PBF - Bezsłoneczna Cytadela
Pierwszy z goblinów wskoczył na plecy stojącego tyłem elfa.Zanim ten zorientował sie co się dzieje,banda wrzeszczących stworów szarżowała już w stronę jego kompanów.Nagle poczuł soldne uderzenie w głowe i krew zalała mu oczy.Schylił się gwałtownie jednocześnie sięgając ręką za plecy.Mały napastnik,nie spodziewajac się niczego zwalił się zaskoczony na ziemie.Elf wprawnym ruchem dobył miecza i dzgnął dowódce goblinów.Ten z kwikiem odskoczył w tył,jednak uznał że ma przewage i sięgajac po upuszczona zębatą maczetę ruszył w strone szczupłego wojownika.Wyraz zaskoczenia zamarł posmiertnie na jego twarzy gdy elf jednym cieciem pozbawił go głowy.
Dwaj zakuci w żelazo półgiganci,zdecydowanie górując nad wrogiem,siali spustoszenie w szeregach goblinów.Barbarzyńca wywijając swą egzotyczną bronią najpierw zmiażdzył łeb pierwszego stwora,by po chwili rąbnąć z całą siłą drugiego.Goblin z urwanym krzykiem cięzko grzmotnął o kamienną ściane i znieruchomiał.
Rycerz tymczasem zasłaniając sie swą tarczą rozdawał razy swym młotem,gdy przeraźliwy ból nogi przygiął go do ziemi.Jeden z goblinów trafił toporkiem nad nagolennikiem i soldnie rozpłatał mu udo.Pewne zwycięstwa dwa gobliny zaczęły podchodzic do powalonego rycerza,gdy ten z rykiem dzwignał sie ciezko z ziemi z furią w oczach.Kilkoma ciosami położył obu napastników.
Kiedy kurz opadł okazało się że stojacy z tyłu druid i nieuzbrojony gnom powalili własnie ostatniego goblina.
Dwaj zakuci w żelazo półgiganci,zdecydowanie górując nad wrogiem,siali spustoszenie w szeregach goblinów.Barbarzyńca wywijając swą egzotyczną bronią najpierw zmiażdzył łeb pierwszego stwora,by po chwili rąbnąć z całą siłą drugiego.Goblin z urwanym krzykiem cięzko grzmotnął o kamienną ściane i znieruchomiał.
Rycerz tymczasem zasłaniając sie swą tarczą rozdawał razy swym młotem,gdy przeraźliwy ból nogi przygiął go do ziemi.Jeden z goblinów trafił toporkiem nad nagolennikiem i soldnie rozpłatał mu udo.Pewne zwycięstwa dwa gobliny zaczęły podchodzic do powalonego rycerza,gdy ten z rykiem dzwignał sie ciezko z ziemi z furią w oczach.Kilkoma ciosami położył obu napastników.
Kiedy kurz opadł okazało się że stojacy z tyłu druid i nieuzbrojony gnom powalili własnie ostatniego goblina.
Garść suchych faktów :Araven oberwał,zostało mu 40 ZYW,ale pieknym ciosem krytycznym scial szefa goblinow; Denver zarobił krytyk OBR X 2 jednak położył trupem 2 gobliny,zostało mu 152 ZYW;Deliad ubił dwa gobliny i wyszedł calo,nic dziwnego,lepiej opancerzony niz niejeden rycerz;
Leobardis i gnom Erky niewielkim kosztem kilku zadrapań powalili ostatniego goblina.
Meepo zwiał gdzie pieprz rośnie
Leobardis i gnom Erky niewielkim kosztem kilku zadrapań powalili ostatniego goblina.
Meepo zwiał gdzie pieprz rośnie
-Poturbowali Was nielicho,ci goblinowie-stwierdził gnom.
