PBF - Narodziny legendy
Sugeruję rozproszony. Jeżeli coś np. eksploduje, przy rozproszeniu zada mniejsze straty. Co do otwierania: lepiej otwierać tak, żebyśmy pozostali zasłonięci drzwiami. Sivariael, jako że fizycznie jest najsłabszy z towarzystwa i raczej nie da rady otworzyć drzwi, będzie stał na uboczu, z magią w pogotowiu.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Nie chcę nic sugerować, ale do tej pory Trondowi nieźle szło rozbrajanie pułapek. Może i tym razem dopisze mu szczęście? A żeby nie wyszło, że chowam się za plecami młodego kowala, na ochotnika zgłaszam swoją kandydaturę do asystowania przy tym potencjalnie niebezpiecznym zadaniu. Trzeba dokładnie obejrzeć wrota w poszukiwaniu jakichkolwiek elementów sugerujących obecność pułapki: szpar, dźwigni, itd. Warto także zbadać ściany w najbliższej okolicy wrót z tym samym celem. Jeśli widnieją na wrotach jakieś znaki lub inskrypcje, to też warto się nad nimi zastanowić, czy nie kryją wskazówek lub ostrzeżeń.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Nie oglądając się na przejawiających wyraźnie niezdecydowanie towarzyszy, Hastur i Trond podeszli ostrożnie do wielkich drzwi, przesuwając po ich rzeźbionych skrzydłach pochodniami i wnikliwie studiując każdy szczegół mogący sugerować istnienie ukrytej pułapki. Młody kowal pod wpływem przemożnego napięcia zdawał się nie pamiętać wcale o swoich opatrzonych naprędce ranach, a na jego pobladłą wcześniej twarz powróciły rumieńce.
- Widzi mi się, że tu niczego nie ma - szepnął po dłuższej chwili Nord, upewniwszy się wpierw starannie, że niczego nie przeoczył - A jeśli coś jest, okaże się dopiero po otwarciu.
Łuczywa paliły się z suchym trzaskiem, strzelały co chwila iskrami, a dźwięk tych trzasków wydawał się w głębokich podziemiach nienaturalnie głośny.
- Sądząc po inskrypcjach na wrotach, to naprawdę główna komora i najpewniej tam znajdziemy najcenniejsze wotywne ofiary - odezwał się Neviers, który po obejrzeniu drzwi wycofał się do reszty grupy, nie odstępując nawet na pół kroku Sivariaela - I najpewniej będą dobrze pilnowane. Radzę wam nie chować ostrzy do jaszczurów.
Nie oglądając się na przejawiających wyraźnie niezdecydowanie towarzyszy, Hastur i Trond podeszli ostrożnie do wielkich drzwi, przesuwając po ich rzeźbionych skrzydłach pochodniami i wnikliwie studiując każdy szczegół mogący sugerować istnienie ukrytej pułapki. Młody kowal pod wpływem przemożnego napięcia zdawał się nie pamiętać wcale o swoich opatrzonych naprędce ranach, a na jego pobladłą wcześniej twarz powróciły rumieńce.
- Widzi mi się, że tu niczego nie ma - szepnął po dłuższej chwili Nord, upewniwszy się wpierw starannie, że niczego nie przeoczył - A jeśli coś jest, okaże się dopiero po otwarciu.
Łuczywa paliły się z suchym trzaskiem, strzelały co chwila iskrami, a dźwięk tych trzasków wydawał się w głębokich podziemiach nienaturalnie głośny.
- Sądząc po inskrypcjach na wrotach, to naprawdę główna komora i najpewniej tam znajdziemy najcenniejsze wotywne ofiary - odezwał się Neviers, który po obejrzeniu drzwi wycofał się do reszty grupy, nie odstępując nawet na pół kroku Sivariaela - I najpewniej będą dobrze pilnowane. Radzę wam nie chować ostrzy do jaszczurów.
Wykonałem utajniony rzut na Obchodzenie się z pułapkami Tronda. Na bazie tego testu napisałem w trybie fabularnym komentarz górala. Pora zdecydować, co dalej. Otwieracie, a jeśli tak, to ktoś się za to bierze?
