Wszyscy KC-towcy których znałem do tej pory zgodnie potępiają "podręcznik".
d) którą wersję by nie wybrać, to i tak nie ma sensu.
Duzo racji, bo niezaleznie od wybranej wersji sereyjna produkcja artefaktów czy dekrety jako remedium na wszystko są bez sensu.
I drugie pytanie: gdzie w Downloadzie mogę znaleźć tę "oryginalną" wersję historii Orchii?
Nie tyle historię, co opis Centralnego w jednym z "Labiryntów". Tam jest o elfich wyspach i ich faktycznej niezaleznoności. Czyli swiat całkiem inny niz w "parodii".
Poza tym w różnych miejscach w MiM znajdowały sie informacje zwiazane z historią. Choćby opis Uruk-hai z nr 7 MiM.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2009, 13:57

Drogi Hauerine, wpadła mi na myśl pewna myśl (tylko mnie nie linczuj za stylistykę tego zdania!). Może znalazłbyś trochę czasu i ochoty, aby na bazie owych mocno okrojonych informacji o historii oryginalnej Orchii zrobić małą kompilację tego wątku? Poskładać w jedno wszystkie te cząstki wiedzy z poszczególnych MiMów czy wersji dyskietkowej i wrzucić na KC-ty jako jeden plik? Nie odbieraj tego jako próbę znalezienia Ci na siłę zajęcia, bo proce mi się spodobały i nie miałbym nic przeciwko innym erratom do zbrojowni, ale myślę, że ten akurat wątek miałby dla wielu graczy ogromne znaczenie (pomijam już siebie, szczerze zaintrygowanego historią nie mającą nic wspólnego z jakimikolwiek parodiami).

Myślę, że byłaby to pożyteczna inicjatywa z Twojej strony. I jak myślisz, dasz się namówić?

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 02 listopada 2009, 19:12

Może znalazłbyś trochę czasu i ochoty, aby na bazie owych mocno okrojonych informacji o historii oryginalnej Orchii zrobić małą kompilację tego wątku? Poskładać w jedno wszystkie te cząstki wiedzy z poszczególnych MiMów czy wersji dyskietkowej i wrzucić na KC-ty jako jeden plik?
Ale tego naprawde jest malutko :(
proce mi się spodobały i nie miałbym nic przeciwko innym erratom do zbrojowni
Za duzo łatek też nie dobrze robic :P

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2009, 19:57

Hauerine napisał/a:
Ale tego naprawde jest malutko :(
A to będziesz miał malutko pracy :P Lepiej mieć malutko materiału niż pozwolić na zaistnienie podejrzeń, że historii Orchii w wersji oryginalnej po prostu nie ma :o

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 02 listopada 2009, 21:17

dobra, dobra. Teraz jeszcze dokończę Dobrych, Neutralnych, Jeża Kas-Handila, Dzika Hasar-Gruna i Myszkę Piana. w miedzyczasie pewnie jakaś errata broni. Czyli historia gdzieś tak w przyszłym roku :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 listopada 2009, 21:22

Kochani, chcąc dowieść, iż jestem człowiekiem otwartym na sugestie innych, gotowym do szukania kompromisu i pozbawionym klapek na oczach, przerobiłem ten nieszczęsny wątek z fugasami na wersję przynajmniej po części kompatybilną z "historią szyndlerowską" :)

[center]Informacje dla graczy[/center]

Początek roku 9445 wydawał się w oczach imperialnego dworu dowodem łask boskiego Katana, albowiem uroczyście odnowione w miesiącu świątecznym roku 9444 pakty sojusznicze z Tabadanem, Królestwem Złotych Twierdz Osmundu oraz Gutum-guru umocniły bliskie otoczenie boskiego By-Rygyna Szóstego w przekonaniu o stabilności rządów Uruk-hai na Archipelagu Centralnym. Słane w geście szacunku dary władców Elmanalu i hołdy lenne przywiezione do Ostrogaru przez reptillionów oraz zapewnienia o trwałym zawieszeniu broni ze strony malauków tylko wzmocniły pozycję panującego katana oraz jego otoczenia, osłabiając przeciwników politycznych i intrygantów próbujących dokonać pewnych przetasowań na ostrogarskim dworze.

