PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 17:01

Pod murami Białej Grani, 10 dzień Ostatnich Siewów

Khajiity kucały na plecionej macie przed namiotem Ri'saada, liżąc z lubością grudki księżycowego cukru i pomrukując cicho. Ulubiony smakołyk kotołaków był w północnym Tamriel rzadkością, toteż Barr'teh nie zamierzał odmawiać poczęstunku nawet, gdyby znienacka zawisł nad nim przerażający czarny smok.

- W królestwie bardzo niespokojne czasy - ciągnął Ri'saad - Człowieki wojują ze sobą zawzięcie. Jarl Wichrowego Czuba zabił Wielkiego Króla. Jego zbrojni zwą się Gromowładnymi. Nienawidzą Cesarstwa, a przy tym nie lubią za bardzo tych, którzy nie są ich ziomkami. W Pękninie chodzą otwarcie po ulicach miasta, chociaż tamtejszy jarl nie wypowiedział jeszcze posłuszeństwa królowej.

- Cesarscy ich nie ścigają? - zapytał Barr'teh oblizując jednocześnie lepkie od płynnego cukru poduszeczki palców.

- Wojują w puszczy i górach, ale mało w tym gracji - odparł Ma'randru-jo - Wszelako wojna wisi w powietrzu, można ją już wyczuć. Na szlakach trzeba bacznie strzec pleców, wszędzie rozbójnicy i złodzieje. Niektórymi nocami umarli wstają z grobów, o świcie znajduje się ciała wyssane do ostatniej kropli krwi. Białe zjawy tańczą na moczarach, bębny grają nocami na dzikich szczytach, a wiatr niesie skowyt pieczonych żywcem człowieków. Cesarstwo traci tu swą władzę.

- I zimno tutaj bardzo - dodała Atahbah, spoglądając na Barr'teha wielkimi oczami - Brakuje naszych ciepłych piasków i giętkich pnączy.

- A smok? - khajiit przypomniał sobie znienacka wielki kształt o skórzastych skrzydłach porywający z ziemi jeźdźca wraz z koniem - Ri'saad widział smoka? Albo Ma'randru-jo?

Siedzące na macie kotołaki potrząsnęły przecząco głowami, kładąc po sobie w bezwolnym geście zaniepokojenia uszy.

- Ma'randru-jo nie widział żadnego smoka, ale człowieki podobno tak - odpowiedział kocur - Przed południem przybył do grodu jakiś ludź, który przyniósł ostrzeżenie przed smokiem. Zaprowadzono go natychmiast do jarla, a potem człowieki zaczęli obwieszczać, że w górach poluje smok.

- Barr'teh wie, że to prawda - oświadczył khajiit wysuwając czubki pazurów - Barr'teh widział smoka z bliska. Wielki, czarny, głodny. Zniszczył ogniem Helgen, spalił i zjadł człowieków, wielu człowieków. Ri'saad nie idzie do Helgen, tam już nic nie zostało.

Przysłuchujące się słowom swojaka kotołaki zaczęły posykiwać i jeżyć sierść, okazując w ten sposób swe głębokie zaniepokojenie.
Pozwoliłem sobie pociągnąć nieco konwersację, aczkolwiek nie wszedłem jeszcze na temat tajemniczej redgardzkiej kobiety. Ri'saad chętnie pohandluje w dogodnym momencie, później rozpiszę jego kupiecką ofertę i cennik. Co do reszty grupy, jesteście w zupełnie innym miejscu, co kotołak, nie macie już z nim bezpośredniego kontaktu (to odnośnie wpisów Mordimera).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 18:05

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Ahraveen widział wcześniej wiele cesarskich miast i przybywając na daleką północ przekonany był, że przyjdzie mu zmagać się z trudami spartańskiego życia w barbarzyńskich sadybach. Widok Białej Grani z miejsca uświadomił rozumnemu jaszczurowi jak niesprawiedliwy był jego wcześniejszy, zdecydowanie pochopny osąd.