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Myślę, że otwieramy wrota, powiedz nam tylko MG jak te wrota się otwierają. To bardzo ważne, czy musimy je ciągnąć, czy musimy je pchnąć. W razie pierwszej opcji można je ponownie zatrzasnąć w razie drugiej może być już gorzej. Od tego też powinien zależeć nasz szyk koledzy.
Czy mają one jakiś zamek, który trzeba najpierw rozbroić. Jakieś uchwyty do ciągnięcia, czy kompletnie nic. Może to drzwi zamykane magiczną inwokacją.
Czy mają one jakiś zamek, który trzeba najpierw rozbroić. Jakieś uchwyty do ciągnięcia, czy kompletnie nic. Może to drzwi zamykane magiczną inwokacją.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Skoro już deklarowałem chęć uczestnictwa w otwieraniu wrót, to nie mam zamiaru teraz się wycofywać. Tak więc Hastur we współpracy z Trondem (mam nadzieję) zajmą się tym zadaniem. Z najwyższą ostrożnością, cal po calu, (koniecznie na wstrzymanym oddechu - kto wie czy nie omiotą nas jakieś zastane gazy czy opary), zerkając czy w uchylanej szparze nie dojrzymy czegoś interesującego (niebezpiecznego) lub mechanizmów ewentualnej pułapki, bierzemy się do roboty. Reszta niech sama zdecyduje w jaki szyk i jakie działania deklaruje. Byle byśmy wszyscy byli gotowi do taktycznego odwrotu w przypadku ujawnienia się niemożliwego do pokonania niebezpieczeństwa.
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Korzystając z bycia sam na sam z ciemnoskórym wojownikiem młody góral nie odrywając oczy od wrót zagadnął.
- Co cię napadło Hosturze w tej matni pająka - taksując uważnie chropowatą powierzchnię mieniącą się dziwnie w poświacie pochodni ciągnął dalej - czy musiałeś zabijać tego biedaka w kokonie, czy naprawdę jesteś tak zaślepiony żądzą zabijania, że nie docierają do ciebie słowa rozsądku. Chyba nie myślisz, że w obstawie Arnulfa są same zimnokrwiste draby, ten biedak był wynajęty do taszczenia tobołów, sam mówił, że jest pasterzem. Tu u nas bieda, trzeba czasem dorobić, tak jak teraz ja. Widzisz panie wojowniku poznałeś mnie i wiesz żem uczciwy człek, ale pewnie i tak zabiłbyś mnie gdybym to ja wisiał w tym kokonie. Czyżbym się mylił?
- Co cię napadło Hosturze w tej matni pająka - taksując uważnie chropowatą powierzchnię mieniącą się dziwnie w poświacie pochodni ciągnął dalej - czy musiałeś zabijać tego biedaka w kokonie, czy naprawdę jesteś tak zaślepiony żądzą zabijania, że nie docierają do ciebie słowa rozsądku. Chyba nie myślisz, że w obstawie Arnulfa są same zimnokrwiste draby, ten biedak był wynajęty do taszczenia tobołów, sam mówił, że jest pasterzem. Tu u nas bieda, trzeba czasem dorobić, tak jak teraz ja. Widzisz panie wojowniku poznałeś mnie i wiesz żem uczciwy człek, ale pewnie i tak zabiłbyś mnie gdybym to ja wisiał w tym kokonie. Czyżbym się mylił?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Z sobie tylko znanego powodu nie odpowiadając na pytanie młodego górala, Hastur wsunął miecz do pochwy, a potem złapał za wielkie mosiężne uchwyty na jednym ze skrzydeł wrót i pociągnął je z całej siły do siebie.
Wejście do komory najpewniej pozostawało zamknięte od kilkuset lat, a mimo to z miejsca uległo sile mięśni Redgarda, zaskakując go lekkością, z jaką otworzyły się zarówno pociągnięte jak i drugie skrzydło.
- Nie za... - odezwał się wpatrzony w ziejącą smolistą czernią ciemność Trond, słowa uwięzły mu jednak w gardle, kiedy w tej samej chwili w sali za progiem wrót zapaliły się z suchym trzaskiem tkwiące w ściennych obejmach pochodnie, zatknięte tam przed setkami lat, a mimo to doskonale zachowane. Przez myśl zaskoczonego Hastura przemknęło podejrzenie, że w strukturę kamiennych drzwi wpisane zostało zaklęcie oparte na żywiole ognia, które w chwili naruszenia runicznej pieczęci podpaliło w starannie wcześniej zaplanowany sposób wszystkie łuczywa, zapewniając wchodzącym do komory gościom nie pozostawiające wiele do życzenia oświetlenie.
