PBF - Narodziny legendy
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jak kotołak wróci to pójdziemy do naczelniczki, mówię do pozostałych. Dobrze że mogliśmy zjeścć coś normalnego i nieco odpocząć.
Ostatnio zmieniony 04 listopada 2012, 16:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Myślę, że jedna osoba wystarczy, żeby pogadać z naczelniczką. Zgłaszam się na ochotnika. Kocur poszedł na przeszpiegi - dobry pomysł, reszta niech podgląda i podsłuchuje co się wyprawia w gospodzie. Tylko bez prowokowania tych zbirów i najlepiej bez reagowania na ich ewentualne zaczepki. Jeszcze nie wybadaliśmy sytuacji.
Tak więc Hastur idzie do naczelniczki na rozmowę. Chciałbym jak najwięcej dowiedzieć się o relacji mieszkańców z bandą Havara. To ciekawa sprawa i spodziewam się z tej strony kłopotów.
Tak więc Hastur idzie do naczelniczki na rozmowę. Chciałbym jak najwięcej dowiedzieć się o relacji mieszkańców z bandą Havara. To ciekawa sprawa i spodziewam się z tej strony kłopotów.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Opodal Rzecznej Puszczy, 10 dzień Ostatnich Siewów
Górale rozmawiali ze sobą przez krótką chwilę za murem wioski, na skraju szumiącej miarowo rzeki. Khajiit zamierzał się podkraść na tyle blisko, by dosłyszeć ich słowa, nim jednak zdążył wślizgnąć się za niewielkie kamienne ogrodzenie biegnące wzdłuż rzecznej skarpy, grupka wyciszonych nagle Nordów zaczęła się piąć w górę ubitego traktu, oddalając się śpiesznym krokiem od wioski.
Kocur opuścił Rzeczną Puszczę w ślad za nimi, poruszając się wśród gęstych krzewów na podobieństwo drapieżnego cienia. Szum rzeki zakłócał większość odgłosów skradającego się kotołaka, ale Barr'teh wiedział, że nie może sobie pozwolić na zdeptanie zbyt wielkiej gałązki ani szelest krzewów, bo mimo krążącego w żyłach piwa górale rozglądali się co chwila czujnie wokół siebie.
- Jak długo jeszcze będziemy tu siedzieć, Havar? - odezwał się w końcu jeden z Nordów, kopiąc znaleziony po drodze kamień w kierunku rzeki - Moglibyśmy wrócić do jakiegoś miasta, między ludzi. Rzygać mi się chce tymi górami!
- Ale jak Wulf ostatnio przysłał złoto za groty, jakoś ci się rzygać nie chciało - odwarknął wielkolud nie zwalniając kroku - A jak Arnulf zapłacił za poszukanie tego przycisku, też jakoś nie jęczałeś.
- Po co Arnulf w ogóle lazł w te góry? - zapytał inny góral, idący w tyle grupy - Przecież ten kurhan na Czarnygłazie jest całkiem zawalony. Wulf mówił, że kiedyś tam łaził i niczego nie naszedł.
- Arnulfa sprawa, nie moja! - sarknął ponownie Havar - Wulf i Arnulf gonią w piętkę, bo czasy dla nich niepewne. My mamy dach nad głową, a wieśniacy boją się nas tknąć i niechaj tak zostanie. I pamiętajcie o tym, com wam mówił przy wiosce. Z okazji trza korzystać.
Skradający się w tyle kocur spostrzegł, że grupka Nordów zeszła w pewnej chwili ze szlaku, wspinając się po stromym zboczu ku niedalekiej ścianie jednej z gór. Przywierając do trawy na czterech łapach, khajiit sunął bezszelestnie śladem górali nadstawiając bacznie uszu.
Wątek techniczny
Niecałą milę od wioski Nordowie zeszli z traktu wspinając się ku jednej z pobliskich gór, być może zmierzając do swej kryjówki. Teren jest tutaj słabiej porośnięty, co zwiększa ryzyko odkrycia kotołaka. Czy Barr'teh kontynuuje śledzenie?
Górale rozmawiali ze sobą przez krótką chwilę za murem wioski, na skraju szumiącej miarowo rzeki. Khajiit zamierzał się podkraść na tyle blisko, by dosłyszeć ich słowa, nim jednak zdążył wślizgnąć się za niewielkie kamienne ogrodzenie biegnące wzdłuż rzecznej skarpy, grupka wyciszonych nagle Nordów zaczęła się piąć w górę ubitego traktu, oddalając się śpiesznym krokiem od wioski.
