PBF - Goblińska Brama

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 21 stycznia 2013, 14:35

Ok, nie ma problemu, zawsze to ciekawiej.

Tak mnie tylko tknęło aby przejrzeć wcześniejsze posty i w sumie była taka opcja rzucona przez Praciaena, a Beorn miał ją rozpatrzyć.

Jasne, że ruszamy w stronę mniej chronionych wejść do czeluści.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 21 stycznia 2013, 15:54

No to zbierać dupy w troki!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 stycznia 2013, 22:33

Słońce stało wysoko na niebie, wskazując prawie południe, gdy siedem osób przemykało między głazami u stóp Gór Mglistych. Z południowego kierunku w oddali piętrzył się majestatyczny Carrock, a gdzieś wysoko na niebie szybowały wielkie orły, przygotowujące się do polowania. Niedługo późnej stanęliście przed wielką nagą skałą, u stóp której był mały wylot, przez który potężny boerning musiałby się nie lada wysilić, by się przecisnąć. Tutaj też rozstaliście się z Mortello i Barthem, który dziękując wam za pomoc w potyczce z jeźdźcami, przekazali wam jeszcze kilka pożytecznych rad.

- Korytarze, z których prowadzi to wejście, to kopalnie, z których krasnoludy nie zdążyły wydobyć całego kruszcu; ale nie macie się co łudzić. Kopiąc tutaj postawicie na nogi całe miast, gdyż te tunele łączą się potem bezpośrednio korytarzami orkowego miasta. Kobiety z dziećmi są w osobnych pieczarach, tak samo wojownicy. Tutaj będą sami budowniczowie i rzemieślnicy.

- A to czemu orki jeszcze nie wydobyły tych zasobów? - spytał dociekliwie Galdor.

- Niewiadomo - odparł Berth, wzruszając ramionami. - I lepiej się tego nie dowiedzieć.

Pożegnaliście się i po chwili wkroczyliście do wnętrza ciemnego tunelu. Powietrze było stęchłe i duszne, czuć było smród kopalni.
Hastamir zapalił ostrożnie pochodnie, rzucając światło na tunel. Było on szeroki na dwa metry, wysoki na trzy. Ściany były pokryte starymi pajęczynami, a od czasu do czasu po ścianie przebiegł mały pajączek albo inny owad, uciekając przed łuną światła.

Korytarz lekko odbijał w lewą stronę, gdzie się wyraźnie rozszerzał, aż w końcu szerokość doszła do około pięciu metrów. Na ziemi leżały ślady po obecności ostatnich krasnoludach; pordzewiałe i stępione kilofy leżały bezładnie rozrzucone po ziemi, tak samo jak lampy górnicze oraz kawałki drewna. Idąc dalej prostym tunelem doszliście do pierwszego rozwidlenia. Prawy tunel jest szerszy, a kilka metrów w głąb dało się dostrzec na ścianach żyłę o złotym kolorze, przecinającą ścianę od góry w dół. Lewy korytarz był węższy i wyraźnie opadał w dół.

Z obu cuchnęło jeszcze bardziej, niż z tego gdzie stoicie. Wyczuwalny zapach jest stęchły i cuchnący starą piwnicą, w której składowano oleje, drewno, wosk, kruszec... i coś jeszcze, czego nie potraficie określić.
Co zamierzacie dalej? W jakiej kolejności idziecie? Ktoś jeszcze odpala pochodnie oprócz Hastamira? Tylko Dwalin widzi w ciemnościach na kilka metrów, reszta bez pochodni jest ślepa jak kret.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 22 stycznia 2013, 08:25

Zapalam pochodnię. Praciaen trzyma w magazynie czar Światło, użyje go w razie gdyby pochodnia zgasła.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 stycznia 2013, 09:31

Mając największe doświadczenie (jak sądzę) Dwalin poprowadzi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 stycznia 2013, 09:50

Też zapalam jedną pochodnię, miecz w prawej ręce, pochodnia w lewej, prowadź krasnoludzie, jako najlepiej obeznany z tym miejscem.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 stycznia 2013, 11:26

Dobra, Dwalin prowadzi. Pytanie: w lewo czy w prawo?

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 22 stycznia 2013, 11:39

Oddaje swoją pochodnie komuś a sam staję za Dwalinem z łukiem, osłaniam go i wypatruje kłopotów, staram się iść najciszej jak tylko potrafię cały czas nasłuchując.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 stycznia 2013, 13:27

Oczywiście, że najpierw Dwalin idzie spojrzeć na żyłę złota, nie ocenić jej potencjału byłoby wprost niekrasnoludzkie.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 22 stycznia 2013, 13:51

Ulfhedin odbiera pochodnię od mordimera, potem przejrzy pod nogami, czy nie ma tam jakiejś dobrej krasnoludzkiej lampy, może uda się jakaś napełnioną znaleźć. Ulfhedin zamyka wycieczkę krajoznawczą, się ma znaczyć jaskinioznawczą.