Rozległa, częściowo przesłonięta biegnącymi w górę szerokimi schodami sala miała czworokątny kształt, a jej wysokie sklepienie pokrywały jakieś częściowo zniszczone erozją malunki. Żaden z intruzów nie miał czasu ani ochoty bliżej im się przyjrzeć, ponieważ uwagę wszystkich zaprzątnęły w jednej chwili kamienne wnęki w ścianach tuż za wejściem do komory.
W każdej z wnęk stał wyprostowany jak struna draugr, odziany w ciężką żelazną zbroję i rogaty hełm z nosalem. Czarne oczodoły żywych trupów jarzyły się zimną niebieską poświatą, a ich upiorny wzrok skierowany był ku otwartym szeroko wrotom i zbitym za nim w ciasną grupę śmiertelnikom.
Żaden z draugrów nie wyszedł ze swej strażniczej wnęki, ale stojący z przodu Hastur widział w świetle pochodni jak ich kościste palce poruszają się nieznacznie na styliskach dzierżonych oburącz ciężkich toporów.
Z sobie tylko znanego powodu nie odpowiadając na pytanie młodego górala, Hastur wsunął miecz do pochwy, a potem złapał za wielkie mosiężne uchwyty na jednym ze skrzydeł wrót i pociągnął je z całej siły do siebie.
Wejście do komory najpewniej pozostawało zamknięte od kilkuset lat, a mimo to z miejsca uległo sile mięśni Redgarda, zaskakując go lekkością, z jaką otworzyły się zarówno pociągnięte jak i drugie skrzydło.
- Nie za... - odezwał się wpatrzony w ziejącą smolistą czernią ciemność Trond, słowa uwięzły mu jednak w gardle, kiedy w tej samej chwili w sali za progiem wrót zapaliły się z suchym trzaskiem tkwiące w ściennych obejmach pochodnie, zatknięte tam przed setkami lat, a mimo to doskonale zachowane. Przez myśl zaskoczonego Hastura przemknęło podejrzenie, że w strukturę kamiennych drzwi wpisane zostało zaklęcie oparte na żywiole ognia, które w chwili naruszenia runicznej pieczęci podpaliło w starannie wcześniej zaplanowany sposób wszystkie łuczywa, zapewniając wchodzącym do komory gościom nie pozostawiające wiele do życzenia oświetlenie.
Rozległa, częściowo przesłonięta biegnącymi w górę szerokimi schodami sala miała czworokątny kształt, a jej wysokie sklepienie pokrywały jakieś częściowo zniszczone erozją malunki. Żaden z intruzów nie miał czasu ani ochoty bliżej im się przyjrzeć, ponieważ uwagę wszystkich zaprzątnęły w jednej chwili kamienne wnęki w ścianach tuż za wejściem do komory.
W każdej z wnęk stał wyprostowany jak struna draugr, odziany w ciężką żelazną zbroję i rogaty hełm z nosalem. Czarne oczodoły żywych trupów jarzyły się zimną niebieską poświatą, a ich upiorny wzrok skierowany był ku otwartym szeroko wrotom i zbitym za nim w ciasną grupę śmiertelnikom.
Żaden z draugrów nie wyszedł ze swej strażniczej wnęki, ale stojący z przodu Hastur widział w świetle pochodni jak ich kościste palce poruszają się nieznacznie na styliskach dzierżonych oburącz ciężkich toporów.