Doskonałe samopoczucie dworu psuł jedynie dyplomatyczny zatarg z księciem Tarpalu, Gwineldem Harfiarzem, dotyczący niezwykłego eksperymentu elfickich mistrzów magii. Opierając się na odkrytych pięć lat wcześniej starożytnych formułach zdołali oni zbudować prototyp magicznej broni dystansowej, przeznaczonej do wykorzystania w walkach morskich. Była to fugasa, rodzaj artefaktycznego działa emitującego niszczycielski promień energii, a przy tym dostatecznie małego, by można go było umieszczać na pokładach okrętów. Elficka flota, dzięki sojuszniczym traktatom dorównująca swą potęgą flocie katanickiej, mogła dzięki temu niebywale drogiemu w produkcji, ale wyjątkowo skutecznemu wynalazkowi zyskać niekwestionowaną przewagę na orchijskich wodach. Prace nad budową fugasy prowadzono z zachowaniem całkowitej dyskrecji, ale po kilku latach sekretnych badań obecni w Tarpalu szpiedzy Katana zdołali odkryć istnienie dwóch egzemplarzy artefaktycznej broni. Zaalarmowany odkryciem Ostrogar wykazał wobec swych elfickich sojuszników daleko posuniętą podejrzliwość, nakazując 15.09.44 w imieniu boskiego Katana przekazanie obu fugas ambasadorowi Imperium w Tarpalu, wraz z całą dokumentacją. Nakaz ów spotkał się z protestami książąt Elmanalu, jednakże tylko Gwineld Harfiarz z Tarpalu odważył się wystąpić otwarcie przeciwko żądaniom ambasadora Ghormeta, ukrywając amunicję do fugasów do czasu rozpatrzenia przez Ostrogar jego odwołania od decyzji Katana. Gwineld wystosował na ręce samego boskiego By-Rygyna oficjalny protest przeciwko ingerencji w gwarantowaną traktatami suwerenność Elfich Królestw i odmówił ujawnienia sekretu fugasów. Zajęte przez księcia stanowisko wzbudziło liczne kontrowersje wśród elmanalskiej szlachty, ponieważ w oczach wielu jawiło się śmiertelnie niebezpiecznym aktem świętokradztwa i prowokacją wymierzoną w teokratyczny ustrój orków i obawy owe szybko zyskały potwierdzenie. Reakcja Ostrogaru była natychmiastowa i wyjątkowo brutalna, uświadamiając elfom, że nawet bliscy i wierni sojusznicy Uruk-hai muszą się liczyć za konsekwencjami działań sprzecznych z interesem Katana. Tarpalscy posłowie zostali odesłani do ojczystego kraju z piętnem banitów; wypalonym na czołach znakiem zezwalającym na bezkarne ich zabicie, jeśli kiedykolwiek jeszcze postawiliby stopę na ziemiach Uruk-hai. Oprócz tego dowodu upokorzenia i hańby poselstwo przywiozło Gwineldowi list skreślony ręką samego Ghoroma Wielebnego, młodszego brata By-Rygyna i jego wysłannika do spraw specjalnych poruczeń. Gwineld wycofał się ze swych zastrzeżeń tego samego dnia, w którym zhańbieni posłowie dostarczyli mu list Ghoroma oraz niewielką szkatułę ze złota, nabijaną drogocennymi kamieniami. W przeciągu następnych kilku dni ambasador Ghormet otrzymał obydwie fugasy oraz katalizatory, a także bogaty zbiór kosztowności stanowiący osobisty dar księcia Gwinelda, mający zrekompensować przedstawicielowi Imperium niezadowolenie spowodowane wystąpieniem Harfiarza. Część tarpalskiej szlachty źle nastawiona do żądań Ostrogaru przez długi czas nie ukrywała swego niesmaku z owego aktu służalczości wobec orkowych sojuszników, lecz wrzawa ta szybko ucichła po tym jak Gwineld zaprezentował kilku wzburzonym krytykom zawartość otrzymanej od czcigodnego Ghoroma szkatuły.