Wzniesiony z kamienia i drewna gród był piękny, urokiem surowym i majestatycznym. Starannie wyłożone skałą ulice biegły pomiędzy zadbanymi chatami, o czystych strzechach i odmalowanych ścianach. Pomiędzy domostwami rosły ukwiecone krzewy, przydające grodowi urokliwego wyglądu i tylko posępne twarze mieszkańców przeczyły wrażeniu powszechnej majętności.

Na wałach krążyli noszący ciemnożółte tuniki hersirowie, dzierżący w rękach włócznie i topory, spoglądający na przemian na rozciągające się wokół Białej Grani wrzosowiska oraz dotykane wierzchołkami gór niebo. Towarzyszyli im mieszczanie w skórzniach i futrach, rozmawiający z drużynnikami niespokojnie i wyglądający ponad parapetami wałów.

Śmiechy rozbieganych, zaprzątniętych tuzinem różnych zabaw dzieci dźwięczały perliście pomiędzy ścianami domostw, wybijając się wysoką nutą ponad gwar rozmów dorosłych. Idący w ślad za przewodnikiem Ahraveen dostrzegał po drodze wiele różnych twarzy, uświadamiając sobie, że w grodzie prócz licznych Nordów mieszkali również Cyrodiilczycy, Redgardowie i nader nieliczne, ale widziane tu i ówdzie leśne elfy.

Jaszczur wodził spojrzeniem przesłoniętych półprzeźroczystą błonką ślepiów po straganach handlarzy mięsem i warzywami, po mijanych szyldach karczm i sklepów. Jego uszy chłonęły stukot kutego metalu, syk parującej w kowalskich cebrach wody, zgrzyt poruszanych miarowo pił.


Obrazek


Minąwszy niewielki, ale gwarny ryneczek w niższej części grodu najmici zaczęli wspinać się po szerokich kamiennych schodach w kierunku kolejnego muru i wykutej w nim bramy. Dwa wartkie potoki krystalicznie czystej wody ciurkały po obu stronach schodów, spływając w dół w misternie wykutych dłutami kamiennych rynnach.

- Co to za drzewo? - zapytał idący krok w krok z Ahraveenem Hastur, kiedy obaj mężczyźni przekroczyli przez portal bramy napotykając na ogromną jabłoń rozpościerającą swe pozbawione liści gałęzie ponad kolistym placykiem obwiedzionym płytkimi kanałami pełnymi spływającej od strony Smoczej Przystani wody.

Martwe drzewo poruszyło swym widokiem jakąś dziwną nutę w duszy Redgarda, popękaną suchą korą i nagimi konarami przywodząc na myśl potężną niegdyś istotę, która mimo śmierci wciąż zachowała swą aurę dawnej mocy.

- To Jabłonnik, święte drzewo świątyni Kinaret - odezwał się idący dotąd w milczeniu Oswald, hersir wyznaczony pod bramą do roli przewodnika przybyszów - Umiera od lat i chyba nic go już nie ocali, ku zgryzocie tutejszych kapłanek.


Obrazek


Ahraveen zamrugał słuchając słów drużynnika, ale nic nie powiedział, bo obchodząc wokół szeroki pień drzewa ujrzał nagle coś innego, co odebrało mu na krótką chwilę mowę.

Był to wieki posąg wojownika w antycznej zbroi i zdobionym skrzydełkami hełmie, dzierżący oburącz miecz skierowany ostrzem w gardziel przydeptanej stopami wężowatej istoty.

- Czy to jest... posąg Talosa? - zapytał bezwiednie Sivaraiel, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że odpowiedź nie mogła brzmieć inaczej.

Talos, Dziewiąty Bóg, za swego śmiertelnego życia cesarz Tamriel, czczony po śmierci przez Nordów i znienawidzony przez kapłańskie kasty Dominium. Talos, którego kult był w Cesarstwie, a zatem także w Skyrimie zakazany i wyjęty spod prawa... przynajmniej w tych miastach, w których ambasadorowie Thalmoru trzymali jarlów za gardła żelaznymi rękawicami.