Kocur opuścił Rzeczną Puszczę w ślad za nimi, poruszając się wśród gęstych krzewów na podobieństwo drapieżnego cienia. Szum rzeki zakłócał większość odgłosów skradającego się kotołaka, ale Barr'teh wiedział, że nie może sobie pozwolić na zdeptanie zbyt wielkiej gałązki ani szelest krzewów, bo mimo krążącego w żyłach piwa górale rozglądali się co chwila czujnie wokół siebie.
- Jak długo jeszcze będziemy tu siedzieć, Havar? - odezwał się w końcu jeden z Nordów, kopiąc znaleziony po drodze kamień w kierunku rzeki - Moglibyśmy wrócić do jakiegoś miasta, między ludzi. Rzygać mi się chce tymi górami!
- Ale jak Wulf ostatnio przysłał złoto za groty, jakoś ci się rzygać nie chciało - odwarknął wielkolud nie zwalniając kroku - A jak Arnulf zapłacił za poszukanie tego przycisku, też jakoś nie jęczałeś.
- Po co Arnulf w ogóle lazł w te góry? - zapytał inny góral, idący w tyle grupy - Przecież ten kurhan na Czarnygłazie jest całkiem zawalony. Wulf mówił, że kiedyś tam łaził i niczego nie naszedł.
- Arnulfa sprawa, nie moja! - sarknął ponownie Havar - Wulf i Arnulf gonią w piętkę, bo czasy dla nich niepewne. My mamy dach nad głową, a wieśniacy boją się nas tknąć i niechaj tak zostanie. I pamiętajcie o tym, com wam mówił przy wiosce. Z okazji trza korzystać.
Skradający się w tyle kocur spostrzegł, że grupka Nordów zeszła w pewnej chwili ze szlaku, wspinając się po stromym zboczu ku niedalekiej ścianie jednej z gór. Przywierając do trawy na czterech łapach, khajiit sunął bezszelestnie śladem górali nadstawiając bacznie uszu.
Wątek techniczny
Niecałą milę od wioski Nordowie zeszli z traktu wspinając się ku jednej z pobliskich gór, być może zmierzając do swej kryjówki. Teren jest tutaj słabiej porośnięty, co zwiększa ryzyko odkrycia kotołaka. Czy Barr'teh kontynuuje śledzenie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Rzeczna Puszcza, 10 dzień Ostatnich Siewów
Wciąż nie przerywając milczenia, czarnowłosy nieznajomy odsunął do siebie puste naczynia, dopił kilka ostatnich łyków miodu z kubka, a potem poprawił koszulę podnosząc się ze swojej ławy.
- Orgnar? - odezwał się dźwięcznym głosem - Skończyłem, możesz mi wskazać drogę do Gerdur.
Jedzący nadal wędrowcy zawiesili w powietrzu swe łyżki, spojrzeli w kierunku Bretona nieco zaskoczonym wzrokiem.
- Nie przeszkadzajcie sobie - wzruszył ramionami czarnowłosy mężczyzna, odpowiadając współbiesiadnikom nieco kpiarskim tonem - Zawsze możecie do nas dołączyć później.
Wątek techniczny
Trochę arogancka zagrywka, nie da się ukryć. Gość zachowuje się tak jakby przekonany był, że jest od Was więcej warty i zasługuje na spotkanie z Gerdur w pojedynkę. Oczywiście Hastur może mu ten plan popsuć...
Wciąż nie przerywając milczenia, czarnowłosy nieznajomy odsunął do siebie puste naczynia, dopił kilka ostatnich łyków miodu z kubka, a potem poprawił koszulę podnosząc się ze swojej ławy.
- Orgnar? - odezwał się dźwięcznym głosem - Skończyłem, możesz mi wskazać drogę do Gerdur.
Jedzący nadal wędrowcy zawiesili w powietrzu swe łyżki, spojrzeli w kierunku Bretona nieco zaskoczonym wzrokiem.
- Nie przeszkadzajcie sobie - wzruszył ramionami czarnowłosy mężczyzna, odpowiadając współbiesiadnikom nieco kpiarskim tonem - Zawsze możecie do nas dołączyć później.
Wątek techniczny
Trochę arogancka zagrywka, nie da się ukryć. Gość zachowuje się tak jakby przekonany był, że jest od Was więcej warty i zasługuje na spotkanie z Gerdur w pojedynkę. Oczywiście Hastur może mu ten plan popsuć...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Też bym się wybrał do naczelniczki osady.
Techniczny:
Ciekawych rzeczy się dowiedział nasz kotołak, to ci nordowie mają powiązania z naszym znajomym zbójem Wulfem. No, no
Techniczny:
Ciekawych rzeczy się dowiedział nasz kotołak, to ci nordowie mają powiązania z naszym znajomym zbójem Wulfem. No, no
Ostatnio zmieniony 04 listopada 2012, 19:07 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.