Lecz poirytowany brakiem lojalności elmanalskich władców Ghorom nie zamierzał poprzestać na udzieleniu lekcji niepokornemu tarpalskiemu szlachetce. Przesłana do Elfich Królestw 23.02.45 nota ostrzegawcza Ostrogaru dała mecenasom eksperymentu jasno do zrozumienia, że Uruk-hai nie tylko domagają się przekazania im wynalazków, ale też absolutnie nie życzą sobie dalszych prac nad ich udoskonalaniem.

Władcy Elmanalu przyjęli imperialne rozporządzenie z demonstrowanym oficjalnie spokojem, ale wielu z nich poczuło się głęboko dotkniętych aktem dyplomatycznego upokorzenia, którego prastary sojusznik Uruk-hai nie mógł łatwo ścierpieć. Nie chcąc przekazywać stworzonych efektem wieloletnich prac wynalazków w chciwe ręce orków grupka wysoko postawionych elfickich notabli uknuła niebywale niebezpieczny plan mający pokrzyżować zaborcze zakusy Ostrogaru...

[center]Informacje dla Mistrzów Gry[/center]

Tylko garstka elfickich notabli poznała zawartość zagadkowej szkatuły przysłanej księciu Gwineldowi przez Ghoroma Wielebnego, a ci, którzy mieli sposobność zajrzeć do jej wnętrza, zachowali w tajemnicy makabryczną wiedzę na ten temat. Odesłane z kwitkiem poselstwo przywiozło w szkatule sześć ściętych głów, starannie wypreparowanych i zakonserwowanych w alchemicznych płynach, należących do członków osobistej świty książęcych dzieci Gwinelda Harfiarza, przebywających akuratnie na ostrogarskim dworze. Elficki władca Tarpalu zrozumiał doskonale makabryczne przesłanie katanickiego władcy i wyciągnął z niego słuszne wnioski wycofując się z dalszych prób oporu wobec żądań Ostrogaru, ale inni książęta nie zamierzali poddawać się równie szybko.

Ponieważ ze względu na nasilającą się "Wojnę Rybną" pomiędzy Królestwami Osmundu i Orkusem Tabadanem zwykłe szlaki żeglugowe łączące Elmanal z Orkusem Wielkim stały się bardzo niebezpieczne, statki wiozące fugasy miały udać się na północ mniej uczęszczanymi wodami na wschodzie archipelagu, opływając wyspy księstwa Anibis i wschodnie krańce ciągu wysp Grua. Przezorni wysłannicy Katana wprowadzili do trasy konwoju szereg poprawek mających uchronić cenny ładunek przed zakusami morskich grasantów, zarówno tych z Wysp Białych Piratów jak i Czerwonych. W rezultacie wyznaczona trasa rejsu miała przebiegać poza wodami nawiedzanymi przez korsarzy, ale spiskowcy zamierzali pokrzyżować orkom plany.

Wykorzystując sekretne kanały konspiratorzy przekazali wiadomość o konwoju szpiegom Białych Piratów, ci zaś poinformowali o wszystkim swoich kapitanów. Kiedy dnia 15.03.45 z portu Danihil w Tarpalu wypłynął w eskorcie dwóch imperialnych holków elmanalski szkuner z pierwszą fugasą, na wodach wokół wschodniego krańca Elfich Królestw krążyły już pirackie statki wypatrujące cennej zdobyczy.

Lecz wydanie na pastwę piratów pierwszego ładunku nie było jedynym posunięciem spiskowców. Przewieziona do Danihilu fugasa przeznaczona do wysyłki 23.03.45, silnie strzeżona przez imperialnych gwardzistów, kusiła konspiratorów wizją spektakularnego jej zniszczenia lub kradzieży, jednakże znając konsekwencje wykrycia spisku elficcy notable postanowili posłużyć się rękami opłaconych najemnych zbirów zwerbowanych poprzez długą listę pośredników i pozornie w żaden sposób ze zleceniodawcami nie powiązanych.

[center]Miejsce na propozycje scenariuszy lub gotowe przygody[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 listopada 2009, 19:28

Chociaż milczenie w tym topiku może sugerować coś zupełnie innego, prace nad Kalendarium wciąż trwają, poniżej zaś pozwalam sobie wkleić propozycję innego wątku fabularnego, który chciałbym umieścić w pierwszym kwartale 9445.


