PBF - Mrok nad Delamirą

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 14 listopada 2012, 14:32

Czasem ja piszę nowego posta, a lak napiszę, przed moim wyskakują trzy - cztery nowe.
Info od Araven: Bo jak kilka Osób jest w temacie to takie ryzyko się potęguje, że posty będą niemal równoczesne, wtedy edycja może sie okazac konieczna. Tego nie przeskoczymy, ale uważajmy.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 14:42 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 listopada 2012, 14:48

Nikt nie zna tych ziem tak dobrze jak ty Tecumsehu, uczyń zatem użytek ze swych talentów i ubezpieczaj zwiadem nasz konwój. Towarzystwo Tranicosa może okazać się przydatne, gdyż samotny w razie ataku mógłbyś okazać się łatwym łupem i nie zdążyłbyś w porę nikogo ostrzec.

- zwrócił się Vanko do pikta pomijając przywitanie z Balthusem. Osadnicy, którzy przybyli niewiele różnili się od tych, przed którymi wynajęta drużyna miała ich chronić. /W zasadzie/- pomyślał nakładając hełm- /byli warci ziemi, którą im powierzono/.

Myśląc o ostatnich wydarzeniach wysoki zamorianin nie spodziewał się ataku dzikusów podczas oczekiwanej podróży, toteż po chwili dodał, zwracając się do Balthusa:

Jeśli nie masz nic przeciwko pojadę wraz z Tobą i przyjacielem mym Zorianem na wozie, gdyż jest kilka spraw, o których powinieneś wiedzieć wkraczając na te ziemie. Jam jest Vanko- najemnik w służbie gubernatora. Tak, jak i moi towarzysze wezmę zapłatę za Waszą nienaruszoną skórę, pozwól więc godnie wykonywać nam swą pracę tak, jak nas wyuczono.

- po czym przeniósł wzrok na Belvasa i Drussa, rzekł:

Twoje oczy będą nieocenione, gdy pierwsza linia padnie Belvasie. Druss, wiem, że nos Twój zwietrzy wroga w z kilku mil. Poruszajmy się zatem życzeniem naszego nowego sprzymierzeńca wspólnie na przodzie kolumny.

Mimo iż Vanko przychylniejszy był pomysłowi Belvasa, o dobraniu się w pary, zanim skończyłem posta wyskoczyło kilka, więc edytowałem treść. Poza tym jak już walczyć, to lepiej wśród przyjaciół :D
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 15:01 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 15:28

Mamy ranek, ruszyliście konwojem wozów po krótkim odpoczynku. Tranicos i Tecumseh zachowując konakt wzrokowy zwiad czynili. Po dwóch godzinach drogi, wasi zwiadowcy coś wypatrzyli. Tecumseh nakazał powrót do konwoju.
Tecumseh i Tranicos wrócili ze zwiadu z ostrzeżeniem, wódz Kalnu Niedźwiedzia chyba oszalał, słyszałem jak mówił, że Ida przeciwko klanowi Wilków, potem zaś coś jakby nim zawładnęło i nakazał swym wojownikom zabić wszystkich białych jakich napotkają, a jedyni biali w okolicy to ten konwój… czas się do obrony szykować, mamy nie więcej jak minutę.
Dla walczących dwiema brońmi, sugerują pojedynczy atak i parowanie dwoma ostrzami, to najbardziej mordercza kombinacja w walce, wykonywanie dwóch ataków jest możliwe ale duzo trudniejsze. Co czynicie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 listopada 2012, 15:37

Zorian uderzył prawą pięścią w otwartą lewą dłoń.

- Na Mitrę! Ładować broń! - krzyknął do ludzi wokół niego, samemu naciągając cięciwe kuszy i kładąc weń bełt.
- Vanko! Jak podejdą za blisko, to walczmy ramie w ramię. Wole mieć przy boku zaufanego wojownika - dodał ściszając głos.

Aquilończyk zeskoczył z wozu i z kuszą gotową do strzału wypatrywał pierwszych przeciwników.
Podczas walki będę starał się wystrzelić jak najwięcej bełtów, zanim dojdzie do walki wręcz.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 14 listopada 2012, 15:47

Z wozów, szukać osłony, szykować się do obrony! - warknął Belvas do najbliższych osadników, kiedy chodziło o życie mało obchodziły go grzeczne formułki

Zabójca włożył hełm biegnąc w stronę najbliższego wozu. Płótno nie zapewniało żadnej osłony, ale drewniane burty wydawały się solidne i zapewniały wygodne oparcie dla kuszy. Zerwał broń z pleców i zaczął jak opętany kręcić kołowrotem. Zaraz potem nałożył na cięciwę ciężki bełt i wymierzył w stronę spodziewanego natarcia.