Obrazek

Poszukałem w sieci ilustracje ukazujące kilka detali Białej Grani, na drugim można też dojrzeć wzmiankowane uschłe drzewo jabłoni. W tle dachy wzniesionego wysoko dworu jarla. Muszę przyznać, że twórcy gry naprawdę tchnęli życie i urok w otoczenie gracza!

Jeśli chcecie, możecie spróbować po drodze konwersacji z przewodnikiem, chociaż nie gwarantuję powodzenia!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2012, 18:13

Widać ssiłę i dumę w owym Talossie, zaczynam rozumieć czemu Nordowie uznają go zza Boga... Wasz jarl mussi być pewny sswoich, jeśli macie tu possąg Talossa. A co do jarla to w jakim on osstatnio humorze zacny herssirze?

Jaszczur rzucił ten tekst by zainteresować hersira i skłonic do nawiązania rozmowy.
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2012, 18:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 18:40

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Okrążający wielką jabłoń hersir obejrzał się ponad ramieniem w stronę jaszczura, taksując go oczami błyszczącymi w otworach wypolerowanego hełmu.

- Jarl Balgruuf jest panem tej krainy - powiedział oschłym tonem, aczkolwiek jaszczur nie potrafił oprzeć się wrażeniu, że pochlebne słowa na temat posągu trafiły na podatny grunt - Królowa wydała nakaz zabraniający czczenia Talosa, ale podobno nie wspomniała nic o niszczeniu posągów. A skoro nic nie trza niszczyć, jarl nakazał posąg pozostawić.

- A zatem sstoi jako ozdoba? - zapytał ostrożnie Ahraveen - Possąg jak possąg?

- I wydali haniebny wyrok, ulegli wobec okrutnych elfów! - do uszu przybyszów dobiegł znienacka czyjś podniesiony, chociaż ochrypły od zbyt długiego przemawiania głos. Przed górującą ponad śmiertelnikami rzeźbą Talosa zgromadził się niewielki tłumek mieszkańców Białej Grani, słuchający z posępnymi twarzami przemowy jakiegoś norskiego mężczyzny w czarnych szatach z kapturem - Odwrócili się od swego dziedzictwa, odrzucili ku własnej zgubie świętą powinność!

Odziany na czarno człowiek uniósł ku zachmurzonemu niebu ręce w dramatycznym geście, który wydobył z ust słuchaczy cichy pomruk aprobaty.
Można odnieść wrażenie, że w Białej Grani nie tylko toleruje się posągi Talosa, ale i zamyka uszy na antykrólewską demagogię...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2012, 18:49

Właśnie teraz Altmer winien dysskretnie nasunąc kaptur na sswą głowę...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 19:24

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Nim Sivariael zdążył cokolwiek uczynić, idący dotąd w przedzie Oswald obrócił się na pięcie, a jego ręka wystrzeliła w kierunku zaskoczonego tym nagłym poruszeniem altmera. Złapawszy palcami za wiszący luźno kaptur elfa hersir pociągnął za materiał naciągając go błyskawicznie na głowę Sivariaela.

Elf targnął się mimowolnie w tył przydeptując przy okazji ukryte w futrzanym bucie palce Llorvasa, ale Oswald już się zdążył od niego cofnąć, odwrócić plecami podejmując dalszy marsz.

Ahraveen kiwnął ledwie dostrzegalnie łuskowatą głową, w mig pojmując znaczenie gestu drużynnika. Przysłuchujący się słowom Norda w czerni ludzie zaczynali się oglądać w kierunku grupki okrążających bezlistną jabłoń przybyszów, zmierzających ku kolejnym szerokim schodom wiodącym ku wejściu do majestatycznego dworu jarla Balgruufa.