Koniec roku 9444 dwór imperialny w Ostrogarze obchodził z pompą niebywałą nawet dla wygórowanych standardów Uruk-hai, wprawiając w nieskrywane zdumienie licznie przybyłych do stolicy hyrtanów oraz tysiące innych gości. Wystawne orgiastyczne uczty, widowiskowe walki gladiatorów, celebrowane z pietyzmem nabożeństwa ku czci Katana oraz uroczyste audiencje dla setek wasali i lenników utrwaliły otoczenie By-Rygyna w przekonaniu, że władza orków na Archipelagu Centralnym pozostaje niewzruszona niczym skalna opoka, a boskie łaski spływają obficie na katanickiego pomazańca i jego ród. Płacone regularnie podatki spływały szeroką strugą do imperialnego skarba, a gospodarka i handel kwitły pomimo rozlicznych lokalnych wojenek, które wybuchały i gasły przez cały rok 9444 za cichym przyzwoleniem samego By-Rygyna.

Lecz pozorna beztroska ostrogarskiego dworu była jedynie fasadą, za którą skrywał się pewien niepokój, starannie maskowany, ale wprawiający w ożywiony ruch trybiki tajemnego aparatu władzy. Boski Katan znał mętne przepowiednie swych przybocznych astrologów, niezmiennie prognozujących na rok 9445 wydarzenia znamienne dla władzy uruków i mogące zachwiać bezpieczeństwem samego władcy, toteż skrycie się na nie przygotowywał. Imperialni szpiedzy bacznie nadstawiali uszu w każdym zakątku bliskich i odległych prowincji śląc do Ostrogaru obszerne raporty, lecz z początkiem roku sytuacja polityczno-społeczna na całym Archipelagu Centralnym zdawała się kształtować po myśli By-Rygyna. Uczestniczący w obchodach końca roku delegaci z Tabadanu, Osmundu, Gutum-guru i Elfich Królestw uroczyście odnowili pakty sojusznicze z Uruk-hai, zaś posłowie Walgaru przywieźli swemu suzerenowi sute dary i zapewnienia o trwałym posłuszeństwie wobec Ostrogaru. Do stolicy dotarli nawet wysłannicy malauków, deklarując wolę podtrzymania zawieszenia broni obowiązującego pomiędzy ich ludem i orkami.

Zalążek rodzących się kłopotów dostrzeżono w połowie pierwszego miesiąca roku 9445, kiedy przebywający w Ostrogarze delegaci zaczęli wyjeżdżać z powrotem do swych domów. Narastający od kilkunastu miesięcy zatarg dyplomatyczny pomiędzy Złotymi Królestwami Osmundu i Orkusem Tabadanem pogłębił się drastycznie, kiedy posłowie obu stron podczas prowadzonych niejako przy okazji zjazdu rozmów doprowadzili do zaognienia konfliktu. Osmund wysunął wobec Tabadanu oficjalne oskarżenia o notoryczne naruszanie wód terytorialnych przez tabadańskie statki rybackie, ambasador Tabadanu zaś równie publicznie ów zarzut wykpił. Skierowany do imperialnego dworu wniosek o mediację pomiędzy stronami został przedłożony do rozpatrzenia boskiej osobie Katana, jednakże sama procedura mogła się ciągnąć miesiącami, więc wojowniczo nastawieni delegaci wyruszyli do Osmundu i Tabadanu niosąc swym suzerenom wieści o zarzewiu konfliktu.