Wiecie ilu jest tych obszarpańców? Jak są uzbrojeni? - krzyknął w stronę towarzyszy broni
Mam zamiar częstować dzikusów bełtami tak długo, aż podejdą na kilka-kilkanaście metrów. Wtedy sięgnę po noże do rzucania a ostatecznie dobędę sztyletów żeby dorżnąć tych, którzy przetrwają ostrzał. Będę unikał walki na pierwszej linii, za to chętnie wetknę sztylet między żebra dzikusa zajętego kim innym. Czyny godne pieśni zostawię Cymeryjczykowi, Belvas chce przede wszystkim przeżyć.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 14 listopada 2012, 15:54

Druss podszedł do zwiadowców i spokojnie pyta się:

- Ilu ich może być i co macie na myśli że coś zawładnęło ich wodzem?


Jak wygląda teren dookoła nas? Skąd powinni nadejść napastnicy? Jeśli jest to możliwe to proponuje przegrodzić trakt wozami i bronić się za nich/z nich, oczywiście jeśli ma to jakikolwiek sen(nie będą mogli ich bezproblemowo wyminąć bo trakt ciągnie się wzdłuż rzeki a z drugiej strony gęsty las albo inna przeszkoda albo coś w tym rodzaju).

Druss będzie się starał trzymać reszty towarzyszy, nie wystawia się na ostrzał na chama ale też nie ma zamiaru się chować jak mysz za wozem. Jeśli zobaczy ich wodza to będzie miał ochotę się z nim zmierzyć.

A no i nie wiem czy to ma sens ale jak co to mogę pomóc z naciąganiem kusz zanim nie dojdzie do zwarcia ;).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 15:59

Odpowiedź Tecumseha na pytanie Drussa, jest ich blisko dwie setki, są na ścieżce wojennej, cos lub Ktoś przejął kontrole nad ich wodzem, z podsłuchanych rozmów wynikało, że ida na plemię wilków, ale zaatakuja nas, ktos lub coś nakazało to Wodzomi, nie jestem szamanem nie umie wytłumaczyć tego lepiej.


Atakuje was blisko 200 Piktyjskich wojowników z klanu Niedźwiedzia, są oni niscy, krępi, o szerokich barach i wąskich biodrach, walczą niemal nadzy jeśli nie liczyć wąskich przepasek na biodrach. Blask słońca przebijający się wśród drzew, uwidaczniał potężne mięśnie ich ramion i torsów. Ponure twarze nie wyrażały żadnych uczuć, lecz w wąskich oczach tlił się żar, jaki można ujrzeć w ślepiach wygłodniałego tygrysa. Zmierzwione włosy przytrzymywali mosiężnymi obręczami, a w dłoniach trzymali Ciężkie bojowe maczugi lub topory, broń ich klanu. Niektórzy mieli obandażowane ręce lub nogi i ślady zakrzepłej krwi na ciele widome znaki niedawnej walki.

Uderzyli jak duchy, bez bojowych okrzyków, bez ostrzału z łuków jaki zawsze poprzedza atak Piktów, 15 wozów i ich obrońcy w tym wy stało się celem ataku blisko dwustu półnagich wojowników. teren jest pagórkowaty i lesisty oni atakują ze wzgórz, wozy są na drodze.

Techniczny:
Dwie rundy strzeleckie, każdy po dwa strzały z łuku lub kuszy, zakładam, ze kusznicy mieli naciągnięte kusze, dlatego też walą dwa razy.

Inicjatywa jest następująca:
Belvas
Tranicos
PIKTOWIE
Vanko
Zorian
Druss

Generalnie w rundzie w tym systemie ma sie jeden atak, dwa mozna ale z połowa szansy, polecam ataki pojedyńcze, ale wasza wola. Dwie rundy strzelamy, potem walka. Jak ktos nie stanie do otwartej walki zostanie uznany za tchórza, ale wam wolno. Na wozach s,a kobiety i dzieci mężczyźni wokół wozów. Zarza rozlicze strzelanie. potem deklarki na walke wręcz proszę.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 16:14

2 rundy strzeleckie
Belvas 2 Piktowie ustrzeleni, z kuszy, Tranicos jeden ubity, drugi ciężko ranny z łuku bossońskiego, Zorian dwóch padło od ciężkich bełtów Twej wojskowej kuszy. Czekam na deklarki co do walki wręcz, krycie sie na wozach jest niemile widziane. Czekam na deklaracje ile robicie ataków wręcz. Jedn czy dwa i ko jest na wozie a kto walczy wręcz wokół wozów.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 16:27 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 14 listopada 2012, 16:18

Druss miał ochotę rzucić się na przeciw dzikiej masie wojowników, ale utrzymał pozycje czekając przy swoich towarzyszach na atak piktów, w końcu na wozach były kobiety i dzieci które mieli ochraniać.

- Krew i Śmierć! - zawył potępieńczo w rodzimym języku kiedy piktowie byli na wyciągnięcie ostrza unosząc topór do zadania pierwszego druzgocącego ciosu.