Martwiaków jest w sumie sześciu, ale nie przejawiają ofensywnych zamiarów - ciekawe, dlaczego? Bliższe informacje na temat samej komory staną się dostępne, jeśli pokonacie wiodące w górę rozległego pomieszczenia schody.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Proponuję teraz ciągle być blisko amuletu. Ponadto obawiam się, że gospodarze mogą się ożywić na przykład w momencie przekroczenia progu lub dotknięcia artefaktu, którego szukamy. Albo w innym przypadku, którego teraz nie podejrzewamy. Ale nie po to tu przyszliśmy, żeby teraz się wycofać, czyż nie? Wpadłem na pomysł, żeby spróbować magicznie (choć sama magia też może ożywić draugrów) rozniecić ogień, żeby spalić strażników, zatrzasnąć wrota i czekać aż spokojnie się dopalą, a dopiero potem na spokojnie wkroczyć. I jeszcze jedno: jak już przekroczymy próg pamiętajmy, żeby zabezpieczyć wrota przed zatrzaśnięciem, może nie dać się otworzyć ich od wewnątrz. Czekam na sugestie pozostałych graczy odnośnie dalszego postępowania.
Takie oto słowa Hastur skieruje do Tronda, gdy nadarzą się sprzyjające okoliczności:
- Nie osądzaj mnie tak rychło, przyjacielu. Stendarr jeden wie, żem nie jest rządnym krwi mordercą, za jakiego mnie masz. A moje postępowanie rozsądek dyktuje. W czasie krótkiej wędrówki do Twojej wioski dobrze poznałem zbójów pokroju tego tam w kokonie. Zapytaj mych druhów cośmy po drodze widzieli. W innych okolicznościach dałbym mu szansę w uczciwej walce, ale tutaj ni czas ni miejsce ku temu nie były właściwe. Zapamiętaj na przyszłość, że każdy zbój w trwodze jest tylko niewinnym pasterzem, ale w kupie kobiet ni dzieci nie oszczędzi. Mara mi świadkiem, że los, który spotkał tego w kokonie był lepszy niż ten, który on zgotował uczciwym ludziom takim jak ty. O to też spytaj mych druhów. Zginął szybką śmiercią bez męki. Ty byś go uwolnił i z nami poprowadził, a on by ci nóż w plecy wbił przy byle okazji. Moje życie jest mi cenniejsze niż życie pastucha, który nad uczciwą pracę zbójowanie przedkłada. Każdego z nas Arkay osądzi, i tymi słowy gadanie zakończę.Takie oto słowa Hastur skieruje do Tronda, gdy nadarzą się sprzyjające okoliczności:
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Chodzace kosci slepna od blasku amuletu. - wypowiedzial oczywista prawde Barr'teh, ale zrobil to tak cicho jakby draugrowie mieli go doslyszec martwymi uszami. potem wytezyl wzrok i zaczal wypatrywac artefaktu po ktory to przyszli.
Kto na ochotnika zostanie na zewnatrz? Bo pomysł namakemono jest calkeim sensowny. Rzeczywiscie glupio byloby sie zamknac w srodku.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Starając się unikać jakichkolwiek gwałtowniejszych ruchów, Hastur odwrócił głowę w stronę swoich towarzyszy, wciąż czując na skórze upiorne spojrzenia tkwiących we wnękach draugrów.
- Może spróbujemy ich spopielić magią? - zaproponował ledwie słyszalnie, rozważając pośpiesznie wszelkie dostępne możliwości. Otwarta konfrontacja z ciężko opancerzonymi nieumarłymi wcale mu się nie uśmiechała, a nie miał pojęcia jak silna była właściwie ochronna aura zabranego w jaskini pająka amuletu.
Starając się unikać jakichkolwiek gwałtowniejszych ruchów, Hastur odwrócił głowę w stronę swoich towarzyszy, wciąż czując na skórze upiorne spojrzenia tkwiących we wnękach draugrów.
- Może spróbujemy ich spopielić magią? - zaproponował ledwie słyszalnie, rozważając pośpiesznie wszelkie dostępne możliwości. Otwarta konfrontacja z ciężko opancerzonymi nieumarłymi wcale mu się nie uśmiechała, a nie miał pojęcia jak silna była właściwie ochronna aura zabranego w jaskini pająka amuletu.
Nie wiecie jak martwiaki mogą zareagować na potraktowanie ich ogniem, więc w razie takiego rozwiązania musicie się przygotować na niespodziankę, natomiast samo zablokowanie drzwi będzie zabiegiem prostym - wystarczy jedno ze skrzydeł zaczopować przy podłodze ostrzem noża.
Czekam zatem na bardziej precyzyjne deklaracje...
Czekam zatem na bardziej precyzyjne deklaracje...
