PBF - Chłopcy z East Marina
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; 24/07/2020; 2335hrs
Garcia pociągnął łyk piwa z puszki, otarł rękawem wilgotne usta i pstryknął palcami w stronę telewizyjnego ekranu, ponownie zmieniając kanał. Na wyświetlaczu pojawiła się uśmiechnięta młoda kobieta o ufryzowanych na irokeza wściekle zielonych włosach i modnych ostatnio ceramicznych wszczepach dentystycznych w kształcie niewielkich kiełków.
- Cindy już zdecydowała, że chce cieszyć się beztroskim życiem - w tle rozbrzmiewał łagodny głos narratora, połączony z sugestywną muzyką - Pamiętaj, nie istnieje żadna bezpieczna forma ochrony przed wirusem HIV drugiej generacji, a koszty leczenia tej choroby nie są w praktyce refundowane ani przez władze federalne ani kalifornijskie agencje ubezpieczeniowe. Jeśli jednak zdecydujesz się oddać już teraz swoje zdrowe organy do banku ciał, a przyjmiesz w zamian ich organiczne ekwiwalenty drugorzędnej wartości, Alliaranz będzie refundował dwadzieścia pięć procent kosztów leczenia HIV do końca twojego życia. Nie wahaj się, skorzystaj z tej niewiarygodnej promocji. Zadzwoń pod numer...
Latynos oderwał spojrzenie od ekranu i spojrzał z ukosa na Eugena, nieco zaniepokojony złowieszczymi sugestiami przyjaciela.
- Jak ty się go niby chcesz pozbyć, co? - burknął fikser niepewnym tonem - Znaczy się, kropnąć? Na serio chcesz tego frajera załatwić na cacy?
Garcia pociągnął łyk piwa z puszki, otarł rękawem wilgotne usta i pstryknął palcami w stronę telewizyjnego ekranu, ponownie zmieniając kanał. Na wyświetlaczu pojawiła się uśmiechnięta młoda kobieta o ufryzowanych na irokeza wściekle zielonych włosach i modnych ostatnio ceramicznych wszczepach dentystycznych w kształcie niewielkich kiełków.
- Cindy już zdecydowała, że chce cieszyć się beztroskim życiem - w tle rozbrzmiewał łagodny głos narratora, połączony z sugestywną muzyką - Pamiętaj, nie istnieje żadna bezpieczna forma ochrony przed wirusem HIV drugiej generacji, a koszty leczenia tej choroby nie są w praktyce refundowane ani przez władze federalne ani kalifornijskie agencje ubezpieczeniowe. Jeśli jednak zdecydujesz się oddać już teraz swoje zdrowe organy do banku ciał, a przyjmiesz w zamian ich organiczne ekwiwalenty drugorzędnej wartości, Alliaranz będzie refundował dwadzieścia pięć procent kosztów leczenia HIV do końca twojego życia. Nie wahaj się, skorzystaj z tej niewiarygodnej promocji. Zadzwoń pod numer...
Latynos oderwał spojrzenie od ekranu i spojrzał z ukosa na Eugena, nieco zaniepokojony złowieszczymi sugestiami przyjaciela.
- Jak ty się go niby chcesz pozbyć, co? - burknął fikser niepewnym tonem - Znaczy się, kropnąć? Na serio chcesz tego frajera załatwić na cacy?
Ciekawi mnie to zagadnienie, bo o ile strzelanie do boosterów w akcji zaczęło ostatnio Garcię strasznie podniecać, to jednak zabójstwo z zimną krwią jakoś nie potrafi przejść mu przez gardło...
Kto mówi o mordowaniu? Przecież nie pójdę na mózgojebkę za takiego ćwoka.
-krótko oznajmił Czarny, po czym wygodniej osunął się w fotelu i uśmiechnął zagadkowo, wpatrując w monitor z udawanym zainteresowaniem.
