Jestem nadal za tym żeby okrążyć chatę, ale małymi siłami, mając groś sił w jednym miejscu, powiedzmy że wyślemy z dwunastu ludzi (dwie grupy po sześciu, najlepsi zwiadowcy) żeby zrobili rekonesans dookoła polany. Po tym jak zrobią rekonesans i jeśli nie okaże się że w okolicy czekają większe siły w zasadzce(w takim wypadku powinni wrócić do sił głównych)to myślę że trzy pary(minimum jeden strzelec w każdej) powinny pozostać na stanowiskach otaczających polane/chatkę(oczywiście niech uważają też na plecy!).
Trzeba by ustalić jakiś zestaw sygnałów na wypadek kłopotów(może myśliwi albo liguryjczycy maja jakiś system w stylu udawania zwierząt itp ?) Po rozmieszczeniu tak ludzi co jakiś czas dookoła wyruszał by patrol w sile czterech ludzi żeby sprawdzać czy naszych pikiet nikt nie zlikwidował.
Po takich przygotowaniach(oczywiście zakładając że zwiad nie wykryje paru tysięcy piktów czekających w zasadzce na nas za pobliskim drzewem:P) nie będę się bardzo upierał żeby nie atakować jeśli cała reszta będzie za atakiem, choć jestem przeciwny przynajmniej podjęciu działań od zaraz szczególnie że niedługo zajdzie słońce a mrok na pewno pomógł by nam w niespodziewanym ataku.
Szczerze mówiąc cała sytuacja mi śmierdzi na kilometr, pewnie to moja postępująca paranoja ale cała sytuacja wydaje mi się z jednej strony trochę niejasna bo wartownik to aquilończyk. A z drugiej zbyt zapraszająca, albo goście w środku są bardzo pewni siebie(ewentualnie głupi,czy mieszanka obu tych) albo to zasadzka, no i jeszcze to niby przypadkiem wygadanie się do siebie samego o "piktyjskiej wiedźmie" i "chlaniu wina".
Nie wiem jak reszta ale ja się poczułem jakby postawili na chatce wielki neon z napisem "zaatakujcie nas Dzielni Bohaterowie Dalmiery".
Jak mówiłem to pewnie paranoja, ale wydaje mi się to zbyt naciągane że ledwo po akcji na wzgórzu ofiarnym wyruszyliśmy tu w celu przeszukiwaniu zniszczonej wioski i znowu teraz niby przypadkiem trafiamy tu na kolejną grupę czekającą na jakąś piktyjską wiedźmę.
PBF - Mrok nad Delamirą
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie tak przypadkiem. Zorian dobrze wiedział, że tu są banici, i dezerterzy głównie Aquilończycy. Bądźcie czujni. A ci renegaci współpracują z dzikimi Piktami, to też wiedzieliście... Wygadanie strażnika dziwne... Albo mieliście fart, słysząc co gadał w złości.
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2012, 22:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
W sumie to nie byłby głupi pomysł. Popatrzcie: wysyłać parę grup zwiadowców po 2-3 osoby (im mniejsza grupa tym większa szansa na bycie niezauważonym), i jak teren okaże się czysty (bez dodatkowych piktyjskich niespodzianek) to zrobić im wjazd na chatę, zakneblować i związać, zaczekać na piktów poza chatą, i jak już wejdą w pułapkę to ich pojmać. Dlaczego tak? Bo zlikwidujemy ich po kolei, a nie jak złączą siły.
Co o tym myślicie?
Co o tym myślicie?
Dobro ma rację. Ostrożny rekonesans w promieniu kilkuset metrów. Potem szturm na chatę - wartownika można zdjąć z kuszy, pijaczków w środku zwyczajnie się zaszlachtuje, ewentualnie zostawi jednego żeby zdobyć informacje i potem powiesi za szabrowanie.
Potem przyczaimy się i poczekamy na gości, kto wie, co wpadnie w nasze ręce.
Potem przyczaimy się i poczekamy na gości, kto wie, co wpadnie w nasze ręce.
Co do dezerterów i banitów to pamiętam o tym. Jednak zawsze aquilończyk jest mniej jednoznaczny niż powiedzmy pikt ze szczepu Węży obwieszony skalpami osadników
.
Co do planu wjazdu na chatę to jestem zdecydowanie za braniem jeńców, po pierwsze dlatego że dobrze było by wyciągnąć z nich jakieś info.
Po drugie cały czas zakładam bardzo minimalne ale jednak prawdopodobieństwo że to nie koniecznie są wrogowie.
Co do planu wjazdu na chatę to jestem zdecydowanie za braniem jeńców, po pierwsze dlatego że dobrze było by wyciągnąć z nich jakieś info.
Po drugie cały czas zakładam bardzo minimalne ale jednak prawdopodobieństwo że to nie koniecznie są wrogowie.
W takim razie po dokonaniu rekonesansu okolicy wyślijmy najlepszego "skradacza" by ogłuszył wartownika bez zabijania go, następnie wbijamy na chatę biorąc jeńców żywcem. Wartownika przesłuchujemy, czy mają jakieś ustalone hasło do wchodzenia do domu oraz z oczekiwanymi gośćmi i grozimy śmiercią jeśli nas okłamie. Potem wjazd na chatę i możliwie bez walki bierzemy jeńców- wiążemy ich razem i oblewamy tym winem, oraz okładamy chrustem- jakbyśmy musieli wiać to ich spalimy żywcem. Całą ich broń z wyjątkiem tej, której możemy użyć wrzucamy do studni i czekamy na wiedźmę, a jak nadejdzie to ją ustrzelmy z .. (pięterka, jeśli takowy to domek, lub z dachu.
Pozostaje jeszcze kwestia ochotnika, który będzie udawał wartownika.
Taka moja propozycja.
Pozostaje jeszcze kwestia ochotnika, który będzie udawał wartownika.
Taka moja propozycja.