Na skutki nieudanych rozmów nie trzeba było długo czekać: począwszy od drugiego miesiąca roku osmundzka flota zaczęła polować na tabadańskich rybaków niszcząc ich sieci i płosząc intruzów, w kilku przypadkach zaś biorąc przechwyconą jednostkę w pryz. Do eskalacji zatargu doszło 18.02.45, kiedy wyposażony w dmuchacz nowego typu bryg osmundzkiej floty doścignął i zatopił wraz z większością załogi stawiający opór przy abordażu tabadański statek. Przelana krew dopełniła czary goryczy i władcy Tabadanu zdecydowali się odpowiedzieć siłą na nękanie ich jednostek dołączając do rybackich flotylli własne okręty. Tak rozpoczęła się tzw. „Wojna Rybna”, która przeistoczyła w pole bitwy wschodnie wody archipelagu, w obrębie krańca Ciągu Grua i wybrzeża Orkusa Tabadanu. Biegnące tamtędy szlaki handlowe ucierpiały znacząco na morskich potyczkach, co doprowadziło poirytowanych finansowymi stratami władców Gutum-guru do wystosowania 20.03.45 noty potępiającej agresywną politykę Osmundu. Odpowiedź osmundzkich królów była szybka i podyktowana po części podszeptami imperialnych wysłanników reprezentujących interesy manufaktur będących własnością Uruk-hai - towary produkowane w Gutum-guru objęte zostały na terytorium Osmundu całkowitym embargiem, a znajdujące się w Złotych Królestwach składy południowców zajęto zbrojnie rekwirując ich zawartość.

Ambasadorowie wszystkich trzech ludzkich narodów nie ustawali w słaniu monitów na imperialny dwór, prosząc o interwencję boskiego Katana i zajęcie oficjalnego stanowiska mającego przesądzić szalę konfliktu na ich korzyść, jednakże Ostrogar milczał niepokojąco, ograniczając się do zapewnień, że By-Rygyn niebawem upubliczni swój osąd i że ostrzega sojuszników przed eskalacją aktów przemocy mogących zagrozić w jakikolwiek sposób przepływowi imperialnych dóbr i funduszy poprzez Archipelag Centralny.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 listopada 2009, 15:26

Mam dla Was pewne zagadnienie do obgadania, dotyczące poziomu opieki zdrowotnej na Orchii. Załóżmy hipotetycznie, że w jednym z dużych miast Orkusa Wielkiego wybucha epidemia choroby zakaźnej. Niech to będzie zwykła choroba, żadna magiczna - najlepiej dżuma. Jak dotrze do miasta? Myślę, że za pośrednictwem gryzoni, w końcu w orkuskich miastach musi się roić od szczurów, od biedy mogą ją równiez przywlec obcy marynarze (w przypadku miasta portowego) albo przejezdni kupcy (w interiorze). Jeśli to będzie port, choroba najpewniej zacznie się szerzyć niczym pożar w dzielnicach biedoty, w końcu to pośród tych biedaków rekrutuje się gros niewykwalifikowanej kadry harującej na nabrzeżach, a poziom higieny osobistej i sanitariatów w takich gettach nędzarzy jest łatwy do wyobrażenia. Wątpię, by duchowieństwo zbytnio zawracało sobie głowę losami ubogich wiernych (być może z wyjątkiem kultów Asteriusza czy Dagonina), więc zanim specjaliści od magicznego leczenia zareagują, choroba zacznie zbierać żniwo zarówno wśród klasy niższej jak i mającej wiele z nią styczności klasy średniej.

I teraz pojawia się pytanie o dalszy rozwój sytuacji: jak w Waszej opinii i w Waszym wyobrażeniu potoczą się dalsze wydarzenia? Kwarantanna chorych dzielnic, kwarantanna całego miasta? Namiestnik Katana wysyłający wojska z najbliższego sąsiedztwa z rozkazami otoczenia chorego miasta i zabijania każdego, kto spróbuje z niego uciec? A może liczne delegacje graamitów ciągnące na polecenie hyrtanów z połowy kontynentu do źródła choroby ze świętą misją jej zwalczania? Na ile hojnie świątynie zaczną szafować darmowymi uzdrowieniami albo jak wysoko skoczą ceny za te życiodajne zwoje? Będą leczeni wszyscy czy jedynie możni/wartościowi obywatele? Z jakimi reakcjami sąsiadów w okolicznych miastach/wioskach należy się liczyć - całkowity ostracyzm, kupczenie po cichu żywnością i lekami, mordowanie naiwnych uciekinierów i grabienie ich majątku?

Czekam z ciekawością na wszystkie mroczne wizje kolegów-użytkowników!

