Małe wyjaśnienie, Ci osadnicy to nie jacyś chłopi z głębi Aquiloni, to weterani i wilki pogranicza, żyli w Conajoharze, za Czarną Rzeką nim konfederacja Piktów Zogar Saga ich stamtąd wyrzuciła. Znaleźli schronienie w prowincji Thandara. Ale z racji na to, że to świetni zwiadowcy i twardzi wojownicy, każdy Gubernator chce, by się przenieśli do jego prowincji. Od tych osadników, to wy moglibyście sie dużo nauczyć o Piktach i eskortowaniu konwoju. Macie być przewodnikami i wsparciem dla nich.
Wtedy padł Fort Tuscelan i zginął gubernator Vallanus, a Conan i Balthus pomagali osadnikom ujść przed Piktami za rzekę, w stronę Velitrium.
Poniżej wóz jakimi jeżdżą aquilońscy koloniści. Na zdjęciu wóz z kolonizacji Dzikiego Zachodu, będziecie eskortować podobne.
Cytat o Forcie Tuscelan z opowiadania Conan za Czarną Rzeką.
Fort Tuscelan wznosił się na wschodnim brzegu Czarnej Rzeki, której fale omywały jego palisadę. Ta ostatnia była zbudowana z grubo ciosanych pni drzew, tak jak wszystkie budowle fortu łącznie z górującym nad nim donżonem, w którym mieściły się kwatery gubernatora. Za rzeką rozciągał się gęsty jak dżungla las dochodzący do samego brzegu. Dzień i noc zbrojne straże pilnowały fortu, bacznie obserwując zieloną ścianę puszczy. Czasem widzieli pojedyncze sylwetki, ale dobrze wiedzieli, że są nieustannie śledzeni przez ukrytych w gąszczu, bezlitosnych nieprzyjaciół. Las za rzeką wydawał się pusty i wymarły, lecz były to tylko pozory. Oprócz ptaków, gadów i zwierząt kryły się tam też najniebezpieczniejsze z drapieżników, ludzie.
Za rzeką kończył się cywilizowany świat. Fort Tuscelan był ostatnim przyczółkiem cywilizacji, najdalej na zachód wysuniętym punktem hyboriańskich dominiów. Za rzeką barbarzyństwo królowało pod cienistym sklepieniem drzew, w chatach z oblepionych błotem gałęzi, gdzie wisiały szczerzące zęby czaszki, huczały bębny i płonęły ognie, a ciemnoskórzy ludzie o zmierzwionych włosach i bezlitosnych oczach ostrzyli swoje włócznie. Ich spojrzenia często kierowały się na fort po drugiej stronie rzeki. Niegdyś wznosili swoje chaty tam, gdzie teraz stał fort, tak, i wznosili je też tam gdzie teraz rozpościerały się pola uprawne jasnowłosych osadników, aż za Velitrium, tym nędznym, pogranicznym miastem nad Rzeką Gromu i dalej, po granice Bossonii. Później przybyli kupcy, a za nimi bosonodzy kapłani Mitry, którzy przyszli z pustymi rękami i prawie wszyscy zginęli straszną śmiercią ale za nimi ciągnęli żołnierze oraz ludzie z toporami w dłoniach i ich rodziny w ciągniętych przez muły wozach. Masakrowani Piktowie wycofali się za Rzekę Gromu a potem aż za Czarną Rzekę, opuszczając swoje ziemie. Jednak nigdy nie zapomnieli, że Conajohara niegdyś należała do nich. Będziecie wiedli osadników jacy uszli z Conajohary, prowincji jakiej miał bronić Fort Tuscelan.