Da się podejść tak by coś widzieć, jak tak to podchodzę, jak nie zostaję gdzie jestem i czekam aż Hastur wróci. Dalej Keth nie wiem czy dziś dam rade coś napisać. Jak coś prowadź jaszczura dalej.
PBF - Narodziny legendy
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
He, he i po co to nasze "sritu tutu" jak GM ma swoje plany i tylko ma ubaw z z naszych wymysłów :).
Godne przemyślenia jest podstawienie czujki przez kogoś z nas, pewnie Nord za Nodra najlepiej by było. W sumie to Trond zrobił już swoje, ale kasa w łapę i czym prędzej do domu nie wchodzi w grę, znacie już z opisu niespokojną duszę młodego Norda. Nie będzie trzeba go przekonać, aby wziął udział w eksploracji kurhanu, o ile się tam dostaniemy.
Niech może reszta mnie osłania ja pójdę cicho na górę i jak trzeba przebiorę się w wierzchnie ubranie czujki. W razie czego odpowiem z Nordyckim akcentem. Chyba, że się zdziwimy, bo strażnik nie był z tej rasy
Godne przemyślenia jest podstawienie czujki przez kogoś z nas, pewnie Nord za Nodra najlepiej by było. W sumie to Trond zrobił już swoje, ale kasa w łapę i czym prędzej do domu nie wchodzi w grę, znacie już z opisu niespokojną duszę młodego Norda. Nie będzie trzeba go przekonać, aby wziął udział w eksploracji kurhanu, o ile się tam dostaniemy.
Niech może reszta mnie osłania ja pójdę cicho na górę i jak trzeba przebiorę się w wierzchnie ubranie czujki. W razie czego odpowiem z Nordyckim akcentem. Chyba, że się zdziwimy, bo strażnik nie był z tej rasy
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Czy uda się zatem Hasturowi od tyłu lewą ręką zakryć oczy i noc pacjenta jednocześnie odciągając głowę do tyłu (super dezorientująca technika), drugą natomiast (przedramieniem) założyć duszenie i pociągnąć do tyłu licząc, że ewentualny wspólnik nie zauważy? Duszony wystarczająco długo (a wiem, że dobre duszenie utrzymane przez zaledwie kilka sekund powinno pozbawić przytomności) powinien szybko usnąć, wtedy będzie można wychynąć zza węgła, żeby wybadać teren. Prawa ręka nie musi wypuszczać miecza. Dezorientacja wykonana lewą ręką powinna dać wystarczająco dużo czasu na użycie prawej. Jednocześnie w przypadku niepowodzenia zawsze można długim ruchem podciąć gardziel zbója. Wiem, że to nie jest najbezpieczniejsze, ale teraz pozostała improwizacja.
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Wiatr świszczał i zawodził na odsłoniętej przestrzeni wysokiego tarasu, ocierając się upiornymi nutami o wzniesione na płycie podestu kamienne kolumny, wygrywając jękliwe nuty na ostrych krawędziach rzeźbionych w orle głowy filarów.
Zatopiony we własnych myślach strażnik tkwił nieruchomo na skraju południowej części tarasu, spoglądając w dół na rozległą panoramę Rzecznej Puszczy i dostrzegalnego na zachodzie migotliwego jeziora, rozlewającego się pomiędzy drzewami błyszczącą w promieniach słońca gładką taflą wody.
Zaciskając palce na rękojeści miecza Hastur zbliżał się do wartownika bezszelestnym krokiem, modląc się w myślach o to, by mężczyzna jak najdłużej kontemplował piękno górskich krajobrazów.
Dwóch pozostałych strażników nie mógł na czas dostrzec ani też usłyszeć, zarówno z powodu głębokości wnęki, w której ukryli się przed zimnym wiatrem jak i czynionego przez ów wiatr hałasu. Rosły orsimer i rozmawiająca z nim norska kobieta oparci byli plecami o chłodny kamienny filar, przyciśnięci do siebie w sposób sugerujący coś więcej niż tylko chęć podzielenia się wzajemnie ciepłem ciał. Skradający się w poprzek tarasu Redgard dostrzegł ich kątem oka i zastygł w bezruchu.