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 24 listopada 2009, 10:23

Zaraza, bez względu na to czy została wywołana magicznie czy też naturalnie to niebezpieczne zjawisko i nie ma gwarancji, że nie wymknie się spod kontroli nawet w sytuacji gdy mamy do pomocy magię kapłańską. Wszyscy pamiętają z historii o tzw. czarnej śmierci w czternastym wieku która zabiła 1/3 populacji Europy. Tutaj sytuacja mogłaby wyglądać podobnie i nawet graalmici mogliby tego nie ogarnąć jeśli nie byłoby szybkiej reakcji na to zjawisko. Leczenie magią byłoby oczywiście dużo skuteczniejsze niż tradycyjnymi metodami, ale wystarczyłoby wydostanie się tylko jednej istoty zakażonej poza ewentualną kwarantannę by wszystko zaczęło się od nowa. Poza tym nie zapominajmy o kosztach takiego leczenia. Czary leczące zużywają sporo PM i tym samym stanowią spory koszt. Zapewne szlachtę będzie stać na to ale już pospólstwo nie. Oczywiście taka zaraza mogłaby być swego rodzaju rozwiązaniem wielu problemów związanych z żebractwem, złodziejstwem itp. choć dla graalmitów nie stanowiłoby to zapewne różnicy kogo leczą.
Wyobraźmy sobie taką zarazę w Get-warr-garze, mieście gdzie żyje mnóstwo osób a jeszcze więcej jest tam przyjezdnych. Objęcie kwarantanną jednej dzielnicy raczej nic by nie dało. Trzeba by na czas walki z zarazą objąć całe miasto, bo przy jednej dzielnicy byłoby mało. Do tego potrzeba byłoby sporo wojska i okrętów, to miasto portowe jakby nie było. Do tego zamieszki w mieście, pewnie nie do upilnowania. Nie zapominajmy jeszcze o tym, że część mieszkańców mogłaby chcieć uciec za pomocą magii, to jest dopiero problem do upilnowania.
Generalnie to ciężki temat i trudny do upilnowania. MG, musiałby mieć to wszystko dokładnie "rozrysowane" zanim włączyłby to do swojego scenariusza. Aczkolwiek jako wydarzenie niezależne w tle prowadzonej kampanii jak najbardziej akceptuję.
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009, 10:23 przez venar, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 24 listopada 2009, 11:19

Zaraza w dużym mieście może być dodatkowo niezłym materiałem dla czarnoksiężników na stworzenie w szybkim tempie małej lub dużej armii martwiaków. Jednocześnie zbyt duża częstotliwość używania magii kapłańskiej może spowodować problemy z samym leczeniem z powodu ciągłego naginania rzeczywistości i sfer egzystencji w jednym kierunku co może powodować zachwianie równowagi i ew. zablokowanie możliwości leczenia lub nawet interwencję jakiegoś bóstwa czy avatara ;-).

Magiczne ucieczki z miasta są wogóle problemem innego rodzaju - jakiś czas temu zastanawiałem się co zrobić z czarodziejem który został osądzony i osadzony w więzieniu - jak takiego zatrzymać jeśli ma na podorędziu kilka czarów bojowych i od biedy może ciągnąć PM z własnego ciała. Trzeba by stworzyć specjalny system penitencjarny ze strażnikami odzianymi w magiczne pancerze pochłaniające magie do trzymania w ryzach magów.

Wracając do zarazy. Jest jeden problem - jeśli takowa za mocno się rozwija może nastąpić interwencja bóstwa które samo powstrzyma zarazę. Dlaczego nie mógłby to być Katan rządzący Orchią? Jest potężnym półbogiem więc dla niego to jak splunięcie. A dzięki temu ilość jego wyznawców znacząco się powiększy.
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009, 11:20 przez garfields, łącznie zmieniany 1 raz.