-krótko oznajmił Czarny, po czym wygodniej osunął się w fotelu i uśmiechnął zagadkowo, wpatrując w monitor z udawanym zainteresowaniem.
Ostatnio zmieniony 14 stycznia 2013, 09:41 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; 25/07/2020 (sobota); 0000hrs
Eugen uparcie odmawiał wniknięcia w szczegóły planowanego losu Lewego, toteż odczuwający coraz wyraźniejsze objawy zmęczenia Hector poddał się w końcu i przestał Schwarza w tym temacie molestować. Znudzeni ofertą kablówki, samozwańczy Chupacabras zaczęli oglądać przy puszkach piwa pornograficzne filmy zrabowane młodym Latynosom z 23 Ulicy.
Garcia zasnął na kanapie z niedopitym Grzmotem, ulegając w końcu przemożnej potrzebie odpoczynku.
Eugen uparcie odmawiał wniknięcia w szczegóły planowanego losu Lewego, toteż odczuwający coraz wyraźniejsze objawy zmęczenia Hector poddał się w końcu i przestał Schwarza w tym temacie molestować. Znudzeni ofertą kablówki, samozwańczy Chupacabras zaczęli oglądać przy puszkach piwa pornograficzne filmy zrabowane młodym Latynosom z 23 Ulicy.
Garcia zasnął na kanapie z niedopitym Grzmotem, ulegając w końcu przemożnej potrzebie odpoczynku.
Drogi MG, proponuję spokojne przesunięcie akcji do poranka nowego dnia i rozpoczęcie operacji "Lewus". Do daty dołożyłem dzień tygodnia, tak będzie nam dużo wygodniej kontrolować upływ czasu, impreza u prezesa wypada zatem w przyszły piątek wieczorem! (sobotę zapożyczyłem z rzeczywistego kalendarza).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Charter Hill; Apartament w budynku Concorde; Sat 25/08/2020 0815hrs
Gwałtowne szturchnięcie wybudziło Garcie ze snu.
- Ej kurwa wstawaj meksykański leniu! - Nad fixerem stał Wilson i nie był to najprzyjemniejszy widok. Szczególnie w porównaniu z gwiazdami porno o jakich znowu śnił Hector. Na zewnątrz był jeszcze półmrok i fixer półprzytomnie szacował, że musiało być cholernie wcześnie. Tak wcześnie, że nawet karierowicze z Petrochemu jeszcze spali.
- Ja pierdolę... Rano...Daj mi kurwa spokój. - Garcia zagadał coś bezskładnie, zamknął oczy i nakrył się kołdrą po uszy.
- Wstawaj! Już po ósmej! Sarah dzwoniła!
Garcia podniósł się gwałtownie. O ile godzina średnio go interesowała, to telefon od laski Czarnego jak najbardziej:
- I co?
- Najpierw to jebnij jakiegoś Tik-Taka bo Ci jedzie z kopary.
- Odwal się! Tobie za to Chanellem daje. - Burknął Hec, ale chuchął w ręce. Rzeczywiście, oddech jechał mu przetrawionym alkoholem i całą gamą średnio przyjemnych odorów z żołądka. Mdlący wyziew nie powstrzymał jednak ciekawości latynosa: - Co powiedziała? Mów!
- Nie wiem do chuja. Dopiero mnie Czarny obudził. Przed chwilą skończył z nią gadać.
Hector zwlókł się z łóżka. Za oknem panował kompletny smog, który w połączeniu z kwaśnym deszczem niemal zupełnie blokował dostęp swiatła słonecznego. Wraz z Wilsonem weszli do salonu. Przy stole stał technik w slipkach i przymałej koszulce do spania. Sprawiał dość pocieszny widok, ale zarówno Wilson jak i Garcia byli żywo zainteresowani czymś innym niż śmiechawą z Eugene'a:
- I??? - Wymownie zapytał latynos.