Troje par oczu wymieniło między sobą zdumione spojrzenia, a czas zamarł na ułamek chwili, stanowiąc preludium do gwałtownych wydarzeń jakie zaraz miały nastąpić!
Wiatr świszczał i zawodził na odsłoniętej przestrzeni wysokiego tarasu, ocierając się upiornymi nutami o wzniesione na płycie podestu kamienne kolumny, wygrywając jękliwe nuty na ostrych krawędziach rzeźbionych w orle głowy filarów.
Zatopiony we własnych myślach strażnik tkwił nieruchomo na skraju południowej części tarasu, spoglądając w dół na rozległą panoramę Rzecznej Puszczy i dostrzegalnego na zachodzie migotliwego jeziora, rozlewającego się pomiędzy drzewami błyszczącą w promieniach słońca gładką taflą wody.
Zaciskając palce na rękojeści miecza Hastur zbliżał się do wartownika bezszelestnym krokiem, modląc się w myślach o to, by mężczyzna jak najdłużej kontemplował piękno górskich krajobrazów.
Dwóch pozostałych strażników nie mógł na czas dostrzec ani też usłyszeć, zarówno z powodu głębokości wnęki, w której ukryli się przed zimnym wiatrem jak i czynionego przez ów wiatr hałasu. Rosły orsimer i rozmawiająca z nim norska kobieta oparci byli plecami o chłodny kamienny filar, przyciśnięci do siebie w sposób sugerujący coś więcej niż tylko chęć podzielenia się wzajemnie ciepłem ciał. Skradający się w poprzek tarasu Redgard dostrzegł ich kątem oka i zastygł w bezruchu.
Troje par oczu wymieniło między sobą zdumione spojrzenia, a czas zamarł na ułamek chwili, stanowiąc preludium do gwałtownych wydarzeń jakie zaraz miały nastąpić!
Jeszcze dwoje strażników, przy czym ten nie widzący nadal Hastura jest najbliżej, w zasięgu jednego skoku (do czasu zaalarmowania czyimś krzykiem)!
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Zatem przed rozpoczęciem akcji unoszę w górę lewe ramię (DWUKROTNIE), jako znak dla łuczników, że strażników jest więcej niż jeden oraz przywołuję czekających w odwodzie machając ręką. Potem odczekam chwilkę. Mam nadzieję, że łucznicy zrozumieją, że skoro zbóje są poza ich polem widzenia - a wydaje mi się, że Hastur może to stwierdzić - że uniesienie ręki znaczy, że posiłki piesze są mile widziane. Obejrzę się, żeby zobaczyć, czy ktoś biegnie. Jeśli tak, to korzystając z zaskoczenia i kompletnego nieprzygotowania łotrów zaatakuję następująco: lewa ręka na oczy i nos pierwszego z jednoczesnym odciągnięciem głowy silnie do tyłu. To powinno zdezorientować i pozbawić równowagi pierwszego (tego tyłem). Nie puszczam go, trzymam za twarz przyciskając do piersi z lewej strony. Prawa ręka wolna. Drugiego gościa, tego obściskującego się bezwstydnie, od razu spróbuję sieknąć wlew przez łeb. Szacuję, że posiłki już powinny być przy mnie. Jeśli sieknięty padnie, wtedy tego przytrzymywanego ciskam na kobietę i tnę po karku. Zakładam, że tam nie powinien mieć pancerza. W tym momencie powinna pozostać kobieta przeciw więcej niż jednemu przeciwnikowi. Liczę, że cała sytuacja ją zamuruje i nie podniesie alarmu. Wiem, że cała ta akcja jest bardzo ryzykowna, ale teraz nawet nie wypada mi się wycofywać. Wiem, że plan może się powieść, ale potrzebne mi będzie trochę szczęścia. Naciskam enter z drżącymi palcami.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44