PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 17:01

Pod murami Białej Grani, 10 dzień Ostatnich Siewów

Khajiity kucały na plecionej macie przed namiotem Ri'saada, liżąc z lubością grudki księżycowego cukru i pomrukując cicho. Ulubiony smakołyk kotołaków był w północnym Tamriel rzadkością, toteż Barr'teh nie zamierzał odmawiać poczęstunku nawet, gdyby znienacka zawisł nad nim przerażający czarny smok.

- W królestwie bardzo niespokojne czasy - ciągnął Ri'saad - Człowieki wojują ze sobą zawzięcie. Jarl Wichrowego Czuba zabił Wielkiego Króla. Jego zbrojni zwą się Gromowładnymi. Nienawidzą Cesarstwa, a przy tym nie lubią za bardzo tych, którzy nie są ich ziomkami. W Pękninie chodzą otwarcie po ulicach miasta, chociaż tamtejszy jarl nie wypowiedział jeszcze posłuszeństwa królowej.

- Cesarscy ich nie ścigają? - zapytał Barr'teh oblizując jednocześnie lepkie od płynnego cukru poduszeczki palców.

- Wojują w puszczy i górach, ale mało w tym gracji - odparł Ma'randru-jo - Wszelako wojna wisi w powietrzu, można ją już wyczuć. Na szlakach trzeba bacznie strzec pleców, wszędzie rozbójnicy i złodzieje. Niektórymi nocami umarli wstają z grobów, o świcie znajduje się ciała wyssane do ostatniej kropli krwi. Białe zjawy tańczą na moczarach, bębny grają nocami na dzikich szczytach, a wiatr niesie skowyt pieczonych żywcem człowieków. Cesarstwo traci tu swą władzę.

- I zimno tutaj bardzo - dodała Atahbah, spoglądając na Barr'teha wielkimi oczami - Brakuje naszych ciepłych piasków i giętkich pnączy.

- A smok? - khajiit przypomniał sobie znienacka wielki kształt o skórzastych skrzydłach porywający z ziemi jeźdźca wraz z koniem - Ri'saad widział smoka? Albo Ma'randru-jo?

Siedzące na macie kotołaki potrząsnęły przecząco głowami, kładąc po sobie w bezwolnym geście zaniepokojenia uszy.

- Ma'randru-jo nie widział żadnego smoka, ale człowieki podobno tak - odpowiedział kocur - Przed południem przybył do grodu jakiś ludź, który przyniósł ostrzeżenie przed smokiem. Zaprowadzono go natychmiast do jarla, a potem człowieki zaczęli obwieszczać, że w górach poluje smok.

- Barr'teh wie, że to prawda - oświadczył khajiit wysuwając czubki pazurów - Barr'teh widział smoka z bliska. Wielki, czarny, głodny. Zniszczył ogniem Helgen, spalił i zjadł człowieków, wielu człowieków. Ri'saad nie idzie do Helgen, tam już nic nie zostało.

Przysłuchujące się słowom swojaka kotołaki zaczęły posykiwać i jeżyć sierść, okazując w ten sposób swe głębokie zaniepokojenie.
Pozwoliłem sobie pociągnąć nieco konwersację, aczkolwiek nie wszedłem jeszcze na temat tajemniczej redgardzkiej kobiety. Ri'saad chętnie pohandluje w dogodnym momencie, później rozpiszę jego kupiecką ofertę i cennik. Co do reszty grupy, jesteście w zupełnie innym miejscu, co kotołak, nie macie już z nim bezpośredniego kontaktu (to odnośnie wpisów Mordimera).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 18:05

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Ahraveen widział wcześniej wiele cesarskich miast i przybywając na daleką północ przekonany był, że przyjdzie mu zmagać się z trudami spartańskiego życia w barbarzyńskich sadybach. Widok Białej Grani z miejsca uświadomił rozumnemu jaszczurowi jak niesprawiedliwy był jego wcześniejszy, zdecydowanie pochopny osąd.

Wzniesiony z kamienia i drewna gród był piękny, urokiem surowym i majestatycznym. Starannie wyłożone skałą ulice biegły pomiędzy zadbanymi chatami, o czystych strzechach i odmalowanych ścianach. Pomiędzy domostwami rosły ukwiecone krzewy, przydające grodowi urokliwego wyglądu i tylko posępne twarze mieszkańców przeczyły wrażeniu powszechnej majętności.

Na wałach krążyli noszący ciemnożółte tuniki hersirowie, dzierżący w rękach włócznie i topory, spoglądający na przemian na rozciągające się wokół Białej Grani wrzosowiska oraz dotykane wierzchołkami gór niebo. Towarzyszyli im mieszczanie w skórzniach i futrach, rozmawiający z drużynnikami niespokojnie i wyglądający ponad parapetami wałów.

Śmiechy rozbieganych, zaprzątniętych tuzinem różnych zabaw dzieci dźwięczały perliście pomiędzy ścianami domostw, wybijając się wysoką nutą ponad gwar rozmów dorosłych. Idący w ślad za przewodnikiem Ahraveen dostrzegał po drodze wiele różnych twarzy, uświadamiając sobie, że w grodzie prócz licznych Nordów mieszkali również Cyrodiilczycy, Redgardowie i nader nieliczne, ale widziane tu i ówdzie leśne elfy.