- Nie można obedrzeć z boskiej chwały żadnego boga! - podjął swą tyradę człowiek w czarnym płaszczu - Nie można korzyć się przed Dominium wbrew woli ludu! Wielki Król tego nie rozumiał! Królowa musi zrozumieć!

Wspinając się po starannie wykutych w skale i oszlifowanych z niebywałym kunsztem stopniach podróżnicy obejrzeli się w dół, ku posągowi wyklętego boga i stojącym przed nim mieszkańcom. Sivariael mruczał coś pod nosem, lecz chociaż Ahraveen wytężał bacznie słuch, nie pochwycił ani jednego zrozumiałego słowa altmera.


Obrazek

Rzut oka z wysokości schodów wiodących do Smoczej Przystani... Pozwoliłem sobie też wykorzystać sugestię Aravena, by ułatwić Wam przejście obok posągu, ale jeśli Procjon planuje konfrontację, niebawem będziecie wracali tą samą drogą, więc będzie okazja do ściągnięcia kaptura!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 19:39

Pod murami Białej Grani, 10 dzień Ostatnich Siewów

Barr'teh schował pazury i opuścił ogon na ziemię, opanowując swe wywołane wspomnieniem smoka zaniepokojenie. Jego nieco zmrużone ślepia kierowały się co chwila ku smukłym kuszącym sylwetkom kocic, ale świadomy znaczenia ceremonialnego pojedynku, kotołak powstrzymywał naturalną żądzę nie chcąc ryzykować słusznego gniewu Ma'randru-jo.

- Barr'teh szuka pewnej samicy, ludzkiej, z pustynnego kraju - powiedział zmieniając temat - Podobno bywa w mieście.

- A po co ci ludzka samica? - zdumiał się zauważalnie Ri'saad, poruszając siwymi wąsami.

- Ktoś płaci za nią żółte krążki - wyjaśnił Barr'teh dostrzegając kpiarskie błyski w ślepiach kocic - Dużo krążków.

- Nam nie wolno wchodzić do grodu - odparł z nutą rozczarowania Ma'randru-jo - Człowieki pewnie się lękają o swe kury i kozy. Człowieki bardzo są przywiązane do kur. Khajiit chciałby się trochę pobawić, kilka piór wyrwać dla swawoli, a człowieki od razu wrzask podnoszą, łapią za miotły i włócznie.

- Barr'teh nigdy nie zrozumie do końca człowieków - powtórzył dobrze już sobie znaną mantrę kotołak z Brumy kiwając filozoficznie dla podkreślenia znaczenia swych słów ogonem.


Obrazek
Kotołaki z karawany nie wiedzą nic o redgardzkiej kobiecie, nie wpuszczono ich do grodu, obozują pod murami handlując z tymi, którzy do nich zaglądają!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 20:10

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Dwór jarla Balgruufa wznosił się w najwyższym punkcie skalnego masywu, na którym zbudowano niegdyś Białą Grań. Docierając do wielkich wrót osadzonych w kamiennym frontonie dworu Ahraveen rozejrzał się raz jeszcze wokół siebie, spoglądając ponad dachami domostw i murami miasta na otaczające je góry Skyrimu.

Strzeliste kształty zdawały się sięgać niebios, porośnięte w niższych partiach lasami, w wyższych zaś skute lodem i chłostane lodowatymi wiatrami. Unoszące się na ich zboczach mgły zdawały się tworzyć ulotne płachty pajęczego sukna przemieszczające się ledwie zauważalnie w różnych kierunkach.

Ahraveen urodził się na Czarnych Mokradłach: bagnistych nizinach, gdzie nikt nie znał gór, z pewnością zaś nikt nie potrafiłby wyobrazić sobie krajobrazu takiego jak ten, który właśnie otaczał oszołomionego majestatycznym widokiem jaszczura.

Strzegący wejścia do Smoczej Przystani hersirowie ruszyli na spotkanie grupki obcych, kładąc dłonie na styliskach wetkniętych za pasy toporów.