- Są trzy możliwości: nie widzą nas i nie zobaczą nas, jeżeli zaatakujemy ich ogniem; nie widzą nas, ale atak przełamie niewidzialność; widzą nas i czekają, aby schwytać nas w pułapkę. Z tych opcji chyba najgorsza jest trzecia - zastanowił się głośno elf.
- Kto zdrów i przy mocy magicznej, niech się przygotuje. Spopielimy drani, zanim podejdą. - stwierdził po namyśle.
- Kto zdrów i przy mocy magicznej, niech się przygotuje. Spopielimy drani, zanim podejdą. - stwierdził po namyśle.
Czaruję oburącz, ale muszę zostawić sobie jakąś manę. Chcę za wszelką cenę uniknąć sytuacji z Goblińskiej Bramy, gdzie Praciaen szastał czarami na wszystkie strony a teraz nie może nawet rzucić prostej telekinezy.
Co do zostawania: nie dam w życiu Neveirsowi satysfakcji, że ja zostałem ze strachu, a on coś odkrył! Ani też nie dam mu pilnować moich pleców! Sugeruję zostawić Tronda. Po pierwsze: jest ranny i nie na wiele nam się przyda (niestety, taka prawda), po drugie: Sheloba się tu nie zmieści, a w razie mnóstwa draugrów od naszej strony może zawsze zamknąć drzwi, po trzecie: jasna strona Sivariaela nie chce mieć na sumieniu życia młodego górala.
Co do zostawania: nie dam w życiu Neveirsowi satysfakcji, że ja zostałem ze strachu, a on coś odkrył! Ani też nie dam mu pilnować moich pleców! Sugeruję zostawić Tronda. Po pierwsze: jest ranny i nie na wiele nam się przyda (niestety, taka prawda), po drugie: Sheloba się tu nie zmieści, a w razie mnóstwa draugrów od naszej strony może zawsze zamknąć drzwi, po trzecie: jasna strona Sivariaela nie chce mieć na sumieniu życia młodego górala.
Ostatnio zmieniony 16 lutego 2013, 21:32 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
W przeciwieństwie do Hastura altmer mówił zwyczajnym tonem, toteż dźwięk wypowiadanych przez niego melodyjnie słów odbił się od ścian komory. Redgard zesztywniał w ułamku chwili, dostrzegając natychmiast czytelną reakcję strażników na odgłos mowy. Ogniki w oczodołach draugrów zapłonęły jaśniejszą poświatą, a oni sami zaczęli się nieznacznie poruszać, przestępując z jednej kościstej stopy na drugą i poruszając toporami. Jeden z ożywieńców wystąpił nawet z wnęki, ale po krótkiej chwili wrócił do niej z powrotem, zupełnie ignorując skamieniałych z wrażenia intruzów.
- Lepiej nie hałasuj, Siva - wyszeptał Neviers - Chyba, że źle życzysz nam wszystkim.
W przeciwieństwie do Hastura altmer mówił zwyczajnym tonem, toteż dźwięk wypowiadanych przez niego melodyjnie słów odbił się od ścian komory. Redgard zesztywniał w ułamku chwili, dostrzegając natychmiast czytelną reakcję strażników na odgłos mowy. Ogniki w oczodołach draugrów zapłonęły jaśniejszą poświatą, a oni sami zaczęli się nieznacznie poruszać, przestępując z jednej kościstej stopy na drugą i poruszając toporami. Jeden z ożywieńców wystąpił nawet z wnęki, ale po krótkiej chwili wrócił do niej z powrotem, zupełnie ignorując skamieniałych z wrażenia intruzów.
- Lepiej nie hałasuj, Siva - wyszeptał Neviers - Chyba, że źle życzysz nam wszystkim.
Oto dowód, że hałasowanie raczej nie jest wskazane...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
A może zrobimy innaczej. Kotołak weźmie amulet a reszta ściągnie uwagę nieumarłych. Są daleko więc chyba nie powinno być kłopotów z ucieczką. Barr'teh wślizgnie się bezszelestnie do środka i zabierze artefakt. Potem wrócicie do mnie wejdziecie w zasięg amuletu. Pokluczymy trochę dla zmylenia zmysłów draugrów i damy nogę.