- Można go drapnąć od zaraz. Jest w Strefie, STREFIE. - Podkreślił Czarny, mając na myśli południowo-wschodnią część Strefy Walki. Obszar zrujnowanych domków jednorodzinnych wybudowanych w ubiegłym stuleciu, teraz będący rejonem całkowicie poza jakąkolwiek kontrolą. Tam ukrywali najgorsi przestępcy, cyberpsychole, którzy mieli jeszcze jakoeś przebłyski świadomości. Tam żyli najgorsi, stoczeni na samo dno narkomani, alkoholicy, wszelkiej maści looserzy. O ile jeszcze w terenach industrialnych czasem można było zobaczyć policje, to "na domkach" były to tylko pancerne wozy, przyjeżdżające tu tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach i AVki Max-Tac'u, popularnie zwanego Cybersquadem.
Czarny pokazał chłopakom wyświetlacz telefonu z zaznaczoną na satelitarnej mapie kropką:
- Tu jest adres. - O ile można było mówić o adresie. Bardziej na zachód, w okolicach portu, czy nawet tam gdzie punki odbiły Sarę, parcele były w systemie miejskim. Można było pod taki adres zamówić paczkę z DHL. Ale okolica w której skrył się Lewy była pozbawiona jakiegokolwiek podziału adminstracyjnego. Oficjalnie nie istnaił taki rejon. Ulice były po prostu ulicami, a domy nie miały numerów. No chyba, że jakieś cyferki uchowały się jeszcze na drzwiach. Nawet mało które telefony miały zasięg na tym wydupiu. Texhnik dodał jeszcze:
- To jakaś różowa ruina. Podobno nie sposób nie dostrzec.
- Chuja różowego dostrzeżesz w tej zjebanej mgle a nie domek! - Wilson stwierdził oczywisty fakt: - Ale przynajmniej nas nikt nas nie dostrzeże.
Gwałtowne szturchnięcie wybudziło Garcie ze snu.
- Ej kurwa wstawaj meksykański leniu! - Nad fixerem stał Wilson i nie był to najprzyjemniejszy widok. Szczególnie w porównaniu z gwiazdami porno o jakich znowu śnił Hector. Na zewnątrz był jeszcze półmrok i fixer półprzytomnie szacował, że musiało być cholernie wcześnie. Tak wcześnie, że nawet karierowicze z Petrochemu jeszcze spali.
- Ja pierdolę... Rano...Daj mi kurwa spokój. - Garcia zagadał coś bezskładnie, zamknął oczy i nakrył się kołdrą po uszy.
- Wstawaj! Już po ósmej! Sarah dzwoniła!
Garcia podniósł się gwałtownie. O ile godzina średnio go interesowała, to telefon od laski Czarnego jak najbardziej:
- I co?
- Najpierw to jebnij jakiegoś Tik-Taka bo Ci jedzie z kopary.
- Odwal się! Tobie za to Chanellem daje. - Burknął Hec, ale chuchął w ręce. Rzeczywiście, oddech jechał mu przetrawionym alkoholem i całą gamą średnio przyjemnych odorów z żołądka. Mdlący wyziew nie powstrzymał jednak ciekawości latynosa: - Co powiedziała? Mów!
- Nie wiem do chuja. Dopiero mnie Czarny obudził. Przed chwilą skończył z nią gadać.
Hector zwlókł się z łóżka. Za oknem panował kompletny smog, który w połączeniu z kwaśnym deszczem niemal zupełnie blokował dostęp swiatła słonecznego. Wraz z Wilsonem weszli do salonu. Przy stole stał technik w slipkach i przymałej koszulce do spania. Sprawiał dość pocieszny widok, ale zarówno Wilson jak i Garcia byli żywo zainteresowani czymś innym niż śmiechawą z Eugene'a:
- I??? - Wymownie zapytał latynos.