Jaszczur wodził spojrzeniem przesłoniętych półprzeźroczystą błonką ślepiów po straganach handlarzy mięsem i warzywami, po mijanych szyldach karczm i sklepów. Jego uszy chłonęły stukot kutego metalu, syk parującej w kowalskich cebrach wody, zgrzyt poruszanych miarowo pił.


Obrazek


Minąwszy niewielki, ale gwarny ryneczek w niższej części grodu najmici zaczęli wspinać się po szerokich kamiennych schodach w kierunku kolejnego muru i wykutej w nim bramy. Dwa wartkie potoki krystalicznie czystej wody ciurkały po obu stronach schodów, spływając w dół w misternie wykutych dłutami kamiennych rynnach.

- Co to za drzewo? - zapytał idący krok w krok z Ahraveenem Hastur, kiedy obaj mężczyźni przekroczyli przez portal bramy napotykając na ogromną jabłoń rozpościerającą swe pozbawione liści gałęzie ponad kolistym placykiem obwiedzionym płytkimi kanałami pełnymi spływającej od strony Smoczej Przystani wody.

Martwe drzewo poruszyło swym widokiem jakąś dziwną nutę w duszy Redgarda, popękaną suchą korą i nagimi konarami przywodząc na myśl potężną niegdyś istotę, która mimo śmierci wciąż zachowała swą aurę dawnej mocy.

- To Jabłonnik, święte drzewo świątyni Kinaret - odezwał się idący dotąd w milczeniu Oswald, hersir wyznaczony pod bramą do roli przewodnika przybyszów - Umiera od lat i chyba nic go już nie ocali, ku zgryzocie tutejszych kapłanek.


Obrazek


Ahraveen zamrugał słuchając słów drużynnika, ale nic nie powiedział, bo obchodząc wokół szeroki pień drzewa ujrzał nagle coś innego, co odebrało mu na krótką chwilę mowę.

Był to wieki posąg wojownika w antycznej zbroi i zdobionym skrzydełkami hełmie, dzierżący oburącz miecz skierowany ostrzem w gardziel przydeptanej stopami wężowatej istoty.

- Czy to jest... posąg Talosa? - zapytał bezwiednie Sivaraiel, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że odpowiedź nie mogła brzmieć inaczej.

Talos, Dziewiąty Bóg, za swego śmiertelnego życia cesarz Tamriel, czczony po śmierci przez Nordów i znienawidzony przez kapłańskie kasty Dominium. Talos, którego kult był w Cesarstwie, a zatem także w Skyrimie zakazany i wyjęty spod prawa... przynajmniej w tych miastach, w których ambasadorowie Thalmoru trzymali jarlów za gardła żelaznymi rękawicami.


Obrazek

Poszukałem w sieci ilustracje ukazujące kilka detali Białej Grani, na drugim można też dojrzeć wzmiankowane uschłe drzewo jabłoni. W tle dachy wzniesionego wysoko dworu jarla. Muszę przyznać, że twórcy gry naprawdę tchnęli życie i urok w otoczenie gracza!

Jeśli chcecie, możecie spróbować po drodze konwersacji z przewodnikiem, chociaż nie gwarantuję powodzenia!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 listopada 2012, 18:13

Widać ssiłę i dumę w owym Talossie, zaczynam rozumieć czemu Nordowie uznają go zza Boga... Wasz jarl mussi być pewny sswoich, jeśli macie tu possąg Talossa. A co do jarla to w jakim on osstatnio humorze zacny herssirze?

Jaszczur rzucił ten tekst by zainteresować hersira i skłonic do nawiązania rozmowy.
Ostatnio zmieniony 18 listopada 2012, 18:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 listopada 2012, 18:40

Biała Grań, 10 dzień Ostatnich Siewów

Okrążający wielką jabłoń hersir obejrzał się ponad ramieniem w stronę jaszczura, taksując go oczami błyszczącymi w otworach wypolerowanego hełmu.

- Jarl Balgruuf jest panem tej krainy - powiedział oschłym tonem, aczkolwiek jaszczur nie potrafił oprzeć się wrażeniu, że pochlebne słowa na temat posągu trafiły na podatny grunt - Królowa wydała nakaz zabraniający czczenia Talosa, ale podobno nie wspomniała nic o niszczeniu posągów. A skoro nic nie trza niszczyć, jarl nakazał posąg pozostawić.

- A zatem sstoi jako ozdoba? - zapytał ostrożnie Ahraveen - Possąg jak possąg?

- I wydali haniebny wyrok, ulegli wobec okrutnych elfów! - do uszu przybyszów dobiegł znienacka czyjś podniesiony, chociaż ochrypły od zbyt długiego przemawiania głos. Przed górującą ponad śmiertelnikami rzeźbą Talosa zgromadził się niewielki tłumek mieszkańców Białej Grani, słuchający z posępnymi twarzami przemowy jakiegoś norskiego mężczyzny w czarnych szatach z kapturem - Odwrócili się od swego dziedzictwa, odrzucili ku własnej zgubie świętą powinność!

Odziany na czarno człowiek uniósł ku zachmurzonemu niebu ręce w dramatycznym geście, który wydobył z ust słuchaczy cichy pomruk aprobaty.
Można odnieść wrażenie, że w Białej Grani nie tylko toleruje się posągi Talosa, ale i zamyka uszy na antykrólewską demagogię...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time