-Mogę pomóc,ale mocy starczy mi na jeden raz,zużyłem na siebie sporo żeby przeżyć tu rok.Ale powinno sie udać wyleczyć rany.Jesli nie bedziecie mieli potem nic przeciw zostane na tyłach z rannym i zajme sie nim do Waszego powrotu.Ale uważajcie,wasi poprzednicy nie wrócili
-Mogę pomóc,ale mocy starczy mi na jeden raz,zużyłem na siebie sporo żeby przeżyć tu rok.Ale powinno sie udać wyleczyć rany.Jesli nie bedziecie mieli potem nic przeciw zostane na tyłach z rannym i zajme sie nim do Waszego powrotu.Ale uważajcie,wasi poprzednicy nie wrócili
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Połączony z 02.02.2013 17:13:04:
Gnom pogładził zmierzwionego wąsa
-Myślę że kapłanowi natury moc się przyda.Tym bardziej do obrony.
Kapłan Graama przysunał się bliżej was po czym wyciągnąwszy przed siebie ręce zaintonował słowa mocy.Przez kilka chwil nie działo sie nic,poza monotonnym zaspiewem kleryka. Nagle przez wasze ciała zaczęła przepływać jakaś energia.Ciała wypelniły się wigorem,umysł odprężeniem.Gdzieś zniknęło zmęczenie,rany natomiast zaczęły delikatnie swędzieć.Krew przestała płynąc,ciało zabliżniło się.Pozostały tylko przykre wspomnienia i slady krwi na odzieniu
Gnom pogładził zmierzwionego wąsa
-Myślę że kapłanowi natury moc się przyda.Tym bardziej do obrony.
Kapłan Graama przysunał się bliżej was po czym wyciągnąwszy przed siebie ręce zaintonował słowa mocy.Przez kilka chwil nie działo sie nic,poza monotonnym zaspiewem kleryka. Nagle przez wasze ciała zaczęła przepływać jakaś energia.Ciała wypelniły się wigorem,umysł odprężeniem.Gdzieś zniknęło zmęczenie,rany natomiast zaczęły delikatnie swędzieć.Krew przestała płynąc,ciało zabliżniło się.Pozostały tylko przykre wspomnienia i slady krwi na odzieniu
Zaklecie leczące przywróciło wam pełna żywotnośc
Ostatnio zmieniony 02 lutego 2013, 17:44 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
-Nie mam juz tyle mocy,mości elfie,ażeby wspomóc was zaklęciami.ale jesli odnajdziecie schowek tych goblinów,miałem w plecaku kilka mikstur którymi moglibyście się uraczyć.Wraz z druidem spróbujemy wydostać sie na góre,żeby dotrzeć do najblizszego miasta i w świątyni zająć sie rannym Ageltem.
Druid podszedł do Was,przy każdym wykonał drobny gest i na skórze nakreślił dziwny szary znak.-Powinno działać przez dłuzszy czas.To zaklecie ochronne wzmocni wasze pancerze.
Druid podszedł do Was,przy każdym wykonał drobny gest i na skórze nakreślił dziwny szary znak.-Powinno działać przez dłuzszy czas.To zaklecie ochronne wzmocni wasze pancerze.
Druid Leobardis rzucił na Was kamienna skórę.to czasowo da wam nieco wieksze wyparowania.Jak zaklęcie przestanie działac,poczujecie dwd;
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wbrew obawom ogromnego barbarzyńcy ciasne pomieszczenie ze skrzyniami nie kryło niespodzianek.Za drugimi drzwiami jednak rozciągał sie ogromny hall,na pierwszy rzut oka podobny do ''sali tronowej'' koboldów.Wzdłuż niego znajdowały się dwa rzędy kolumn pokrytych płaskorzeźbami smoków różnych gatunków.Całość jest oświetlona kilkma pochodniami z których oprócz słabego światła wydobywa się jakis zółtawy opar tworzący lekką mgiełkę w pomieszczeniu.Na prawo,tuż przy wejsciu,dostrzec można drzwi zza których słychać jakieś pomruki zadowolenia,natomiast na przeciw ogromne wrota,przypominajace wejscie do katedry.