PBF - Mrok nad Delamirą
-Dlatego tutaj stoję, bądź spokojny, dopóki są z nami kobiety i dzieci nie będę wszczynał dalszej walki, coś tu jest nie tak, śmierdzi chędożoną magią- Oparł topór i ziemię i oparł się na nim wyczekując wodza piktów.
Druss da radę trochę wytrzymać z tymi ranami czy jest bezwzględną koniecznością opatrzyć je?
Druss da radę trochę wytrzymać z tymi ranami czy jest bezwzględną koniecznością opatrzyć je?
Edit Araven: Spoko dacie rade, twardzi jesteście, sobie przewiązałeś udo i git.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 20:48 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.
Niech zacznie Balthus - w końcu my robimy tylko za eskortę.
edit: Araven: no niby tak, ale to Wy macie rozwiązac problem Delamiry, każda informacja może się okazać istotna.
edit: no tak, ale na razie nie wiemy nic.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 20:58 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
Póki będziemy stać o własnych siłach nie będą musieli strzelać. W razie czego wyraźnym ruchem otwartej ręki ich powstrzymuję wskazując jednocześnie na okoliczne lasy, w których czaić się może więcej piktów. Nie wiem natomiast jak Tecumseh poradził sobie w walce.
/A tego wymalowanego psa znowu nie ma, jak jest potrzebny. Pewno szczał w te swoje niby portki pod jakim wozem/ - pomyślał Vanko, zorientowawszy się, że w całym tym bitewnym zamieszaniu stracił z oczu Tecumseha.
Nie wiedzieć skąd po chwili znajomy pikt wyłonił się spomiędzy osadników.
Wbił sejmitar w ścieżkę po czym postąpił krok naprzód jeszcze, by w umówione pół drogi spotkać się z wodzem Niedźwiedzi.
Dziwne Twe powitalne zwyczaje waleczny Xotalanc'u. Rzekłeś w tej bitwie pierwsze i ostatnie słowo. Honor nakazuje Ci zatem wyjaśnić jakążże krzywdę odczułeś z ręki tych, których widzisz po raz pierwszy, by skalpami ich chcieć umocnić swe męstwo.
.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2012, 21:23 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.