- Można go drapnąć od zaraz. Jest w Strefie, STREFIE. - Podkreślił Czarny, mając na myśli południowo-wschodnią część Strefy Walki. Obszar zrujnowanych domków jednorodzinnych wybudowanych w ubiegłym stuleciu, teraz będący rejonem całkowicie poza jakąkolwiek kontrolą. Tam ukrywali najgorsi przestępcy, cyberpsychole, którzy mieli jeszcze jakoeś przebłyski świadomości. Tam żyli najgorsi, stoczeni na samo dno narkomani, alkoholicy, wszelkiej maści looserzy. O ile jeszcze w terenach industrialnych czasem można było zobaczyć policje, to "na domkach" były to tylko pancerne wozy, przyjeżdżające tu tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach i AVki Max-Tac'u, popularnie zwanego Cybersquadem.
Czarny pokazał chłopakom wyświetlacz telefonu z zaznaczoną na satelitarnej mapie kropką:
- Tu jest adres. - O ile można było mówić o adresie. Bardziej na zachód, w okolicach portu, czy nawet tam gdzie punki odbiły Sarę, parcele były w systemie miejskim. Można było pod taki adres zamówić paczkę z DHL. Ale okolica w której skrył się Lewy była pozbawiona jakiegokolwiek podziału adminstracyjnego. Oficjalnie nie istnaił taki rejon. Ulice były po prostu ulicami, a domy nie miały numerów. No chyba, że jakieś cyferki uchowały się jeszcze na drzwiach. Nawet mało które telefony miały zasięg na tym wydupiu. Texhnik dodał jeszcze:
- To jakaś różowa ruina. Podobno nie sposób nie dostrzec.
- Chuja różowego dostrzeżesz w tej zjebanej mgle a nie domek! - Wilson stwierdził oczywisty fakt: - Ale przynajmniej nas nikt nas nie dostrzeże.
Pogoda Wam sprzyja. Mgła ogranicza widoczność do kilku metrów. Dane, gdzie jest booster macie. Wszystko w Waszych rękach.
Mamdość spokoju w pracy na razie, to skrobnąłem trochę:)
Mamdość spokoju w pracy na razie, to skrobnąłem trochę:)
Ostatnio zmieniony 12 stycznia 2013, 21:44 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill; Sat 25/08/2020, 0815hrs
Hector ruszył z kopyta do sąsiedniego pokoju, podnosząc z nocnej szafki swoją kuloodporną kamizelkę i wrzucając do podróżnej torby sprawdzonego naprędce Vipera. Wycieczka do prawdziwej Strefy była znacznie poważniejszym wyzwaniem od konfrontacji w mrocznym zaułku Wschodniej Mariny z gromadką naćpanych boosterów, a przynajmniej szybko mogła się w takie wyzwanie przerodzić.
- Zbierajcie manatki! - rzucił pod adresem kompanów, wsadzając do kieszeni kurtki Sternmeyera - Najpierw zwiniemy gnojka i przewieziemy na warsztat Spike'a, tam się go wstępnie przemagluje. Potem odwiozę gnaty dla Borysa, a wy przypilnujecie Lewego, dopóki nie wrócę. Potem się zobaczy, co dalej.
W głowie Garcii pojawiło się następne pytanie, tym razem niewypowiedziane. Navarra Czarnego wciąż tkwiła w garażu, praktycznie nieruszona, zaś wypad do Strefy Astonem równałby się z wydaniem na siebie samych wyroku śmierci. Z drugiej strony, za nic w świecie fikserowi nie uśmiechał się pomysł pomaszerowania po boostera na piechotę.
Hector ruszył z kopyta do sąsiedniego pokoju, podnosząc z nocnej szafki swoją kuloodporną kamizelkę i wrzucając do podróżnej torby sprawdzonego naprędce Vipera. Wycieczka do prawdziwej Strefy była znacznie poważniejszym wyzwaniem od konfrontacji w mrocznym zaułku Wschodniej Mariny z gromadką naćpanych boosterów, a przynajmniej szybko mogła się w takie wyzwanie przerodzić.