- Posłańcy z Rzecznej Puszczy proszą o spotkanie z jarlem! - zakrzyknął Oswald posyłając im dłonią uspokajający gest.


Obrazek

Naprawdę piękne miasto i robi na przybyszach słuszne wrażenie!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 20:57

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Wprowadzeni do dworu przybysze otoczeni zostali przez kilkunastu zbrojnych noszących tarcze i medaliony z herbem Białej Grani, spozierających na obcych podejrzliwym wzrokiem, taksując bacznymi spojrzeniami zwłaszcza ich ukrytą w pochwach i sajdakach broń.

Główny hol dworu wznosił się wysoko w górę wsparty na ogromnych drewnianych filarach i kunsztownie rzeźbionych arkadach przylegających do stropowych belek. Wpadające przez wielkie otwory w dachu światło dnia wypełniało wnętrze holu podsycane poświatą bijącą od dużego odkrytego paleniska usytuowanego w wyższej części pomieszczenia.

Stamtąd właśnie dobiegały liczne głosy świadczące o prowadzonych w sporym gronie rozmowach.

- Wejdźcie w górę schodów - polecił jeden z drużynników, Nord noszący pod ciemnożółtą tuniką stalowy półpancerz - Pamiętajcie, by okazać stosowny szacunek i respekt. Pod żadnym pozorem nie próbujcie sięgać po oręż. Będziemy mieli na was oko.

- Już sobie przypomniałem - odezwał się znienacka Sivariael, ściągając ponownie z głowy kaptur i skupiając na sobie uwagę hersirów - To był Olaf Jednooki, ów antyczny norski bohater. To on pokonał przed wiekami wielkiego smoka, którego tu później uwięził.

- Tak, wielkiego Numinexa - przytaknął niechętnie drużynnik w półpancerzu, mierząc altmera wyjątkowo podejrzliwym spojrzeniem - Idźcie w górę schodów.


Obrazek

Wnętrze głównej komnaty wydaje się monumentalne i przytłacza swymi rozmiarami Waszych bohaterów!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 listopada 2012, 20:57

Kocur oblizał się raz jeszcze zlizując z warg resztki księżycowego cukru. Wygladało na to, że nawet nie miał po co ruszać za towarzyszami. Khajita nie wpuszczą do grodu, choć może gdyby przedstawił się jako posłaniec z Rzecznej Puszczy, to kto wie. Może strażnicywpuszczą podejrzanego kotołaka, choć szanse upatrywał w tym marne. Zresztą towarzystwo pobratymców, tak rzadko spotykanych na północy było mu bardzo miłe. Rozciągnął się na ziemi przeciągając się mimowolnie. Nie wypadało jednak naduzywać gościnności kotołaków. Khajit powoli wstał, tradycyjnie czekając na znak aby jeszcze pozostał. W innym razie nie pozostawało mu nic innego jak podziękować, serdecznie pożegnać się i obiecać rewanż Ma'randru-jo. No a potem błagać strażników u bram o wpuszczenie do Grani.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2012, 21:05

Nie sięgam po broń dyskretnie obserwuję pałac jarla i czekam, aż staniemy przed jego obliczem.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 22:11

Pod murami Białej Grani, 10 dzień Ostatnich Siewów

Khajiit podniósł się niechętnie z maty, całym swym prężnym ciałem dając do zrozumienia jak miłe mu było towarzystwo swojaków. Ri'saad natychmiast zrozumiał nieme przesłanie kotołaka, mruknął cicho strzygąc jednocześnie uszami.

- Barr'teh nie musi iść - oznajmił siwowąsy kocur - Człowieki nie wpuszczą Barr'teha do grodu, bo się lękają o kury.

- Baar'teh nie chce zajmować miejsca na macie - zaczął się krygować kotołak z Brumy, jednocześnie poruszając bezwiednie ogonem w dzikiej uciesze.

