PBF - Narodziny legendy

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 15 stycznia 2013, 22:03

Jak już wspominałem, Sivariael również nie zawaha się przed wzięciem że sobą jakiegoś ciekawego pod względem naukowym przedmiotu. Wiedza to w końcu wartość wyższa :)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2013, 08:38

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Krypty zdawały się ciągnąć w jednym kierunku, ale pełne były odgałęzień i bocznych korytarzy, tworzących tchnące aurą śmierci pomniejsze grobowce. Ludzie Arnulfa pozatykali pochodnie w głównym przejściu, ale z braku czasu i opału pozostawili poboczne wnęki w spokoju i spowijająca je głęboka ciemność tworzyła ścianę smolistej czerni skrywającej tajemnice, których przemierzający katakumby śmiertelnicy woleliby pewnie nie zgłębiać.

Wiodący grupę kotołak strzygł ustawicznie uszami i poruszał wąsami, chłonąc dźwięki i zapachy, szukając najmniejszego śladu zagrożenia bądź to ze strony ożywieńczych strażników Czarnygłazu bądź to górskich rabusiów Arnulfa. Raz czy dwa khajiit gotów był uznać, że słyszy dobiegające z głębi podziemnego labiryntu ludzkie okrzyki, ale dźwięki owe były tak słabe i niezrozumiałe, że myślący trzeźwo kocur uznał je w końcu za przywidzenie.

Świadomość ilości złożonych w kurhanie zwłok zdawała się przytłaczać idących za khajiitem ludzi, on sam jednak postrzegał kwestie śmiertelności i atmosferę krypt w zupełnie inny sposób, bardziej instynktowny niż mistyczny, odczuwając w podziemiach nie tyle nabożny lęk, co zwykły półzwierzęcy niepokój.

- Zwolnij nieco kroku! - syknął w jego stronę przybysz z Wysokiej Skały, czarnowłosy Breton, którego kotołak zamierzał bacznie obserwować, a który skradał się teraz za jego grzbietem - Lepiej nam nie rozciągać szyku!

Barr'teh nie odwrócił głowy, ograniczając się do cichutkiego, ale pełnego wyniosłej dumy miauknięcia, machnął kilka razy ogonem spozierając w głąb grobowca. Wyciągnięte na pobliskiej skalnej półce zmumifikowane zwłoki odpowiedziały kocurowi niemym spojrzeniem słanym za pomocą nałożonych na oczodoły wypolerowanych kamyków. Khajiit obrzucił bacznym wzrokiem owinięte w rozsypującą się ze starości tkaninę ciało, po czym przemieścił się o kilka kroków dalej, pochylony do przodu i węszący intensywnie.

Ostry stukot uderzających o kamienną posadzkę kamyków odbił się w uszach kocura ogłuszającym dźwiękiem. Okręcając się z drapieżną gracją na piętach khajiit wysunął bezwiednie pazury, szukając okrągłymi ślepiami źródła nagłego i nieoczekiwanego hałasu.

Kamyki spadły z oczodołów owiniętych w płótno zwłok. Obciągnięty suchymi pasmami ścięgien i mięśni trup usiadł na swej wnęce pośród trzasku dartego materiału, opuszczając groteskowo szczupłe, pozbawione większości tkanki nogi na lodowatą posadzkę.

Ceremonialne kamyki znieruchomiały na podłodze, ale do uszu Barr'teha wciąż docierał ten sam dźwięk, zwielokrotniony ciasną przestrzenią katakumb, dobiegający z wielu stron jednocześnie, z głębi okrytych ciemnością krypt i korytarzyków.
Niby w podziemiach chłodno, a jakoś tak zrobiło się gorąco...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 stycznia 2013, 08:59

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers napiął mięśnie widząc nagłe poruszenie u boku Barr'teha, zatrzymał się w jednej chwili ujmując mocniej rękojeść swego miecza i rozglądając się błyskawicznie wokół siebie. Widok żywego trupa odjął wszystkim na chwilę mowę, porażając intruzów animalistycznym lękiem przed wszystkim, co nienaturalne i wynaturzone. Draugr usiadł na półce przekręcając obciągniętą suchą skórą czaszkę w stronę skulonego w kłąb mięśni kocura, a jego odsłonięte oczodoły zapłonęły znienacka zimnymi niebieskimi ognikami, sprawiającymi wrażenie roziskrzonych kawałków lodu.

Obok zwłok, pomiędzy zabalsamowanym ciałem i ścianą wnęki, spoczywał kuty z żelaza oburęczny topór, odlany w całości z metalu i niewątpliwie bardzo ciężki, ale podnoszący się z miejsca swego spoczynku nieumarły podniósł oręż z przerażającą łatwością, jakby wcale nie zauważając jego wagi.

W polu widzenia najmitów, w wylotach pomniejszych krypt i bocznych odnogach podziemnej nekropolii, pojawiły się inne niezgrabne kształty. Wyłaniały się z wiecznej ciemności grobowców powłócząc obutymi w rozsypujące się sandały stopami, ściskając w szponiastych palcach ulubione wśród wojowników północy oburęczne topory oraz kute z żelaza długie miecze.

Bladoniebieskie ogniki płonące w ukrytych pod zardzewiałymi hełmami czaszkach zdawały się wpijać bezlitosnym wzrokiem w zacieśniających szyk śmiertelnikach.

- Jak to możliwe?! - krzyknął któryś z intruzów.

- Człowiek z Markartu dobrze się przygotował! - odkrzyknął Neviers okręcając się wokół swej osi w próbie zliczenia draugrów - Musiał mieć artefakt, który utrzymał ich w śpicy. My jesteśmy bez ochrony, wyczuli nas od razu!

Obrazek
Droga odwrotu odcięta, tam też widać nadciągających draugrów. Przebudzeni z wiekowego snu, zbliżają się z wszystkich stron w ewidentnym zamiarze odebrania Wam życia! Nie wiadomo, ilu z nich kryje się w ciemnościach Czarnygłazu, ale już naliczyliście ponad tuzin!

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 16 stycznia 2013, 09:43

- Cholera jasna! Niech ich... Nie, szlag trafił ich już tysiące lat temu - krzyknął elf.
Rzucam łuk na ziemię i czaruję w najbliższego draugra oburącz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 stycznia 2013, 09:52

Na wszysstkich bogów, co to za psskudztwa, sięgam po topór i tarczę, stańmy w jakimś szyku obronnym, część czaruje, część walczy.
Jak zdążę rzucam czar ofensywny oparty na ogniu jaki znam, potem walczę wręcz, mają jakiegoś maga czy coś? W walce wręcz 2 x obrona tarczą, jeden raz atak.
Ostatnio zmieniony 16 stycznia 2013, 12:29 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 stycznia 2013, 11:07

Siersc kotolaka stanela deba a z pyska dobyl sie tylko przerazliwe miaukniecie, blizsze malemu dachowcowi niz ogromnemu khajitowi.

W pierwszej chwili chcial podpalic przerazajacego stwora, ale wiedzial ze w ciasnych katakumbach ogien zabierze czlowiekom cale powietrze. Droga ucieczki byla odcieta. Nie pozostalo nic innego jak walczyc.

Strachliwe miaukniecie zamienilo sie w rykniecie pierwotnej agresji i cialo Barr'teha skoczylo ze zdumiewajaca szybkoscia ku draugrowi dzierzacemu topor.

Watek techniczny

Staram sie wpierw wybadac jak szybki jest przeciwnik i przede wszystkim pozbawic go broni. Jesli jest wolniejszy to bede sie staral atakowac i odskakiwac tudziez wystawic go plecami dla kogos innego.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34