- Zbierajcie manatki! - rzucił pod adresem kompanów, wsadzając do kieszeni kurtki Sternmeyera - Najpierw zwiniemy gnojka i przewieziemy na warsztat Spike'a, tam się go wstępnie przemagluje. Potem odwiozę gnaty dla Borysa, a wy przypilnujecie Lewego, dopóki nie wrócę. Potem się zobaczy, co dalej.
W głowie Garcii pojawiło się następne pytanie, tym razem niewypowiedziane. Navarra Czarnego wciąż tkwiła w garażu, praktycznie nieruszona, zaś wypad do Strefy Astonem równałby się z wydaniem na siebie samych wyroku śmierci. Z drugiej strony, za nic w świecie fikserowi nie uśmiechał się pomysł pomaszerowania po boostera na piechotę.
MG, jakie mamy dostępne opcje dojazdu? Krążą w tamtą stronę jakieś opancerzone autobusy, jakieś taryfy dla desperatów? Albo może spodem przelatuje jakieś metro z opcją zatrzymania na życzenie? Czy też musimy zapieprzać z buta i o jakim wówczas mówimy dystansie?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
W ten rejon strefy nie kursują żadne publiczne środki transportu. Taxi? No może znalazłby się jakiś debil, co by Was tam podrzucił, z płatnością z góry i po upenwnieniu się, że pasażerów od kierowcy oddziela kuloodporna szyba o wysokim WB. Ale na opcję zaczekania to bym nie liczył. Pomysł spaceru Wam stanowczo odradzam. Raz, że to około 10km, dwa :pogoda jest średnio spacerowa,a trzy: Nie chcecie tam iść z buta.
W takiej mgle, kto zauważy, że Navarara wygląda jak durszlak?
Aha, zawozicie Lewego do Spike'a czy do kanciapy bananowego przyjaciela Pablo Oliveiry?
W takiej mgle, kto zauważy, że Navarara wygląda jak durszlak?
Aha, zawozicie Lewego do Spike'a czy do kanciapy bananowego przyjaciela Pablo Oliveiry?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czyli Navarra jest zdatna do użytku? Jeśli tak i możemy na szybko zakleić taśmą przestrzeliny, to tak też zrobimy. Chodzi o to, by wyeliminować ryzyko zatrzymania nas w bardziej cywilizowanej okolicy przez policję, która może się poczuć zaniepokojona widokiem nielegalnej broni maszynowej w bagażniku.
MG, jak duże będzie takie ryzyko? W przeciwnym razie możemy pojechać z bronią w torbach tak daleko w stronę Strefy jak tylko uda się za pomocą komunikacji miejskiej (Garcia i Wilson), a Schwarz dojedzie do umówionego punktu na granicy Strefy samochodem i tam się do niego dosiądziemy (to chyba najlepsze rozwiązanie). W samej Strefie widok pokiereszowanego wozu raczej nikogo nie zdziwi.
Jeśli wszystko wypali (naturalnie wcale na to nie liczę, co by to było za życie, gdyby MG dał nam zaliczyć tę misję bez dziesiątków trupów padających co runda na prawo i lewo Navarry), najpierw przewieziemy Lewego do garażu, bo nie będę ryzykował ładowania go do znajomka bez sprawdzenia,czy booster nie zrobi mu krzywdy.
MG, jak duże będzie takie ryzyko? W przeciwnym razie możemy pojechać z bronią w torbach tak daleko w stronę Strefy jak tylko uda się za pomocą komunikacji miejskiej (Garcia i Wilson), a Schwarz dojedzie do umówionego punktu na granicy Strefy samochodem i tam się do niego dosiądziemy (to chyba najlepsze rozwiązanie). W samej Strefie widok pokiereszowanego wozu raczej nikogo nie zdziwi.