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 24 listopada 2009, 15:38

Keth:
Niech to będzie zwykła choroba, żadna magiczna
Zwykła to jeszcze nie taki problem.
Wątpię, by duchowieństwo zbytnio zawracało sobie głowę losami ubogich wiernych (być może z wyjątkiem kultów Asteriusza czy Dagonina)
dlaczego mieliby sie nie przejmować? Duszyczka to duszyczka. ZSzczególnie kapłani Graama i Arianny mogliby ruszyć do akcji. Zorganizować szpitale i modlitwy o uzdrowienie (ze skutkiem natychmiastowym). Także kapłani innych bogw mogliby pokazać, ze nie są gorsi, by nie tracic wyznawcow.
I teraz pojawia się pytanie o dalszy rozwój sytuacji: jak w Waszej opinii i w Waszym wyobrażeniu potoczą się dalsze wydarzenia?
Uzyte magiczne leczenie redukuje liczbe chorych, szybko ogranicza zarazę, ofiar smiertelnych jest niewiele.
Normalnie chory leży conajmniej kilka dni zanim umrze lub wyzdrowieje. W tym czasie zarazic mozę innych, a nawet personel medyczny. Przy kapłanskim leczeniu ryzyko zostaje zredukowane poprzez drastyczne skrócenie czasu choroby.

venar:
Zaraza, bez względu na to czy została wywołana magicznie czy też naturalnie to niebezpieczne zjawisko i nie ma gwarancji, że nie wymknie się spod kontroli nawet w sytuacji gdy mamy do pomocy magię kapłańską. Wszyscy pamiętają z historii o tzw. czarnej śmierci w czternastym wieku która zabiła 1/3 populacji Europy.
Ja nie pamietam, nie jestem tak długowieczny. Jednak o ile czytałem nie mieli wtedy czarów leczących choroby. Nie rozumiem skad zatem porównanie do sytuacji gdy mamy magie kapłanską (leczącą) ?
Leczenie magią byłoby oczywiście dużo skuteczniejsze niż tradycyjnymi metodami, ale wystarczyłoby wydostanie się tylko jednej istoty zakażonej poza ewentualną kwarantannę by wszystko zaczęło się od nowa.
to wystarczy, zeby zarazic kilka osób w miejscu gdzie wyleczą ich inni kapłani.
Poza tym nie zapominajmy o kosztach takiego leczenia. Czary leczące zużywają sporo PM i tym samym stanowią spory koszt.
Hm... Sporo PM ? Co masz na myśli ?
Objęcie kwarantanną jednej dzielnicy raczej nic by nie dało. Trzeba by na czas walki z zarazą objąć całe miasto, bo przy jednej dzielnicy byłoby mało. Do tego potrzeba byłoby sporo wojska i okrętów, to miasto portowe jakby nie było. Do tego zamieszki w mieście, pewnie nie do upilnowania. Nie zapominajmy jeszcze o tym, że część mieszkańców mogłaby chcieć uciec za pomocą magii, to jest dopiero problem do upilnowania.
Dobry tok myślenia...przy magicznej zarazie, której nie leczą typowe czary leczące.

garfields:
Jednocześnie zbyt duża częstotliwość używania magii kapłańskiej może spowodować problemy z samym leczeniem z powodu ciągłego naginania rzeczywistości i sfer egzystencji w jednym kierunku co może powodować zachwianie równowagi i ew. zablokowanie możliwości leczenia lub nawet interwencję jakiegoś bóstwa czy avatara
Ciekawy ten Twój system. Ja jednak zostane przy KC :)
jakiś czas temu zastanawiałem się co zrobić z czarodziejem który został osądzony i osadzony w więzieniu - jak takiego zatrzymać jeśli ma na podorędziu kilka czarów bojowych i od biedy może ciągnąć PM z własnego ciała. Trzeba by stworzyć specjalny system penitencjarny ze strażnikami odzianymi w magiczne pancerze pochłaniające magie do trzymania w ryzach magów.
Ile tego PM naciagnie z ciała zanim umrze ? Owszem, zdązył by komus rpzywalić, ale to byłby jego koniec. Samo rzucanie czarów mozna mu uniemozliwić zakładajac specjalne rekawice uniemozliwiajace wykonywanie gestów lub maske utrudniajaca mówienie (podobnie do metod stosowanych do agresywnych czy plujących więźniów w USA). W ostateczności zostaje amputacja dłoni czy języka czyli cos stosowanego w średniowieczu (ktore troche przypomina Orchię), chociaż magia była na niższym poziomie.
Wracając do zarazy. Jest jeden problem - jeśli takowa za mocno się rozwija może nastąpić interwencja bóstwa które samo powstrzyma zarazę.
Zwykła moze być zatrzymana inaczej. Za magiczna może stac jakas siła bogopodobna, co utrudni taka interwencje. ewentualnie interwencja będize mozliwa po jakims specjalnym rytuale z uzyciem specalnej relikwi czy artefaktu, który muszą zdobyć BG.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 24 listopada 2009, 15:59