Tobołki już odebrałem od druha Dwalina. Krótki łuk na plecach z kołczanem, u pasa ulubiony topór w prawej ręce pochodnia, jeżeli znalazłem dobrą lampę (w końcu krasnoludy słyną z tego niedocenianego rzemiosła, nie ma lepszych niż krasnoludzkie lampy, tak mi się bynajmniej wydaje :) ) to również przytraczam ją do pasa, może się przydać w najmniej oczekiwanym momencie rozgrywki, zwłaszcza, że Ulfhedin jest ślepy w tych ciemnościach. Tak, myślę, że przyłoży wszelkich starań do znalezienia jakiegoś alternatywnego źródła światła zanim zagłębimy się jeszcze bardziej w te czeluści, a pochodnie zawiodą.

No jak już deklaracja złożona to jeszcze stara się naprowadzić, poruszającego nerwowo palcami druha Dwalina z powrotem na właściwy tor zadania, do kwestii złota powrócimy w odpowiednim czasie. :)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 stycznia 2013, 14:15

Po krótkiej chwili poszukiwań, licznych brzdękach i cichych pomruków satysfakcji udało wam się znaleść dwie lampy górnicze, które po krótkim oczyszczeniu nadają się do niesienia (wyglądają jak lampiony dla dzieci na roraty). Z początku rzucały słabe światło, ale gdy ogień doszedł do bardziej naoliwionej części knota, lampy rozbłysły jasnym światłem. Teraz macie wizje na conamniej 10 metrów, za to widoczni jesteście z dużo dalszej odległości...

Żyła złota błyszczała przy świetle lamp i pochodni; zafascynowany Dwalin przyglądał jej się chwilę; biegła od sufitu po podłogę, przy czym w środku drogi wyraźnie się rozszerzała na mniejsze odnogi, wyglądając niczym piorun uderzający w ziemie i rozchodzący się na wszystkie boki.

Nieco dalej, w głębi korytarza stał wózek kopalniany na szynach. Był pokryty pajęczyną i kurzem, i w połowie załadowany skalnym urobkiem.
Zeszliście spory kawałek w dół, idąc wzdłuż szyn, położonych na ziemi. Miejscami żelazo było wyrwane, a kawałki drewna spruchniałę i wydające słaby trzask przy nacisku.

Za kolejnym zakrętem tunel rozszerzał się znacznie; weszliście do pieczary, w której kiedyś musiało się znajdować składowisko urobku, albo stacja przeładowcza. Z pieczary wychodziło kolejno cztery tunele: od prawej najwęższy, potem nieco szerszy, ale bez torów, następny prowadził schodkami w dół, a ten całkiem po lewej był najszerszy, z podwójnym rzędem szyn i z kilkoma pustymi wózkami.

Za jednym z nich był szkielet, prawdopodobnie orka.

Wtem, gdzieś w oddali, z któregoś tunelu dało słyszeć się odległe dźwięki. Cieżko było stwierdzić jednoznacznie, czy to jakiś język, czy coś innego.
Co robicie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 stycznia 2013, 14:17

Nasłuchuję odgłosów, czy to głosy orków, bębna, cokoliwek innego? Zabieram jedną z lamp i niosę ją zamiast pochodni.
Ostatnio zmieniony 22 stycznia 2013, 14:44 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 stycznia 2013, 14:19

Dźwięk odbija się echem od pieczary, póki co ciężko ustalić. Raczej jesteś zdania, że to ciężkie kroki, aniżeli bębny.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 stycznia 2013, 15:31

Dźwięki stały się na tyle klarowne, że dało się odróżnić już kierunek. Dochodziły z najszerszego tunelu, tego z lewej strony od waszego wejścia do pieczary. Wasze lampy nie są jedynym źródłem światła: ściany pokryte są fosforyzującymi grzybami, dającymi słaby blady poblask. Cała pieczara jest sporej wielkości. Szacunkowo ma 100 metrów długości, 60 metrów szerokości i 20 metrów wysokości.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 22 stycznia 2013, 15:44

Ja proponuję przygasić lampy i schować się w najwęższym tunelu, na czujce wystawiłbym Dwalina jako, że najlepiej widzi w ciemnościach. Jeżeli kroki przypominają dudnienie to sugerowałoby to jakiś duży obiekt, może więc nie będzie on miał zamiaru wejść w najwęższy korytarz. Bądź co bądź, lepiej nie dawać jeszcze znaku o swojej obecności.

ODPOWIEDZ