Jeśli wszystko wypali (naturalnie wcale na to nie liczę, co by to było za życie, gdyby MG dał nam zaliczyć tę misję bez dziesiątków trupów padających co runda na prawo i lewo Navarry), najpierw przewieziemy Lewego do garażu, bo nie będę ryzykował ładowania go do znajomka bez sprawdzenia,czy booster nie zrobi mu krzywdy.
Dopiero się kąłde po nocce, walnąłem dwa posty w innych tematach, zostawiłem sobie tego rodzynka, ale nic wymyślić nie mogę.
Lewego dałbym do tego pedała, ale najchętniej potraktuję boostera mikrofalami wcześniej.
Navarrą jednak ani myślę się bujać po mieście- jest legalnym pojazdem Czarnego, jakby co to się będzie Eugen o to kłócił z Hectorem wypominając mu jak srał po gacie z tą spluwą z zaułka, na której nie chciał mieć swoich odcisków, a kazda taka dziura po kuli w Navarrze to trop.
Lewego dałbym do tego pedała, ale najchętniej potraktuję boostera mikrofalami wcześniej.
Navarrą jednak ani myślę się bujać po mieście- jest legalnym pojazdem Czarnego, jakby co to się będzie Eugen o to kłócił z Hectorem wypominając mu jak srał po gacie z tą spluwą z zaułka, na której nie chciał mieć swoich odcisków, a kazda taka dziura po kuli w Navarrze to trop.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Cóż, rozumiem obiekcje Eugena, ale czy zaryzykujemy w takim razie kradzież wozu? Musielibyśmy pokręcić się po dzielnicy oddalonej od centrum: Northside, może Eastside. W dodatku tym razem będzie to kradzież za dnia, a nie w nocy. Chłopaki, idziemy na to?
Mówiąc szczerze, nie widzę innej opcji - chyba, że przyciśniemy Lewego i każemy mu przyjść w umówione miejsce na pograniczu Strefy, gdzie przejmiemy go na piechotę. To jest jakaś alternatywa, przynajmniej nie będziemy musieli ładować się w środek tych slumsów!
OK, najpierw zasuwamy do Sary. Stamtąd łapiemy połączenie z Lewym i każemy mu naginać na własną rękę do dzielnicy uniwersyteckiej. Stamtąd przejmiemy gostka i odeskortujemy do garażu na wstępne maglowanie.
MG, jeśli jest taka potrzeba, a akcja dojdzie do chwili rozmowy telefonicznej, chętnie skrobnę fabularkę przedstawiającą punkt widzenia Garcii wygłoszony jego własnymi ustami!
Mówiąc szczerze, nie widzę innej opcji - chyba, że przyciśniemy Lewego i każemy mu przyjść w umówione miejsce na pograniczu Strefy, gdzie przejmiemy go na piechotę. To jest jakaś alternatywa, przynajmniej nie będziemy musieli ładować się w środek tych slumsów!
OK, najpierw zasuwamy do Sary. Stamtąd łapiemy połączenie z Lewym i każemy mu naginać na własną rękę do dzielnicy uniwersyteckiej. Stamtąd przejmiemy gostka i odeskortujemy do garażu na wstępne maglowanie.
MG, jeśli jest taka potrzeba, a akcja dojdzie do chwili rozmowy telefonicznej, chętnie skrobnę fabularkę przedstawiającą punkt widzenia Garcii wygłoszony jego własnymi ustami!
Jeśli znamy jego lokalizację, to zerkniemy sobie na mapę miasta. Dostosujemy transport kombinowany- autobus, metro- rzeźnia chyba nie korzstya z takich cywilizowanych form. Tak zwyczajnie i w biały dzień. Skołujemy Lewemu idiotyczną perukę, okulary i dresik, ząłoży toto przy nas i niech tak paraduje z nami (a najlepiej jakby dresik miał na plecach napis w stylu "daję, bo lubię").