Taka zaraza to wciągający temat - generuje strasznie dużo możliwości ze względu na opcje:
1. czarów leczących
2. możliwej interwencji istot magicznych (to mała szansa)
3. dostępu do PM kapłanów którzy mają leczyć.

Prawdę powiedziawszy zaraza dodatkowo mogła by ściągać wyznawców bogów zarazy (lub raczej półbogów) w celu dodatkowego jej rozniesienia na jak największym obszarze :)

Ad to zachwiania i uniemożliwienie czarowania
Wpadłem na to podczas pisania postu w celu - utrudnienia dla BG gdy dochodzi do zarazy :).
Ostatnio zmieniony 24 listopada 2009, 16:00 przez garfields, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
venar
Reactions:
Posty: 1591
Rejestracja: 11 listopada 2008, 12:01

Post autor: venar » 24 listopada 2009, 16:10

Ja nie pamietam, nie jestem tak długowieczny. Jednak o ile czytałem nie mieli wtedy czarów leczących choroby. Nie rozumiem skad zatem porównanie do sytuacji gdy mamy magie kapłanską (leczącą) ?
Stąd - "nie ma gwarancji, że nie wymknie się spod kontroli nawet w sytuacji gdy mamy do pomocy magię kapłańską"
Hm... Sporo PM ? Co masz na myśli ?
Leczenie chorób to koszt 8 PM - pospólstwa na to nie stać
Nie zgadzam si? z Twoimi pogl?dami, ale po kres moich dni b?d? broni? Twego prawa do ich g?oszenia

Hauerine
Reactions:
Posty: 753
Rejestracja: 16 września 2009, 22:01
Kontakt:

Post autor: Hauerine » 24 listopada 2009, 16:28

venar:
Stąd - "nie ma gwarancji, że nie wymknie się spod kontroli nawet w sytuacji gdy mamy do pomocy magię kapłańską"
Popraw mnie jeśli źle zrozumiałem. chcesz powiedzieć, że: zaraza może wymknąć sie spod kontroli nawet gdy jest rchiańska magia lecznicza, a na potwierdzenie tego podajesz przykład, średniowiecznej zarazy choć w średniowieczu nie było orchianskiej magii leczniczej ?
Leczenie chorób to koszt 8 PM - pospólstwa na to nie stać
W przypadku smiertelnego zagrożenia zycia własnego, zony czy dzieci? Gwarantuje ci że sprzeda albo zastawi co sie da, żeby ratować siebie i rodzinę. To jeszcze nie majątek.
poza tym mogą wejśc do akcji kapłani leczący taniej, lub nawet za darmo (Graam?), korzystając z dobrodziejstw ołtarza w świątyni.

garfields
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 05 października 2009, 10:20

Post autor: garfields » 24 listopada 2009, 16:54

Leczenie chorób to koszt 8 PM - pospólstwa na to nie stać
W przypadku smiertelnego zagrożenia zycia własnego, zony czy dzieci? Gwarantuje ci że sprzeda albo zastawi co sie da, żeby ratować siebie i rodzinę. To jeszcze nie majątek.
poza tym mogą wejśc do akcji kapłani leczący taniej, lub nawet za darmo (Graam?), korzystając z dobrodziejstw ołtarza w świątyni.
I tu się pojawia problem - czy zaraza ma właściwie rację bytu w świecie gdzie jest stosunkowo łatwo dostępna magia lecząca. Jedynym ogranicznikiem byłby nie sam koszt tych 8 PM za czar, ale to czy po wyleczeniu połowy miasta na drugą połowę wystarczy PM. Prawdopodobnie nie bez 'przywiezienia' PM do zagrożonego punktu. Tak żeby ci już wyleczeni magicznie nie zarazili się ponownie.

ODPOWIEDZ