Zadaje pojedyncze ataki w turze, jeśli to możliwe to staram się osłaniać towarzyszy(zakładam że tworzymy jako taki szyk przed/na/za/koło wozów?).
Jeśli zobaczę dzikusów próbujących ominąć nas i dostać się do kobiet i dzieci to natychmiast ich atakuje.


Edit przez Araven: zakładam, że walczycie w półkolu w sześciu jako jeden oddział broniący jednego wozu.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 16:42 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 listopada 2012, 16:31

Gdy padły dwa trupy Zorian delikatnie odłożył kuszę na ziemie, ściągnął przewieszoną na plecach okrągłą tarczę, dobył z lewego boku krótki miecz. Ustawił się plecami do wozu, upewniając się, że w pobliżu stoi Vanko.

- No dalej, czekam! - krzyknął w stronę napastników po aquilońsku, nie przejmując się tym, że piktowie go nie zrozumieją. Uderzył jeszcze płazem miecza w tarczę i przybrał defensywną postawę, czekając na pierwszego przeciwnika.
Oddam inicjatywę przeciwnikowi, zaczekam aż uderzy pierwszy - wtedy sparuje cios tarczą i zadam pchnięcie krótkim mieczem.Gdy wróg padnie, zaczekam na kolejnego - jeżeli będzie na mnie szarżował, a jak nie, to wspomogę sojuszników, zachodząc atakującego ich pikta od tyłu lub przynajmniej od boku, by zabić od razu jednym ciosem - pchnięciem w serce/płuca, albo uderzeniem od góry w głowę.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 listopada 2012, 16:37

Wodza ich żywcem bierzmy!

- zdążył jeszcze wykrzyczeć Vanko. Wcale nie był zachwycony perspektywą walki, nie tutaj, gdzie zagrożone było życie bezbronnych dzieci.

Trzymajmy się blisko siebie. W szyku pomiędzy wozami. Znając zapędy Drussa wiem, że może złamać szyk, gdy pojawi się dlań wyzwanie. Póki trwa salwa łucznicza- jeśli piktowie strzelają chowam się za wozem, podobnie jak inni. Wróg ma przewagę liczebną dlatego lepiej będzie walczyć ramię przy ramieniu, gdyż banda dzikusów uderzy raczej wolną formacją.
Ataki pojedyncze sejmitarem, uniki, raczej defensywa. Jeśli uda się odeprzeć impet natarcia- kontratak.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 16:48

Piktowie nie strzelają, co też jest nietypowe i atakują w ciszy, co też jest dziwne, zwykle wydają okrzyki wojenne. Czekamy na deklaracje El, ile ma ataków jeden czy dwa, oraz Procjona. Sugeruję Wam jeden atak. :P Ok. Przyjąłem do wiadomości, że chcecie wodza brać żywcem, ale na razie go nie widać, są zwykli wojownicy. Trwa zamieszanie walki wokół wszystkich wozów, kobiety szyją z łuków a osadnicy walczą twardo z Piktami, ja skupie sie na Waszej walce, jak zadeklarują nasi dwaj ostatni BG.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 14 listopada 2012, 16:57

Ja dodaje tylko że będę się w miarę możliwości rozglądał za wodzem, co do brania wodza żywcem to byłby to ciekawy bonus ale jak trafi się okazja wziąć go na cel to nie będę się patyczkował. Ubicie go jest najważniejsze, jak da rade się go pojmać to fajnie ale nie za wszelką cenę. A tak o w ogóle da się określić ilu atakuje naszą grupę bezpośrednio i czy coś dziwnego jeszcze nie rzuca się w oczy w ich zachowaniu czy wyglądzie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 listopada 2012, 17:26

Wozów jest piętnaście, dzięki formacji waszej grupy półokrąg najeżony stalą, oraz temu, że stoicie plecami do wozu, przyjmuję, że każdego może na raz atakować maksymalnie dwóch Piktów. Niestety walka wręcz zawieszona do czasu otrzymania przeze mnie deklaracji od El I Procjona, by nie było, że oni chcieli robić coś innego niż założył MG.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 17:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 14 listopada 2012, 17:55

Belvas skrzywił usta w drapieżnym uśmiechu i wyszarpnął wiszące dotąd przy pasie sztylet. Nie zamierzał rzucać się w największy wir walki, to nie było jego miejsce. Chciał skorzystać z zamieszania, przemykając między wozami i szukając dogodnych celów. Dzikusy niewiele różniły się od watahy wygłodniałych psów, zabójca nie spodziewał się po nich wyszukanej taktyki...
Mam zamiar osłaniać sojuszników, eliminować odosobnionych przeciwników, siać śmierć i chaos. Belvas nie rzuci się sam na hordę piktów ale nie będzie też unikał walki. W zależności od rozwoju sytuacji zamierzam siec pojedynczymi atakami bądź rzucać nożami, jeśli mógłbym w ten sposób uratować któregoś z sojuszników.

ODPOWIEDZ