- Ma'randru-jo nalega, by Baar'teh został - odezwał się drugi kocur, ku niememu zadowoleniu obu kocic - W grodzie człowieki będą Barr'teha ganiać z miotłami i ciągać za ogon. Gród niedobry dla khajiitów.
Bartku, chciałeś oficjalnego pozwolenia, to masz, tylko nie próbuj za grzbietem Ma'randru-jo brać się za którąś z kocic! :D
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2012, 22:41 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 22:43

Smocza Przystań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Położona wyżej część holu stanowiła połączenie sali audiencyjnej oraz jadalnej, z tronem jarla usytuowanym pod tylną ścianą oraz szerokimi ciężkimi stołami po obu stronach płonącego z wesołym trzaskiem paleniska.

Pilnowani skrupulatnie przez hersirów, przybysze z Rzecznej Puszczy obeszli lewy stół śledzeni ciekawymi spojrzeniami zasiadających w holu dworaków. Rozglądający się wokół Ahraveen widział na ławach nie tylko Nordów, w sali znajdowało się również kilku Cyrodiilczyków, z których największą uwagę zwracał mężczyzna w paradnej zbroi setnika cesarskiego legionu.

Jarl Balgruuf Większy zasiadał na swym tronie podpierając brodę jedną z dłoni i spozierając na niespodziewanych gości z mieszaniną ciekawości i niechęci. Prócz wyprostowanych jak struny przybocznych hersirów towarzyszyły mu dwie inne stojące przy tronie postacie.

Jedną z nich był mężczyzna w starannie skrojonych szatach, o gładko ogolonej czaszce i niewielkim zaroście na podbródku. Spozierający na niego rozumny jaszczur nie mógł się oprzeć wrażeniu, że wymienia spojrzenie ze zniewieściałym pałacowym zausznikiem, ale przekonaniu temu wydawał się przeczyć przewieszony przez plecy Norda dwuręczny miecz.

Lecz jeszcze większą niespodzianką okazała się postać zajmująca miejsce po lewej stronie tronu. Szczupła zwinna kobieta w wielowarstwowej skórzni postąpiła krok do przodu unosząc prawicę gestem nakazującym gościom zatrzymanie się w stosownej od tronu odległości.

- Oddajcie pokłon jarlowi Białej Grani! - powiedziała szorstkim tonem rudowłosa dunmerka, wbijając w przybyszów swe krwiście czerwone oczy i kładąc prawą dłoń na przypasanym do boku długim mieczu.


Obrazek
Jesteście w sali audiencyjnej, dopuszczeni przed oblicze jarla Balgruufa Większego, pana Białej Grani. Pora zatem sięgnąć do głębin swej elokwencji!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2012, 22:55

Zatrzymuję się i wykonuję powolny ukłon. Potężny jarlu przybyliśmy z Rzecznej Puszczy. Pani Gedren uniżenie prosi o to byś raczył przyssłac swych herssirów, by osady bronić pzred bandytami i ssmokiem gdyby wrócił. Bessstia owa jak zapewne wiessz, poluje w tamtejszych okolicach. Wyssłano nass najemników by ochrony wiosski nie osłabiać. Mamy wrócić z twymi wojownikami by zapłatę otrzymać.
Ostatnio zmieniony 19 listopada 2012, 10:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 19 listopada 2012, 08:16

Szlachetny panie, jarlu tych ziem, prawdą jest, co rzekł mój towarzysz. Widzieliśmy zniszczenia, jakie poczyniła bestia w Helgen. Mieszkańcy Rzecznej Puszczy drżą o swe życie i dobytek. Ów strach dodatkowo podsycają bandy rozbójników okolice osady nękające, zręcznie z trudnej mieszkańców sytuacji korzystające. Oddział hersirów mógłby przywrócić porządek i stanąć na straży prawa, które wydaje się być zagrożone.
Ostatnio zmieniony 19 listopada 2012, 10:48 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