PBF - Mrok nad Delamirą

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 listopada 2012, 15:50

Wolałbym podobijać piktów, a kobiety i dzieci wziąć w niewolę i wypuścić nieco dalej, co dałoby nam więcej czasu. Teraz już zdążyli sporo się oddalić, a znając teren lepiej od nas ciężko ich będzie gonić. Moja propozycja, to zgarnięcie wszystkich ocalałych i powrót do Delamiry, następnie wędrówka z Calatinem do szamana liguryjczyków, po informacje, gdzie jest wiedźma Zoriana. Piktyjskie plemiona już wiedzą, że zostali zaatakowani przez aquilończyków, więc należy się spodziewać akcji odwetowej. Im szybciej poinformuje się o tym odpowiednich ludzi tym lepiej. Zorian będzie trzymał blisko siebie "uratowanych" wcześniej chłopaka i dziewczynę, chce z nimi zamienić parę słów.
Jak dla mnie ok, ogólnie siedzę albo po południu albo wieczorami. Chociaż może faktycznie lepiej zaczekać przynajmniej na połowę deklaracji graczy (hm... z 5 połowa to będzie 2,5)... może przynajmniej na 3 deklaracje :)
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2012, 16:01 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2012, 16:11

Podobijanie Piktów się odbyło, tuż po zwycięskiej walce na wzgórzu. Pojmaliście kilka ich kobiet i dzieci, jak sugerował Zorian. Wypuszczacie ich po drodze ale przed chatą Warrusa, czy zabieracie ze sobą?
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2012, 16:43 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 listopada 2012, 16:35

Bierzmy ich ze sobą, jako zakładników do Delamiry. Chwilę temu chcieli patroszyć nasze kobiety, dranie.
Gdybym był w stanie ruszyłbym jednak tropem piktów, w końcu część z nich jest ranna i wloką ze sobą Ayodię, więc aż tak szybko i niepostrzeżenie nie zwieją.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 22 listopada 2012, 16:45

Też byłbym za ściganiem piktów, ale z drugiej strony my też jesteśmy nieco sponiewierani.

Myślę że trzeba się udać do Delamiry, wypocząć, spotkać z szamanem a następnie ustalić co dalej. Mam wrażenie że Ayodię jeszcze spotkamy, w mniej lub bardziej żywej formie ale w tej chwili nic na to chyba nie poradzimy...

Możemy na przykład ustalić ze czekamy na 3 deklaracje i jeśli pozostali nie określą się w ciągu 12 godzin od trzeciej, to lecimy z tematem bez oglądania się na spóźnialskich.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2012, 17:08

Czyli ostatecznie co? Wracacie do Delamiry z jeńcami aquilońskimi i brańcami piktyjskimi tak? Macie 3 kobiety i troje dzieci piktyjskich. Fakt niektórzy z Was maja około połowy sił, Ci w lepszej formie 2/3 lub nieco więcej. Za 5 dni testy naturalnego zdrowienia. Bo przysługuja raz na tydzień. :P
ZASADY. Ok. Przyjmuję propozycję Dobro i El. W ważniejszych kwestiach, czekam na minimum 3 deklaracje BG. Potem 12 godzin od trzeciej w razie braku kolejnych deklaracji lecimy z akcją.
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2012, 17:13 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

el
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 09 listopada 2012, 16:23

Post autor: el » 22 listopada 2012, 17:31

Tak, pora podleczyć nieco ran. Tego całego Calatina też zgarniamy, niech Liguryjczycy nie myślą, że dostaną go od ręki, umowa to umowa - jak dotrzymają swojej części my dotrzymamy swojej.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 listopada 2012, 17:35

Do Delamiry około 7-8 godzin marszu, dotrzecie tam przd wieczorem. Liguryjczycy was opuścili, oni ida w stronę Rzeli Gromu wrócić do swoich i powiadomić swego szamana. Wy z rangersami i ocalonymi oraz jeńcami ku Delamirze. Calatin się ocknął wieziony na koniu, pyta gdzie jest i w czyich rękach?
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2012, 17:44 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 listopada 2012, 17:59

Nie obawiaj się Calatinie, jesteś w rękach przyjaciół. Oddychaj głęboko, wszak trzeba Ci odzyskać siły, a i upewnić się, że myśli Twych nie mąci już żadna dziwka.

-rzekł zmęczonym głosem idący obok Vanko, prowadząc za uzdę konia, na którym siedziała okryta zwierzęcą skórą ocalona niewiasta. Mimo odniesionych ran Vanko wolał podróżować pieszo, gdyż ból nękajacy jego trzewia nie pozwolił mu dosiąść konia, a nie chciał wyjść na ciemięgę prosząc kogoś o pomoc w dosiadaniu klaczy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been